ewap_mama_alexa
23.02.07, 22:18
Moje dziecko (lat 6 i pol) nigdy nie chcialo zawrzec blizszej znajomosci z
Kubusiem Puchatkiem, tym oryginalnym. Na kazda propozycje czy probe czytania
odpowiadal: NIE! Swego czasu ogladal kreskowke, sporadycznie, ale jednak,
czasem podobala sie bardziej, czasem mniej. Nie byly to ulubione filmy, co -
nie powiem - cieszylo mnie. No bo moze skoro mu sie disnejowska wersja nie
podoba, to oryginal jednak trafi do gustu? Ale - z drugiej strony - jak go
przekonac do tematu, ktory rozpoznaje jako nieatrakcyjny? Dreczylo mnie to i
dreczylo. No bo jak to - wyrosnie mi Puchatkowy ignorant?
Ostatnio przy jakiejs okazji palnelam mowke o wyzszosci jednego Kubusia nad
drugim, ze ten disnejowski to marna imitacja i taka falszywka, ten prawdziwy
to dopiero fajny jest. I tak zostawilam, zeby informacja wsiakla... nie
proponowalam czytania. A dzis wzielam go podstepem. Siedzi biedak w domu
znudzony i dreczony szkarlatyna, ja mam angine, wiec czytac za dlugo tez nie
moge, bo mi gardlo wysiada. Wyciagnelam kasety, wlaczylam bez pytania czy chce
czy nie, bez uprzedzania co to bedzie. No i pani Kwiatkowska mu czyta, a on
slucha jak zaczarowany :-)
Tfu, tfu, zeby nie zapeszyc! Ciesze sie jak glupia!