bryt.bryt
19.03.06, 13:46
Z wydarzen i wypowiedzi ostatnich dni wynika, ze nie wiadomo o co chodzi,
poza tym, ze Tusk znowu dal ciala, a Kaczory sa przesladowanymi geniuszami.
Nawet Kaziu jakby nie dostrzegal pgromu zagrozen, chwalac sie na konwencji
samorzadej sukcesami swojego gabinetu. Jak byly one mozliwe bez poparcia
stabilizatorow, przy wscieklej, totalitarnej opozycji i mediach
nastawiajacych opinie publiczna do rzadu tak haniebnie, ze ten ma tylko
kilkadziesiat procent poparcia? W naiwnosci swojej moglbym sadzic, ze rzadzi
rzad, ze on jest emanacja ukladu partyjnego, i jesli rzad jest zadwolony, ze
mu tak fajnie idzie, to autor tego rzadu tez powinien miec podowy do
satysfakcji.
Tymczasem nie ma. Zagraza mu bowiem pseudostabilizant (lze-stabilizant?)
Kotlinowski, ktory udziela wscieklych (dwoch!) wywiadow ludziom, ktorzy
pochodza od KPP. Zagraza mu PO, ktora tez sie stamtad wywodzi, a ponadto ma w
genach klamstwo i w ogole to Gebels i Stalin ciesza sie zza grobu jak dzieci.
I jak ci z PO mowia, ze bedzie walka na noze i do Leppera nas porownuja to
straszliwie lgaja i dno osiagaja. Przy nas, lagodnych pisowcach, to sa
straszne chamy po prostu.
Wszystko inne (uklad oczywiscie) tez zagraza. I przez to wielkie sukcesy
rzadu sa w rzeczywistosci tak male, ze nie ma sensu dluzej trzymac Kazia na
swieczniku. A jesli ktos mowi, ze Kaziu nie ma sukcesow, to niech poprze
samorozwiazanie parlamentu. Bo chociaz Kaziu sukcesy bezwzglednie i
niepodwazalnie ma, to niech zwycieza chore insynuacje generowane przez PO. To
bedzie - jak mawia Kaziu - dobre, niech "przyjaciele" z PO (to okreslenie
wlasnie wrocilo do slownika) pomoga.
Sprytnie, powalajaco sprytne.