Dodaj do ulubionych

Dla nierozumiejacych o co toczy się walka

31.03.06, 15:43

To będzie spór o to, czy Polska ma być rządzona przez samozwańczą elitę,
rodzimych minioligarchów i trudne do zdefiniowania, ale potężne wpływy spoza
naszych granic, czy też ma być krajem „normalnym", w takim sensie jak
normalne jest narodowe państwo europejskie średniej wielkości, dość
konserwatywne, gdy idzie o sferę obyczajową, ale nowoczesne gospodarczo i
obywatelsko.

Wybory. Nikt ich nie chce, a mimo wszystko zapewne odbędą się na przełomie
marca i kwietnia. I wygląda na to, że osią kampanii wyborczej będzie wzajemne
obwinianie się przez poszczególne partie, że to właśnie one - a nie rywale -
robiły wszystko, by do wyborów nie doszło.

Swoją drogą, w parlamencie powstała niezwykle zabawna sytuacja. Oto Prawo i
Sprawiedliwość, a więc ugrupowanie dysponujące większością stanowisk
rządowych i parlamentarnych, chce wyborów przedterminowych, a opozycja, która
powinna być zawsze za wyborami, bo dają one nadzieję zwiększenia
parlamentarnego stanu posiadania, boi się ich jak ognia. Na dodatek wszyscy
mają świadomość niepewności sondaży po klęsce, jaką dla biur badania opinii
społecznej były ostatnie wybory. W istocie dla PiS są one skokiem do basenu,
w którym jest wprawdzie woda, ale nikt nie wie czy wystarczająco głęboka, by
wypłynąć w pięknym stylu. Dla innych partii politycznych wybory są jeszcze
bardziej ryzykowną operacją. Ale też dającą szansę na odbudowę pozycji w
życiu publicznym. W każdym razie, gdybyśmy wzorem Jerzego Urbana

i sporej części gazet postrzegali politykę wyłącznie jako polowanie na stołki
i wpływy, to PiS nie ma niczego do zyskania, a bardzo wiele do stracenia.
Stołki już ma. A w razie wyborów jest wielce prawdopodobne, że będzie musiało
się nimi podzielić z przyszłymi koalicjantami.

Układy czy porządki
Trwający właśnie spór polityczny w Polsce jest bowiem w istocie zderzeniem
III i IV Rzeczypospolitej. Trzecia, to kraj układów i targów: posadami,
wpływami, stanowiskami. Trzecia nauczyła nas, że polityka jest grą. I tylko
grą. Że idee i obietnice wyborcze są zwyczajną kiełbasą wyborczą niemającą
nic wspólnego z prawdziwymi działaniami, które są uzgadniane pomiędzy
liderami i podejmowane w wyniku dbałości o interesy bezpośredniego zaplecza
politycznego. Próby realizowania programów w początkach rządów AWS, czy też
podejmowane przez gabinet Kazimierza Marcinkiewicza, są okpiwane przez
domorosłych analityków jako coś z gruntu głupiego i przeciwnego zasadom
polityki. Ale te zasady to właśnie chore zasady ustanowione przez III RP.
Czwarta Rzeczpospolita, za którą we wrześniu opowiedzieli się ci wszyscy,
którzy głosowali na PiS i spora część wyborców PO, miała skończyć
z „układem", miała zwrócić Polskę obywatelom traktowanym przez władze serio,
a nie jak anonimowe społeczeństwo potrzebne tylko w wypadku wyborów.

Kolejny paradoks to fakt, że bracia Kaczyńscy, portretowani od lat jako
wielcy manipulatorzy, okazali się ludźmi najbardziej serio traktującymi
demokrację. Pamiętam, jak podczas wyborów na prezydenta Warszawy radziłem
Lechowi Kaczyńskiemu, by obiecał wyborcom, że podejmie starania, aby budżet
samorządowy dopłacał do lekcji angielskiego w szkołach podstawowych. Kandydat
stwierdził, że chętnie dopłaci, ale obiecywać nie będzie, bo najpierw musi
policzyć, czy wystarczy na realizację takiej obietnicy pieniędzy. Podobnie
jest z działaniami rządu. Kiedy próbuje realizować obietnice wyborcze (także
tak oczywiste jak walka z korupcją), zostaje natychmiast okrzyknięty rządem
nieodpowiedzialnym. Trwa również niebywały atak medialny na PiS. Wbrew
elementarnej logice pomysł rozpisania wyborów jest traktowany jako zamach na
demokrację. Jest to równie prawdziwe jak nieustanne wrzaski wokół tak zwanego
becikowego czy też mianowanie znanego z wyjątkowego taktu i zdolności
mediacyjnych Marka Jurka zamachowcem, który doprowadził do kryzysu w pracach
parlamentarnych.

Nowy podział
Czytelnik ma prawo zadać wszakże pytanie: o co w tym wszystkim chodzi?
Dlaczego, skoro zaledwie kilka miesięcy temu odbyły się wybory, partie nie
potrafią dogadać się ze sobą? I najgorszym, co mógłby zrobić, byłoby - w
wypadku przedterminowych wyborów - pozostanie w domu, w przekonaniu, iż na
kłótliwych polityków nie ma co głosować. Odpowiedź na postawione pytania daje
właśnie prosty dylemat tyczący numerków przy nazwie Rzeczypospolitej. Wyżej
pisałem o złych cechach tej trzeciej: elitaryzmie i braku zrozumienia dla
potrzeb zwykłego obywatela. Propozycja braci Kaczyńskich, która wprawdzie
wygrała, ale w sposób niewystarczający do samodzielnego rządzenia, była
niesłychanie prosta. Po pierwsze zrobienie porządków, a więc usunięcie ludzi,
którzy nie mają moralnego prawa do pełnienia funkcji publicznych: byłych
ubeków i agentów, a przede wszystkim tych, którzy splamili się korupcją. Temu
celowi miało służyć poprawienie ustawy lustracyjnej i utworzenie Centralnego
Biura Antykorupcyjnego. Potem należało odpowiedzieć na największe problemy, z
jakimi boryka się państwo. Do nich należy zagrożenie zewnętrzne, związane z
jednostronnym uzależnieniem od dostaw surowców energetycznych z Rosji, i
wewnętrzne, wynikające z faktu, że nasz przyrost naturalny dramatycznie
maleje. Tak więc w krótkim dystansie musimy odpowiedzieć na wyzwanie, jakim
jest gigantyczne bezrobocie, a równocześnie przygotowywać się do tego, że za
lat kilkanaście możemy zacząć odczuwać brak rąk do pracy.

Do tego niewątpliwym celem Jarosława Kaczyńskiego jest zbudowanie w Polsce
normalnej sceny politycznej. Przez minione 15 lat zasadniczym podziałem był
podział na byłych komunistów i byłych solidarnościowców. Podział coraz mniej
zrozumiały dla pokolenia, które nie pamięta stanu wojennego, a tym bardziej
czasów Gomułki czy Gierka. Miejsce tego podziału powinien zająć czytelny
podział ideowy na prawicę, centrum i lewicę. Bez wątpienia, gdy nie doszło do
powstania koalicji PO-PiS Jarosław Kaczyński liczył, iż w efekcie polska
polityka podzieli się na dwa bloki: konserwatywny pod wodzą PiS i liberalny
pod wodzą Platformy Obywatelskiej. Te nadzieje były zbudowane na tym, że
koalicja populistów, komunistów i liberałów nie stanie się zwartym blokiem
antyrządowym czy raczej antypisowskim. Głosowanie w sprawie „becikowego" 29
grudnia przekreśliło taką nadzieję. Podobnie jak próby odwołania marszałka
Marka Jurka i pomysł wymiany władz wszystkich komisji sejmowych, tak by
usunąć przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, tamto głosowanie dowiodło, że
bez sejmowej, stabilnej większości można wprawdzie administrować, ale nie da
się przeprowadzić prawdziwej reformy państwa. Wybór był ograniczony do dwóch
możliwości. Albo uda się wrócić do pomysłu koalicji z PO, albo trzeba
rozpisać wybory. Najlepszym sposobem na nie jest nieprzyjęcie budżetu
państwa. A równocześnie jest to dogodny straszak dyscyplinujący inne partie.

Posłowie, którzy ledwie umościli się na Wiejskiej, ledwie pobrali kredyty,
ledwie poczuli się emanacją narodu, mają wystawiać się ponownie na hazard
wyborczy? Zaczął się więc krzyk. Nie na tyle jednak gromki, by skłonić PO do
prawdziwej rozmowy o koalicji, a choćby i o tak zwanym Pakcie
Stabilizacyjnym, będącym w istocie próbą dania sobie czasu na półroczne
przygotowanie nowej koalicji. Mam nieodparte wrażenie, iż krzyk ten jest w
istocie początkiem kampanii wyborczej. Początkiem obliczonym na to, by
obciążyć PiS winą za przedterminowe wybory. A równocześnie jest to już
przygotowanie do przyszłych koalicji, a dokładniej realizacja pomysłów części
PO, by przerzucić mosty nad przeszłością i wejść w sojusz z „odnowioną" SLD.

Prawdopodobieństwo kolejnych wyborów na przełomie marca i kwietnia jest
wysokie. Obiektywizm większości mass mediów żaden. Solidarnie od
postkomunistów po superliberałów wszyscy będą przeciwko Jarosławowi
Kaczyńskiemu, uznając, iż PO stanowi ostatnią szansę
Obserwuj wątek
    • venus99 Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 31.03.06, 15:49
      przełom marca i kwietnia mamy a wyborów ani sladu.
      niech ten orzeł przepowiada tak dalej.
      • joannabarska Chroń nas,Panie... 31.03.06, 15:57
        Chron nas, Panie, od takich intelektualistów jak J.M.N. Jego i słuchac,i czytac
        sie nie daje teraz.
        • homosovieticus Czy Joannabarska uważa siebie za osobę, z którą 31.03.06, 16:03
          można poważnie porozmawiać o dwu wizjach Polski jakie wyłaniają się z
          programów obu, rywalizujacych ze sobą zaciekle, partii politycznych?
          • gorby homos,bez czytania tego belkotu kazdy wie 31.03.06, 16:13
            ze kaczo-rydzykowa Polska to spelnienie marzen KK o Polsce biednej ale
            katomlickiej i zamordystycznej.W takiej tylko czarna mafia moze egzystowacf jak
            w dawnych dobrych sredniowiecznych czasach.
            • kropek_oxford Homos dostal biegunki werbalnej z poczucia swojej 01.04.06, 19:58
              misji - jasne, ze tego jego belkotu nie da sie czytac:)
        • kiczkis Chroń nas,Panie... - A chroń nas.. chroń.. 31.03.06, 16:36
          Chroń nas,Panie...
          Autor: joannabarska
          Data: 31.03.06, 15:57

          Chron nas, Panie, od takich intelektualistów jak J.M.N. Jego i słuchac,i czytac
          sie nie daje teraz.
          ----------------------------------

          Owszem.. Rod Nowakowskich jest znany i niemaly i mnostwo zacnych "Nowakowskich"
          polozylo niemale zaslugi dla Polski, ale skad "ono" zna "TEGO" Nowakowskiego
          (J.M) i to zna Go z tego iz nie jest intelektualista??

          Ono niedwuznacznie daje do zrozumienia iz kiedy rzadzili komuszki Millerowe, to
          wtedy to dopiero byli intelektualisci - a i czytac ich sie dalo!!

          No tak.. ale wtedy za elite intelektualna "robila" nowa szlachta jerozolimska,
          ktora doskonale wiedziala co chce.. i jak odmozdzyc motloch, a
          dzisiejsze "intelektualisty" to ledwie byle jakie Polaki - takie jak np.
          J.M.Nowakowski - ktorych: - "i słuchac,i czytac sie nie daje teraz"..

          Na szczescie sa jeszcze rozne "joannybarskie", ktore wspolnym
          wysilkiem "uzytecznych idiotow", doprowadza do powrotu nowej szlachty
          jerozolimskiej "na tron" - z Donaldem Tuśkiewiczem i Maryska Rokita jako
          zarzadcami i namiestnikami i wreszcie bedzie "na nowo".. po staremu..

          Chapeau bas przed glupota! - Nie wazne ze tlumok.. Wazne ze glosowac moze! :)))

          • homosovieticus zasciankowa szlachta jerozolimska i na forum Kraj 31.03.06, 16:46
            wyprawia zadziwiajace łamańce,żeby uzasadnić, że jej największa troską jest
            dobro Kraju i wszystkich jego mieszkanców.
            • kropek_oxford Srali muszki - kazdego, kto sie z toba nie zgadza 01.04.06, 19:59
              honorujesz mianem "Zyda"? Masz to po tatusiu czy po mamusi?
          • echo_o Re: Chroń nas,Panie... - A chroń nas.. chroń.. 31.03.06, 17:31
            To taka kategoria błądzących sierot po komunistycznym porządku świata, umysłowa
            zadyszka, stan chroniczny - nieuleczalni intelektualni astmatycy.
    • m.rycho Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka cd 31.03.06, 15:52
      Coś nie bardzo podoba mi się ta IV RP z twarzami
      Bielana,Gosiewskiego,Urbańskiego,Kurskiego,Kamińskiego,Dorna wraz z
      naciskającym na nich spragnionym władzy Lepperem.
      • biedronka24 tak to jest z tymi ktorzy patrza na twarze 31.03.06, 15:58
        a twarz przewodniczacego SLD ci sie podoba????
        • echo_o skoro o twarzach... 31.03.06, 16:03
          ...to osobiście najbardziej podoba mi się ta twarz obecnego sejmu: :)

          pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Poncyljusz
          A serio:

          Tekst Nowakowskiego całkiem sensowny, tylko że mu się m-ce chyba pomyliły...
          • homosovieticus Był pisany wcześniej niż przypuszczasz 31.03.06, 16:06
            echo_o napisała:
            >Tekst Nowakowskiego całkiem sensowny, tylko że mu się m-ce chyba pomyliły...
    • rasputina Walka toczy sie o wladze, czyli o pieniadze. 31.03.06, 15:56
      • kkkaczory_biss_brothers Re: Walka toczy sie o wladze, czyli o pieniadze. 31.03.06, 16:02
        No wiszą 400 kpln. To mało?
        Dlaczego "mocherowe babcie" mają finansować ze swoich emerytów zabawy zamożnych
        pederastów?
        • kkkaczory_biss_brothers poj...wątki. sorry 31.03.06, 16:05
    • echo_o homosovieticusie ? 31.03.06, 16:05
      Nie podałeś źródła ani daty tego felietonu Nowakowskiego, trudno się do niego
      zatem odnieść czasowo.
      Myślę, że po ciszy około 2kwietniowej, w przyszłym tygodniu znaczy polską
      polityką 'gruchnie' jak nie wiem...




      • homosovieticus Nie podałem daty felietonu bo jej nie znam.Nie 31.03.06, 16:16
        podałem źródła chociaż go znam, ponieważ; "już taki jestem, zimny drań".
        Specjalnie dla Ciebie czynię wyjątek. Opoka.
        • kon_by_sie_usmial Opoka? :) :) :) 01.04.06, 11:06
          homosovieticus napisał:

          > podałem źródła chociaż go znam, ponieważ; "już taki jestem, zimny drań".
          > Specjalnie dla Ciebie czynię wyjątek. OPOKA.

          No i wszystko jasne :) Szkoda więc mi palców by dalej pisać, jeśli sygnuje ten artykuł Opoka. Nie ma co... obiektywne źródło :)

          koń
          • homosovieticus Czytam koń a myślę osioł! 01.04.06, 11:12
            kon_by_sie_usmial napisał:
            >No i wszystko jasne :) Szkoda więc mi palców by dalej pisać, jeśli sygnuje ten
            > artykuł Opoka. Nie ma co... obiektywne źródło :)
            >
            > koń
            Ładnie to się tak podszywac pod inne zwierze, ośle patentowany?
            • kon_by_sie_usmial Czy ja Cię obrażam, katoliku? n/txt 01.04.06, 11:26
              homosovieticus napisał:

              > kon_by_sie_usmial napisał:
              > >No i wszystko jasne :) Szkoda więc mi palców by dalej pisać, jeśli sygnuje
              > ten
              > > artykuł Opoka. Nie ma co... obiektywne źródło :)
              > >
              > > koń
              > Ładnie to się tak podszywac pod inne zwierze, ośle patentowany?
              • homosovieticus A czy ja Ciebie obrażam koniu? 01.04.06, 11:32
                Uważasz zarozumiały czworonogu,że osioł to brzmi obraźliwie dla konia?
                • kon_by_sie_usmial To może wyjaśnisz ... 01.04.06, 11:47
                  homosovieticus napisał:

                  > Uważasz zarozumiały czworonogu,że osioł to brzmi obraźliwie dla konia?

                  Wcześniej napisałeś:

                  "...ośle patentowany?"

                  ... co miałeś na myśli? To miało być pochlebstwo?

                  koń

                  PS. Oj katoliku, katoliku, nie wiele sobie robisz z nauk tych, których tak zaciekle bronisz.

                  • homosovieticus Naucz się śmiać i z siebie, koniu Boży! 01.04.06, 12:08
                    Nie bądź bardziej papieski od papieża.Dobry żart tynfa wart. Osioł patentowany
                    to osioł z "papierami". To jakby oslowe szlachectwo. Ozywiaj sie zdrowo. Nie
                    łykaj pochlebstw.Szkodza rozumowi.Kumasz?
                    janbezziemi napisał:

                    Wcześniej napisałeś:
                    >
                    > "...ośle patentowany?"
                    >
                    > ... co miałeś na myśli? To miało być pochlebstwo?
                    >
                    > koń
                    >
                    > PS. Oj katoliku, katoliku, nie wiele sobie robisz z nauk tych, których tak
                    zaci
                    > ekle bronisz.
                    >

                    • kon_by_sie_usmial Kumam łosiu n/txt 01.04.06, 12:20
                      • homosovieticus Re: Kumam łosiu n/txt 01.04.06, 14:24
    • gorby homos,spamerze w sukience,idz odmawiac brewiarze 31.03.06, 16:07
    • jakeww Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 31.03.06, 16:19
      no, są jeszcze ludzie którzy analizują rozumem a nie czym tam popadnie
      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 31.03.06, 16:23
        jakeww napisał:

        > no, są jeszcze ludzie którzy analizują rozumem a nie czym tam popadnie



        A Twoim zdaniem, Profesr Staniszkis "analizuje" aktualną sytuację w Polsce
        rozumem, czy raczej, czym popadnie?
    • dokowski Kościół Katolicki to siła dobrze zdefiniowana 31.03.06, 16:26
      homosovieticus napisał:

      > trudne do zdefiniowania, ale potężne wpływy spoza naszych granic

      • homosovieticus Re: Kościół Katolicki to siła dobrze zdefiniowana 31.03.06, 16:32
        i dobrze, na przestrzeni wieków całych,przysługująca się Polsce. Bez przesady
        można powiedzieć,że Kosciół Katolicki jest historycznie zrośniety zarówno z
        polską państwowościa jak i z Narodem
    • indris To dlatego Kaczor przedłużył "misję"... 31.03.06, 16:50
      ...w Iraku ? Jerzy Marek Nowakowski od dłuższego czasu postępuje akurat tak,
      jak agent wpływu neoconsów Busha, albo Bushowy fan-lizus, podobnie zresztą jak
      redakcja "Wprost", gdzie jest szefem działu zagranicznego.
      Tekst był najwyraźniej pisany z myśla o skróceniu kadencji Sejmu przez Kaczora
      z okazji hochsztaplerki z budżetem, na co wskazuje data ew. wyborów (przełom
      marca i kwietnia). Prof. Jadwiga Staniszkis twierdziła wręcz, że Kaczor nie
      dostał w Waszyngtonie autoryzacji na ten krok. Autor wyraźnie źle ocenił
      stanowisko swoich idoli. Myślę, że J. M. Nowakowski chętnie usunąłby ten tekst
      z sieci.
    • iza.bella.iza Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 31.03.06, 20:34
      homosovieticus napisał:

      >
      > To będzie spór o to, czy Polska ma być rządzona przez samozwańczą elitę,
      > rodzimych minioligarchów i trudne do zdefiniowania, ale potężne wpływy spoza
      > naszych granic, czy też ma być krajem „normalnym", w takim sensie jak
      > normalne jest narodowe państwo europejskie średniej wielkości,

      Według autora "potężne wpływy spoza naszych granic" są "trudne do
      zdefiniowania". Czyli autor nie wie o czym pisze, choć intuicyjnie czuje
      zagrożenie. Biedaczek zatracił jednak instynkt i nie wie, z której strony ono
      czyha. A przeciez to takie proste - radyjo, które ma nadajniki w Rosji, ojciec
      Rydzyk i Andrzej Lepper wykształceni w finansowanym przez Stasi Instytucie
      Schillera (czy jakoś tak).

      A sokroś Marianie nie podał źródla cytatu, to rozumiem, że podpisujesz się pod
      zacytowanymi zdaniami jakby były Twoimi własnymi. :)

      Może zamiast tyle czytać czasem byś poobserwował otaczająca Cię rzeczywistośc i
      zaczął samodzielnie wnioski wyciągać. Przecież jak chcesz, to potrafisz
      samodzielnie myśleć.
      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 10:57
        iza.bella.iza napisała:
        >Może zamiast tyle czytać czasem byś poobserwował otaczająca Cię rzeczywistośc i
        >
        > zaczął samodzielnie wnioski wyciągać. Przecież jak chcesz, to potrafisz
        > samodzielnie myśleć.

        Niestety, Droga Izo, w moim wypadku chcieć to nie znaczy móc.Wierz mi,że od
        wielu lat zazdroszcze samodzielnego myślenia nie tylko forumowym znajomym.
        ps
        Ładnie to tak dyskutować z częścia zdania?
        • t0g Re: O co toczy się walka? Juz wyjasniam: 01.04.06, 11:22
          Przed bez mala 70-ciu laty, w roku 1938, w USA odbyl sie slawny mecz bokserski
          pomiedzy Niemcem, Maxem Schmellingiem, a Amerykaninem Joe Luisem. Po meczu we
          Lwowie spiewano o nim piosenke, w ktorej jedna ze zwrotek brzmiala:

          "Jedzie publika wielkimi tlumy
          A kazden jeden na Fordzie,
          Jada by patrzec jak dwoch frajerow
          Bedzie sie pralo po mordzie."

          Ja tak sobie mysle, ze teraz walka toczy sie mniej wiecej o to samo.
          • janbezziemi Re: O co toczy się walka? Juz wyjasniam: 01.04.06, 12:01
            O Kaczolskę - albo Kaczoland.
        • iza.bella.iza Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 21:06
          homosovieticus napisał:


          >
          > Niestety, Droga Izo, w moim wypadku chcieć to nie znaczy móc.Wierz mi,że od
          > wielu lat zazdroszcze samodzielnego myślenia nie tylko forumowym znajomym.

          Skoro z myśleniem i wnioskowaniem masz - jak sam suponujesz - ostatnio jakoweś
          kłopoty, to podrzucam trochę lektur. Mam nadzieję, że autor choć trochę jest Ci
          bliski.

          www.konserwatyzm.pl/artykuly.php?id=864
          www.konserwatyzm.pl/artykuly.php?id=994
          www.konserwatyzm.pl/artykuly.php?id=1007

          > ps
          > Ładnie to tak dyskutować z częścia zdania?

          Jeśli autor juz w pierwszym zdaniu (a nawet tylko w części tego zdania)
          przyznaje się do tego, że nie zna faktów, o których chce pisać, to ja na
          dyskusje z nim nie będę tracić czasu.
          • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:02
            Znowu się nie rozumiemy. Napisałem "od wielu lat" a Ty odczytujesz to
            jako "ostatnio".
            Zasmuca mnie, ostatnio, ten fakt wielce.
            • iza.bella.iza Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:04
              homosovieticus napisał:

              > Znowu się nie rozumiemy. Napisałem "od wielu lat" a Ty odczytujesz to
              > jako "ostatnio".
              > Zasmuca mnie, ostatnio, ten fakt wielce.

              Jeśli "od wielu lat" trwa nieprzerwanie to i "ostatnio" też:)
              • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:31
                iza.bella.iza napisała:

                Jeśli "od wielu lat" trwa nieprzerwanie to i "ostatnio" też:)

                Słowo "ostatnio" musi byc "zaczepione" o jakiś wyrózniajacy się punkt lub
                interwała czasowy wynikajacy z szerszego kontekstu. W przeciwnym wypadku jest
                uzyte ułomnie.
                • iza.bella.iza Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:42
                  homosovieticus napisał:

                  > iza.bella.iza napisała:
                  >
                  > Jeśli "od wielu lat" trwa nieprzerwanie to i "ostatnio" też:)
                  >
                  > Słowo "ostatnio" musi byc "zaczepione" o jakiś wyrózniajacy się punkt lub
                  > interwała czasowy wynikajacy z szerszego kontekstu. W przeciwnym wypadku jest
                  > uzyte ułomnie.

                  Lubię takie logiczne rozważania nad pobocznym i zupełnie nieistotnym wątkiem:)
                  Autor w ten sposób daje mi zazwyczaj do zrozumienia, że merytorcznie w głównej
                  kwestii został zapędzony w kozi róg lub nie ma sił na jej rozważanie.
                  • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:46
                    Nie sposób Ciebie nie lubić .
                    iza.bella.iza napisała:

                    Lubię takie logiczne rozważania nad pobocznym i zupełnie nieistotnym wątkiem:)
                    > Autor w ten sposób daje mi zazwyczaj do zrozumienia, że merytorcznie w
                    głównej
                    > kwestii został zapędzony w kozi róg lub nie ma sił na jej rozważanie.

                    Leże u stóp w kozim rogu i czekam najsłodsza.
    • ra_v2 Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 12:04
      to jakaś wprawka do wystąpień aczorów?
      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 12:14
        ra_v2 napisała:

        > to jakaś wprawka do wystąpień aczorów?

        Nie. To taki Faliński dla forumowych, zagorzałych fanów PO.
        ps
        Tu masz link do całego felietonu:
        www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/dwie_rze.html
    • leszek.sopot Gdy banda złodziei uchwyci władzę 01.04.06, 12:38
      "»Ilekroć banda złodziei uchwyci w pewnym stopniu władzę, potrafią oni zagrabić
      całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się
      silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione
      tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną
      nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku«.
      Nie jest to bynajmniej fraza z tegorocznej prasy polskiej, lecz fragment
      pierwszego zachowanego komentarza do Dekalogu, napisanego przez Filona z
      Aleksandrii".

      A teraz co do przytoczonego przez ciebie tekstu. W żadnym momencie autor nie
      przytoczył argumentu za tezą, że IV RP ma być krajem bez układów, zwrócona w
      stronę obywatela i w pełni demokratyczna. Po poczynaniach tej władzy bowiem
      widać, że potwierdza ona słowa Filona z Aleksandrii. Jarosław Kaczyński
      wskazuje trafnie problemy III RP (w wywiadzie dla "Gazety Polskiej"), ale za
      sprawców zła i sprzyjających mu uważa wszystkich, którzy się z nim nie
      zgadzają. A więc PiS dzieli społeczeństwo na swoich i nie swoich, a swój ma
      bezwględnie się podporządkować tezom wodza. Gdy tego nie robi zostaje zaliczony
      do części złowrogiego układu. Tym samym Kaczyński che zbudować IV RP jako
      państwo obywatelskie - dla swoich obywateli. Czyli jeden układ ma być
      zastąpiony drugim. Przy czym jeżeli ten pierwszy był w pewnym stopniu
      niestabilny bo narażony na działania wolnych mediów, prokuratury i sądy, a
      przede wszystkim demokratyczne wybory, to nowy ma być zadekretowany odgórnie i
      wszystko ma w nim zależeć od centralnych komisji moralności, oczyszczenia czy
      też sprawiedliwości, a przede wszystkim od łaskawego spojrzenia wodza.
      Słusznie Jarosław Kaczyński, a za nim autor cytowanego przez ciebie tekstu,
      krytukuje kształt polskiej polityki - jako targi i układy, ale czym chce on ten
      stan rzeczy zastąpić? Złośliwie mógłbym wskazać (i wskażę), że Lepperem.
      Przepraszam autora tego tekstu i ciebie, ale to po prostu obraża moje poczucie
      nie tylko moralności, ale i nawet estetyki. Ale przede wszystkim mam nieodparte
      odczucie, że polityke gry i układów Kaczyński nie chce zastąpić polityką
      charakteryzującą się postawami obywatelskimi, ale zasadą odgórnego dzielenia na
      ludzi lepszych i gorszych, na bardziej polskich i mniej polskich, na
      prawdziwych patriotów i udawanych patriotów itd. a o wszystkim będzie
      decydowało Ministerstwo Prawdy - jak u Orwela, a nie społeczeństwo, bo
      społeczeństwo u Kaczyńskiego nie istnieje - on widzi jedynie naród, a do tego
      narodu zalicza tylko Polaków prawdziwych patriotów. Jest więc reprezentantem
      tej grupy polityków, którzy opowiadają się za kultem państwa a religię i wiarę
      w Boga zastępują swoją projekcją narodu, którego definicję uzależnia tylko od
      swojego widzimisię - co uwidacznia w się np. w wypowiedziach posła Suski nt.
      genetyki patriotycznej i historycznej inteligencji. W związku z tym, co przed
      chwilą napisałem, znowu przytoczę cytat:
      "Kult państwowy jest najgroźniejszy i przeważnie wprost wrogi chrześcijaństwu.
      Już rewolucja francuska wprowadziła własne obrzędy religijne. Charakter
      parareligijny miały w sposób zdecydowany totalitaryzm komunistyczny (kult
      klasy, partii, wodzów)19 i hitlerowski (naród, wódz, partia). Uchodzą one za
      ateistyczne, ale faktycznie chodziło w nich nie tyle o niewiarę czy
      agnostycyzm, co o zajęcie miejsca Boga. Współczesne państwa zachodnie się od
      tego odrzekły, ale one również mają pewne funkcje parareligijne. Urządzając do
      ostatnich szczegółów życie obywateli imitują Opatrzność; obiecując im opiekę
      usiłują przejąć funkcję zbawczą. Spychają religię do sfery prywatnej i
      przyznają sobie wyższość nad Kościołem (w swoim czasie odebrały one Kościołowi
      szkoły i pomoc społeczną). Swoje zasady uważają za najlepsze; krytyka
      demokracji i państwa socjalnego bywa odbierana jak bluźnierstwo".
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/dekalog_zspoleczne.html
      • homosovieticus Polityka "nie dla idiotów" 01.04.06, 14:24
        leszek.sopot napisał:
        wiele i jak zwykle tak stronniczo,że podjęcie polemiki z "jego " politycznym
        mysleniem byłoby zamachem nie na -niewielki z resztą- rozum leszka ale na jego
        wiarę w nieomylność tej części opozycji z lat osiemdziesiatych, która w
        niekorzystnym, dla wiekszości Polaków, zawartym kompromisie z "Komuchami"
        widziała JEDYNĄ drogę dla polskich przemian.
        Mazowiecki, podobnie jak cała laicka opozycja, zostali, za swoja wiedzą i
        zgodą, użyci przez aparatczyków partryjnych jaka swojego rodzaju "barwy
        ochronne" dla zagranicy, głównie Stanów Zjednoczonych i jako "kraty ochronne"
        przed narodowymi ciągotami.
        Czy Ty tego, rzeczywiście, możesz nie dostrzegac teraz , z odległej czasowej
        perspekty?
        Trudno uwierzyć w takie zaslepienie.
        • leszek.sopot Historia nie dla idiotów 01.04.06, 14:31
          Najwidoczniej homoś zalicza do lewicy laickiej także braci Kaczyńskich, którzy
          byli po stronie "tej części opozycji z lat osiemdziesiatych, która w
          niekorzystnym, dla wiekszości Polaków, zawartym kompromisie z "Komuchami"" byli
          największymi zwolennikami zawarcia kompromisu.
          • homosovieticus Re: Historia nie dla idiotów. Święte słowa. 01.04.06, 14:40
            Możesz podac jakieś dowolne źródło historyczne, w którym odnajdę ślad
            twierdzenia,że Kaczyńscy byli "największymi zwolennikami zawarcia kompromisu"
            z "komuchami"? Takiego kompromisu jakim był OS?
            • leszek.sopot Re: Historia nie dla idiotów. Święte słowa. 01.04.06, 14:49
              "Decyzja o rozwiązaniu Stoczni miała osłabić autorytet Wałęsy,
              przeciąć „okrągły stół” i podzielić związek a przede wszystkim odwrócić
              sytuację polityczną w Polsce, która była sytuacją negocjacyjną. Po atakach
              prasowych, kwestionowaniu składu personalnego była to w tej mierze kropka
              nad „i”. W tej chwili władza chce pozorować gotowość do rozmów i jednocześnie
              przerzucić na nas odpowiedzialność za ich zerwanie.
              W samej „Solidarności” przeżywamy okres pewnego zamieszania i wierzę, że – jak
              już kiedyś bywało – wkrótce z niego wyjdziemy.
              W momencie likwidacji stoczni przed „Solidarnością” stanął problem odpowiedzi.
              Przeważała opcja, że władzy może zależeć właśnie teraz na ograniczonym
              konflikcie.
              A z racji pory roku i faktu, że już dwa strajki ostatnio mieliśmy konflikt ten
              byłby z pewnością mocno ograniczony, dlatego nie należy weń wchodzić. I taki
              pogląd przeważył nie tylko w kierowniczych gremiach „Solidarności”, ale i wśród
              aktywu w zakładach pracy. Wyjątkiem była GSR, która podjęła strajk skazany na
              nie powodzenie. Był to poważny błąd kierownictwa „S” w tym zakładzie, gdyż
              obniża szanse, na odpowiedź radykalną w przyszłości.
              Istotnym elementem sytuacji jest – ewolucja w postawie Wałęsy, zdeterminowana
              przez to, by nie dać się wpisać w schemat, że to „Solidarność” zrywa rozmowy.
              To prawda, że Wałęsa jest nieco niejednoznaczny ale myślę, że w najbliższym
              tygodniu stanie się jasne kto odpowiada za to, że te rozmowy się nie odbędą.
              We władzach od końca września widać dwie opcje, albo „Solidarność” rozleje się
              jak ogień po kraju, tzn. powstanie 1000–2000 komitetów, zachód obieca kredyty a
              opór aparatu nie przekroczy masy krytycznej i wtedy trzeba rozmawiać, albo nie
              i wtedy nie. Przy czym wygląda na to, że nie są to dwa scenariusze jednej
              grupy, lecz opcje walczących ze sobą we władzy grup. [...] Komitetów „S” jak
              wiadomo powstało 350-400 w kraju gdzie jest 35 tysięcy zakładów pracy.
              Przed „Solidarnością” stoją dwa podstawowe pytania: co zrobić by obniżenie
              nadziei społecznych na dialog z władzą nie zmieniło się w odwrót
              od „Solidarności”. Krytykowany przez niektórych „okrągły stół dał jednak
              ludziom czas i klimat na założenie struktur. Liczyliśmy na więcej niż 400
              komitetów ale teraz możemy utracić i to. Oczywiście jest cała masa ludzi,
              którzy zapiszą się tylko do organizacji legalnej. Obecny stan liczebny „S” nie
              odpowiada w najmniejszym stopniu temu, który miałaby „Solidarność” legalna.
              [...] I pytanie podstawowe: co zrobić by wykazać rzecz oczywistą, że nie ma w
              Polsce prawdziwych zmian, które wyprowadzą kraj z kryzysu bez udziału znacznej
              części społeczeństwa? Pozorowanie przez władze upodmiotowienia społeczeństwa
              kosztuje ten kraj kolejny zmarnowany czas. Im szybciej to nastąpi tym lepiej, a
              właściwie tym mniej gorzej bo sytuacja jest tragiczna.
              Konflikt dla władzy teraz byłby korzystny. „Solidarność” popełniła wiele błędów
              w przeszłości, ale teraz go nie popełniła. Po prostu specyfika sytuacji skazuje
              nas na kilkumiesięczny okres oczekiwania. [...]"
              „Solidarność. Pismo Regionu Gdańskiego” 15.11.1988 r., nr 26-27/211-212

              Jak chcesz uzupełnić swoje dziury w pamięci o to, có wówczas mówili Lech i
              Jarosław Kaczyńscy do udaj się do archiwum KK i poszperaj w bibule, a nie
              uprawiaj historię polityczną i nie przekręcaj faktów w myśl obowiązującej dziś
              doktryny. Myśl samodzielnie a nie tak jak każe tobie wódz.
              • leszek.sopot Re: Historia nie dla idiotów. Święte słowa. 01.04.06, 14:50
                zapomniałem dopisać pod cytatem, że to wypowiedź Lecha Kaczyńskiego.
              • homosovieticus Re: Historia nie dla idiotów. Święte słowa. 01.04.06, 14:54
                leszek.sopot napisał:
                Jak chcesz uzupełnić swoje dziury w pamięci o to, có wówczas mówili Lech i
                > Jarosław Kaczyńscy do udaj się do archiwum KK i poszperaj w bibule, a nie
                > uprawiaj historię polityczną i nie przekręcaj faktów w myśl obowiązującej
                dziś
                > doktryny. Myśl samodzielnie a nie tak jak każe tobie wódz.

                Jednym słowem, Twoje twierdzenie, że Kaczyńscy byli "największymi zwolennikami
                zawarcia kompromisu" okazuje sie byc GOŁOSŁOWNYM.


                • leszek.sopot ??? 01.04.06, 14:55
                  Przytoczyłem cytat - nie zauważyłeś?
                  • homosovieticus Re: !!! 01.04.06, 15:07
                    Myśl jak czytasz!
                    leszek.sopot napisał:

                    > Przytoczyłem cytat - nie zauważyłeś?
                    Zauważyłem i dlatego zareagowałem.
                    • leszek.sopot czytaj ze zrozumieniem 01.04.06, 15:24
                      homosovieticus napisał:

                      > Myśl jak czytasz!
                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      > > Przytoczyłem cytat - nie zauważyłeś?
                      > Zauważyłem i dlatego zareagowałem.


                      To widocznie nie zrozumiałeś tego co starał się tłumokom Lech Kaczyński wówczas
                      wytłumaczyć. A posunął się on wówczas przecież do uwagi pod adresem Wałęsy, że
                      jego postawa jest niezdecydowana i mozi grozić zerwaniem rozmów. Przecież jasno
                      Kaczyński mówi, że jeśli nie dojdzie do rozmów, to ludzie się odwrócą
                      od "Solidarności" a dopóki nie będzie ona legalna to się do niej nie zapiszą.
                      Naucz się czytać ze zrozumieniem.
                      • homosovieticus Re: czytaj ze zrozumieniem 01.04.06, 15:38
                        leszek.sopot napisał:
                        To widocznie nie zrozumiałeś tego co starał się tłumokom Lech Kaczyński wówczas
                        >
                        > wytłumaczyć. A posunął się on wówczas przecież do uwagi pod adresem Wałęsy,
                        że
                        > jego postawa jest niezdecydowana i mozi grozić zerwaniem rozmów. Przecież
                        jasno
                        >
                        > Kaczyński mówi, że jeśli nie dojdzie do rozmów, to ludzie się odwrócą
                        > od "Solidarności" a dopóki nie będzie ona legalna to się do niej nie zapiszą.
                        > Naucz się czytać ze zrozumieniem.


                        Kaczyński mówił co zacytowałes a ja napisałem dlaczego własnie tak, a nie
                        inaczej mówił.Nie mógł wypaść zupełnie z gry politycznej.
                        Naucz się mysleć, polityka bardziej skomlikowana grą niz szachy i bridż razem
                        wzięte.
                        • leszek.sopot Czyli Kaczyński wówczas kłamał? 01.04.06, 15:40
                          to co z jego moralnością, dlaczego wówczas kadził ludziom nierawdę a nie mówił
                          tak jak Morawiecki czy Gwiazda - Kaczor był wówczas koniunkturalistą?
                          • homosovieticus Nie kłamał i mówił tak jak wielu myślało. 01.04.06, 15:57
                            leszek.sopot napisał:
                            to co z jego moralnością, dlaczego wówczas kadził ludziom nierawdę a nie mówił
                            > tak jak Morawiecki czy Gwiazda - Kaczor był wówczas koniunkturalistą?

                            Nie żartuj. Gwiazda i Morawiecki to zupełnie inna para politycznych
                            kaloszy.Palisz głupa znowu czu tylko badasz moja wiedzę na ten temat.
                            • leszek.sopot A więc tak myślał czy udawał, że tak myślał? 01.04.06, 15:59
                              Ja jestem przekonany, że Lech Kaczyński to człowiek prawdomówny i dlatego go
                              cenię.
                              • homosovieticus Mówił to co inni muwazali za słuszne. Sam nie był 01.04.06, 16:11
                                pewien tej racji.W polityce to normalna sytuacja. Polityka, mimo złozoności,
                                nie jest nauka i problemy, w zdecydowanej wiekszosci przypadków, rozwiazuje
                                się przy pomocy kompromisów.Nawet z własnym przekonaniem.

                                leszek.sopot napisał:

                                > Ja jestem przekonany, że Lech Kaczyński to człowiek prawdomówny i dlatego go
                                > cenię.
                                A to bardzo dziwne, bo sam czesto zapominasz o tym co jest cenne. Pamietasz
                                swoje stanowisko w sprawie Prałat Jankowski - pisarz Hulle?
                                • leszek.sopot Huelle ma rację 01.04.06, 16:29
                                  homosovieticus napisał:

                                  > pewien tej racji.W polityce to normalna sytuacja. Polityka, mimo złozoności,
                                  > nie jest nauka i problemy, w zdecydowanej wiekszosci przypadków, rozwiazuje
                                  > się przy pomocy kompromisów.Nawet z własnym przekonaniem.
                                  >
                                  > leszek.sopot napisał:
                                  >
                                  > > Ja jestem przekonany, że Lech Kaczyński to człowiek prawdomówny i dlatego
                                  > go
                                  > > cenię.
                                  > A to bardzo dziwne, bo sam czesto zapominasz o tym co jest cenne. Pamietasz
                                  > swoje stanowisko w sprawie Prałat Jankowski - pisarz Hulle?


                                  To, co Paweł wyciągnął w krytyce Jankowskiego jest prawdziwe, mi forma jego
                                  felietonu nie przeszkadza, a spór dotyczy przecież formy a nie treści tekstu
                                  Pawła.
                                  • homosovieticus Re: Ani Huelle nie miał a racji ani Ty. 01.04.06, 16:39
                                    Obaj wykonywaliscie zamówienie polityczne grupy współczesnych "puławian"
                                    bojacych się nadal wszystkiego co tradycyjnie polskie i katolickie.
                                    • leszek.sopot "czysta polskość" - jesteś rasistą? 01.04.06, 16:42
                                      Antyżydowskość jest "czysto polska"?
                                      • homosovieticus Re: "czysta polskość" - jesteś rasistą? 01.04.06, 16:49
                                        Moja sasiadka jest Żydówką i kocham ją tak mocno jak Matkę. Mocno ale jednak
                                        inaczej.
                                        • leszek.sopot Re: "czysta polskość" - jesteś rasistą? 01.04.06, 16:52
                                          homosovieticus napisał:

                                          > Moja sasiadka jest Żydówką i kocham ją tak mocno jak Matkę. Mocno ale jednak
                                          > inaczej.

                                          To znaczy, że odczuwasz chuć, ale nie znaczy, że nie jesteś rasistą i że nie
                                          był nim w swoich kazaniach i wystroju Grobu Pańskiego ks. Jankowski.
                                          • homosovieticus Nie wiem co Ty rozumiesz przez okreslenie rasista? 01.04.06, 17:01
                                            Na temat rasizmu istnieje tak wiele zabobonów,że pamietac o nich staje sie
                                            obowiązkiem nawet forumowego inteligenta:

                                            Istnieją dwa rasistowskie i dwa antyrasistowskie zabobony. Najbardziej znany
                                            to mniemanie, że nie tylko istnieją różne rasy ludzkie, wyższe i niższe (co
                                            jest prawdopodobnie faktem), ale także, że wiemy, która z nich jest wyższa, a
                                            która niższa (co jest głupstwem, bo niczego takiego nie wiemy). Inny zabobon,
                                            połączony z pierwszym, u Niemców wiatach trzydziestych i następnych twierdził,
                                            że najlepsza jest rasa nordycka i że Niemcy są właśnie owymi nordykami.
                                            Tymczasem wiadomo, że odsetek nordyków wśród Niemców jest niewielki, a nawet
                                            niższy niż u Żydów polskich. Humorystyczny, ale nader trafny wyraz zabobonności
                                            tego ostatniego wierzenia daje ukuty około roku 1935 dowcip, że doskonały
                                            Niemiec powinien być blondynem jak czarnowłosy Hitler, piękny jak notorycznie
                                            szpetny Goebbels, smukły jak otyły Góring i nazywać się jak teoretyk hitleryzmu
                                            Rosenberg. Pierwszy zabobon, przeciwny powyższym to wierzenie, że nie ma ras
                                            ludzkich albo że nie ma między nimi żadnej różnicy. Drugi nazywa rasizmem
                                            wszelką niechęć do cudzoziemców, nawet, kiedy należą do tej samej rasy co my,
                                            np. niechęć Szwajcarów do Włochów, a nawet wszelki patriotyzm*. Prawdą jest, że
                                            istnieją cał- kiem oczywiście różne rasy ludzkie, aczkolwiek nie te, które
                                            ludzie sobie często wyobrażają. Tak np. nie istnieje rasa biała, ale znamy
                                            kilka ras o białej skórze. Podobnie nie istnieje żadna rasa czarna i wśród
                                            ludzi o czarnym zabarwieniu skóry istnieją rasy należące do najpiękniejszych
                                            jakie znamy (niektórzy Zulusi), a obok nich rasy prawdziwie szpetne z
                                            estetycznego punktu widzenia. Ale z tego, że rasy ludzkie istnieją nie wynika
                                            jeszcze wcale, abyśmy wiele o nich wiedzieli. Wiemy nawet tym mniej, że gorliwi
                                            zwolennicy antyrasizmu utrudnili, a nieraz nawet uniemożliwili po drugiej
                                            wojnie światowej wszelkie badania nad rasami ludzkimi. Nie wiemy nawet, jak
                                            rasę porządnie zdefiniować, podobno grupy krwi nie pokrywają się z
                                            morfologicznymi. Tym mniej wiemy, która rasa jest wyższa, a która niższa.
                                            Pewnym jest natomiast, że różne twierdzenia rasistów są czystym zabobonem. Tak
                                            np. opowiadania o jakiejś “rasie żydowskiej", której w ogóle nie ma, jak
                                            wykazały przedwojenne badania polskich antropologów. Innym zabobonem jest np.
                                            wierzenie, że Polacy i Niemcy należą do dwóch różnych ras, podczas gdy znaczny
                                            odsetek Niemców nosi polskie nazwiska (dwaj przywódcy rewanżystów niemieckich
                                            nazywają się Hupka i Czają) i odwrotnie, wielu Polaków niemieckie.

                                            Mimo to Niemcy dali się, w latach trzydziestych, tak dalece unieść tym
                                            zabobonom, że w ich imieniu popełnili mordy na milionach ludzi: Żydach, ale
                                            także Polakach, Cyganach i innych. Rasizm jest też dobrym przykładem tego, co
                                            może z zabobonu wyniknąć, jeśli się go na czas nie zwalczy.

                                            Obecnie rasizm panuje w niektórych krajach zacofanych (zwłaszcza
                                            afrykańskich), ale gdzie indziej stracił popularność. Szerzą się za to dwa
                                            antyrasistowskie zabobony: przeczenie, by istniały rasy ludzkie i utożsamianie
                                            ksenofobii (niechęci do cudzoziemców) a nawet patriotyzmu z rasizmem. Doszło do
                                            tego, że każdy kto ośmiela się mówić, że woli rodaka od obcego, jest nazywany
                                            rasistą i potępiany jako taki. że chodzi o zabobon powinno być jasne.

                                            Rasizm jest znamiennym zabobonem także dlatego, że bardzo trudno odkryć jakąś
                                            realną potrzebę, która stanowiłaby jego podłoże, jak to jest zwykle z innymi
                                            zabobonami. Wydaje się, że rasizm jest tworem literatów i polityków, którzy go
                                            wymyślili jako podporę dla swojego nacjonalizmu*, i że poza nim stoi zawsze
                                            zabobon nacjonalistyczny. Natomiast podłoże antyrasistowskich zabobonów jest
                                            inne: jest nim mianowicie zabobon humanistyczny*, według którego człowiek byłby
                                            tak dalece różny od zwierząt, że nie podlegałby prawom przyrody.

              • homosovieticus Re: Historia nie dla idiotów. Święte słowa. 01.04.06, 15:06
                Jeśli z przytoczonego tekstu wynika,że Kaczyńscy byli tymi ,którym na
                kompromisie zalezało najbardziej to ja jestem klempa z ogromnym zadkiem i z
                malultka głową.
                Żeby nie wypaść zupełnie z politycznej " gry" Lech Kaczyński stanął po stronie
                laickiej lewicy ponieważ pod koniec 88 roku prawia cała II-ga "Solidarnosc"
                była już pod pełną kontrolą "słusznej opozycji".
                Dzisiejsza postawa Kaczyńskich i ich losy w III-ciej RP świadcza,że to ja mam
                rację przy odczytywaniu politycznych zamierzeń ludzi opozycji.
                • leszek.sopot Ciemna masa z homosia 01.04.06, 15:26
                  Porozmawiaj sobie z uczestnikami strajku w stoczni w sierpniu 1988 r., którzy
                  mogliby zrelacjonować tobie to, co wówczas i jak mocno argumentował Lech
                  Kaczyński, że rozmowy z Kiszczakiem to konieczność.
                  Z uporem maniaka przekręcasz fakty i tworzysz mity.
                  • homosovieticus Nie jestem komuchowatym humanistą-inteligentem 01.04.06, 15:50
                    Wiem co piszę i nieczego nie przekręcam. Nie tworzę mitów. Nie dam sobie
                    wcisnąć "politycznego kitu".Nie jestem postkomunistycznym humanistą-
                    inteligentem i nie ulegam tak łatwo magii słów polityków.Staram sie rozumiec
                    polityczny kontekst w jakich te słowa padają. nie dotyczy to tylko
                    wypowiedzi "dawnych " Kaczyńskich ale wszystkich wypowiedzi polityków
                    niezależnie od czasu kiedy one padły.

                    leszek.sopot napisał:

                    > Porozmawiaj sobie z uczestnikami strajku w stoczni w sierpniu 1988 r., którzy
                    > mogliby zrelacjonować tobie to, co wówczas i jak mocno argumentował Lech
                    > Kaczyński, że rozmowy z Kiszczakiem to konieczność.

                    Słuchałem ich na żywo.To nie było ani "gorące",ani "zaangażowane "
                    przekonywanie.Podobnie mówił w PG.Tam nawet trochę z dostrzegalnym wstydem i w
                    głosie i na twarzy.Pamietam to dobrze.
                    • leszek.sopot ale może jesteś głąbem 01.04.06, 15:58
                      albowiem OS był konieczny po to aby zalegalizować "S". Bez realnej siły
                      politycznej w Polsce nie byłyby możliwe żadne zmiany, a tę siłę dawał tylko
                      Związek. Kto tego nie rozumie, ten jest po prostu wrogiem "S".
                      Kwestią sporną jest jedynie to, co po OS i nabraniu przez "S" siły należało
                      robić. Czy porzucić drogę dialogu i porozumienia na rzecz konfrontacji i kłótni
                      czy starać się dalej wspólnie z drugą stroną budować niepodległą Polskę. Za
                      drogą wspołpracy i pokoju opowiadało się wówczas, tzn. w 1989 r., nie tylko
                      społeczeństwo i "S", ale także Episkopat i Papież.
                      Ty natomiast chcesz przekręcić tak fakty by odpowiadały późniejszej
                      interpretacji - czyli tworzysz historię polityczną, w której nie ważne są fakty
                      a jedynie propaganda.
                      • homosovieticus Co Ty wypisujesz gamoniu polityczny 01.04.06, 16:05
                        leszek.sopot napisał:

                        >albowiem OS był konieczny po to aby zalegalizować "S".

                        A kto zdelegalizował "SOLIDARNOSĆ", zapadł jakis wyrok sadowy w tej sprawie?
                        • leszek.sopot gamoniu, dla ciebie korepetycje za darmo 01.04.06, 16:27
                          W środę 31 sierpnia 1988 r. przyjechał do Stoczni Gdańskiej mecenas Siła-
                          Nowicki, który powiedział, że „Kiszczak chce natychmiast rozmawiać z Wałęsą,
                          przy czym obaj muszą uwierzyć w swoje dobre intencje; rozmowa będzie dotyczyła
                          przede wszystkim ustalenia terminu okrągłego stołu”. Prośba Kiszczaka o
                          spotkanie z Wałęsą bez żądania wcześniejszego przerwania strajku była
                          podyktowana nie tylko ciągle toczonymi zakulisowymi negocjacjami, ale także
                          tym, że w strajku w Stalowej Woli wzięła przeważająca część załogi – ok.
                          8 tys. ludzi.
                          Wałęsa w południe dotarł do Warszawy, gdzie przez trzy godziny rozmawiał z
                          Kiszczakiem. W rozmowie uczestniczyli sekretarz Episkopatu biskup Jerzy
                          Dąbrowski i sekretarz Komitetu Centralnego PZPR Stanisław Ciosek. Wałęsa
                          wspominał:
                          "Wiłem się jak piskorz, atakowałem z prawa i z lewa, ale generał Kiszczak
                          postawił rzeczowe, twarde warunki: legalizacja „Solidarności” będzie możliwa
                          tylko wtedy, gdy rozmowy »okrągłego stołu« zakończą się parafowaniem narodowego
                          porozumienia; obecnie strajki powinny wygasnąć w ciągu osiemnastu godzin;
                          następne ustalenia w sprawie »okrągłego stołu« poczynimy za dwa tygodnie, a w
                          tym czasie przygotujemy wstępne listy negocjatorów i doradców. Oczywiście, nie
                          byłem zadowolony, ale też nie mogłem zbytnio podskakiwać. Kilkanaście
                          strajkujących zakładów to nie kilkaset, jak w sierpniu 1980, a generał
                          powiedział bez ogródek, że i tak »beton« partyjny próbuje torpedować każdą
                          ofertę ugody z opozycją. Czułem, że mówi szczerze, lecz zastanawiałem się, jak
                          spojrzę w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom.
                          Cóż z tego – myślałem – że racja moralna jest po ich stronie?" (L. Wałęsa,
                          Droga..., s. 95)

                          W czasie tych negocjacji Wałęsa przekroczył swoje kompetencje, gdyż zgodził się
                          na zakończenie strajku. Dlaczego? Kiszczak groził podczas rozmowy, że z uwagi
                          na to, że Stocznia Północna i Stalowa Wola mają znaczenie militarne, strajki
                          zostaną w nich siłą spacyfikowane. Na Śląsku strajkowała już tylko jedna
                          kopalnia. Ks. Orszulik przed rozmowami przedstawił stanowisko Kościoła, że
                          należy przystąpić do rozmów i zakończyć strajki, a obietnice Kiszczaka można
                          uznać za wiarygodne. Po spotkaniu Wałęsa wydał oświadczenie:
                          "[...] W toku tego spotkania postawiłem najważniejsze w chwili obecnej
                          zagadnienie dróg prowadzących do realizacji pluralizmu związkowego, w tym
                          miejsca Solidarności. Rozmówcy oświadczyli, że wszystkie sprawy związane z
                          ruchem związkowym będą omawiane przy Okrągłym Stole. Obrady Okrągłego Stołu
                          obejmą szeroką tematykę współdziałania na rzecz reform gospodarczych,
                          społecznych i politycznych dla dobra Kraju. Zgodnie z upoważnieniami uzyskanymi
                          od strajkujących załóg sprawę legalizacji Solidarności wysuniętą w postulatach
                          strajkowych przejąłem do dalszych rozmów z władzami centralnymi. Postanowiłem
                          zatem, że przerywamy obecne akcje strajkowe. Zwracam się do MKS-ów i komitetów
                          strajkowych o właściwe zakończenie negocjacji w sprawie innych postulatów i o
                          przerwanie strajków. Pamiętamy o naszym haśle: Nie ma wolności bez
                          Solidarności".

                          Wałęsa wrócił do stoczni wieczorem, gdzie znano już opublikowany wcześniej
                          komunikat PAP o odbytej rozmowie z Kiszczakiem i wstępnych ustaleniach. Decyzja
                          Wałęsy spotkała się z wieloma głosami krytycznymi podczas wieczornej długiej i
                          ciężkiej dyskusji z członkami MKS i Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej.
                          Jarosław Kaczyński pytał, co to za zespół ma powstać do prowadzenia rozmów?
                          Wałęsa odpowiedział:
                          "Problem polega na tym, że nie byłem przygotowany na taką koncepcję. Byłem
                          przygotowany, że przy świadku oświadczą mi, że będziemy poważnie rozmawiać na
                          temat „S” i włączenia jej, żeby odzyskać nasz związek. Natomiast nie byłem
                          przygotowany na to, kto wejdzie już do pracy. [...] To byłoby nawet
                          nieroztropne – uruchomienie i związku, i pluralizmu. To nie jest tak, że
                          ogłaszamy: jutro związek i koniec. Tak nie da rady zrobić. Natomiast można
                          przyspieszyć, bardzo szybko już robić, tylko my – powtarzam – nie byliśmy na to
                          przygotowani. Mam nadzieję, że eksperci tu zebrani – szczególnie mam apel do
                          naszych sprawdzonych kolegów Kaczyńskich – aby się naprawdę włączyli i byli
                          filarami zespołu, który w najbliższym czasie będzie prowadził te rozmowy".

                          Roman Gałęzowski ze Stoczni Gdańskiej krytykował Wałęsę: „Trzeba sobie
                          uświadomić jedną sprawę, że strona rządowa nie jest partnerem, tylko wrogiem.
                          Teraz jest poważne ryzyko: czy na tym etapie możemy sobie pozwolić na tego typu
                          działania. Dlatego że nie będzie łatwo wyprowadzić kraj z kryzysu, każdy wie, i
                          podejrzewam, jak niejeden z was, że strona rządowa wpuści nas w taki kanał,
                          mianowicie, że będziemy partnerami w klęsce”.
                          Za Wałęsą opowiedzieli się Jacek Merkel i Lech Kaczyński. Merkel
                          argumentował: „Rozmawiają ze sobą konkretne siły. W negocjacjach można
                          przesunąć punkt równowagi parę stopni w jedną stronę, parę stopni w drugą, ale
                          jeżeli strajkuje pięć zakładów, a nie 500, to nasza siła właśnie jest taka. I
                          dlatego trudno było oczekiwać, że w tych negocjacjach Lech osiągnie rzeczy,
                          które przyprawią nas o zawrót głowy”.
                          Większym optymistą od Merkla i samego Wałęsy był Lech Kaczyński. Uznał za
                          sukces to, że władze zgodziły się na rozmowę z Wałęsą mimo trwającego
                          strajku: „To jest nasze duże prestiżowe zwycięstwo, trzeba o tym pamiętać”.
                          Tłumaczył: „Jak wygląda nasza sytuacja polityczna po stronie społecznej? Po
                          pierwsze można mówić o sojuszu z Kościołem. Wydawałoby się, że Kościół zawsze
                          popierał »S«. Prawda na ten temat – ja mogę mówić o tym tylko w tym zamkniętym
                          gronie – była jednak bardziej skomplikowana. To w ciągu ostatnich pięciu lat
                          wyglądało bardzo różnie, nie tak jasno, jak teraz”.
                          Z optymistami nie zgodził się Alojzy Szablewski, który mówił, że jest
                          przygnębiony i sparaliżowany. Przeważała opinia, szczególnie wśród młodszych,
                          że nie należy przerywać strajku bez relegalizacji „Solidarności”. Borusewicz
                          uważał, że teraz osiągnięto jedynie „zgodę na rozmowę, bez żadnych deklaracji
                          strony przeciwnej”. Żal do Wałęsy miała także Alina Pieńkowska, która mówiła:
                          "Wchodzimy w epokę właściwej nędzy. I z jednej strony występuje zmęczenie
                          strajkiem, ale z drugiej strony występuje zmęczenie życiem w takich warunkach.
                          I trzeba mieć świadomość, że żadne osoby przy Okrągłym Stole, z jednej i z
                          drugiej strony, tej sytuacji nie zmienią. Wymuszą tylko sytuację, która jest w
                          każdym zakładzie. Wszystko jedno, czy jest to związek „S”, czy może się nazywać
                          inaczej. Ale podmiotem musi stać się społeczeństwo i wynik tych dzisiejszych
                          rozmów Lecha oceniam bardzo negatywnie".

                          Członków komitetów strajkowych zaskoczyła propozycja władzy. Nie byli
                          najwyraźniej przygotowani na tego typu negocjacje, a dotychczasowe
                          doświadczenia kontaktów z władzą skłaniały raczej do przypuszczeń, że prowadzi
                          ona grę, której efektem będzie kolejne oszustwo. Jednak na ich decyzji na pewno
                          zaważyła obecność przedstawicieli Episkopatu, którzy zapewniali o rzeczywistej
                          skłonności władz do kompromisu. Wpływ na decyzję miała także własna słabość,
                          to, że strajk nie zdobył takiego poparcia jak 8 lat wcześniej. Realiści, tacy
                          jak Lech Kaczyńscy musieli więc ocenić propozycję Kiszczaka jako sukces,
                          romantycy, tacy jak Borusewicz, uważali, ze osiągnięto za mało.
                          Jednak romantycy nie mieli racji. Do strajków sierpniowych „Solidarność”
                          zbierała siły od maja. Bardzo wiele wysiłków włożono w ich przygotowanie i
                          realizację. To, co udało się wówczas zrobić – zmobilizować na początek kilkaset
                          osób, to było wszystko na co stać było gdańską „Solidarność”. 1 września główną
                          bramą Stoczni Gdańskiej wychodzili stra
                          • leszek.sopot dokończenie 01.04.06, 16:32
                            Jednak romantycy nie mieli racji. Do strajków sierpniowych „Solidarność”
                            zbierała siły od maja. Bardzo wiele wysiłków włożono w ich przygotowanie i
                            realizację. To, co udało się wówczas zrobić – zmobilizować na początek kilkaset
                            osób, to było wszystko na co stać było gdańską „Solidarność”. 1 września główną
                            bramą Stoczni Gdańskiej wychodzili strajkujący ze wszystkich sąsiadujących
                            stoczni – było ich ok. trzech tysięcy w tym kilkaset osób z NZS i FMW. Dzień
                            wcześniej podczas wieczornej narady w stoczni Jacek Merkel tłumaczył:
                            "Trudność polega na tym, że mamy tutaj pięć tysięcy ludzi zdeterminowanych,
                            pewnych swojej siły, gotowych pójść bardzo daleko. Jest to awangarda, ale za tą
                            awangardą jest olbrzymi, strachliwy ogon, również potencjalnych członków „S”.
                            [...] Po naszej stronie jest pięć tysięcy awangardy, zaprawionego wojska, które
                            pójdzie bardzo daleko – i olbrzymi balon ludzi, którzy nas tylko popierają,
                            gwiżdżąc kolejką elektryczną, czy dzwoniąc tramwajami, czy pokazując paluszki z
                            kolejki. Ci ludzie też są naszymi ludźmi, i te negocjacje były prowadzone
                            również w imieniu tych ludzi i z ich determinacją. Trudność polega na tym, że
                            te pięć tysięcy awangardy będzie w wyniku takiego rozwiązania zgaszone. Znaczy,
                            te gorące serca trzeba ostudzić".

                            Obawy, że jeśli zakończy się strajk, bardzo trudno będzie wywołać następny,
                            pojawiły się w wielu wypowiedziach. Ostatecznie zapadła jednak decyzja o
                            zakończeniu strajku – 1 września, o godz. 14. Nie był to jednostronny kompromis
                            gdyż władza zgodziła się na rozmowy w czasie trwającego strajku. Był to
                            kompromis, którego gwarantem był Episkopat Polski, który działał w porozumieniu
                            z Janem Pawłem II. Więcej jednak od Jaruzelskiego i jego ekipy ryzykował Lech
                            Wałęsa, który w przypadku nie dotrzymania przez władzę obietnicy rozmów
                            Okrągłego Stołu zostałby skompromitowany.
                            Stoczniowcy 1 września opuścili stocznię zwartą grupą i przemaszerowali do
                            kościoła św. Brygidy. Był to pochód radosny, dumnych ze swej postawy ludzi. W
                            kościele ksiądz Henryk Jankowski powiedział: „dotychczasowy strajk trwa nadal –
                            poprzez dialog”.
                            • homosovieticus Myslisz ze słowa pisane przestaja byc politycznymi 01.04.06, 16:36
                              a staja sie odbiciem prawdy o mzamierzeniach polityków.
                              Tys chory leszku. Tobie wracz nużen!
                              • leszek.sopot Słowo jest słowem 01.04.06, 16:41
                                homosovieticus napisał:

                                > a staja sie odbiciem prawdy o mzamierzeniach polityków.
                                > Tys chory leszku. Tobie wracz nużen!

                                Nie rozumiem.
                                Od interpretatora jedynie zależy jaką prawdę ze słów odczyta. Czy woli on
                                propagandę czy pragnie dochodzić do prawdy przez studiowanie różnych materiałów
                                źródłowych a nie interpretacji politycznych - politycy bowiem, mój drogi,
                                przeważnie kłamią po to aby zdobyć władzę - jak to tłumaczył Filon z
                                Aleksandrii.
                                • homosovieticus Re: Słowo jest słowem a tuman tumanem 01.04.06, 16:48
                                  leszek.sopot napisał:

                                  Nie rozumiem.
                                  > Od interpretatora jedynie zależy jaką prawdę ze słów odczyta. Czy woli on
                                  > propagandę czy pragnie dochodzić do prawdy przez studiowanie różnych
                                  materiałów
                                  >
                                  > źródłowych a nie interpretacji politycznych - politycy bowiem, mój drogi,
                                  > przeważnie kłamią po to aby zdobyć władzę - jak to tłumaczył Filon z
                                  > Aleksandrii.

                                  I dlatego wierzysz w kazde słowo polityków?



                                  • leszek.sopot a polityk politykiem 01.04.06, 16:53
                                    Czy wierzysz politykom... zapytał homoś mnie, a nie siebie, dlaczego?
                                    • homosovieticus Żegnam. Pędzę na Wawel. Będzie się tam działo! 01.04.06, 17:23
                                      leszek.sopot napisał:

                                      > Czy wierzysz politykom... zapytał homoś mnie, a nie siebie, dlaczego?

                                      Znowu jakies bzdety.Tym razem krótko ale nadal głupio :(
    • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 15:03
      samozwancze elity... to chyba ostatnio wielki wodz, okreslal pewnych ludzi
      mianem 'lzeelity'. rozumiem, ze otrzymal takie prawo... tylko od kogo?
      sugerowal on tym samym, ze jedynymi, prawdziwymi elitami sa ludzie zwiazani z
      pis i bracmi kaczynskimi. samozwaniec?
      a o co toczy sie walka? o to czy kraj bedzie liberalny - i da szanse rozwoju
      tym, ktorzy cos potrafia i chca, w ktorym mozna bedzie mnozyc bogactwo (i bycie
      bogatym nie bedzie wreszcie powodem do wstydu), czy tez solidarny, w ktorym
      bedziemy wspolnie dzielic biede, a kazdy, kto zdola wyciagnac wiecej z kieszeni
      lepiej zarabiajacych bedzie chodzil w chwale i slawie.
      osobiscie mam gleboko gdzies rozliczenie z komunistyczna przeszloscia. nie
      interesuje mnie kto byl w opozycji, kto sprawowal wladze, kto jest w mitycznym
      ukladzie i tego typu inne bzdury.
      nie jestem z grupy tych, ktorzy tesknia za prl i opieka panstwa.
      wybory w chwili obecnej pozbawione sa zupelnie sensu. chociaz uwaza sie ze
      sonadaze z czasu ostatnich wyborow byly porazka osrodkow badania opinii - to
      jednak sugerujac sie nimi wyraznie widac, ze uklad sil w parlamencie zmieni sie
      niewiele i nadal rzadzenie jednej partii bedzie niemozliwe. sztuka dla sztuki?
      czy ucieczka od odpowiedzialnosci?
      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 15:33
        dziejas napisał:
        o co toczy sie walka? o to czy kraj bedzie liberalny - i da szanse rozwoju
        > tym, ktorzy cos potrafia i chca, w ktorym mozna bedzie mnozyc bogactwo (i
        bycie
        >
        > bogatym nie bedzie wreszcie powodem do wstydu), czy tez solidarny, w ktorym
        > bedziemy wspolnie dzielic biede, a kazdy, kto zdola wyciagnac wiecej z
        kieszeni
        > lepiej zarabiajacych bedzie chodzil w chwale i slawie.

        Nikt takiej Polski nie chce.Podobnie jak nikt nie chce Polski, w której
        bogacenie się, dowolnym sposobem, czesto z naruszeniem prawa, ma zasługiwac na
        szacunek.Przeciez to chyba oczywiste,że bogacenie się materialne nie jest i
        nie może byc jedynym dażeniem człowieka zasługujacym na szacunek innych ludzi.
        • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 15:38
          homosovieticus napisał:

          > Nikt takiej Polski nie chce.Podobnie jak nikt nie chce Polski, w której
          > bogacenie się, dowolnym sposobem, czesto z naruszeniem prawa, ma zasługiwac
          > na szacunek.Przeciez to chyba oczywiste,że bogacenie się materialne
          > nie jest i nie może byc jedynym dażeniem człowieka zasługujacym na szacunek
          > innych ludzi.

          bogacenie sie w ramach dobrego prawa. takiego, w ktorym nikt nie bedzie karal
          kogos bardziej przedsiebiorczego za to lepiej zarabia wyzszymi podatkami.
          oczywiscie, ze bogoacenie materialne nie jest jedynym dazeniem zaslugujacym na
          szacunek. ale jest jednym z wielu.
          jakie inne dazenia uwazasz za zaslugujace na szacunek?
          • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:02
            dziejas napisał:
            jakie inne dazenia uwazasz za zaslugujace na szacunek?
            >
            Każde dązenie homo sapiensa, które nie jest wymierzone przeciwko drugiemu
            człowiekowi, lub jego realizacja nie odbywa się z krzywdą drugiego człowieka
            zasługuje, moim zdaniem, na ludzki szacunek.
            • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:14
              hmmm... jak zatem zakwalifikujesz pomoc spoleczna z pieniedzy podatnika?
              • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:21
                dziejas napisał:

                > hmmm... jak zatem zakwalifikujesz pomoc spoleczna z pieniedzy podatnika?


                Jako czyny władzy zasługujace na ludzki szacunek. Dzieje się tak w kazdym
                roztropnie rządzonym państwie.
                • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:26
                  ale to odbywa sie kosztem innych. nie wzrusza cie to?
                  • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:33
                    dziejas napisał:

                    > ale to odbywa sie kosztem innych. nie wzrusza cie to?
                    >
                    Krzywda innych mnie wzrusza.Podatnicy MUSZĄ płacic podatki jesli chca życ w
                    zorganizowanej społecznosci.A madra władza uzyskane kwoty z podatków przeznacza
                    na rózne cele , które jej zdaniem, służą dobru ogółu.
                    • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:44
                      podatnicy musza placic podatki a wladza musi je rozsadnie wykorzystywac. pomoca
                      spoleczna powinny zajac sie prywatne fundacje pozyskujace srodki finansowe od
                      sponsorow i z dobrowolnych datkow.
                      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 16:54
                        Przeciez podatki wynikają z obowiazku obywatelskiego w stosunku do władzy. Z
                        kolei władza ma równiez obowiązek dbania o wszystkich swoich obywateli, którzy
                        podatek płaca lub płacili w przeszłości.
                        Działalnosc charytatywna noże byc co najwyzej traktowana jako "obowiązek
                        moralny" bogatych obywateli w stosunku do biedniejszych ale takim obowiazkiem
                        byc nie może, w sensie stricte w panśtwach niewyznaniowych.
                        • dziejas Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 18:25
                          panstwo ma rowniez obowiazek rownego traktowania obywateli. zatem prawo do
                          pomocy spolecznej powinno przyslugiwac rozwniez tym, ktorzy maja wysokie
                          dochody. podobnie jak wyzszy standart uslug medycznych - placa przeciez wyzsze
                          skladki.
                          • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 19:28
                            Może zechcesz podzielić się wiedzą co Ty rozumiesz przez określenie "pomoc
                            społeczna".
                            ps

                            Wypisujesz jakies androny albo po prostu zartujesz?
    • ave_duce Re: Kaczyzm = faszyzm 01.04.06, 15:57

      • henryk.log Kaczyzm = faszyzm !! 01.04.06, 19:33
        • ave_duce Re: Kaczyzm = faszyzm !! 02.04.06, 07:31

    • trouble_maker "Zapytaj homosia" (parafraza) 01.04.06, 19:37
      "Która droga słuszna
      Według prawa i porządku?
      Kto prowadzi mnie do szczęścia
      I zaszczytnych obowiązków?

      Zapytaj homosia
      On ci prawdę powie!
      Zapytaj homosia
      On ci wskaże drogę!

      Chcę poznawać świat
      Ale nie wiem jak
      Kto mi powie prawdę o tym
      Jak to zrobić mam?

      Jak stać się doskonałym
      Męskim, pięknym, silnym
      Którędy dojść do celu
      I zawsze być niewinnym"


      • homosovieticus Re: "Zapytaj homosia" (parafraza) 01.04.06, 19:55
        trouble_maker napisał:
        Zapytaj homosia
        > On ci wskaże drogę
        Którędy dojść do celu
        > I zawsze być niewinnym"

        "Ucz się i pnij do góry!"
    • kropek_oxford Jasne, zadnej elity - Polska ma byc rzadzona przez 01.04.06, 19:56
      chamy, bo chamstwo sie tego domaga. Amen.
    • sawa.com Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 20:31
      homosovieticus napisał:

      >
      > To będzie spór o to, czy Polska ma być rządzona przez samozwańczą elitę,
      > rodzimych minioligarchów i trudne do zdefiniowania, ale potężne wpływy spoza
      > naszych granic, czy też ma być krajem „normalnym", w takim sensie jak
      > normalne jest narodowe państwo europejskie średniej wielkości, dość
      > konserwatywne, gdy idzie o sferę obyczajową, ale nowoczesne gospodarczo i
      > obywatelsko.
      (...)

      Od jakiegos czasu mam wrażenie, ze jestem wśród tych którzy nie rozumieją o co
      toczy sie walka. I odnosze wrażenie że jest nas coraz więcej.
      Oczywiście, ze chcę żeby Polska była krajem normalnym - po co ten cudzysłów
      przy okresleniu "normalnym"?
      Nie chcę, zeby się szarogęsili oligarchowie. A nazwiska polskich oligarchów sa
      znane. Rok - rocznie podaje je WPROST - setka najbogatszych Polaków. Część z
      nich jest zresztą na listach światowych.
      Ale nie rozumiem kto to są mini oligarchowie? Czy w nadchodzącym nowym ładzie
      nie można się będzie bogacić? Nie będzie można robić uzytku ze swoich rąk i
      rozumu? Nie będzie mozna pomnażać tej odrobiny rodzinnego kapitału jak ziemia,
      czasem rodzinne pierścionki i dukaty po prababci, które udało się uchować przed
      bolszewikami (często zakopane w ogródku.
      Czy w konstytucji mamy sobie zadekretować biedę? Jeśli tak, to zdecydowanie mi
      się to nie podoba.

      Resztę dywagacji o przedterminowych wyborach nie będę komentować. Są to
      chochole pląsy. I jako osoba głosująca na PO, mam do liderów tej partii
      pretensje za linię i jakośc polityki jaką uprawiają w tej kadencji.
      Liczę że na majowym Kongresie ta polityka zostanie zweryfikowana. Bo jesli
      dalej będzie kontynuowana i do chórów Tusk, Rokita, HGW, Komorowski, Schetyna
      dołączy jeszcze ze swoim tenorem wojskowym Piskorski - to ja i pewnie wielu
      innych podobnych do mnie z utęsknieniem wyglądających państwa obywatelskiego z
      dobrze zoraganizowana administracją publiczną nie odda swojego głosu na PO.
      • homosovieticus Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 20:50
        sawa.com napisała
        Oczywiście, ze chcę żeby Polska była krajem normalnym - po co ten cudzysłów
        > przy okresleniu "normalnym"?

        Bo nie istnieje w sensie stricte cos takiego jak normalny kraj czy normalny
        człowiek.Jasne?
        > Nie chcę, zeby się szarogęsili oligarchowie. A nazwiska polskich oligarchów
        sa
        > znane. Rok - rocznie podaje je WPROST - setka najbogatszych Polaków. Część z
        > nich jest zresztą na listach światowych.
        > Ale nie rozumiem kto to są mini oligarchowie?

        Nasi oligarchowie - inaczej moznowładcy - nie maja nic do "powiedzenia" w
        polityce i gospodarce światowej, i dlatego autor nazwał ich minioligarchami.

        Czy w nadchodzącym nowym ładzie
        > nie można się będzie bogacić? Nie będzie można robić uzytku ze swoich rąk i
        > rozumu? Nie będzie mozna pomnażać tej odrobiny rodzinnego kapitału jak
        ziemia,
        > czasem rodzinne pierścionki i dukaty po prababci, które udało się uchować
        przed
        >
        > bolszewikami (często zakopane w ogródku.

        sawo, czy Ty powaznie to wszystko piszesz? Nie mogę uwierzyc żeby podobne
        watpliwosci miał dorosły człowiek choćby po podstawówce lub po maturze.


        > Czy w konstytucji mamy sobie zadekretować biedę? Jeśli tak, to zdecydowanie
        mi
        > się to nie podoba.
        Pozostaje mi tylko zapewnic sawę o tym,ze w preambule do konstytucji będzie
        wyraźnie napisane, ze tylko goli i bosi mieć będą pełnię praw obywatelskich.
        • sawa.com Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 21:31
          homosovieticus napisał:

          > Pozostaje mi tylko zapewnic sawę o tym,ze w preambule do konstytucji będzie
          > wyraźnie napisane, ze tylko goli i bosi mieć będą pełnię praw obywatelskich.

          Ty to potrafisz zabełtac w glowie. Dlatego dedykuję Ci "Zegarmistrza światła".

          Rzecz w tym, ze nie wyobrażam sobie, zeby mogło powstać "normalne państwo" z
          kompilacji programu pisu i samoobrony. Nawet nie przekonuje mnie cos takiego,
          że "na poczatku jest chaos..." i to zawsze.
          To co wygadywał wczoraj i przedwczoraj Lepper to może przyprawić o zawrót
          głowy... z nadmiaru szczęścia. Tylko skąd na to pieniądze. Nie ma kogo batożyć.
          Nasi oligarchowie i tak trzymają swoją kase w szwajcarskich bankach albo na
          kajmanach.

          A teraz Homosiu specjalnie dla Ciebie, bo zobaczyłam, ze zaryczałeś się po
          pachy..., że nikt nie chce iśc z tobą na piwo.

          A dedykacja własnie taka dlatego, ze uwielbiasz bełtać nam w glowach jak nie
          przymierzając wielki zegarmistrz światła.


          A kiedy przyjdzie właśnie po mnie
          Zegarmistrz świata purpurowy,
          By mi zabełtać błękit w głowie,
          To będę jasny i gotowy.

          Spłyną przeze mnie dni na przestrzał,
          Zgasną podłogi i powietrza,
          Na wszystko jeszcze raz popatrzę
          I pójdę, nie wiem gdzie, na zawsze.






          • homosovieticus Dzięki za zegarmistrza, To najlepsze Woźniaka 01.04.06, 21:37
            co nam ofiarował.Tyle ekspresji w wykonaniou i słowa całkiem,całkiem.Jeszcze
            raz dzieki.
            A Ty, na piwo Kaper, bys przyszła do mojej celi?
            • sawa.com Re: Dzięki za zegarmistrza, To najlepsze Woźniaka 01.04.06, 22:04
              homosovieticus napisał:

              > A Ty, na piwo Kaper, bys przyszła do mojej celi?

              Domyslam się, że to jest marka piwa? Jak widzisz jestem w tych rzeczach
              zielona. Zdaje się, ze jest jakies słynne zielone piwo. I nie wiem czy to nie
              irlandzkie?

              Nie piję piwa. To też cichutko siedziałam i nie wtrącałam sie do piwnego
              watku. Rozumiem też, ze to zaproszenie na piwo to takie "poetyckie" wyrażenie
              swoich sympatii.
              Sporo osób lubię z FK. Ciebie też... bardzo, choć rzeczywiście
              potrafisz "zabełtać" że aż dym z uszu bucha...czytającym Twoje posty.
              • homosovieticus Przynieś ze soba paluszki! 01.04.06, 22:53
                Sawo Kochana! A gdzie odpowiedź na moje, jakże niewinne i zarazem nieśmiałe
                pytanie?
                Czemu o "bełtaniu" mówisz wszak wiekszosć forumowiczów ma albo pustkę w głowie
                albo istne "kiełbie we łbie". W obu wypadkach "zabełtac" trudno ale jakiegoś,
                wytrawnego "bełta", z Toba wypić mogę, nawet na czczo.
                Więc nie zwlekaj dłużej z odpowiedzią albo, po prostu, wpadnij zaraz.
                • iza.bella.iza Ty stary Satyrze:) 01.04.06, 23:00
                  Stary, bo ślepy na jedno oko:)

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=39543330&a=39605439
                  • homosovieticus Faunem bywałem, Satyrem jednookim, nigdy! 01.04.06, 23:20
                    W sieci wyobraźnia bardziej przydatną jest.Żebyś Ty mogła sobie wyobrazic co ja
                    sobie wyobrażam to liczko Twoje zarumieniłoby się a ta przybłęda czworonożna,
                    czyli kon co by sie uśmiał, rozpłakałby się a potem ochwacił i w końcu zdechł.
                    • iza.bella.iza Re: Faunem bywałem, Satyrem jednookim, nigdy! 01.04.06, 23:22
                      Raczej bywałeś pijanym Bachusem:)))))))))
                      • homosovieticus Re: Faunem bywałem, Satyrem jednookim, nigdy! 01.04.06, 23:26
                        iza.bella.iza napisała:

                        > Raczej bywałeś pijanym Bachusem:)))))))))

                        Pijanym nie bywałem. Pijanym jestem. I tez od wielu lat.Nie ostatnio.
                        • iza.bella.iza Re: Faunem bywałem, Satyrem jednookim, nigdy! 01.04.06, 23:31
                          homosovieticus napisał:

                          > iza.bella.iza napisała:
                          >
                          > > Raczej bywałeś pijanym Bachusem:)))))))))
                          >
                          > Pijanym nie bywałem. Pijanym jestem. I tez od wielu lat.Nie ostatnio.

                          O.K. niech Ci będzie:) Ostatnio od wielu lat i zawsze w przyszłości:)

                          Dobranoc.
                          • homosovieticus Re: Faunem bywałem, Satyrem jednookim, nigdy! 01.04.06, 23:33
                            Nie odchodź Najdroższa.Mamy sobie tyle do powiedzenia.
          • iza.bella.iza Homoś kokiet? 01.04.06, 22:58
            sawa.com napisała:

            >
            > A teraz Homosiu specjalnie dla Ciebie, bo zobaczyłam, ze zaryczałeś się po
            > pachy..., że nikt nie chce iśc z tobą na piwo.
            >

            Przecież Goniący go zaprosił, a ja przywlokłam wątek o Ciemnicy, w której
            Marian ma całą kompaniję (w tym mnie) do picia Kapra:))

            • homosovieticus Gdzie Ty, Izo masz serce,zeby kokietem cierpiacego 01.04.06, 23:10
              nazywać ?

              iza.bella.iza napisała:
              Przecież Goniący go zaprosił, a ja przywlokłam wątek o Ciemnicy, w której
              > Marian ma całą kompaniję (w tym mnie) do picia Kapra:))
              >
              No i co z tego, jak gorby i te zidiociałe smerfy mnie nie lubieją. A forumowe
              agnostyki obrażają mój duchowny stan ducha.Bezbrzeżny smutek przenika me
              serduszko i nawet okazane przez wartburga 4 chwilowe zainteresowanie moimi
              dolegliwościami, nie jest wstanie ulzyć memu cierpieniu i rozpaczy.
              • iza.bella.iza Cierpienie uszlachetnia i osobie duchwnej jest nie 01.04.06, 23:17
                zbędne, zwłaszcza w czas Wielkiego Postu. Więc proszę tu Dam nie uwodzić, tylko
                włosienicę założyć i dotąd się umartwiać, aż przejdzie wszelka pokusa na Kapra
                i damskie towarzystwo:)
                • homosovieticus Włosiennica mnie dziwnie podnieca, Noszę od dawna 01.04.06, 23:24
                  z włosów mojej sasiadki utkaną, tej, co oczy ma jak Bajkał a biodra jak
                  alabastrowa amfora.
                  • iza.bella.iza Re: Włosiennica mnie dziwnie podnieca, Noszę od d 01.04.06, 23:29
                    Widzę, że się rozmarzyłeś nieprzyzwoicie. Ja tymczasem muszę powrócić do
                    spotkania z pewnym starym zbreźnikiem, co swoje dzieci porzucił, żeby napisać
                    traktat o wychowaniu. Nie lubię gada, ale muszę z nim trochę jeszcze wytrzymać:)

                    • homosovieticus Re: Włosiennica mnie dziwnie podnieca, Noszę od d 01.04.06, 23:31
                      Nie wierzę Jakubom!
    • gorny8 Re: Dla nierozumiejacych o co toczy się walka 01.04.06, 23:35
      Ci co mają swoich przodków na tej liście potafią tylko bełkotać.

      "]ózef (Szyja) Krakowski, po wojnie bandyta z UB, a od 1957 roku szef produkcji
      zespołu „Kamera" w Państwowym Przedsiębiorstwie „Film Polski", który 9 II 1959
      roku, decyzją Zespołu Orzekającego CKKP PZPR, został ukarany naganą z
      ostrzeżeniem m.in. za wykorzystywanie stanowiska służbowego w celu osiągnięcia
      osobistych korzyści, kumoterską politykę kadrową (faworyzującą osoby
      pochodzenia żydowskiego) i brak nadzoru nad gospodarką podległych
      przedsiębiorstw (SDzPRR); Zygmunt Kratko, który tak gorliwie kierował akcją
      skupu (czytaj kradzieży) zboża od chłopów na terenie województwa
      białostockiego, że doszło aż do buntu chłopów Zmusiło to Sekretariat Biura
      Politycznego KC PZPR do udzielenia mu nagany za „tolerowanie niewłaściwych
      metod" podczas skupu (SDzPRR); Samuel Sandler, stalinowski historyk literatury
      polskiej, autor osławionego Wstępu do stalinowskiego wydania Potopu Henryka
      Sienkiewicza w 1953 roku; Kalman Segal — „mierny ale wierny" partii literat;
      Dawid Sfard — komunistyczny pisarz żydowski, tworzący w języku jidysz; Arnold
      Słucki — socrealistyczny literat; Adam Taran — autor takich socrealistycznych
      kiczów jak: Zwykła sprawa, Zebranie w Piotrkowicach, Ortega, Stajnia Augiasza,
      Eda Werfel — publicystka komunistycznej "Trybuny Ludu", lub tacy bandyci z
      Urzędu Bezpieczeństwa (UB) jak m.in.: płk Maksymilian Darewski; płk Józef
      Jurkowski — morderca Polaków w Bydgoszczy (1945-48), Gdańsku (1948-50) i
      Katowicach (1951-55); płk Józef Kratko — morderca Polaków w Katowicach (1945-
      47); ppłk Marian Stecki; ppłk Stefan Tewel, ppłk Henryk Zamorski czy Helena
      Wolińska — bandytka w stopniu pułkownika, która w okresie stalinowskim była
      zastępcą Naczelnego Prokuratora Wojskowego (trzęsła ówczesną Prokuraturą).
      Odpowiedzialna za wiele morderstw politycznych, m.in. spreparowała „dowody"
      winy generała Armii Krajowej Emila Fieldorfa „Nila" i doprowadziła do jego
      śmierci, za co dzisiaj jest ścigana przez polską prokuraturę."

      • kropek_oxford Swieta racja, tak jak synowie Jadwigi Kaczynskiej: 02.04.06, 02:06
        IPN BU 00945/548 KACZYŃSKA JADWIGA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka