akff
15.04.06, 22:00
Seks a prawo i sprawiedliwość
Z wywiadu Lwa-Starowicza dla Przeglądu:
"Za taką antyseksualną krucjatą stoją na ogół dwa motywy. Po pierwsze, fundamentalizm. Wszyscy fundamentaliści są antyseksualni. Sprawa jest znana, dawno stwierdził to już Freud: fundamentalizm, na przykład religijny, który wiąże się z bardzo silnymi normami, musi uderzać w seks. Drugim motywem jest sytuacja osobista. Jeżeli ma się problemy z seksem, brak sukcesów w tej dziedzinie, potwierdzenia swojej atrakcyjności erotycznej, to również uderza się w seks...
Już sam fakt, że ktoś wyrzeka się kobiet dla polityki, jest bardzo zastanawiający. Bo wówczas przestaje się widzieć człowieka, widzi się tylko masę, którą trzeba sterować. Dyktatorzy, jeśli spojrzeć na historię, mieli na ogół bardzo ubogie życie seksualne. Stalin też – przepraszam za porównanie, bo nie wiem, o którym polityku mówimy – miał poważne problemy w życiu seksualnym. Wtedy władza staje się afrodyzjakiem, który daje wielkie poczucie mocy. Kobieta jest traktowana jako ta, która nie jest do tego zdolna...
Powinny się u nas wkrótce pojawić wycieczki ludzi rozmiłowanych w historii erotyzmu i seksu, którzy będą przyjeżdżać do Polski, by na własne oczy zobaczyć typową XIX-wieczną mentalność, żywą i aktualną... Nawet jeśli się zakaże pornografii czy korzystania z usług prostytutek, to większość Polaków będzie to traktowało jako dziwactwo, które należy skwitować salwą śmiechu. Zrobi się teatr i komedia. Słyszałem, że „Świętoszek” Moliera znów święci triumfy. Nie wszyscy więc dadzą się zakneblować...
Te wszystkie mitologie posłannictwa... te narcystyczne postawy, zachowania psychopatyczne, urojenia wielkości, chora ambicja władzy, potrzeba zmiany innych, to wszystko, czym charakteryzują się obecnie rządzący, powiększa cierpienie wśród ludzi, choćby nawet wyrobili sobie oni różne postawy obronne. To spustoszenie i tak trzeba będzie kiedyś odkręcać. Poza tym stajemy się pośmiewiskiem w skali międzynarodowej. To też nie jest sympatyczne....
Przyznam jednak, że osobiście mam dla nich [Kwaczyńskich] bardzo dużo współczucia. Sądzę, że tych ludzi czeka prawdziwe cierpienie. Wystartowali z misją posłanniczą, z przekonaniem, że są wspaniali, tymczasem spotyka ich coraz większa fala ośmieszenia. Mieć przeciwko sobie wszystkich – inteligencję, studentów, uczniów, media – to musi być dla nich straszne. Nie jestem pewien, czy zdołają się uporać z tym ciężarem."