maymonides
10.05.06, 19:01
...to pojęcie stworzone przeze mnie. Oznacza istotę ludzką, jaka będzie
zamieszkiwać Ziemię w przyszłości. Najprzeciętniejszy ultraczłowiek będzie
bardziej ludzki od najbardziej ludzkiego człowieka czasów współczesnych - od
największego altruisty, świętego i dobroczyńcy...
Wylęgarnia egoizmu, czyli rodzina i ograniczoność uczuciowa, zostaną
zastąpione przez zbiorowe odczuwanie, hiperempatię (to także mój termin) i
oddzielenie aktu stworzenia od natury ludzkiej - pozwoli to na radykalną
przemianę człowieka jako bytu egoistycznego, stopniującego uczucia w stosunku
do poszczególnych ludzi - od początków istnienia ludzkości ten mankament
pozwalał na usprawiedliwianie tzw. walki o przetrwanie i odbieranie życia
innym ludziom w oparciu o przekonanie, że "mój naród, moja rodzina... itp"
jest najważniejsza...
Organizacja społeczeństwa będzie bardziej przypominać to, co udało się
wypracować np. mrówkom, które nie potrafią się nazwzajem mordować. Całkowite
poświęcenie własnemu gatunkowi spowodowało u nich zanik narządów płciowych,
zaś funkcje rozrodcze przeszły na tzw. królową - odpowiednikiem królowej w
ultraludzkim społeczeństwie przyszłości będą ośrodki klonowania dynamicznego,
działające na bazie inżynierii genetycznej...
Całe ultraludzkie życie będzie nakierowane na rozwój duchowy i
przezwyciężanie fizyczności, co w dalekiej perspektywie poskutkuje zanikiem
ciała jako takiego i przekształcenie świadomego bytu w coś podobnego do
impulsu elektrycznego... Staniemy się czystą świadomością, zdolną opanować
wszechświat i wływać na jego kształt..
Nadczłowiek był oderwany od ludzkiej moralności. Ultraczłowiek będzie esencją
człowieczeństwa.
Co wy na to?