Dodaj do ulubionych

Polskie bezrobocie

IP: *.chello.pl / *.chello.pl 05.01.03, 14:22

http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1244463.html- artykuł z GW-odpowienie
komentarze poniżej

Jarosław Kurski: Czy widział Pan tych bezrobotnych szturmujących dwa tygodnie
temu Sejm? Jest jeszcze dla nich jakaś nadzieja?

Prof. Marek Góra: Nie przeceniałbym tego incydentu

(Pewnie! Co to was obchodzi!)

Tymczasem problem jest poważny, gdyż Polska ma najwyższą stopę bezrobocia w
regionie, mimo że nasz kraj bije na głowę resztę regionu, jeśli chodzi o
tempo wzrostu gospodarczego.

(I to mówi ekonomista. I tego uczy studentów! Oczywiście, profesor mówi
oględnie o "regionie")

Polska ma największy wzrost?

- Tak, był on wyższy na przestrzeni całej dekady lat 90.

(Aaaa, BYŁ! W latach 90-tych!)

A bardzo wysokie bezrobocie nie pojawiło się wczoraj, lecz trwa od początku
tamtej dekady.

(Nie TRWA, a WZRASTA! Zasadnicza różnica, profesorku!)

O czym to świadczy?

- O istnieniu czynników, które w debacie nad bezrobociem są często na dalszym
planie. Przyczyny bezrobocia tkwią w większości gdzie indziej.

(No, to wszystko wiemy.)

Gdzie?

- W Polsce średnia płaca brutto jest wysoka w porównaniu ze średnią
produktywnością. Gdy porównamy PKB na głowę w Polsce i w Czechach, to czeski
jest dużo wyższy, ale jak porównamy płace, to się okaże, że polskie są
wyższe. To porównanie pokazuje sprzeczność, która działa na naszą niekorzyść.
Praca w Polsce jest droga.

(Tańsza niż w "regionie", krętaczu!)

Ale przecież to właśnie w Polsce lat 90. miał miejsce najbardziej
spektakularny wzrost produktywności!

- To ogromne, nie tylko gospodarcze, ale także cywilizacyjne osiągnięcie.

(Przecież to bujda na resorach! Produktywność wzrosła w pierwszych latach,
ale potem zaczęła lecieć na łeb, i leci do dzisiaj. Sprawdź profesorku w
konkretach, nie badaniach statystycznych OBOP-ów i innych biur "kreatywnej
statystyki"!)

Dlaczego Pan twierdzi, że płace są wysokie?

- Dlatego że praca w Polsce obciążona jest wysokimi kosztami pozapłacowymi,
na które składają się różnego rodzaju podatki

(Gdyby podatki wracały do społeczeństwa, nie byłoby tak źle. Miej odwagę
Profesorku, i powiedz, gdzie te podatki idą!)

Powiada się, że budżet musi do czegoś dopłacić. Tymczasem budżet to pojęcie
teoretyczne. Faktycznie istnieją jedynie pieniądze podatników. To truizm, ale
zadziwiająco często umykający uwagi. Wydatki publiczne są potrzebne, chodzi o
to, aby zachować miarę. Cała Europa, w tym niestety Polska, tę miarę
przekracza. Płacą za to bezrobotni.

(Nie. Płacą za to wszyscy uczciwi Polacy. W normalnym państwie podatki
wracają w różnych formach do społeczeństwa. W Polsce, jest NIEnormalna
gospodarka - rabunkowa - podatki są RABOWANE przez różne organizacje i grupy.
Rabowane przez banki i organizacje finansowe.)

Wymienione przez Pana czynniki są dobrze rozpoznane przez ekonomistów, ale
nie wyczerpują chyba przyczyn takiej skali bezrobocia w Polsce.

- Jest jeszcze jeden ważny czynnik. Słabość instytucji państwowych, takich
jak biura pośrednictwa pracy.

(Następna bujda. W normalnych warunkach nie są nikomu potrzebne żadne "biura
pośrednictwa pracy" - to właśnie jedna z form rabunku pieniędzy podatnika -
biurokracja.)

O wiele łatwiej jest zapobiegać wzrostowi bezrobocia, niż potem je obniżać.

(Osioł, nie ekonomista! Zjawisko bezrobocia jest stwarzane sztucznie - nie
jest elementem normalnej gospodarki.)

Mądry Polak po szkodzie.

- Być może nie mogło być inaczej. Nasza transformacja jest ewidentnym
sukcesem i trudno, byśmy, będąc liderem przemian, nie robili po drodze
żadnych błędów.

(Gdzie, ośle widzisz ty sukcesy? Jesteś ekonomista czy propagandysta?)

Ale bezrobocie to nie tylko nasza specjalność. Jesteśmy podobni do wszystkich
dookoła.

(Zgadza się, bo zamiast prowadzić normalną gospodarkę, zaczęto od lat w całym
zachodnim świecie wprowadzać metody rabunkowe. No, ale mając
takich "ekonomistów"!)

Hiszpania, gdy wstępowała do Unii, miała prawie 25-proc. bezrobocie. Czy to
oznacza, że i my możemy sięgnąć tej wielkości?

- Nie bardzo wierzę w stopy bezrobocia powyżej 20 proc. Bezrobocie w Polsce
jest przeszacowane, co nie znaczy, że jest niskie.

(Świadome kłamstwo! Bezrobocie wynosi ponad 20 procent. I jest świadomie
NIEDOSZACOWANE!)

Z czego wynika to przeszacowanie?

- Bardzo łatwo się zarejestrować w urzędzie pracy

(He, he! Ot powód!)

Tyle że w Polsce do drzwi zbiurokratyzowanych i nieelastycznych urzędów pracy
puka fala młodych ludzi nadchodzącego wyżu demograficznego. Tego ani we
Francji, ani w Niemczech nie ma.

- I na tym polega problem. Nieefektywny rynek pracy oznacza zatrzaśnięcie
drzwi przed młodymi.

(To nie jest "nieefektywny rynek", ośle. Po prostu likwiduje się w Polsce
miejsca pracy. Importuje bezrobocie z krajów zachodnich!)

A młodym naprawdę można i trzeba pomóc.

(Bzdurami o tym jak to dostaną pracę w UE?)

Dla mnie szokujące jest, że w ciągu ostatnich pięciu lat ponadsiedmiokrotnie
wzrosła liczba magistrów bez pracy i sięga już 15 proc. wszystkich
bezrobotnych.

(Może są to "ekonomiści" szkoleni przez "specjalistów" w rodzaju profesora
Góry?)

- To jest bardzo niepokojące i również wymaga odpowiednich działań

(Pewnie. Wykopać z Polski takich ekonomistów jak Balcerowicz i Góra, oraz
takich polityków jak Kwaśniewski, Miller i Borowski.)

W którą stronę powinny pójść zmiany w kodeksie pracy?

Kodeks pracy wymaga daleko posuniętej modernizacji. Musi ułatwiać ludziom
zmianę pracy. Nie chronić zatrudnienie, ale pomóc w znalezieniu nowej pracy.

(Gdzie, na Madagaskarze?)

Należy tu podkreślić sukces obecnego rządu, jakim jest rozpoczęcie
modernizacji kodeksu pracy. To krok we właściwą stronę i szansa dla
bezrobotnych, szczególnie młodych.

(Bujda. Zmiany w kodeksie idą w kierunku jeszcze większego dojenia
pracowników.)

Co jeszcze można zrobić, by zmniejszyć bezrobocie w takich warunkach
makroekonomicznych, jakie obecnie panują?

- Trzeba zmodernizować obsługę rynku pracy. Urzędy pracy powinny się
skoncentrować przede wszystkim na pomocy w znalezieniu pracy.

(Koncentrują się, w znajdowaniu pracy sobie.)

Czy widzi Pan jakaś nadzieję na obniżenie kosztów pracy? Pozapłacowe koszty
potrafią dochodzić do 80 proc. wynagrodzenia.

- To niezwykle trudne, ale możliwe. Sprzyjać temu będzie między innymi nowy
system emerytalny,

(Czyli dokopanie ledwo dychającym już emerytom!)

Koniecznie trzeba próbować także innych sposobów obniżania obciążenia
gospodarki.

Ale mówi się o obniżaniu podatków, a jednocześnie się je podnosi, jak
ostatnio składkę zdrowotną.

(Nie ma w świecie socjalistów, którzy obniżają podatki.)

- Niestety, to krok w przeciwną stronę. Należy wciąż uzmysławiać
społeczeństwu, że wszystkie podatki, nawet jeśli nie wprost obciążają koszty
pracy, są elementem klina podatkowego, który jest powodem bezrobocia.

("Klin podatkowy"! Dobre! Kiedyś nazywano to pałą rabusia!)

Czy praca na czarno to zjawisko korzystne dla rynku pracy?

- Zdecydowanie niekorzystne, wręcz fatalne.

(Nie. Typowa i logiczna obrona przed złodziejem.)

Nawet wtedy, gdy bezrobotny stoi przed alternatywą: pracować na czarno albo
nie pracować w ogóle?

- Patrzy pan na sprawę ze złej strony.

(Pewnie! Stosuj pan logikę socjalistyczną.)

Pamiętajmy, że im większy będzie czarny rynek pracy, tym większe podatki
muszą płacić ci, którzy pracują w strefie jawnej, bo to oni będą musieli
skompensować ubytek.

(Zarobki "na czarno" są wydawane w kraju, w przeciwieństwie do "inwestorów
zagranicznych", którzy również nie płacą podatków, ale ich zyski wyjeżdżają
natychmiast z kraju. Tu szukajcie dziur.)

Gdyby przyjąć założenie, że szara strefa jest dobra, to logika kazałaby
zaakceptować istnienie tylko szarej strefy.

(Gdzie cię ośle uczyli? Ta "szara strefa" czyli rzeczywisty wolny rynek przez
tysiące lat była motor
Obserwuj wątek
    • Gość: Oszołom z RM Re: Polskie bezrobocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.03, 17:53
      Dlaczego ie przekopiowałeś całego wywiadu z portalu Ojczyzna.pl?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka