Dodaj do ulubionych

wiosna kabotynów

21.05.06, 17:33
Słuchając pewnych osób, czytając pewne gazety odnieść można wrażenie, że mamy
nie maj 2006, ale grudzień 1981, zresztą owe osoby i te gazety same chętnie
takie porównania przywołują. Na przykład Magdalena Środa w "Przeglądzie":
"Atmosfera spotkań i konferencji, choćby uniwersyteckich, zaczyna przypominać
lata 80-te. Przychodzi mnóstwo ludzi. Jest poczucie, że na zewnątrz jest
jakieś szaleństwo, a "my" - ludzie zdrowego rozsądku - musimy trzymać się
razem. I chronić debaty. To jest prawie ta sama atmosfera, która była na
początku "Solidarności", na strajkach, a potem w podziemiu". Cóż, obawiam się,
że szaleństwo jest raczej "wewnątrz". Że ktoś się publicznie błaźni - nie
moje zmartwienie, chciałbym jednak wiedzieć - skąd to zjawisko?
Tak wiem - Kaczyński powiedział "łże-elity" i "lumpenliberałowie". To doprawdy
- straszne! Ale czy to jest powód aż do histerii? Ktoś powie, że ostatnie
popisy tego rodzaju, to efekt wejścia do rządu Leppera i Giertycha. Być może -
ostatnie tak. To zaczęło się dużo wcześniej. Właściwie - z chwilą ogłoszenia
wyników wyborów. Od tego momentu całe mnóstwo ludzi, którzy uważają się za
przedstawicieli inteligencji zaczęło dawać pokazy zdumiewającego wprost
kabotyństwa. Przypomina mi to wszystko jeden ze skeczy Latającego Cyrku Monty
Pythona - stojący przed sądem mężczyzna, wygłasza długą, dramatyczną tyradę w
obronie wolności, wszyscy są poruszeni, a sędzia mówi: człowieku! przecież tu
chodzi tylko o cholerny mandat za złe parkowanie! Wyjaśniam - komizm wynika tu
z nieprzystawalności sprawy do patosu wystąpienia. Mamy prawdziwą wiosnę
kabotynów!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka