Dodaj do ulubionych

Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej???

31.05.06, 23:26
z niego jak na razie nic nie wynika
Obserwuj wątek
    • elfhelm Lepperowi się mylą talibowie z Massudem :)) 31.05.06, 23:32
    • bryt.bryt Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 31.05.06, 23:33
      elfhelm napisał:

      > z niego jak na razie nic nie wynika

      Najgorzej by bylo dla niej, gdyby wlasnie nic nie wyniknelo. Wtedy ta
      jej "wariatowatosc", o ktorej wspominali z Latkowskim na wstepie by sie
      utrwalila. Ale poczekajmy na komentarze, byc moze trzeba miec odpowiedni oglad
      spraw, zeby zrozumiec.
      • elfhelm no ale gdzie są jakieś dowody łapówek 31.05.06, 23:35
        5 polityków których pomówił Lepper???
        • bryt.bryt Re: no ale gdzie są jakieś dowody łapówek 31.05.06, 23:44
          elfhelm napisał:

          > 5 polityków których pomówił Lepper???

          Nie wiem. W ogole ten film, czy tez koszmarnie nieudolny reportaz, to wyglada
          na jakies majaczenia. Ewentualnie jestem tepy (albo z "ukladu").
    • leszek.sopot Znakomity reportaż! 31.05.06, 23:48
      Brawa dla Wiernikowskiej. Świetnie pokazała cały, bardzo pokaźny, fragment
      polskiej rzeczywistości z jakością polskiego biznesu.
      • elfhelm a gdzie coś na poparcie tez o łapówkach?? 31.05.06, 23:54
        • trouble_maker Może zostawmy na chwilę łapówki; tak w ogóle nic 31.05.06, 23:58
          ...Cię w tym filmie nie zaniepokoiło?...
          • elfhelm Re: Może zostawmy na chwilę łapówki; tak w ogóle 01.06.06, 00:12
            reportersko był przyciężkawy - zwłaszcza ci dukający ciecie, których nie sposób
            zrozumieć (kilka scen - jak ta u oborowych - zbędne). Do tego uderza mnie u
            Leppera brak logiki - Skowroński poleca mu Gasińskiego, a Gasiński w zasadzie
            najeżdża na Skowrońskiego. Tajemniczych dowodów (obiecanych kaset itp.) dalej
            nie widzimy. Skowroński był pewnie ciemnym biznesmenem, przy czym talibów
            (Massud nie był talibem) ani wąglika nie uświadczyliśmy. Na handel opium znowu
            mamy tylko zeznania Gasińskiego (zresztą Massud w 2001 r. kontrolował tylko
            niewielką część górzystą na północy). Ileś śledztw zostało umorzonych - są 2
            instancje w prokuraturze plus zażalenie do sądu. Gasiński został zdaje się już
            prawomocnie skazany za przestępstwa. Skowrońskiego ścigają, może został w jakiś
            mafijnych porachunkach zabity.
            Istota wystąpienia Leppera w Sejmie dotyczyła łapówek branych przez 5 polityków
            PO i SLD. I w tym temacie nie dowiedzieliśmy się niczego.
            • trouble_maker Rola Leppera w tej sprawie nie jest dla mnie do... 01.06.06, 00:37
              ...końca jednoznaczna. Raczej nie kierowały nim wysokie pobudki - jego
              groteskowe wystąpienie w Sejmie (jak swego czasu - Macierewicza w sprawie
              lustracji) przysłużyło się się - przez ośmieszenie i skompromitowanie "źródła" -
              do zamydlenia i zatuszowania istotnych wątków.

              Być może prawdziwa jest teza Sakiewicza, że oskarżenia Lepepera były tylko
              fragmentem większej rozgrywki między służbami; ktoś instrumentalnie posłużył się
              Lepperem, a Lepper - także instrumentalnie - próbował wykorzystać całą hecę dla
              swoich celów.

              W dobre intencje wierzę tylko w przypadku samej Wiernikowskiej - wszyscy
              bohaterowie tego reportażu grają cały czas w swoje gry...
            • mamablues Re: Może zostawmy na chwilę łapówki; tak w ogóle 01.06.06, 04:42
              elfhelm napisał:

              > Istota wystąpienia Leppera w Sejmie dotyczyła łapówek branych przez 5
              polityków
              > PO i SLD. I w tym temacie nie dowiedzieliśmy się niczego.

              Bo nie o tym był ten film:)
              Ale że przyciężkawy - zgadzam się. Choć i tak lepiej skonstruowany niż książka.
              Wyraźniej widać manipulowanie Lepperem i Wiernikowską.
              • trouble_maker Re: widać manipulowanie Lepperem i Wiernikowską. 01.06.06, 04:48
                Lepperem - zgoda.

                Ale Wiernikowską ? Przecież ona niczyjej wersji nie "kupuje w ciemno" i wobec
                wszystkich swoich "bohaterów" zachowuje do końca dystans...
                • mamablues Re: widać manipulowanie Lepperem i Wiernikowską. 01.06.06, 13:11
                  trouble_maker napisał:

                  > Lepperem - zgoda.
                  >
                  > Ale Wiernikowską ? Przecież ona niczyjej wersji nie "kupuje w ciemno" i wobec
                  > wszystkich swoich "bohaterów" zachowuje do końca dystans...

                  To, że traktuje na dystans nie wyklucza fakty, że usiłowano nią manipulować.
                  Sam Gasiński o tym mówi wprost.
                  • trouble_maker W takim razie bądźmy precyzyjni - widać PRÓBY... 01.06.06, 15:13
                    ...manipulowania nią, a nie manipulowanie ;-)
        • leszek.sopot Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 00:00
          Pokazany został mechanizm
          • bryt.bryt Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 00:10
            leszek.sopot napisał:

            > Pokazany został mechanizm

            Metne opowiastki na miernym poziomie. Z duzej chmury maly deszcz.
            • leszek.sopot Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 00:22
              Może i mały deszcz, ale Wiernikowskiej udało się i poprzez montaz i dźwięk
              oddać stęchły klimat polskiego biznesu. Gdy się jeszcze to skonfrontuje z inną
              polską rzeczywistością - oborowymi z Klewek, to dla mnie ten film jest niemal
              tragedią. Ta konfrontacja tych dwóch światów - cynicznych graczy, polityków i
              biznesmenów z obrazem zupełnie zagubionych gdzieś na końcu świata ludzi, to
              nasza polska rzeczywistość, z którą ja pogodzić się nie mogę.
              Wiernikowska szukając śladów po Skowrońskim zrobiła mimochodem także film o
              Polsce lat 90. Takich biznesmenów na mniejszą i dużo mniejszą skalę urodziło
              się po 1989 roku całe stada. Polityka i biznes oraz służby szły z sobą ręka w
              rękę.
              • b.krakus Coppola w spódnicy 01.06.06, 00:29
                niemalże...
                • leszek.sopot a walc oczywiście skojarzył mi się z Odyseją 2001 01.06.06, 00:32
                  Też wiele scen z "Życia wyższych sfer" było równie nierzeczywistych
              • bryt.bryt Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 00:36
                leszek.sopot napisał:

                > Może i mały deszcz, ale Wiernikowskiej udało się i poprzez montaz i dźwięk
                > oddać stęchły klimat polskiego biznesu. Gdy się jeszcze to skonfrontuje z
                inną
                > polską rzeczywistością - oborowymi z Klewek, to dla mnie ten film jest niemal
                > tragedią. Ta konfrontacja tych dwóch światów - cynicznych graczy, polityków i
                > biznesmenów z obrazem zupełnie zagubionych gdzieś na końcu świata ludzi, to
                > nasza polska rzeczywistość, z którą ja pogodzić się nie mogę.
                > Wiernikowska szukając śladów po Skowrońskim zrobiła mimochodem także film o
                > Polsce lat 90. Takich biznesmenów na mniejszą i dużo mniejszą skalę urodziło
                > się po 1989 roku całe stada. Polityka i biznes oraz służby szły z sobą ręka w
                > rękę.

                Jakosc tego reportazu to swiadectwo "profesjonalizmu" autorow, a nie oddanie
                realiow. Przypisywanie ideologii dla uzasadnienia miernoty nie ma sensu. A juz
                kreowanie na tej podstawie osadow o Polsce lat 90 to jest jakies kuriozum.
                • b.krakus cały ten program jakiś taki dziwny i obślizgły... 01.06.06, 00:41
                  może powinien mieć stempel "do użytku wewnętrznego"?
                  • bryt.bryt Re: cały ten program jakiś taki dziwny i obślizgł 01.06.06, 00:44
                    b.krakus napisał:

                    > może powinien mieć stempel "do użytku wewnętrznego"?

                    Latkowski chyba sie sam napedza i plawi w tej drobnej slawie, ktora
                    wlasnorecznie sobie kreuje. To slawa nocnego kowboja, ktorego sztuczki ludzie
                    maja gdzies. W sumie dosc zalosna audycja.
                • leszek.sopot Kuriozum? 01.06.06, 00:44
                  Być może dla tych, którzy znają tylko kamienice od frontu i nie wchodzą na
                  podwórka by zobaczyć jak rzeczywiście chałupa wygląda.
                  • bryt.bryt Re: Kuriozum? 01.06.06, 00:47
                    leszek.sopot napisał:

                    > Być może dla tych, którzy znają tylko kamienice od frontu i nie wchodzą na
                    > podwórka by zobaczyć jak rzeczywiście chałupa wygląda.

                    Mieszkam w Warszawie w normalnym miejscu, ale mam rodzine i na stolecznej
                    Pradze w szemranych okolicach i na wsi i w mialym miasteczku. I przy okazji nie
                    jestem slepy. A na dodatek nie postrzegam swiata poprzez nieudolnie nakrecone
                    zdjecia w srodku zimowej chlapy.
                    • leszek.sopot Re: Kuriozum? 01.06.06, 00:54
                      Jeżli nie jesteś ślepy, to nie mogę zrozumieć, że nie widzisz, że na polską
                      rzeczywistość lat 90. składa się także taki obraz Polski, szczególnie wtedy gdy
                      w przedziwny sposób rodziły się ogromne fortuny. Także wiele pomniejszych
                      graczy w biznesie, m.in. i takich, których miałem nieprzyjemność spotkać w
                      swoim życiu, radziło sobie w nie mniej cwany sposób. Niektórym noga się
                      powinęła, ale większość z nich usadowiła się bardzo dobrze.
                      • bryt.bryt slowo kluczowe 01.06.06, 01:08
                        leszek.sopot napisał:

                        > (...)na polską rzeczywistość lat 90. składa się także taki obraz Polski(...)

                        TAKZE. W tym rzecz.
                        • leszek.sopot Re: slowo kluczowe 01.06.06, 01:14
                          bryt.bryt napisał:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > (...)na polską rzeczywistość lat 90. składa się także taki obraz Polski(.
                          > ..)
                          >
                          > TAKZE. W tym rzecz.


                          Oczywiście, z tym, że ja odważyłbym się jednak trochę bardziej uogólnić, gdyż
                          ślady tego stęchłego klimatu, cichych układów, podstolikowych zagrań,
                          podstawiannia nóg, załatwiania ludzi widać na każdym kroku i trudno byłoby mi
                          wskazać środowiska, gdzie atmosfera byłaby bardziej świeża. Bardzo mało w
                          Polsce jest miejsca na uczciwość.
                          • bryt.bryt Re: slowo kluczowe 01.06.06, 10:21
                            leszek.sopot napisał:

                            (...)
                            > ślady tego stęchłego klimatu, cichych układów, podstolikowych zagrań,
                            > podstawiannia nóg, załatwiania ludzi widać na każdym kroku i trudno byłoby mi
                            > wskazać środowiska, gdzie atmosfera byłaby bardziej świeża. Bardzo mało w
                            > Polsce jest miejsca na uczciwość.

                            To jest nieuzasadniony fatalizm, nie realizm.
                            Kazdy ma swoj punkt widzenia, ale to co prezentujesz kojarzy mi sie z opisana
                            ostatnio przez Stoleczna opinia pewnego sejologa, jakoby Warszawa upodabniala
                            sie do miast Trzeciego Swiata. Jak sie komus cos nie podoba to z latwoscia
                            feruje wyroki nie zastanawiajac sie nad ich sensem.
                            Delikatnie ujmujac - drazni mnie to.
                            • leszek.sopot Re: slowo kluczowe 01.06.06, 12:55
                              Oczywiście, że każdy ma taki ogląd świata z jakimi doświadczeniami życiowymi
                              się zetknął. Dlatego np. twoja opinia mnie "delikatnie ujmując" drażni.
                              Jeżeli tej uczciwości nie ma u najważniejszych polityków najważniejszych
                              partii, jeżeli nie reprezentują jej lokalni partyjni kacykowie, to trzeba być
                              naprawdę zaślepionym jakąś propagandą sukcesu by twierdzić, że wszystko lub
                              większość jest cudowne. Jeszcze ciebie tylko spytam, niby dlaczego polska klasa
                              biznesu ma być lepsza od polskiej klasy politycznej - to ciała wzajemnie się
                              przeplatające.
                              • bryt.bryt Re: slowo kluczowe 01.06.06, 13:14
                                leszek.sopot napisał:

                                > Oczywiście, że każdy ma taki ogląd świata z jakimi doświadczeniami życiowymi
                                > się zetknął. Dlatego np. twoja opinia mnie "delikatnie ujmując" drażni.
                                > Jeżeli tej uczciwości nie ma u najważniejszych polityków najważniejszych
                                > partii, jeżeli nie reprezentują jej lokalni partyjni kacykowie, to trzeba być
                                > naprawdę zaślepionym jakąś propagandą sukcesu by twierdzić, że wszystko lub
                                > większość jest cudowne. Jeszcze ciebie tylko spytam, niby dlaczego polska klasa
                                >
                                > biznesu ma być lepsza od polskiej klasy politycznej - to ciała wzajemnie się
                                > przeplatające.

                                W kilku zdaniach zawarles kilka "ludowych prawd" i przypisales mi kilka opinii,
                                ktorych nie wypowiedzialem. Chyba nie warto juz kontynuowac tej dyskusji.
                              • sierzant_nowak Re: slowo kluczowe 01.06.06, 16:36
                                > Jeżeli tej uczciwości nie ma u najważniejszych polityków najważniejszych
                                > partii,

                                to o PiS i Samoobronie tam tyle bylo? A moze o AWS, ktore krasc chcialo tyle samo co SLD tylko ze za glupi na to byli?
                                • trouble_maker Re: tam tyle bylo 01.06.06, 16:47
                                  Zlituj się nad Wiernikowską - nie da się zrobić krótkiego filmu o wszystkim ;-)
                • trouble_maker Re: kreowanie osądów o Polsce lat 90 01.06.06, 00:45
                  W tej kwestii się z Tobą zgodzę - nadużywanie zbyt wielkich kwantyfikatorów
                  rozmydla i zaciemnia te historie tak samo jak posługiwanie się z uporem zbyt
                  małymi...
                  • bryt.bryt Re: kreowanie osądów o Polsce lat 90 01.06.06, 00:49
                    trouble_maker napisał:

                    > W tej kwestii się z Tobą zgodzę - nadużywanie zbyt wielkich kwantyfikatorów
                    > rozmydla i zaciemnia te historie tak samo jak posługiwanie się z uporem zbyt
                    > małymi...

                    Te "zbyt male" to robia sie zbyt male w momencie, kiedy dmucha sie balon
                    oczekiwan na Nie Wiadomo Co, a dostaje sie niewiele.
                    • trouble_maker Re: kiedy dmucha sie balon oczekiwan 01.06.06, 01:03
                      Nie mam pojęcia kto na co oczekiwał; ja dostałem dokładnie to na co oczekiwałem
                      - kilka niepokojących faktów i poszlak do podjęcia przez innych dziennikarzy,
                      ABW, prokuraturę...
                • ab_extra Powiem wam o czym był ten film: 01.06.06, 10:07
                  Film był o tym, że w Polsce rzeczywistość jest zupełnie niepoznawalna. Wszystko
                  jest niejasne, mroczne, zagmatwane, półlegalne, półjawne, półoficjalne. Nie
                  wiadomo kto w co i z kim gra, ludzie znikają i niewidzialni prowadzą dziwne
                  interesy. Gdzie się nie ruszyć pojawia sie byt tajemniczy pt. Służby, o którym
                  nie wiadomo zupełnie, czy jest emanacją Państwa, czy może odwrotnie.
                  • trouble_maker Re: że rzeczywistość jest zupełnie niepoznawalna 01.06.06, 15:21
                    Chyba jednak jest poznawalna.

                    Ten materiał nadal robi wrażenie, ale na pewno jest mniej porażający niż byłby,
                    gdyby został wyemitowany te 4 lata temu - przed sprawą Rywina, przed komisją ds.
                    Orlenu itp. Paru rzeczy w międzyczasie już zdążyliśmy się dowiedzieć i z paroma
                    faktami oswoić...
              • johnny-kalesony Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 00:49
                Leszku, ten mechanizm jest możliwy ponieważ żyjemy w kraju, w którym gigantyczny
                majątek państwowy jest zarządzany przez ludzi (z politycznego nadania), do
                których ów majątek nie należy.
                Innymi słowy - chodzi mi o korupcję, czyli o rozkradanie pieniędzy podatników
                przez skorumpowanych polityków.

                Czy można ten stan rzeczy zmienić? Obecna władza pragnie powołać do życia
                kolejne służby specjalne, urzędy kontroli. Nie muszę już chyba wspominać, że
                przedwyborcze obietnice odbiurokratyzowania i odpolitycznienia spółek skarbu
                państwa okazały się fikcją.
                Nie wiem, jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć, że i same nowe służby kontroli i
                nadzoru są niemożiwe do skorumpowania.

                Rozwiązanie jest proste. Prywatyzacja i to radykalna. Wszystkiego, co tylko
                sprywatyzować się da. Trzeba oderwać polityków od źródła korupcji. Trzeba
                zwalczać nie następstwa niedorzecznego systemu, ale zburzyć sam system,
                umożliwiający nadużycia.
                Wtedy wszyscy w kraju będą mieć się lepiej; podatki zmaleją, ponieważ obywatele
                nie będą musieli utrzymywać ze swoich podatków całego inwentarza państwowych
                firm, rozkradanych przez "politycznych dyrektorów", zmaleje bezrobocie, ponieważ
                obniżą się koszty pracy (niższe podatki), wzrośnie konkurencyjność i
                innowacyjność gospodarki.

                Daję sobie rękę uciąć, że gdyby sprywatyzować mityczne "spółki skarbu państwa",
                połowy posłów zasiadających dzisiaj w Sejmie następnego dnia by tam już nie
                było. A zwłaszcza Leppera, który najgłośniej domaga się dla siebie wpływów w
                Orlenie, KGHM i holdingu węglowym.
                Jak myślisz, dlaczego? Z potrzeby serca? Ze względu na troskę o lud pracujący
                miast i wsi?

                POzdrawiam
                Keep Rockin'
                • trouble_maker Namawiasz leszka na prywatyzacje ?... ;-) 01.06.06, 00:59
                  Daj spokój - leszek śni dalej (zapewne) swój "sen srebrny" o trzeciej drodze i
                  samorządach pracowniczych... ;-)
                  • leszek.sopot Zgadłeś:) 01.06.06, 01:01
                    trouble_maker napisał:

                    > Daj spokój - leszek śni dalej (zapewne) swój "sen srebrny" o trzeciej drodze i
                    > samorządach pracowniczych... ;-)
                    • trouble_maker E, wolałbym trafić... 02.06.06, 05:55
                      ...w totka ;-)
                • leszek.sopot Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 01:00
                  A ja ufam w słowa Jacka Kuronia, który twierdził, że błędem polskiej
                  transformacji było to, że tak mało przedsiębiorstw przeszło w ręce samorządów
                  pracowniczych - to też by była forma prywatyzacji, która odcięła by
                  malwersantów od majątku narodowego i polityków od przysyłania kolesi do obsady
                  intratnych stanowisk. Kuroń pisał:
                  "Gdybyśmy my, działacze dawnej „Solidarności”, potrafili na progu
                  niepodległości zainicjować ruch samorządności pracowniczej i szeroki społeczny
                  ruch transformacji własnościowej, wówczas mielibyśmy szansę nie dopuścić do
                  uwłaszczenia biurokracji. Odwołuję się tu do znanej także w Polsce „demokracji
                  właścicielskiej”, której różne odmiany są wciąż na świecie wypróbowywane
                  (uczestnictwo pracowników we władzy i własności przedsiębiorstwa). Nie wdaję
                  się tu w pytanie, czy chodzi o model docelowy, czy o społeczną kontrolę procesu
                  prywatyzacji. Nie musi to bynajmniej prowadzić do spadku wydajności pracy, a
                  może się nawet przyczynić do jej wzrostu.
                  Niestety, nie umieliśmy tego zrobić. Negocjacje nad „Paktem o
                  przedsiębiorstwie” rozpoczęliśmy zbyt późno i zbyt nieśmiało. Co gorsza,
                  pozwoliliśmy starej i nowej biurokracji, by podczas głosowań w parlamencie
                  usunęła z Paktu najważniejszy element – reprezentację załóg w radach
                  nadzorczych przedsiębiorstw.
                  W rezultacie wspólnymi siłami budowaliśmy nie ład obywatelski, lecz
                  biurokratyczny na modłę kapitalistyczno-quasi-demokratyczną. To my, politycy,
                  ponosimy zatem odpowiedzialność za wszechobecną dziś korupcję, niesprawiedliwe
                  stosunki społeczne i rozkład życia politycznego".
                  • johnny-kalesony Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 01:30
                    Leszku, to jest potiomkinowska utopia, którą już przerabialiśmy i którą - jak
                    sądzę - przerabiamy nadal, ale pod inną nazwą.
                    Przychodzą po prostu kolesjne rządy i otwiarając swoje kadencje zapewniają: "My
                    będziemy uczciwie zarządzać dobrem wspólnym, nic nie zagarniemy; oni byli źli,
                    ale my jesteśmy dobrzy. Uwierzcie nam".
                    "Rady pracownicze"? Czy uważasz, że ich członkowie mogliby nie ulec pokusie? Ja
                    nie widzę w tym projekcie nic innego, tylko kolejną zmianę nazwy.

                    Jeśli chcesz wierzyć socjalistom - proszę bardzo.
                    Ja zamiast wiary wolę mieć pewność.
                    A pewność, że moje, podatnika pieniądze nie zostaną ukradzione (jak wczoraj
                    napisała gazeta - na przykład przez SLDowskie dyrektorstwo KGHM, 84 mln.) daje
                    tylko i wyłącznie pozbawienie ich władzy nad tym majątkiem. Majątkiem, który do
                    nich nie należy.

                    Nota bene, skoro Twoja wiara w socjalizm jest tak niezmierzona, zapewne drzwi w
                    twoim domu nie mają zamków, nieprawdaż?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • leszek.sopot Drzwi bez zamków w Polsce? 01.06.06, 02:05
                      Dawno temu widziałem film Henryka Kluby (nie pomnę już tytułu), w którym
                      robotnicy postanowili, że wyrzucą niesprawiedliwie im przyznaną premię do
                      rzeki. Ustawili się na moście i na trzy... Pieniądze wyrzucił tylko jeden -
                      młody ideowiec. Czasem myślę, że ja jestem takim frajerem, no ale cóż... jakoś
                      zmienić się nie potrafię i może dlatego jest ze mną coś nie tak, co zupełnie
                      zablokowało mi drogi biznesowej kariery.
                      Tę ideę "socjalistyczną", jak napisałeś, wspiera także Kościół, a przynajmniej
                      jakieś kościelne fundacje. Ostatnio pokazano w TV reportaż jak to jacyś
                      kościelni ideowcy organizują na całym świecie spółdzielnie, w których sami
                      członkowie wspólnie budują dla siebie domy - jeśli to też nazwiesz socjalizmem,
                      to się nie obrażę. Ja ideą współpracy a nie rywalizacji zaraziłem się w
                      młodości przez coś co kiedyś nazywało się "Solidarnością", a co odeszło w siną
                      dal. No i teraz jestem jak ten frajer na moście bez forsy.
                      • trouble_maker Re: ideowcy organizują spółdzielnie 01.06.06, 02:25
                        Chybione porównania - myślę, że nawet najtwardsi liberałowie nic nie mają
                        przeciwko wolnej inicjatywie grup ludzi, którzy wspólnie budują od zera np.
                        spółdzielnię ; czymś diametralnie innym jest wymuszanie przejęcia za bezcen (lub
                        wręcz za darmo) dawnego państwowego zakładu przez grupę cwaniaków (tu:
                        pracowników) - czy to "w naturze" czy w postaci "akcji pracowniczych" - tylko po
                        to, by przy pojawieniu się w pobliżu pierwszego lepszego inwestora radośnie
                        odsprzedać mu wszystkie swoje udziały (zgarniając dla siebie całą "premię")...


                        Był kiedyś taki dowcip ;

                        Co to jest realny socjalizm? To najdłuższa droga od kapitalizmu do kapitalizmu.

                        IMHO - z wszelkimi "trzecimi drogami" jest tak samo.
                        • leszek.sopot Re: ideowcy organizują spółdzielnie 01.06.06, 12:58
                          Ja też nie mam nic przeciwko temu jeśli ktoś swoją własność prywatną w uczciwy
                          sposób buduje od zera. Jest to jednak zupełnie inny przypadek od rodzenia się
                          od połowy lat 80. polskiej prywatnej przedsiębiorczości, która w dużej mierze
                          wzięła się z przejmowania majątku narodowego w niezbyt uczciwy sposób.
                          Zauważę, że mylisz samorządność pracowniczą z odsprzedawaniem udziałów
                          pracowniczych. 15 proc. udziałów, które dostawali robotnicy nie było niczym
                          innym jak łapówką a nie współwłasnością.
                  • sawa.com Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 11.06.06, 04:58

                  • sawa.com Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 11.06.06, 05:56
                    leszek.sopot napisał:

                    > A ja ufam w słowa Jacka Kuronia, który twierdził, że błędem polskiej
                    > transformacji było to, że tak mało przedsiębiorstw przeszło w ręce samorządów
                    > pracowniczych - to też by była forma prywatyzacji, która odcięła by
                    > malwersantów od majątku narodowego i polityków od przysyłania kolesi do
                    obsady
                    > intratnych stanowisk.

                    Niestety jest to mrzonka. Zarządzanie poprzez samorząd nie chroni przed
                    korupcja. I przykładów jest aż nadto. Najbardziej wyrazisty to ten gdzie naszym
                    wspólnym majątkiem (komunalnym) zarządza samorząd terytorialny - gminy,
                    powiaty, województwa. Oczywiście nie we wszystkich samorządach jest ta
                    patologia. Ale jest.
                    Nie jest też gwarantem (samorząd pracowniczy) racjonalnego gospodarowania i tu
                    też jest dowód na to pod ręką: górnicy wolą wypracowany zysk przejeść niż go
                    zainwestować.
                • 1normalnyczlowiek Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 13:03
                  johnny-kalesony napisał:
                  > Rozwiązanie jest proste. Prywatyzacja i to radykalna. Wszystkiego, co tylko
                  > sprywatyzować się da. Trzeba oderwać polityków od źródła korupcji. Trzeba
                  > zwalczać nie następstwa niedorzecznego systemu, ale zburzyć sam system,
                  > umożliwiający nadużycia.

                  ---> I w ten "prosty" sposób pomógłbyś dokończyć realizację planu przejęcia
                  całej gospodarki przez złodziei. Oni w tej chwili posiadają największe
                  (nieuczciwie zdobyte) zasoby finansowe i oni byliby beneficjentami tak zrobionej
                  prywatyzacji.
                  Dlatego pierwszym krokiem musi być ich eliminacja z rynku i odebranie
                  wszystkiego co wyłudzili.
                  • johnny-kalesony Re: Mało mnie te łapówki obchodzą 01.06.06, 16:52
                    No widzisz - dla Ciebie szklanka jest od połowy pusta, dla mnie - do połowy
                    pełna. W ten sposób, na drodze radykalnej prywatyzacji, dokończylibyśmy wreszcie
                    reformy zapoczątkowane pod koniec l. 80'.
                    Polska byłaby wreszcie krajem, gdzie do polityki idzie się nie po pieniądze z
                    państwowych spółek (ich kapitalizacja to ok. 50% pieniędzy w polskiej
                    gospodarce). Dzisiaj "programy polityczne" różnych komicznych grupek ludzi,
                    zwykłych szarlatanów, są jedynie dodatkiem, maskującym prawdziwe intencje.
                    Chodzi im o to, by na grzbietach naiwnych wyborców dorwać się do kont bankowych
                    np. Orlenu.
                    Taka jest oczywista, obiektywna prawda.

                    Mamy w języku polskim piękne porzekadło, które streszcza ideę normalnego,
                    liberalnego kapitalizmu. Brzmi ono: "Pańskie oko konia tuczy".
                    Innymi słowy - każdy majątek musi mieć sowjego konkretnego, osobowego
                    właściciela, który będzie zabiegał o jego stan, troszczył się o rozwój interesu,
                    unikając niegospodarności i strat.
                    Dyrektorzy państwowych firm celowo ustawiają przetargi, wypłacają sobie
                    nieuzasadnione, milionowe premie a więc - okradają majątki zarządzanych przez
                    siebie firm, ponieważ po prostu nie są to ICH pieniądze, ICH firmy.
                    W najgorszym razie, kiedy ktoś (np. jakiś wściekły, ambitny dziennikarzyna,
                    którego nie da się uciszyć) złapie ich za rękę, wykażą publicznie skruchę,
                    powiedzą: "Już będę grzeczny", po czym zostaną przez partyjnych koleżków
                    oddelegowani do "innych, odpowiedzialnych zadań".
                    A straty finansowe, jakie spowodowali? Kto załata dziurę budżetową?
                    To oczywiste - partyjni koledzy, którzy elegancko zatuszują sprawę i na to
                    zdobędą pieniądze w bardzo prosty sposób. Podniosą społeczeństwu podatki,
                    motywując swoją decyzję mglistym "dobrem publicznym".
                    Dlatego też, drodzy miłośnicy socjalizmu, wszyscy ze swoich kieszeni musicie
                    płacić na tych "panów urzędników", którzy łaskawie was okradają, a podczas
                    wyborów serwują pustą i demagogiczną papkę propagandy, pełną chwytliwych sloganów.
                    Jeśli chcecie - finansujcie ich dalej. Tylko dlaczego ja również, jako podatnik,
                    muszę na to płacić?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • leszek.sopot Jesteś czarodziejem z różdżką? 01.06.06, 22:46
                      Skąd się w Polsce wziął kapitał na wykupienie przez prywatnych właścicieli
                      państwowego majątku - czyż w dużej mierze nie z tegoż własnie majątku?
                      Reforma gospodarcza zapoczątkowana jeszcze w 1988 r. przez Rakowskiego polegała
                      na przekształceniu państwowych fabryk w spółki. Spółki były tworzone przez
                      organizacje i osoby prywatne. Nie odbywało się to na zasadzie kupna państwowego
                      majątku. Według danych ekspertów gospodarczych z końca 1988 r. suma wszystkich
                      oszczędności narodowych wystarczyłaby na wykup zaledwie 3% majątku
                      gospodarczego. Spółki stanowiły więc formę darowizny dokonanej przez właściela,
                      którym byliśmy niby my wszyscy, a tak naprawdę - partia. Do przekształceń
                      dochodziło bez zgody społecznej. W zasadzie nie wiadomo na jakiej zasadzie.
                      Dochody członków zarządów tak powstałych spółek od razu były wielokrotnie
                      wyższe i sięgały ogromnych kwot. Po zgrokmadzeniu kapitału - najczęsciej nie na
                      prywatnych kontach ale spółek, dochodziło do odkupienia majątku od
                      przedsiębiorstwa. Po kilku latach formalnie stali się oni prywatnymi
                      właścielami sporych fortun.
                      Czy było to sprawiedliwe?
                  • trouble_maker Re: ich eliminacja z rynku i odebranie wszystkiego 01.06.06, 17:01
                    Ślicznie.

                    Tylko drobiazg - jak wyobrażasz sobie taką operację w ramach demokratycznego
                    państwa prawa ?...

                    Nawet w ramach autorytarnego reżimu a la Putin taka operacja jest możliwa tylko
                    "punktowo" (Chodorkowski); jednak nikt, kto ma choćby trochę szarych komórek,
                    nie nazywa tego sprawiedliwością...
                    • johnny-kalesony Re: ich eliminacja z rynku i odebranie wszystkieg 01.06.06, 17:19
                      Nie rozumiem, jak można tego nie dostrzegać. Jak można nie widzieć prostej,
                      wynikającej z logiki i znajomości ludzkiej natury prawdy: każde państwo
                      socjalistyczne jest nową formą feudalizmu. Komunizm to już współczesna forma
                      niewolnictwa.

                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • trouble_maker Re: Jak można nie widzieć 01.06.06, 18:38
                        Kiedy się weźmie własne życzenia za rzeczywistość - można wszystko ;-)
      • drzejms-buond Re: Znakomity reportaż! 01.06.06, 16:08
        leszek.sopot napisał:

        > Brawa dla Wiernikowskiej. Świetnie pokazała cały, bardzo pokaźny, fragment
        > polskiej rzeczywistości z jakością polskiego biznesu.


        ZGADZAM SIĘ! własnie o to chodziło ,ze nie wiadomo co chodziło!!
        ktos rozkręcił imprezę, nie wiadomo po co, nie wiadomo przez kogo?
        i nie wiadomo nic- jak to w Polsce...
    • jola_iza Re: Czy coś wynikło ? 31.05.06, 23:51
      Przyznam się ,że przysnęłam pod koniec :)
      • ab_extra Właśnie o tym był film: że w Polsce łańcucha 01.06.06, 10:12
        przyczynowo skutkowego nie da się poznać. Czego by się nie chwycić - nic z
        niczego nie wynika i niczego nie można wiedzieć na pewno.
    • trouble_maker Nie oczekiwałem, że w filmie znajdą się "twarde".. 01.06.06, 00:18
      ...procesowe dowody czyichś przestępstw; wystarczająco niepokojące są nawet te -
      bezdyskusyjnie prawdziwe - strzępy; Czempiński, który "wie, kto wie, ale nie
      powie", Smoktunowicz w Afganistanie, "egzotyczna" lista udziałowców jednej
      spółki (Mazur, Mikuśkiewicz i in.), "łańcuszek ludzi dobrej woli" blokujący
      emisje filmu...itd.itp.

      No i - last but not least - gdzie jest ten Skowroński ?... ;-)
      • elfhelm Re: Nie oczekiwałem, że w filmie znajdą się "twar 01.06.06, 00:23
        co do emisji filmu... reportersko nie jest zbyt ciekawy - długi i posiadający
        liczne zbędne sceny, które kompletnie nic nie wnoszą. Tak więc trochę mogę
        rozgrzeszyć decydentów.

        Co do kontaktów z Afganistanem - wciąż nie widzę dowodu na potwierdzenie handlu
        opium lub na kontakty z talibami.

        "egzotyczna" lista udziałowców jednej spółki

        ciemne przypadki biznesu się zdarzają wszędzie - kontakty z mafiozami itp. I to
        szczególnie odkrywcze nie było.
    • b.krakus doskonały film, ale dla tych ze służb 01.06.06, 00:24
      bo normalny człowiek (dla którego podobno jest telewizja) nie da rady nic z
      tego zrozumieć...
    • nowytor3 Rewelacja. W końcu zrozumiałem dlaczego SLD 01.06.06, 00:41
      poniosło tak sromotną klęskę w wyborach.
      Ciągle się zastanawiałem, jak to się stało, że mając absolutną większość w
      Sejmie. Mając rząd, dysponując wszystkimi służbami specjalnymi i wojskiem.
      Aprzede wszystkim mając swojego prezydenta i Kwiatkowskiego w telewizji i
      Michnika w prasie. Jak to się stało, że aż tak przegrali. Dla mnie wyglądało to
      na jakiś cud to przewracanie się SLD, bo na pewno nie wynikało to z porażki
      gospodarczej czy jakiejś innej katastrofy w społeczeństwie od tego byli fachowcy
      od socjotechniki.
      Nie wierzę również w czar takich partii jak PiS i Platforma Obywatelska.

      Tam jeden facet stwierdził, że SŁUZBY SPECJALNE
      • nowytor3 że Służby Specjalne 01.06.06, 00:44
        wojskowe były po stronie Kwaśniewskiego, a cywilne po stronie Millera.
        I jak stwierdził zdaje się, że Żemek "one ze sobą po 'przyjacielsku' rywalizowały"
        Więc to nie SLD ,czy Kwaśniewski kręcili biznesem tylko Służby Specjalne i ich
        niesnanski doprowadziły SLD do klęski.

        Baaaardzo ciekawa ta nasza demokracja i wolność
        • paczula8 Re: że Służby Specjalne 01.06.06, 01:13
          Polecam książkę Łysiaka "Najgorszy", tam jest więcej na ten temat.
          Szczerze mówiąc po przeczytaniu książki miałam nadzieję, że to tylko fikcja
          literacka, a tu proszę ... film Wiernikowskiej bardzo ładnie wpisuje sie w
          temat.
    • bryt.bryt goscie 01.06.06, 00:42
      Dla mnie ciekawsze od samego reportazu jest pytanie o zmiane skladu gosci.
      Zabraklo anonsowanego Czuchnowskiego, za to pojawil sie Sakiewicz plus pan z
      prokuratury.
      • wirwieder Wiernikowska to nie wino! 01.06.06, 00:46
        Dobrze, ze poprzednie szefostwo TVP nie puscilo tego filmu. Nudziarstwo i
        miejscami bezsensonosc.Wiernikowska nie jest jak wino - im starsze,tym lepsze.A
        towarzystwo z "Gazety Polskiej" (dawne i obecne)- beznadzielne.
    • pan.nikt Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 00:52
      Rzadko mi się to zdarza, a w tym watku Leszek Sopot mówi bardzo logicznie.
      Film rzeczywiście nic nie rozwiązał. To zadanie dla UCZCIWEJ prokuratury.
      Film pokazał mechanizmy naszego biznesu.
      Pokazał kawałek prawdy o naszej gospodarce i jej powiązaniach.
    • trouble_maker Dla mnie wynika, że Wiernikowska powinna na stałe 01.06.06, 04:38
      ...wrócić do TVP ; po raz kolejny udowodniła, że "ma jaja", nie jest
      koniunkturalistką i nie daje się "wziąć na plewy".
    • maureen2 Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 06:19
      niestety widziałem tylko fragmenty filmu,ale bardzo ciekawe. Może jeszcze pow-
      tórzą ?
    • remik.bz Inne spojrzenie na Leppera 01.06.06, 08:35
      elfhelm napisał:

      > z niego jak na razie nic nie wynika
      elfhelm napisał:

      > z niego jak na razie nic nie wynika

      Wynika chociażby konieczność innego spojrzenia na Leppera. Wtedy zrobiono z
      niego "wiejskiego głupka". Jakiś wąglik , jacyś Talibowie, -ot bredzenie. Sam
      dałem się na to nabrać. Klewki wyobrażałem sobie jako "podupadły PGR", gdzie
      pije się "jabola" a nie ląduje helikopterem z gośćmi z Afganistanu.
      Tymczasem wynika z tego reportażu ,że to jest prężne prywatne przedsiębiorstwo
      mające rozległe , bardzo podejrzne "interesy" w świecie.
      Głupawe uśmieszki i wypowiedzi rozmówców tylko utwierdzają mnie w przekonaniu ,
      że maja bardzo wiele do ukrycia.
      Po tym reportażu nie mam watpliwości ,że działał (działa /)tam jakiś
      układ "mafijno- przestępczy" , w który mocno uwikłana jest "postkomuna" i
      służby specjalne.
      W tej sytuacji inaczej nalezy spojrzeć zarówno na samego Leppera , na zabiegi
      Kaczyńskich , jak i na niesamowitą agresję nazwijmy to delikatnie - ich
      przeciwników politycznych.
      Ciekawy bedzie kolejny program o gen Papale. Pewnie podpadł tym "układom" o
      których mówi PiS i które pokazuje Wiernikowska.
      Brawo Wiernikowska. Nie uległa "modzie" , tylko szuka prawdy.
      • trouble_maker Lepper oczywiście nie jest "wiejskim głupkiem" 01.06.06, 15:42
        "Wiejski głupek" nie zostaje wicepremierem - on nie zostaje nawet dyrektorem PGR-u.

        Jednak w żadnym wypadku nie kupowałbym w ciemno tego co mówił 4 lata temu w
        sejmie i tego co mówi teraz. Leppeer nie jest tu sędzią tylko jednym z graczy.
      • elfhelm Co się ma niby zmienić przy Lepperze?? 01.06.06, 19:33
        W sprawie łapówek czy wiarygodności Gasińskiego nie zmieniło się nic. Talibów
        jak nie było, tak nie ma (utożsamianie Paktu Północnego z Talibami świadczy o
        daleko posuniętej niewiedzy). Wąglik? Opium? No i pewien uderzający brak logiki
        - zgłasza się do Leppera Skowroński i poleca mu Gasińskiego... który opowiada o
        przekrętach Skowrońskiego???
        Jeśli chodzi o to, że działał jakiś bliżej nieokreślony "układ" Skowrońskiego i
        jakiś biznesmenów czy służb, to nie jest to zbyt odkrywcze. Szary i czarny
        biznes istniał i istnieje. Co to ma wspólnego z pomówieniami dalej nie wiem.
    • splkm Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 10:42
      Troszkę was ponosi.

      Jak powiedziała Wiernikowska na koniec filmu głównie chodzi w nim o to że
      zaginął człowiek i nikt go nie szuka.

      Dopiero po telefonie do KGP wywieszono na stronie internetowej list gończy.
      A wcześniej nic.
      Pomimo tego że jest podejrzenie o popełnienie przestępstwa.
      Czy to normalne że człowiek z czołówki najbogatszych ludzi w kraju ginie i nikt
      go nie szuka ???
      • synu dokladnie 01.06.06, 13:13
        > Jak powiedziała Wiernikowska na koniec filmu głównie chodzi w nim o to że
        > zaginął człowiek i nikt go nie szuka.

        Najlepsze, ze sama stwierdzila, ze chyba zle jej wyszedl ten reportaz skoro
        nikt z gosci na ten temat nie mowi.
        I w tym jest sedno sprawy. Wiernikowska zrobila cos tak chaotycznego i tak malo
        konkretnego, ze nie dziwny jest brak zauwazenia w nim sensu przez widzow. A
        szkoda. Bo temat pewnie wart pociagniecia.
        Z duzej chmury maly deszcz.
        • entefuhrer Re: Bo temat pewnie wart pociagniecia 11.06.06, 00:02
          Ja tam widzę conajmniej kilka tematów.
    • wartburg4 partacze z Woronicza 01.06.06, 12:37
      Niestety nie miałem technicznej możliwości obejrzenia filmu Wiernikowskiej.
      Choć nie wiem, czy słowo niestety jest tu akurat na miejscu. Z treści wpisów
      nie trudno zorientować się, że narobiono hałasu wokół niewypału. Już sam fakt,
      że w emisję "zakazanego reportażu" zaangażował się taki kabotyn jak Latkowski,
      jest znaczący.

      Domyślam się też, że narzekania większości internautów odnoszą się jedynie do
      cieniutkiej warstwy faktograficznej, i że dotyczy to także mizerii formalnej.
      Polski reportaż telewizyjny w formie, jaka wykształciła się na Woronicza w
      ostatnich dziesięcioleciach, bije rekory nieprzezroczystości. Jest z natury
      swojej nieudolny i mętny. Zamiast zrozumiałego komentarza ambitni "twórcy"
      serwują widzowi jakieś zwiłe rebusy, z których nic nie wynika. To jest norma
      na Woronicza, która bierze sie z aroganckiego przekonania, ze wszystko da się
      opowiedzieć setkami. Nie da się. Tamtejsi partacze, do których zalicza się,
      zdaje się także Wiernikowska, mają nie tylko przesadne mniemanie o swoich
      możliwościach "twórczych", ale są także leniwi.

      To prawda, że rzeczywistość bywa niezrozumiała i mętna, ale to nie zwalnia
      reportera z intelektualnego obowiązku starcia się z nią i próby wyjaśnienia
      jej. Argumenty, że skoro jest mętna, to można ją mętnie przedstawiać,
      dyskwalifikują każdego, kto się na nie powołuje.

      Naiwnej obrony reportażu przez Leszka z Sopotu nie można wziąć na serio. To że
      dopatrzył się w nim czegoś, co akurat przyszło mu do głowy poprzedniego dnia
      przed zaśnięciem, o niczym nie świadczy.
      • ab_extra Nie można zrobić przezroczystego materiału 01.06.06, 12:44
        o nieprzezroczystej rzeczywistości. I o tym jest ten film :)))
        • wartburg4 nie można? 01.06.06, 12:47
          Nie można? Jak najbardziej można! Tylko nie każdy potrafi. Trzeba chcieć i
          mieć trochę oleju w głowie.
          • ab_extra Ale o sfilmowanie mętnej wody chodziło :) 01.06.06, 12:56
            Jakiej by ogniskowej nie użyć, obraz będzie mętny. Znika jeden z najbogatrzych
            ludzi w Polsce, nikt go nie szuka, są listy gończe, ale nie są publikowane,
            mimo swego zniknięcia prowadzi międzynarodowe interesy, faceci ze służb
            sugerują, że wiedzą kto wie, ale nie powiedzą i tak w koło. Media do łez
            rozśmieszało, że do jakichś Klewek (Klewek, ha ha!) przylatuja jacyś Afgańczycy
            helikopterem... No smieszne do łez...
            • wartburg4 Re: Ale o sfilmowanie mętnej wody chodziło :) 01.06.06, 13:25
              ab_extra napisał:

              > Jakiej by ogniskowej nie użyć, obraz będzie mętny. Znika jeden z
              najbogatrzych
              > ludzi w Polsce, nikt go nie szuka, są listy gończe, ale nie są publikowane,
              > mimo swego zniknięcia prowadzi międzynarodowe interesy, faceci ze służb
              > sugerują, że wiedzą kto wie, ale nie powiedzą i tak w koło.

              Ależ ja tego wcale nie kwestionuję. To co się działo w Klewkach, to jest
              fantastyczny materiał na reportaż. Z uwag na temat filmu Wiernikowskiej wynika
              jednak, że się nie udał. Co prawda nie widziałem go, ale znam tę głupawą
              manierę, w jakiej robi się reportaże na Woronicza, i wyciągam stąd wniosek, że
              jej "dzieło" było po prostu jeszcze jednym gniotem.

              Ale wracam do Twojego pytania. Trzeba umieć znaleźć tę ogniskową. Stopień
              zamulenia mętnej wody jest rozpoznawalny tylko dla bardzo przenikliwego i
              trzeźwo patrzącego oka. To potrafią tylko nieliczni i tym mierzy się ich
              talent, ile z tego, co mętne, są w stanie wyjaśnić naprawdę.

              Wziąć kamerę i nagrać parę z setek z ludźmi, którzy coś wiedzą, ale nie chcą
              albo nie potrafią tego wyartykułować, to za mało. Trzeba umieć także to
              opowiedzieć. Dotrzeć do innych ludzi. Przekonać ich, żeby powiedzieli coś
              więcej i komentować. Ale z tym są największe problemy, bo większość reporterów
              z Woronicza to przypadkowi analfabeci.
              • ab_extra Mówisz o czymś, czego nie widziałeś?! Trzeba tak 01.06.06, 13:29
                było od razu, nie traciłbym czasu. Właśnie pokazanie tej lepkiej atmosfery jest
                w tym filmie najważniejsze, skoro ma się za krótkie ręce, by dociec prawdy.
                • wartburg4 Re: Mówisz o czymś, czego nie widziałeś?! Trzeba 01.06.06, 13:40
                  Od tego, że nie widziałem tego filmu, zacząłem już pierwszą wypowiedź na ten
                  temat. Widać nie czytasz uważnie postów, z którymi polemizujesz. Widziałem
                  jednak dużo innych, denerwująco nieudanych produkcji TVP, które b. przypominały
                  to, co na temat filmu Wiernikowskiej pisze tutaj krytycznie zdecydowana
                  większość internautów.
      • leszek.sopot zgorzknialec zza Odry 01.06.06, 13:13
        wartburg4 napisał:

        > To prawda, że rzeczywistość bywa niezrozumiała i mętna, ale to nie zwalnia
        > reportera z intelektualnego obowiązku starcia się z nią i próby wyjaśnienia
        > jej. Argumenty, że skoro jest mętna, to można ją mętnie przedstawiać,
        > dyskwalifikują każdego, kto się na nie powołuje.
        >
        > Naiwnej obrony reportażu przez Leszka z Sopotu nie można wziąć na serio. To
        że dopatrzył się w nim czegoś, co akurat przyszło mu do głowy poprzedniego dnia
        > przed zaśnięciem, o niczym nie świadczy.


        Formalista. Oczywiście, każdy reportaż zdaniem warburga musi być jak instrukcja
        strzelania z łuku - zrozumiała dla każdego analfabety. Panie wartburgu, to
        sprawa gustu. Niektórzy lubią czytać elementarze, a inni wolą bardziej
        skomplikowaną formę. Film Wiernikowskiej to zarazem reportaż, ale też i
        dokument o pewnym wycinku rzeczywistości. Wycinku jakże zagmatwanym, gdzie
        wszyscy wszysto starają się zamącić - bo w mętnej wodzie łatwiej się grubym
        rybom pływa. I to autorka doskonale pokazała.
        Była leniwa? Boże kochany. Gdzież ona na zdjęciach przy robieniu tego filmu nie
        była. Chyba z setka miejsc, dziesiątki rozmówców. Wcele nie samą setką wszystko
        zostało nakręcone. Jest i podkład muzyczny i słowa z offu.
        • wartburg4 Re: zgorzknialec zza Odry 01.06.06, 13:54
          leszek.sopot napisał:

          > >
          > Formalista. Oczywiście, każdy reportaż zdaniem warburga musi być jak
          instrukcja
          >
          > strzelania z łuku - zrozumiała dla każdego analfabety. Panie wartburgu, to
          > sprawa gustu. Niektórzy lubią czytać elementarze, a inni wolą bardziej
          > skomplikowaną formę. Film Wiernikowskiej to zarazem reportaż, ale też i
          > dokument o pewnym wycinku rzeczywistości. Wycinku jakże zagmatwanym, gdzie
          > wszyscy wszysto starają się zamącić - bo w mętnej wodzie łatwiej się grubym
          > rybom pływa. I to autorka doskonale pokazała.
          > Była leniwa? Boże kochany. Gdzież ona na zdjęciach przy robieniu tego filmu
          nie
          >
          > była. Chyba z setka miejsc, dziesiątki rozmówców. Wcele nie samą setką
          wszystko
          >
          > zostało nakręcone. Jest i podkład muzyczny i słowa z offu.

          Wybacz Leszku, ale kiedy czytam Twoje posty, odnoszę często wrażnie, że z tym
          zgorzknieniem to masz chyba siebie samego na myśli. Ale do rzeczy. Opisujesz
          swoje odczucia, ale nie przereklamowany film Wiernikowskiej, który większość
          dyskutantów uznała za nudny i nieudolnie zrobiony.

          Podejrzewam, że odkryłeś ten film w kontekście dla innych niedostępnym, czyli
          Twoich osobistych doświadczeń z pogranicza biznesu i polityki. Pamiętaj jednak,
          że taka projekcja możliwa jest tylko w Twojej głowie, natomiast inni, ktorych
          doświadczenia nie sięgają tak głęboko, mają prawo na niego narzekać.

          Gdyby dojrzeli w nim to, co Ty widzisz, film Wiernikowskiej byłby z pewnością
          udany, ale zdaje się, nie jest. Mimo że Ty dojrzałeś w nim jak w zwierciadle
          znajome kształty i refleksy.

          Tak jednak chyba nie jest.
          • leszek.sopot Re: zgorzknialec zza Odry 01.06.06, 14:50
            Może masz rację a może nie. Mnie np. urzekła w tym filmie scena z jakiegoś
            rautu w Olsztynie urządzonego przez tamtejszą sitwe pod egidą samorządowców,
            którzy mówili o wadze rozwoju regionalnego (wcześniej były rozmowy z oborowymi
            z Klewek, którzy opowiadali o tym jak helikoptery firmy "InterComerce" tam
            lądowały - wiele scenek z upadłej popegeerowskiej miejscowości, w której "po
            coś" bywali biznesmeni warci miliardy złotych; jakże piękny był wątek o
            zakopanych krowach!). W tle leciał walc Strausa, który jak się okazało grała
            zaproszona tam orkiestra. Kelnerzy byli ubrani w stroje z okresu renesansu, na
            straży stali rycerze w zbrojach - pełen odlot. Na pytania Wiernikowskiej
            odpowiadał odpowiadał były prezydent Olsztyna a teraz chyba marszałek sejmiku,
            który pracował przez jakiś czas w firmie Skowrońskiego, a później (czy
            wcześniej) podpisywał jako samorządowiec z firmami Skowrońskiego jakieś
            kontrakty. Oczywiście nic konkretnego nie powiedział i twierdził, że umowy były
            sprawdzane przez wszystkie możliwe kontrole, które nic nie wykryły. Melodia
            walca pięknie towarzyszyła jego wyjaśnieniom.
            Wogóle atmosfera tego filmu przypomniała mi coś z kina moralnego niepokoju, a
            także filmów Quentina Tarantino i z "Twin Peax". Dużo surrealizmu - a przecież
            nie surrealizmu, tylko rzeczywiostości, której do końca opowiedzieć nie można,
            gdyż bohaterowie kłamią i kręcą.
            Świetna była też rozmowa z Żemkiem, czy telefoniczna z jakimś emerytowanym
            generałem wywiadu... Szkoda, że nie widziałeś.
            • trouble_maker Woodward i Bernstein mieli fart - wartburg... 01.06.06, 15:54
              ...nie miał okazji recenzować ich pracy (że "forma brudna", i że "błędy tam i
              tu") ;-)


              > Świetna była też rozmowa z Żemkiem, czy telefoniczna z jakimś emerytowanym
              > generałem wywiadu

              "Emerytowany generał" był akurat dosyć łatwy do zidentyfikowania - powiedzmy, że
              chodzi o niejakiego Gromosława Cz. ;-)
              • wartburg4 Re: Woodward i Bernstein mieli fart - wartburg... 01.06.06, 19:47
                "All Presidents Men" jest na mojej liście 30 najlepszych filmów w historii
                kinematografii. Ale Pakula był mistrzem. Potrafił, powtarzam to słowo:
                POTRAFIŁ opowiedzieć historię Woodworda i Bernsteina w taki sposób, że widzowie
                zaczynali się bać i zapominali o Bożym świecie. Z tego, co przeczytałem w tym
                wątku o "arcydziele" Wiernikowskiej, większość jej widzów walczyła wczoraj ze
                snem, a paru nawet zasnęło.
                • trouble_maker Chyba się nieco zakałapućkałeś, trabanciku ;-) 01.06.06, 22:13
                  Nie miałem na myśli filmu Pakuli, tylko robotę wykonaną przez rzeczywistych
                  Woodworda i Bernsteina; zapewne kiedy zaczynali pracę nad sprawą, też wszystko
                  było "mgliste"...
                  • wartburg4 tyle że Bernstein i Woodward dokonali tego czynu 01.06.06, 22:29
                    i z tej mgły wydostali się do światła, co p. Wiernikowskiej, sądząc z opinii o
                    jej filmie, cokolwiek nie wyszło.
                    • trouble_maker Bernstein i Woodward od chwili gdy złapali... 01.06.06, 23:05
                      ...pierwszy trop pracowali intensywnie nad sprawą wiele miesięcy (rok, dwa ? nie
                      pamiętam), mając przez cały czas wsparcie swojej (potężnej) gazety.

                      Wiernikowskiej, doświadczonej, przytomnej reporterce (a nie jakiejś żółtodziobej
                      pierwszej naiwnej) po zrobieniu pierwszego (wstępnego przecież) materiału
                      podziękowano i skazano na zawodową banicję.

                      Czujesz różnicę?
    • niepoprawnypolitycznie Co tam robił Krzysztof Skowroński? 01.06.06, 12:41
      I na koniec pytania zadawane manekinom - słaaabe. Pytania powinny być zadane
      ludziom, nawet jeśli nie byłoby na nie odpowedzi. I bardziej klarownie powinny
      wynikać z całej treści filmu.
      • liberator44 Rudolf Skowroński - gość Krzysztofa Skowrońskiego 01.06.06, 13:29
        www.polskieradio.pl/trojka/salon/default.asp?ID=1380
        wszystko to niezwykle interesujące (najbardziej interesujące są wiadomości
        dementowane) w świetle tego, o czym mówił we wczorajszym reportażu i wokół
        niego A.Lepper: to R.Skowroński miał być jego głównym informatorem,
        a Gasiński jedynie dostarczyć na jego zlecenie bardziej
        szczegółowych "materiałów dowodowych".
        • liberator44 Andrzej Lepper - gość Krzysztofa Skowrońskiego 01.06.06, 13:42
          30.03.2006 - PR1 - Andrzej Lepper: Słynne zeznanie w sądzie pana Skowrońskiego
          Rudolfa, który teraz zginął, proszę państwa, nie ma go, zaginął, żona apeluje,
          nikt go nie szuka. Z trybuny sejmowej pytałem, gdzie on jest, nie wiadomo, nikt
          nie wie. To znaczy, że wszyscy wiedzą, gdzie on dokładnie jest, bo nie mógł tak
          sobie zginąć. Do konfrontacji jego ze świadkami, bo to on przyszedł do mnie,
          nie słynny Gasiński, tylko Rudolf Skowroński, z tą informacją, żebym te pytania
          zadał. I pan Rudolf Skowroński, proszę państwa, zginął. Teraz znowu się
          odgrzebuje tą sprawę i znowu w tym czasie. Proszę pana Rudolfa Skowrońskiego:
          zróbmy proces przy otwartych drzwiach, przy kamerach, i pan Skowroński, i
          konfrontacja ze świadkami, że to on przyszedł do mnie z informacją tą. To znany
          biznesmen, poważny człowiek, na którego się powołują, z którym pan senator
          Smoktunowicz z Platformy Obywatelskiej jeździł do Afganistanu. Ja już tego
          wątku nie chcę ciągnąć całego. Handlowali tam nie wiadomo, czym, nie wiadomo, w
          jaki sposób. On ginie, nikt go nie szuka teraz, do konfrontacji nie dochodzi.
          Sąd nawet nie chce do konfrontacji doprowadzić. I sąd wydaje wyrok na mnie.
          Proszę państwa, to jest kompromitacja wymiaru sprawiedliwości, który ogólnie
          jest bardzo dobry w Polsce. Sędziowie, prokuratorzy są bardzo dobrzy, ale
          wyjątki zdarzają się takie, no i trudno.
          www.samoobrona.org.pl/pages/08.Wywiady/04sygnaly/11.mp3
          • liberator44 Andrzej Lepper - gość Beaty Michniewicz 01.06.06, 14:13
            8.05.06
            www.radio.com.pl/trojka/salon/default.asp?ID=2519
            - A Pan wie, gdzie jest Rudolf Skowroński?

            - Nie wiem. No właśnie zginął. Dziwnie.

            - To dlaczego Pan wierzył człowiekowi, który później zginął? Tzn. nie ma Pan z
            nim dobrych kontaktów na co dzień?


            [Nie wierzmy ludziom, gdyż wszyscy oni w końcu w ten czy inny sposób... zginą ?]


            - Ale jak ja mam mieć kontakty dobre? On do mnie przyszedł po prostu.

            - No i Pan tak każdemu wierzy, kto przyjdzie, Panie premierze? A teraz jest Pan
            premierem, będą ludzie przychodzić...

            - Ale dlaczego to Pani mówi, no Pani redaktor. No przychodzi człowiek poważny,
            biznesmen, mający firmy, szanowany w Polsce obywatel i przedstawia takie fakty
            i prosi o interwencje w tej sprawie, więc interwencje pojąłem w tej sprawie, a
            zginął dopiero po czterech latach i dziwnie jakoś nikt go nie szuka, nie
            wiadomo gdzie jest, co się z nim dzieje. A może wszyscy wiedzą, gdzie jest.

            - Ukryli go?

            - Myślę, że nie wiem, czy go ukryli. No ale nie zostawia się człowieka tak,
            Pani przyzna, bez żadnego no dowiedzenia się przynajmniej co się z nim dzieje,
            czy uciekł za granicę, czy rodzina wie gdzie jest. Było głośno w gazetach i
            raptem umilkło wszystko.

            - A Pan go nie szukał, rozumiem?

            - No jak ja mogę szukać, przecież ja nie jestem od szukania ludzi?


            [Zauważmy, że pani B. Michniewicz nie podważa tu wiarygodności
            A.Leppera co do źródła informacji - ona już podważa wiarygodność
            R.Skowrońskiego.]
      • trouble_maker Re: Co tam robił Krzysztof Skowroński? 02.06.06, 01:18
        Hehe - nie wiem (bo to, że brat to - jak rozumiem - taki żart ?... ;-)
    • liberator44 Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 12:54
      <<W 2001 r., kiedy Bogdan Gasiński przekazał informacje o Klewkach i talibach,
      a dokładniej mówiąc o Rudolfie Skowrońskim i układach korupcyjnych panujących
      wśród elit rządzących, zrobiono z niego wariata. Kiedy po kilku latach, te same
      prawdy wyjawiła Maria Wiernikowska - laureatka m.in. nagrody Polskiego PEN
      Clubu im. Ksawerego Pruszyńskiego z 1994 r., w 1996 roku "Kryształowych
      Zwierciadeł" za szeroko rozumianą odwagę, pierwszej nagrody im. Dariusza Fikusa
      za "sukces w mediach w 1997 roku" - to chyba nikt już z niej nie zrobi wariata.
      >>
      www.samoobrona.org.pl/pages/09.%20Polemiki/index.php?document=847.html

      fragment z książki Marii Wiernikowskiej:
      "(..) Firma Inter Commerce znikła, przynajmniej z internetu. Rudolf S.
      strasznie spadł na liście 100 najbogatszych Polaków: jest 82 ze 160 milionami
      złotych. Nie stawił się do sądu na proces Leppera oskarżonego o pomawianie
      polityków, że niby brali od S. łapówki. Warszawka szemrze, że zniknął.
      Oficjalnie stracił głosi leczy się w Szwajcarii, a nieoficjalnie- bardzo lubi
      Kubę (...) ".

      w filmie pada sugestia, że "zaginiony" bardziej woli... Mazury, gdzie
      się "ukrywa" i śmieje nam wszystkim w nos (no bo przecież nie skorumpowanemu
      przez układ mafijny, którego - jak jasno dla mnie wynika z tego reportażu -
      jest najwyraźniej istotnym trybikiem, "wymiarowi sprawiedliwości")

      niemal równie interesująca jak sam film była dyskusja przed nim:
      A.Lepper zdawał się być mocno zagubiony i niezwykle zaskoczony wyraźną sugestią
      innych dyskutantów, że to on przecież obecnie ma władzę i o wiele więcej danych
      i możliwości ku temu, niż Pani Maria Wiernikowska, by zdecydowanie wyjaśnić
      sprawę do końca; tym bardziej, że to bardziej kwestia koncentracji woli
      politycznej i odwagi cywilnej polityków, dla których postawa Pani Marii to wzór
      godny naśladowania;


      A tymczasem...
      chyba nieprzypadkowo nasza największa tuba oficjalnej polityki państwa
      właśnie dziś odgrzała taki oto temat (i - co znamienne - ani słowa o samym
      reportażu):
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3384918.html
      • wujaszek_joe Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 14:17
        > A tymczasem...
        > chyba nieprzypadkowo nasza największa tuba oficjalnej polityki państwa
        > właśnie dziś odgrzała taki oto temat (i - co znamienne - ani słowa o samym
        > reportażu):
        masz manie przesladowczą
        01-06-2006, ostatnia aktualizacja 01-06-2006 13:05
        "Andrzej Lepper we wczorajszym wywiadzie"
        oczywiscie to wina gazety, że wywiad był akurat wczoraj. co ma piernik (wywiad
        do wiatraka (klewki)?
        co w koncu z tymi klewkami, były tam te taliby czy nie? bo nie wiem czy mam się
        dalej bać:)
        • liberator44 Efekt mętnej wody 01.06.06, 15:04
          Moim zdaniem ma i to bardzo wiele.
          Emisja dyskutowanego reportażu również miała miejsce wczoraj
          i jakoś dziwnym trafem akurat o nim cisza.
          Problem jednak w tym, że jego wydźwięk jest... korzystny dla
          A.Leppera.
          Należy więc szybko skontrować wszelkie możliwe "przecieki",
          na które nie ma się wpływu nawet na własnym Forum.

          A co może temu najbardziej sprzyjać, jeśli nie nadarzająca się
          świetna okazja odgrzania sumy wcześniejszych "rewelacji"
          naszego bohatera:

          "Lepper broni gospodarczych osiągnięć Hitlera


          pasz 01-06-2006, ostatnia aktualizacja 01-06-2006 13:05

          Andrzej Lepper odżegnywał się we wczorajszym wywiadzie dla austriackiego
          dziennika "Die Presee" od populizmu.


          Mówił też o polityce gospodarczej Adolfa Hitlera. - Zmalała liczba
          bezrobotnych, gospodarka doszła do siebie i budowano autostrady - wyliczał
          dokonania III Rzeszy wicepremier, ale zastrzegł jednocześnie, że nigdy Hitlera
          nie chwalił i uważa go za mordercę. Pytany o stosunek do reżimu Łukaszenki na
          Białorusi Lepper wskazał na 3-proc. bezrobocie i funkcjonujące zakłady. O
          kosztach gospodarczych osiągnięć nazistowskiej Rzeszy i łukaszenkowskiej
          Białorusi nie wspomniał."


          Nic z tej krótkiej enuncjacji nie jest niczym innym niż powtórką z rozrywki,
          jaką GW już nas wcześniej raczyła.

          Cokolwiek ktokolwiek myśli o Lepperze, musi przyznać, że w dyskutowanej tu
          sprawie został zwyczajnie (nie bez gorliwego podchwycenia tematu, na co
          najwyraźniej liczono i się nie przeliczono przy tej - jedna z opcji, której
          reportaż daje wyraz - prowokacji służb specjalnych) wmanewrowany w kanał,
          tworząc zarazem zasłonę dymną dla całego układu. Film Pani Wiernikowskiej mówi
          także o tym. Trwała i trwa programowa nagonka elit intelektualno-politycznych
          na Samoobronę.

          Stosowano i stosuje się szereg chwytów (w najlepszym razie dogodnie
          manipulowanych półprawd, jak powyższa), aby tylko ten cel osiągnąć.
          Świadomie lub nie, zapewnia się przy tym pożądany dla układu efekt... mętnej
          wody.
          Tymczasem okazuje się, że taka "broń" jest obosieczna i koniec końców godzi w
          nas samych i nasz wspólny interes społeczny.
          • don.kichote Re: Efekt mętnej wody 01.06.06, 15:21
            liberator44 napisała:

            > Problem jednak w tym, że jego wydźwięk jest... korzystny dla
            > A.Leppera.

            Gdzie? W którym miejscu?
            Czy wtedy, kiedy podaje się za ofiarę Gasińskiego, że to łatwowiernie uwierzył
            mu na słowo, bez dowodów; czy wtedy, kiedy broni pomawianego o łapówkarstwo
            Łyżwińskiego, gdzie twardo domaga się dowodów, a nawet podpowiada jak można było
            je zdobyć?!!!

            Nie wiem tylko, na co liczył Latkowski? To nawet spiskową teorią nie było!!!
            Miała być sensacja i pokazanie układu, a wyszła zwykła żenada!!!
            • sawa.com Re: Efekt mętnej wody 11.06.06, 06:09
              Ja też odebrałam ten film jako korzystny dla Leppera. Gdzie to jest? W
              informacji, że informatorem był nie tylko Gasiński, ale też i Skowroński. Ta
              informacja wcześniej nieznana publicznie, odkręciła wszystko o pełne 360
              stopni. Wyszło na to, że to nie Lepper prowokował, ale że to on został
              wmanewrowany w "psychuszkową" sytuację. Celem było skompromitowanie nowej siły
              (Samoobrony) w parlamencie lub złowienie jej na haczyk (a może na "błysk" jak
              szczupaka). Być może przy okazji dostali kijami nielubiani politycy? Może to
              było tylko pogrożenie im palcem, za jakieś nieposłuszeństwo. Czort ich tam wie.
              Mną najbardzie wstrząsnęla scena z histerycznie usmiechającym się Żemkiem.
              Doprawdy wstrząsającew. Wyrzuciłabym scenę z jasnowidzem. Te sceny,
              niepotrzebne, psują ogląd filmu.
          • wujaszek_joe Re: Efekt mętnej wody 01.06.06, 17:17
            > Trwała i trwa programowa nagonka elit intelektualno-politycznych
            > na Samoobronę.

            jaja sobie robisz? przecież to partia oszustów, nic więcej. same podejrzane
            bogate typki, zero programu. jedyny ich program to wpływy i kasa
            • liberator44 Re: Efekt mętnej wody 02.06.06, 12:34
              wujaszek_joe napisał:

              > jaja sobie robisz? przecież to partia oszustów, nic więcej. same podejrzane
              > bogate typki, zero programu. jedyny ich program to wpływy i kasa


              o tym właśnie piszę: bez względu na to, co kto sądzi o Samoobronie,
              używanie brudnych chwytów dyskredytujących bardziej brudzi dyskredytującego
              i generalnie szkodzi demokracji bardziej niż sama taka partia

              jeśli są oni istotnie tacy źli, jak ich malują, to pogrążą się sami,
              bez pomocy tych "dobrych" - a za taką "dobroć" - dobroć mętnej wody, to ja
              uprzejmie naszym "elitom" dziękuję
              • www.nasznocnik.pl Re: jeśli są tacy źli, to pogrążą się sami 03.06.06, 01:54
                Racja.
    • read1 Re: Ale o co chodzi z tym filmem Wiernikowskiej?? 01.06.06, 13:10
      bo to był film o robieniu biznesu w Polsce, a nie o talibach
      i obraz jest doprawdy straszny.
    • b.krakus takie "czeskie filmy"... 01.06.06, 13:43
      - gdzie nikt nic nie wie - można robić robić na kopy
    • obraza.uczuc.religijnych Też nie wiem o co ten szum. 01.06.06, 14:29
      Przysnąłem po pół godzinie. Chodziło chyba o wylansowanie Dziecka
      Kwiatkowszczyzny-Sylwasa.
      • janbezziemi Re: Też nie wiem o co ten szum. 01.06.06, 16:13
        Video uzywane mozna kupic za kilkadziesiat złotych,nowe, chinskie były po
        niecale 200 zl w markecie. Ludzie,czego nie nagrywacie,a potem płaczecie? Tu
        nie macie czego załowac, nieudolne to bylo ,ale mozecie cos przegapic.
        • sawa.com film Wiernikowskiej jest korzystny dla Leppera 11.06.06, 06:13
          Ja też odebrałam ten film jako korzystny dla Leppera. Gdzie to jest? W
          informacji, że informatorem był nie tylko Gasiński, ale też i Skowroński. Ta
          informacja wcześniej nieznana publicznie, odkręciła wszystko o pełne 360
          stopni. Wyszło na to, że to nie Lepper prowokował, ale że to on został
          wmanewrowany w "psychuszkową" sytuację. Celem było skompromitowanie nowej siły
          (Samoobrony) w parlamencie lub złowienie jej na haczyk (a może na "błysk" jak
          szczupaka). Być może przy okazji dostali kijami nielubiani politycy? Może to
          było tylko pogrożenie im palcem, za jakieś nieposłuszeństwo. Czort ich tam wie.
          Mną najbardzie wstrząsnęla scena z histerycznie usmiechającym się Żemkiem.
          Doprawdy wstrząsającew. Wyrzuciłabym scenę z jasnowidzem. Te sceny,
          niepotrzebne, psują ogląd filmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka