rekontra
23.06.06, 22:16
Adam Michnik
LUSTRACJA BŁOTEM SIĘ TOCZY
Ustawa lustracyjna miała uniemożliwić manipulację i "grę teczkami" - tak
przynajmniej argumentowali jej zwolennicy. Stało się odwrotnie:
począwszy od oskarżeń pod adresem premiera Jerzego Buzka poprzez kolejne
osoby, np. Mariana Jurczyka, przywódcy strajku w Stoczni Szczecińskiej w
pamiętnym sierpniu 1980 r., aż po ostatnie oskarżenia - lustracja błotem się
toczy.
Zważmy bowiem: kto i w jakim celu właśnie teraz - a nie wcześniej czy
później - zdecydował się oskarżyć tych właśnie - a nie innych - ludzi?
Kto decyduje o selekcji kandydatów? Jakie kryteria? Kto i w jakim celu
udostępnił te informacje redakcji "Życia", bo przecież nie uwierzę,
że Tomasz Wołek wykradł tę wiedzę nocą z sejfu ministra Pałubickiego czy
sędziego Nizieńskiego.
Ktokolwiek był sprawcą tego "przecieku" - Urząd Ochrony Państwa czy też Urząd
Rzecznika Interesu Publicznego - mamy do czynienia z głębokim kryzysem
zaufania do tych instytucji. Jak wierzyć w rzetelność i profesjonalizm ludzi,
którzy nie są w stanie przestrzegać elementarnych reguł prawa?
Nie będę tu bronił oskarżonych, bowiem bronią ich własne życiorysy.
Marian Jurczyk nigdy nie był bohaterem moich politycznych marzeń.
Był to jednak dzielny człowiek, który w trudnym czasie rzucił wyzwanie
komunistycznej dyktaturze. Włodzimierz C. - mój wieloletni przeciwnik
polityczny, a dziś kolega - udowodnił przez ostatnie 10 lat, że należy do
najuczciwszych polskich polityków. Najbardziej zawzięci krytycy przyznawali,
że był najlepszym ministrem sprawiedliwości minionej dekady.
Maciej K., mój znajomy od lat trzydziestu, był głównym oskarżonym w jednym z
najgłośniejszych procesów politycznych schyłku epoki gomułkowskiej. Później
spędził kilka lat w więzieniu. Następnie był wybitnym publicystą tygodnika o
najwyższym standardzie moralnym w naszym kraju. Słowem - zajmował się
działalnością opozycyjną, gdy jego dzisiejsi oskarżyciele wierni służyli
komunistycznemu aparatowi sprawiedliwości.
W tym manipulowaniu nazwiskami ludzi jest coś wyjątkowo odrażającego. I jest
coś paskudnego w postępowaniu naszych kolegów z redakcji "Życia", którzy
postanowili opublikować te oskarżenia. Piszę o tym ze smutkiem. Szef "Życia"
Tomasz Wołek doskonale wie, że wedle tych samych kryteriów oskarżano już
ludzi tak mu bliskich jak Lech Wałęsa czy Wiesław Chrzanowski. Czy mało wam
tych świństw? Czy całą Polskę chcecie utopić w błocie pomówień?
........................................................
jak skomentować?
"Kto i w jakim celu udostępnił te informacje redakcji "Życia", bo przecież
nie uwierzę, że Tomasz Wołek wykradł tę wiedzę nocą z sejfu ministra
Pałubickiego czy sędziego Nizieńskiego."
"I jest coś paskudnego w postępowaniu naszych kolegów z redakcji "Życia",
którzy postanowili opublikować te oskarżenia."
Dzisiaj rano przeczytałem w wyborczej:
Jak się dowiadujemy z dwóch niezależnych źródeł ... sędzia ... zamierza
wystąpić .. z oskarżeniem, że Gilowska złożyła fałszywe oświadczenie
lustracyjne.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że .....
Nasi informatorzy w PiS .....
Jeden z naszych rozmówców twierdzi wręcz.....
Z innych źródeł wiemy o naciskach na ....
... powiedział nam wpływowy polityk PiS.
Odpowiadam Michnikowi, nie wiem dlaczego Życie publikowało, ale wiem
dlaczego że ON doskonale wie, dlaczego Gazeta Wyborcza dała dzisiaj wielki
tytuł GILOWSKA DO DYMISJI, dlaczego GW pierwsza z tym atakiem wystąpiła ?
a poza tym, zwykła hipokryzja