echo_o
03.07.06, 13:24
(ja jeszcze o Zycie Gilowskiej, choć temat uszami i oczami się wylewa)
Pamiętamy wszyscy reakcję liderów PO i ich komentarze dla mediów po tym,
jak Marcinkiewicz zdymisjonował Zytę (po oddaniu się przez nią do dyspozycji).
Pamiętamy Tuska, Rokitę, Komorowskigo i inne płaczki, które z drżącym głosem
ubolewały nad podłością PiS, która brutalnie, niecnymi metodami usunęła
Gilowską z rządu.
Pamiętamy ich łzawe, przepełnione wzruszeniem słowa współczucia dla Zyty.
Potem, łagodząc insynuacje o sile sprawczej PiS, liderzy PO jęli jęczeć i
ubolewać, że paskudne PiS w osobach liderów nie udziela Gilowskiej wsparcia
duchowego, etc.
Ckliwość tej atmosferki mąciło mi wewnętrzne pytanie:
Jak wobec tego zachowała się sama PO? Poza kamerami...
Czy i co uczynili - w sensie czysto ludzkim, skoro zagrali medialnie na tej
właśnie nucie...
Oto, jak relacjonuje sprawę reakcji otoczenia politycznego jej nie tak
dawnych przecież przyjaciół z PO i aktualnych (do zeszłego tygodnia)
partnerów z PiS sama Gilowska w rozmowie z Olejnik & Kublik:
'Czy prezydent Kaczyński w całej tej sytuacji zachował się wobec Pani
lojalnie?
- Nie wiem, na czym miałaby polegać lojalność prezydenta? Prezydent dba o
Rzeczpospolitą.
Tak, ale również dba o osoby, które na najwyższych szczeblach tę
Rzeczpospolitą reprezentują. Czy kiedy wybuchła ta sprawa, zadzwonił, dodał
otuchy?
- Tak się złożyło, że w tym okresie wszyscy byli mocno zajęci. Na dodatek
główna część gry przypadła na długi weekend. Od premiera wiem, że wniosek
najpierw był gotowy 12 czerwca. I miał być złożony 14. Potem wyznaczono datę
19 czerwca. Potem ją przesunięto na 22. Do sądu wniosek trafił 23 czerwca. O
godz. 10.20.
To najgorsze dni w Pani życiu?
- Bez wątpienia.
Premier wobec Pani cały czas się lojalnie zachowywał?
- Był bardzo przejęty całą awanturą.
Rokita odezwał się do Pani?
- Nie, nie miałam żadnego kontaktu z posłem Rokitą od kilku miesięcy.
A ktoś z Platformy?
- Jeden SMS od jednej z koleżanek.
Rozmawiała Pani z prezesem Jarosławem Kaczyńskim w środę wieczorem o powrocie
do rządu?
- Tak, to była długa rozmowa.
Przekonywał Panią, żeby Pani wróciła?
- Rozmawialiśmy na poważne tematy.'
Całość:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3454368.html?as=1&ias=6
Dlaczego Rokita - osoba, która była TAK BLISKO, NAJBLIŻEJ Zyty Gilowskiej i
całej sprawy posądzeń (czy też nie posądzeń, zaznaczam, że ja tego nie
wyrokuję w tym wątku, kierowanych pod jej adresem, osoba która była z nią u
Nizieńskiego, która towarzyszyła jej na spotkaniu z mec Bednarkiewiczem (w
wywiadzie info o tym spotkaniu), dlaczego tej osobie nie drgnęło sumienie,
nie zmogła w sobie urazy, nie wykonała żadnego gestu. Nikt tak jak Rokita
właśnie powinien się czuć do tego zobowiązany.
Hipokryzja czy po prostu podłość i wrodzone cechy osobnicze premiera z
Krakowa ?
Który z aspektów wziął górę: polityczna kalkulacja czy nieludzka obojętność.
A może coś zupełnie innego ?
(bo jeśli z Gilowską coś jednak jest 'na rzeczy' to jeszcze gorzej dla niego
samego, bo stawia to jego obecne zachowanie w katastrofalnym wręcz świetle.)