Dodaj do ulubionych

"The Economist" zada nowych wyrzeczen!

31.10.01, 02:59
Od Polakow (wydanie 27 OCT-2 NOV 2001). W raporcie o stanie polskiej gospodarki te wstretne
angole znow zadaja od nas kolejnych wyrzeczen. Poprzednio oskarazly one Balcerowicza, ze jego
plan nie poszedl dostatecznie daleko, ze bylo za malo bolu ("no pain no gain" itp. bzdury).
Tak wiec patrzcie Belce na rece, bo to Balcerowicz w przebraniu...
I zebyscie pozniej nie mowili, ze nie wiedzieliscie, co sie szykuje!
Kagan was teraz ostrzega!
Obserwuj wątek
    • mkrawczyk Re: Survey of Poland in The Economist 31.10.01, 04:47
      Zalaczam kopie listu, wyslanego do The Economist:
      Sir,
      I refer to the recent survey of Poland (The Economist 27/10-2/11 2001). I am appalled that you dare to
      ask the Poles for more sacrifice. Was ten years of constant sacrifice not enough? Poland has
      suffered a long recession in the early 1990s as a result of Balcerowicz-Sach austerity plan. Despite
      all those reforms, forced upon Poland by the IMF, World Bank, OECD and EU, Polish economy does
      not perform well. Economic growth is sluggish (less than 4%), inflation is still rather high (above 4%),
      at least by the OECD standards, trade and current account deficits run in billions of US dollars (9.6 &
      6.2 respectively), and unemployment is sky-rocketing (well above 15%). Anyway, Poland has to
      accumulate capital now, without such opportunities as exploitation of colonies, which made Britain,
      France and even US (internal colonies, such as the "Wild West") so wealthy. One must remember
      that prosperity of small Belgium costed 10 million lives in Kongo (Zaire) - a Holocaust much greater
      in its scale than even the Jewish Holocaust!

      As to your report: I am very much disappointed by its quality. For example: the map on p. 5 is very
      inaccurate, as it shows distribution of wealth by large regions (not "states", but voivodeships), which
      masks large pocket of poverty in the wealthiest Mazowiecki region, while it does not show
      concentration of wealth around the big cities such as Poznan or Krakow. Also your figure on p. 11
      underestimates the extent of deductions in the US, as it does not show the high cost of private health
      insurance, which is de facto mandatory in the US. Thus the whole comparison is meaningless.
      Another example of shoddy workmanship is table on p. 16, where Poland is compared to Germany.
      Whilst Polish 240 cars per 1,000 people does not look particularly bad comparing to the Germany's
      516, you have omitted the enormous difference in the quality of those cars. It is not only that the
      Germans drive, as a rule, newer, bigger, and more expensive cars (in Poland there are still many
      substandard Fiat 126P microcars), but, which is more important, cars in Germany are in much better
      condition. Frequent checks (TUV) assure that virtually all German cars are roadworthy. If the same
      standards were introduced in Poland, I can bet thousands of pounds that more than 50% of Polish
      cars would be instantly scrapped (especially those wrecks, imported from the west, and later cheaply
      reconditioned). Thus, I am afraid, that your report cannot be regarded as a reliable picture of Polish
      economy. By the same token, your comments and conclusions cannot be trusted.

      Yours truly
      Lech Keller
      Monash University, Melbourne
      • Gość: Symeon Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.01, 01:51
        Ten list to jest dopiero głupi. The Economist żąda więcej wyrzeczeń? Jak śmie -
        nas, którzy już tyle przecierpieliśmy!
        Autorowi pomylili się redaktorzy czasopisma z Panem Bogiem. Redaktorzy po
        prostu wydają swoją ocenę - słuszną bądź nie. Jeśli nie, to dalej konsumujmy,
        podwyższajmy pensje, emerytury i renty, płaćmy bezrobotnym itd. Jesteśmy
        przecież pracowici i bogaci.
        Jeśli natomiast mają rację, to idąc dalej tym samym trybem za parę lat
        dojdziemy do punktu wyjścia: nędzy i hiperinflacji. Dojdzie nam tylko
        bezrobocie na poziomie 1/3 populacji.
        Co ma do tego łzawe szlochanie, ile już wycierpieliśmy? Kto ma nam za to
        zapłacić - USA czy UE?
        Jeśli wydajność polskiego pracownika to 60% wydajności w UE, a jego koszt ze
        względu na ZUSy i podatki przybliża się do tamtych kosztów, to kto tu
        zainwestuje? Polski kapitał, którego nie ma?
        Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego pożytku.
        • Gość: Kagan Do obroncow kapitalizmu i "Economist'a"! IP: *.vic.bigpond.net.au 01.11.01, 02:49
          Gość portalu: Symeon napisał(a):
          Ten list to jest dopiero głupi.
          LK: Konkluzje daje sie dopiero na koniec, a nie na poczatku!

          The Economist żąda więcej wyrzeczeń? Jak śmie - nas, którzy już tyle
          przecierpieliśmy!
          LK: Jak oni smia sie wtracac w nasze, polskie sprawy! Niech najpierw
          zrobia porzadek w Irlandii, np. zlikwiduja mur w Belfascie,
          zalatwia sprawe bialych farmerow w b. Rodezji, a pozniej niech daja rady
          innym!

          Autorowi pomylili się redaktorzy czasopisma z Panem Bogiem. Redaktorzy po
          prostu wydają swoją ocenę - słuszną bądź nie. Jeśli nie, to dalej konsumujmy,
          podwyższajmy pensje, emerytury i renty, płaćmy bezrobotnym itd. Jesteśmy
          przecież pracowici i bogaci.
          LK: Bez konsumpcji ne da sie zyc. Jak nie bedziemy powyzszac pensji czy
          emerytur, to na skuutek inflacji ludzie nie beda mieli z czego zyc.
          Przestanmy placic bezrobotnym, a bedzie jak w USA czy Brazylii, strach wyjsc
          z domu, bo cie zaraz napadna...

          Jeśli natomiast mają rację, to idąc dalej tym samym trybem za parę lat
          dojdziemy do punktu wyjścia: nędzy i hiperinflacji. Dojdzie nam tylko
          bezrobocie na poziomie 1/3 populacji.
          LK: Oni zawsze radzili zaciskanie pasa, a sami robia cos wrecz
          przeciwnego, wydaja na lewo i prawo, marnuja np. pieniadze na wojne
          w Afganistanie, na utrzymywanie na sile Irlandii Pln. A nam daja,
          nieproszeni, "dobre" rady...

          Co ma do tego łzawe szlochanie, ile już wycierpieliśmy? Kto ma nam za to
          zapłacić - USA czy UE?
          LK: I USA, i UE, a szczegolnie Niemcy, ktore nam sa ciagle winne za
          zniszczenie Warszawy, czy za niewolnicza prace Polakow (same odsetki za
          pozne wyplacenie naleznych pensji starczylyby na rozruszanie polskiej
          gospodarki). To co Niemcy zaoferowali, to byla jalmuzna, i hanba tym
          w rzadzie, co sie na takie traktowanie Polakow zgodzili!

          Jeśli wydajność polskiego pracownika to 60% wydajności w UE, a jego koszt ze
          względu na ZUSy i podatki przybliża się do tamtych kosztów, to kto tu
          zainwestuje? Polski kapitał, którego nie ma?
          LK: Po co nam te zagraniczne inwestycje? Zeby zyski z pracy Polakow szly
          na zachod? Jesli mamy 60% wydajnosci UE, to nie jest tak zle. Z tym mozemy
          podbic wiele rynkow, np. w b. ZSRR. A reforma ZUSu czy systemu podatkowego
          jest konieczna, ale nie na sile, to trzeba dobrze zaplanowac, poddac pod
          referendum i wprowadzac stopniowo, bez niedomowien i niespodzianek!

          Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego pożytku.
          LK: Kozy choduje sie np. w Norwegii i Szwajcarii, rasowe i na duza skale.
          Widac, jak malo wiesz o rolnictwie!
          A czy czytales druga czesc mojego listu? Moze nie zrozumiales, to powiedz
          to wyraznie, a przetlumacze ci to na polski!
          Kaganovsky
          • Gość: snajper Re: Do obroncow kapitalizmu i IP: *.waw.cdp.pl 02.11.01, 14:33
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Symeon napisał(a):
            > Ten list to jest dopiero głupi.
            > LK: Konkluzje daje sie dopiero na koniec, a nie na poczatku!
            >
            > The Economist żąda więcej wyrzeczeń? Jak śmie - nas, którzy już tyle
            > przecierpieliśmy!
            > LK: Jak oni smia sie wtracac w nasze, polskie sprawy! Niech najpierw
            > zrobia porzadek w Irlandii, np. zlikwiduja mur w Belfascie,
            > zalatwia sprawe bialych farmerow w b. Rodezji, a pozniej niech daja rady
            > innym!

            Od tego są, aby komentować sprawy róznych państw. Cóż to, chcesz im zajkazać
            zajmowania się Polską ? Bo TOBIE się to nie podoba ?

            > Autorowi pomylili się redaktorzy czasopisma z Panem Bogiem. Redaktorzy po
            > prostu wydają swoją ocenę - słuszną bądź nie. Jeśli nie, to dalej konsumujmy,
            > podwyższajmy pensje, emerytury i renty, płaćmy bezrobotnym itd. Jesteśmy
            > przecież pracowici i bogaci.
            > LK: Bez konsumpcji ne da sie zyc. Jak nie bedziemy powyzszac pensji czy
            > emerytur, to na skuutek inflacji ludzie nie beda mieli z czego zyc.
            > Przestanmy placic bezrobotnym, a bedzie jak w USA czy Brazylii, strach wyjsc
            > z domu, bo cie zaraz napadna...

            Jak się wydawało ponad stan, jak się rozdawało pieniądze, kjtórych się nie miało,
            to teraz trzeba za to zapłacić. Kto ma zapłacić, jak nie my ? Chińczycy ?

            > Jeśli natomiast mają rację, to idąc dalej tym samym trybem za parę lat
            > dojdziemy do punktu wyjścia: nędzy i hiperinflacji. Dojdzie nam tylko
            > bezrobocie na poziomie 1/3 populacji.
            > LK: Oni zawsze radzili zaciskanie pasa, a sami robia cos wrecz
            > przeciwnego, wydaja na lewo i prawo, marnuja np. pieniadze na wojne
            > w Afganistanie, na utrzymywanie na sile Irlandii Pln. A nam daja,
            > nieproszeni, "dobre" rady...

            Wydają swoje pieniądze. Zabronisz im ? A rad możesz nie słuchać. Tylko potem nie
            płacz.

            > Co ma do tego łzawe szlochanie, ile już wycierpieliśmy? Kto ma nam za to
            > zapłacić - USA czy UE?
            > LK: I USA, i UE, a szczegolnie Niemcy, ktore nam sa ciagle winne za
            > zniszczenie Warszawy, czy za niewolnicza prace Polakow (same odsetki za
            > pozne wyplacenie naleznych pensji starczylyby na rozruszanie polskiej
            > gospodarki). To co Niemcy zaoferowali, to byla jalmuzna, i hanba tym
            > w rzadzie, co sie na takie traktowanie Polakow zgodzili!

            To nie rząd polski się zgodził. To są ustalenia międzynarodowe. Miej pretensje do
            świata, jak to nas Polaków krzywdzi. Powinien nam dawać i dawać i dawać.

            > Jeśli wydajność polskiego pracownika to 60% wydajności w UE, a jego koszt ze
            > względu na ZUSy i podatki przybliża się do tamtych kosztów, to kto tu
            > zainwestuje? Polski kapitał, którego nie ma?
            > LK: Po co nam te zagraniczne inwestycje? Zeby zyski z pracy Polakow szly
            > na zachod? Jesli mamy 60% wydajnosci UE, to nie jest tak zle. Z tym mozemy
            > podbic wiele rynkow, np. w b. ZSRR. A reforma ZUSu czy systemu podatkowego
            > jest konieczna, ale nie na sile, to trzeba dobrze zaplanowac, poddac pod
            > referendum i wprowadzac stopniowo, bez niedomowien i niespodzianek!

            Po co nam zagraniczne inwestycje ? Choćby po to, żeby było gdzie pracować. Jest
            to tylko jeden z powodów. Wydajność 60% Cię zadawala ? To i wynagrodzenie w
            takiej wysokości powinno.
            System podatkowy poddany referendum ????? Ludzie, litości !!!!! Czy Ty wogóle
            myślisz ????? Proponuję nastepujące pytanie do referendum: Jaka powinna być
            stawka podatku dochodowego - 0%, 20%, 80% ?

            > Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego pożytku.
            > LK: Kozy choduje sie np. w Norwegii i Szwajcarii, rasowe i na duza skale.
            > Widac, jak malo wiesz o rolnictwie!
            > A czy czytales druga czesc mojego listu? Moze nie zrozumiales, to powiedz
            > to wyraznie, a przetlumacze ci to na polski!
            > Kaganovsky

            • Gość: Kagan Re: Do obroncow kapitalizmu i IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.01, 07:04
              Gość portalu: snajper napisał(a):

              The Economist żąda więcej wyrzeczeń? Jak śmie - nas, którzy już tyle
              przecierpieliśmy!
              LK: Jak oni smia sie wtracac w nasze, polskie sprawy! Niech najpierw
              zrobia porzadek w Irlandii, np. zlikwiduja mur w Belfascie,
              zalatwia sprawe bialych farmerow w b. Rodezji, a pozniej niech daja rady
              innym!

              S: Od tego są, aby komentować sprawy róznych państw. Cóż to,
              chcesz im zakazać zajmowania się Polską ? Bo TOBIE się to nie podoba ?
              LK: Nie zakazac, ale moge od nich zadac uczciwosci w prezentacji faktow!
              Chyba mam prawo ich krytykowac?

              Autorowi pomylili się redaktorzy czasopisma z Panem Bogiem. Redaktorzy po
              prostu wydają swoją ocenę - słuszną bądź nie. Jeśli nie, to dalej konsumujmy,
              podwyższajmy pensje, emerytury i renty, płaćmy bezrobotnym itd. Jesteśmy
              przecież pracowici i bogaci.
              LK: Bez konsumpcji ne da sie zyc. Jak nie bedziemy powyzszac pensji czy
              emerytur, to na skutek inflacji ludzie nie beda mieli z czego zyc.
              Przestanmy placic bezrobotnym, a bedzie jak w USA czy Brazylii, strach wyjsc
              z domu, bo cie zaraz napadna...

              Jak się wydawało ponad stan, jak się rozdawało pieniądze, których się nie
              miało, to teraz trzeba za to zapłacić. Kto ma zapłacić, jak nie my ?
              Chińczycy ?
              LK: Wszyscy zyja ponad stan. Najlepiej to widac na przykladzie USA!
              3 budynki trafione, 2 znisczone (jaki to, promil kubatury?), a od
              razu pol miliona miejsc pracy znika w miesiac!
              I oni nas smia pouczac, jak my mamy gospodarowac?
              Przeciez jako dobrzy gospodarze powinni miec oszczednosci
              na "czarna godzine"? Gdzie sie one wiec podzialy?

              Jeśli natomiast mają rację, to idąc dalej tym samym trybem za parę lat
              dojdziemy do punktu wyjścia: nędzy i hiperinflacji. Dojdzie nam tylko
              bezrobocie na poziomie 1/3 populacji.
              LK: Ameryka jest na dobrej drodze ku temu.
              Jak sie ten trend utrzyma, to za rok bedzie o kilka milionow
              bezrobotnych wiecej!

              LK: Oni zawsze radzili zaciskanie pasa, a sami robia cos wrecz
              przeciwnego, wydaja na lewo i prawo, marnuja np. pieniadze na wojne
              w Afganistanie, na utrzymywanie na sile Irlandii Pln. A nam daja,
              nieproszeni, "dobre" rady...

              Wydają swoje pieniądze. Zabronisz im ? A rad możesz nie słuchać.
              Tylko potem nie płacz.
              LK: Ja nie placze, ja krzycze! A pieniadze to owe rzady wydaja
              NIE swoje (bo rzad moze tylko je drukowac, ale wartosci, ktore owe
              pieniadze reprezentuja tworzy sektor produkcyjny,
              a nie administracja panstwowa), jeno PODATNIKOW!
              A to SPORA roznica! Cudze latwiej sie wydaje niz wlasne!

              Co ma do tego łzawe szlochanie, ile już wycierpieliśmy? Kto ma nam za to
              zapłacić - USA czy UE?
              LK: Juz ci tlumoku mowilem, ze ja nie placze, a KRZYCZE!

              LK: I USA, i UE, a szczegolnie Niemcy, ktore nam sa ciagle winne za
              zniszczenie Warszawy, czy za niewolnicza prace Polakow (same odsetki za
              pozne wyplacenie naleznych pensji starczylyby na rozruszanie polskiej
              gospodarki). To co Niemcy zaoferowali, to byla jalmuzna, i hanba tym
              w rzadzie, co sie na takie traktowanie Polakow zgodzili!

              To nie rząd polski się zgodził. To są ustalenia międzynarodowe.
              Miej pretensje do świata, jak to nas Polaków krzywdzi.
              Powinien nam dawać i dawać i dawać.
              LK: Jak "nasz" rzad reprezentuje interesy Niemiec, to nic dziwnego,
              ze ciagle dostajemy w dupe...
              Prawdziwy rzad polski nigdy by nie przyjal takich upokarzajacych warunkow!
              NIE moze byc zadnych uzgodnien o losie Polakow bez ich udzialu.
              Inaczej to jest to Jalta bis!

              Jeśli wydajność polskiego pracownika to 60% wydajności w UE, a jego koszt
              ze względu na ZUSy i podatki przybliża się do tamtych kosztów, to kto tu
              zainwestuje? Polski kapitał, którego nie ma?
              LK: Po co nam te zagraniczne inwestycje? Zeby zyski z pracy Polakow szly
              na zachod? Jesli mamy 60% wydajnosci UE, to nie jest tak zle. Z tym mozemy
              podbic wiele rynkow, np. w b. ZSRR. A reforma ZUSu czy systemu podatkowego
              jest konieczna, ale nie na sile, to trzeba dobrze zaplanowac, poddac pod
              referendum i wprowadzac stopniowo, bez niedomowien i niespodzianek!

              Po co nam zagraniczne inwestycje ? Choćby po to, żeby było gdzie pracować.
              Jest to tylko jeden z powodów.
              LK: Za tzw, komuny NIE bylo praktycznie zagranicznych inwestycji,
              a pracy bylo w brod!

              Wydajność 60% Cię zadawala ? To i wynagrodzenie w takiej wysokości powinno.
              LK: Chcialbym, aby Polacy dostawali 60% wynagrodzenia unijnego.
              Emigracja nie mialaby wtedy sensu...

              System podatkowy poddany referendum ????? Ludzie, litości !!!!!
              Czy Ty wogóle myślisz ?????
              LK: Masz poglady jak za komuny: "wladza wie wszystko lepiej".
              Lud to wedlug ciebie motloch, ktory NIE powinien miec ZADNEGO wplywu
              na wazniejsze decyzje "wybrancow bogow " z rzadu...
              Czy ty wiesz co znaczy greckie slowo "demokracja"
              (podpowiadam: demos=lud, kracja=rzadzenie, rzady).

              Proponuję nastepujące pytanie do referendum: Jaka powinna być
              stawka podatku dochodowego - 0%, 20%, 80%?
              LK: Plus:
              0% = brak jakichkolwiek swiadczen ze strony rzadu
              20% = nieco policji w wiekszych miastach
              80% = darmowe autostrady, darmowy lekarz i dentysta (na prawde, a nie
              tylko w ustawie), dobre szkoly dla kazdego, sprawna policja itp.
              Trzeba podac NIE tylko ile sie bedzie placilo, ale tez co sie
              bedzie za to mialo!

              Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego
              pożytku.
              LK: Kozy choduje sie np. w Norwegii i Szwajcarii, rasowe i na duza skale.
              Widac, jak malo wiesz o rolnictwie!
              A czy czytales druga czesc mojego listu? Moze nie zrozumiales, to powiedz
              to wyraznie, a przetlumacze ci to na polski!
              Kaganovsky
              LK: Na w/w brak odpowiedzi...

          • Gość: Symeon Re: Do obroncow kapitalizmu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.01, 00:59
            Gość portalu: Kagan vel Krawczyk vel Keller napisał(a):

            > LK: Konkluzje daje sie dopiero na koniec, a nie na poczatku!

            Wręcz przeciwnie,mądralo - słowo wstępne zawsze zmieszcza się na poczatku, choć
            pisze na końcu. Ale nawet jak zrobię na odwrót, to maoja sprawa.

            > LK: Jak oni smia sie wtracac w nasze, polskie sprawy! Niech najpierw
            > zrobia porzadek w Irlandii, np. zlikwiduja mur w Belfascie,
            > zalatwia sprawe bialych farmerow w b. Rodezji, a pozniej niech daja rady
            > innym!

            A ty matołku, jak śmiesz czytać i komentować Ekonomista - na dodatek nie
            rozumiejąc dobrze po angielsku?

            > LK: Bez konsumpcji ne da sie zyc. Jak nie bedziemy powyzszac pensji czy
            > emerytur, to na skuutek inflacji ludzie nie beda mieli z czego zyc.

            A bez produkcji nie ma konsumpcji - mozemy tak się do śmierci przerzycać tego
            typu mądrymi myślami.

            > Przestanmy placic bezrobotnym, a bedzie jak w USA czy Brazylii, strach wyjsc
            > z domu, bo cie zaraz napadna...

            Co ty wiesz o USA? Za dużo filmów oglądasz.


            > LK: Oni zawsze radzili zaciskanie pasa, a sami robia cos wrecz
            > przeciwnego, wydaja na lewo i prawo, marnuja np. pieniadze na wojne
            > w Afganistanie, na utrzymywanie na sile Irlandii Pln. A nam daja,
            > nieproszeni, "dobre" rady...

            Napisz w tej sprawie następny list, do premiera Wlk.Brytanii. Może się zawstydzi
            i przyśle te pieniądze na wypłaty naszym bezrobotnym.

            > LK: I USA, i UE, a szczegolnie Niemcy, ktore nam sa ciagle winne za
            > zniszczenie Warszawy, czy za niewolnicza prace Polakow (same odsetki za
            > pozne wyplacenie naleznych pensji starczylyby na rozruszanie polskiej
            > gospodarki). To co Niemcy zaoferowali, to byla jalmuzna, i hanba tym
            > w rzadzie, co sie na takie traktowanie Polakow zgodzili!
            >

            Zgadzam się, to była jałmużna. Jak się chce reparacji wojennych, to trzeba wpierw
            wygrać wojnę. Może więc namów naszego prezydenta, żeby tę wojnę wypowiedział - bo
            tę w 1939 tośmy przegrali z kretesem.


            > LK: Po co nam te zagraniczne inwestycje? Zeby zyski z pracy Polakow szly
            > na zachod? Jesli mamy 60% wydajnosci UE, to nie jest tak zle. Z tym mozemy
            > podbic wiele rynkow, np. w b. ZSRR.

            Rynki wschodnie też podbiją kraje UE i Stany, właśnie dlatego, że mają kapitał,
            technologie i dużo wyższą wydajność pracy. A tacy jak ty mogą dalej snuć marzenia
            o mocarstwowej Polsce z rodzimym kapitałem.

            >A reforma ZUSu czy systemu podatkowego
            > jest konieczna, ale nie na sile, to trzeba dobrze zaplanowac, poddac pod
            > referendum i wprowadzac stopniowo, bez niedomowien i niespodzianek!
            >
            Tak, niech naród wybierze - chce ZUS i podatki, czy nie. Mogę ci nawet podać od
            razu wynik tego referendum: Naród wybierze, by ZUSy i podatki płacili tylko
            najbogatsi, najlepiej w wysokości 99%. Reszta zdrowego narodu nie tylko powinna
            być wolna od obciążen, ale też powinna - wzorem Leppera i jego kolesi - dostawać
            duże kredyty konsumpcyjne - bezzwrotnie.


            > Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego pożytku.
            > LK: Kozy choduje sie np. w Norwegii i Szwajcarii, rasowe i na duza skale.
            > Widac, jak malo wiesz o rolnictwie!

            Jak więc widzisz , radzę ci dobrze - idź pasać kozy, a wynik tej działalności na
            pewno będzie lepszy niż pukanie w komputer.

            > A czy czytales druga czesc mojego listu? Moze nie zrozumiales, to powiedz
            > to wyraznie, a przetlumacze ci to na polski!
            > Kaganovsky

            Na pewno powalisz ich tą krytyką na kolana. Chyba, że też nie zrozumieją i
            będziesz musiał im tłumaczyć.
            • Gość: Kagan Re: Do obroncow kapitalizmu IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.01, 07:24
              Gość portalu: Symeon napisał(a):

              Gość portalu: Kagan vel Krawczyk vel Keller napisał(a):
              LK: To NIE moja wina, ze mnie Michnik vel Szechter vel ? przesladowal.
              Konspiratorskie przyzwycajenie pozostaly...

              LK: Konkluzje daje sie dopiero na koniec, a nie na poczatku!
              Wręcz przeciwnie,mądralo - słowo wstępne zawsze zmieszcza się na poczatku,
              choć pisze na końcu. Ale nawet jak zrobię na odwrót, to moja sprawa.
              LK: Supermadralo: konkluzje daje sie czasem na poczatek, ale
              zawsze z, chocny krotkim, UZASADNIENIEM!

              LK: Jak oni smia sie wtracac w nasze, polskie sprawy! Niech najpierw
              zrobia porzadek w Irlandii, np. zlikwiduja mur w Belfascie,
              zalatwia sprawe bialych farmerow w b. Rodezji, a pozniej niech daja rady
              innym!

              S: A ty matołku, jak śmiesz czytać i komentować Ekonomista - na dodatek nie
              rozumiejąc dobrze po angielsku?
              LK: To ty tlumoku nie znasz angielskiego i myslisz, ze jak cos
              powiedziano w obcym jezyku (angielski, francuski), to jest to
              niemalze "objawienie boze". Obys opublikowal 10% tego co ja
              po angielsku...

              LK: Bez konsumpcji ne da sie zyc. Jak nie bedziemy powyzszac pensji czy
              emerytur, to na skutek inflacji ludzie nie beda mieli z czego zyc.

              A bez produkcji nie ma konsumpcji - mozemy tak się do śmierci przerzycać
              tego typu mądrymi myślami.
              LK: Mozna zyc na kredyt. USA to robi od dziesiatkow lat. Trzeba tylko
              ludziom wmowic, ze zlotowki sa lepsze od "grenback'ow"...
              Pracowac i zyc z tego to NIE sztuka. Sztuka jest NIC nie robic, a dobrze zyc...
              Jak np. Bill Gates (on nie tylko, ze NIC nie robi, to nawet produkuje
              i sprzedaje dobra o negatywnej wartosci uzytkowej).

              LK: Przestanmy placic bezrobotnym, a bedzie jak w USA czy Brazylii, strach
              wyjsc z domu, bo cie zaraz napadna...

              S: Co ty wiesz o USA? Za dużo filmów oglądasz.
              LK: Spedzilem tam ponad rok. Pracowalem jako systems analyst, wiec stac
              mnie bylo na poznanie sporej czesci USA: od Kaliforni po Nowy Jork...

              LK: Oni zawsze radzili zaciskanie pasa, a sami robia cos wrecz
              przeciwnego, wydaja na lewo i prawo, marnuja np. pieniadze na wojne
              w Afganistanie, na utrzymywanie na sile Irlandii Pln. A nam daja,
              nieproszeni, "dobre" rady...

              S: Napisz w tej sprawie następny list, do premiera Wlk.Brytanii.
              Może się zawstydzi i przyśle te pieniądze na wypłaty naszym bezrobotnym.
              LK: On dobrze wie co robi. A Polakow ma w dupie, jak Chamberlain,
              jak Churchill!

              LK: I USA, i UE, a szczegolnie Niemcy, ktore nam sa ciagle winne za
              zniszczenie Warszawy, czy za niewolnicza prace Polakow (same odsetki za
              pozne wyplacenie naleznych pensji starczylyby na rozruszanie polskiej
              gospodarki). To co Niemcy zaoferowali, to byla jalmuzna, i hanba tym
              w rzadzie, co sie na takie traktowanie Polakow zgodzili!
              Zgadzam się, to była jałmużna. Jak się chce reparacji wojennych,
              to trzeba wpierw wygrać wojnę.
              LK: Podobno te wojne Niemcy przegraly, a WP wkroczylo do Berlina w r. 1945?

              Może więc namów naszego prezydenta, żeby tę wojnę wypowiedział -
              bo tę w 1939 tośmy przegrali z kretesem.
              LK: Wojna zakonczyla sie w r. 1945, Polacy dali na nia zolnierzy mniej tylko
              od ZSRR, USA czy W. Brytanii... i walczyli PRZECIWKO Niemcom, a NIE jak
              np. Wlosi, Wegrzy czy Rumunii albo Dunczycy i Holendrzy po stronie Hitlera...

              LK: Po co nam te zagraniczne inwestycje? Zeby zyski z pracy Polakow szly
              na zachod? Jesli mamy 60% wydajnosci UE, to nie jest tak zle. Z tym mozemy
              podbic wiele rynkow, np. w b. ZSRR.

              Rynki wschodnie też podbiją kraje UE i Stany, właśnie dlatego, że mają
              kapitał, technologie i dużo wyższą wydajność pracy.
              A tacy jak ty mogą dalej snuć marzenia o mocarstwowej Polsce z rodzimym ]
              kapitałem.
              LK: Maja tez wieksze koszty (amortyzacja), wiec mamy szanse na konkurowanie,
              byle w uczciwych warunkach...

              A reforma ZUSu czy systemu podatkowegojest konieczna, ale nie na sile,
              to trzeba dobrze zaplanowac, poddac pod referendum i wprowadzac stopniowo,
              bez niedomowien i niespodzianek!
              Tak, niech naród wybierze - chce ZUS i podatki, czy nie. Mogę ci nawet podać
              odrazu wynik tego referendum: Naród wybierze, by ZUSy i podatki płacili
              tylko najbogatsi, najlepiej w wysokości 99%. Reszta zdrowego narodu
              nie tylko powinna być wolna od obciążen, ale też powinna - wzorem Leppera
              i jego kolesi - dostawać duże kredyty konsumpcyjne - bezzwrotnie.
              LK: Slusznie: podatek w zaleznosci od mozliwosci platniczych plus
              preferencyjne kredyty dla producentow, a NIE spekulantow, jak obecnie...

              Lepiej bratku wyłącz komputer i idź pasać kozy. Więcej będzie z tego
              pożytku.
              LK: Kozy choduje sie np. w Norwegii i Szwajcarii, rasowe i na duza skale.
              Widac, jak malo wiesz o rolnictwie!

              Jak więc widzisz , radzę ci dobrze - idź pasać kozy, a wynik tej
              działalności na pewno będzie lepszy niż pukanie w komputer.
              LK: Obawiam sie, ze nie. Brak mi kapitalu na:
              - zakup stada (rasowe kozy niezle kosztuja)
              - zakup pastwiska
              - budowe zagrod dla koz, zatrudnienie pasterzy, weterynarzy itp.
              Agrobiznes to NIE jest takie proste, na tym trzeba sie znac
              (studia rolnicze) i miec kapital!
              A moze ty mi pozyczysz te USD 1.5 mln na poczatek?

              A czy czytales druga czesc mojego listu? Moze nie zrozumiales, to powiedz
              to wyraznie, a przetlumacze ci to na polski!
              Kaganovsky

              Na pewno powalisz ich tą krytyką na kolana. Chyba, że też nie zrozumieją i
              będziesz musiał im tłumaczyć.
              LK: W dalszym ciagu czekam na konkretna odpowiedz!
      • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.kingston.net 02.11.01, 19:13
        mkrawczyk napisał(a):

        > Zalaczam kopie listu, wyslanego do The Economist:
        > Sir,
        > I refer to the recent survey of Poland (The Economist 27/10-2/11 2001). I am ap
        > palled that you dare to
        > ask the Poles for more sacrifice. Was ten years of constant sacrifice not enoug
        > h? Poland has
        > suffered a long recession in the early 1990s as a result of Balcerowicz-Sach au
        > sterity plan. Despite
        > all those reforms, forced upon Poland by the IMF, World Bank, OECD and EU, Poli
        > sh economy does
        > not perform well. Economic growth is sluggish (less than 4%), inflation is stil
        > l rather high (above 4%),
        > at least by the OECD standards, trade and current account deficits run in billi
        > ons of US dollars (9.6 &
        > 6.2 respectively), and unemployment is sky-rocketing (well above 15%). Anyway,
        > Poland has to
        > accumulate capital now, without such opportunities as exploitation of colonies,
        > which made Britain,
        > France and even US (internal colonies, such as the "Wild West") so wealthy. One
        > must remember
        > that prosperity of small Belgium costed 10 million lives in Kongo (Zaire) - a H
        > olocaust much greater
        > in its scale than even the Jewish Holocaust!



        Nie chce sie czepiac szczegolow ale jak wiekszosc Polakow masz calkiem spore problemy z "articles".
        Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do przeczytania...A teraz troche
        uwag merytorycznych:
        -Nazekanie ze polska inflacja nie jest ponizej 4% jest szukaniem dziury w calym. W porownaniu z tym co
        bylo to i tak duzy sukces
        -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja, Finlandia (tez byla kolonia), Dania,
        Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych. Przyklad Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w
        tym Kongo (po angielsku Congo) tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche diamentow ale
        sporo forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja... Z drugiej strony, sa kraje ktore tez
        kolonizowaly (np. Rosja) a bieda u nich ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugalia by za dobrze nie ciagnela
        a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze "What's your point?". Mieszanie w to
        wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w
        smietniku.





        > As to your report: I am very much disappointed by its quality. For example: the
        > map on p. 5 is very
        > inaccurate, as it shows distribution of wealth by large regions (not "states",
        > but voivodeships), which
        > masks large pocket of poverty in the wealthiest Mazowiecki region, while it doe
        > s not show
        > concentration of wealth around the big cities such as Poznan or Krakow.


        Tutaj tez chyba sie czepiasz szczegolow. Mapa jest taka poniewaz niemieli miejsca na wieksza i dlatego
        nie jest super dokladna. Wyraznie pokazuje jednak (co jest prawda), ze jezeli chodzi o wschod i
        poludniowy wschod to wiekszosc ludzi klepie tam biede. Kiedys nazywalo sie to Polska C. Mapa ta ma
        sluzyc to "ogolnego" zorientowania sie a nie do detalicznego opisu...

        Also yo
        > ur figure on p. 11
        > underestimates the extent of deductions in the US, as it does not show the high
        > cost of private health
        > insurance, which is de facto mandatory in the US.

        Tez Tobie sie tutaj troche pomieszalo. Jak ktos ma pozadna prace to koszty ubezpieczenia sa minimalne.
        "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest bardzo drogie i to moze byc
        powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie wyczytywlbym w tym nic wiecej....



        Thus the whole comparison is
        > meaningless.
        > Another example of shoddy workmanship is table on p. 16, where Poland is compar
        > ed to Germany.
        > Whilst Polish 240 cars per 1,000 people does not look particularly bad comparin
        > g to the Germany's
        > 516, you have omitted the enormous difference in the quality of those cars. It
        > is not only that the
        > Germans drive, as a rule, newer, bigger, and more expensive cars (in Poland the
        > re are still many
        > substandard Fiat 126P microcars), but, which is more important, cars in Germany
        > are in much better
        > condition. Frequent checks (TUV) assure that virtually all German cars are road
        > worthy. If the same
        > standards were introduced in Poland, I can bet thousands of pounds that more th
        > an 50% of Polish
        > cars would be instantly scrapped (especially those wrecks, imported from the we
        > st, and later cheaply
        > reconditioned). Thus, I am afraid, that your report cannot be regarded as a rel
        > iable picture of Polish
        > economy.

        "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow, jest o wiele trudniejsza to
        indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada raczej fatalnie...



        By the same token, your comments and conclusions cannot be trusted.
        >
        > Yours truly
        > Lech Keller
        > Monash University, Melbourne


        Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu moze czegos nie uwzglednila i
        nie nazekali jakie to zle samochody jezdza w Polsce (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg.
        ciebie nie mozna ufac temu raportowi???
        • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.01, 07:58
          Gość portalu: Wojtek napisał(a):

          Nie chce sie czepiac szczegolow ale jak wiekszosc Polakow masz calkiem
          spore problemy z "articles".
          LK:
          1. jestem Australijczykiem pochodzenia polskiego.
          2. Ty masz problemy z odroznieniem "artykulu" od "listu od czytelnika"...

          Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
          przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
          LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...

          - Nazekanie (SIC) ze polska inflacja nie jest ponizej 4% jest szukaniem
          dziury w calym. W porownaniu z tym co bylo to i tak duzy sukces
          LK: To tak, jakby powiedziec zonie bitej przez meza, ze ma siedziec
          cicho, bo teraz ja bije "tylko" raz na tydzien, a nie codziennie...
          Jak sie ponioslo takie olbrzymie koszty (5 letnia recesja, prawie 20%
          bezrobocie), to oczekuje sie wiecej...

          -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja, Finlandia
          tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych. Przyklad
          Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
          (po angielsku Congo) tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche
          diamentow ale sporo forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja...
          LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...
          Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy Francji, ale mialy...
          Finlandia zyla z posrednictwa miedzy zachodem a ZSRR (podobnie jak
          Austria), teraz oba te kraje maja b. powazne klopoty. Heider nie wzial sie
          z ksiezyca...
          W Kongo (program Bill'a przepuscil "Kongo") Belgowie wymordowali
          10 milionow murzynow - Holocaust wiekszy niz zydowski. A ty to, nazywasz
          "kosztami kolonizacji". No coz, mozna i tak...

          Z drugiej strony, sa kraje ktore tez kolonizowaly (np. Rosja) a bieda u nich
          ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugali a by za dobrze nie ciagnela
          a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze
          "What's your point?".
          LK: Mnie nie chodzilo o dawne potegi kolonialne, pokonane wlasnie przez
          Brytyjczykow. Nie znasz historii, stad piszesz bzdury. Portugalia i
          Hiszpania zostaly pokonane przez W. Brytanie, i wtedy zaczal sie rozwoj
          W. Brytanii a upadek Hiszpanii i Portugalii (od czasow Elzbiety I).

          Mieszanie w to wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie
          potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w smietniku.
          LK: To NIE moja wina, ze Zydzi wszedzie mieszaja, w tym w The Economist.
          Zyd Kissinger (ten co zorganizowal mord szefa sztabu armii Chile
          i zamach stanu Pinocheta) kiedys, na poczatku lat 1990tych przyjechal
          do Polski, po czym odradzal Amerykanom inwestowanie w Polsce. Stad
          m. innymi ich nie cierpie. A wracajac do tematu; nie mialem nigdy
          zludzen, ze go nie wydrukuja. Chodzilo mi tylko o to, aby
          wiedzieli, ze sa tacy co ich machinacje i klamstwa rozgryzli.
          A listy to oni czytaja dokladnie, bo to jest wazny "feedback".
          Do kosza wyrzucaja listy tylko amatorzy typu Michnika, a nie
          zawodowcy z The Economist...

          (...)
          Tutaj tez chyba sie czepiasz szczegolow. Mapa jest taka poniewaz niemieli
          miejsca na wieksza i dlatego nie jest super dokladna. Wyraznie pokazuje
          jednak (co jest prawda), ze jezeli chodzi o wschod i poludniowy wschod to
          wiekszosc ludzi klepie tam biede. Kiedys nazywalo sie to Polska C. Mapa ta
          ma sluzyc to "ogolnego" zorientowania sie a nie do detalicznego opisu...
          LK: To wiadomo i bez mapy. Mapa ma pokazac cos wiecej, wiec albo sie
          daje mape dokladna, albo tylko krotki opis slowny. Skonczylem geografie
          ekonomiczna na Melbourne Uni, stad wiem cos na ten temat...

          (...)
          Tez Tobie sie tutaj troche pomieszalo. Jak ktos ma pozadna prace to koszty
          ubezpieczenia sa minimalne.
          LK: Bzdura! jak ma lepsza prace, to placi za tzw. "premium policy", czyli
          wiecej. Nie mowie tu o np. ex szefie Forda (pensja 32 mln rocznie), ale o
          takich jak ja, co to zarabiali nieco ponizej USD 100 tysiecy na rok...

          "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
          bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie
          wyczytywlbym w tym nic wiecej...
          LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja, ze koszty
          sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
          wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
          wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
          tandentych Fordow..

          (...)
          [Samochody w RP i RFN]
          "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow,
          jest o wiele trudniejsza to (SIC) indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada
          raczej fatalnie...
          LK: Czyzby? Po co nam 240, jak drog nie ma nawet dla 100...
          Porownaj tez ile jest autostrad na 100km kw. w RFN a ile w Polsce...
          A The Economist jest stac na lepszy dobor danych i lepsze ich skomentowanie!

          Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu moze
          czegos nie uwzglednila i nie nazekali jakie to zle samochody jezdza w Polsce
          (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg. ciebie nie mozna ufac
          temu raportowi???
          LK: Ja dalem tylko przyklady. Jakbym chcial, to bym znalazl setki
          bledow, a oni sobie przeciez za te raporty niezle licza!
          Czy wiesz ile kosztuje pelen raport?
          Raz sie zapytalem w ich londynskim biurze, i musialem usiasc po
          ulsyszeniu ceny...
          A te raporty sa takiej wlasnie marnej jakosci jak ten "abstract", ktory
          skrytykowalem...
          • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.kingston.net 04.11.01, 22:52
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            ) Gość portalu: Wojtek napisał(a):
            )
            ) Nie chce sie czepiac szczegolow ale jak wiekszosc Polakow masz calkiem
            ) spore problemy z "articles".
            ) LK:
            ) 1. jestem Australijczykiem pochodzenia polskiego.
            ) 2. Ty masz problemy z odroznieniem "artykulu" od "listu od czytelnika"...

            No to dobrze, jestes Australijczykiem. W takim razie Twoj byly profesor od angielskiego to chyba by
            zaplakal nad tym Twoim listem. Przyklad?
            "WAS ten years of constant sacrifice not enough?" Enough said... A przez articles to mialem na mysli "a,
            the" i inne podobne....


            ) Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
            ) przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
            ) LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...


            Czytaj uwaznie. Daj to komus do przeczytania nie zeby ocenzurowac ale zeby poprawic Twoje byki jak ten
            powyzszy...


            ) - Nazekanie (SIC) ze polska inflacja nie jest ponizej 4% jest szukaniem
            ) dziury w calym. W porownaniu z tym co bylo to i tak duzy sukces
            ) LK: To tak, jakby powiedziec zonie bitej przez meza, ze ma siedziec
            ) cicho, bo teraz ja bije "tylko" raz na tydzien, a nie codziennie...
            ) Jak sie ponioslo takie olbrzymie koszty (5 letnia recesja, prawie 20%
            ) bezrobocie), to oczekuje sie wiecej...

            Raczej nie za dobre porownanie. Po prost "nie od razu Krokow zbudowano" i tyle...


            ) -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja, Finlandia
            ) tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych. Przyklad
            ) Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
            ) (po angielsku Congo) tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche
            ) diamentow ale sporo forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja...
            ) LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...

            Wiem, wiem. Ale chyba nie przez to sa teraz bogatymi ktajami !

            ) Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy Francji, ale mialy...
            ) Finlandia zyla z posrednictwa miedzy zachodem a ZSRR (podobnie jak
            ) Austria), teraz oba te kraje maja b. powazne klopoty. Heider nie wzial sie
            ) z ksiezyca...


            O Finlandie to ja bym sie na Twoim miejscu za bardzo nie martwil. Od opadku komunizmy, kraj ten, po
            przez postawienie na elektronike i inne nowoczesne przemysly (Nokia), ma jeden z najwyzszych
            wzrostow
            dochodu na przecietnego mieszkanca. Zycze wszystkim bardzo zeby wszystkie kraje mialy takie
            problemy.. Z reszta Australia ma tez cos podobnego do Heidera, "One Nation" czy cos takiego.. Taka
            ryza
            to kiedys przewodzila, ale chyba o Australie to nie mamy sie co martwic.


            ) W Kongo (program Bill'a przepuscil "Kongo") Belgowie wymordowali
            ) 10 milionow murzynow - Holocaust wiekszy niz zydowski. A ty to, nazywasz
            ) "kosztami kolonizacji". No coz, mozna i tak...


            Nic takiego nie powiedzialem. Po prostu dales bledny przyklad Belgii jako kraju ktory wzbogadzil sie na
            kolonizacji a to nie jest prawda. Belgowie popelnili straszne tam przestepstwa ale nie wzbogacili sie na
            tej swojej posiadlosci...


            ) Z drugiej strony, sa kraje ktore tez kolonizowaly (np. Rosja) a bieda u nich
            ) ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugali a by za dobrze nie ciagnela
            ) a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze
            ) "What's your point?".
            ) LK: Mnie nie chodzilo o dawne potegi kolonialne, pokonane wlasnie przez
            ) Brytyjczykow. Nie znasz historii, stad piszesz bzdury. Portugalia i
            ) Hiszpania zostaly pokonane przez W. Brytanie, i wtedy zaczal sie rozwoj
            ) W. Brytanii a upadek Hiszpanii i Portugalii (od czasow Elzbiety I).


            Co ma piernik do wiatraka i co to ma wspolnego z Polska. Jak sie chyba zgodzisz, bycie byla potego
            kolonialna nie gwarantuje bogactwa a mozna byc bogatym bez wyzyskiwania koloni. Wiec co to ma
            wspolnego to tego artykulu?


            ) Mieszanie w to wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie
            ) potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w smietniku.
            ) LK: To NIE moja wina, ze Zydzi wszedzie mieszaja, w tym w The Economist.
            ) Zyd Kissinger (ten co zorganizowal mord szefa sztabu armii Chile
            ) i zamach stanu Pinocheta) kiedys, na poczatku lat 1990tych przyjechal
            ) do Polski, po czym odradzal Amerykanom inwestowanie w Polsce. Stad
            ) m. innymi ich nie cierpie.

            To chyba Amerykanin Kissinger przyjechal do Polski. Sam nazywasz sie "Australijczykiem pochodzenia
            polskiego" to taki Henry tez moze byc Amerykaninem pochodzenia zydowskiego (od religii) albo
            niemieckiego (od nacji).


            A wracajac do tematu; nie mialem nigdy
            ) zludzen, ze go nie wydrukuja. Chodzilo mi tylko o to, aby
            ) wiedzieli, ze sa tacy co ich machinacje i klamstwa rozgryzli.
            ) A listy to oni czytaja dokladnie, bo to jest wazny "feedback".
            ) Do kosza wyrzucaja listy tylko amatorzy typu Michnika, a nie
            ) zawodowcy z The Economist...

            To wyrzucenie do kosz to byla raczej taka przenosnia. Po prostu nie ujrzy on wiecej swiatla dziennego.
            Michnik moze i amator ale to chyba za duzo nie wnosi do dyskusji. Podziel sie znami dowodami ze
            Michnik tak robi. Chetnie sie wszyscy dowiemy szczegolow!
            )
            ) (...)
            ) Tutaj tez chyba sie czepiasz szczegolow. Mapa jest taka poniewaz niemieli
            ) miejsca na wieksza i dlatego nie jest super dokladna. Wyraznie pokazuje
            ) jednak (co jest prawda), ze jezeli chodzi o wschod i poludniowy wschod to
            ) wiekszosc ludzi klepie tam biede. Kiedys nazywalo sie to Polska C. Mapa ta
            ) ma sluzyc to "ogolnego" zorientowania sie a nie do detalicznego opisu...
            ) LK: To wiadomo i bez mapy. Mapa ma pokazac cos wiecej, wiec albo sie
            ) daje mape dokladna, albo tylko krotki opis slowny. Skonczylem geografie
            ) ekonomiczna na Melbourne Uni, stad wiem cos na ten temat...


            Moze Ty i ja wiemy gdzie jest Polska C ale zwykly czytelnik "The Economist" chyba juz nie. Mapa
            pokazala
            gdzie sa najwieksze rejony bedy i jest to wazna informacja dla ludzi ktorzy za duzo o Polsce nie wiedza....
            Jak skonczyles geografie to pewnie wiesz ze za duzo detali to tez nie dobrze


            )
            ) (...)
            ) Tez Tobie sie tutaj troche pomieszalo. Jak ktos ma pozadna prace to koszty
            ) ubezpieczenia sa minimalne.
            ) LK: Bzdura! jak ma lepsza prace, to placi za tzw. "premium policy", czyli
            ) wiecej. Nie mowie tu o np. ex szefie Forda (pensja 32 mln rocznie), ale o
            ) takich jak ja, co to zarabiali nieco ponizej USD 100 tysiecy na rok...

            Zadna bzdura. Wiekszosc firm doklada do skladek. Koszt dla pracownika ktory powiedzmy zarabia od
            50-80 tysiecy to nie wiecej niz 100-300 (w zaleznosci jak ma rodzine) na mieisac. Tak wiec te
            "premiums" nie za bardzo sie licza w rocznym budzecie.

            ) "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
            ) bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie
            ) wyczytywlbym w tym nic wiecej...
            ) LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja, ze koszty
            ) sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
            ) wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
            ) wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
            ) tandentych Fordow..

            Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
            Skonczyles geografie ekonomiczna to powiedz nam co sie z takim krajem za dluzsza mete stanie?

            ) (...)
            ) [Samochody w RP i RFN]
            ) "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow,
            ) jest o wiele trudniejsza to (SIC) indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada
            ) raczej fatalnie...
            ) LK: Czyzby? Po co nam 240, jak drog nie ma nawet dla 100...
            ) Porownaj tez ile jest autostrad na 100km kw. w RFN a ile w Polsce...
            ) A The Economist jest stac na lepszy dobor danych i lepsze ich skomentowanie!


            Czyzbys teraz nazekal ze jest w Polsce za duzo samochodow? Moze i jest, ale budowanie autostrad jest
            strasznie kosztowne wiec troche to czasu zajmie.


            ) Poni
            • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 00:35
              Gość portalu: Wojtek napisał(a):
              Nie chce sie czepiac szczegolow ale jak wiekszosc Polakow masz calkiem
              spore problemy z "articles".
              LK:
              1. jestem Australijczykiem pochodzenia polskiego.
              2. Ty masz problemy z odroznieniem "artykulu" od "listu od czytelnika"...

              W: No to dobrze, jestes Australijczykiem. W takim razie Twoj byly profesor
              od angielskiego to chyba by zaplakal nad tym Twoim listem. Przyklad?
              "WAS ten years of constant sacrifice not enough?" Enough said...
              LK: Nie widze tu zadnego bledu! Moj list zostal sprawdzony przed
              wyslaniem przez "spell & grammar check"!
              A styl i uzywanie "a", "an", "the" to kwestia gustu...
              Tu nie ma jakichs "zelaznych regul", podobnie jak w polskim mozna powiedziec
              "Janek poszedl po piwo", i "po piwo poszedl Janek", w zaleznosci czy chodzi
              nam glownie o Janka czy o piwko! Podobnie jest z uzywaniem (lub nie) "a"
              czy "the" w angielskim - to glownie kwestia stylu i wyboru!
              Jezyk "etniczny" to NIE jest jezyk programowania, gdzie wszystko jest scisle
              zdefiniowane!
              Podobny "ekspert" jak ty kiedys sie tez np. przyczepil do frazy
              "kiedy ja opuszczalem Polske" (nie moje slowa), ze to niby anglicyzm.
              Tak juz jest, jak osoba pochodzenia polskiego pisze po angielsku, to
              bedzie do niego wtracac (chocby nieswiadomie) polonizmy, i na odwrot..
              Fraza "kiedy ja opuszczalem Polske" jest bowiem gramatycznie poprawna,
              mozna sie oczywiscie czepiac do stylu, ale przeciez w demokracji styl to
              kwestia indywidualnego gustu. PROSZE WIEC O WIECEJ TOLERANCJI!
              Poza tym, jako "non-native speaker of English" moj angielski bedzie
              zawsze nieco inny od jezyka uzywanego przez "native speakers". To, ze
              sobie z tego NIE zdajesz sprawy swiadczy o twym zapoznieniu i ignorancji.
              O tempora! O mores!
              Jakbys naprawde DOBRZE znal angielski, to bys to wiedzial.
              Moja praca doktorska byla np. sprawdzana (recenzowana) przez profesora
              jezyka angielskiego na czolowym australijskim uniwersytecie
              (tym samym, ktory skonczyl Bob Hawke, b. premier Australii).
              Na prawie 400 stron formatu A4 znalazl on tyle tzw. bledow stylistycznych
              (glownie owe "a" i "the"), ze ich korekta NIE zajela nawet pol strony erraty!
              A ty szczeniaku sie mnie czepiasz! Do szkoly, a najlepiej do roboty, wsrod
              prawdziwych anglosasow, a "rura ci zmieknie"!

              W: A przez articles to mialem na mysli "a, the" i inne podobne....
              LK: Czy jestes glupi czy takowego udajesz? Na zartach sie nie znasz?

              W: Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
              przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
              LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...
              W: Czytaj uwaznie. Daj to komus do przeczytania nie zeby ocenzurowac ale zeby
              poprawic Twoje byki jak ten powyzszy...
              LK: Ja tam zadnego "byka" nie widze. Ty chyba jestes zoofilem
              homoseksualista, jak wszedzie widzisz "byki"...

              W: - Nazekanie (SIC) ze polska inflacja nie jest ponizej 4% jest szukaniem
              dziury w calym. W porownaniu z tym co bylo to i tak duzy sukces
              LK: To tak, jakby powiedziec zonie bitej przez meza, ze ma siedziec
              cicho, bo teraz ja bije "tylko" raz na tydzien, a nie codziennie...
              Jak sie ponioslo takie olbrzymie koszty (5 letnia recesja, prawie 20%
              bezrobocie), to oczekuje sie wiecej...

              W: Raczej nie za dobre porownanie. Po prost "nie od razu Krokow zbudowano"
              i tyle.
              LK: Ten twoj "Krokow" to kolekcja rozwalajacych sie bud...
              Jak sie poniosi tak olbrzymie koszty i wyrzeczenia, to mozna oczekiwac
              znacznie wiecej!
              ...
              W: -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja,
              Finlandia (tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych.
              Przyklad Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
              tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche diamentow ale sporo
              forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja.
              ...
              LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...
              Dania ma do dzisiaj Grenlandie - najwieksza wyspe swiata (trudno NIE
              zauwazyc)...

              W: Wiem, wiem. Ale chyba nie przez to sa teraz bogatymi ktajami !
              LK: Nie tylko, ale miedzy innymi. Na bogactwo USA tez zlozylo sie
              wiele czynnikow: pracowitosc i ethos pracy protestanckich kolonizatorow,
              bezwzglednosc w "ethnic cleansing" Indian czy Eskimosow (Alaska),
              olbrzymie bogactwa naturalne (kopaliny, urodzajna ziemia) czy wreszcie
              odwazna polityka finansowa (pewnie nie wiesz, ze tzw. rezerwa federalna
              to dosc nowy wynalazek, i ze w XIX w. praktycznie kazdy bank wypuszczal
              swoje wlasne "dulary", przez co nie bylo w USA braku gotowki, jak np.
              w Europie)...

              LK: (Kolonie Skandynawii) Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy
              Francji, ale mialy...
              Finlandia zyla z posrednictwa miedzy zachodem a ZSRR (podobnie jak
              (Austria), teraz oba te kraje maja b. powazne klopoty. Heider nie wzial sie
              z ksiezyca...
              W: O Finlandie to ja bym sie na Twoim miejscu za bardzo nie martwil.
              Od opadku komunizmy, kraj ten, po przez postawienie na elektronike i inne
              nowoczesne przemysly (Nokia), ma jeden z najwyzszych wzrostow
              dochodu na przecietnego mieszkanca. Zycze wszystkim bardzo zeby wszystkie
              kraje mialy takie problemy...
              LK: Ale bezrobotnych w Finladii tyle, ze UE wysyla im (doslownie) paczki
              z zywnoscia. Zreszta Nokia ma obecnie powazne problemy (podobnie jak
              Ericcson), bo rynek sie nasycil. Ja mam np. od kilku lat Ericcson
              GF768 i ani mysle o zmianie, bo po co? Te nowe "komorki" maja
              moze wiecej funkcji, ale ja potrzebuje telefon a nie konsole do gier,
              sa poza tym wieksze i ciezsze, czyli krok do tylu... A przeciez Nokia
              czy Ericsson zatrudniaja cale sztaby MBA i nawet DBA...

              W: Z reszta Australia ma tez cos podobnego do Heidera, "One Nation" czy
              cos takiego.. Taka ryza to kiedys przewodzila, ale chyba o Australie to
              nie mamy sie co martwic.
              LK: P. Hanson i jej "One Nation" maja sporo racji. Np. polityka tzw. wielo-
              kulturowosci doprowadzila do powstania ghett etnicznych. Jako "etnik"
              jestem tez (jak wiekszosc owych "etnikow") jej przeciwny, bo zamyka
              ta polityke droge do zostania pelnoprawnym Australijczykiem dla owych
              "etnikow", ktorzy zostaja przypisani do ghetta etnicznego ("ghetto"
              to pojecie NIE tylko geograficzne). P. Hanson sie tez slusznie
              sprzeciwia nadmiernej prywatyzacji, nadmiernej pomocy dla Aborygenow
              czy przyjmowaniu nielegalnych imigrantow. Nalezy tez pamietac, ze
              bezrobocie tez rosnie w Australii, i wcale nie jest tu tak rozowo...
              O niebo lepiej niz w Polsce (z grubsza polowa ludnosci Polski na
              olbrzymim obszarze - sama Victoria, najmniejszy stan na "mainland"
              jest prawie wielkosci Polski), standard zycia (w szerszym pojeciu)
              jest nawet wyzszy niz w USA, ale moglo by byc znacznie lepiej w
              kraju nieprzeludnionym, bogatym w surowce, z dobrze rozwinietym
              systemem szkolnictwa...

              LK: W Kongo (program Bill'a przepuscil "Kongo") Belgowie wymordowali
              10 milionow murzynow - Holocaust wiekszy niz zydowski. A ty to, nazywasz
              "kosztami kolonizacji". No coz, mozna i tak...
              W: Nic takiego nie powiedzialem. Po prostu dales bledny przyklad Belgii
              jako kraju ktory wzbogadzil sie na kolonizacji a to nie jest prawda.
              Belgowie popelnili straszne tam przestepstwa ale nie wzbogacili sie na
              tej swojej posiadlosci...
              LK: Bzdury pleciesz! Ty nie byles nigdy w Katandze, a tam diamenty
              niegdys lezaly doslownie na ulicy. Stad te wojny o Katange, a posrednio
              o Kongo. Do Katangi nawet wkroczyla armia RPA (w Johannesburgu
              spedzilem 2 lata na kontrakcie, wiec znam dosc dobrze ten region),
              tyle, ze nie byla w stanie jej utrzymac (klopoty logistyczne).
              Do dzisiaj o Katange sie bija, Mobutu ja utrzymal przy Kongu, ale
              jakim kosztem! A Belgia bez Katangi nie byla by w polowie tak bogata,
              jak dzisiaj. Opuscili ja tylko dla tego, ze koszty utrzymania
              tubylcow w ryzach zaczely sie powiekszac (zreszta ZSRR tez tam sporo
              niegdys mieszal), ale co sie tam nachapali, to sie nachapali...
              Zreszta opuscila Katange tylko belgijska administracja kolonialna,
              biznes tam pozostal (to s
              • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 00:39
                W: Nic takiego nie powiedzialem. Po prostu dales bledny przyklad Belgii
                jako kraju ktory wzbogadzil sie na kolonizacji a to nie jest prawda.
                Belgowie popelnili straszne tam przestepstwa ale nie wzbogacili sie na
                tej swojej posiadlosci...
                LK: Bzdury pleciesz! Ty nie byles nigdy w Katandze, a tam diamenty
                niegdys lezaly doslownie na ulicy. Stad te wojny o Katange, a posrednio
                o Kongo. Do Katangi nawet wkroczyla armia RPA (w Johannesburgu
                spedzilem 2 lata na kontrakcie, wiec znam dosc dobrze ten region),
                tyle, ze nie byla w stanie jej utrzymac (klopoty logistyczne).
                Do dzisiaj o Katange sie bija, Mobutu ja utrzymal przy Kongu, ale
                jakim kosztem! A Belgia bez Katangi nie byla by w polowie tak bogata,
                jak dzisiaj. Opuscili ja tylko dla tego, ze koszty utrzymania
                tubylcow w ryzach zaczely sie powiekszac (zreszta ZSRR tez tam sporo
                niegdys mieszal), ale co sie tam nachapali, to sie nachapali...
                Zreszta opuscila Katange tylko belgijska administracja kolonialna,
                biznes tam pozostal (to sie nazywa neokolonializm), i jeszcze
                dlugo ciagna zyski...
                Znam Polakow w Johannesburgu, co jako najemnicy Mobutu tak sie
                nachapali (narabowali) owych diamentow i zlota w Katandze, ze
                zostali "instant millionaires"...

                W: Z drugiej strony, sa kraje ktore tez kolonizowaly (np. Rosja) a bieda
                u nich ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugali a by za dobrze nie ciagnela
                a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze
                "What's your point?".
                LK: Mnie nie chodzilo o dawne potegi kolonialne, pokonane wlasnie przez
                Brytyjczykow. Nie znasz historii, stad piszesz bzdury. Portugalia i
                Hiszpania zostaly pokonane przez W. Brytanie, i wtedy zaczal sie rozwoj
                W. Brytanii a upadek Hiszpanii i Portugalii (od czasow Elzbiety I).
                W: Co ma piernik do wiatraka i co to ma wspolnego z Polska. Jak sie chyba
                zgodzisz, bycie byla potego kolonialna nie gwarantuje bogactwa a mozna byc
                bogatym bez wyzyskiwania koloni.
                LK: Tylko bycie nieudolna byla potega kolonialna NIE gwarantuje
                bogactwa (Portugalia, Rosja). Efektywne b. potegi kolonialne
                (W. Brytania, Francja a nawet USA - kolonie gl. wewnwetrzne) sa do
                dzis BOGATE! Bez kolonii dorobila sie Szwajcaria (banki, bron, niegdys
                zegarki) i to wlasciwie prawie wszystko. Austria tez kiedys miala kolonie
                (Np. Galicja), Niemcy tez (przed I Wojna Sw.), Irlandia jechala na
                "grzbiecie" Anglikow ("Ajrysze" znajac b. dobrze angielski mieli start
                o niebo lepsi niz np. Polacy), Holandia tez miala kolonie (Indonezja!)
                itp. itd. Pokaz mi kraj obecnie bogaty, poza moze Szwecja i Szwajcaria,
                ktore NIGDY nie mialy kolonii. Nawet Japonia je miala (Mandzuko, Korea)!

                W: Wiec co to ma wspolnego to tego artykulu?
                LK: patrz powyzej...

                W: Mieszanie w to wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie
                potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w smietniku.
                LK: To NIE moja wina, ze Zydzi wszedzie mieszaja, w tym w The Economist.
                Zyd Kissinger (ten co zorganizowal mord szefa sztabu armii Chile
                i zamach stanu Pinocheta) kiedys, na poczatku lat 1990tych przyjechal
                do Polski, po czym odradzal Amerykanom inwestowanie w Polsce. Stad
                m. innymi ich nie cierpie.
                W: To chyba Amerykanin Kissinger przyjechal do Polski.
                Sam nazywasz sie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" to taki Henry
                tez moze byc Amerykaninem pochodzenia zydowskiego (od religii) albo
                niemieckiego (od nacji).
                LK: Ja nazywam siebie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" bo
                popieram interesy Australii, jako jej lojalny obywatel. Kissingera
                nazywam zydem, bo on byl izraelskim agentem w rzadzie USA! Jego
                lojalnosc byla glownie dla syjonizmu i Izraela, a nie USA!
                To on wlasnie wciagnal ostatecznie USA w to bagno zydowskie,
                z ktorego do dzis Amerykanie nie moga sie wydostac!

                LK: A wracajac do tematu; nie mialem nigdy zludzen, ze go (listu)
                nie wydrukuja! Chodzilo mi tylko o to, aby wiedzieli, ze sa tacy co ich
                machinacje i klamstwa rozgryzli.
                A listy to oni czytaja dokladnie, bo to jest wazny "feedback".
                Do kosza wyrzucaja listy tylko amatorzy typu Michnika, a nie
                zawodowcy z The Economist...

                W: To wyrzucenie do kosz to byla raczej taka przenosnia.
                Po prostu nie ujrzy on wiecej swiatla dziennego.
                LK: Toz ci pisalem, ze z gory o tym wiedzialem. To NIE byl list do
                publikacji, ale "geniune" list do redakcji, przedstawiajacy opinie
                danego czytelnika! A "swiatlo dzienne" to on ujrzal, chocby na tym forum...

                W: Michnik moze i amator ale to chyba za duzo nie wnosi do dyskusji.
                Podziel sie z nami dowodami ze Michnik tak robi. Chetnie sie wszyscy dowiemy
                szczegolow!
                LK: Mnie tylko chodzilo, ze Michnikowa (wl. Szechterowa) "amatorskosc"
                polega np. na nieudolnym cenzurowaniu tegoz forum...
                A to JEST wtracaniem sie do dyskusji, nieprawdaz?
                (...)
                W: Tutaj tez chyba sie czepiasz szczegolow. Mapa jest taka poniewaz niemieli
                miejsca na wieksza i dlatego nie jest super dokladna. Wyraznie pokazuje
                jednak (co jest prawda), ze jezeli chodzi o wschod i poludniowy wschod to
                wiekszosc ludzi klepie tam biede. Kiedys nazywalo sie to Polska C. Mapa ta
                ma sluzyc to "ogolnego" zorientowania sie a nie do detalicznego opisu...
                LK: To wiadomo i bez mapy. Mapa ma pokazac cos wiecej, wiec albo sie
                daje mape dokladna, albo tylko krotki opis slowny. Skonczylem geografie
                ekonomiczna na Melbourne Uni, stad wiem cos na ten temat...

                W: Moze Ty i ja wiemy gdzie jest Polska C ale zwykly czytelnik
                "The Economist" chyba juz nie. Mapa pokazala gdzie sa najwieksze rejony
                bedy i jest to wazna informacja dla ludzi ktorzy za duzo o Polsce nie
                wiedza....
                LK: Juz ci tlumaczylem, ze takie ogolne truizmy mozna podac i bez mapy.
                Od "The Economist" po prostu sie wymaga wiecej (1 egzemplarz kosztuje
                np. prawie 8 dolarow, a to jest butelka niezlego lokalnego wina)!

                W: Jak skonczyles geografie to pewnie wiesz ze za duzo detali to tez nie
                dobrze.
                LK: Wiem! Najlepiej, jak by podali w/g dawnych wojewodztw (podregionow),
                bo w/g powiatow to by bylo rzeczywiscie zbyt szczegolowe. Jak juz pisalem,
                od "The Economist" wymaga sie wiecej niz np. od "Gazetki Wybiorczej"
                Michnikoszechtera...
                (...)
                W: Tez Tobie sie tutaj troche pomieszalo. Jak ktos ma pozadna prace to koszty
                ubezpieczenia sa minimalne.
                LK: Bzdura! Jak ma lepsza prace, to placi za tzw. "premium policy", czyli
                wiecej. Nie mowie tu o np. ex szefie Forda (pensja 32 mln rocznie), ale o
                takich jak ja, co to zarabiali nieco ponizej USD 100 tysiecy na rok...

                W: Zadna bzdura. Wiekszosc firm doklada do skladek. Koszt dla pracownika
                ktory powiedzmy zarabia od 50-80 tysiecy to nie wiecej niz 100-300
                (w zaleznosci jak ma rodzine) na mieisac. Tak wiec te "premiums" nie za
                bardzo sie licza w rocznym budzecie.
                LK: Widac, ze NIE znasz amerykanskiej rzeczywistosci. Moja firma tez mi
                dawala "darmowe" ubezpieczemie, ale za nie moglem korzystac tylko z
                3 (trzech) dentystow w kilkumilionowym Minneapolis-ST. Paul...
                Gdybym mial kolopoty z zebami, to musialbym placic (na samego siebie,
                bo rodzina NIE chciala ryzykowac USA, zreszta koszty studiow dzieci
                by mnie tam w USA rozlozyly) kilkaset dolcow extra na mies., bo ci "darmowi"
                dentysci mieli b. zla opinie wsrod kolegow i kolezanek z pracy.
                To byl tylko jednostkowy przyklad, ale wiele mowiacy...

                W: "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
                bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie
                wyczytywlbym w tym nic wiecej...
                LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja, ze koszty
                sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
                wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
                wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
                tandentych Fordow (Ford "EXPLODER")...

                W: Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od
                amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
                LK: Przesadzasz! Jest wydajny tyle razy mniej, ile razy mniej zarabia
                (z grubsza),
                • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 00:41
                  W: "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
                  bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie
                  wyczytywlbym w tym nic wiecej...
                  LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja, ze koszty
                  sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
                  wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
                  wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
                  tandentych Fordow (Ford "EXPLODER")...

                  W: Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od
                  amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
                  LK: Przesadzasz! Jest wydajny tyle razy mniej, ile razy mniej zarabia
                  (z grubsza), inaczej by zarabial mniej. Prawdziwe koszty sa
                  ukryte, ze wzgledu na trudnosc w ustaleniu realnego kursu wymiany
                  (interwencje banku centralnego w USA czy zawyzony sztucznie kurs zlotowki),
                  subsydia rzadowe (spore w USA: zbrojenia, rolnictwo, energia),
                  poziom cen (PPP) itp. itd.
                  Cyframi jest b. latwo manipulowac. Statystyke studiowalem w Polsce
                  i Australii, pracowalem tu w bankowosci i ubezpieczeniach
                  jako analyst i manager, wiec wiem cos na ten temat...

                  W: Skonczyles geografie ekonomiczna to powiedz nam co sie z takim krajem
                  za dluzsza mete stanie?
                  LK: A co sie dzieje w USA, ktore tez zyly dekadami na kredyt?
                  To sie zaczelo podczas wojny wietnamskiej, zamiast podniesc podatki,
                  USA zaczelo (z przyczyn politycznych) zyc na kredyt. Wystarczyl
                  jeden zamach terrorystyczny, a pol miliona Amerykaniow stracilo w miesiac
                  prace...
                  (...)
                  [Samochody w RP i RFN]
                  W: "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow,
                  jest o wiele trudniejsza to (SIC) indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada
                  raczej fatalnie...
                  LK: Czyzby? Po co nam 240, jak drog nie ma nawet dla 100...
                  Porownaj tez ile jest autostrad na 100km kw. w RFN a ile w Polsce...
                  A The Economist jest stac na lepszy dobor danych i lepsze ich skomentowanie!
                  W:> Czyzbys teraz nazekal ze jest w Polsce za duzo samochodow?
                  Moze i jest, ale budowanie autostrad jest strasznie kosztowne wiec troche
                  to czasu zajmie.
                  LK: Jest ich zdecydowanie za duzo. Parkuja na chodnikach, niszczac je,
                  zatruwaja powietrze w miastach bo sa w fatalnym stanie technicznym
                  plus fatalna benzyna...
                  I niekoniecznie od razu autostrady, na wiekszosci tras (poza Wwa-Poznan
                  czy Krakow-Wroclaw) wytarcza drogi dwujezdniowe. Tak sie buduje w Australii:
                  zamiast czekac na autostrady, modernizuje sie stopniowo istniejace drogi...
                  A budowe autostrad zaczal Gierek i Jaruzelski. Gdyby to tempo
                  "komunistyczne" utrzymac, to mielibysmy calkiem przyzwoite drogi w Polsce.
                  Rozlozylo nas 10 'postkomunistycznych' lat (Balcerowicz)!
                  • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.kingston.net 05.11.01, 02:04
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > W: "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
                    > bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle i nie
                    > wyczytywlbym w tym nic wiecej...
                    > LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja, ze koszty
                    > sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
                    > wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
                    > wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
                    > tandentych Fordow (Ford "EXPLODER")...
                    >
                    > W: Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od
                    > amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
                    > LK: Przesadzasz! Jest wydajny tyle razy mniej, ile razy mniej zarabia
                    > (z grubsza), inaczej by zarabial mniej.
                    W idealnym swiecie moze i tak by bylo a Polska di idealnych gopodarek nie nalezy.

                    Prawdziwe koszty sa
                    > ukryte, ze wzgledu na trudnosc w ustaleniu realnego kursu wymiany
                    > (interwencje banku centralnego w USA czy zawyzony sztucznie kurs zlotowki),
                    > subsydia rzadowe (spore w USA: zbrojenia, rolnictwo, energia),
                    > poziom cen (PPP) itp. itd.
                    > Cyframi jest b. latwo manipulowac. Statystyke studiowalem w Polsce
                    > i Australii, pracowalem tu w bankowosci i ubezpieczeniach
                    > jako analyst i manager, wiec wiem cos na ten temat...

                    Pewnie ze cyframi mozna manipulowac i jako osoba ktora tymi manipulacjami zarabia na chleb dobrze o
                    tym wiem. Ala niestety nie wymyslono nic lepszego niz cyfry do ocen danych...
                    >
                    > W: Skonczyles geografie ekonomiczna to powiedz nam co sie z takim krajem
                    > za dluzsza mete stanie?
                    > LK: A co sie dzieje w USA, ktore tez zyly dekadami na kredyt?
                    > To sie zaczelo podczas wojny wietnamskiej, zamiast podniesc podatki,
                    > USA zaczelo (z przyczyn politycznych) zyc na kredyt. Wystarczyl
                    > jeden zamach terrorystyczny, a pol miliona Amerykaniow stracilo w miesiac
                    > prace...

                    Zapomniales dodac tylko jednej rzeczy. Amerykanie dostaja kredyt bo maja mozliwosci ( w razie czego)
                    zeby je splacic. Polska takich mozliwosci nie ma i dlugo miec nie bedzie, wiec i z kredetem moze byc
                    coraz ciezej.


                    > [Samochody w RP i RFN]
                    > W: "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow,
                    > jest o wiele trudniejsza to (SIC) indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada
                    > raczej fatalnie...
                    > LK: Czyzby? Po co nam 240, jak drog nie ma nawet dla 100...
                    > Porownaj tez ile jest autostrad na 100km kw. w RFN a ile w Polsce...
                    > A The Economist jest stac na lepszy dobor danych i lepsze ich skomentowanie!
                    > W:> Czyzbys teraz nazekal ze jest w Polsce za duzo samochodow?
                    > Moze i jest, ale budowanie autostrad jest strasznie kosztowne wiec troche
                    > to czasu zajmie.
                    > LK: Jest ich zdecydowanie za duzo. Parkuja na chodnikach, niszczac je,
                    > zatruwaja powietrze w miastach bo sa w fatalnym stanie technicznym
                    > plus fatalna benzyna...
                    Najpierw nazekasz jako to straszna recesja a potem ze w Polsce jest za duzo samochodow. Czyzby ilosc
                    samochodow na 1000 mieszkancow nie byl wskaznikiem rozwoju gospodarczego. A ze latwiej jest kupic
                    samochody niz wybudowac drogi to takie mamy skutki.

                    > I niekoniecznie od razu autostrady, na wiekszosci tras (poza Wwa-Poznan
                    > czy Krakow-Wroclaw) wytarcza drogi dwujezdniowe. Tak sie buduje w Australii:
                    > zamiast czekac na autostrady, modernizuje sie stopniowo istniejace drogi...
                    > A budowe autostrad zaczal Gierek i Jaruzelski. Gdyby to tempo
                    > "komunistyczne" utrzymac, to mielibysmy calkiem przyzwoite drogi w Polsce.
                    > Rozlozylo nas 10 'postkomunistycznych' lat (Balcerowicz)!

                    • Gość: Kagan Do Wojtka (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 04:09
                      Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                      W: "The Economist" wskazuje tylko ze zatrudnienie pracownika w Polsce jest
                      bardzo drogie i to moze byc powodem wysokiego bezrobocia. Tylko tyle
                      i nie wyczytywlbym w tym nic wiecej...
                      LK: The Economist ZAWSZE krzyczal, ze pracownicy za duzo zarabiaja,
                      ze koszty sa "za wysokie". Ale one musza byc wysokie, jak sie chce miec wysoka
                      wydajnosc pracy i dobra jakosc wyrobow. A nawiasem to b. szef Forda wylecial
                      wlasnie za to, ze za bardzo obnizal koszty, wiec nikt nie chcial kupowac
                      tandentych Fordow (Ford "EXPLODER")...
                      W: Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od
                      amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
                      LK: Juz ci pisalem, ze albo jest ok. 8 razy mniej wydajny i zarabia ok. 8
                      razy mniej, albo ten mnoznik (dzielnik) jest ok. 4.
                      A tak naprawde, to jest okolo 5, choc to bardzo zgrubny szacunek, ale
                      przeciez "ekonomia to NIE apteka"!
                      Jest wydajny tyle razy mniej, ile razy mniej zarabia(z grubsza), inaczej by
                      zarabial mniej.

                      W: W idealnym swiecie moze i tak by bylo a Polska di idealnych gopodarek nie
                      nalezy.
                      LK: Ameryka tez. W miesiac polecialo pol miliona "jobs"? Dlaczego oni
                      NIE byli na taki kryzys przygotowani? Dlaczego nie mieli, albo nie
                      uzyli rezerw? czy to jest "racjonalne gospodarowanie"?

                      LK: Prawdziwe koszty sa ukryte, ze wzgledu na trudnosc w ustaleniu realnego
                      kursu wymiany (interwencje banku centralnego w USA czy zawyzony sztucznie
                      kurs zlotowki), subsydia rzadowe (spore w USA: zbrojenia, rolnictwo, energia),
                      poziom cen (PPP) itp. itd.
                      Cyframi jest b. latwo manipulowac. Statystyke studiowalem w Polsce
                      i Australii, pracowalem tu w bankowosci i ubezpieczeniach
                      jako analyst i manager, wiec wiem cos na ten temat...

                      W: Pewnie ze cyframi mozna manipulowac i jako osoba ktora tymi manipulacjami
                      zarabia na chleb dobrze o tym wiem. Ala niestety nie wymyslono nic lepszego
                      niz cyfry do ocen danych...
                      LK: Wstyd zyc ze spekulacji i manipulacji. Dla tego tez, ze jest sporo
                      takich "szaher-macherow" w USA, Kanadzie czy Australii, to te gospodarki
                      nie osiagaja swych pelnych mozliwosci. Pieniadz, zamiast byc inwestowany
                      w realne projekty, np. infrastrukture, jest obracany przez spekulantow
                      gieldowych, rynku nieruchomosci itp. gdzie zadne nowe wartosci z definicji
                      nie sa tworzone. Marnowanie czasu i pieniedzy, aby garstka spekulantow zyla
                      ponad stan...
                      Czy nie widzisz, ze jestes wlasnie przyczyna recesji i niewydolnosci
                      gospodarki Kanady: przeciez olbrzymiego i zasobnego kraju...

                      W: Skonczyles geografie ekonomiczna to powiedz nam co sie z takim krajem
                      za dluzsza mete stanie?
                      LK: A co sie dzieje w USA, ktore tez zyly dekadami na kredyt?
                      To sie zaczelo podczas wojny wietnamskiej, zamiast podniesc podatki,
                      USA zaczelo (z przyczyn politycznych) zyc na kredyt. Wystarczyl
                      jeden zamach terrorystyczny, a pol miliona Amerykaniow stracilo w miesiac
                      prace...
                      W: Zapomniales dodac tylko jednej rzeczy. Amerykanie dostaja kredyt bo maja
                      mozliwosci ( w razie czego) zeby je splacic.
                      LK: Bo USD jest de facto waluta swiatowa, i jest w zwiazku z tym mocno
                      zawyzony w kursie, np. do AUD. Ameryka NIE ma mozliwosci splacic swych
                      dlugow, bez spowodowania ogolnoswiatowej inflacji (zalew swiata dolarami).
                      Na poczatku to by nawet rozruszalo gospodarke swiatowa, ale niestety
                      raczej na krotko...
                      W: Polska takich mozliwosci nie ma i dlugo miec nie bedzie, wiec
                      i z kredetem moze byc coraz ciezej.
                      LK: Polska NIE powinna wiecej zaciagac kredytow, tylko zazadac pomocy,
                      glownie od UE, ktore boi sie fali emigracji zarobkowej z Polski.
                      Powinna tez renegocjowac splaty obecnych kredytow, Jesli tego NIE
                      robi, to dla tego, ze Polska rzadza zdrajcy, agenci UE...
                      Polska powinna postapic jak Meksyk, ktory ciagle dostaje pomoc z USA,
                      bo inaczej to Amerykanie musieliby, jak dawniej NRDowcy, strzelac na
                      granicy, tyle ze w odwrotnym kierunku (w twarz a NIE plecy)...
                      [Samochody w RP i RFN]
                      W: "The Economist" uzyl zrodel na ktorych mogl polegac. Jakosc samochodow,
                      jest o wiele trudniejsza to (SIC) indentyfikacji. 240 do 516 i tak wyglada
                      raczej fatalnie...
                      LK: Czyzby? Po co nam 240, jak drog nie ma nawet dla 100...
                      Porownaj tez ile jest autostrad na 100km kw. w RFN a ile w Polsce...
                      A The Economist jest stac na lepszy dobor danych i lepsze ich skomentowanie
                      W: Czyzbys teraz nazekal ze jest w Polsce za duzo samochodow?
                      Moze i jest, ale budowanie autostrad jest strasznie kosztowne wiec troche
                      to czasu zajmie.
                      LK: Jest ich zdecydowanie za duzo. Parkuja na chodnikach, niszczac je,
                      zatruwaja powietrze w miastach bo sa w fatalnym stanie technicznym
                      plus fatalna benzyna...
                      W: Najpierw nazekasz jako to straszna recesja a potem ze w Polsce jest za duzo
                      samochodow. Czyzby ilosc samochodow na 1000 mieszkancow nie byl wskaznikiem
                      rozwoju gospodarczego.
                      LK: Juz dawno NIE jest. W Australii samochod na chodzie przez conajmniej
                      jeszcze kilka lat) mozna kupic za AUD 1,000 (roadworthy). To jest 2 tys. zl.
                      A samochody w Polsce sa jeszcze mniejsze, i olbrzymie zrodlo w RFN,
                      gdzie TUV eliminuje calkiem niezle wozy. Stad tyle samochodow w Polsce.
                      Wskaznikiem rozwoju kraju jest obecnie wiec NIE ilosc samochodow,
                      a raczej dlugosc autostrad...
                      LK: A ze latwiej jest kupic samochody niz wybudowac drogi to takie mamy skutki.
                      I niekoniecznie od razu autostrady, na wiekszosci tras (poza Wwa-Poznan
                      czy Krakow-Wroclaw) wytarcza drogi dwujezdniowe. Tak sie buduje w Australi
                      i zamiast czekac na autostrady, modernizuje sie stopniowo istniejace drogi..
                      A budowe autostrad zaczal Gierek i Jaruzelski. Gdyby to tempo
                      "komunistyczne" utrzymac, to mielibysmy calkiem przyzwoite drogi w Polsce.
                      Rozlozylo nas 10 'postkomunistycznych' lat (Balcerowicz)!

                • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.kingston.net 05.11.01, 01:51
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):


                  ) LK: Bzdury pleciesz! Ty nie byles nigdy w Katandze, a tam diamenty
                  ) niegdys lezaly doslownie na ulicy. Stad te wojny o Katange, a posrednio
                  ) o Kongo. Do Katangi nawet wkroczyla armia RPA (w Johannesburgu
                  ) spedzilem 2 lata na kontrakcie, wiec znam dosc dobrze ten region),
                  ) tyle, ze nie byla w stanie jej utrzymac (klopoty logistyczne).
                  ) Do dzisiaj o Katange sie bija, Mobutu ja utrzymal przy Kongu, ale
                  ) jakim kosztem! A Belgia bez Katangi nie byla by w polowie tak bogata,
                  ) jak dzisiaj. Opuscili ja tylko dla tego, ze koszty utrzymania
                  ) tubylcow w ryzach zaczely sie powiekszac (zreszta ZSRR tez tam sporo
                  ) niegdys mieszal), ale co sie tam nachapali, to sie nachapali...
                  ) Zreszta opuscila Katange tylko belgijska administracja kolonialna,
                  ) biznes tam pozostal (to sie nazywa neokolonializm), i jeszcze
                  ) dlugo ciagna zyski...
                  ) Znam Polakow w Johannesburgu, co jako najemnicy Mobutu tak sie
                  ) nachapali (narabowali) owych diamentow i zlota w Katandze, ze
                  ) zostali "instant millionaires"...

                  Czy uwazasz ze Belgia byla by o wiele biedzniejszym krajem bez Konga? A ja glupi myslalem ze to plan
                  Marshalla, 50 lat pokoju i inowacji to takiego stanu doprowadzilo.


                  ) W: Z drugiej strony, sa kraje ktore tez kolonizowaly (np. Rosja) a bieda
                  ) u nich ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugali a by za dobrze nie ciagnela
                  ) a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze
                  ) "What's your point?".
                  ) LK: Mnie nie chodzilo o dawne potegi kolonialne, pokonane wlasnie przez
                  ) Brytyjczykow. Nie znasz historii, stad piszesz bzdury. Portugalia i
                  ) Hiszpania zostaly pokonane przez W. Brytanie, i wtedy zaczal sie rozwoj
                  ) W. Brytanii a upadek Hiszpanii i Portugalii (od czasow Elzbiety I).
                  ) W: Co ma piernik do wiatraka i co to ma wspolnego z Polska. Jak sie chyba
                  ) zgodzisz, bycie byla potego kolonialna nie gwarantuje bogactwa a mozna byc
                  ) bogatym bez wyzyskiwania koloni.
                  ) LK: Tylko bycie nieudolna byla potega kolonialna NIE gwarantuje
                  ) bogactwa (Portugalia, Rosja). Efektywne b. potegi kolonialne
                  ) (W. Brytania, Francja a nawet USA - kolonie gl. wewnwetrzne) sa do
                  ) dzis BOGATE! Bez kolonii dorobila sie Szwajcaria (banki, bron, niegdys
                  ) zegarki) i to wlasciwie prawie wszystko. Austria tez kiedys miala kolonie
                  ) (Np. Galicja), Niemcy tez (przed I Wojna Sw.), Irlandia jechala na
                  ) "grzbiecie" Anglikow ("Ajrysze" znajac b. dobrze angielski mieli start
                  ) o niebo lepsi niz np. Polacy), Holandia tez miala kolonie (Indonezja!)
                  ) itp. itd. Pokaz mi kraj obecnie bogaty, poza moze Szwecja i Szwajcaria,
                  ) ktore NIGDY nie mialy kolonii. Nawet Japonia je miala (Mandzuko, Korea)!

                  Ze przepraszam, obecna pozycja Austrii ma cos wspolnego z Galicja? Wiekszosc zloz roznego rodzaju
                  mineralow znajdowalo sie w zaborze Pruskim a w Galicji to byla taka bieda ze az piszczalo. Przyklad
                  Niemiec jest chyba nastepnym Twoim zartem. Po pierwsze Niemcy weszli do Afryki bardzo pozno, jako
                  jedzni z pierwszych ich oposcili i obecna zasobnosc Niemiec nie lezy chyba gdzies tam w Tanzanii. Z
                  reszta Niemcy zostaly kopletnie zniszczone podczas drugiej wojny swiatowej i ich obecny dochod nie ma
                  za bardzo z Tanzania wspolnego... Przykladow jest sporo. Np. Islandia. A moze i ona byla jakas potego
                  kolonialna i my o tym tylko nie wiemy?


                  )
                  ) W: Wiec co to ma wspolnego to tego artykulu?
                  ) LK: patrz powyzej...
                  )
                  ) W: Mieszanie w to wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie
                  ) potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w smietniku.
                  ) LK: To NIE moja wina, ze Zydzi wszedzie mieszaja, w tym w The Economist.
                  ) Zyd Kissinger (ten co zorganizowal mord szefa sztabu armii Chile
                  ) i zamach stanu Pinocheta) kiedys, na poczatku lat 1990tych przyjechal
                  ) do Polski, po czym odradzal Amerykanom inwestowanie w Polsce. Stad
                  ) m. innymi ich nie cierpie.
                  ) W: To chyba Amerykanin Kissinger przyjechal do Polski.
                  ) Sam nazywasz sie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" to taki Henry
                  ) tez moze byc Amerykaninem pochodzenia zydowskiego (od religii) albo
                  ) niemieckiego (od nacji).
                  ) LK: Ja nazywam siebie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" bo
                  ) popieram interesy Australii, jako jej lojalny obywatel. Kissingera
                  ) nazywam zydem, bo on byl izraelskim agentem w rzadzie USA! Jego
                  ) lojalnosc byla glownie dla syjonizmu i Izraela, a nie USA!
                  ) To on wlasnie wciagnal ostatecznie USA w to bagno zydowskie,
                  ) z ktorego do dzis Amerykanie nie moga sie wydostac!

                  A ja myslalem ze to dla ropy oni tam siedza a to przez tego Kissingera. Zarzuty o bycie izraelskim
                  agentem sa bardzo powazne i podejrzewam ze Australia ma odpowiednie "litigation laws". Na Twoim
                  miejscu bardziej bym takie stwierdzenia udekumentowal przed wyslaniem w szeroki swiat przez internet?


                  )
                  ) LK: Toz ci pisalem, ze z gory o tym wiedzialem. To NIE byl list do
                  ) publikacji, ale "geniune" list do redakcji, przedstawiajacy opinie
                  ) danego czytelnika! A "swiatlo dzienne" to on ujrzal, chocby na tym forum...
                  )
                  ) W: Michnik moze i amator ale to chyba za duzo nie wnosi do dyskusji.
                  ) Podziel sie z nami dowodami ze Michnik tak robi. Chetnie sie wszyscy dowiemy
                  ) szczegolow!
                  ) LK: Mnie tylko chodzilo, ze Michnikowa (wl. Szechterowa) "amatorskosc"
                  ) polega np. na nieudolnym cenzurowaniu tegoz forum...
                  ) A to JEST wtracaniem sie do dyskusji, nieprawdaz?

                  Rzeczywiscie jest to cenzura nieudolna poniewaz jakos ta nasza dyskusja (ja argumenty a Ty obelgii) sie
                  odbywa...

                  )
                  ) W: Moze Ty i ja wiemy gdzie jest Polska C ale zwykly czytelnik
                  ) "The Economist" chyba juz nie. Mapa pokazala gdzie sa najwieksze rejony
                  ) bedy i jest to wazna informacja dla ludzi ktorzy za duzo o Polsce nie
                  ) wiedza....
                  ) LK: Juz ci tlumaczylem, ze takie ogolne truizmy mozna podac i bez mapy.
                  ) Od "The Economist" po prostu sie wymaga wiecej (1 egzemplarz kosztuje
                  ) np. prawie 8 dolarow, a to jest butelka niezlego lokalnego wina)!


                  Dla Ciebie moze i triuzm ale dla wiekszosci czytelnikow tego pisma zapewne nie. Chyba przeceniasz
                  poziom wiedzy na temat Polski pomiedzy nawet dobrze wyksztalconymi obcokrajowcami.
                  )
                  ) W: Jak skonczyles geografie to pewnie wiesz ze za duzo detali to tez nie
                  ) dobrze.
                  ) LK: Wiem! Najlepiej, jak by podali w/g dawnych wojewodztw (podregionow),
                  ) bo w/g powiatow to by bylo rzeczywiscie zbyt szczegolowe. Jak juz pisalem,
                  ) od "The Economist" wymaga sie wiecej niz np. od "Gazetki Wybiorczej"
                  ) Michnikoszechtera...
                  No tak. 49 regionow na mapie o wymiarach 2 na 3 cale zwiekszylo by natychmiast klarownosc mapy.


                  ) W: Zadna bzdura. Wiekszosc firm doklada do skladek. Koszt dla pracownika
                  ) ktory powiedzmy zarabia od 50-80 tysiecy to nie wiecej niz 100-300
                  ) (w zaleznosci jak ma rodzine) na mieisac. Tak wiec te "premiums" nie za
                  ) bardzo sie licza w rocznym budzecie.
                  ) LK: Widac, ze NIE znasz amerykanskiej rzeczywistosci. Moja firma tez mi
                  ) dawala "darmowe" ubezpieczemie, ale za nie moglem korzystac tylko z
                  ) 3 (trzech) dentystow w kilkumilionowym Minneapolis-ST. Paul...
                  ) Gdybym mial kolopoty z zebami, to musialbym placic (na samego siebie,
                  ) bo rodzina NIE chciala ryzykowac USA, zreszta koszty studiow dzieci
                  ) by mnie tam w USA rozlozyly) kilkaset dolcow extra na mies., bo ci "darmowi"
                  ) dentysci mieli b. zla opinie wsrod kolegow i kolezanek z pracy.
                  ) To byl tylko jednostkowy przyklad, ale wiele mowiacy...

                  Znowy wyciagsza wnioski (bardzo bledne) na moj temat. Moja firma nie dawala mi darmowego
                  ubezpieczenia (pokrywala 90%) kosztow i nie bylo zadnych restrykcji. Czasami daja Ci opcje: mozesz
                  wybierac dentyste ale pokrywasz wiecej kosztow). Ja za Stanami tez nie przepadam ale je niezle znam...




                  ) W: Ale co zrobic jezeli polski robotnik jest 8 razy mniej wydajny od
                  ) amerykanskiego ale zarabia 4 razy mniej.
                  ) LK: Przesadzasz! Jest wydajny tyle razy mniej, ile razy mniej zarabia
                  ) (z grubsza),

                  • Gość: KAGAN Survey of Poland - ciag dalszy (1) IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 03:18
                    Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                    LK: Bzdury pleciesz! Ty nie byles nigdy w Katandze, a tam diamenty
                    niegdys lezaly doslownie na ulicy. Stad te wojny o Katange, a posrednio
                    o Kongo. Do Katangi nawet wkroczyla armia RPA (w Johannesburgu
                    spedzilem 2 lata na kontrakcie, wiec znam dosc dobrze ten region),
                    tyle, ze nie byla w stanie jej utrzymac (klopoty logistyczne).
                    Do dzisiaj o Katange sie bija, Mobutu ja utrzymal przy Kongu, ale
                    jakim kosztem! A Belgia bez Katangi nie byla by w polowie tak bogata,
                    jak dzisiaj. Opuscili ja tylko dla tego, ze koszty utrzymania
                    tubylcow w ryzach zaczely sie powiekszac (zreszta ZSRR tez tam sporo
                    niegdys mieszal), ale co sie tam nachapali, to sie nachapali...
                    Zreszta opuscila Katange tylko belgijska administracja kolonialna,
                    biznes tam pozostal (to sie nazywa neokolonializm), i jeszcze
                    dlugo ciagna zyski...
                    Znam Polakow w Johannesburgu, co jako najemnicy Mobutu tak sie
                    nachapali (narabowali) owych diamentow i zlota w Katandze, ze
                    zostali "instant millionaires"...

                    W: Czy uwazasz ze Belgia byla by o wiele biedzniejszym krajem bez Konga?
                    A ja glupi myslalem ze to plan Marshalla, 50 lat pokoju i inowacji to
                    takiego stanu doprowadzilo.
                    LK: Bos naprawde glupi... Belgia juz przed wojna byla zamoznym krajem,
                    Polacy tam jezdzili masowo do pracy (np. gornicy). Skad sie wziela
                    stara polonia belgijska? Naucz sie wreszcie, panie doktorze, historii
                    gospodarczej Europy! Jak ciebie toleruja w Kanadzie? czemu zawdzieczasz
                    swoj "sukces"?

                    W: Z drugiej strony, sa kraje ktore tez kolonizowaly (np. Rosja) a bieda
                    u nich ze chej. Gdyby nie Unia to i Portugali a by za dobrze nie ciagnela
                    a kiedys to byla przeciez potega kolonialna. Wiec ze sie tak wyraze
                    "What's your point?".
                    LK: Mnie nie chodzilo o dawne potegi kolonialne, pokonane wlasnie przez
                    Brytyjczykow. Nie znasz historii, stad piszesz bzdury. Portugalia i
                    Hiszpania zostaly pokonane przez W. Brytanie, i wtedy zaczal sie rozwoj
                    W. Brytanii a upadek Hiszpanii i Portugalii (od czasow Elzbiety I).
                    W: Co ma piernik do wiatraka i co to ma wspolnego z Polska. Jak sie chyba
                    zgodzisz, bycie byla potego kolonialna nie gwarantuje bogactwa a mozna byc
                    bogatym bez wyzyskiwania koloni.
                    LK: Tylko bycie nieudolna byla potega kolonialna NIE gwarantuje
                    bogactwa (Portugalia, Rosja). Efektywne b. potegi kolonialne
                    (W. Brytania, Francja a nawet USA - kolonie gl. wewnwetrzne) sa do
                    dzis BOGATE! Bez kolonii dorobila sie Szwajcaria (banki, bron, niegdys
                    zegarki) i to wlasciwie prawie wszystko. Austria tez kiedys miala kolonie
                    (Np. Galicja), Niemcy tez (przed I Wojna Sw.), Irlandia jechala na
                    "grzbiecie" Anglikow ("Ajrysze" znajac b. dobrze angielski mieli start
                    o niebo lepsi niz np. Polacy), Holandia tez miala kolonie (Indonezja!)
                    itp. itd. Pokaz mi kraj obecnie bogaty, poza moze Szwecja i Szwajcaria,
                    ktore NIGDY nie mialy kolonii. Nawet Japonia je miala (Mandzuko, Korea)!

                    W: Ze przepraszam, obecna pozycja Austrii ma cos wspolnego z Galicja?
                    Wiekszosc z loz roznego rodzaju mineralow znajdowalo sie w zaborze Pruskim
                    a w Galicji to byla taka bieda ze az piszczalo.
                    LK: Wieden imponuje do dzis, bo byl budowany wlasnie kosztem tej galicyjskiej
                    biedy. Austrowegry mialy kawal Jugoslawii (Chorwacja, Bosnia), a tam bylo
                    i jest sporo mineralow!
                    W: Przyklad Niemiec jest chyba nastepnym Twoim zartem. Po pierwsze Niemcy
                    weszli do Afryki bardzo pozno, jako jedzni z pierwszych ich oposcili i
                    obecna zasobnosc Niemiec nie lezy chyba gdzies tam w Tanzanii. Zreszta Niemcy
                    zostaly kopletnie zniszczone podczas drugiej wojny swiatowej i ich obecny
                    dochod nie ma za bardzo z Tanzania wspolnego...
                    LK: Tez nieprawda! Niemcy nalowili sie jednak w tych koloniach, to byl tez
                    niezly bodziec do rozbudwy floty, a wiec gornictwa i przemyslu.
                    Cala Europa byla zniszczona, po prostu Niemcy najwiecej od USA dostaly
                    i najlepiej to zuzyly...
                    W: Przykladow jest sporo. Np. Islandia. A moze i ona byla jakas potega )
                    kolonialna i my o tym tylko nie wiemy?
                    LK: Islandia to maly kraik, zyjacy z ryb i baz NATO (w odroznieniu
                    od glupich Polakow, madrzy Islandczycy zarabiaja na NATO). To potomkowie
                    Wikingow, co to spory kawal Europy niegdys zlupili...
                    (...)

                    W: Mieszanie w to wszystko Zydow gwarantuje Tobie ze Twoj list bedzie
                    potraktowany jako "rant" i szybko wyladuje w smietniku.
                    LK: To NIE moja wina, ze Zydzi wszedzie mieszaja, w tym w The Economist.
                    Zyd Kissinger (ten co zorganizowal mord szefa sztabu armii Chile
                    i zamach stanu Pinocheta) kiedys, na poczatku lat 1990tych przyjechal
                    do Polski, po czym odradzal Amerykanom inwestowanie w Polsce. Stad
                    m. innymi ich nie cierpie.
                    W: To chyba Amerykanin Kissinger przyjechal do Polski.
                    Sam nazywasz sie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" to taki Henry
                    tez moze byc Amerykaninem pochodzenia zydowskiego (od religii) albo
                    niemieckiego (od nacji).
                    LK: Ja nazywam siebie "Australijczykiem pochodzenia polskiego" bo
                    popieram interesy Australii, jako jej lojalny obywatel. Kissingera
                    nazywam zydem, bo on byl izraelskim agentem w rzadzie USA! Jego
                    lojalnosc byla glownie dla syjonizmu i Izraela, a nie USA!
                    To on wlasnie wciagnal ostatecznie USA w to bagno zydowskie,
                    z ktorego do dzis Amerykanie nie moga sie wydostac!

                    LK: A ja myslalem ze to dla ropy oni tam siedza a to przez tego Kissingera.
                    Zarzuty o bycie izraelskim agentem sa bardzo powazne i podejrzewam ze
                    Australia ma odpowiednie "litigation laws". Na Twoim miejscu bardziej
                    bym takie stwierdzenia udekumentowal przed wyslaniem w szeroki swiat przez
                    internet?
                    LK: Kisinger ma i tak dosc klopotow (rodzina tego zamordowanego generala
                    podala go wlasnie do sadu). A swoja droga, to bym chcial, aby mnie Kissinger
                    zasadzil. Mialbym niezle antysyjonistyczne forum!
                    Juz z niejednymi syjonistami wygralem procesy o znieslawienie
                    (na razie w Australii). To byl "out of Court settlement", stad marne
                    publicity. Ale doswiadczenie i satysfakcje zdobylem!
                    A mam niezle dowody, ze zydki sie Ameryce wkrecily uzywajac argumentow,
                    ze USA moze liczyc w tym regionie tylko na Izrael!
                    (...)
                    LK: Toz ci pisalem, ze z gory o tym wiedzialem. To NIE byl list do
                    publikacji, ale "genuine" list do redakcji, przedstawiajacy opinie
                    danego czytelnika! A "swiatlo dzienne" to on ujrzal, chocby na tym forum...
                    W: Michnik moze i amator ale to chyba za duzo nie wnosi do dyskusji.
                    Podziel sie z nami dowodami ze Michnik tak robi. Chetnie sie wszyscy dowiemy
                    szczegolow!
                    LK: Mnie tylko chodzilo, ze Michnikowa (wl. Szechterowa) "amatorskosc"
                    polega np. na nieudolnym cenzurowaniu tegoz forum...
                    A to JEST wtracaniem sie do dyskusji, nieprawdaz?
                    W:) Rzeczywiscie jest to cenzura nieudolna poniewaz jakos ta nasza dyskusja
                    (ja argumenty a Ty obelgii) sie odbywa...
                    LK: I dobrze, bo granica miedzy "argumentem" a "obelga" jest dosc plynna.
                    I chyba az tak nie bluzgam, skoro mi odpisujesz.
                    Anyway, przepraszam, jesli cie czymkolwiek urazilem. Jestem tylko czlekiem...
                    W: Moze Ty i ja wiemy gdzie jest Polska C ale zwykly czytelnik
                    "The Economist" chyba juz nie. Mapa pokazala gdzie sa najwieksze rejony
                    biedy i jest to wazna informacja dla ludzi ktorzy za duzo o Polsce nie
                    wiedza....
                    LK: Juz ci tlumaczylem, ze takie ogolne truizmy mozna podac i bez mapy.
                    Od "The Economist" po prostu sie wymaga wiecej (1 egzemplarz kosztuje
                    np. prawie 8 dolarow, a to jest butelka niezlego lokalnego wina)!
                    W: Dla Ciebie moze i triuzm ale dla wiekszosci czytelnikow tego pisma zapewne
                    nie. Chyba przeceniasz poziom wiedzy na temat Polski pomiedzy nawet dobrze
                    wyksztalconymi obcokrajowcami.
                    LK: The Economist to pismo elitarne, dla osob wyksztalconych.
                    Ale niech bedzie, ze twoje gora... moze i przesadzilem nieco!

                    W: Jak skonczyles geografie to pewnie wiesz ze za duzo detali to tez nie
                    dobrze.
                    LK: Wiem! Najlepiej, jak by podali w/g dawnych wojewodztw (podregionow),
                    bo w/g powiatow to by bylo rzeczywiscie zbyt szczegolowe. Jak juz pisalem,
                    od "The Economist" wymaga sie wiec
              • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.kingston.net 05.11.01, 01:26
                Gość portalu: Kagan napisał(a):


                ) W: No to dobrze, jestes Australijczykiem. W takim razie Twoj byly profesor
                ) od angielskiego to chyba by zaplakal nad tym Twoim listem. Przyklad?
                ) "WAS ten years of constant sacrifice not enough?" Enough said...
                ) LK: Nie widze tu zadnego bledu! Moj list zostal sprawdzony przed
                ) wyslaniem przez "spell & grammar check"!

                Na grammer check to bym za bardzo nie polegal i jak nie widzisz w tym zdaniu bledy to nie mamy o czym
                rozmawiac, moze inny ktos Tobie podpowie.


                ) A styl i uzywanie "a", "an", "the" to kwestia gustu...
                ) Tu nie ma jakichs "zelaznych regul", podobnie jak w polskim mozna powiedziec
                ) "Janek poszedl po piwo", i "po piwo poszedl Janek", w zaleznosci czy chodzi
                ) nam glownie o Janka czy o piwko! Podobnie jest z uzywaniem (lub nie) "a"
                ) czy "the" w angielskim - to glownie kwestia stylu i wyboru!

                Niestety ale reguly sa. Ludzie ktorzy mowia tym jezykiem od dawna uzywaja ich podswiadomie ale inni
                to
                musza ich sie nauczyc. To nie jest wybor... W polskim mozna mieszac szyk ale sprobuj zrobic to w
                angielskim , zobaczymy jak daleko zajdziesz...


                ) Jezyk "etniczny" to NIE jest jezyk programowania, gdzie wszystko jest scisle
                ) zdefiniowane!
                ) Podobny "ekspert" jak ty kiedys sie tez np. przyczepil do frazy
                ) "kiedy ja opuszczalem Polske" (nie moje slowa), ze to niby anglicyzm.
                ) Tak juz jest, jak osoba pochodzenia polskiego pisze po angielsku, to
                ) bedzie do niego wtracac (chocby nieswiadomie) polonizmy, i na odwrot..
                ) Fraza "kiedy ja opuszczalem Polske" jest bowiem gramatycznie poprawna,
                ) mozna sie oczywiscie czepiac do stylu, ale przeciez w demokracji styl to
                ) kwestia indywidualnego gustu. PROSZE WIEC O WIECEJ TOLERANCJI!
                ) Poza tym, jako "non-native speaker of English" moj angielski bedzie
                ) zawsze nieco inny od jezyka uzywanego przez "native speakers". To, ze
                ) sobie z tego NIE zdajesz sprawy swiadczy o twym zapoznieniu i ignorancji.
                ) O tempora! O mores!
                ) Jakbys naprawde DOBRZE znal angielski, to bys to wiedzial.

                Robisz po prostu male bledy i nie ma sie co wstydzic. Mowienie ze jest twoj angielski inny to raczej
                ciekawe
                zastosowanie relatywizmy moralnego.

                ) Moja praca doktorska byla np. sprawdzana (recenzowana) przez profesora
                ) jezyka angielskiego na czolowym australijskim uniwersytecie
                ) (tym samym, ktory skonczyl Bob Hawke, b. premier Australii).
                ) Na prawie 400 stron formatu A4 znalazl on tyle tzw. bledow stylistycznych
                ) (glownie owe "a" i "the"), ze ich korekta NIE zajela nawet pol strony erraty!
                ) A ty szczeniaku sie mnie czepiasz! Do szkoly, a najlepiej do roboty, wsrod
                ) prawdziwych anglosasow, a "rura ci zmieknie"!

                Coz za elokwencja. Jestem pod wrazeniem. Czy wszyscy "Australijczycy pochodzenia polskiego" tak
                samo kulturalni? Dziekuje, szkoly juz dawno pokonczone (wlaczajac doktorat z czolowego uniwersytetu w
                Kanadzie, kilku premierow Kanady tam pokonczylo) ale chyba nie ma sie co licytowac. Nie masz pojecia
                co ja robie , jak dlugo i gdzie wiec prosze sie nie osmieszaj.

                ) W: A przez articles to mialem na mysli "a, the" i inne podobne....
                ) LK: Czy jestes glupi czy takowego udajesz? Na zartach sie nie znasz?
                )
                ) W: Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
                ) przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
                ) LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...
                ) W: Czytaj uwaznie. Daj to komus do przeczytania nie zeby ocenzurowac ale zeby
                ) poprawic Twoje byki jak ten powyzszy...
                ) LK: Ja tam zadnego "byka" nie widze. Ty chyba jestes zoofilem
                ) homoseksualista, jak wszedzie widzisz "byki"...

                Jestem pod wrazeniem rzeczowych argumentow. A moze to jakis nastepny dowcip? Spotkalem dziesiatki
                Australijczykow. Narod moze czasami krewki ale bardzo z zasady grzeczny i z zycia zadowolony. Ty
                mozesz miec paszport australijski ale chamstwa to nie da sie ukryc...


                ) W: Raczej nie za dobre porownanie. Po prost "nie od razu Krokow zbudowano"
                ) i tyle.
                ) LK: Ten twoj "Krokow" to kolekcja rozwalajacych sie bud...
                ) Jak sie poniosi tak olbrzymie koszty i wyrzeczenia, to mozna oczekiwac
                ) znacznie wiecej!

                No wlasnie, a czego moznaby oczekiwac? Ze po 10 latach bezrobocie kolo 7% i inflacja 2% (tak jak w
                Kanadzie i w Australii)?? A moze druga Japonia?


                ) ...
                ) W: -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja,
                ) Finlandia (tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych.
                ) Przyklad Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
                ) tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche diamentow ale sporo
                ) forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja.
                ) ...
                ) LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...
                ) Dania ma do dzisiaj Grenlandie - najwieksza wyspe swiata (trudno NIE
                ) zauwazyc)...

                Przepraszam czy sugerujesz ze dobrobyt Dani jest w duzej mierze zasluga Grenlandii? Obecnie to chyba
                do tego interesu dokladaja.


                ) W: Wiem, wiem. Ale chyba nie przez to sa teraz bogatymi ktajami !
                ) LK: Nie tylko, ale miedzy innymi. Na bogactwo USA tez zlozylo sie
                ) wiele czynnikow: pracowitosc i ethos pracy protestanckich kolonizatorow,
                ) bezwzglednosc w "ethnic cleansing" Indian czy Eskimosow (Alaska),
                ) olbrzymie bogactwa naturalne (kopaliny, urodzajna ziemia) czy wreszcie
                ) odwazna polityka finansowa (pewnie nie wiesz, ze tzw. rezerwa federalna
                ) to dosc nowy wynalazek, i ze w XIX w. praktycznie kazdy bank wypuszczal
                ) swoje wlasne "dulary", przez co nie bylo w USA braku gotowki, jak np.
                ) w Europie)...
                )
                ) LK: (Kolonie Skandynawii) Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy
                ) Francji, ale mialy...

                Ty masz chyba jakas obsesje o tych koloniach. 150 lat temu Szwecja byla naprawde ubogim krajem a od
                tego czasu nie podbila chyba zadnych nowych teretorii??

                ) Finlandia zyla z posrednictwa miedzy zachodem a ZSRR (podobnie jak
                ) (Austria), teraz oba te kraje maja b. powazne klopoty. Heider nie wzial sie
                ) z ksiezyca...
                ) W: O Finlandie to ja bym sie na Twoim miejscu za bardzo nie martwil.
                ) Od opadku komunizmy, kraj ten, po przez postawienie na elektronike i inne
                ) nowoczesne przemysly (Nokia), ma jeden z najwyzszych wzrostow
                ) dochodu na przecietnego mieszkanca. Zycze wszystkim bardzo zeby wszystkie
                ) kraje mialy takie problemy...
                ) LK: Ale bezrobotnych w Finladii tyle, ze UE wysyla im (doslownie) paczki
                ) z zywnoscia. Zreszta Nokia ma obecnie powazne problemy (podobnie jak
                ) Ericcson), bo rynek sie nasycil. Ja mam np. od kilku lat Ericcson
                ) GF768 i ani mysle o zmianie, bo po co? Te nowe "komorki" maja
                ) moze wiecej funkcji, ale ja potrzebuje telefon a nie konsole do gier,
                ) sa poza tym wieksze i ciezsze, czyli krok do tylu... A przeciez Nokia
                ) czy Ericsson zatrudniaja cale sztaby MBA i nawet DBA...

                Mu chyba nie bedziemy mowic o cyklicznych wachaniach rynku tylko o generalnym poziomie dobrobytu.
                Finlandia (byla prowincja Rosji) stala sie bardzo zamoznym krajem bez zadnych koloni. A moze i z tym sie
                nie zgadzasz?
                )
                ) W: Z reszta Australia ma tez cos podobnego do Heidera, "One Nation" czy
                ) cos takiego.. Taka ryza to kiedys przewodzila, ale chyba o Australie to
                ) nie mamy sie co martwic.
                ) LK: P. Hanson i jej "One Nation" maja sporo racji. Np. polityka tzw. wielo-
                ) kulturowosci doprowadzila do powstania ghett etnicznych. Jako "etnik"
                ) jestem tez (jak wiekszosc owych "etnikow") jej przeciwny, bo zamyka
                ) ta polityke droge do zostania pelnoprawnym Australijczykiem dla owych
                ) "etnikow", ktorzy zostaja przypisani do ghetta etnicznego ("ghetto"
                ) to pojecie NIE tylko geograficzne). P. Hanson sie tez slusznie
                ) sprzeciwia nadmiernej prywatyzacji, nadmiernej pomocy dla Aborygenow
                ) czy przyjmowaniu nielegalnych imigrantow. Nalezy tez pamietac, ze
                ) bezrobocie tez rosnie w Australii, i wcale nie jest tu tak rozowo...
                ) O niebo lepiej niz w Polsce (z grubsza polowa ludnosci Polski na
                ) olbrzymim obszarze - sama Victori
                • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 02:25
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                  W: No to dobrze, jestes Australijczykiem. W takim razie Twoj byly profesor
                  od angielskiego to chyba by zaplakal nad tym Twoim listem. Przyklad?
                  "WAS ten years of constant sacrifice not enough?" Enough said...
                  LK: Nie widze tu zadnego bledu! Moj list zostal sprawdzony przed
                  wyslaniem przez "spell & grammar check"!

                  W: Na grammer (SIC) check to bym za bardzo nie polegal i jak nie widzisz
                  w tym zdaniu bledy (SIC) to nie mamy o czym rozmawiac, moze inny ktos Tobie
                  podpowie.
                  LK: Naucz sie, koles porzadnie chocby jednego jezyka,
                  a pozniej poprawiaj innych! Co to jest "grammer" i tylko
                  zydki mowily "i jak nie widzisz w tym zdaniu bledy",
                  bo mialy klopoty z przypadkami...
                  A za tandete produkowana przez Microsoft odpowiada Bill G., a NIE ja!

                  A styl i uzywanie "a", "an", "the" to kwestia gustu...
                  Tu nie ma jakichs "zelaznych regul", podobnie jak w polskim mozna powiedziec
                  "Janek poszedl po piwo", i "po piwo poszedl Janek", w zaleznosci czy chodzi
                  nam glownie o Janka czy o piwko! Podobnie jest z uzywaniem (lub nie) "a"
                  czy "the" w angielskim - to glownie kwestia stylu i wyboru!

                  W: Niestety ale reguly sa. Ludzie ktorzy mowia tym jezykiem od dawna
                  uzywaja ich podswiadomie ale inni to musza ich sie nauczyc.
                  To nie jest wybor... W polskim mozna mieszac szyk ale sprobuj zrobic to w
                  angielskim , zobaczymy jak daleko zajdziesz...
                  LK: Cos tobie niezle mozg wyprali... jak chcesz udawac lorda brytyjskiego,
                  to owszem, trzeba mowic perfekt, z tym smiesznym "upper class" akcentem.
                  Ale w zyciu codziennym? Napisalem w tym jezyku dwie rozprawy
                  (na tytuly MA i PhD), wyglaszam od lat wyklady po angielsku, wystepowalem
                  w wielu sprawach w najwyzszych sadach (Federal Court, Court of Appeals),
                  i nikt sie NIE mogl przyczepic do mego angielskiego. Dopiero ty, Wojtku...

                  Jezyk "etniczny" to NIE jest jezyk programowania, gdzie wszystko jest scisle
                  zdefiniowane!
                  Podobny "ekspert" jak ty kiedys sie tez np. przyczepil do frazy
                  "kiedy ja opuszczalem Polske" (nie moje slowa), ze to niby anglicyzm.
                  Tak juz jest, jak osoba pochodzenia polskiego pisze po angielsku, to
                  bedzie do niego wtracac (chocby nieswiadomie) polonizmy, i na odwrot..
                  Fraza "kiedy ja opuszczalem Polske" jest bowiem gramatycznie poprawna,
                  mozna sie oczywiscie czepiac do stylu, ale przeciez w demokracji styl to
                  kwestia indywidualnego gustu. PROSZE WIEC O WIECEJ TOLERANCJI!
                  Poza tym, jako "non-native speaker of English" moj angielski bedzie
                  ZAWSZE nieco inny od jezyka uzywanego przez "native speakers". To, ze
                  sobie z tego NIE zdajesz sprawy swiadczy o twym zapoznieniu i ignorancji.

                  W: Robisz po prostu male bledy i nie ma sie co wstydzic.
                  LK: To czemu sie czepiasz? Wszak "errare humanum est"!
                  W: Mowienie ze jest twoj angielski inny to raczej ciekawe
                  zastosowanie relatywizmy moralnego.
                  LK: Wszystko jest relatywne. Od czasow Einsteina tylko extremalni religianci
                  maja inna opinie...

                  Moja praca doktorska byla np. sprawdzana (recenzowana) przez profesora
                  jezyka angielskiego na czolowym australijskim uniwersytecie
                  tym samym, ktory skonczyl Bob Hawke, b. premier Australii).
                  Na prawie 400 stron formatu A4 znalazl on tyle tzw. bledow stylistycznych
                  (glownie owe "a" i "the"), ze ich korekta NIE zajela nawet pol strony erraty!
                  A ty szczeniaku sie mnie czepiasz! Do szkoly, a najlepiej do roboty, wsrod
                  prawdziwych anglosasow, a "rura ci zmieknie"!

                  LK: Coz za elokwencja. Jestem pod wrazeniem. Czy wszyscy "Australijczycy
                  pochodzenia polskiego" tak samo kulturalni? Dziekuje, szkoly juz dawno
                  pokonczone (wlaczajac doktorat z czolowego uniwersytetu w Kanadzie, kilku
                  premierow Kanady tam pokonczylo) ale chyba nie ma sie co licytowac. Nie masz
                  pojecia co ja robie , jak dlugo i gdzie wiec prosze sie nie osmieszaj.
                  LK: Sam sie osmieszasz, czepiajac sie do szczegolow i broniac marnej
                  jakosci artykuliku... Jestem tylko czlowiekiem, i czasem potrafie
                  "wyjsc z nerw", jak sie to potocznie (choc niezbyt poprawnie mowi).
                  A ten twoj belferski ton doprowadzil mnie do tego, ze nie wytrzymalem,
                  i napisalem, co mysle. Gdzie ty pracujesz, bo z twoja "personality",
                  to NIE widze ciebie ani na uczelni, ani w prywatnej firmie...
                  Pewnie pracujesz w administracji panstwowej (ferderalnej lub stanowej,
                  czy, jak tam i was mowia, prowincjonalnej). Tam tylko jest miejsce
                  (niestety) dla takich zadufkow jak ty. Ale ja ich zwalczam (po sadach).
                  Ciesz sie, ze mnie nie ma w Kanadzie, bo bym sie wzial za ciebie, i skonczyl
                  szybko twa kariere urzednicza!

                  (...))
                  W: Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
                  przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
                  LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...
                  W: Czytaj uwaznie. Daj to komus do przeczytania nie zeby ocenzurowac ale zeby
                  poprawic Twoje byki jak ten powyzszy...
                  LK: Ja tam zadnego "byka" nie widze. Ty chyba jestes zoofilem homoseksualista,
                  jak wszedzie widzisz "byki"...
                  W: Jestem pod wrazeniem rzeczowych argumentow. A moze to jakis nastepny dowcip?
                  Spotkalem dziesiatki Australijczykow. Narod moze czasami krewki ale bardzo z
                  zasady grzeczny i z zycia zadowolony. Ty mozesz miec paszport australijski
                  ale chamstwa to nie da sie ukryc...
                  LK: Przyganial kociolo garnkowi. Dzentelmen z Kanady sie znalazl!
                  Czepiasz sie po belfersku do szczegolikow, to masz, co chciales!
                  Lanadyjczykow spotkalem nie za duzo, wiec do dzis NIE wiem, czym sie
                  oni wlasciwie roznia od Amerykanow? Zreszta Kanada, to naprawde waski pasek
                  na granicy z USA. Znam dobrze polnoc USA (Minnesota, Pln. Dakota).
                  STRASZNE zadupie! Tam na polnocy musi byc jeszcze gorzej. WSPOLCZUJE!

                  W: Raczej nie za dobre porownanie. Po prost "nie od razu Krokow zbudowano"
                  i tyle.
                  LK: Ten twoj "Krokow" to kolekcja rozwalajacych sie bud...
                  Jak sie poniosi tak olbrzymie koszty i wyrzeczenia, to mozna oczekiwac
                  znacznie wiecej!

                  W: No wlasnie, a czego moznaby oczekiwac? Ze po 10 latach bezrobocie kolo 7%
                  i inflacja 2% (tak jak w Kanadzie i w Australii)?? A moze druga Japonia?
                  LK: Druga Japonia? Chyba tak. Czy slyszales o recesji w Japonii?
                  Uzaleznili sie od handlu zagranicznego, to teraz ja maja. Banki rozdaja
                  forse za darmo (procenty praktycznie zerowe), a recesja jak byla, to jest.
                  I ci przemadrzali ekonomisci z najlpeszych zachodnich
                  uczelni NIC nie potrafia poradzic!
                  ...
                  W: -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja,
                  Finlandia (tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych
                  Przyklad Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
                  tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche diamentow ale sporo
                  forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja.
                  ...
                  LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...
                  Dania ma do dzisiaj Grenlandie - najwieksza wyspe swiata (trudno NIE
                  zauwazyc)...
                  W: Przepraszam czy sugerujesz ze dobrobyt Dani jest w duzej mierze zasluga
                  Grenlandii? Obecnie to chyba do tego interesu dokladaja.
                  LK: Teraz moze i tak (recesja), ale kiedys niezle ciagneli...
                  (...)
                  W: Wiem, wiem. Ale chyba nie przez to sa teraz bogatymi ktajami !
                  LK: Nie tylko, ale miedzy innymi. Na bogactwo USA tez zlozylo sie
                  wiele czynnikow: pracowitosc i ethos pracy protestanckich kolonizatorow,
                  bezwzglednosc w "ethnic cleansing" Indian czy Eskimosow (Alaska),
                  olbrzymie bogactwa naturalne (kopaliny, urodzajna ziemia) czy wreszcie
                  odwazna polityka finansowa (pewnie nie wiesz, ze tzw. rezerwa federalna
                  to dosc nowy wynalazek, i ze w XIX w. praktycznie kazdy bank wypuszczal
                  swoje wlasne "dulary", przez co nie bylo w USA braku gotowki, jak np.
                  w Europie)...
                  (Kolonie Skandynawii) Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy
                  Francji, ale mialy...

                  W: Ty masz chyba jakas obsesje o tych koloniach. 150 lat temu Szwecja byla
                  naprawde ubogim krajem a od tego czasu nie podbila chyba zadnych nowych
                  teretorii??
                  LK: Juz ci pisalem, ze Szwecja i Szwajcaria to wyjatki potwierdzajace regu
                • Gość: KAGAN Do "Wojtka" IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 02:32
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                  W: No to dobrze, jestes Australijczykiem. W takim razie Twoj byly profesor
                  od angielskiego to chyba by zaplakal nad tym Twoim listem. Przyklad?
                  "WAS ten years of constant sacrifice not enough?" Enough said...
                  LK: Nie widze tu zadnego bledu! Moj list zostal sprawdzony przed
                  wyslaniem przez "spell & grammar check"!

                  W: Na grammer (SIC) check to bym za bardzo nie polegal i jak nie widzisz
                  w tym zdaniu bledy (SIC) to nie mamy o czym rozmawiac, moze inny ktos Tobie
                  podpowie.
                  LK: Naucz sie, koles porzadnie chocby jednego jezyka,
                  a pozniej poprawiaj innych! Co to jest "grammer" i tylko
                  zydki mowily "i jak nie widzisz w tym zdaniu bledy",
                  bo mialy klopoty z przypadkami...
                  A za tandete produkowana przez Microsoft odpowiada Bill G., a NIE ja!

                  A styl i uzywanie "a", "an", "the" to kwestia gustu...
                  Tu nie ma jakichs "zelaznych regul", podobnie jak w polskim mozna powiedziec
                  "Janek poszedl po piwo", i "po piwo poszedl Janek", w zaleznosci czy chodzi
                  nam glownie o Janka czy o piwko! Podobnie jest z uzywaniem (lub nie) "a"
                  czy "the" w angielskim - to glownie kwestia stylu i wyboru!

                  W: Niestety ale reguly sa. Ludzie ktorzy mowia tym jezykiem od dawna
                  uzywaja ich podswiadomie ale inni to musza ich sie nauczyc.
                  To nie jest wybor... W polskim mozna mieszac szyk ale sprobuj zrobic to w
                  angielskim , zobaczymy jak daleko zajdziesz...
                  LK: Cos tobie niezle mozg wyprali... jak chcesz udawac lorda brytyjskiego,
                  to owszem, trzeba mowic perfekt, z tym smiesznym "upper class" akcentem.
                  Ale w zyciu codziennym? Napisalem w tym jezyku dwie rozprawy
                  (na tytuly MA i PhD), wyglaszam od lat wyklady po angielsku, wystepowalem
                  w wielu sprawach w najwyzszych sadach (Federal Court, Court of Appeals),
                  i nikt sie NIE mogl przyczepic do mego angielskiego. Dopiero ty, Wojtku...

                  Jezyk "etniczny" to NIE jest jezyk programowania, gdzie wszystko jest scisle
                  zdefiniowane!
                  Podobny "ekspert" jak ty kiedys sie tez np. przyczepil do frazy
                  "kiedy ja opuszczalem Polske" (nie moje slowa), ze to niby anglicyzm.
                  Tak juz jest, jak osoba pochodzenia polskiego pisze po angielsku, to
                  bedzie do niego wtracac (chocby nieswiadomie) polonizmy, i na odwrot..
                  Fraza "kiedy ja opuszczalem Polske" jest bowiem gramatycznie poprawna,
                  mozna sie oczywiscie czepiac do stylu, ale przeciez w demokracji styl to
                  kwestia indywidualnego gustu. PROSZE WIEC O WIECEJ TOLERANCJI!
                  Poza tym, jako "non-native speaker of English" moj angielski bedzie
                  ZAWSZE nieco inny od jezyka uzywanego przez "native speakers". To, ze
                  sobie z tego NIE zdajesz sprawy swiadczy o twym zapoznieniu i ignorancji.

                  W: Robisz po prostu male bledy i nie ma sie co wstydzic.
                  LK: To czemu sie czepiasz? Wszak "errare humanum est"!
                  W: Mowienie ze jest twoj angielski inny to raczej ciekawe
                  zastosowanie relatywizmy moralnego.
                  LK: Wszystko jest relatywne. Od czasow Einsteina tylko extremalni religianci
                  maja inna opinie...

                  Moja praca doktorska byla np. sprawdzana (recenzowana) przez profesora
                  jezyka angielskiego na czolowym australijskim uniwersytecie
                  tym samym, ktory skonczyl Bob Hawke, b. premier Australii).
                  Na prawie 400 stron formatu A4 znalazl on tyle tzw. bledow stylistycznych
                  (glownie owe "a" i "the"), ze ich korekta NIE zajela nawet pol strony erraty!
                  A ty szczeniaku sie mnie czepiasz! Do szkoly, a najlepiej do roboty, wsrod
                  prawdziwych anglosasow, a "rura ci zmieknie"!

                  LK: Coz za elokwencja. Jestem pod wrazeniem. Czy wszyscy "Australijczycy
                  pochodzenia polskiego" tak samo kulturalni? Dziekuje, szkoly juz dawno
                  pokonczone (wlaczajac doktorat z czolowego uniwersytetu w Kanadzie, kilku
                  premierow Kanady tam pokonczylo) ale chyba nie ma sie co licytowac. Nie masz
                  pojecia co ja robie , jak dlugo i gdzie wiec prosze sie nie osmieszaj.
                  LK: Sam sie osmieszasz, czepiajac sie do szczegolow i broniac marnej
                  jakosci artykuliku... Jestem tylko czlowiekiem, i czasem potrafie
                  "wyjsc z nerw", jak sie to potocznie (choc niezbyt poprawnie mowi).
                  A ten twoj belferski ton doprowadzil mnie do tego, ze nie wytrzymalem,
                  i napisalem, co mysle. Gdzie ty pracujesz, bo z twoja "personality",
                  to NIE widze ciebie ani na uczelni, ani w prywatnej firmie...
                  Pewnie pracujesz w administracji panstwowej (ferderalnej lub stanowej,
                  czy, jak tam i was mowia, prowincjonalnej). Tam tylko jest miejsce
                  (niestety) dla takich zadufkow jak ty. Ale ja ich zwalczam (po sadach).
                  Ciesz sie, ze mnie nie ma w Kanadzie, bo bym sie wzial za ciebie, i skonczyl
                  szybko twa kariere urzednicza!

                  (...))
                  W: Zanim wyslales ten list do tego czasopisma powinienes dac to komus do
                  przeczytania...A teraz troche uwag merytorycznych:
                  LK: Widze, ze jestes milosnikiem cenzury...
                  W: Czytaj uwaznie. Daj to komus do przeczytania nie zeby ocenzurowac ale zeby
                  poprawic Twoje byki jak ten powyzszy...
                  LK: Ja tam zadnego "byka" nie widze. Ty chyba jestes zoofilem homoseksualista,
                  jak wszedzie widzisz "byki"...
                  W: Jestem pod wrazeniem rzeczowych argumentow. A moze to jakis nastepny dowcip?
                  Spotkalem dziesiatki Australijczykow. Narod moze czasami krewki ale bardzo z
                  zasady grzeczny i z zycia zadowolony. Ty mozesz miec paszport australijski
                  ale chamstwa to nie da sie ukryc...
                  LK: Przyganial kociolo garnkowi. Dzentelmen z Kanady sie znalazl!
                  Czepiasz sie po belfersku do szczegolikow, to masz, co chciales!
                  Lanadyjczykow spotkalem nie za duzo, wiec do dzis NIE wiem, czym sie
                  oni wlasciwie roznia od Amerykanow? Zreszta Kanada, to naprawde waski pasek
                  na granicy z USA. Znam dobrze polnoc USA (Minnesota, Pln. Dakota).
                  STRASZNE zadupie! Tam na polnocy musi byc jeszcze gorzej. WSPOLCZUJE!

                  W: Raczej nie za dobre porownanie. Po prost "nie od razu Krokow zbudowano"
                  i tyle.
                  LK: Ten twoj "Krokow" to kolekcja rozwalajacych sie bud...
                  Jak sie poniosi tak olbrzymie koszty i wyrzeczenia, to mozna oczekiwac
                  znacznie wiecej!

                  W: No wlasnie, a czego moznaby oczekiwac? Ze po 10 latach bezrobocie kolo 7%
                  i inflacja 2% (tak jak w Kanadzie i w Australii)?? A moze druga Japonia?
                  LK: Druga Japonia? Chyba tak. Czy slyszales o recesji w Japonii?
                  Uzaleznili sie od handlu zagranicznego, to teraz ja maja. Banki rozdaja
                  forse za darmo (procenty praktycznie zerowe), a recesja jak byla, to jest.
                  I ci przemadrzali ekonomisci z najlpeszych zachodnich
                  uczelni NIC nie potrafia poradzic!
                  ...
                  W: -Jest sporo nacji ktore dorobily sie dobrobytu bez koloni. Szwecja,
                  Finlandia (tez byla kolonia), Dania, Irlandia ( byla kolonia) i wiele innych
                  Przyklad Belgii tez chyba nie jest najszczesliwszy. Belgia wcale w tym Kongo
                  tak dlugo tam nie siedziala. Moze i wydobyli troche diamentow ale sporo
                  forsy w to wladowli. Kolonie to dlugoplanowa inwestycja.
                  ...
                  LK: Moze nie wiesz, ale Szwecja i Dania tez mialy kolonie...
                  Dania ma do dzisiaj Grenlandie - najwieksza wyspe swiata (trudno NIE
                  zauwazyc)...
                  W: Przepraszam czy sugerujesz ze dobrobyt Dani jest w duzej mierze zasluga
                  Grenlandii? Obecnie to chyba do tego interesu dokladaja.
                  LK: Teraz moze i tak (recesja), ale kiedys niezle ciagneli...
                  (...)
                  W: Wiem, wiem. Ale chyba nie przez to sa teraz bogatymi ktajami !
                  LK: Nie tylko, ale miedzy innymi. Na bogactwo USA tez zlozylo sie
                  wiele czynnikow: pracowitosc i ethos pracy protestanckich kolonizatorow,
                  bezwzglednosc w "ethnic cleansing" Indian czy Eskimosow (Alaska),
                  olbrzymie bogactwa naturalne (kopaliny, urodzajna ziemia) czy wreszcie
                  odwazna polityka finansowa (pewnie nie wiesz, ze tzw. rezerwa federalna
                  to dosc nowy wynalazek, i ze w XIX w. praktycznie kazdy bank wypuszczal
                  swoje wlasne "dulary", przez co nie bylo w USA braku gotowki, jak np.
                  w Europie)...
                  (Kolonie Skandynawii) Nie za duze, w porownaniu np. do W. Brytanii czy
                  Francji, ale mialy...

                  W: Ty masz chyba jakas obsesje o tych koloniach. 150 lat temu Szwecja byla
                  naprawde ubogim krajem a od tego czasu nie podbila chyba zadnych nowych
                  teretorii??
                  LK: Juz ci pisalem, ze Szwecja i Szwajcaria to wyjatki potwierdzajace regu
                  • Gość: KAGAN Do W - cd IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 02:35
                    : Ty masz chyba jakas obsesje o tych koloniach. 150 lat temu Szwecja byla
                    naprawde ubogim krajem a od tego czasu nie podbila chyba zadnych nowych
                    teretorii??
                    LK: Juz ci pisalem, ze Szwecja i Szwajcaria to wyjatki potwierdzajace regule.
                    Finlandia zyla z posrednictwa miedzy zachodem a ZSRR (podobnie jak
                    (Austria), teraz oba te kraje maja b. powazne klopoty. Heider nie wzial sie
                    z ksiezyca...
                    W: O Finlandie to ja bym sie na Twoim miejscu za bardzo nie martwil.
                    Od opadku komunizmy, kraj ten, po przez postawienie na elektronike i inne
                    nowoczesne przemysly (Nokia), ma jeden z najwyzszych wzrostow dochodu na
                    przecietnego mieszkanca. Zycze wszystkim bardzo zeby wszystkie
                    kraje mialy takie problemy...
                    LK: Ale bezrobotnych w Finladii tyle, ze UE wysyla im (doslownie) paczki
                    z zywnoscia. Zreszta Nokia ma obecnie powazne problemy (podobnie jak
                    Ericcson), bo rynek sie nasycil. Ja mam np. od kilku lat Ericcson
                    GF768 i ani mysle o zmianie, bo po co? Te nowe "komorki" maja moze wiecej
                    funkcji, ale ja potrzebuje telefon a nie konsole do gier,
                    sa poza tym wieksze i ciezsze, czyli krok do tylu... A przeciez Nokia
                    czy Ericsson zatrudniaja cale sztaby MBA i nawet DBA...

                    W: Mu chyba nie bedziemy mowic o cyklicznych wachaniach rynku tylko o
                    generalnym poziomie dobrobytu.
                    LK: Jednakze nawet wysoki dobrobyt w kapitalizmie NIE chroni WSZYSTKICH
                    przed kaprysami koniunktury. A propos: czy ty aby nie konczyles HZ na
                    SGPiS?
                    W: Finlandia (byla prowincja Rosji) stala sie bardzo zamoznym krajem bez zadnych
                    koloni. A moze i z tym sie nie zgadzasz?
                    LK: Finlandia miala de facto wewnetrzne kolonie, bo cala jej polnoc to kraj
                    dziewiczy, zamieszkaly przez Eskimosow, a nie ugrofinskich Finow...
                    Podobnie, choc niezupelnie jak Kanada...
                    W: Z reszta Australia ma tez cos podobnego do Heidera, "One Nation" czy
                    cos takiego..
                    LK: P. Hanson i jej "One Nation" maja sporo racji. Np. polityka tzw. wielo-
                    kulturowosci doprowadzila do powstania ghett etnicznych. Jako "etnik"
                    jestem tez (jak wiekszosc owych "etnikow") jej przeciwny, bo zamyka
                    ta polityke droge do zostania pelnoprawnym Australijczykiem dla owych
                    "etnikow", ktorzy zostaja przypisani do ghetta etnicznego ("ghetto"
                    to pojecie NIE tylko geograficzne). P. Hanson sie tez slusznie sprzeciwia
                    nadmiernej prywatyzacji, nadmiernej pomocy dla Aborygenow czy przyjmowaniu
                    nielegalnych imigrantow. Nalezy tez pamietac, ze bezrobocie tez rosnie w
                    Australii, i wcale nie jest tu tak rozowo...
                    (CDN)
          • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist- IP: *.kingston.net 04.11.01, 22:58
            Kontynuacja mojej odpowiedzi

            > Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu moze
            > czegos nie uwzglednila i nie nazekali jakie to zle samochody jezdza w Polsce
            > (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg. ciebie nie mozna ufac
            > temu raportowi???
            > LK: Ja dalem tylko przyklady. Jakbym chcial, to bym znalazl setki
            > bledow, a oni sobie przeciez za te raporty niezle licza!
            > Czy wiesz ile kosztuje pelen raport?
            > Raz sie zapytalem w ich londynskim biurze, i musialem usiasc po
            > ulsyszeniu ceny...

            I tutaj pomylily sie Tobie dwa pojecia. Przedruk tego "survey" kosztuje okolo 4 dolarow (ceny sa
            podane
            na koncu artykulu). Co jest natomiast o wiele drozsze to "Reports" (wiem ile on kosztuje) ale oni tego
            nie drukuja w swoim
            czasopismie i trzeba to kupic oddzielnie. Wiec nie krzycz ile to oni za to chca bo chca grosze.
            "Reports" to cos zupelnie innego !


            > A te raporty sa takiej wlasnie marnej jakosci jak ten "abstract", ktory
            > skrytykowalem...

            • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist- IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 00:51
              Gość portalu: Wojtek napisał(a):
              Kontynuacja mojej odpowiedzi
              LK: Musimy sie streszczac, bo moja odp. zajela az 3 posty...
              W: Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu
              moze czegos nie uwzglednila i nie nazekali jakie to zle samochody jezdza
              w Polsce (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg. ciebie
              nie mozna ufac temu raportowi???
              LK: Ja dalem tylko przyklady. Jakbym chcial, to bym znalazl setki
              bledow, a oni sobie przeciez za te raporty niezle licza!
              Czy wiesz ile kosztuje pelen raport?
              Raz sie zapytalem w ich londynskim biurze, i musialem usiasc po ulsyszeniu
              ceny...
              W: I tutaj pomylily sie Tobie dwa pojecia. Przedruk tego "survey" kosztuje
              okolo 4 dolarow (ceny sa podane na koncu artykulu).
              LK: Tylko frajer im za to zaplaci! Skopiowanie czy zeskanowanie
              kosztuje tylko drobny ulamek owych 4 dolcow... Brytyjczycy tak niezle
              lupili kolonie, ze nie mam najmniejszych skrupulow ich "nabijac w butelke"...

              W: Co jest natomiast o wiele drozsze to "Reports" (wiem ile on kosztuje)
              ale oni tego nie drukuja w swoim czasopismie i trzeba to kupic oddzielnie.
              Wiec nie krzycz ile to oni za to chca bo chca grosze.
              LK: Ten pelny raport zawiera wiecej szczegolow, a wiec i jeszcze
              wiecej bledow. Jest on sporzadzany przez dyletantow, NIE znajacych
              specyfiki Polski, jej kultury czy historii. To tak, jakby mnie
              zapytac o raport na temat Japonii. Zgoda, napisalem kiedys broszurke
              na temat Korei Pld. jako ew. wzoru dla Polski, ale po pierwsze miala
              ona scisle ograniczony zakres, po drugie NIE roscila sobie ona
              bycia autorytatywnym opracowaniem! A "The Economist" ma takie zapedy,
              choc sie, tak naprawde, NIE znaja nawet na wlasnej gospodarce...

              W: "Reports" to cos zupelnie innego !
              LK: Patrz wyzej...
              A te raporty sa takiej wlasnie marnej jakosci jak ten "abstract", ktory
              skrytykowalem...
              Pozdrawiam, bo na tym sie twoj post konczy!
              • Gość: Wojtek Re: Survey of Poland in The Economist- IP: *.kingston.net 05.11.01, 02:11
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                > Kontynuacja mojej odpowiedzi
                > LK: Musimy sie streszczac, bo moja odp. zajela az 3 posty...
                > W: Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu
                > moze czegos nie uwzglednila i nie nazekali jakie to zle samochody jezdza
                > w Polsce (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg. ciebie
                > nie mozna ufac temu raportowi???
                > LK: Ja dalem tylko przyklady. Jakbym chcial, to bym znalazl setki
                > bledow, a oni sobie przeciez za te raporty niezle licza!
                > Czy wiesz ile kosztuje pelen raport?
                > Raz sie zapytalem w ich londynskim biurze, i musialem usiasc po ulsyszeniu
                > ceny...
                > W: I tutaj pomylily sie Tobie dwa pojecia. Przedruk tego "survey" kosztuje
                > okolo 4 dolarow (ceny sa podane na koncu artykulu).
                > LK: Tylko frajer im za to zaplaci! Skopiowanie czy zeskanowanie
                > kosztuje tylko drobny ulamek owych 4 dolcow... Brytyjczycy tak niezle
                > lupili kolonie, ze nie mam najmniejszych skrupulow ich "nabijac w butelke"...

                Tak ich ci Brytyjczycy lupili ze Australia skonczyla jako jeden z najlepszych krajow do zycia (wg. ONZ). Ale
                zapomnialem przeciez to sa liczby i latwo nimi manipulowac. Nie wiem na jakim uniwerku Ty pracujesz
                ale na moim to podczas swojego wykladu to kradzionych kopi to bys sobie nie rozprowadzil!


                > W: Co jest natomiast o wiele drozsze to "Reports" (wiem ile on kosztuje)
                > ale oni tego nie drukuja w swoim czasopismie i trzeba to kupic oddzielnie.
                > Wiec nie krzycz ile to oni za to chca bo chca grosze.
                > LK: Ten pelny raport zawiera wiecej szczegolow, a wiec i jeszcze
                > wiecej bledow. Jest on sporzadzany przez dyletantow, NIE znajacych
                > specyfiki Polski, jej kultury czy historii. To tak, jakby mnie
                > zapytac o raport na temat Japonii. Zgoda, napisalem kiedys broszurke
                > na temat Korei Pld. jako ew. wzoru dla Polski, ale po pierwsze miala
                > ona scisle ograniczony zakres, po drugie NIE roscila sobie ona
                > bycia autorytatywnym opracowaniem! A "The Economist" ma takie zapedy,
                > choc sie, tak naprawde, NIE znaja nawet na wlasnej gospodarce...
                >
                > W: "Reports" to cos zupelnie innego !
                > LK: Patrz wyzej...

                Nazekales publicznie jaki ten artykul by drogi. Potem mowisz ze mozna go miec za darmo. Moze
                zacytujesz prawdziwy "Raport" na temat Polski (ostatnia cena jaka mi podawali byla 699 amerykanskich
                ale jak sie kupi wiecej regionow to jest znizka) to wtedy podyskutujemy. "Survey" to nie streszczenie
                "Raport" to co zupelnie innego wiec nie ma co oceniac.
                > A te raporty sa takiej wlasnie marnej jakosci jak ten "abstract", ktory
                > skrytykowalem...
                > Pozdrawiam, bo na tym sie twoj post konczy!

                • Gość: KAGAN Survey of Poland in 'The Economist' IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 02:46
                  Wojtek napisał(a): Kontynuacja mojej odpowiedzi
                  LK: Musimy sie streszczac, bo moja odp. zajela az 3 posty...
                  W: Poniewaz jedna mapa nie byla za dokladna, jedna czesc jednego grafu
                  moze czegos nie uwzglednila i nie nazekali jakie to zle samochody jezdza
                  w Polsce (nazekali przeciez na drogi, nie wystarczy?) to wg. ciebie
                  nie mozna ufac temu raportowi???
                  LK: Ja dalem tylko przyklady. Jakbym chcial, to bym znalazl setki
                  bledow, a oni sobie przeciez za te raporty niezle licza!
                  Czy wiesz ile kosztuje pelen raport?
                  Raz sie zapytalem w ich londynskim biurze, i musialem usiasc po ulsyszeniu
                  ceny...
                  W: I tutaj pomylily sie Tobie dwa pojecia. Przedruk tego "survey" kosztuje
                  okolo 4 dolarow (ceny sa podane na koncu artykulu).
                  LK: Tylko frajer im za to zaplaci! Skopiowanie czy zeskanowanie
                  kosztuje tylko drobny ulamek owych 4 dolcow... Brytyjczycy tak niezle
                  lupili kolonie, ze nie mam najmniejszych skrupulow ich "nabijac w butelke"
                  W: Tak ich ci Brytyjczycy lupili ze Australia skonczyla jako jeden z
                  najlepszych krajow do zycia (wg. ONZ).
                  LK: Mowie tu prawdziwych koloniach, zamieszkalych przez "wogow",
                  a NIE o DOMINIACH (Australia czy Kanada)!
                  W: Ale zapomnialem przeciez to sa liczby i latwo nimi manipulowac.
                  Nie wiem na jakim uniwerku Ty pracujesz ale na moim to podczas swojego wykladu
                  to kradzionych kopi to bys sobie nie rozprowadzil!
                  LK: I znow widze, ze NIC nie rozumiesz! I NIE znasz prawa!
                  Dla studentow to ja moge (przynajmniej w Australii) skopiowac
                  caly raport (tyle, ze musze podac zrodlo i NIE moge brac od studentow
                  za te kopie pieniedzy), podobnie do celow naukowych (research).
                  TYLKO jak bym chcial uzywac ten raport w prywatnym biznesie, np.
                  jako konsultant, to naruszylbym australijskie prawo! Ale coz, nie
                  kazdy jest w stanie zrozumiec prawo, czy ten wystepowac jako strona
                  w procesie sadowym... Chyba ty jednak SGPiSu NIE konczyles, albo
                  po znajomosci...

                  W: Co jest natomiast o wiele drozsze to "Reports" (wiem ile on kosztuje)
                  ale oni tego nie drukuja w swoim czasopismie i trzeba to kupic oddzielnie.
                  Wiec nie krzycz ile to oni za to chca bo chca grosze.
                  LK: Ten pelny raport zawiera wiecej szczegolow, a wiec i jeszcze
                  wiecej bledow. Jest on sporzadzany przez dyletantow, NIE znajacych
                  specyfiki Polski, jej kultury czy historii. To tak, jakby mnie
                  zapytac o raport na temat Japonii. Zgoda, napisalem kiedys broszurke
                  na temat Korei Pld. jako ew. wzoru dla Polski, ale po pierwsze miala
                  ona scisle ograniczony zakres, po drugie NIE roscila sobie ona bycia
                  autorytatywnym opracowaniem! A "The Economist" ma takie zapedy,
                  choc sie, tak naprawde, NIE znaja nawet na wlasnej gospodarce...

                  W: Nazekales publicznie jaki ten artykul by drogi. Potem mowisz ze mozna go
                  miec za darmo.
                  LK: Nie za darmo! Ja kupilem sobie tego "Ekonoma". Mowilem jeno o kopiach!
                  W: Moze zacytujesz prawdziwy "Raport" na temat Polski (ostatnia cena jaka
                  mi podawali byla 699 amerykanskich ale jak sie kupi wiecej regionow to jest
                  znizka) to wtedy podyskutujemy. "Survey" to nie streszczenie
                  "Raport" to co zupelnie innego wiec nie ma co oceniac.
                  LK: Ale oparte na tych samych zrodlach. Uwazam, ze nawet 350 dolarow
                  (pol ceny) to za duzo, jak na jakosc owych "raportow"...

                  LK: A te raporty sa takiej wlasnie marnej jakosci jak ten "abstract", ktory
                  skrytykowalem...
                  W: Pozdrawiam, bo na tym sie twoj post konczy!
                  LK: OK!

          • Gość: XXX Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.chello.pl 04.11.01, 23:53
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Wojtek napisał(a):
            >
            > Nie chce sie czepiac szczegolow ale jak wiekszosc Polakow masz calkiem
            > spore problemy z "articles".
            > LK:
            > 1. jestem Australijczykiem pochodzenia polskiego.
            > 2. Ty masz problemy z odroznieniem "artykulu" od "listu od czytelnika"...

            Skoro jesteś jak twierdzisz Australijczykiem polskiego pochodzenia i jednocześnie
            twierdzisz, że The Economist nie ma prawa wypowiadać się na temat polskiej
            ekonomii, to z jakiej parafii sam uzurpujesz sobie prawo do wypowiadania się w
            naszym imieniu?

            Skoro mieszkasz w Australii, to bądź łaskaw nie wypowiadać się w sprawie Polaków
            bo psujesz nam opinię swoimi poczynaniami typu pretensje do gazety jakby to ona
            domagała się czegoś od nas a nie prezentowała swojej (choćby niepochlebnej)
            opinii.
            • Gość: Kagan Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.01, 00:58
              Gość portalu: XXX napisał(a):
              LK:
              1. jestem Australijczykiem pochodzenia polskiego.

              XX: Skoro jesteś jak twierdzisz Australijczykiem polskiego pochodzenia i
              jednocześnie twierdzisz, że The Economist nie ma prawa wypowiadać się na
              temat polskiej ekonomii, to z jakiej parafii sam uzurpujesz sobie prawo do
              wypowiadania się w naszym imieniu?
              LK: Cs ci sie pomylilo:
              1. Ja niczego NIE zabranialem angolom, ja ich tylko krytykowalem!
              2. Jako osoba pochodzenia polskiego mam chyba prawo krytyki antypolskich
              wypowiedzi. Czyzbyscie w Polsce juz tak zglupieli, ze NIE widzicie
              potrzeby silnego, propolskiego lobby na zachodzie?

              XXX: Skoro mieszkasz w Australii, to bądź łaskaw nie wypowiadać się w
              sprawie Polaków bo psujesz nam opinię swoimi poczynaniami typu pretensje do
              gazety jakby to ona domagała się czegoś od nas a nie prezentowała swojej
              (choćby niepochlebnej) opinii.
              LK:
              1. Emigracja NIE juz grzechem. Ale ci komuna mozg wyprala...
              2. Opinie to Polacy psuja sobie takimi postami ja twoj, bez sensu, ladu i
              skladu... Uwazam, ze nalezy ostrzec rodakow w kraju przed tym, co Polsce
              i Polakom Unia Europejska szykuje, czyli natepnym 10 latom daremnych
              wyrzeczen...
              Odmawiajac mi prawa glosu stajesz w szeregu z Michnikoszechterem
              i jego b. kolegami-cenzorami...
              Kagan
      • Gość: herbat Re: Survey of Poland in The Economist IP: *.acn.waw.pl 02.11.01, 22:02
        list jest ok.
        mam b. podobne wrazenie
        na wszytko nalezy spogladac "z helikoptera" inaczej zawsze bedzie
        zawsze "krzywo"
    • Gość: GMR Re: Proszę o przetłumaczenie tego tekstu na polski IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 03.11.01, 00:23
      Niech wie prosty lud zapatrzony ślepo w UE co ona im szykuje. On ma prawo to
      wiedziec by móc w porę przeciwdziałać a tym samym zapobiec kolejnemu
      eksperymentowi gospodarczeemu na zywym organizmie Polski
      • Gość: polishAM Na marginesie GMR czemu konkurs Wieniawskiego jest IP: *.tnt33.ewr3.da.uu.net 03.11.01, 05:45
        kontrolowany teraz przez Zydow. Jestes Poznaniakiem jak ja(z Grunwaldu). Jak
        mozna bylo pozwolic zeby te szmaty przewodzily naszej imprezie. Trzeba
        podtrzymywac nasza tradycje.
        • Gość: # Re: Na marginesie GMR czemu konkurs Wieniawskiego jest IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.11.01, 13:58
          Specialite de la maison "ekonomistow" typu fun Balcerowicza
          to niska wydajnosc Polakow, brak wlasnego kapitalu, zacofane rolnictwo
          roszczeniowosc i mentalnosc komustyczna i tym podobne farmazony
          brane z autopsji.
          W PRL wlasnie komunistyczni dygnitarze i ich rodzinki cechowaly sie
          takimi przywarzami. Kapitalu nie mieli jak np. badylarze czy prywaciarze
          i rzemieslnicy. Ci ostatni to niszczona generacja, ktora pamietala co to jakosc,
          bo najpierw terminowal jako czeladnik.

          A teraz ci sami uwlaszczeni na okradanym przez 50 lat narodzie
          jako jako byla nomenklatura partyjna, centrale zagraniczne, tajne sluzby powiazane
          nicmi finasowymi z mafia i cinkciarzami, handlem bronia itp.
          smialo i z tupetem krytykuja polaczkow jak glupich nierobow.

          Wyplynelo z Polski od 1989 roku kilkaset miliardow $ z racji
          z racji otwarcia swego wyglodnialego rynku bez najmniejszej troski
          rozwoj polskiej gospodarki i ochrone rynku. Asymetria, mikroskopijne kontygenty
          nawet na maliny zawalily dotowana eksportem polskie rolnictwo, handel i przemysl.

          Zaczelismy sprowadzac towary tradycyjnie produkowane w kraju - gwozdzie, sruby, drut,
          deski, mlotki, siekiery, lopaty,....szklo, sukno, piasek i wode i papier toaletowy.

          Taki import + niezdrowa dotowana zywnosc likwiduje 3 mln miejsc pracy i tworzy je w UE.

          Sami bylismy non stop oskarzani o dumping. Afera karabianowa Cenzin, ukradzenie fabryki
          z nazwa -Wedel, wykupienie zwirowni, piaskowni i cementowni przed budow autostrad.
          Stocznie, huty -Luccini typowa restrukturyzacja, papiernie, tyton, alkohol, wszystko..

          Potem handel z supermarketami. Towary w Polsce byly produkowane przed 1989
          tylko nie szly na rynek wewnetrzny. Ot tak, aby sie Urban wyzywil- co glosil bezczelnie
          jako rzecznik rzadu brakow rynkowych.

          W trzech miesiacach 1990 roku "zalatwil" programowo Balcerowicz wszystkie firmy z rynkiem
          na zachodzie, bo im podwyzszyl splacany kredyt niewyobrazalnie dla fachowcow z Economist.

          A spekulanci zarobili 114 % kapitalu - w 3 m-ce. Kosztem Polakow. Ten proceder trwa
          do dzis. Przez lata jednak procenty dawaly spekulantom zysk 20, 30 i 40 % kapitalu !!!!

          Nie interesowal sie nadwartosciowym zlotym. Nie interesowal sie struktura gospodarki.

          Tylko odwrotnoscia nacjonalizacji. Teraz panstwowe polskie musi byc zmienione na prywatne
          zagraniczne - co czesto okazywalo sie panstwowym zagranicznym. Pelno przykladow.

          UW chciala wiecej miejsc w powiatach i AWS sie na zgodzil. Koszt olbrzymi.
          "Schladznie" latami gospodarki "silna" zlotym nabijajcym kabze spekulantom m/dznarodowym
          wysokie stopy % -owe, pzry inflacji 4,6 %, najdrozszy kredyt swiata - ladnie sie
          wiaze z pazernoscia RPP o kilka mln zl premii jakie wysadza od Polakow.
          Deficyt w handlu zagranicznym, celowa likwidacja nowych technologii w cywili
          i wojsku, niszczenie krajowej wytworzosci i wakacje podatkowe dla obcych

          a piewcy Balcerowicza obwiniaja narod. Bo dla BP PZPR byla tylko "jadna droga".
          Wtedy i teraz. Jedna jedynie sluszna. Pozdrawiam kolege z Australii #
          • Gość: zyx Re: Na marginesie GMR czemu konkurs Wieniawskiego jest IP: *.rdu.bellsouth.net 03.11.01, 16:20
            konkluzja # : biedne , glupie my. wiec czyja wina? od 1000 lat tak bylo i chyba sie nie zmieni. Bo skad?
            Skad wziac madrosc po tysiacleciu glupoty?

            Gość portalu: # napisał(a):

            > Specialite de la maison "ekonomistow" typu fun Balcerowicza
            > to niska wydajnosc Polakow, brak wlasnego kapitalu, zacofane rolnictwo
            > roszczeniowosc i mentalnosc komustyczna i tym podobne farmazony
            > brane z autopsji.
            > W PRL wlasnie komunistyczni dygnitarze i ich rodzinki cechowaly sie
            > takimi przywarzami. Kapitalu nie mieli jak np. badylarze czy prywaciarze
            > i rzemieslnicy. Ci ostatni to niszczona generacja, ktora pamietala co to jakosc
            > ,
            > bo najpierw terminowal jako czeladnik.
            >
            > A teraz ci sami uwlaszczeni na okradanym przez 50 lat narodzie
            > jako jako byla nomenklatura partyjna, centrale zagraniczne, tajne sluzby powia
            > zane
            > nicmi finasowymi z mafia i cinkciarzami, handlem bronia itp.
            > smialo i z tupetem krytykuja polaczkow jak glupich nierobow.
            >
            > Wyplynelo z Polski od 1989 roku kilkaset miliardow $ z racji
            > z racji otwarcia swego wyglodnialego rynku bez najmniejszej troski
            > rozwoj polskiej gospodarki i ochrone rynku. Asymetria, mikroskopijne kontygenty
            > nawet na maliny zawalily dotowana eksportem polskie rolnictwo, handel i prze
            > mysl.
            >
            > Zaczelismy sprowadzac towary tradycyjnie produkowane w kraju - gwozdzie, sr
            > uby, drut,
            > deski, mlotki, siekiery, lopaty,....szklo, sukno, piasek i wode i papier toalet
            > owy.
            >
            > Taki import + niezdrowa dotowana zywnosc likwiduje 3 mln miejsc pracy i tworzy
            > je w UE.
            >
            > Sami bylismy non stop oskarzani o dumping. Afera karabianowa Cenzin, ukrad
            > zenie fabryki
            > z nazwa -Wedel, wykupienie zwirowni, piaskowni i cementowni przed budow autostr
            > ad.
            > Stocznie, huty -Luccini typowa restrukturyzacja, papiernie, tyton, alkohol, wsz
            > ystko..
            >
            > Potem handel z supermarketami. Towary w Polsce byly produkowane przed 1989
            > tylko nie szly na rynek wewnetrzny. Ot tak, aby sie Urban wyzywil- co glosil be
            > zczelnie
            > jako rzecznik rzadu brakow rynkowych.
            >
            > W trzech miesiacach 1990 roku "zalatwil" programowo Balcerowicz wszystkie
            > firmy z rynkiem
            > na zachodzie, bo im podwyzszyl splacany kredyt niewyobrazalnie dla fachowcow z
            > Economist.
            >
            > A spekulanci zarobili 114 % kapitalu - w 3 m-ce. Kosztem Polakow. Ten proce
            > der trwa
            > do dzis. Przez lata jednak procenty dawaly spekulantom zysk 20, 30 i 40 % kapit
            > alu !!!!
            >
            > Nie interesowal sie nadwartosciowym zlotym. Nie interesowal sie struktura
            > gospodarki.
            >
            > Tylko odwrotnoscia nacjonalizacji. Teraz panstwowe polskie musi byc zmienione n
            > a prywatne
            > zagraniczne - co czesto okazywalo sie panstwowym zagranicznym. Pelno przykladow
            > .
            >
            > UW chciala wiecej miejsc w powiatach i AWS sie na zgodzil. Koszt olbrzymi.
            > "Schladznie" latami gospodarki "silna" zlotym nabijajcym kabze spekulantom m/d
            > znarodowym
            > wysokie stopy % -owe, pzry inflacji 4,6 %, najdrozszy kredyt swiata - ladnie si
            > e
            > wiaze z pazernoscia RPP o kilka mln zl premii jakie wysadza od Polakow.
            > Deficyt w handlu zagranicznym, celowa likwidacja nowych technologii w cywil
            > i
            > i wojsku, niszczenie krajowej wytworzosci i wakacje podatkowe dla obcych
            >
            > a piewcy Balcerowicza obwiniaja narod. Bo dla BP PZPR byla tylko "jadna
            > droga".
            > Wtedy i teraz. Jedna jedynie sluszna. Pozdrawiam kolege z Australii #
            >

          • Gość: Kagan Re: Na marginesie GMR czemu konkurs Wieniawskiego jest IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.01, 08:14
            Gość portalu: # napisał(a):

            Specialite de la maison "ekonomistow" typu fun Balcerowicza
            to niska wydajnosc Polakow, brak wlasnego kapitalu, zacofane rolnictwo
            roszczeniowosc i mentalnosc komustyczna i tym podobne farmazony
            brane z autopsji.
            LK: Balcerowicz to "ekonom", a NIE "ekonomista"!

            W PRL wlasnie komunistyczni dygnitarze i ich rodzinki cechowaly sie
            takimi przywarzami. Kapitalu nie mieli jak np. badylarze czy prywaciarze
            i rzemieslnicy. Ci ostatni to niszczona generacja, ktora pamietala co to
            jakosc, bo najpierw terminowal jako czeladnik.
            LK: Balcerowicz NIGDY nie pracowal w prawdziwej firmie prywatnej,
            a wzial sie za wprowadzanie kapitalizmu do CALEGO kraju...

            A teraz ci sami uwlaszczeni na okradanym przez 50 lat narodzie
            jako jako byla nomenklatura partyjna, centrale zagraniczne,
            tajne sluzby powiazanenicmi finasowymi z mafia i cinkciarzami,
            handlem bronia itp.
            smialo i z tupetem krytykuja polaczkow jak glupich nierobow.
            LK: Musza na kogos zwalic swoja wine...

            Wyplynelo z Polski od 1989 roku kilkaset miliardow $ z racji
            z racji otwarcia swego wyglodnialego rynku bez najmniejszej troski
            rozwoj polskiej gospodarki i ochrone rynku. Asymetria, mikroskopijne
            kontygenty nawet na maliny zawalily dotowana eksportem polskie rolnictwo,
            handel i przemysl.
            LK: O to wlasnie chodzilo. Na zachodzie jest przeciez NADPRODUKCJA
            WSZYSTKIEGO! Po co im wiec polskie wyroby?

            Zaczelismy sprowadzac towary tradycyjnie produkowane w kraju -
            gwozdzie, sruby, drut, deski, mlotki, siekiery, lopaty,....szklo, sukno,
            piasek i wode i papier toaletowy.
            LK: Potzrebni im bylismy TYLKO jako rynek zbytu!

            Taki import + niezdrowa dotowana zywnosc likwiduje 3 mln miejsc pracy
            i tworzy je w UE.
            LK: O to wlasnie chodzi Unii...

            Sami bylismy non stop oskarzani o dumping. Afera karabianowa Cenzin,
            ukradzenie fabryki z nazwa -Wedel, wykupienie zwirowni, piaskowni i
            cementowni przed budow autostrad.
            LK: Bo nami ( w Polsce) rzadza zdrajcy i obcoplemiency!

            Stocznie, huty -Luccini typowa restrukturyzacja, papiernie, tyton, alkohol,
            wszystko..
            Potem handel z supermarketami. Towary w Polsce byly produkowane przed 1989
            tylko nie szly na rynek wewnetrzny. Ot tak, aby sie Urban wyzywil
            - co glosil bezczelniejako rzecznik rzadu brakow rynkowych.
            W trzech miesiacach 1990 roku "zalatwil" programowo Balcerowicz wszystkie
            firmy z rynkiem na zachodzie, bo im podwyzszyl splacany kredyt
            niewyobrazalnie dla fachowcow z Economist.
            LK: Mysle, ze wyobrazalnie, tyle ze oni tego NIGDY nie opublikuja!

            A spekulanci zarobili 114 % kapitalu - w 3 m-ce. Kosztem Polakow.
            Ten proceder trwa do dzis. Przez lata jednak procenty dawaly spekulantom
            zysk 20, 30 i 40 % kapitalu !!!!
            LK: Cala gielda to przeciez jedno wielkie kasyno, gdzie wygrywa wlasciciel
            i jego kumple!

            Nie interesowal sie nadwartosciowym zlotym. Nie interesowal sie struktura
            gospodarki.
            Tylko odwrotnoscia nacjonalizacji. Teraz panstwowe polskie musi byc zmienione n
            a prywatne zagraniczne - co czesto okazywalo sie panstwowym zagranicznym.
            Pelno przykladow.
            LK: Zachod zarzadal aby mu wszystko zwrocono, i to z gruba nawiazka!

            UW chciala wiecej miejsc w powiatach i AWS sie na zgodzil. Koszt olbrzymi.
            "Schladznie" latami gospodarki "silna" zlotym nabijajcym kabze spekulantom
            m/dznarodowym
            wysokie stopy % -owe, pzry inflacji 4,6 %, najdrozszy kredyt swiata -
            ladnie sie wiaze z pazernoscia RPP o kilka mln zl premii jakie wysadza od
            Polakow.
            LK: Drogi kredyt, aby sie polski kapital narodowy przypadkiem NIE narodzil!

            Deficyt w handlu zagranicznym, celowa likwidacja nowych technologii
            w cywili i wojsku, niszczenie krajowej wytworzosci i wakacje podatkowe
            dla obcych a piewcy Balcerowicza obwiniaja narod. Bo dla BP PZPR byla
            tylko "jadna droga".
            LK: U komunistow zawsze tak bylo: "jedynie sluszna droga" i kropka!

            Wtedy i teraz. Jedna jedynie sluszna. Pozdrawiam kolege z Australii #

            LK: NAWZAJEM!

        • Gość: zyx Re: Na marginesie GMR czemu konkurs Wieniawskiego jest IP: *.rdu.bellsouth.net 03.11.01, 16:16
          POLISH CHAM sie odezwal ... i skutki czuc na odleglosc. Kompleksami to i taliobow moglbys
          obdarowywac. Pracuj, ucz sie, organizuj . Nie narzekaj na konkurencje, glupku.

          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          > kontrolowany teraz przez Zydow. Jestes Poznaniakiem jak ja(z Grunwaldu). Jak
          > mozna bylo pozwolic zeby te szmaty przewodzily naszej imprezie. Trzeba
          > podtrzymywac nasza tradycje.

      • Gość: Kagan Niech przetlumaczy Symeon... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.01, 08:01
        I jemu podobni, bo ja podobno mam klopoty z angielskim...
        • Gość: kAGAN Re: Niech przetlumaczy Symeon... IP: *.arts.monash.edu.au 06.11.01, 00:05
          ALBO WOJTEK.
          On jest (podobno) expertem od angielskiego...
          • Gość: Wojtek Re: Niech przetlumaczy Symeon... IP: *.kingston.net 06.11.01, 01:52
            Gość portalu: kAGAN napisał(a):

            > ALBO WOJTEK.
            > On jest (podobno) expertem od angielskiego...
            Wojtek niestey nie siedzi na cieplej uniwersyteckiej posadzie tylko pracuje dla prywatnej korporacji. A w
            zwiazku z tym nie ma czasu spedzac kazdej wolnej minuty przy komputerze. Kagan ty mnie nie
            przekonasz a ja napewno nie ciebie. Roznica pomiedzy nami jest taka ze ja traktuje te forum pol zartem
            pol serio. Jak i ty nie potrafisz tego zrobic to moze potrzebujesz spedzic nastepne 10-15 lat w takim
            pieknym kraju jakim jest Australia.
            P.S. A zeby ukrucic twoja ciekawosc to Twoj blad mozna naprawic wstawiajac WERE zamiast WAS. I tylko
            mi nie mow ze tak tez mozna poniewaz australijskie gazety caly czas uzywaja were w liczbie mnogiej
            czasy przeszlego. Dobranoc
            • ljkel2 PRZYGANIAL KOCIOL GARNKOWI! 06.11.01, 02:13
              Gość portalu: Wojtek napisał(a):

              > Gość portalu: kAGAN napisał(a):

              ALBO WOJTEK.
              On jest (podobno) expertem od angielskiego...

              Wojtek niestey nie siedzi na cieplej uniwersyteckiej posadzie tylko pracuje
              dla prywatnej korporacji. A w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac kazdej
              wolnej minuty przy komputerze.
              LK: To niech zatrudni tlumacza, da prace innym! Stac go chyba na to, bo
              spekulanci dobrze na ogol zarabiaja...
              Ja tez nie mam czasu na takie zajecia!
              Mnie tez NIE placa za "czaty" na forum...
              Ale za siedzenie przy komputerze TAK!
              A ta twoja firma to w ogole ma komputery?

              Kagan ty mnie nie przekonasz a ja napewno nie ciebie.
              Roznica pomiedzy nami jest taka ze ja traktuje te forum pol zartem
              pol serio.
              LK: Ja przeciez tez. Poczytaj moje posty na innych "tematach", a zobaczysz...

              Jak i ty nie potrafisz tego zrobic to moze potrzebujesz spedzic
              nastepne 10-15 lat w takim pieknym kraju jakim jest Australia.
              LK: Nie mam NIC przeciwko temu...

              P.S. A zeby ukrucic (SIC) twoja ciekawosc to Twoj blad mozna naprawic
              wstawiajac WERE zamiast WAS.
              LK: A twoj wstawiajac po literce "r" tzw. "o" kreskowane zamiast otwartego
              ("u") do slowa "ukrocic"...
              PRZYGANIAL KOCIOL GARNKOWI!

              I tylko mi nie mow ze tak tez mozna poniewaz australijskie
              gazety caly czas uzywaja were w liczbie mnogiej czasy (SIC) przeszlego.
              Dobranoc
              LK: Naucz sie z powrotem polskiego, to pogadamy, Angliku za dyche!
              Kagan

              • Gość: Wojtek Re: PRZYGANIAL KOCIOL GARNKOWI! IP: *.kingston.net 06.11.01, 02:34
                Mowilem przeciez zebys sie uspokoil i zrelaksowal, a ciebie caly czas telepie. Zmeczony jestem i
                staram sie szybko pisac to i robie bledy. Natomiast jakbym mial napisac list do redakcji nawet tylko
                do gazety w Pcimiu Dolnym to poprawil bym wszystkie moje potkniecia. Mozesz sobie wszytko co
                pisze poprawiac jak nie masz nic innego do roboty, mi na tym niezalezy. Ty natomiast strasznie sie
                obruszyles jak ja je tobie wskazalem i bredziles cos o braku zadnych bledow...
                • Gość: Kagan Re: PRZYGANIAL KOCIOL GARNKOWI! IP: *.vic.bigpond.net.au 08.11.01, 04:00
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                  Mowilem przeciez zebys sie uspokoil i zrelaksowal, a ciebie caly czas telepie.
                  LK: Po ptrostu nie lubisz, jak zbijam twe argumenciki...

                  Zmeczony jestem i staram sie szybko pisac to i robie bledy.
                  Natomiast jakbym mial napisac list do redakcji nawet tylko
                  do gazety w Pcimiu Dolnym to poprawil bym wszystkie moje potkniecia.
                  Mozesz sobie wszytko co pisze poprawiac jak nie masz nic innego do roboty,
                  mi na tym niezalezy.
                  LK: Ale jak pouczasz innych, to smiesznie wygklada, jak robisz przy tym
                  bledy. Nie mowie tu o "literowkach", to jest OK na Forum, ale o
                  twych chronicznych klopotach z "U" otwartym i zamknietym, panie doktorze!

                  Ty natomiast strasznie sie obruszyles jak ja je tobie wskazalem i bredziles
                  cos o braku zadnych bledow...
                  LK: Napisalem tylko, ze program tych bledow NIE wykryl, a powinien.
                  Co ciekawsze, na ogol tego typu bledy sa wykrywane przez software, wiec padlem
                  niejako ofiara kolejnej niedorobki Billa G. - idola wspolczesnego kapitalizmu...
                  Kagan
                  • pius01 Re: PRZYGANIAL KOCIOL GARNKOWI! 28.01.02, 04:31
                    Zauwazylem, ze osobnik podpisujacy sie"Kagan" pisze swe klamstwa z roznych adresow w Australii.
                    Proponuje wiec, aby zablokowac, przynajmniej tymczasowo, wszystkie adresy z Australii, aby sie ten
                    zboczeniec wiecej nie dostal na to forum! Z Australii i tak pisze malo ludzi, wiec niewielka niewygoda
                    byla by tym zablokowaniem spowodowana. Mozna by zreszta zrobic wyjatki dla niektorych adresow,
                    tak, aby "Kagan", ta sliska gnida, sie nie mogl znow przeslizgnac na to forum!
                    Co Wy na to?
                    Prosze napisac na pius01@poczta.gazeta.pl
                    Hej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka