Dodaj do ulubionych

MŁOT NA MICHTRIX`a

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 17:35
MŁOT NA MICHTRIX’a

- ANALIZA -

‘NIECH PRAWDA ZWYCIĘŻY, JAK TO MÓWIĄ’
(Marek Barański w rozmowie z Adamem Michnikiem dla ‘Trybuny’)
-
DLACZEGO MICHNIK ‘OBAWIA SIĘ’ PARLAMENTARNEJ KOMISJI? -

‘Ja się tej komisji sejmowej obawiam’ /Adam Michnik w wywiadzie
dla ‘Trybuny’/ -
Michnik podobno ujawnił całą aferę ‘z obrzydzenia dla korupcji’, ‘dla dobra
publicznego’, itp. Już po ujawnieniu treści rozmowy z Rywinem udzielił b.
wielu wywiadów i wypowiedzi.
Dlaczego więc nieoczekiwanie ‘obawia się’ sejmowej komisji – jeszcze jednej
okazji do zaprezentowania się, jako Zasłużony Bojownik o Wolność i
Demokrację? Czego się boi, jeśli powinien się cieszyć? Czy może jest coś, co
może się wydać, coś, co Michnik chce ukryć?
Co różni komisję sejmową od mediów i prokuratury? Niesterowalność (a
przynajmniej utrudniona – obrady mają być jawne). Brak czasu do namysłu –
obrady JAWNE. Brak czasu na wymyślenia odpowiedniej repliki, wykrętu,
zagadania, zagrożeniem nieautoryzowania wywiadu – bo obrady są JAWNE I
RELACJONOWANE NA ŻYWO. Co Michnik ukrywa przed ujawnieniem opinii publicznej?

-
DLACZEGO MICHNIK _MUSIAŁ_ - A NIE TYLKO _CHCIAŁ_ - UJAWNIĆ ‘RYWINGATE’? -

‘opowiadałem o tym na prawo i lewo, dziesiątkom, setkom ludzi’ – /Adam
Michnik w wywiadzie dla ‘Trybuny’/ -
Z tej wypowiedzi wynika b. zaskakujący wniosek – Michnik własnym
postępowaniem ustawił się w sytuacji, w której po prostu MUSIAŁ ujawnić treść
rozmowy z Rywinem. Okazuje się więc, że samo ujawnienie rozmowy było mniej
istotne. Co więc było bardziej istotne? Wynika, że właśnie owo ‘opowiadanie
na prawo i lewo’, przez co sprawa stała się tak naprawdę publiczną tajemnicą –
i to w czasie, kiedy trwało podobno ‘tajne śledztwo Agory’ (stąd miał
właśnie wynikać brak wcześniejszego powiadomienia prokuratury)! Czym więc
było rozgłaszanie całej sprawy – bo oprócz ‘opowiadania na prawo i lewo’
Michnik mówi także, że ‘odbyliśmy setki rozmów, setki z ludźmi z klasy
politycznej, z biznesu, z mediów, z branży filmowej’ (‘Trybuna’)? Widać, że
najprawdopodobniej było to DAWANIE SYGNAŁU, PRZEKAZ.
Ale jaki przekaz i dla kogo?
Można mieć tu różne teorie, np.:
1 Dla całego SLD – ‘Wprawdzie nie ma już UW, ale nie podskakujcie, bo mamy na
was haka!’
2 Dla ‘Grupy Rywina’ (Kwiatkowski, Zarębski) – ‘Uspokójcie się i przestańcie
blokować telewizyjne plany Agory’

-
_PO CO_ MICHNIK POSZEDŁ DO MILLERA? /i dlaczego nie zabrał ze sobą kasety?/
DLACZEGO RYWIN WYSZEDŁ _PIERWSZY_ OD MILLERA? -

‘To nagranie nie było mi dla premiera potrzebne. /.../ gdybym mu powiedział,
że Rywin powiedział to i to, to by miało tę samą wagę, co taśma
magnetofonowa /.../ W tej sprawie to jest jedyny, żelazny dowód.’ – /Adam
Michnik w wywiadzie dla ‘Trybuny’/ -
W normalnym demokratycznym państwie prawa redaktor naczelny opiniotwórczej
gazety, którego próbował skorumpować wysoko ustosunkowany, wpływowy biznesmen
(powołujący się do tego na osobę samego premiera), powinien:
1 - natychmiast podać sprawę do publicznej wiadomości, i/lub -
2 - powiadomić prokuraturę, i/lub -
3 - spotkać się jak najszybciej z premierem i wyjaśnić całą sprawę, najlepiej
także w obecności korumpującego biznesmena. -
Michnik zdecydował się najpierw na wariant NR 3 – spotkanie z premierem. I tu
zaczynają się dziać dziwne rzeczy – oto jak bowiem najprawdopodobniej ich
rozmowa przebiegłaby w demokratycznym państwie prawa:
/Michnik/ - Panie premierze, oto jest żelazny dowód - kaseta/CD oraz wydruk z
nagraną próbą korupcji obecnego tu pana Rywina na mnie i mojej firmie. Pan
Rywin powołuje się w tej rozmowie na pańską osobę. Co pan na to?
/Miller/ - To jakiś żart? Rywin, co to za brednie?!
Rywin milczy, spojrzenie ma wbite w podłogę. Miller patrzy z powrotem w
stronę Michnika.
/Michnik/ - Chciałbym poinformować pana premiera, że o całej sprawie
powiadomię opinię publiczną, a także najprawdopodobniej prokuraturę.
Pozostawiam panu dzień na wyjaśnienie całej sprawy. Do zobaczenia za 24
godziny.
Michnik wychodzi.
Miller wzywa sekretarkę – Kwiatkowski i Zarębski mają się u mnie stawić
natychmiast!
Patrzy na Rywina pytająco – Słucham? -
Tak właśnie powinno się rozegrać spotkanie Michnik – Miller. Michnik powinien
powiadomić o próbie korupcji Millera – OBOWIĄZKOWO wręczając mu przy
tym ‘jedyny, żelazny dowód’ - kasetę/CD i wydruk rozmowy z Rywinem, po czym
to właśnie sam Miller powinien natychmiast zająć się szukaniem winnych i
wyjaśnianiem sprawy – jako premier, szef partii zamieszanej w próbę korupcji,
wymieniony przez samego Rywina na ‘taśmach prawdy’. Powinien natychmiast
wezwać wszystkich ew. zamieszanych w sprawę i od razu dokładnie wyjaśnić całą
sprawę. Leci kilka głów, parę osób idzie na przedwczesną emeryturę, Miller
przedstawia Michnikowi, co i kto wysmażył całą intrygę, i spokojnie można
opublikować całą sprawę w ‘Gazecie Wyborczej’.
Tymczasem NIC TAKIEGO SIĘ NIE DZIEJE!
Wręcz przeciwnie. Michnik idzie do Miller BEZ ‘żelaznego dowodu’ - taśmy/CD i
tekstu rozmowy z Rywinem! A z gabinetu Millera, zamiast Michnika, pierwszy
wychodzi _RYWIN_. Michnik zostaje w gabinecie, by..., no właśnie, po co?
I dlaczego Michnik twierdzi, że mówi o Millerze, że ‘nie uchylił się i pomógł
ujawnić ‘Gazecie’ fakt próby korupcyjnej’ (Trybuna), jeśli widać, że MILLER
DOKŁADNIE NIC NIE ZROBIŁ?

-
SKĄD _PEWNOŚĆ_ MICHNIKA, ŻE MILLER NIE MIAŁ Z ‘RYWINGATE’
NIC WSPÓLNEGO? -

‘bo to nie jest sprawa polityczna, tylko korupcyjna! /.../ Ją się
upolitycznia /.../ Ale to jest sprawa korupcyjna I TAK POWINNA BYĆ PRZEZ
WSZYSTKICH TRAKTOWANA. Jakiekolwiek gmatwanie tego jest wbrew
NASZYM WSPÓLNYM INTERESOM. Kształtem ustawy zajmiemy się, jak te emocje
opadną’ /.../ Z publikacji ‘Gazety’ wynikało, że Rywin powoływał się na
premiera nie mając ku temu żadnych podstaw’ – /Adam Michnik w wywiadzie
dla ‘Trybuny’/ (podkreślenia moje) -
Skąd taka straszliwa PEWNOŚĆ Michnika, że Miller nie ma z całą sprawą Rywina
nic wspólnego? Przecież równie dobrze mógłby stwierdzić – ‘Ja nie wiem, oto
kaseta, proszę się zaznajomić z jej treścią. Słuchamy.’ – I czekać na
reakcje, wewnętrzne śledztwo w SLD, dochodzenie prokuratury i komisji
sejmowej. Tymczasem Michnik bardzo mocno bierze Millera w obronę, nie mając
przy tym pewności (bo takowej mieć przecież nie może), że Miller jest - albo
też nie jest - zamieszany w Rywingate. Co ma oznaczać stwierdzenie, że sprawę
się ‘upolitycznia’? Kto to robi? I czemu jest to złe? Przecież wyraźnie
występują w sprawie Rywina takie prominentne osoby, jak np. Kwiatkowski,
ewidentnie ‘polityczne’. Dlaczego Michnik mówi, że ’z publikacji ‘Gazety’
wynikało’, że Miller jest poza podejrzeniem, a nie po prostu, że wynika to
ze ‘śledztwa ‘Wyborczej’’, albo po prostu, że ‘premier najprawdopodobniej nie
jest zamieszany w sprawę’? Czy chodzi o to, by Miller MUSI POZOSTAĆ poza całą
aferą? A dlaczego Michnikowi tak bardzo na tym zależy? Przecież to chyba nie
jego problem? Czy jednak jego? I co to za ‘nasze wspólne interesy’?

-
‘W CAŁEJ TEJ HISTORII NIC KUPY SIĘ NIE TRZYMA’? -

‘Logicznie rzecz biorąc – na co większość komentatorów zwraca uwagę – w całej
tej historii nic kupy się nie trzyma’ – Paweł Śpiewak (‘Koniec złudzeń’ 
Obserwuj wątek
    • Gość: MOr 2 cz. - MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 17:37
      -
      ‘W CAŁEJ TEJ HISTORII NIC KUPY SIĘ NIE TRZYMA’? -

      ‘Logicznie rzecz biorąc – na co większość komentatorów zwraca uwagę – w całej
      tej historii nic kupy się nie trzyma’ – Paweł Śpiewak (‘Koniec złudzeń’ –
      ‘Rzeczpospolita’, 23.01.03) -
      Na pierwszy rzut oka można się zgodzić ze Śpiewakiem – korumpowany redaktor
      naczelny wraz z zespołem zamiast iść do prokuratury albo oczekiwać od premiera
      wyjaśnień samodzielnie prowadzi ‘śledztwo’ – ‘Myśmy ciągle wierzyli, że czegoś
      się dowiemy’ , ‘wydawało mi się, że coś gdzieś złapię’. Co? Kogo? Nie prościej -
      i dużo rozsądniej - było zapytać o wyjaśnienie całej sprawy najbardziej
      zainteresowanego, czyli premiera? I dlaczego taka histeryczna ochrona premiera,
      skąd ta PEWNOŚĆ, że ‘to na pewno nie on’? I po co to całe uniżone
      proszenie ‘Trybuny’ (!) Barańskiego (!!!) o wywiad? Przecież wystarczyło
      upublicznić treść nagrania i czekać na wyjaśnienia zainteresowanych.
      Dlaczego ‘dla czystości profesjonalnej trzeba było porozmawiać i z Andrzejem
      Zarębskim, bo pojawiło się jego nazwisko, i z Robertem Kwiatkowskim, i z szefem
      rządu’ (Trybuna)? Jak to, więc spotkania z NAJBARDZIEJ ZAINTERESOWANYMI I EW.
      ZWIĄZANYMI Z ‘RYWINGATE’ odbyły się jedynie dla ‘dla czystości profesjonalnej?!
      To czego właściwie dotyczyło ‘śledztwo’?
      Jeśli więc próbujemy zrozumieć całą ‘sprawę Rywina’ z punktu widzenia
      normalnego, demokratycznego państwa prawa, to rzeczywiście ‘nic kupy się nie
      trzyma’.
      Dość ciekawie pyta o całą tą sprawę Piotr Zaremba (‘Rywin i inni’ – Gazeta
      Polska’15.01.03): ‘niełatwo jest rozszyfrować stosunek ‘Wyborczej’ do Millera.
      Wypada on przecież w samym tekście dobrze, jako osoba demaskująca Rywina. Co
      więcej, gazeta unika jak ognia nieprzychylnych mu komentarzy. Ale jednocześnie
      pytania dotyczące bezczynności Millera i roli innych ludzi z kręgów SLD
      nasuwają się same. Trudno uwierzyć, aby taki gracz jak Rywin działał na własną
      rękę. Czy można uwierzyć, że dziennikarze ‘Wyborczej’ nie widzą szkód, jakie
      sami – chcąc nie chcąc – zadali premierowi? /.../ Czym za to wytłumaczyć wręcz
      histeryczne wystąpienia ‘Gazety Wyborczej’ w obronie premiera? Albo tajne
      naciski Pałacu Prezydenckiego oraz Agory na polityków opozycji, aby ograniczyli
      swoje dochodzenia tylko do osoby Rywina, a Millera zostawili w spokoju?
      Jak już zostało powiedziane, w ‘sprawie Rywina’ z punktu widzenia normalnego,
      demokratycznego państwa prawa, rzeczywiście ‘nic kupy się nie trzyma’.

      -
      PRZYCHODZI CAPO DO CAPO -

      ‘nasze wspólne interesy’ -
      Czy istnieje inny punkt widzenia, który stawia całą sprawę w zupełnie nowym
      świetle?
      Przyjmijmy, że szef jednego z dwóch rywalizujących gangów łapie w swoim domu na
      gorącym uczynku gangstera drugiego gangu – z pistoletem w dłoni i brylantami w
      kieszeniach. Co robi? Zabija go? Może, ale ryzykowałby wielką wojnę między
      gangami, a mając w ręku przestraszonego i skorego do ‘współpracy’ bandziorka,
      może przecież utargować dużo więcej. Zabiera więc ze sobą złapanego ‘żołnierza’
      na wielkie spotkanie rodzin mafijnych i przedstawia całą sprawę głowie
      konkurencyjnego gangu. Czy szefowie obu gangów chcą wojny totalnej ‘wszyscy
      przecie wszystkim i do samego końca’? Nie. Każdy z gangów ma swoje terytorium,
      wpływy i kasę, i dobre życie. Co robi herszt konkurencyjnej bandy na oczach
      innych mafiozów? Łapie się teatralnie za głowę i woła wielkim głosem - ‘Lwie!
      (hipotetyczne imię złapanego gangstera) Co ci do tej głupiej głowy przyszło?
      Coś ty zrobił!?’ I NIE WAŻNE, CZY WIEDZIAŁ O ZAMIARACH SWOJEGO CZŁOWIEKA CZY
      TEŻ NIE (a najprawdopodobniej wiedział) – BO TAK CZY OWAK ODPOWIADA ZA SWOJEGO
      CZŁOWIEKA, WIĘC MUSI WZIĄĆ ZA NIEGO PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
      Co dzieje się dalej?
      Ośmieszony gangster, wyrzucony kopniakiem własnego bossa, wymyka się chyłkiem
      za drzwi, ciesząc się, że przynajmniej ocalił głowę, a szefowie rozpoczynają
      negocjacje związane z tym ‘godnym ubolewania incydentem’.
      Wszystko wskazuje na to, że dokładnie to samo stało się w sprawie Michnik-
      Miller. W walce konkurencyjnych polityczno-biznesowo-medialnych konglomeratów
      oligarchiczno-mafijnych – ‘Agory’ i ‘SLD’ - mafia ‘Agora’ wyraźnie osłabła,
      gdyż straciła swoją polityczną reprezentację – UW (a senator Kutz to już jednak
      dużo za mało). Ale Michnikowi poszczęściło się! Podpuszczony osiłek Rywin dał
      Michnikowi ‘złotego haka’ – możliwość nagrania rozmowy Rywin – Michnik dot.
      korupcji. Dlatego Michnik NIE MUSIAŁ ZABIERAĆ ZE SOBĄ ŻADNYCH KASET DO
      MILLERA! – wystarczył sam Rywin potwierdzający, że Michnik mówi prawdę, iż ma
      nagranie rozmowy Rywin-Michnik. Miller nie miał wyjścia – NAWET JEŚLI NIC NIE
      WIEDZIAŁ O CAŁEJ SPRAWIE (w co można wątpić – to są jednak zbyt poważne sprawy,
      by sam Capo di tutii Capi o nich nie wiedział), i tak MUSI WZIĄĆ CAŁĄ SPRAWĘ NA
      SWOJE BARKI! Po prostu jest szefem mafii ‘SLD’ i jako szef odpowiada za całość.
      Dlatego właśnie od Millera pierwszy wyszedł Rywin – prosty żołnierz, który po
      potwierdzeniu swojej ‘wpadki’ zastał wykopany z gabinetu, bo przestał być
      potrzebny – a szefowie zaczęli obrady.
      Nad czym obradowali? Otóż nad SPRAWĄ, UKŁADEM, DEALEM. Po prostu najzwyczajniej
      w świecie DOGADALI SIĘ, co dalej zrobią. Warunków można się łatwo domyśleć –
      Miller przestaje wysyłać swoich ‘żołnierzyków’ do Agory z ‘propozycjami nie do
      odrzucenia’, razem osiągają konsensus w sprawie telewizji, Michnik przedstawia
      publicznie sprawę tak, że cała wina idzie wyłącznie na konto Rywina (stąd te
      wszystkie ‘Proszę nie drążyć tej sprawy’ (zob. załącznik ‘Pytania
      uzupełniające’), ‘To tylko i wyłącznie korupcja i tylko ‘grupa Rywina’!’), i
      obiecuje warunkowe wsparcie dla rządu np. w sprawie UE - stąd dalsze wspólne
      picie mleczka i bratanie się przed kamerami ‘jacy to my jesteśmy kumple’, bo to
      wszystko jest częścią UMOWY, ubitego w gabinecie Millera WIELKIEGO DEALU.
      Dlatego właśnie Michnik prowadząc dziwne ‘śledztwo’, tak naprawdę rozgłasza w
      środowisku ‘message’, że znowu jest w grze i że trzeba się z nim liczyć
      (dotyczy to m.in. Grupy Rywina’ – Kwiatkowski, Zarębski). Dlatego teraz to
      Michnik PROSI o wywiad ‘Trybunę’ i jej szefa Barańskiego (dokładnie tego samego
      Barańskiego tej samej ‘Trybuny’, za której udzielenie wywiadu strofował sam
      jeszcze nie tak dawno Millera) – bo MUSI wytłumaczyć ‘wrogom’ (czyli SLD), że
      bynajmniej nie są wrogami, a wręcz przeciwnie...
      I dlatego właśnie Michnik OBAWIA SIĘ (czyli po prostu BOI) parlamentarnej
      komisji – bo właśnie ona może ujawnić WILEKI DEAL. A to by był koniec Michnika.
      I Millera pewnie też – własni ludzie by go żywcem rozszarpali za ‘wystawienie’
      kilku ‘naszych’ – bo w mafii najważniejsza jest lojalność wobec swoich. I
      dlatego właśnie trzeba dbać o ‘nasze wspólne interesy’.

      - NIECH PRAWDA ZWYCIĘŻY

      - - -

      Załącznik - PYTANIA UZUPEŁNIAJĄCE (dot. wywiadu z Michnikiem w ‘Gazecie
      Polskiej’) -

      Gazeta Polska: - Co takiego się stało, że musiał Pan iść po prośbie do Marka
      Barańskiego, człowieka, który w stanie wojennym robił najbardziej obrzydliwe,
      oparte na materiałach ubeckich, audycje w telewizji?
      Michnik: - Kiedyś zapytano Amosa Oza, dlaczego należy negocjować z terrorystami
      z Al. Fatah.
      • Gość: MOr 3 cz. - MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 17:38
        Załącznik - PYTANIA UZUPEŁNIAJĄCE (dot. wywiadu z Michnikiem w ‘Gazecie
        Polskiej’) -

        Gazeta Polska: - Co takiego się stało, że musiał Pan iść po prośbie do Marka
        Barańskiego, człowieka, który w stanie wojennym robił najbardziej obrzydliwe,
        oparte na materiałach ubeckich, audycje w telewizji?
        Michnik: - Kiedyś zapytano Amosa Oza, dlaczego należy negocjować z terrorystami
        z Al. Fatah. Odpowiedział: Dlatego, że są to nasi wrogowie. Z wrogami się
        negocjuje, jeżeli się chce mieć pokój.
        CZY W TAKIM RAZIE SLD TO ‘WRÓG’? DLACZEGO? DLACZEGO WŁAŚNIE TERAZ? CZY JEST
        JAKAŚ ‘WOJNA’ MIĘDZY AGORĄ/’GW’ A SLD?
        -
        Michnik: - Nie mam żadnych przesłanek, żeby stwierdzić, iż SLD rzeczywiście
        miała być beneficjentem propozycji Rywina.
        CZY MA PAN _PEWNOŚĆ_, ŻE SLD I MILLER NIE MIELI BYĆ ‘BENEFICJENTEM PROPOZYCJI
        RYWINA’? TAK? NIE? SKĄD WŁAŚNIE _PEWNOŚĆ_, A NIE NP. PRZEŚWIADCZENIE, OPINIA,
        OSĄD?
        -
        Michnik: - ‘intuicyjnie czułem, że Rywin z jakimiś ludźmi jest w zmowie i
        chciałem to ustalić’
        CZEMU NIE ZOSTAWIŁ PAN TEGO ‘USTALANIA’ MILLEROWI?
        -
        Michnik: - ‘Z całą pewnością nie mogłem wykluczyć, że za tym działaniem stoją
        ludzie, którzy kiedyś, 30, 40 lat temu mogli mieć jakieś związki ze służbami.
        Dopuszczałem jako jeden z wariantów, że możemy mieć do czynienia z prowokacją,
        której celem może być skompromitowanie ‘GW’ i Agory’.
        CZY TAKŻE DLATEGO O SPRAWACH DOTYCZĄCYCH ‘SPRAWY RYWINA’ ROZMAWIALIŚCIE PAŃSTWO
        NA TARASIE REDAKCJI? CZY OBAWIALIŚCIE SIĘ PODSŁUCHU? PRZEZ KOGO PROWADZONEGO I
        NA CZYJE ZLECENIE?
        DLACZEGO WIĘC W WYWIADZIE DLA ‘GP’ ZAPYTANY O EW. ZWIĄZKI RYWINA Z BYŁYMI
        FUNKCJONARIUSZAMI SŁUŻB SPECJALNYCH STWIERDZIŁ PAN, ŻE:
        - ‘W ogóle o tym nie myślałem’?
        CZY W TAKIM RAZIE UWAŻA PAN, ŻE POZA OFICJALNYMI ORGANAMI PAŃSTWOWYMI TAKIMI,
        JAK AW I ABW W III RP - DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWA PRAWA, MOGĄ TEŻ ISTNIEĆ INNE,
        NIELEGALNE STRUKTURY AGENTURALNO-WYWIADOWCZE WYWODZĄCE SIĘ Z DAWNYCH,
        KOMUNISTYCZNYM SŁUŻB SPECJALNYCH?
        -
        ‘Gazeta Polska’: - Czy życiorys Lwa Rawicza, wskazujący, że miał związki ze
        służbami PRL, nie włączył Panu czerwonej lampki?
        Michnik: - Nie znałem jego życiorysu.
        A CZY NAPOTKAŁ PAN NA JEGO NAZWISKO PODCZAS DZIAŁANIA TZW. ‘KOMISJI MICHNIKA’,
        KTÓRA PRZEGLĄDAŁA PRL-OWSKIE AKTA MSW NA POCZĄTKU LAT 90-TYCH?
        -
        Michnik: - ‘Pani uporczywie chce stworzyć wrażenie, że pan Szymczycha czy pan
        Janik byli poinformowani o sprawie. Otóż nie byli, niech pani nie wprowadza
        czytelników w błąd’ /.../ Trzymajmy się faktów Oni nie posiadali wiedzy na
        temat propozycji rywina. Niech pani tego nie drąży. /.../ przedtem takiej
        wiedzy nie posiadali.’
        SKĄD AŻ TAKA PEWNOŚĆ? I DLACZEGO NIE WOLNO TEGO ‘DRĄZYĆ’?
        -
        Michnik: - To były boczne wątki z punktu widzenia afery korupcyjnej /.../ Czuję
        tu zapach, który czułem w rozmowie z Rywinem – zapach prowokacji’
        NO WIĘC W KOŃCU BYŁA TO ‘TYLKO I WYŁĄCZNIE AFERA KORUPCYJNA’ CZY
        TEŻ ‘PROWOKACJA’?
        -
        CZY TO PRAWDA, ŻE MILLER CZYTAŁ/ZATWIERDZAŁ TEKST W ‘GW’ O ‘RYWINGATE’?
        DLACZEGO? CZY BYŁA TO CZĘŚĆ WASZEJ ‘UMOWY’?
        -
        CZY NAPRAWDĘ ŻYJEMY W DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA?
        DLACZEGO NIE, REDAKTORZE MICHNIK?

    • Gość: babariba takich zastanawiających kwestii jest dużo więcej IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 18:24
      ot, pierwsza z brzegu:

      zarówno Michnik, jak i Rywin są z tego samego towarzystwa (ujmowanego tu bez
      żadnych podtekstów). Znają się osobiście od wielu lat, od wielu lat są po
      imieniu, spotykają się na gruncie towarzyskim i na oficjalnych galówkach.

      I teraz clou programu - wydawałoby się, że przy takim stanie stosunków
      interpersonalnych, gdyby Rywin chciał wysondować choćby Michnika na okoliczność
      możliwości wyłudzenia "wziątki" - co powinien zrobić?
      - Złapać za telefon i umówić się na spotkanie!!!

      A co Rywin zrobił? - Chodził jak głupi po AGORZE i opowiadał prezesowej
      Rapaczyński i wiceprezesowi Niemczyckiemu, że chce od nich w łapę.
      I to za co??? - Za załatwienie sprawy, która w czasie trwania akcji de facto
      była już załatwiona.

      Należy przyjąć, że wiedzieli o tym wszyscy ludzie z "branży", czyli m.in.
      wszyscy aktorzy z pierwszego aktu tej farsy - Rywin, Niemczycki, Rapaczyński,
      Michnik...
      A co robi w tej sytuacji Rywin? - Idzie sprzedawać Michnikowi Niderlandy,
      chociaż wie, że w tych Niderlandach Michnik już dawno zainstalował swojego
      gubernatora. Na dokładkę, wie, że Michnik wie, że Rywin wie...

      I jeszcze do tego idąc sprzedawać tę mgłę poranną robi koło swojej wyprawy jak
      najwięcej hałasu (rozmowy z Rapaczyński i Niemczyckim).
      Jakby mu zależało, żeby jak najwięcej ludzi z góry wiedziało o Rywinowej próbie
      przekupstwa (żeby mogło tę próbę poświadczyć) i żeby Michnik mógł się
      przygotować do nagrania rozmowy.

      Jeśli przyjąć, że zarówno Rywin, jak i Michnik są osobami o inteligencji
      znacznie przekraczającej średnią (jest to moim zdaniem założenie w pełni
      uzasadnione) - to w całej tej historii nie ma odrobiny sensu, który dałoby się
      pojąć w normalny sposób funkcjonującym rozumem.
    • indris Wiara Michnika 19.02.03, 19:10
      MOr chyba opuścił fragment z argumentacji Michnika nt Millera. A była ona
      taka. Po spotkaniu z Rapaczyńską i sporządzeniu przez nią notatki o propozycji
      Rywina, Michnik z notatką udał się do Millera i notatkę mu pokazał. Było to
      PRZED "historyczną" rozmową Michnik - Rywin, którą Michnik nagrał. Otóż -
      twierdził Michnik - gdyby Miller był w sprawę zamieszany, to uprzedziłby Rywina
      i rozmowa nie miałaby miejsca.
      • Gość: Cosmo Re: Wiara Michnika IP: 212.160.235.* 20.02.03, 02:13
        Zastanawiająca jest ta rzekoma 'beztroska' Millera (przynajmniej wg Michnika) -
        przychodzi do niego Adaś Michnik z korupcyjną aferą (do tego przeprowadzaną
        podobno w imieniu premiera), a ten tylko lekceważąco macha ręką i leniwie
        pyta: 'To jeszcze ciągniecie tę sprawę?'
      • Gość: MOr Re: Wiara Michnika IP: 193.0.117.* 20.02.03, 20:54
        ad Indris - Witam kolegę ze ŚP forum 'Nowego Państwa'! :) -
        Twoja uwaga może wskazywać, że inicjatorem całem 'Afery Rywina' był jednak sam
        Michnik - Rywin, całkowicie przekonany, że Capo Miller wie o wszystkim i że
        wszystko jest 'koszerne', chlapał jęzorem jak głupi, a taśma się
        przesuwała... ;) - A Miller i Kwach jako szefowie SLD ponoszą CAŁKOWITĄ
        odpowiedzialność za działania swoich podopiecznych. Pozdrawiam
        • Gość: Cosmo Re: Wiara Michnika IP: 217.11.143.* 21.02.03, 05:19
          www.rp.pl - 'Rzeczpospolita' (20.02.03):
          'Szefowa Agory przyznała, że przeszła z Leszkiem Millerem na ty. Stało się to
          jesienią zeszłego roku podczas niespodziewanego grilla u Rapaczyńskiej. Adam
          Michnik przyjechał wtedy do domu prezes Agory z premierem i jego żoną.
          Rapaczyńska nie potrafiła sobie przypomnieć, czy przy tamtej okazji rozmawiano
          o sprawie Rywina. - Nie przy całej rozmowie byłam. Biegałam w popłochu, bo nie
          miałam przygotowanej kolacji - usprawiedliwiała się wczoraj.' - Czy 'Oni'
          (i 'One' ;) naprawdę nie rozumieją, że takimi wypowiedziami - pokazującymi
          postępującą fraternizację oligarchii - jeszcze bardziej się kompromitują?

          • Gość: PRZEKRÓJ Re: Wiara Michnika IP: 193.0.117.* 21.02.03, 20:36
            Stanisław Tyczyński, szef RMF FM ('Przekrój' NR 08 - 23.02.03, str.
            15): 'Kapitalna większość szefów niezależnych mediów, w tym i ja, staliśmy się
            ofiarami tego, do czego namawiał nas po roku 1989 Michnik. Polityki grubej
            kreski. Przeszliśmy do porządku dziennikarskiego nad tym, że towarzysze są w
            Sejmie, a nie w Berezie Kartuskiej. Tu jest ten błąd.'!!!
    • Gość: piotr7777 Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.03, 20:58
      Czy może mi ktoś przetłumaczyć tekst otwierający ten wątek?
      Bo dla mnie pewne są dwa fakty
      1. Rywin chciał skorumpować Michnika
      2. Michnik nie dał się skorumpować.
      Oczywiście to nielogiczne - większość w tej sytuacji albo by się zgodziła, albo
      zaczęła się targować albo nawet w razie odmowy zachowała dyskrecję, bo przecież
      taki Rywin może się przydać w przyszłości.
      A tu masz, Michnik zachował się uczciwie. Ale dla wielu Michnik i ucziciwość to
      wenwętrzna sprzeczność. Więc szukają dziury w całym.
      Nikomu nie przyjdzie do głowy, że Michnik po prostu jest prawym człowiekiem,
      któremu w głowie się nie mieści, że III Rzeczpospolita o którą walczył to
      państwo mafijne. Więc decyduje się zaufać premierowi, bo wie, że jeśli premier
      za tym stoi to już koniec. Może to i naiwne, ale wypływające z jakże
      szlachetnych pobudek.
      • Gość: www.zw.com.pl Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.03, 22:50
        'Zycie Warszawy' -
        'Życiorys szefa ABW'
        -

        ABW na razie nie będzie się zajmować Włodzimierzem Czarzastym. Czy mógł na to
        wpłynąć fakt, że szef Agencji Andrzej Barcikowski pracował kiedyś w
        wydawnictwie Muza?
        -


        We wczorajszym wydaniu "Życia Warszawy" napisaliśmy, że funkcjonariusze ABW
        zbadają powiązania między Lwem Rywinem, jego firmą Heritage Films a osobami
        przewijającymi się w tzw. aferze Rywina. - Były rozmowy, że zajmiemy się
        firmami powiązanymi z Włodzimierzem Czarzastym, między innymi Euromedia TV.
        Było to już po powołaniu zespołu zadaniowego do zbadania firm Lwa Rywina -
        opowiada oficer ABW.

        Tymczasem wczoraj rzecznik Agencji Magdalena Kluczyńska powiedziała, że ABW
        zabezpieczy dokumentację finansowo-księgową kontaktów Canal+ z TVP oraz
        Heritage Films z TVP. - Nie badamy innych firm - dodała. Czy na takie
        stanowisko Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego miał wpływ fakt, że Andrzej
        Barcikowski pracował w Muzie, w której Czarzasty ma udziały? W życiorysie szefa
        ABW na stronie internetowej Agencji napisano: (...) W latach 1998-2000 na
        kierowniczych funkcjach w wydawnictwach MUZA S.A. oraz MUZA EDUKACYJNA Sp. z
        o.o. (...)

        Czy fakt zależności, jaka była między Barcikowskim a Czarzastym nie jest
        przeszkodą w obiektywnym podejściu Agencji do osób przewijających się w sprawie
        Rywina? - To okoliczność, która może nasuwać wątpliwości co do bezstronnych
        działań prowadzonych przez ABW. Jednym z wątków jest badanie roli pana
        Czarzastego w kontekście tej sprawy - powiedział nam poseł Zbigniew Ziobro
        (PiS) z komisji śledczej.

        Innego zdania jest poseł SLD Andrzej Brachmański z komisji do spraw służb
        specjalnych. - To, że ktoś kiedyś z kimś pracował nie oznacza, że jest teraz od
        niego zależny. Andrzej Barcikowski byłby głupi, gdyby ingerował w pracę swoich
        podwładnych. A ja uważam go za człowieka bardzo inteligentnego - tłumaczy
        Brachmański. -

        Dorota Kania, Tomasz Butkiewicz/Data:21.02.03
        • Gość: www.rp.pl Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 193.0.117.* 22.02.03, 20:36
          'Rzeczpospolita' (21.02.03 Nr 44) - JANUSZ A. MAJCHEREK -
          'Ostrożnie z wymiataniem elit':
          'Co w zamian? Gdy się będziemy zabierać do oczyszczania polskiej polityki ze
          skorumpowanych i pazernych łajdaków, zastanówmy się, czy uczciwość wystarczy
          jako polityczna legitymacja do ich zastąpienia.' - MICHNIK, MILLER I
          KWAŚNIEWSKI TO 'SKORUMPOWANI, PAZERNI ŁAJDACY'?! ;)
      • Gość: MOr Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 193.0.117.* 22.02.03, 20:50
        PIOTRUSIU (czterosiódemokwyobardzomałymrozumku):
        Dokładnie WSZYSCY, włącznie z proletariatem biurowym i półinteligentami
        funkcjonalnymi (półinteligent funkcjonalny to ktoś, kto potrafi przeczytać
        prosty tekst z 'Wybiórczej' i go zrozumieć) czują, że cała 'sprawa Rywina'
        najzwyczaniej w świecie ŚMIERDZI - oprócz ciebie (stąd określenie
        'obardzomałymrozumku'). Śmierdzi wiele rzeczy, np. czemu Michnik czekał PÓŁ
        ROKU z ujawnieniem sprawy? Nikt (oprócz ludzi o 'obardzomałymrozumku') nie
        wierzy w niewyraźne zapewnienia ludzi 'Agory', że 'czekali na odpowiedni czas'
        i 'było prowadzone śledztwo dziennikarskie'. Jakie, na Boga, 'śledztwo', o
        którym 'opowidali dziesiątkom, setkom osób'? To tak wygląda TAJNE (z
        założenia) 'śledztwo'?
        Doskonale widać, że przez te pół roku odbywały się tajne przetargi, wysyłanie
        sygnałów ('message') i szukanie 'haków' na TV'P'-owską 'grupę władzy', i
        wszystko to z osobliwie 'pobłażliwym' zezwoleniem MIllera - kiedy właśnie
        szykuję się WYCINANIE JEGO LUDZI!!!
        Pomyślunku troszkę, Piotrusiu Czterokrotniesiódemkowy, co byśmy nie musieli
        dodawać co inszych epitetów i przymiotników określających stan twojej biednej,
        skołatanej 'tym wszystkim' główki. Pozdrowienia dla wszystkich!
        PS: Bredzenie, że Michnik 'decyduje się zaufać premierowi, bo wie, że jeśli
        premier za tym stoi to już koniec' (kogo, czego koniec - MIchnika? Polski?
        Świata?) pominę litościwym milczeniem. Pa!
        . . .
        Gość portalu: piotr7777 napisał(a):

        > Czy może mi ktoś przetłumaczyć tekst otwierający ten wątek?
        > Bo dla mnie pewne są dwa fakty
        > 1. Rywin chciał skorumpować Michnika
        > 2. Michnik nie dał się skorumpować.
        > Oczywiście to nielogiczne - większość w tej sytuacji albo by się zgodziła,
        albo
        >
        > zaczęła się targować albo nawet w razie odmowy zachowała dyskrecję, bo
        przecież
        >
        > taki Rywin może się przydać w przyszłości.
        > A tu masz, Michnik zachował się uczciwie. Ale dla wielu Michnik i ucziciwość
        to
        >
        > wenwętrzna sprzeczność. Więc szukają dziury w całym.
        > Nikomu nie przyjdzie do głowy, że Michnik po prostu jest prawym człowiekiem,
        > któremu w głowie się nie mieści, że III Rzeczpospolita o którą walczył to
        > państwo mafijne. Więc decyduje się zaufać premierowi, bo wie, że jeśli
        premier
        > za tym stoi to już koniec. Może to i naiwne, ale wypływające z jakże
        > szlachetnych pobudek.
        • Gość: www.rp.pl Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 24.02.03, 03:40
          'Rzpospolita' (24.0203): 'Michnik komentował też twierdzenia, że próbował
          zmusić Rywina do emigracji: 'Wielokrotnie opowiadając różnym ludziom tę
          historię z Lwem Rywinem używałem słów powszechnie uchodzących za obelżywe. Nie
          taję, że mogłem mówić, że ja go zabiję, spalę na stosie, że mu zdejmę gacie
          przez głowę. Mogłem również mówić, że go skłonię do emigracji. To jest pewna
          litentia poetica, dlatego, że ja nie mam możliwości, żeby kogokolwiek zmusić do
          emigracji'.' ;)
          • Gość: Cosmo 1/2 Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 26.02.03, 03:35
            'Rzeczpospolita' (24.02.03): 'Zleceniodawcy wciąż nieznani': 'Prokurator
            prowadzący śledztwo chciał zarzut zabójstwa generała Papały postawić Boguckiemu
            już dwukrotnie. Za każdym razem było to jednak wstrzymywane przez Ministerstwo
            Sprawiedliwości i Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie. U policjantów i
            niektórych prokuratorów rodziło to podejrzenia, że śledztwo jest blokowane,
            ponieważ na liście osób, którym miały być postawione zarzuty, był także Edward
            M., polonijny biznesmen z Chicago, powiązany towarzysko i biznesowo z
            politykami SLD, PSL oraz ludźmi ze służb specjalnych'
            CZY NAPRAWDĘ ŻYJEMY W DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA?
            DLACZEGO NIE, REDAKTORZE MICHNIK?
            • Gość: Cosmo 2/2 Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 26.02.03, 03:41
              'Rz' - (24.02.03) - 'Zleceniodawcy wciąż nieznani': '- Kiedy odchodziłem z
              ministerstwa, poinformowałem premiera Leszka Millera, że mamy poważne
              podejrzenia, iż do generała Papały strzelał ten właśnie człowiek. Obawiałem
              się, że mamy jednak tylko rękę, a ciągle jeszcze poszukiwaliśmy mocodawców -
              powiedział "Rz" Marek Biernacki, były szef MSWiA.
              Z informacji "Rz" wynikało, że prokurator prowadzący śledztwo planował
              postawienie zarzutów czterem osobom: Ryszardowi Boguckiemu, Siergiejowi
              Sienkivowi oraz Andrzejowi Zielińskiemu, ps. Słowik, i Edwardowi M. z Chicago.
              W Ministerstwie Sprawiedliwości odbyły się tajne narady z udziałem szefa MSWiA,
              ABW, policji i prokuratorów. Na razie zarzuty postawiono tylko Ryszardowi
              Boguckiemu. /.../ Z nieoficjalnych informacji "Rz" wynika, że są świadkowie
              mówiący o tym, iż to właśnie Edward M. z Chicago i Andrzej Zieliński, ps.
              Słowik, poszukiwali wykonawców zabójstwa generała Papały.'
              CZY NAPRAWDĘ ŻYJEMY W DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA?
              DLACZEGO NIE, REDAKTORZE MICHNIK?
          • Gość: babariba Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 03:55
            Gość portalu: www.rp.pl napisał(a):

            > 'Rzpospolita' (24.0203): 'Michnik komentował też twierdzenia, że próbował
            zmusić Rywina do emigracji: 'Wielokrotnie opowiadając różnym ludziom tę
            historię z Lwem Rywinem używałem słów powszechnie uchodzących za obelżywe. Nie
            taję, że mogłem mówić, że ja go zabiję, spalę na stosie, że mu zdejmę gacie
            przez głowę. Mogłem również mówić, że go skłonię do emigracji. To jest pewna
            litentia poetica, dlatego, że ja nie mam możliwości, żeby kogokolwiek zmusić do
            emigracji'.' ;)
            **********************************************
            a jednocześnie Michnika burzył bardzo "knajacki" język, którym z Rywinem MUSIAŁ
            rozmawiać, bo Rywin taki styl narzucił (zob. stenogram z zeznań Michnika) :))))
        • Gość: piotr7777 Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.03, 18:28
          Gość portalu: MOr napisał(a):

          > PIOTRUSIU (czterosiódemokwyobardzomałymrozumku):
          Nie obrażam się. Określenie "o bardzo małym rozumku" kojarzy mi się z Kubusiem
          Puchatkiem, któy - jak wiadomo - rozumek miał mały ale używał go rozsądnie. Ty
          jak widzę jesteś taką Sową Przemądrzałą.
          > Dokładnie WSZYSCY, włącznie z proletariatem biurowym i półinteligentami
          > funkcjonalnymi (półinteligent funkcjonalny to ktoś, kto potrafi przeczytać
          > prosty tekst z 'Wybiórczej' i go zrozumieć) czują, że cała 'sprawa Rywina'
          > najzwyczaniej w świecie ŚMIERDZI - oprócz ciebie (stąd określenie
          > 'obardzomałymrozumku'). Śmierdzi wiele rzeczy, np. czemu Michnik czekał PÓŁ
          > ROKU z ujawnieniem sprawy? Nikt (oprócz ludzi o 'obardzomałymrozumku') nie
          > wierzy w niewyraźne zapewnienia ludzi 'Agory', że 'czekali na odpowiedni
          czas'
          Michnik uznał, że wcześniejsze ujawnienie sprawy zagrozi negocjacjom w sprawie
          przystąpienia do UE. Popełnił błąd, teraz już to wiemy - i co z tego? Jest
          pionierem na polu walki z korupcją. Jak napisałem - ten nie robi błędów kto nic
          nie robi.
          > i 'było prowadzone śledztwo dziennikarskie'. Jakie, na Boga, 'śledztwo', o
          > którym 'opowidali dziesiątkom, setkom osób'? To tak wygląda TAJNE (z
          > założenia) 'śledztwo'?
          Jeżeli zdobywasz informacje od osób to te osoby muszą być informowane o celu
          dla którego z nimi rozmawiasz.
          > Doskonale widać, że przez te pół roku odbywały się tajne przetargi, wysyłanie
          > sygnałów ('message') i szukanie 'haków' na TV'P'-owską 'grupę władzy', i
          > wszystko to z osobliwie 'pobłażliwym' zezwoleniem MIllera - kiedy właśnie
          > szykuję się WYCINANIE JEGO LUDZI!!!
          Śledztwo dziennikarskie trwało tylko miesiąc. Natomiast sprawy nie opublikowano
          od razu z powodów o których powyżej. Uważam, że był to błąd.
          > Pomyślunku troszkę, Piotrusiu Czterokrotniesiódemkowy, co byśmy nie musieli
          > dodawać co inszych epitetów i przymiotników określających stan twojej
          biednej,
          > skołatanej 'tym wszystkim' główki. Pozdrowienia dla wszystkich!
          Właśnie pomyślałem. I wydaje mi się, że w kraju gdzie korupcja jest normą Rywin
          i jemu podobni nie muszą sie obawiać pręgierza opinii publicznej a Michnik jako
          ten, który szarga naszą narodową świętość (łapówkarstwo) powinien być
          napiętnowany. Odwzajemniam pozdrowienia
          > PS: Bredzenie, że Michnik 'decyduje się zaufać premierowi, bo wie, że jeśli
          > premier za tym stoi to już koniec' (kogo, czego koniec - MIchnika? Polski?
          > Świata?) pominę litościwym milczeniem. Pa!
          Z tekstu "Przychodzi Rywin do Millera" wynika, że Michnik albo Rapaczyńska
          stwierdził(a) - "Jeśli stoi za tym premeier to już finis Polnae". Zgodzisz się
          ze mną że jest różnica między skorumpowanym otoczeniem szefa rządu a
          skorumpowanym szefem rządu Popatrz na USA - Nixon sam był wplątany w Watergate
          a Reagan miał tylko w swojej administracji skorumpowanych urzędników. Dlatego
          pierwszy odszedł w niesławie i zaszkodził pozycji własnego kraju a drugi jest
          wspominany jako wielkmi prezydent który wzmocnił USA, także dzięki temu, że
          podczas afery Iran - contras publicznie przynzał się do błędu..
          • Gość: PABLO no nie, znowu nieuleczalny fan MICHTRIXA IP: *.kamir.com.pl 26.02.03, 18:54
            No nie jeszcze raz pojawił sie tu nieuleczalny fan
            MICHTRIXA czyli Piotr7777. Nie wiem czy jestes młody czy
            masz rzeczywiście mały rozumek ale mianować MICHTRIXA
            pionierem walki z korupcją to juz nawet nie jest śmieszne
            to jest żałosne. Czlowieku Ty nie widzisz, że IIIRP
            cuchnie. Że ten kraik jest przeżarty korupcja od góry do
            dołu. Że budowanie na zgniłym fundamencie PRL daje dziś
            efekt w postaci ruiny państwa. Kto zachęcał do
            nierozliczania komunistów. Do zostawienia skorumpowanych
            sędziow i prokuratorów (vide Kapusta aparatczyk Millera)
            Kto był ojcem założycielem IIIRP? MICHTRIX. Kto osmieszał
            wszelkie próby pisania i mówienia że IIIRP aferami stoi?
            Kto blokował wolny obieg informacji w Polsce (czy gazeta
            pisała o FOZZ?). Ta sprawa jest dlatego tak zaskakujaca
            bo swiadczy iz w pewnym momencie grupa trzymająca władze
            stwierdziła że nie ma juz politycznych konkurentów jak
            tylko z własnej frakcji i poszło na noże. Dzis wiemy że
            pokój w palacu prezydenckim został zawarty. A czy
            MICHTRIX zostal na lodzie? powiem ci a ch... mu w d.pę.
            ma na co zasłuzył.
          • Gość: MOr Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 27.02.03, 03:23
            Ad piotr7777 - w swoim 'MICHTRIXowym świecie' masz oczywiście rację - ale
            zastanów się nad dość istotnym pytankiem - dlaczego Adaś MICHTRIX na spotkaniu
            z Millerem nie wręczył p. premierowi GŁÓWNEGO DOWODU - taśmy z nagraną rozmową
            (+ ew. spisany tekst rozmowy dla ułatwienia) i nie poprosił go o wyjśnienie
            całej sprawy?
            Oczywiście Adaś mędzi, że:
            1. wersja - 'nie wziął ze sobą';
            2. wersja - 'miał przy sobie, ale w całym tym zamieszaniu jej nie wręczył, bo
            zapomniał, itp.'
            Jak pewnie się domyślasz, ZUPEŁNIE NIE 'KUPUJĘ' takiego 'wytłumaczenia', bo
            wzmiankowane nagranie było KLUCZOWYM DOWODEM W SPRAWIE. Michnik twierdził
            także, że'nie było to potrzebne', gdyż podobno 'Miller ma do niego zaufanie'.
            No więc po co w takim razie było zapraszać jeszcze Rywina, jak chłopaki tak
            sobie 'ufają'?
            Dopiero ujęcie sprawy jako gangsterskie porachunki wyjaśnia
            te 'nierozwiązywalne zagadki' - Michnik przyprowadza Rywina, żeby ten
            potwierdził fakt rozmowy (i powoływanie się w jej trakcie przez Rywina na
            Millera/SLD/'grupę władzy'), Michnik stwierdza, że ma to wszystko nagrane... i
            (po wykopaniu Rywina za drzwi) zaczynają się negocjacje.
            Fakt, że Michnik NIE DAŁ Millerowi kasety z nagraniem tylko potwierdza, że nie
            chodziło bynajmniej o 'wyjaśnienie sprawy' (czym oczywiście powinien zająć się
            premier M), tylko gangsterskie rozgrywki - Miller wie, żę Michnik ma na
            SLD 'haka', wcale nie musi rzeczonego 'haka' oglądać/usłyszeć, bo sprawa i tak
            jest pewna. Co więcej, Michnik trzymający w kieszeni kasetę z paplaniem Rywina
            i nie ujawniając jej treści Millerowi może wygodnie trzymać szefów SLD w
            szachu - i niewiedzy, co tak naprawdę jest na tej kasecie...
            Pozdrawiam
      • Gość: Katarzyna Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.gdynia.mm.pl 26.02.03, 19:27
        Gość portalu: piotr7777 napisał(a):

        > Czy może mi ktoś przetłumaczyć tekst otwierający ten wątek?
        > Bo dla mnie pewne są dwa fakty
        > 1. Rywin chciał skorumpować Michnika
        > 2. Michnik nie dał się skorumpować.
        > Oczywiście to nielogiczne - większość w tej sytuacji albo by się zgodziła,
        albo
        >
        > zaczęła się targować albo nawet w razie odmowy zachowała dyskrecję, bo
        przecież
        >

        > taki Rywin może się przydać w przyszłości.
        > A tu masz, Michnik zachował się uczciwie. Ale dla wielu Michnik i ucziciwość
        to
        >
        > wenwętrzna sprzeczność. Więc szukają dziury w całym.
        > Nikomu nie przyjdzie do głowy, że Michnik po prostu jest prawym człowiekiem,
        > któremu w głowie się nie mieści, że III Rzeczpospolita o którą walczył to
        > państwo mafijne. Więc decyduje się zaufać premierowi, bo wie, że jeśli
        premier
        > za tym stoi to już koniec. Może to i naiwne, ale wypływające z jakże
        > szlachetnych pobudek.

        Już sie bałam, ze w tym wątku nie ma ludzi myslacych...jednak są.

        Prawda jest smutna. Cokolwiek zrobiłaby GW czy Agora, byłoby źle. Pech chciał ,
        że Rywin przyszedł do nich właśnie. Gdyby przyszedł do kogoś innego, sprawa
        miałaby większe szanse na rozwiązanie. A tu się trafiło, że aferę wykrył i
        ogłosił Adam Michnik, i jeszcze cholernik ma dowód, skandal , jak on mógł. I ta
        GW, dziennik o największym nakładzie - jak oni mogą, bezczelni, tak się
        panoszyć, i ta Agora, tak prężnie działająca i rozrastająca się. Zdeptać,
        zniszczyć , jak ja nie mam, to inny też niech nie ma, jak ja jestem głupi, to
        niech inny nie daj Boże nie będzie mądry...(Wojciech Młynarski śpiewał kiedyś o
        polskiej cesze charakterystycznej – bezinteresownej zawiści).
        Społeczeństwo klaszcze Rywinowi, bo mnóstwo ludzi daje łapówki lub bierze , w
        szpitalach, w urzędach, To jest zamach na nich samych. A taki Michnik jest z
        innej „bajki”...przebaczył komuś, ja nie przebaczę, więc Michnik do "Syjamu".


          • Gość: MOr for piotr7777 Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 27.02.03, 03:27
            Ad piotr7777 - w swoim 'MICHTRIXowym świecie' masz oczywiście 'rację' - ale
            zastanów się nad dość istotnym pytankiem - dlaczego Adaś MICHTRIX na spotkaniu
            z Millerem nie wręczył p. premierowi GŁÓWNEGO DOWODU - taśmy z nagraną rozmową
            (+ ew. spisany tekst rozmowy dla ułatwienia) i nie poprosił go o wyjśnienie
            całej sprawy?
            Oczywiście Adaś mędzi, że:
            1. wersja - 'nie wziął ze sobą';
            2. wersja - 'miał przy sobie, ale w całym tym zamieszaniu jej nie wręczył, bo
            zapomniał, itp.'
            Jak pewnie się domyślasz, ZUPEŁNIE NIE 'KUPUJĘ' takiego 'wytłumaczenia', bo
            wzmiankowane nagranie było KLUCZOWYM DOWODEM W SPRAWIE. Michnik twierdził
            także, że'nie było to potrzebne', gdyż podobno 'Miller ma do niego zaufanie'.
            No więc po co w takim razie było zapraszać jeszcze Rywina, jak chłopaki tak
            sobie 'ufają'?
            Dopiero ujęcie sprawy jako gangsterskie porachunki wyjaśnia
            te 'nierozwiązywalne zagadki' - Michnik przyprowadza Rywina, żeby ten
            potwierdził fakt rozmowy (i powoływanie się w jej trakcie przez Rywina na
            Millera/SLD/'grupę władzy'), Michnik stwierdza, że ma to wszystko nagrane... i
            (po wykopaniu Rywina za drzwi) zaczynają się negocjacje.
            Fakt, że Michnik NIE DAŁ Millerowi kasety z nagraniem tylko potwierdza, że nie
            chodziło bynajmniej o 'wyjaśnienie sprawy' (czym oczywiście powinien zająć się
            premier M), tylko gangsterskie rozgrywki - Miller wie, żę Michnik ma na
            SLD 'haka', wcale nie musi rzeczonego 'haka' oglądać/usłyszeć, bo sprawa i tak
            jest pewna. Co więcej, Michnik trzymający w kieszeni kasetę z paplaniem Rywina
            i nie ujawniając jej treści Millerowi może wygodnie trzymać szefów SLD w
            szachu - i niewiedzy, co tak naprawdę jest na tej kasecie...
            Pozdrawiam
            PS: Inne kwestie z twej odpowiedzi pozostawiam bez kometarza - 'Błogosławieniu
            ubodzy duchem, albowiem do nich należy królestwo MICHTRIXa'
            • Gość: MOr for Kasia Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 27.02.03, 03:51
              - 'aferę wykrył i ogłosił Adam Michnik' - PO PÓŁ ROKU, W ŚMIERDZĄCYCH
              OKOLICZNOŚCIACH (zob. 'MŁOT NA MICHTRIXa');
              - 'GW, dziennik o największym nakładzie' - 'SuperExpress' ma większy, 'Nasz
              Dziennik czasami też;
              - 'Zdeptać, zniszczyć' - Dokładnie tak samo, jak wcześniej Agora deptała i
              niszczyła inne media: np. 'Polski Czas', TV PULS, 'Życie' Wołka, 'Radio Plus',
              'Radio Maria' itp. itd. - Polacy niestety szybko się uczą;
              - 'w tym wątku nie ma ludzi myslacych... jednak są.' - Oczywiście, ale ty
              Kasiu na pewno do nich nie należysz;
              - 'jak ja jestem głupi' - Powinno być 'głupia', Kasieńko. To może w takim razie
              nie pchaj się na internet, bo z siebie tylko pośmiewisko robisz swoją głupotą;
              - 'Społeczeństwo klaszcze Rywinowi' - Pierwsze słyszę. Społeczeństwo z
              obrzydzeniem patrzy zarówno na Rywina, jak i na Michnika i Millera;
              - 'A taki Michnik jest z innej `bajki`, przebaczył komuś' - 'Nie jest ci dane
              przebaczyć w imieniu tych, co zdradzono o świcie' (cytuję z pamięci)
              Pozdrawiam
              • Gość: MOr for PABLO Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: 212.160.235.* 27.02.03, 04:05
                Witam serdecznie
                Jak widać, MICHTRIX się sypie, a jego coraz mniejsza, wierna garstka
                proletariatu biurowego (ostatnie wybory parlamentarne - tylko 3,1 proc! ;)
                jest w rozsypce i histerii pełnej. I pięknie! :)
                Chyba idzie nam IV Rzeczpospolita, bo tak samo, jak Sprawa Oleksego (wprawdzie
                rozmyta i niezakończona) wymusiła wprowadzenie mechanizmu lustracji dla
                stanowisk i urzędów publicznych, tak samo Sprawa Rywina (Millera, Michnika,
                Kwacha...) może doprowadzić do przeprowadzenia dekomunizacji (zgodnie z ART
                13 Konstytucji RP ;)
                Zobaczymy
                Jedno jest pewne - a ch... Adasiowi MICHTRIXowi w d.pę!
                Ma dokładnie to, na co zasłużył - ma swoje 'wybaczanie', ma swoich
                komuszych 'europejskich socjaldemokratów', którzy - kiedy wreszcie wspólnymi
                siłami Agory i SLD porozpierd...li wszystkie większe siły i partie
                postsolidarnościowe, Mumii Nudności nie wyłączając (osobna rozmowa) - zabrali
                się SAMEMU NACZELNEMU ADAMOWI do tłustego, pijackiego dupska.
                I bardzo dobrze
                Pozdrawiam
              • Gość: Katarzyna Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.gdynia.mm.pl 27.02.03, 07:10
                Gość portalu: MOr for Kasia napisał(a):

                > - 'aferę wykrył i ogłosił Adam Michnik' - PO PÓŁ ROKU, W ŚMIERDZĄCYCH
                > OKOLICZNOŚCIACH (zob. 'MŁOT NA MICHTRIXa');
                > - 'GW, dziennik o największym nakładzie' - 'SuperExpress' ma większy, 'Nasz
                > Dziennik czasami też;
                > - 'Zdeptać, zniszczyć' - Dokładnie tak samo, jak wcześniej Agora deptała i
                > niszczyła inne media: np. 'Polski Czas', TV PULS, 'Życie' Wołka, 'Radio
                Plus',
                >
                > 'Radio Maria' itp. itd. - Polacy niestety szybko się uczą;
                > - 'w tym wątku nie ma ludzi myslacych... jednak są.' - Oczywiście, ale ty
                > Kasiu na pewno do nich nie należysz;
                > - 'jak ja jestem głupi' - Powinno być 'głupia', Kasieńko. To może w takim
                razie
                > nie pchaj się na internet, bo z siebie tylko pośmiewisko robisz swoją głupotą;
                > - 'Społeczeństwo klaszcze Rywinowi' - Pierwsze słyszę. Społeczeństwo z
                > obrzydzeniem patrzy zarówno na Rywina, jak i na Michnika i Millera;
                > - 'A taki Michnik jest z innej `bajki`, przebaczył komuś' - 'Nie jest ci dane
                > przebaczyć w imieniu tych, co zdradzono o świcie' (cytuję z pamięci)
                > Pozdrawiam

                Śpieszę sie bo ide do pracy, więc krótko. Po pierwsze, nie życzę sobie
                zwracania sie do mnie per "Kasieńko", prosze to uszanować. Po drugie: To
                cudowne Życie Wolka przedrukowało sobie kiedyś z Inetrnetu artykuł, którrego GW
                nie wydrukowała u siebie tylko "rzuciła na strony internetowe. Życie
                wydrukowało, jak swój...bardzo szanująca sie gazeta nieprawdaż? A co do
                wybaczania, Adam Michnik przebaczył TYLKO W SWOIM IMIENIU, miał do tego prawo i
                miał co przebaczać, ja bym tak nie potrafiła i tym bardziej chyle przed Nim
                cczoła. Reszta nie warta jest komentarza.
        • Gość: babariba kaśka szczytuje IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 07:36
          Gość portalu: Katarzyna napisał(a):

          > Gość portalu: piotr7777 napisał(a):
          (...)
          Prawda jest smutna. Cokolwiek zrobiłaby GW czy Agora, byłoby źle. Pech chciał,
          że Rywin przyszedł do nich właśnie. Gdyby przyszedł do kogoś innego, sprawa
          miałaby większe szanse na rozwiązanie. A tu się trafiło, że aferę wykrył i
          ogłosił Adam Michnik, i jeszcze cholernik ma dowód, skandal , jak on mógł. I ta
          GW, dziennik o największym nakładzie - jak oni mogą, bezczelni, tak się
          panoszyć, i ta Agora, tak prężnie działająca i rozrastająca się. Zdeptać,
          zniszczyć , jak ja nie mam, to inny też niech nie ma, jak ja jestem głupi, to
          niech inny nie daj Boże nie będzie mądry...(Wojciech Młynarski śpiewał kiedyś o
          polskiej cesze charakterystycznej – bezinteresownej zawiści).
          Społeczeństwo klaszcze Rywinowi, bo mnóstwo ludzi daje łapówki lub bierze , w
          szpitalach, w urzędach, To jest zamach na nich samych. A taki Michnik jest z
          innej „bajki”...przebaczył komuś, ja nie przebaczę, więc Michnik do
          "Syjamu".
        • Gość: rdr Ja chetnie wybacze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.03, 12:30
          Wybaczam Rywinowi i jego mocodawcom. I od tej chwili, kazdy kto atakuje Rywina
          jest "zaslepionym zoologiczna nienawiscia oszolomem".
          Powinnismy zdobyc sie na oddzielenie tej sprawy "gruba kreska" i jak
          najszybciej zapomniec.
          A wracajacych do tematu nalezy uznac za najwieksze zagrozenie demokracji i III
          RP.

          Wybaczator
          • Gość: PABLO Re: Ja chetnie wybacze - ja też! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 17:18
            Gość portalu: rdr napisał(a):

            > Wybaczam Rywinowi i jego mocodawcom. I od tej chwili,
            kazdy kto atakuje Rywina
            > jest "zaslepionym zoologiczna nienawiscia oszolomem".
            > Powinnismy zdobyc sie na oddzielenie tej sprawy "gruba
            kreska" i jak
            > najszybciej zapomniec.
            > A wracajacych do tematu nalezy uznac za najwieksze
            zagrozenie demokracji i III
            > RP.
            >
            > Wybaczator


            Tak jest! nieumiejetność wybaczenia grupie sprawującej
            władzę tego drobnego w koncu w porównaniu z innymi
            wybaczonymi już rzeczami jest niezrozumiała. W koncu czym
            jest glupie 17,5 mln dolarów w porównaniu np. kilkoma
            tysiącami rozwalonych na UB i ich skonfiskowanym mieniem?
            tamto im wynaczylismy to i to mozemy. mam nadzieje że
            MICHTRIX juz wkrótce podejmie kolejną kampanie na rzecz
            wybaczenia. Może nawet nazwie Rywnia człowiekiem honoru?
      • marekpfef Re: MŁOT NA MICHTRIX`a 04.04.04, 04:37
        Dzięki Ci Piotrze za słowa, które świadczą, iż nie jestem całkiem odosobniony. Nienawiść do Michnika objawiająca się w wielu forumowych dyskusjach wskazuje na jakąś chorobę lub też kompleks niższości owych dyskutantów. Dla mnie Michnik jest człowiekiem uczciwym, który ujawnił aferę do ujawnienia, której potrzeba było odwagi i charakteru. Większość dyskutantów narzeka i oburza się na korupcję a jednocześnie przypisuje Michnikowi niecne a zarazem tajemne zamiary, stawiając go na równi z aferzystą. Czy zatem znajdzie się naśladowca Michnika po łajdackim raporcie Rokity i stawianiu Michnika w jednym rzędzie z Rywinem przez znaczną część opini publicznej. Nie sądzę. Raczej znajdą się naśladowcy Rywina tym razem już bezkarni i przekonani, że następny Michnik będzie myślał dziesięć lat nim na krok taki się zdecyduje, bądź bez żadnego zastanowienia weźmie łapówkę w przekonaniu, że choć będzie miał wyrzuty sumienia to nikt nie nazwie go złodziejem i aferzystą. Nawiasem mówiąc Michnik zrzekł się należnych mu legalnie i zgodnie z prawem akcji Agory wartości zdaje się 34 milionów dolarów pokażcie mi drugi taki przypadek. Oczywiście większość zakrzyknie, idiota, choć ja widzę tu głęboką mądrośc Michnika. Wie on bowiem, że tak wielkie pieniądze czynią człowieka ich niewolnikiem. On zaś chce zachować niezależność z takim trudem wywalczoną. Ja to świetnie rozumiem, ale czy sam potrafił bym tak postąpić, nie sądzę i dlatego też tym bardziej go szanuję.
    • Gość: Skrzypek Kwas+Miller kontra Michtrix IP: w3cache.* / 192.168.3.* 27.02.03, 07:05
      Jesteśmy - premier i ja - zdecydowanie przeciwni różnym "harcom" niektórych
      naszych kolegów, którzy wypowiadają uwagi nieuprawnione, nieoparte na faktach,
      powtarzają plotki albo im nie zaprzeczają - tak prezydent komentował swoje
      wtorkowe spotkanie z przedstawicielami SLD.

      "W wielu sprawach można mieć różne zdanie - nie ma w tym nic dziwnego -
      natomiast apelowaliśmy do wszystkich o odpowiedzialność za wypowiadane słowo" -
      powiedział w środę Aleksander Kwaśniewski dziennikarzom. Dodał, że w tej
      kwestii "demonstracja jedności" prezydenta i SLD "miała miejsce".

      Powiedział, że spotkanie z kierownictwem SLD było "tradycyjnym" przy
      rozpoczynającym się roku oraz że w jego trakcie omawiano reformę finansów
      publicznych, przygotowania Polski do akcesji z Unią Europejską, kwestie
      referendum europejskiego oraz stanowisko naszego kraju wobec konfliktu z
      Irakiem.

      Na wtorkowym spotkaniu prezydenta z SLD omawiana też była sprawa Rywina i jej
      skutki, "jeśli chodzi o nasze życie publiczne".

      "Mówiliśmy o konieczności wyjaśnienia tej sprawy, pełni wiary, że zarówno
      prokuratura, jak i komisja śledcza dołożą starań, żeby w nieodległym czasie
      zostało to wyjaśnione" - powiedział Kwaśniewski.

      Po wtorkowym spotkaniu pragnący zachować anonimowość prominentny polityk
      Sojuszu powiedział, że na spotkaniu podkreślono "absolutną jedność środowiska
      rządu i prezydenta".

      "Prezydent i premier zadeklarowali, że kto by to nie był - z grona pałacowego
      czy rządowego - jeżeli wykona cokolwiek przeciw drugiemu środowisku, przeciw
      przyjaciołom z drugiej strony, zostanie wyeliminowany i usunięty" -
      relacjonował informator PAP.

      "To był bardzo silny sygnał jednolitości, solidarności i współdziałania.
      Zgodzono się, że jeżeli ktoś będzie knuł przeciw drugiej stronie - rządowej lub
      prezydenckiej - powinien ponieść jak najsurowsze konsekwencje" - powiedział
      polityk Sojuszu.

      Według niego Kwaśniewski podkreślił, "że z Pałacu Prezydenckiego nie wypłynęły
      nigdy żadne impulsy godzące w rząd". Natomiast premier ze swojej strony
      zadeklarował, że "trzeba być razem we wszystkich najbliższych kampaniach
      wyborczych - prezydenckich i parlamentarnych".

      W spotkaniu uczestniczyło ok. 50 osób. Oprócz premiera i prezydenta byli SLD-
      owscy ministrowie, m.in. szefowa gabinetu politycznego premiera Aleksandra
      Jakubowska, szef Kancelarii Premiera Marek Wagner, rzecznik rządu Michał Tober,
      szef klubu SLD Jerzy Jaskiernia, sekretarz generalny SLD Marek Dyduch,
      rzecznicy partii i klubu: Jerzy Wenderlich i Robert Smoleń, sekretarz klubu
      Wacław Martyniuk.

      A oto tłumaczenie z politpoprawności na nasze.
      Nie było żadnych harców, tylko walka Kwasa z Milerem o wpływy.
      Nastąpił koniec romansu Kwasa z Michtrixem, ten okazał się dla niego zbyt
      groźny (próby usuwania ludzi Kwaśniewskiego-Kwiatkowski prezes TVP, atak na
      stowarzyszenie Ordynacka) niedoszłą partię Kwas-Michtrix zdominowaliby ludzie
      UW.
      Stąd zagrożony Kwas dogadał się z Millerem(od dawna w konflikcie z Michtrixem)
      i razem mogą obecnie w Polsce wszystko (przetargi, ustawa o tv itp) kosztem
      rzecz jasna Michtrixa.
      Skończy się też rozdwojenie jaźni w SLD. Już nie będzie dylematu Kwas czy
      Miller. Wszyscy są "nasi". Efektem wspólna kandydatura na prezyenta itp...
      A Michtrix popłynął...

      Polecam też
      www.rp.pl/gazeta/wydanie_030226/publicystyka/publicystyka_a_1.html
    • Gość: Skrzypek Kwas+Miller kontra Michtrix IP: w3cache.* / 192.168.3.* 27.02.03, 07:12
      Jesteśmy - premier i ja - zdecydowanie przeciwni różnym "harcom" niektórych
      naszych kolegów, którzy wypowiadają uwagi nieuprawnione, nieoparte na faktach,
      powtarzają plotki albo im nie zaprzeczają - tak prezydent komentował swoje
      wtorkowe spotkanie z przedstawicielami SLD.

      "W wielu sprawach można mieć różne zdanie - nie ma w tym nic dziwnego -
      natomiast apelowaliśmy do wszystkich o odpowiedzialność za wypowiadane słowo" -
      powiedział w środę Aleksander Kwaśniewski dziennikarzom. Dodał, że w tej
      kwestii "demonstracja jedności" prezydenta i SLD "miała miejsce".

      Powiedział, że spotkanie z kierownictwem SLD było "tradycyjnym" przy
      rozpoczynającym się roku oraz że w jego trakcie omawiano reformę finansów
      publicznych, przygotowania Polski do akcesji z Unią Europejską, kwestie
      referendum europejskiego oraz stanowisko naszego kraju wobec konfliktu z
      Irakiem.

      Na wtorkowym spotkaniu prezydenta z SLD omawiana też była sprawa Rywina i jej
      skutki, "jeśli chodzi o nasze życie publiczne".

      "Mówiliśmy o konieczności wyjaśnienia tej sprawy, pełni wiary, że zarówno
      prokuratura, jak i komisja śledcza dołożą starań, żeby w nieodległym czasie
      zostało to wyjaśnione" - powiedział Kwaśniewski.

      Po wtorkowym spotkaniu pragnący zachować anonimowość prominentny polityk
      Sojuszu powiedział, że na spotkaniu podkreślono "absolutną jedność środowiska
      rządu i prezydenta".

      "Prezydent i premier zadeklarowali, że kto by to nie był - z grona pałacowego
      czy rządowego - jeżeli wykona cokolwiek przeciw drugiemu środowisku, przeciw
      przyjaciołom z drugiej strony, zostanie wyeliminowany i usunięty" -
      relacjonował informator PAP.

      "To był bardzo silny sygnał jednolitości, solidarności i współdziałania.
      Zgodzono się, że jeżeli ktoś będzie knuł przeciw drugiej stronie - rządowej lub
      prezydenckiej - powinien ponieść jak najsurowsze konsekwencje" - powiedział
      polityk Sojuszu.

      Według niego Kwaśniewski podkreślił, "że z Pałacu Prezydenckiego nie wypłynęły
      nigdy żadne impulsy godzące w rząd". Natomiast premier ze swojej strony
      zadeklarował, że "trzeba być razem we wszystkich najbliższych kampaniach
      wyborczych - prezydenckich i parlamentarnych".

      W spotkaniu uczestniczyło ok. 50 osób. Oprócz premiera i prezydenta byli SLD-
      owscy ministrowie, m.in. szefowa gabinetu politycznego premiera Aleksandra
      Jakubowska, szef Kancelarii Premiera Marek Wagner, rzecznik rządu Michał Tober,
      szef klubu SLD Jerzy Jaskiernia, sekretarz generalny SLD Marek Dyduch,
      rzecznicy partii i klubu: Jerzy Wenderlich i Robert Smoleń, sekretarz klubu
      Wacław Martyniuk.

      A oto tłumaczenie z politpoprawności na nasze.
      Nie było żadnych harców, tylko walka Kwasa z Milerem o wpływy.
      Nastąpił koniec romansu Kwasa z Michtrixem, ten okazał się dla niego zbyt
      groźny (próby usuwania ludzi Kwaśniewskiego-Kwiatkowski prezes TVP, atak na
      stowarzyszenie Ordynacka) niedoszłą partię Kwas-Michtrix zdominowaliby ludzie
      UW.
      Stąd zagrożony Kwas dogadał się z Millerem(od dawna w konflikcie z Michtrixem)
      i razem mogą obecnie w Polsce wszystko (przetargi, ustawa o tv itp) kosztem
      rzecz jasna Michtrixa.
      Skończy się też rozdwojenie jaźni w SLD. Już nie będzie dylematu Kwas czy
      Miller. Wszyscy są "nasi". Efektem wspólna kandydatura na prezyenta itp...
      A Michtrix popłynął...

      Polecam też
      www.rp.pl/gazeta/wydanie_030226/publicystyka/publicystyka_a_1.html
      • Gość: MOr for Kataryna MOr for Kataryna IP: 212.160.235.* 28.02.03, 05:08
        Katarynko - jak ci newry puszczają, to może nie zadawaj się z tak specyficznym
        medium, jak internet, bo tu jest wolność pełna (nie licząc osoby web mastera ;)
        i nie ma miejsca dla popiskujących kózek 'Ło la Boga, jesteście tacy be!'
        Twoja 'Wybiórcza' od zarania robi non-stop świństwa i draństwa, ale to ci nie
        przeszkadza, widocznie masz bardzo mocny shit-filter, gratulacje.
        Albo zwyczajnie jesteś ślepa i głupia. Possible.
        A co do 'wybaczania'... - cóż, życzę ci Katarynko Z CAŁEGO SERCA, żeby cię
        napadli jacyś bandyci, zabili ci całą rodzinę - tatę, mamę, połowicę,
        dzieciaki, ciebie skatowali, ograbili ze wszystkiego, co masz, podpalili twój
        dom - a potem, kiedy złapie ich Policja, żeby przyszedł SAM ADAM MICHNIK i
        powiedział ci w twarz: 'JA tym ludziom wybaczam'
        I żeby Policja wypuściła bandytów na wolność. Bo to właśnie zrobił MIchnik -
        wybaczył nie w swoim imieniu, tylko w imieniu 'wszystkich'.
        I wybaczył SWOJEJ RODZINIE - swojemu OJCU, który budował komunizm (zakazany w
        III RP ART. 13 Konstytucji jako system przestępczy i zbrodniczy),
        oraz swojemu BRATU - który skazywał na śmierć Polaków-patriotów w latach
        50-tych. Im, swoim najbliższym, może sobie wybaczać.
        Innym nie ma żadnego prawa.
        Żegnam.
        • Gość: MOr Re: MOr for Skrzypek IP: 212.160.235.* 28.02.03, 05:22
          Tak, robi się coraz ciekawiej - ciekawe będą rozgrywki na lini Michnik-Kwach-
          Miller-Kwiatkowski. Ciekwe, czemu zrezygnował z udziału w pracach komisji
          Kalisz - czyżby przeczuwał, że zaraz na obradach komisji może wybuchnąć jakaś
          nowa bomba, i nie chce zostać obryzgany shitem? ;) Bo coś to wygląda na szybkie
          umycie rąk od ew. konsekwencji...
          No i Michnik został sam na sam z Kwiatkowskim - bo Kwachu wyraźnie przechodzi
          na stronę SLD - bliższa koszula ciału :)
          W każdym razie te demonstracyjne deklaracje jedności pokazują, jak silne są
          podziały i walki w SLD i MICHTRIXie.
          Dobra nasza! :)
          Pozdrowienia!
          PS; Zapraszam także na Forum 'Frondy' - www.fronda.pl
        • Gość: kataryna katrayna do MOr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 12:37
          Gość portalu: MOr for Kataryna napisał(a):

          > Katarynko - jak ci newry puszczają, to może nie zadawaj się z tak
          specyficznym
          > medium, jak internet, bo tu jest wolność pełna (nie licząc osoby web
          mastera ;)
          > i nie ma miejsca dla popiskujących kózek 'Ło la Boga, jesteście tacy be!'
          > Twoja 'Wybiórcza' od zarania robi non-stop świństwa i draństwa, ale to ci nie
          > przeszkadza, widocznie masz bardzo mocny shit-filter, gratulacje.
          > Albo zwyczajnie jesteś ślepa i głupia. Possible.
          > A co do 'wybaczania'... - cóż, życzę ci Katarynko Z CAŁEGO SERCA, żeby cię
          > napadli jacyś bandyci, zabili ci całą rodzinę - tatę, mamę, połowicę,
          > dzieciaki, ciebie skatowali, ograbili ze wszystkiego, co masz, podpalili twój
          > dom - a potem, kiedy złapie ich Policja, żeby przyszedł SAM ADAM MICHNIK i
          > powiedział ci w twarz: 'JA tym ludziom wybaczam'
          > I żeby Policja wypuściła bandytów na wolność. Bo to właśnie zrobił MIchnik -
          > wybaczył nie w swoim imieniu, tylko w imieniu 'wszystkich'.
          > I wybaczył SWOJEJ RODZINIE - swojemu OJCU, który budował komunizm (zakazany w
          > III RP ART. 13 Konstytucji jako system przestępczy i zbrodniczy),
          > oraz swojemu BRATU - który skazywał na śmierć Polaków-patriotów w latach
          > 50-tych. Im, swoim najbliższym, może sobie wybaczać.
          > Innym nie ma żadnego prawa.
          > Żegnam.

          Zostałam wywołana do tablicy więc odpowiadam chociaż z dużym zażenowaniem,
          pewnych rzeczy nie można jednak pozostawiać bez komentarza.

          Zdziwiłam się skąd ten post adresowany do mnie w wątku w którym się ani razu
          nie wypowiadałam, domyślam się, że jest to ciąg dalszy Twojego dialogu z
          Katarzyną, z którą mnie utożsamiłeś, a ponieważ mogę się podpisać pod wszystkim
          co Katarzyna napisała, uznaję, że to co mówisz do Niej odnosi się też do mnie.
          Zresztą nawet gdybyś mnie z Katarzyną nie pomylił i pisał to co napisałeś
          wyłącznie do Niej, powiedziałabym Ci to samo.

          Jak zły, głupi, bezmyślny, prymitywny i opętany nienawiścią musi być człowiek,
          który jest w stanie powiedzieć drugiemu "życzę ci Z CAŁEGO SERCA, żeby cię
          napadli jacyś bandyci, zabili ci całą rodzinę - tatę, mamę, połowicę,
          dzieciaki, ciebie skatowali, ograbili ze wszystkiego, co masz, podpalili twój
          dom"? Życzę Ci, żebyś sam nigdy niczego podobnego nie usłyszał. Życzę Ci, żebyś
          się kiedyś bardzo tych słów wstydził. Sobie życzę, żebym nie miała wątpliwej
          przyjemności spotykania Tobie podobnych burakowatych frustratów w realu (na
          razie, dziękować Bogu, nikogo takiego nie znam). Żal mi Ciebie.
            • Gość: PABLO Re: Michnik kontra Polska IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 17:12
              Niech sobie Michnik wybacza oprawcom w swoim imieniu
              bardzo to chrześcijańskie i chwalebne. Znacznie mniej
              chwalebne jest już nazywanie szefa policji PRL czasów
              stanu wojennego człowiekiem honoru. Czemu to służy?
              Wybielaniu PRL. To jest istota sporu, ktory toczy sie w
              Polsce i powrócił jak czkawka przy sprawie Rywina: czy
              bez dekomunizacji można było zbudować normalnie
              funkcjonujący kraj. Odpowiedź brzmi NIE. Adam uznał że
              odpowiedź brzmi TAK. Michnik i skupione wokół niego
              środowisko wygrało wojne o dekomunizację. Nie było
              dekomunizacji w Polsce tak jak pragneli zwolennicy
              przebaczenia. Dzis Michnik ponoc przyznaje sie do błędu
              (tak mnie przynajmniej informują adwersarze z innych
              tematow). ja tam tego nie zauwazylem. Nie zauwazyłem by
              Michnik otwarcie napisał w gazecie iz brak dekomunizacji
              był karygodnym błędem który zemścił sie w postaci
              kwitnącej korupcji w kraju w którym formy demokratyczne
              sa tylko atrapą. Michnik dalej brnie w uklady z
              komunistami, zabraklo Unii Wolności, dalej jest juz tylko
              PiS i LPR. Adamowi bliżej jest do Rywina niż do
              Kaczyńskiego, Giertycha czy Macierewicza, dużo dużo
              bliżej. Dlatego nie rozumiem was drodzy fani Michnika
              albo wierzycie swemu guru że wszystko jest OK albo nie.
              Musicie sie na cos zdecydować. Wierzycie w wyjasnienie
              tej afery przez Komisję? Wierzycie że po zakończeniu tej
              sprawy korupcja z IIIRP uleci w przestrzeń kosmiczną. To
              wierzcie dalej i głosdujcie zgodnie z przykazaniami Adama
              na europejska lewicę SLD lub nieboszczke UW. Pożyjemy
              zobaczymy.
              Michnik jest odpowiedzialny za to gówno na środku salonu.
              Srał tam razem z komunistami oraz pseudo pożal się Boże
              prawicą. A teraz zatyka nos i woła że śmierdzi. dziwne
              tylko że węch mu sie wysostrzył dopiero po 13 latach srania.
        • Gość: Katarzyna Re: MOr for Kataryna IP: *.zagiel.pl 28.02.03, 13:41
          Gość portalu: MOr for Kataryna napisał(a):

          > Katarynko - jak ci newry puszczają, to może nie zadawaj się z tak
          specyficznym
          > medium, jak internet, bo tu jest wolność pełna (nie licząc osoby web
          mastera ;)
          > i nie ma miejsca dla popiskujących kózek 'Ło la Boga, jesteście tacy be!'
          > Twoja 'Wybiórcza' od zarania robi non-stop świństwa i draństwa, ale to ci nie
          > przeszkadza, widocznie masz bardzo mocny shit-filter, gratulacje.
          > Albo zwyczajnie jesteś ślepa i głupia. Possible.
          > A co do 'wybaczania'... - cóż, życzę ci Katarynko Z CAŁEGO SERCA, żeby cię
          > napadli jacyś bandyci, zabili ci całą rodzinę - tatę, mamę, połowicę,
          > dzieciaki, ciebie skatowali, ograbili ze wszystkiego, co masz, podpalili twój
          > dom - a potem, kiedy złapie ich Policja, żeby przyszedł SAM ADAM MICHNIK i
          > powiedział ci w twarz: 'JA tym ludziom wybaczam'
          > I żeby Policja wypuściła bandytów na wolność. Bo to właśnie zrobił MIchnik -
          > wybaczył nie w swoim imieniu, tylko w imieniu 'wszystkich'.
          > I wybaczył SWOJEJ RODZINIE - swojemu OJCU, który budował komunizm (zakazany w
          > III RP ART. 13 Konstytucji jako system przestępczy i zbrodniczy),
          > oraz swojemu BRATU - który skazywał na śmierć Polaków-patriotów w latach
          > 50-tych. Im, swoim najbliższym, może sobie wybaczać.
          > Innym nie ma żadnego prawa.
          > Żegnam.

          Nie polemizuję z kims kto nie zna faktów, nie jestes w stanie doczytać , ze
          Kataryna (którą pozdrawiam) i Katarzyna (którą jestem) to dwie różne osoby, w
          związku z tym wnioskuję, że tym bardziej nie jesteś w stanie przeczytać a ni
          żadnej ksiązki Adama Michnika ani żadnej jego publikacji...reszta jest
          milczeniem...
          • Gość: MOr Re: MOr for Kataryna IP: *.sprintserwis.pl 01.03.03, 06:09
            For Katarynki i inne MICHTRIXowe piotrusie czterosiudemkowe
            obardzonmałychrozumkach:
            'Jak zły, głupi, bezmyślny, prymitywny i opętany nienawiścią musi być
            człowiek, który jest w stanie powiedzieć bandycie i przestępcy - WYBACZAM, - a
            ci, którzy przeciw wam wystąpią to faszyści, klerykały, nacjonaliści i
            frustraci!'
            Adam 'MICHTRIX' Michnik
            Katarynko - tak się akurat składa, że nt. Michnika i jego 'Gazety Wybiórczej',
            to na Wydziale Dziennikarstwa prackę magisterską pisałem, a jej tematem
            była dziennikarska propaganda i dezinformacja polityczna, a 'Wybiórcza' była
            IDEALNYM PRZYKŁADEM stosowania takowych - to tyle w kwestii czytania 'książek
            i artykułów Adama Michnika'.
            Taki Adolf Hitler też napisał książkę, 'Mein Kampf', no i co z tego?
            Moje bardzo serdeczne życzenie należy traktować CAŁOŚCIOWO, tzn. życzę ci,
            żeby na końcu przyszedł Adam Michnik i 'wybaczył' twoim prześladowcom, a ciebie
            nawyzywał od faszystek i oszołomek - bo to właśnie od 1989 roku Michnik robi,
            broniąc przestępców i bandytów z PZPR, i bratając się z nimi - Jaruzelskim,
            Urbanem, Barańskim czy Kiszczakiem ('jest pan człowiekiem honoru', itp.),
            co ostatecznie zniesmaczyło resztki proletariatu biurowego (tacy jak ty), który
            w większości gremialnie przeszedł do Platformy Obywatelskiej (proszę sprawdzić
            statystyki). I tak się skończyła smutna przygoda zwana Unią Wolności...
            Sam Adaś Michnik ją załatwił na cacy.
            I same zostałyście, mysie-pysie o bardzomałychrozumkach.
            A teraz rzekomi 'europejscy socjaldemokraci' z SLD, czyli komuchy-mafiozy same
            się dobrały Michnikowi do dupska. I chyba już nawet sam prezydent Kwach
            przeszedł na 'tamtą stronę' - z powrotem w ramiona L. MIllera i towarzyszy.
            I Agora została sama. Dokładnie jak wcześniej Unia Wolności, także mocno
            zadziwiona, że po latach konsekwentnego opluwania wszystkich dookoła
            nikt już nie chce mieć do czynienia z grupą chamowatych furiatów.
            I to by było na tyle.
            Pozdrawiam
            • Gość: piotr7777 Re: MOr for Kataryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 13:02
              Po pierwsze Michnik ma prawo uważać Jaruzelskiego i Kiszczaka za ludzi honoru,
              podobnie jak Ty masz prawo uważać ich za sprzedawczyków. Prawda zwykle leży
              pośrodku.
              Michnik ocenia postawę generałów przez przymat przemian 1989 roku a tu ich
              postawa generalnie była pozytywna.
              Michnik był przeciwny lustracji, gdyż bał się sytuacji w której wybitnym
              jednostkom świadectwa moralności będą wystawiać byli SB-ecy. I chyba miał sporo
              racji.
              • Gość: PABLO Re: MOr for Kataryna IP: *.kamir.com.pl 01.03.03, 14:21
                Gość portalu: piotr7777 napisał(a):

                > Po pierwsze Michnik ma prawo uważać Jaruzelskiego i
                Kiszczaka za ludzi honoru,
                > podobnie jak Ty masz prawo uważać ich za
                sprzedawczyków. Prawda zwykle leży
                > pośrodku.
                hehhe typowy michtrikowiec. Piotrusiu7777 prawda leży tam
                gdzie leży a nie pośrodku (najczęsciej). To ulubiony
                schemat michtrikowcow i komuchow. Pamietam jak komuchy
                upieraly sie ze Katyn to Niemcy, ludzie twierdzili ze to
                NKWD. Komuchy w koncu laskawie zgadzali sie ze prawda
                lezy po srodku: nie wiadomo kto zabił. Zasada złotego
                srodka ma szereg uzasadnionych zastoswań tylko w
                przypadku prawdy w ogole sie nie sprawdza!


                > Michnik ocenia postawę generałów przez przymat przemian
                1989 roku a tu ich
                > postawa generalnie była pozytywna.
                No pewnie a jaka miałą być: żadnej odpowiedzialności za
                popełnione zbrodnie i kasa dla nich. Sam miód.

                > Michnik był przeciwny lustracji, gdyż bał się sytuacji
                w której wybitnym
                > jednostkom świadectwa moralności będą wystawiać byli
                SB-ecy. I chyba miał sporo
                >
                > racji.

                Tak Michnik sam chciał wystawiać świadectwa moralności.
                Tylko on ma prawo namaszczać autorytety moralne w Polsce:
                taki mały monopolista na moralość. Ciekawe czy wystawiłby
                takie świadectwo moralności red. Maleszce? Nie wątpie że
                tak. Ja Adam Michnik znam red. Maleszkę od lat i wiem że
                niemożliwe jest aby był on tajnym współpracowinkiem SB.
                Nie obchodza mnie papiery sfingowne przez tajne słuzby
                PRL. Nie będą SBcy wystawiać świadectw moralności takim
                ludziom jak Maleszka.
                Wstręt Adama do SBckich dokumentów jakoś nie przeszkadzał
                mu w 1989 roku siedzieć w archiwach SB przez tydzień. Po
                co? Przecież to śmieci?
                Tak, wpadka z Maleszką była ciosem dla Wyborczej - takie
                pióro, tak wsławione we flekowaniu lustracji i
                dekomunizacji. Oczywiście iluzje, że Maleszka czynił to
                bez żadnych osobistych podtekstów prysły niczym bańka
                mydlana. Ilu jeszcze przeciwników lustracji i
                dekomunizacji ma zyciorysy tożsame z Maleszką?
                Wydaje sie że całkiem sporo. Ludzie Sierpnia nie
                prowadzeni przez SB jakoś nam poginęli w tej "wolnej"
                Polsce z horyzontu (Gwiazda, Walentynowicz).
                Dziś chłopcy z towarzystwa wzajemnej adoracji sami sobie
                wystawiają swiadectwa: Michnik Millerowi, Kuroń
                Michnikowi, Szymborska Kuroniowi. Każdy da sie posiekać
                za drugiego, jego autorytet, moralość i
                bezkompromisowość. Smutne że jeszcze ktoś się na to
                nabiera (np. Piotr7777).
            • Gość: kataryna Re: MOr for Kataryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 18:32
              Gość portalu: MOr napisał(a):

              > For Katarynki i inne MICHTRIXowe piotrusie czterosiudemkowe
              > obardzonmałychrozumkach:
              > 'Jak zły, głupi, bezmyślny, prymitywny i opętany nienawiścią musi być
              > człowiek, który jest w stanie powiedzieć bandycie i przestępcy - WYBACZAM, -
              a
              > ci, którzy przeciw wam wystąpią to faszyści, klerykały, nacjonaliści i
              > frustraci!'
              > Adam 'MICHTRIX' Michnik
              > Katarynko - tak się akurat składa, że nt. Michnika i jego 'Gazety
              Wybiórczej',
              >
              > to na Wydziale Dziennikarstwa prackę magisterską pisałem, a jej tematem
              > była dziennikarska propaganda i dezinformacja polityczna, a 'Wybiórcza' była
              > IDEALNYM PRZYKŁADEM stosowania takowych - to tyle w kwestii czytania 'książek
              > i artykułów Adama Michnika'.
              > Taki Adolf Hitler też napisał książkę, 'Mein Kampf', no i co z tego?
              > Moje bardzo serdeczne życzenie należy traktować CAŁOŚCIOWO, tzn. życzę ci,
              > żeby na końcu przyszedł Adam Michnik i 'wybaczył' twoim prześladowcom, a
              ciebie
              >
              > nawyzywał od faszystek i oszołomek - bo to właśnie od 1989 roku Michnik robi,
              > broniąc przestępców i bandytów z PZPR, i bratając się z nimi - Jaruzelskim,
              > Urbanem, Barańskim czy Kiszczakiem ('jest pan człowiekiem honoru', itp.),
              > co ostatecznie zniesmaczyło resztki proletariatu biurowego (tacy jak ty),
              który
              >
              > w większości gremialnie przeszedł do Platformy Obywatelskiej (proszę
              sprawdzić
              > statystyki). I tak się skończyła smutna przygoda zwana Unią Wolności...
              > Sam Adaś Michnik ją załatwił na cacy.
              > I same zostałyście, mysie-pysie o bardzomałychrozumkach.
              > A teraz rzekomi 'europejscy socjaldemokraci' z SLD, czyli komuchy-mafiozy
              same
              >
              > się dobrały Michnikowi do dupska. I chyba już nawet sam prezydent Kwach
              > przeszedł na 'tamtą stronę' - z powrotem w ramiona L. MIllera i towarzyszy.
              > I Agora została sama. Dokładnie jak wcześniej Unia Wolności, także mocno
              > zadziwiona, że po latach konsekwentnego opluwania wszystkich dookoła
              > nikt już nie chce mieć do czynienia z grupą chamowatych furiatów.
              > I to by było na tyle.
              > Pozdrawiam

              No i wyszło szydło z worka. Gdybyś się nie przyznał do tego dziennikarstwa,
              miałabym Cię za osobę o innych - dla mnie mocno niezrozumiałych - poglądach,
              która na dodatek nie potrafi ich wyrazić w cywilizowany sposób, bez obrażania
              adwersarza. Przyznałeś, że studiowałeś dziennikarstwo i teraz wiem w czym
              rzecz. Jesteś niespełnionym dziennikarzem, który pewnie chciałby pracować w tak
              dużej, opiniotwórczej gazecie jak Wyborcza ale go tam nie chcą więc radzi sobie
              z frustracją bredząc na ich temat. Domyślam się, że nie znalazłeś pracy w
              zawodzie, rozumiem, że to może boleć, obawiam się, że rozwiązania swoich
              problemów powinieneś szukać raczej w sobie, z takim sposobem prowadzenia
              polemiki, z takim językiem nie masz szans w żadnej szanującej się redakcji.

              Chyba nie jestem dla Ciebie dobrym dyskutantem, nie złapiesz mnie na prowokacje
              w stylu "proletariat biurowy", wszystkie obraźliwe rzeczy na mój temat jakie
              jesteś w stanie z siebie wypluć świadczą wyłącznie o Tobie, nie o mnie, nie
              jesteś więc w stanie mnie obrazić. Twoja agresywność jest wyłącznie dowodem
              Twojej słabości, Twojej i Twoich argumentów, człowiek, ktoś kto rację potrafi
              do niej przekonać, ktoś kto nie ma potrafi tylko krzyczeć.

              Czy gdybyśmy się spotkali twarzą w twarz mówiłbyś do mnie w taki sam sposób?
              Myslę, że nie. Ja mogłabym Ci w realu powtórzyć wszystko co Ci teraz piszę.
    • yen-lo-wang Z kaMOrą wśród zwierząt ;-) 01.03.03, 17:04
      Pozdrowienia. I gratulacje za wyciągnięcie z nor tych ostatnich pozostałych
      przy życiu Michnikowców. Ubawiłem się czytając ich wywody, na poziomie
      sławetnego "odpierdolcie się od Generała", oj, ubawiłem.
      Ale cosik ich mało - a to pocieszające.
    • Gość: Katarzyna Re: MŁOT NA MICHTRIX`a IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.03, 01:18
      Do MOR-a poraz ostatni

      Jedną rzecz tylko chciałam Ci wyjaśnić. Napisałam, że na pewno nie przeczytałeś
      żadnej książki ani publikacji Adama Michnika. Utwierdziłeś mnie w tym Twoją
      wypowiedzią o wątpliwej błyskotliwości, ale nie o to chodzi. Mnie chodziło o
      to, że byłam pewna iż tego wywiadu, o którym napisał Piotr7777 też nie
      czytałeś. Ja rozumiem, ze miałbys trudności z przyswojeniem tak inteligentnego
      tekstu, ale w zwiazku z tym nie wypowiadaj sie na tematy, o których nie masz
      pojęcia. Z całą resztą Twojej wypowiedzi nie mam zamiaru polemizować, już
      wystawiłeś sobie świadectwo.
      • Gość: MOr For Piotruś 4X7 i inne Kaszanki IP: *.sprintserwis.pl 02.03.03, 06:32
        For Piotruś 4X7 i inne Kaszanki:
        'Po pierwsze Michnik ma prawo uważać Jaruzelskiego i Kiszczaka za ludzi
        honoru' - Tia. Ciekawe, jak byś śpiewał, gdyby Adasia MICHTRIXa zupełnie już
        popierniczyło (a niewiele brakuje, bo wóda ostro niszczy ostatnie komóreczki
        w jego móżdżku) i Adaś zacząłby np.wychwalać Adolfa Hitlera i III Rzeszę?
        Czy też zakrzyknąłbyś: 'Każdy ma prawo do oceny!'?
        Bo z naszymi komunistycznymi totalniakami, którzy mają zwyczajnie krew na
        rękach - Jaruzelskim i Kiszczakiem, oraz ich pomagierami - Urbanem czy
        Barańskim - to już dawno się pobratał i obcałował.
        A to przeccie zwykli kaci, kolaboranci i żołnierzyki Kremla, pospolici
        przestępcy. (polecam txt 'Czwarta Rzesza' na stronach www.fronda.pl -
        ARCHIWUM, 'Fronda' NR 1)
        'teraz wiem w czym rzecz. Jesteś niespełnionym dziennikarzem, który pewnie
        chciałby pracować w tak dużej, opiniotwórczej gazecie jak Wyborcza ale go tam
        nie chcą więc radzi sobie z frustracją bredząc na ich temat' - Oj, jak ja lubie
        te amatorską kobiecą 'psychoanalizę'. Cóż, gęsi też się czasami na coś
        przydają, w końcu ocaliły Rzym... Rozśmieszyłaś mnie bardzo słonko, bo należę
        do grona dawno już 'spełnionych dziennikarzy', a teraz zawodowo i naukowo
        specjalizuje się w systemach medialnych i etyce oraz propagandzie
        dziennikarskiej, czyli wychodzi, żem specjalista, ale dla twojej małej główki
        to i tak będę 'obsesjonat';
        'Czy gdybyśmy się spotkali twarzą w twarz' - Sorry, ale nie spotykam się z
        byle kim;
        'nie wypowiadaj sie na tematy, o których nie masz pojęcia' - oczywiście:
        'Morda w kubeł wszyscy przeciwnicy Michnika i 'Wybiórczej'!' - Na końcu zawsze
        wyjdzie totalniacko-bolszewicka mentalność sierot MICHTRIXa :)
        'wywiadu, o którym napisał Piotr7777 też nie czytałeś' - czytałem, czytałem.
        Nawet kolportowałem wśród znajomych i z dużym zadowoleniem obserwowałem odruchy
        wymiotne, szczególnie u tych, którzy jeszcze przed chwilą (przed przeczytaniem
        wywiadu) zwolenników UW - Platfusy skakały z radości! :)
        'Ja rozumiem, ze miałbys trudności z przyswojeniem tak inteligentnego tekstu' -
        HAHAHAHAHAHAHAHHEHEHEHEHEHEHEHOHOHOHOHOHOHOHO!!!
        Dla takiej żenującej kurki jak ty to w takim razie chyba nawet napis na
        zupce 'Winiary' musi być 'inteligentnym tekstem'. Wiesz, serdeńko, jaka jest
        definicja kogoś takiego jak ty - półinteligenta funkcjonalnego?
        'Osoba, która potrafi przeczytać i zrozumieć prosty tekst z 'Wybiórczej'.'
        Wiele mi matołki radości sprawiacie swoimi internetowymi wypocinkami.
        Jeszcze! Jeszcze!
        Oraz serdecznie pozdrawiam myślącą większość!
        • Gość: Piotr7777 Re: For MoR & Pablo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.03, 11:12
          Generał Jaruzelski nie jest postacią jednoznaczną, z jednej strony obciąża go
          niewątpliwie stan wojenny, z drugiej należy docenic styl w jakim sprawował
          prezydenturę i sposób przekazania przezeń władzy. Z Adamem Michnikiem nie we
          wszystkim się zgadzam (np. w przeciwieństwie do niego uważam, że działacze
          komunistyczni powinni zostać zgodnie z prawem i sprawiedliwie osądzeni), ale
          szanuję jego opinie do których jako człowiek, który w okresie rządów
          JAruzelskiego bynajmniej nie siedział cicho ma prawo.
          Powołujecie się na Zbigniewa Herberta, który poetą był wybitnym, ale nie znaczy
          to, że był on nieomylny. Zresztą najbliższa mu osoba wyjaśniła powód tych
          wypowiedzi w wywiadzie, któy tak bardzo rozwścieczył różne "wdowy po Herbercie,
          jak to ironicznie określił autor wywiadu, Jacek Żakowski.Można by dla równowagi
          przytoczyć opinie równie wybitnych ludzi pióra wypowiadających się o Michniku z
          uznaniem (W. Szymborka, J. Giedrojć, C. Miłosz, T. Różewicz, R. Kapuściński, L.
          Kołakowski).
          Pozowlę sobie odbić piłkę - czy nie przeszkadzają wam zachwyty bliskiego wam
          pewnie ideowo Tomasza Wołka nad generałem Pinochetem, który ma na sumieniu o
          niebo więcej ofiar niż generał Jaruzelski. Poza tym Jaruzelski po odejściu
          bynajmniej nie stal się nietykalny (proces o strzelanie do robotników na
          Wybrzeżu wciąż trwa) a Pinochet zapewnił sobie i swoim ludziom nietykalność i
          był to podstawowy warunekj jego ustąpienia.
          Poza tym skoro mowa o krwi na rękach, to George W. Bush też ją ma - jako
          gubernator Teksasu dopuścił do skazania kilkunastu niewinnych osób.
          • Gość: Katarzyna Re: For MoR & Pablo IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.03, 13:51
            Do Piotra7777

            Uważam, że nie ma co dyskutowac z osobami pokroju MOR-a i Pablo. Uzasadniam
            1. Ich wypowiedzi sa pełne emocji i nienawiści
            2. Brak w nich rzeczowych argumentów
            3. Nie znaja faktów czego nie raz już dali wyraz (Przecież nie bedziemy im,
            przytaczac konkretnych tekstów źródłowych
            4. Głónymi argumentami dla ww. osób jest czyjeś pochodzenie czy wygląd

            Ja bardzo dużo potrafie, ale aby zniżyć sie aż do takiego poziomu musiałbym
            wiele pracy w to włozyć.

            Piotrze pomyśl: po jednej stronie Adam Michnik, Piotr Niemczycki( czyli ogólnie
            GW i Agora), politycy UW, ludzie swiata kultury, których wymieniłeś i my czyli
            Ty , kataryna, K. i ja , a po drugiej posłanki Błochowiak, Beger , posłowie
            Smolana, Rydzoń i wszyscy co którzy tak uwielbiaja używac słowa "żydokomuna"
            oraz Pablo, MOR, niejaki POLAK, czyli wszyscy ci którzy nie maja argumentych
            innych niz to , że ktoś jest Żydem, jąka sie , nie nosi krawata, teraz doszedł
            jeszcze kolczyk w uchu...

            I co Piotrze jak sie czujesz? Bo ja rewelacyjnie, bo jak to mówi, "lepiej z
            mądrym zgubić niż z głupim znaleźć"
            • Gość: kataryna Re: For MoR & Pablo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 14:07
              Gość portalu: Katarzyna napisał(a):

              > Do Piotra7777
              >
              > Uważam, że nie ma co dyskutowac z osobami pokroju
              MOR-a i Pablo. Uzasadniam
              > 1. Ich wypowiedzi sa pełne emocji i nienawiści
              > 2. Brak w nich rzeczowych argumentów
              > 3. Nie znaja faktów czego nie raz już dali wyraz
              (Przecież nie bedziemy im,
              > przytaczac konkretnych tekstów źródłowych
              > 4. Głónymi argumentami dla ww. osób jest czyjeś
              pochodzenie czy wygląd
              >
              > Ja bardzo dużo potrafie, ale aby zniżyć sie aż do
              takiego poziomu musiałbym
              > wiele pracy w to włozyć.
              >
              > Piotrze pomyśl: po jednej stronie Adam Michnik, Piotr
              Niemczycki( czyli ogólnie
              >
              > GW i Agora), politycy UW, ludzie swiata kultury,
              których wymieniłeś i my czyli
              > Ty , kataryna, K. i ja , a po drugiej posłanki
              Błochowiak, Beger , posłowie
              > Smolana, Rydzoń i wszyscy co którzy tak uwielbiaja
              używac słowa "żydokomuna"
              > oraz Pablo, MOR, niejaki POLAK, czyli wszyscy ci
              którzy nie maja argumentych
              > innych niz to , że ktoś jest Żydem, jąka sie , nie
              nosi krawata, teraz doszedł
              > jeszcze kolczyk w uchu...
              >
              > I co Piotrze jak sie czujesz? Bo ja rewelacyjnie, bo
              jak to mówi, "lepiej z
              > mądrym zgubić niż z głupim znaleźć"

              Podpisuję się pod Katarzyną. Myślę, że podejmując
              dyskusję na takim poziomie wpadamy w pułapkę myślenia,
              że:
              - z każdym można i warto wymieniać poglądy
              - prowadząc dyskusję rzeczowo i spokojnie możemy tego
              samego oczekiwać od drugiego
              - niepodejmowanie dyskusji na poziomie prezentowanym
              przez MOra i Pablo zostanie uznane za przyznanie im
              racji.

              Myślę, że nie z każdym warto dyskutować, zwłaszcza, że
              MOr dla osób z którymi się nie zgadza ma główne
              wyzwiska. Zapewne ktoś go nauczył, że rację ma ten kto
              głośniej krzyczy więc zamiast szukać rzeczowych
              argumentów rzuca wyzwiskami.

              Ciekawa jestem gdzie pracują tacy dziennikarze, gdzie
              jest taki poziom prezentacji argumentów, gdzie jest
              taka kultura języka, kultura osobista. Ja tej bajki o
              "spełnionym dziennikarzu" i "pracowniku naukowym"
              zajmującym się etyką (sic!) nie kupuję.

              "Chamstwu trzeba dać odpór kulturom i godnościom
              osobistom."
        • Gość: kataryna Re: For Piotruś 4X7 i inne Kaszanki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 13:55
          Gość portalu: MOr napisał(a):

          > For Piotruś 4X7 i inne Kaszanki:
          > 'Po pierwsze Michnik ma prawo uważać Jaruzelskiego i
          Kiszczaka za ludzi
          > honoru' - Tia. Ciekawe, jak byś śpiewał, gdyby Adasia
          MICHTRIXa zupełnie już
          > popierniczyło (a niewiele brakuje, bo wóda ostro
          niszczy ostatnie komóreczki
          > w jego móżdżku) i Adaś zacząłby np.wychwalać Adolfa
          Hitlera i III Rzeszę?
          > Czy też zakrzyknąłbyś: 'Każdy ma prawo do oceny!'?
          > Bo z naszymi komunistycznymi totalniakami, którzy
          mają zwyczajnie krew na
          > rękach - Jaruzelskim i Kiszczakiem, oraz ich
          pomagierami - Urbanem czy
          > Barańskim - to już dawno się pobratał i obcałował.
          > A to przeccie zwykli kaci, kolaboranci i żołnierzyki
          Kremla, pospolici
          > przestępcy. (polecam txt 'Czwarta Rzesza' na stronach
          www.fronda.pl -
          > ARCHIWUM, 'Fronda' NR 1)
          > 'teraz wiem w czym rzecz. Jesteś niespełnionym
          dziennikarzem, który pewnie
          > chciałby pracować w tak dużej, opiniotwórczej gazecie
          jak Wyborcza ale go tam
          > nie chcą więc radzi sobie z frustracją bredząc na ich
          temat' - Oj, jak ja lubie
          >
          > te amatorską kobiecą 'psychoanalizę'. Cóż, gęsi też
          się czasami na coś
          > przydają, w końcu ocaliły Rzym... Rozśmieszyłaś mnie
          bardzo słonko, bo należę
          > do grona dawno już 'spełnionych dziennikarzy', a
          teraz zawodowo i naukowo
          > specjalizuje się w systemach medialnych i etyce oraz
          propagandzie
          > dziennikarskiej, czyli wychodzi, żem specjalista, ale
          dla twojej małej główki
          > to i tak będę 'obsesjonat';
          > 'Czy gdybyśmy się spotkali twarzą w twarz' - Sorry,
          ale nie spotykam się z
          > byle kim;
          > 'nie wypowiadaj sie na tematy, o których nie masz
          pojęcia' - oczywiście:
          > 'Morda w kubeł wszyscy przeciwnicy Michnika i
          'Wybiórczej'!' - Na końcu zawsze
          > wyjdzie totalniacko-bolszewicka mentalność sierot
          MICHTRIXa :)
          > 'wywiadu, o którym napisał Piotr7777 też nie
          czytałeś' - czytałem, czytałem.
          > Nawet kolportowałem wśród znajomych i z dużym
          zadowoleniem obserwowałem odruchy
          >
          > wymiotne, szczególnie u tych, którzy jeszcze przed
          chwilą (przed przeczytaniem
          > wywiadu) zwolenników UW - Platfusy skakały z radości!
          :)
          > 'Ja rozumiem, ze miałbys trudności z przyswojeniem
          tak inteligentnego tekstu' -
          >
          > HAHAHAHAHAHAHAHHEHEHEHEHEHEHEHOHOHOHOHOHOHOHO!!!
          > Dla takiej żenującej kurki jak ty to w takim razie
          chyba nawet napis na
          > zupce 'Winiary' musi być 'inteligentnym tekstem'.
          Wiesz, serdeńko, jaka jest
          > definicja kogoś takiego jak ty - półinteligenta
          funkcjonalnego?
          > 'Osoba, która potrafi przeczytać i zrozumieć prosty
          tekst z 'Wybiórczej'.'
          > Wiele mi matołki radości sprawiacie swoimi
          internetowymi wypocinkami.
          > Jeszcze! Jeszcze!
          > Oraz serdecznie pozdrawiam myślącą większość!

          Po stylu w jakim piszesz widać, że dziennikarzem nie
          jesteś. Po frustracji jaka wypływa ci każdym porem
          widać, że nie jesteś spełniony. Po sposobie dyskusji
          widać, że nie jesteś jej wart boś głupi, prymitywny i
          cham.
    • wienczyslaw MOr, nie zal ci czasu na te sieroty po Bronku??? 02.03.03, 15:36
      Ze tez ci sie chce gadac z tymi sierotami po mumii powolnosci. Przeciez ta
      sekta nie ma juz wplywu na zycie w Polsce. Po cholere tracic czas?

      A giewu jest potrzebna - pamietaj ze wiekszosc ludzi dobrze wie ze jak giewu
      zamiesci jakas opinie, to porzadny czlowiek powinnien myslec dokladnie inaczej.

      Wiec niech pisza, niech walcza: o amnezje nad zbrodniami komuchow, niech sie
      caluja z Kiszczakiem, niech zwalczaja IPN, niech popieraja akcesje do UE.

      Pamietaj - efekt jest dokladnie odwrotny od zamierzonego. Juz sie uwole o tym
      przekonaly.


      A ty MOr nie trac czasu na lumpen-biuretariat i wracaj do Frondy.

      Pozdr

      Wienczyslaw
      • Gość: PABLO Pablo for Kataryna, Katarzyna and Piotr777 IP: *.kamir.com.pl 02.03.03, 20:17
        Wasze posty świadczą że jestescie nieuleczalnymi fanami
        MICHTRIXA. Z pewnościa partią postępu jest dla was
        niezapomniana Mumia Wolności. Po jej zejściu (exitus)
        jesteście gotowi głosować na Kiszczaka i Urbana byle
        tylko nie dopuścić do władzy polskiego faszyzmu czyli
        PiSu i LPR.
        Piotr7777 nawet przytoczył w którymś z postów wywiad z
        wdową po Herbercie jako uzasadnienie nienajlepszych sądów
        o MICHTRIXIE w/w. Ten żenujacy wywiad jest ilustracją
        haniebnych metod stosowanych przez GW i MICHTRIXA wobec
        osób nie sławiących oberredaktora. Nie można zrobić z
        Herberta idioty, oszołoma to sie z niego robi alkoholika,
        psychola i człowieka w głębokiej depresji. Zwiazek
        Sowiecki tez stosował podobną metodę wobec ludzi będących
        w opozycji nie bez pewnej racji. Wg sowieckich dygnitarzy
        trzeba bylo miec niezłego świra aby przeciwstawiać się
        Związkowi Sowieckiemu! tak i w III RP trzeba mieć
        niezłego szmyrgla aby nie zgadzać sie z Adamem! Ja sie
        dziwię że pan Piotr7777, ktory z pewnoscia uważa sie za
        subtelnego intelektualistę nie dostarzega tych
        faszystowskich/komunistycznych metod stosowanych przez GW
        do niszczenia po śmierci przeciwników oberredaktora!
        dziwicie sie że w sporze Rywin-Michnik zostawiamy
        Michnika samego? A dlaczegoz to mielibysmy go popierać? Z
        koniukturalizmu, że atakuje komuchów, których nie lubimy?
        dzis atakuje jutro będzie z nimi chlał wode i odsądzał od
        czci i wiary każdego kto podda w watpliwość uczciwość
        premiera. Wielokrotnie was juz tu pytałem czemu sie
        martwicie: jesli premier jest czlowiekiem honoru jak
        zapewnia nas Adam Michnik to przeciez z pewnością cała
        Rywingate znajdzie rozwiązanie a winni zostaną ukarani.
        czyzbyście nie wierzyli w slowo objawione redaktora
        naczelengo gazety? Cos z wami jest nie tak. Wstepujęcie
        na sliska drogę której końcem jest PABLO i MOr.
        • Gość: MOr Re: Pablo for Kataryna, Katarzyna and Piotr777 IP: *.sprintserwis.pl 03.03.03, 04:10
          Wielkie dzięki wszystkim odwiedzającym! ;)
          Kasie i Kataryny inne i wszelakie: przecież to wyście przylazły do stworzonego
          przez mnie 'MŁOTA NA MICHNIKA', więc jak się tak straszliwie z nami męczycie,
          to bez żalu - bye, bye! Załóżcie sobie temat:
          'GęsiwodsieczykochanemugenialnemuAdasiowiMichnikowi' i będzie spokój.
          Tym bardziej, że co do Katarzyn, to:
          1. Ich wypowiedzi sa pełne emocji i nienawiści
          2. Brak w nich rzeczowych argumentów
          3. Nie znaja faktów czego nie raz już dały wyraz (Przecież nie bedziemy im,
          przytaczac konkretnych tekstów źródłowych
          4. Głównymi argumentami dla ww. osób jest czyjeś pochodzenie czy wygląd
          Szczególnie, że ja np. podobno używam słowa 'żydokomuna' (ciekawe, gdzie? i
          ciekawe, że nie tak dawno 'Judełe' - pismo młodych polskich Żydów - użyło
          dokładnie takiego samego określenia, nie mówiąc już o samym A. Michniku, który
          wielokroć podawał, że wywodzi się z 'żydokomuny'). Ale ja bynamniej nie - tyle,
          że co to obchodzi nasze forumowe gąski - przecież one 'wiedzą lepiej', żem
          rasista i antysemita. Czyż nie?
          Ad Piotruśnieszczęsnyczterokroćsiódemkowy:
          'Adolf Hitler nie jest postacią jednoznaczną, z jednej strony obciąża go
          niewątpliwie wywołanie wojny, z drugiej należy docenić zbudowanie w III Rzeszy
          autostrad i rozwój przemysłu ciężkiego'. Jak ci podoba się takie zdanko? Chyba
          niezbyt? No więc jest to dokładnie to samo, co piszesz o Jaruzelu. To co, mamy
          mu być wdzięczni, że nas wszystkich nie pozabijał, tylko kilkaset osób? Co to
          za porównanie z Pinochetem? Czy ja kiedykolwiek używałem takiego porównania?
          Czy Pinochet wykonywał zalecenia obcego mocarstwa, tak jak robił to Jaruzel,
          czy też bronił swój kraj przed totalitarnym reżimem Aliende z kubańskimi i
          sowieckimi doradcami? Co to ma być za określenie o Bushu, że ma 'krew na
          rękach'? Czy w takim razie trzeba rozwiązać Policję i Wojsko Polskie, bo
          przecież także 'mają krew na rękach', wykonując swoją pracę?
          No i sami Polacy, broniąc się przed napaścią w 1920 czy 1939, też 'mają krew na
          rękach'? Co to za argumentacja? Próba rozmycia tematu a'la Michnik - 'wszyscy
          mamy krew na rękach', 'wszyscy byliśmy umoczeni w system'?
          Tak, fakt - WSZYSCY LUDZIE ZE ŚRODOWISKA MICHNIKA BYLI UMOCZENI W KOMUNĘ, ale
          Michnik i grono przyjaciół to przecież jeszcze nie Polska!
          'Finis Polonia' w przypadku, kiedy okazałoby się, że Miller był umoczony
          w 'aferę Rywina'? Nie, jedynie 'finis III RP Michnika', na co większość Polaków
          coraz bardziej liczy. A Miller i Kwaśniewski naturalnym sposobem SĄ UMOCZENI
          w 'sprawę Rywina' - bo przecież Kwiatkowskiego i Czarzastego do KRRiTV
          nominował sam Kwaśniewski, a cała 'grupa władzy' z TV 'P' i okolic to ludzie
          SLD - którego jest szefem Miller. Tak więc obydwaj - Miller i Kwach
          ODPOWIEDZIALNI SĄ ZA DZIAŁANIA SWOICH LUDZI.
          Pa!
          Wieniu, morda! Jak sie masz? Ile już dzieciaków natrzaskałeś? ;)
          Rozkosz mam czystą i absolutną, te matołki to już resztówka MICHTRIXa, więc
          korzystam z ostatniej okazji, bo za chwilę pewnie wypierniczą Michnika
          z 'Gadziny Wyrodnej', co by akcje Agory przestały pikować w dół, bo przecież
          najważniejsza jest 'Kasa, Misiu, kasa'.
          Pozdrowienia serdeczne dla ciebie i reszty!
          • Gość: www.rp.pl http://www.rp.pl/dodatki/stalin_030301/stalin_a_1. IP: *.sprintserwis.pl 03.03.03, 04:14

            'Rzeczpospolita' -
            01.03.03 Nr 51
            -
            'Blizny' -

            (C) East News -

            - 50 lat temu, kiedy zmarł Józef Stalin, usłyszałem od mojego ojca: - Nareszcie
            zdechł ten s... Zapamiętałem te słowa, choć jeszcze nie chodziłem wtedy do
            szkoły. Może dlatego, iż ojciec, przedwojenny nauczyciel gimnazjalny, nigdy
            wcześniej nie przeklinał przy dzieciach. Matka szepnęła: - Daj spokój, Michaś -
            i z trwogą spojrzała, czy okno zamknięte. Jakby mogło być otwarte zimą, na
            początku marca.

            Tego dnia poczułem po raz pierwszy przedziwny splot gniewu, nienawiści,
            upokorzenia i lęku, który gnębił dziesiątki rodzin w najbliższym otoczeniu,
            miliony ludzi w Polsce i setki milionów na całym świecie. Śmierć Józefa Stalina
            niosła dla nich ogromną nadzieję, która niezmiernie powoli zaczęła się
            ziszczać - najbardziej zbrodnicza forma sowieckiego komunizmu odchodziła w
            przeszłość. Powoli i nie do końca, ale jednak. Dlatego dzień śmierci tyrana
            stanowi punkt znaczący w życiu, indywidualnej egzystencji jakże wielu ludzi;
            również w Polsce. I istotną cezurę w dziejach ludzkości. Warto to przypomnieć w
            50. rocznicę tamtego wydarzenia.

            Przypominamy właśnie tym dodatkiem "Rzeczpospolitej", który towarzyszy imprezie
            zorganizowanej w Pałacu Kultury i Nauki przez Ośrodek KARTA. Przypominamy
            ludziom mojego pokolenia i starszym, a młodszym pragniemy przybliżyć fakty, o
            których - niewykluczone - nigdy nie słyszeli. Stalin, stalinizm, epoka
            stalinowska oznaczają dla wielu z nich puste pojęcia zamierzchłej historii,
            która niesie co prawda zabawne rekwizyty, godne może kolekcjonowania lub
            wykorzystania w maskaradzie, lecz niestanowiące jak najbardziej autentycznych
            dowodów zniewolenia, poniżenia i zbrodni. Patrzymy na nie coraz częściej jak na
            ekspozycję wypchanego tygrysa, zapominając, że kiedyś bestia siała grozę i
            śmierć. Nawet dość niedawno. Wielu jeszcze nosi ślady pazurów i kłów.

            Właśnie owe blizny staraliśmy się pokazać. Widać je w relacjach po "śmierci
            nieśmiertelnego", wierszach strwożonych lub otumanionych poetów. W
            zapisach "pamięci Gułagu", jaką z okrutnych łagrów wynieśli więźniowie. W
            próbie bilansu "wielkiej czystki" i próbie uzupełnienia "listy polskiej", nie
            tylko przecież katyńskiej. Jej tragiczną częścią jest też niszczenie kwiatu
            młodzieży polskiej, żołnierzy Armii Krajowej, dokonywane także polskimi rękami.
            Wreszcie ukazujemy "wiecznie żywego" - w słowach, pojęciach, przedmiotach,
            które towarzyszą nam do dziś. Może lektura ostatniego rozdziału pozwoli lżej
            odetchnąć, a nawet uśmiechnąć się. Śmiech przecież towarzyszył nam i w
            dramatycznych momentach nie do śmiechu, w PRL, najweselszym baraku obozu.

            To, co możemy przedstawić w gazecie, stanowi oczywiście nader skromny wybór z
            faktów, zjawisk i problemów epoki stalinowskiej, nawet jeśli mierzyć ją jedynie
            od zdobycia przez Józefa Wissarionowicza pełni władzy w drugiej połowie lat
            dwudziestych do śmierci despoty. Tylko w tle pojawia się na przykład
            kolektywizacja rolnictwa i wielki głód, który zabił miliony ludzi,
            kominternowska destrukcja demokratycznych społeczeństw i państw, fatalne błędy
            generalissimusa w wojennej konfrontacji z Hitlerem czy ujarzmienie krajów
            środkowej Europy po wojnie. Chcielibyśmy, aby nasze publikacje przyczyniły się
            do zainteresowania młodego zwłaszcza Czytelnika tymi i innymi zagadnieniami;
            stosowny alfabet zamieszczamy.

            Szczególnie pragnęlibyśmy, by pamiętał, że stalinizm nie stanowił wypaczenia
            słusznej doktryny komunizmu ani nie skończył się wraz z agonią samego Stalina.
            Doktryna od samego początku była zbrodnicza, a masowe ludobójstwo, terror oraz
            niszczenie zasad moralnych, tkanki społecznej i gospodarczej zapoczątkował
            towarzysz Włodzimierz Iljicz Lenin - pierwszy przywódca sowiecki. Stalin okazał
            się jego najbardziej pojętnym i wiernym uczniem, a więc tak zwany okres kultu
            jednostki oraz błędów i wypaczeń - konsekwentną kontynuacją bolszewickiej
            rewolucji. Nikita Chruszczow, rzekomy pogromca stalinizmu, "odchylenia" widział
            tylko w tępieniu komunistów. Tak też latami przedstawiano sprawę od
            Władywostoku po Łabę. Dla normalnego człowieka wygląda zaś to jedynie na
            porachunki wewnątrz jednego gangu, a rzeczywistymi ofiarami jawią się miliony
            niewinnych, zamordowanych ludzi, którzy z komunizmem nie chcieli mieć nic
            wspólnego.

            Stalinizm przetrwał Stalina. Jeszcze parę lat po jego śmierci mordowano,
            katowano i więziono wedle światłych wskazówek Wodza Rewolucji. A sama istota
            totalitarnego, represyjnego państwa o księżycowej gospodarce ostała się do
            początku lat dziewięćdziesiątych. Pamiętam rodzimych stalinowców w polskim
            stanie wojennym. Znów chcieli ganiać ludzi na pochody ze szturmówkami, żądać
            wiernopoddańczych deklaracji, zmuszać do przyjmowania legitymacji "nowych
            związków". Znów poczuli krew. Że rozlano jej stosunkowo niewiele - to tylko
            skutek kompletnej, gospodarczej i ideologicznej ruiny systemu.

            Idziesz dziś ulicą i nie wiesz: czy ten tęgi czterdziestolatek przypadkiem nie
            zamordował w 1989 roku skrytobójczo księdza; czy złotousty parlamentarzysta w
            sile wieku nie wykładał aby niewzruszonych zasad marksizmu-leninizmu; czy
            zadbana i ponętna jeszcze pani nie prowadziła w szkole akademii
            pierwszomajowej; czy znany publicysta nie pisał komentarzy potępiających na
            kolejnych etapach socjalistycznego rozwoju ojczyzny sługusów imperializmu,
            syjonistów, wichrzycieli, ekstremistów... I tak dalej.

            Alan Bullock zakończył swe dzieło o Hitlerze słowami: si monumentum requiris,
            circumspice - jeśli szukasz śladów, rozejrzyj się dokoła. Kto wie, czy nie
            bardziej pasują one do drugiego, obok Hitlera, największego zbrodniarza XX
            wieku, Stalina. Przypominamy te ślady. Blizny.

            MACIEJ ROSALAK

            • Gość: www.rp.pl http://www.rp.pl/dodatki/stalin_030301/index.html IP: *.sprintserwis.pl 03.03.03, 04:15
              'Był sobie raz cesarz.
              Miał żółte oczy i drapieżną szczękę. Mieszkał w pałacu pełnym marmurów
              i policjantów. Sam.
              Budził się w nocy i krzyczał.
              Nikt go nie kochał.
              Najbardziej lubił polowania i terror.
              Ale fotografował się z dziećmi
              wśród kwiatów.
              Kiedy umarł, nikt nie śmiał zdjąć
              jego portretów.
              Zobaczcie, może jest jeszcze u was w domu jego maska.'
              ZBIGNIEW HERBERT, 'CESARZ'
            • Gość: www.rp.pl Kasiom - co to tak Szymborką wielbią... IP: *.sprintserwis.pl 03.03.03, 04:17

              'Rzeczpospolita' -
              01.03.03 Nr 51 -

              'Poetów polskich rapsod podniosły' -
              Peany
              -

              Pędzi pociąg historii,

              Błyska stulecie - semafor.

              Rewolucji nie trzeba glorii,

              Nie trzeba szumnych metafor,

              Potrzebny jest maszynista,

              Którym jest On:

              towarzysz, wódz, komunista - Stalin - słowo jak dzwon!

              WŁADYSŁAW BRONIEWSKI "SŁOWO O STALINIE"



              Oto nasza

              myśl szopenowska - oto nasza

              warta stalinowska.

              Truman światła

              nie zgasi nam,

              warta!

              warta!

              warta!

              dniem i nocą:

              u Notre-Dame

              i u koncertów Bacha.

              KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI "POEMAT DLA ZDRAJCY"



              I już tli się, czekając, ta łuna

              Legend przyszłych o Wiośnie, o Wschodzie

              I zakwitniesz,

              zakwitniesz

              na strunach,

              Twórco ery, radziecki narodzie!

              Wieki dadzą ci rangę bajeczną:

              Epos - jakąś wszechludzką Bylinę,

              Z Rewolucją, krasawicą wieczną

              Z wiecznie żywym herosem Stalinem.

              JULIAN TUWIM "DO NARODU RADZIECKIEGO"



              Szaleńcy i przemysłowcy

              karmią faszyzm

              który skacze do gardła

              prostym ludziom

              i zagryza dzieci

              Ale są żołnierze

              którzy karabin przyciskają do serca

              po to aby zabić wojnę

              I jest człowiek

              O nim pisze poeta:

              "W trzech komnatach Kremla Starego

              mieszka człowiek, który się zwie

              Józef Stalin

              Do późnej nocy świeci się w jego oknie"

              TADEUSZ RÓŻEWICZ "ROZMOWA Z MATKĄ"




              ... i treny


              Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi.

              Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?

              Nie chcę wiedzieć.

              Może ciągle jestem

              we śnie.

              Nie podejdę, nie otworzę drzwi.

              Czy to ranek za drzwiami, mroźna skra

              tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?

              Czy to zegar tak zadudnił sekundami?

              Czy to moje własne serce werbel gra?

              Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów,

              brak pewności jest nadzieją, towarzysze...

              Milczą. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć - muszę czytać z pochylonych głów.

              Jaki rozkaz

              przekazuje nam

              na sztandarze rewolucji profil czwarty?

              - Pod sztandarem rewolucji wzmocnić warty!

              Wzmocnić warty u wszystkich bram!

              Oto Partia

              - ludzkości wzrok.

              Oto Partia

              - siła ludów i sumienie.

              Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie.

              Jego Partia rozgarnia mrok.

              Niewzruszony drukarski znak

              drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,

              nie wykrzywi go ból,

              łza nie zmaże.

              A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

              WISŁAWA SZYMBORSKA "TEN DZIEŃ"


              • Gość: MOr For pp IP: *.sprintserwis.pl 04.03.03, 04:12
                Widać nasze forumowe gąski od razu przycichły, jak sobie poczytały peany
                przeróżnych samozwańczych 'autorytetów moralnego niepokoju' nt. Stalina i
                towarzyszy. Tak tak, wy wszyscy - jak widać - z tego 'towarzystwa' :)
                A teraz tylko jedno zdanko dla naszego piotrusia pana
                ('znapędemnawszystkiesiódemki'):
                'Państwo - wiemy to nie tylko z afery Rywina - przeżarte jest korupcją.
                W oczach wielu ludzi rządzi wszechobecny 'układ'.'
                Któż to taki twierdzi takie 'skrajne oszołomsko aferomaniackie'
                okropne bezeceństwa? Olszewski? Kaczyńscy? Wierzbicki? Walendziak?
                A może Staniszkis? Cóż, wzystkie te 'skrajne prawicowe oszołomy' już od bardzo
                dawna twierdziły te i podobne 'straszne, okropne rzeczy', ku oburzeniu
                'towarzystwa' - Michnika, Szymborskiej, itp, itd.
                Ale nie, to 'obudził się' i 'przejrzał na oczy' sam Piotr 'Pacan' Pacewicz -
                w dzisiejszej 'Wybiórczej', i to na pierwszej stronie!
                No cóż, takie nam właśnie 'Państwo' - 'przeżarte korupcją', którym 'rządzi
                wszechobecny 'układ'' - zbudowali Michnik z 'towarzystwem'. Gratulacje!
                I to by było na tyle.
                Pozdrowienia dla myślącej reszty
                • Gość: www.wybiórcza.pl Mądry Niemczycki po szkodzie IP: 193.0.117.* 04.03.03, 10:13
                  'Całą tą sprawą jestem przerażony do tej pory, ponieważ od tego momentu
                  zacząłem wierzyć w prawdopodobieństwo, że Polska może stać się państwem
                  oligarchicznym, głęboko skorumpowanym, w którym znowu będą jacyś oni, stojący
                  ponad prawem, że znowu grupa trzymająca władzę będzie pilnowała swoich
                  interesów, a nie interesów obywateli, że znowu jakaś grupa u władzy zamiast
                  stymulować rozwój, będzie budowała swoje własne imperium, że znowu grupa
                  trzymająca władzę stanie się policjantami umysłów.'
                  - Piotr Niemczycki, wiceprezes Agory - 'Gazeta Wybiórcza' 03.03.03
                • Gość: piotr7777 Re: For pp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 12:22
                  Gość portalu: MOr napisał(a):

                  > Widać nasze forumowe gąski od razu przycichły, jak sobie poczytały peany
                  > przeróżnych samozwańczych 'autorytetów moralnego niepokoju' nt. Stalina i
                  > towarzyszy. Tak tak, wy wszyscy - jak widać - z tego 'towarzystwa' :)
                  > A teraz tylko jedno zdanko dla naszego piotrusia pana
                  > ('znapędemnawszystkiesiódemki'):
                  > 'Państwo - wiemy to nie tylko z afery Rywina - przeżarte jest korupcją.
                  > W oczach wielu ludzi rządzi wszechobecny 'układ'.'
                  > Któż to taki twierdzi takie 'skrajne oszołomsko aferomaniackie'
                  > okropne bezeceństwa? Olszewski? Kaczyńscy? Wierzbicki? Walendziak?
                  > A może Staniszkis? Cóż, wzystkie te 'skrajne prawicowe oszołomy' już od
                  bardzo
                  > dawna twierdziły te i podobne 'straszne, okropne rzeczy', ku oburzeniu
                  > 'towarzystwa' - Michnika, Szymborskiej, itp, itd.
                  > Ale nie, to 'obudził się' i 'przejrzał na oczy' sam Piotr 'Pacan' Pacewicz -
                  > w dzisiejszej 'Wybiórczej', i to na pierwszej stronie!
                  > No cóż, takie nam właśnie 'Państwo' - 'przeżarte korupcją', którym 'rządzi
                  > wszechobecny 'układ'' - zbudowali Michnik z 'towarzystwem'. Gratulacje!
                  > I to by było na tyle.
                  > Pozdrowienia dla myślącej reszty
                  Przede wszystkim dałeś katarynie, Katarzynie i mnie do zrozumienia, że jest to
                  twój wątek i choć nie mogę mówić za nich osobiście uznałem że nie będę pchał
                  się tam, gdzie sobie tego ktoś nie życzy.
                  Natomiast prawdę mówiąc spodziewałem się tego, że na nazwisko Szymborskiej od
                  razu ktos odpowie jakimś marginalnym wierszem z czasów stalinowskich. Zabawne,
                  że szwedzka Akademia Królewska przyznajaca Nobla jakoś niespecjalnie przejęła
                  się tymi wierszami (a może Michnik tam też miał swoich ludzi). Jeśli dla kogoś
                  Szymborska to tylko kilka utworów z lat 50 to mogę temu komuś tylko współczuć.
                  Ten ktoś ma pewnie podobne zdanie na temat Andrzejewskiego, Woroszylskiego,
                  Ważka, Konwickiego i wielu innych pisarzy, któzy w młodości zachłysnęli się
                  komunizmem by w odpowiednim momencie zrozumieć swój błąd i przejść do ostrej
                  walki z nieprawidłowościami tego systemu. Podejrzewam, że św. Paweł też byłby
                  dla nich wyłącznie faryzeuszem - prześladowcą chrześcijan.
                  Zresztą jest też spora grupa antykomunistów ostatniej godziny, którzy w latach
                  osiemdziesiątych bili brawo Jaruzelskiemu a potem gwałtownie zmienili front.
                  Choćby dziennikarz, Jerzy Szaniawski, przypadkowy więzień polityczny, niegdyś
                  działacz Towarzystwa Przyjażni Polsko-Radzieckiej a dziś czołowy apologeta
                  pułkownika Kuklińskiego.
                  Jeśli poza wypominaniem Wisławie Szymborskiej stalinowskiego epizodu nie macie
                  argumentó to współczuję. Inny noblista, Czesław Miłosz też mówił ciepło o
                  Adamie Michniku a na niego jak sądzę nie macie stalinowskiego "haka".
                  Natomiast Tuwima, Broniewskiego czy Gałczyńskiego uważam za wybitnych poetów i
                  paneguryki na cześć Stalina mnie nie interesują. Nie oceniam ich jako ludzi,
                  lecz jako twórców.
                  • Gość: Tyg. 'S' www.tygodniksolidarnosc.com IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 13:08
                    'To jest przykra lektura dla przyjaciół Adama Michnika...'
                    >>Prawda o 'Gazecie Wyborczej'<<
                    Nieznane dokumenty. Świadkowie.
                    Pierwszą w Polsce, Europie i na świecie
                    książkę o 'Gazecie Wyborczej' i jej środowisku
                    napisał Stanisław Remuszko - niegdyś publicysta 'GW'
                    od lat dziennikarz niezależny
                    'Czy masz blade pojęcie, skąd wziął się majątek Agory?'
                    Kontakt:
                    tel./fax: /22/-641-7190
                    e-mail: remuszko@astercity.net
                    'Przypuszczam, że 'Gazeta Wyborcza' dałaby ciepłą rączką
                    17,5 miliona dolarów, aby ta książka nie ujrzała światła dziennego!'
                    • Gość: CM - 11/4 www.tygodniksolidarnosc.com IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 13:11
                      'Tygodnik Solidarność' (07.03.03)

                      'Nasza liberalna oligarchia' - Cezary Michalski

                      'Dlaczego polska opinia publiczna bez entuzjazmu przyjęła ujawnienie przez
                      Adama Michnika korupcyjnej propozycji złożonej mu przez Lwa Rywina? Przecież to
                      Rywin przyszedł do Michnika, a nie odwrotnie. To redaktor Gazety Wyborczej, po
                      zaledwie pół roku dziennikarskiego śledztwa, raczył przedstawić sprawę opinii
                      publicznej, nawołując jednocześnie do krucjaty przeciwko hydrze korupcji. Na
                      ową krucjatę mielibyśmy wyruszyć pod jego przywództwem, a może także pod wodzą
                      Aleksandra Kwaśniewskiego i, czemu by nie, Leszka Millera. Temu ostatniemu Adam
                      Michnik wielokrotnie wystawiał ostatnio certyfikat uczciwości.

                      Problem polega na tym, że te same osoby, na których wezwanie lub pod których
                      kierownictwem mielibyśmy wyruszyć na antykorupcyjną krucjatę, odpowiadają za
                      powstanie w naszym kraju ustroju, który umożliwia Rywingate, a nawet czyni z
                      niej normę prowadzenia negocjacji, zarządzania państwem i biznesem.

                      Było tak dobrze, ale się popsuło
                      Może to jednak tylko "populiści" uważają, że korupcja, a także zasada
                      nieformalnych negocjacji prowadzonych na zapleczu fasadowych instytucji
                      demokratycznych są w dzisiejszej Polsce normą? Może Rywingate jest jedynie
                      wypaczeniem szlachetnego projektu, które łatwo będzie usunąć? Posłuchajmy
                      krótkiego kursu historii III RP według holdingu Agora. Podczas przesłuchań
                      przed sejmową komisją śledczą przedstawiła go prezes Wanda Rapaczyńska: "Ja
                      wróciłam do Polski po wielkim przełomie, dlatego że zaczęła się Gazeta, którą
                      kierowali moi starzy przyjaciele z młodości i których podziwiałam, ale również
                      dlatego, że uważałam, że w 1989 r. zdarzył się nowy cud nad Wisłą. Polska
                      odzyskała wolność, budowała ład demokratyczny, rozpoczęła wielkie wyzwanie
                      odbudowy gospodarki zrujnowanej dekadami centralnego planowania. Oczywiście
                      było ciężko, ale ja, nawet widząc wszystkie pryszcze, z zachwytem obserwowałam
                      pierwsze lata, jak Polska podnosi się, ile wigoru mają polscy przedsiębiorcy,
                      jak ciężko i z jakim sukcesem ludzie pracują, jak Polacy odzyskują godność, a
                      Polska swoją pozycję w świecie. Bycie częścią tego procesu było dla mnie warte
                      wielu osobistych wyrzeczeń. Ale gdzieś w połowie lat 90. zaczęłam obserwować
                      deformacje. Nasiliło się to pod koniec lat 90., a w tej chwili przybrało
                      rozmiary, które mnie przerażają. Mówię oczywiście o postępującej zarazie
                      korupcji - korupcji na styku z polityką".
                      Ta opowieść o niepokalanym poczęciu III RP, a także o deformacjach,
                      które "nasiliły się pod koniec lat 90." nie pokrywa się z doświadczeniami
                      większości obywateli naszego kraju. I aż trudno uwierzyć, że Wanda Rapaczyńska,
                      a zapewne także Adam Michnik, dostrzegli patologie III RP dopiero wówczas,
                      kiedy zagroziły one rozwojowi ich własnej firmy, a nie wtedy, kiedy zagroziły
                      wszystkim, czyli na samym początku.
                      Właściwie dlaczego Rywingate miałaby nas w ogóle dziwić? W okresie
                      definitywnego kształtowania się ustroju III RP, towarzyskie negocjacje, podobne
                      do tych pomiędzy Michnikiem i Rywinem albo pomiędzy Jakubowską i Rapaczyńską,
                      toczyły się w Magdalence, w kuluarach sejmowych, w bawialniach pałacu
                      prezydenckiego, na korytarzach Urzędu Rady Ministrów. Tak samo mówiono tam
                      sobie na ty, czasem wspólnie odurzano się alkoholem. Także wówczas używano
                      brutalnego, pełnego kolokwializmów języka, który świetnie sprawdza się "w
                      towarzystwie".
                      W ten sposób wynegocjowano kształt polskiej demokracji, wyciszenie sprawy FOZZ-
                      u, sparaliżowanie lustracji, wymianę władzy na własność i wiele innych
                      fundamentów ustrojowych III RP.'


                      • Gość: CM - 2/4 Re: www.tygodniksolidarnosc.com IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 13:14
                        'Ład stabilny, choć bardzo kosztowny' -
                        'Żeby nie być stronniczym trzeba przyznać, że demiurgom III RP - Adamowi
                        Michnikowi, Czesławowi Kiszczakowi i kilku odpowiedzialnym liderom SLD - udało
                        się wspólnie zbudować bardzo stabilny system polityczny. Nie mieliśmy puczów i
                        gwałtownych wystąpień społecznych, przekazywanie władzy następowało płynnie,
                        teatralne widowiska w rodzaju wojny na górze, nocy teczek, afery Oleksego,
                        rozgrywały się w Sejmie (czyli nigdzie) i na łamach gazet. Ani razu nie zeszły
                        na poziom realnej władzy, nigdy tej władzy nie zdestabilizowały.
                        Taka stabilność jest ogromną wartością, daleki jestem od jej bagatelizowania.
                        Szczególnie ważna bywa w okresach transformacji ustrojowych, przekazywania
                        władzy, kiedy błędy elit mogą doprowadzić do społecznych buntów, osłabienia
                        państwa itp. Kiedy jednak stabilny system jest już zbudowany, wolno chyba
                        zapytać o jego jakość, o rezerwy rozwojowe, o cenę, jaką musi za to wszystko
                        płacić całe społeczeństwo.
                        Cena, jaką musimy płacić za wynegocjowaną stabilność III RP okazała się wysoka,
                        może nawet zbyt wysoka. Polska jest dziś krajem bez państwa (polityczno-
                        biznesowa koteria, której codzienne standardy poznajemy dzięki sprawie Rywina,
                        nie jest państwem w jakimkolwiek sensie tego słowa), bez zrównoważonego systemu
                        politycznego (mamy system zmierzający do jednopartyjności, gdzie coraz więcej
                        interesów gospodarczych i społecznych zaczyna być negocjowanych wewnątrz SLD,
                        pomiędzy jej frakcjami, bo inne partie są zbyt słabe, aby załatwiać za ich
                        pomocą jakiekolwiek interesy). Mamy postępującą pauperyzację i narastające
                        rozwarstwienie społeczne, mamy wreszcie gospodarkę pogrążoną w trwałej
                        stagnacji i zagraniczne inwestycje, których dynamika wygasa.'
                      • Gość: CM - 3/4 Re: www.tygodniksolidarnosc.com IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 13:16
                        'Demokracja, w którą nikt nie wierzy' -
                        'W połowie lutego, kiedy na front wyjaśnienia Rywingate rzucony został cały
                        potencjał polskiej demokracji (prokuratura, komisja sejmowa i masowe media)
                        OBOP przeprowadził badania, z których wynika, że 67 procent Polaków nie wierzy
                        w wyjaśnienie tej sprawy kiedykolwiek, a blisko 30 proc, twierdzi, że nawet
                        jeśli sprawa zostanie wyjaśniona, to na pewno nie teraz, kiedy mogłoby to
                        wpłynąć na losy państwa. Jedynie 4 procent respondentów wierzy, że sprawa
                        Rywina zostanie wyjaśniona wkrótce, i to przez ciała do tego powołane:
                        państwowe instytucje czy media.
                        Polacy nie ufają zarówno państwu, jak też mediom, i mają ku temu powody. Przez
                        całe pół roku żaden "dziennikarz roku", żadna gwiazda dziennikarstwa śledczego,
                        żadna z wielkich postaci polskiej prasy ilustrowanej i czarno-białej nie
                        raczyli poinformować ich o sprawie, o której "wiedziała cała Warszawa". Kwiat
                        polskiego dziennikarstwa był doskonale świadomy, że skoro Rywingate rozgrywają
                        pomiędzy sobą Adam Michnik i Leszek Miller, to tylko oni mają prawo powiadomić
                        opinię publiczną, albo też jej nie powiadamiać.
                        Tylko dwóch dziennikarzy w całej Warszawie (jak na pół roku "śledztwa
                        dziennikarskiego" Wyborczej i jak na kilka tysięcy zatrudnionych w tym mieście
                        dziennikarzy jest to wynik porażający), ośmieliło się, już we wrześniu 2002,
                        wspomnieć o sprawie Rywina w żartobliwym komentarzu na łamach tygodnika Wprost.
                        Byli to Igor Zalewski i Robert Mazurek. Terminowali oni wcześniej w Życiu i w
                        Nowym Państwie, wychowali się zatem na dalekich marginesach monocentrycznego
                        systemu polskich mediów. W porównaniu z takim Jackiem Żakowskim czy Janiną
                        Paradowską są dzikusami z buszu i tylko to ich tłumaczy.
                        Paternalizm elit władzy został dopełniony przez paternalizm elit
                        dziennikarskich. "Dziennikarz roku" miesięcznika Press, Janina Paradowska,
                        nawet się nie domyśla, że ujawnienie przez nią w śledztwie, iż po telefonie
                        Michnika usunęła ze swego wywiadu z Millerem wszystkie pytania dotyczące sprawy
                        Rywina, w każdym normalnym kraju pozbawiłaby ją sporej części dziennikarskiego
                        autorytetu. Paradowska nie czuje się niczego pozbawiona, wręcz przeciwnie, w
                        ostatniej "Kropce nad i", z właściwą sobie pogardą dla plebsu,
                        powiedziała, "ależ o czym my tu mówimy, większość naszych widzów w ogóle nie
                        rozumie, co to jest ten billing". Osobiście sądzę, że znaczna część widzów i
                        czytelników Janiny Paradowskiej rozumie, czym są billingi telefoniczne, podczas
                        gdy ona sama nie ma pojęcia, czym mogłoby być niezależne dziennikarstwo.
                        Adam Michnik zeznał przed komisją sejmową, że uszczelnił przeciek w Polityce z
                        troski o to, aby polska opinia publiczna uzyskała "najbardziej poważną" wersję
                        zdarzenia, którą mogła jej dostarczyć wyłącznie Gazeta Wyborcza. Redaktor nie
                        pomyślał, że Wyborcza jest w tej sprawie stroną (choćby i najbardziej
                        pokrzywdzoną), i dlatego właśnie ona jedna z całego rynku prasowego nie
                        gwarantuje dziennikarskiego obiektywizmu.
                        Szef Wyborczej raczył też powiedzieć, że wybierając tak późny termin
                        publikacji, poza wieloma innymi datami, odpowiedzialnie ominął także Święta
                        Bożego Narodzenia. Nie chciał psuć polskiej opinii publicznej jej radosnego
                        świątecznego nastroju. Taki poziom paternalizmu, traktowanie opinii publicznej
                        jak gromady zatrzymanych w rozwoju dzieci, nad których radosnym nastrojem musi
                        czuwać gazeta informacyjna, byłby nie do pojęcia we Francji, a nawet w bardzo
                        katolickich Włoszech. Wszędzie tam rynek medialny zajmuje jednak kilka
                        konkurujących ze sobą i wzajemnie kontrolujących się, a nie jedna Agora,
                        dzieląca rynek przede wszystkim z SLD-owskimi mediami publicznymi, tak samo
                        paternalistycznymi jak ona sama.'

                      • Gość: CM - 4/4 Re: www.tygodniksolidarnosc.com IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 13:17
                        'Co robić?' -
                        'W kraju jednej partii i jednej gazety nasze możliwości wpływania na
                        rzeczywistość nie są imponujące. Skoro jednak nie możemy na nią wpływać, to nie
                        kibicujmy przynajmniej żadnemu z pokłóconych ze sobą oligarchów. Wojna
                        triumwirów wkrótce się zakończy, przejdzie w fazę negocjacji. Na stole znowu
                        pojawią się Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Drugi albo Trzeci Program TVP
                        SA, Polsat, może jakieś radia. Ewentualne zwycięstwo Michnika nad SLD lub też
                        zwycięstwo SLD nad Agorą w żaden sposób nie powiększy obszaru naszej wolności,
                        sprawi tylko, że zamiast dwóch panów będziemy mieli jednego, o jeszcze bardziej
                        niepohamowanych ambicjach.
                        Zatem, póki co, patrzmy i uczmy się, skwapliwie zbierajmy docierające do nas
                        strzępy informacji. A kiedy w naszym kraju pojawi się silny polityczny zmiennik
                        dla SLD i silny medialny zmiennik dla Agory, wówczas po prostu spróbujmy
                        dokonać wymiany.'
                        Cezary Michalski
                        • Gość: PABLO Do piotr7777 - wlasnie dlatego mamy gdzieś Adama IP: *.kamir.com.pl 04.03.03, 15:33
                          Gość portalu: CM - 4/4 napisał(a):

                          > 'Co robić?' -
                          > 'W kraju jednej partii i jednej gazety nasze możliwości
                          wpływania na
                          > rzeczywistość nie są imponujące. Skoro jednak nie
                          możemy na nią wpływać, to nie
                          >
                          > kibicujmy przynajmniej żadnemu z pokłóconych ze sobą
                          oligarchów. Wojna
                          > triumwirów wkrótce się zakończy, przejdzie w fazę
                          negocjacji. Na stole znowu
                          > pojawią się Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Drugi
                          albo Trzeci Program TVP
                          > SA, Polsat, może jakieś radia. Ewentualne zwycięstwo
                          Michnika nad SLD lub też
                          > zwycięstwo SLD nad Agorą w żaden sposób nie powiększy
                          obszaru naszej wolności,
                          > sprawi tylko, że zamiast dwóch panów będziemy mieli
                          jednego, o jeszcze bardziej
                          >
                          > niepohamowanych ambicjach.
                          > Zatem, póki co, patrzmy i uczmy się, skwapliwie
                          zbierajmy docierające do nas
                          > strzępy informacji. A kiedy w naszym kraju pojawi się
                          silny polityczny zmiennik
                          >
                          > dla SLD i silny medialny zmiennik dla Agory, wówczas po
                          prostu spróbujmy
                          > dokonać wymiany.'
                          > Cezary Michalski


                          No i bardzo ładnie to pan Cezary Michalski spuentował: to
                          nie nasza wojna! Jutro a byc może dziś Michnik znowu
                          siądzie do tajnych rozmów z towarzystwem i sprawie ukręci
                          się łeb. I znowu będzie sie pisało tylko o tym o czym
                          można. Nas ta sprawa interesuje o tyle o ile przycznia
                          sie do rozwalenia IIIRP łacznie z Adamem i jego GW. To
                          wszystko. Brawo Panie Michalski!
                  • Gość: PABLO Klatka Ezry IP: *.kamir.com.pl 04.03.03, 15:15
                    Piotr7777 z łatwością przechodzi do porządku nad faktem
                    iz tylu subtelnych intelektualistów poparło komunizm. No
                    cóż zdarzylo się. Czy mamy im to pamiętać całe życie?
                    Wszak św. Paweł jako Szaweł. No wlasnie św. Paweł: jest
                    chyba dramatyczna cezura między Szawłem i Pawłem, można
                    powiedzieć to już inna osoba. Każdemu jego winy zostana
                    odpuszczone pod warunkiem iż: wyzna je i wzbudzi w sobie
                    żal za grzechy oraz nie będzie więcej grzeszył.
                    Niestety żadnego z tych punktów nasi literaci nie
                    spełniają. Nie wyznaja oni swoich grzechów - raczej inni
                    im je wyciągają. Łgaja kręcą, wyzmazuja ze swych
                    życiorysów niewygodne daty i fakty, usuwaja z dorobku
                    hańbiące wiersze (np. Szymborska).
                    Czy maja w sobie jakis cień zalu za grzechy: nic
                    podobnego znajduja albo bzdurne wyjasnienia (komunizm
                    miał przyciągającą, magnetyczną siłę). Mowią nic nie
                    wiedzielismy o zbrodniach stalinizmu! Albo dalej otwarcie
                    bronia swych lewicowych przekonań. No i wreszcie czy
                    dalej nie grzeszą? Alez skąd dalej chca być przewodnikami
                    narodu, pouczać go, potepiać jednych, pisać panegiryki
                    innym. Wiesia jako typowa aktywista pisze na zamówienie
                    gazety Wyborczej wiersz pt. "Nienawiść" użyty przez tę
                    gazetę w walce z lustracją.
                    Znowu okazuje się że g. wie - w koncu i sam Adam wraz z
                    Niemczyckim zaczynaja podejrzewać że NIE zyjemy w
                    demokratycznym państwie prawa.
                    Jedynym literatem który szczerze żałował swego
                    zaangażowania w komunizm był Aleksander Wat (patrz Mój
                    wiek). Człowiek ten po powrocie z zesłania juz nigdy nie
                    stał się lewicowym propagandystą i trzymał sie z boku.
                    Przypominam Piotrowi7777 pewna historię: mianowicie Ezra
                    Pound zaangażował się w walke po stronie faszystów we
                    Włoszech i miał felietony radiowe dla żołnierzy
                    amerykańskich. Schwytany przez Amerykanów ten sędziwy juz
                    wówczas czlowiek zostal umieszczony w klatce, w której
                    spał, jadł, załatwiał swe potrzeby fizjologiczne i byl
                    obiektem atakow. Potraktowano go jak zwierzę.
                    gdyby Ezra wzorem tysięcy innych pisarzy slawił druga
                    zbrodnicza ideologię XX wieku a więc komunizm nic
                    podobnego nigdy by mu sie nie przytrafiło. Klatka Ezry
                    jest pusta po drugiej stronie a w końcu Pound popierał
                    faszyzm wloski a więc bardzo lagodna odmiane faszyzmu
                    szczegolnie jesli porównac to ze stalinizmem, majacym na
                    sumieniu miliony ofiar. I nasza subtelna poetka noblistka
                    nie ma wyrzutow sumienia, ot usunac wierzse na czesc
                    Stalina, zostawic te o kocie i wszystko bedzie OK. No coż
                    oczekiwałbym od niej czegos więcej. Ale widać jeszcze do
                    tego nie dorosla. Tylko niech juz przestanie sie
                    angażowac w politykę.
                    • luiza_o nasi bracia marnotrawni... (1/2) 04.03.03, 15:36
                      www.znak.com.pl/znak/diagnozy570.html

                      Refleksje Jana Pawła II osnute wokół przypowieści o synu marnotrawnym jasno
                      ukazują sens oraz konieczne warunki realizacji tego aspektu miłosierdzia, który
                      wyraża się w przebaczeniu win i pojednaniu. W ich świetle zapytajmy wprost: czy
                      w życiu społeczno-politycznym dzisiejszej Polski owo przebaczenie i pojednanie
                      ma jakąkolwiek szansę stać się rzeczywistością? Nie trzeba szczególnej
                      wyobraźni, by dostrzec, że to właśnie w tej sferze mamy do czynienia z
                      największym "deficytem" miłosierdzia, że tu znajduje się źródło najbardziej
                      dotkliwego bólu, który rozdziera nasz ojczysty dom i który nie może znaleźć
                      ukojenia. Duchowy klimat, jaki panuje wokół tak rozumianego miłosierdzia, na
                      pewno nie jest sprzyjający, zaś instytucjonalne rozwiązania - wręcz mu wrogie.

                      Istnieje bowiem w naszym kraju ogromna rzesza ludzi, którzy cierpią nie
                      tylko z powodu biedy, braku pracy, osamotnienia czy choroby, lecz przede
                      wszystkim z powodu braku sprawiedliwości. Skrzywdzeni przez innych, pozbawieni
                      nadziei na zadośćuczynienie, niosą w sobie rany podeptanej godności. Nie chodzi
                      tu jednak wcale o powszechnie znaną niewydolność systemu sądownictwa ani też o
                      coraz liczniejsze przypadki naruszania sprawiedliwości przez instytucje, które
                      mają stać na jej straży. Te wszystkie aktualne negatywne zjawiska mają o wiele
                      głębsze źródło. Wspiera je zasada, która stała się fundamentem i aktem
                      założycielskim III Rzeczypospolitej - zasada wystawienia sprawiedliwości na
                      pośmiewisko.

                      Spoglądając na dramat dzisiejszej Polski przez pryzmat przypowieści o synu
                      marnotrawnym, musimy zauważyć, że sytuacja naszego kraju, podobnie jak i innych
                      państw, które wloką za sobą cień totalitarnej przeszłości, jest znacznie
                      bardziej skomplikowana, bowiem marnotrawni synowie nie tylko marnowali swoją
                      część ojcowizny, ale, co gorsza, stali się najemnikami niszczącymi dziedzictwo,
                      a czasem i życie swoich braci. Spustoszenia, które spowodowali, nie ulotniły
                      się bez śladu. Są wśród nas ich świadkowie: rodziny pomordowanych, byli
                      więźniowie, ludzie bici, okradani z własności, wyrzucani z pracy, pozbawiani
                      możliwości nauki, studiów, zmuszani do emigracji i - co dotyczy bez wyjątku
                      wszystkich - zatruwani od dzieciństwa kłamstwami komunistycznej propagandy.
                      Jest żywa pamięć o latach nieprawości, są ofiary i wciąż niezagojone rany,
                      tylko ich sprawcy jakoś zniknęli. Nic dziwnego, że wielu skrzywdzonych ludzi
                      niesie w sobie głębokie poczucie niesprawiedliwości. To jest ich najdotkliwszy
                      ból i rana, która pilnie domaga się opatrzenia.

                      Oczywiście, bywają krzywdy obiektywnie już nie do naprawienia: ich sprawcy
                      nie żyją, nie ma też świadków, brakuje dowodów. To wszystko można by zrozumieć
                      i z tym się pogodzić, gdyby krzywdę nazywano krzywdą, ofiarę - ofiarą, sprawcę -
                      sprawcą, a ludzie zranieni mieli poczucie, że w ich ojczystym domu
                      sprawiedliwość, jako niepodważalna wartość i stale obecna zasada regulująca
                      życie wspólnoty, nie jest otwarcie lekceważona. Gdy dzieje się inaczej, do
                      dawnego bólu dołącza się ból nowy, czasem bardziej dotkliwy. Jak można mu
                      zaradzić? Kto ma tu być miłosiernym samarytaninem? Odpowiedź jest prosta: to na
                      osobach odpowiedzialnych za państwo spoczywa elementarny obowiązek takiego
                      kształtowania jego praw i instytucji, aby ich celem nie było nic innego niż
                      właśnie sprawiedliwość. Niestety, ta prosta odpowiedź zarówno dla ojców
                      założycieli III RP, jak i dla kolejnych rządzących Polską formacji politycznych
                      okazała się zbyt trudna - uznano ją za nieistotną, szkodliwą i niezrozumiałą.

                      W jaki sposób zakwestionowano potrzebę oparcia fundamentów naszego państwa
                      na imperatywie bezwzględnego przestrzegania zasady sprawiedliwości? Otóż
                      wielokrotnie mogliśmy usłyszeć, że sprawiedliwości nie należy dociekać zbyt
                      rygorystycznie, bo ci, którzy się jej domagają, kierują się przede wszystkim
                      pragnieniem zemsty. Trudno wykluczyć, że czasem bywa i tak. Ale jakie to ma
                      znaczenie wobec obowiązku sprawiedliwej kary i naprawienia krzywd? Miarą
                      sprawiedliwości jest przecież sam czyn oraz intencje jego sprawcy, a późniejsze
                      odczucia ofiar nie mają tu nic do rzeczy. Jeśli nawet zdarza się, że ktoś
                      boleśnie skrzywdzony pragnie ujrzeć cierpienia swego prześladowcy, to czy
                      obniża to w jakikolwiek sposób wagę przestępczego czynu i usprawiedliwia
                      krzywdziciela?

                      Nie wszyscy jednak pokrzywdzeni żywią w swych sercach wrogie uczucia i wielu z
                      nich z pewnością gotowych byłoby pojednać się z dawnymi krzywdzicielami. Ich
                      wołanie o prawdę i sprawiedliwość nie ma nic wspólnego z zemstą, lecz bierze
                      się z pragnienia posiadania ojczyzny, która byłaby miejscem autentycznej
                      powszechnej wspólnoty. Jest wyrazem bólu rozdarcia - tego samego bólu, który
                      przeszywał ojca czekającego na powrót marnotrawnego syna. Tylko przebaczenie
                      zagoiłoby ową ranę, ale tam, gdzie nie zostały spełnione warunki elementarnej
                      sprawiedliwości, skrzywdzeni nie tylko nie mają szansy faktycznie przebaczyć,
                      lecz nawet sama ich gotowość do wybaczenia wystawiona jest na ciężką, nie
                      mającą końca próbę. Z rany, która się nie goi, wciąż rodzi się pokusa, aby na
                      swego krzywdziciela spoglądać nie z miłością, jak na zagubionego brata, tylko z
                      nienawiścią, jak na śmiertelnego wroga. Bowiem to nie z żądzy zemsty budzi się
                      pragnienie sprawiedliwości, lecz odwrotnie - to raczej zdeptana nadzieja na
                      osiągnięcie sprawiedliwego zadośćuczynienia sprzyja pojawieniu się uczucia
                      nienawiści i pragnienia zemsty. W takiej sytuacji trzeba doprawdy wielkiej siły
                      ducha, by nie poddać się owej pokusie.

                      Obok tysięcy ludzi, których dawne rany zaczęłyby się goić, gdyby tylko mogli
                      dostrzec, że ich ojczysty dom oparty został na sprawiedliwych zasadach, żyje w
                      naszym kraju nie mniej liczne grono osób być może o wiele bardziej
                      potrzebujących miłosierdzia. To bezpośredni i pośredni sprawcy owych ran. To ci
                      wszyscy, którzy w różnych miejscach i na rozmaite sposoby budowali i wspierali
                      przez lata komunistyczny system, niszcząc i krzywdząc zarówno swoich bliźnich,
                      jak i samych siebie. Oni również - każdy na miarę swoich własnych czynów -
                      potrzebują prawdy i sprawiedliwości, by odnaleźć powrotną drogę do domu ojca.
                      Problem w tym, że w ogromnej większości wcale jej nie poszukują.

                      Kiedy zastanawiamy się nad duchowym klimatem panującym dziś w naszej
                      ojczyźnie, nic nie daje bardziej do myślenia niż to, że po upadku komunizmu nie
                      było niemal żadnych publicznie znanych nawróceń, żadnego uznania własnych win i
                      gotowości zadośćuczynienia. Mimo żywej pamięci świadków, mimo pracy historyków,
                      którzy wydobywają na jaw coraz to nowe szczegóły o zbrodniach oraz większych i
                      mniejszych nikczemnościach związanych z okresem PRL-u, ich sprawcy, a choćby
                      tylko ich bierni współuczestnicy, robią wszystko, by zataić prawdę o
                      przeszłości i wymazać ją ze swojej i naszej pamięci. A jeśli w obliczu
                      niepodważalnych dowodów nie mogą już czemuś wprost zaprzeczyć, to nie widać na
                      ich twarzach nawet cienia wstydu. Dlaczego synowie marnotrawni nie chcą wracać
                      do domu?
                    • luiza_o nasi bracia marnotrawni (2/2) 04.03.03, 16:56
                      Dlaczego synowie marnotrawni nie chcą wracać do domu?

                      Dlaczego zupełnie nie rozlega się głos tych, którzy nie tak dawno krzywdzili
                      swych braci i dziś najgłośniej powinni wołać o pomoc? Pytaniom tym dodaje
                      dramatyzmu fakt, że przecież wcale nie tak dawno, bo w latach rewolucji
                      etycznej 1980-1981, przeżyliśmy w Polsce okres masowych nawróceń. Dlaczego więc
                      po roku 1989 nastał czas masowej amnezji?

                      Możliwe są tu różne odpowiedzi. Pierwsza z nich brzmiałaby tak: brak
                      nawróceń nie powinien dziwić, bo ci, co mieli wrócić, wrócili już wcześniej.
                      Kto po wprowadzeniu stanu wojennego opowiedział się po stronie komunistycznego
                      reżymu, ten ostatecznie okazał się człowiekiem pozbawionym sumienia, wybrał
                      życie w kłamstwie, świadomie oddając się w służbę nieprawości. Nie ma zatem co
                      liczyć na nowe nawrócenia ani na wspólny dom. Trzeba po prostu uwzględnić fakt,
                      że w Polsce istnieją dwa radykalnie wrogie obozy, między którymi nie ma żadnej
                      możliwości pojednania i między którymi toczyć się będzie walka aż do zwycięstwa
                      jednego z nich. Jeśli chcemy, by nasz kraj stał na fundamencie prawdy i
                      sprawiedliwości, musimy doprowadzić do wykluczenia z niego tych wszystkich,
                      którzy służyli i dalej służą nieprawości. Nietrudno zauważyć, że choć taka
                      odpowiedź w opisie społecznej rzeczywistości wydaje się w dużym stopniu
                      prawdziwa, to jest ona jednocześnie odpowiedzią głęboko niechrześcijańską,
                      naznaczoną widocznym piętnem manicheizmu. Przypomina niemiłosierną postawę
                      starszego syna, który swemu zagubionemu bratu - gdyby ten jakimś trafem
                      zechciał wrócić do domu - zamiast przebaczenia i pojednania gotów jest okazać
                      jedynie wzgardę i zamknięte drzwi.

                      A może to właśnie starsi bracia spowodowali, że młodsi nie wracają? Może
                      winni są ci wszyscy, którzy z niewzruszonym poczuciem własnych zasług i
                      nieskalanej wierności osądzają i potępiają innych, odpychając ich tym samym od
                      ojcowskiego domu? Niezależnie, jak irytująca bywa taka postawa, to nie ona z
                      pewnością stanowi główną przyczynę tego, że marnotrawni synowie nie spieszą się
                      z powrotem. Ostatecznie dom jest domem ojca, a nie nadgorliwego starszego syna.
                      Prawdziwy dylemat ludzi zagubionych polega na tym, czy pamiętają oni jeszcze,
                      gdzie mieści się ich ojcowski dom i czy pragną do niego wrócić. Natomiast
                      problem starszego syna jest przede wszystkim jego własnym wewnętrznym
                      problemem, który zresztą ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy nawrócony brat
                      stoi już u drzwi.

                      Na pewno nie sprzyjała nawróceniom sytuacja, gdy dawni funkcjonariusze
                      komunistycznego systemu już u progu III Rzeczypospolitej zapewnili sobie
                      materialne uprzywilejowanie w stosunku do reszty społeczeństwa. Wielu z nich,
                      pochłoniętych bez reszty nowymi możliwościami rozrzutnego życia, nie było i
                      wciąż nie jest gotowych do jakiejkolwiek refleksji na sobą i własną
                      przeszłością. Trudno jednak przypuszczać, by dotyczyło to wszystkich ludzi
                      uwikłanych w zło PRL-u. Zapewne przynajmniej niektórzy odczuli po 1989 roku
                      cień niepokoju. Może było im głupio, że ich dotychczasowy pomysł na życie -
                      oportunizm, cynizm, gotowość na kłamstwo dla kariery i wygody - został nazwany
                      publicznie podłością. Może choć przez chwilę uświadomili sobie wagę utraconej
                      godności, poczuli się z tym nieswojo i zapragnęli wrócić do domu ojca. Dlaczego
                      zatem zatrzymali się w pół drogi? Dlaczego zachowali się tak, jakby nie było
                      żadnego domu ojca, żadnej ojczyzny, która na nich czeka? Dlaczego uznali, że
                      powrót wcale ich nie dowartościuje, a wyznanie win okaże się tylko dodatkowym
                      poniżeniem, z którego nie wyniknie żadne potwierdzenie synowskiej godności ani
                      przywrócenie na łono wspólnoty?

                      Czy nie są za to w największym stopniu odpowiedzialni ci, którzy od początku
                      III RP wszem i wobec głoszą, że nie ma żadnego domu ojca, że dążenie do prawdy
                      i sprawiedliwości to tylko wyraz resentymentu słabych i przegranych, pragnących
                      w ten sposób zemścić się na tych, którym się powiodło? Co ma bowiem robić syn
                      marnotrawny, który w ich słowa uwierzy i ostatecznie zwątpi w to, że ma jeszcze
                      dokąd wracać? Jaka droga się przed nim otwiera? W świecie, w którym nie ma ani
                      pamięci prawdziwego domu, ani perspektywy synów obdarzonych najwyższą
                      godnością, pozostaje jedynie miejsce dla sług takiego czy innego hodowcy świń,
                      zaś szczytem życiowej kariery dla najbardziej ambitnych - stanie się samemu
                      panem i właścicielem jakiegoś stada. Z pewnością to właśnie ci ludzie, którzy -
                      świadomie lub bezmyślnie - proponują i rozpowszechniają taką wizję świata,
                      najbardziej dziś potrzebują miłosierdzia. To ich ciężką winą jest pozbawianie
                      nadziei zarówno ofiar, jak i sprawców krzywd: ofiar - nadziei na zabliźnienie
                      ran, krzywdzicieli - na ponowne odkrycie godności i wolności, których warunkiem
                      jest uznanie prawdy o sobie i o własnych czynach. To oni budują mur, który
                      dzieli naszą ojczyznę na dwa wrogie obozy i przekreśla szanse zbudowania
                      autentycznej wspólnoty.

                      Aby miłosierdzie jako przebaczenie i pojednanie mogło się w Polsce objawić,
                      potrzebni są świadkowie tego, że ojcowski dom istnieje i czeka na synów
                      marnotrawnych z otwartymi drzwiami. Najbardziej wiarygodnym świadkiem owego
                      przesłania jest dziś sam Ojciec Święty, żywy symbol domu ojca, domu opartego na
                      prawdzie i sprawiedliwości, do którego każdy, nawet najbardziej zagubiony syn,
                      jeśli odnajdzie w sobie głos sumienia i wróci skruszony i gotowy zaakceptować
                      zasady obowiązujące w ojcowskim domu, zostanie przyjęty z radością, wywyższony
                      i dowartościowany. W czasie ostatniej papieskiej pielgrzymki w łagiewnickim
                      sanktuarium padły słowa, których zrozumienie i wypełnienie stanowi
                      najważniejsze wyzwanie dla nas wszystkich - wierzących i niewierzących - ludzi
                      dobrej woli poszukujących wspólnej ojczyzny: "Potrzeba miłosierdzia, aby
                      wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy".

                      ZBIGNIEW STAWROWSKI, ur. 1958, dr, filozof polityki, pracuje w Instytucie
                      Studiów Politycznych PAN i Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Wydał:
                      Państwo i prawo w filozofii Hegla (1994).

                      www.znak.com.pl/znak/diagnozy570.html
                    • dreaded88 A Paweł Hertz ? 04.03.03, 18:23
                      Też się nawrócił i odciął od komunistycznego zaangażowania.
                      Do listy gnębionych za "faszyzm" można dorzucić np. Knuta Hamsuna, tu było
                      zdecydowanie mniej niż na Pounda. Jungera też się czepiano. Na Brasillachu
                      popełniono morederstwo sądowe. I tak dalej.
                      • Gość: PABLO Re: A Paweł Hertz ? IP: *.kamir.com.pl 04.03.03, 18:58
                        dreaded88 napisał:

                        > Też się nawrócił i odciął od komunistycznego zaangażowania.
                        > Do listy gnębionych za "faszyzm" można dorzucić np.
                        Knuta Hamsuna, tu było
                        > zdecydowanie mniej niż na Pounda. Jungera też się
                        czepiano. Na Brasillachu
                        > popełniono morederstwo sądowe. I tak dalej.
                        Tak rzeczywiście. To juz dwóch może jakby głębiej
                        poszperac to dojdziemy do pięciu, dziesięciu. Ale gros
                        rżnie głupa. Pamietajmy że spora częśćliteratów przeszła
                        do drugiego obiegu jak już reżym zelżał a na salonach
                        wypadało byc opozycyjnym. Nie wspomne tu o Żydach dla
                        których największym dramatem był 68 a nie np. 45-53.
                        Zgadnij dlaczego Koteczku?
                        Co do Brasillacha to zapłacił on najwyższa cenę. Ciekawe
                        kiedy zrewidowane zostaną sądy o Hitlerze wszak od 1941
                        roku walczył on o Europę z bolszewią. czy Niemcy juz
                        powoli sie do tego przygotowują? Zadanie wcale nie trudne
                        i łatwe do przeprowadzenia. na kogo tylko zwalic
                        holocaust? Polaków, Ukraińców no i może Eichmanna?
                      • Gość: PABLO Z dziejów Rywinlandii - Piotr Semka IP: *.kamir.com.pl 04.03.03, 19:03
                        Artykuł z Tygodnika Solidarność: Zdziejów Rywinlandii
                        autor Piotr Semka

                        Sejmowa komisja śledcza przeżywa wyraźny kryzys.
                        Tak jakby dwa tygodnie niezwykle istotnych przesłuchań
                        bohaterów sprawy Rywina kogoś wyraźnie zaniepokoiły.
                        Wpierw wycofał się z komisji Piotr Smolana,
                        przedstawiciel Samoobrony. Jako powód podał fakt, że
                        będąc osobą, która złożyła wniosek do prokuratury przeciw
                        Adamowi Michnikowi, nie jest w całej sprawie bezstronny.
                        Pal licho Smolanę, który kompromitował się, zadając
                        bełkotliwe pytania. Rzecz w tym, że Smolana jednocześnie
                        wezwał do ustąpienia innego członka komisji - Zbigniewa
                        Ziobrę z PiS, jednego z dwóch najbardziej dociekliwych.
                        Smolana wskazuje, że Ziobro też nie jest bezstronny, bo
                        złożył doniesienie do prokuratury w sprawie zaniechania
                        przez premiera Millera zgłoszenia próby korupcji.
                        Jak się okazuje po raz któryś z rzędu, Samoobrona działa
                        w sposób korzystny dla postkomunistów. Ziobro jest bowiem
                        od początku afery solą w oku wielu stron konfliktu.
                        Odsunięcia Ziobry od pracy w komisji domagają się
                        adwokaci Lwa Rywina, atakuje go prokuratura. Jego wnioski
                        o objęcie śledztwem premiera odrzuca koalicyjna większość
                        w komisji. To jego pytania odrzuca też szef komisji
                        Tomasz Nałęcz. Teraz Samoobrona wzywa Ziobrę do odejścia.
                        Trudno przypuszczać, by poseł PiS uległ tym wezwaniom,
                        ale poczucie dekompozycji komisji narasta.
                        Smolanę zastąpi posłanka Samoobrony Renata Beger -
                        niewiasta o stylu bycia politycznego boksera wagi
                        ciężkiej. Czy zamieni ona posiedzenia komisji w farsę?
                        Równocześnie bowiem ze swej funkcji odchodzi czołowy
                        polityk SLD Ryszard Kalisz. Na jego miejsce rozważana
                        jest nieznana nikomu posłanka Sojuszu Anita Błochowiak.
                        Taka zmiana także nie posłuży autorytetowi komisji.

                        I jeszcze jeden element sytuacji. Sejm potwierdził udział
                        w komisji posła Bohdana Kopczyńskiego, którego wycofać
                        chciał klub LPR. Kto ma rację w tym ostatnim sporze?
                        Kopczyński w trakcie dotychczasowych posiedzeń komisji
                        zadawał pytania niewiele wnoszące do sprawy i robił
                        wrażenie niezbyt rozgarniętego człowieka. Gdy klub Ligi
                        chciał go wycofać, by nie kompromitował dłużej LPR ten
                        wymówił lidze posłuszeństwo. Można oczywiście powiedzieć,
                        że LPR sama sobie Kopczyńskiego wybrała i powinna obecnie
                        płacić za swoją nie najlepszą decyzję. W myśl zasady o
                        chronieniu posłów zasiadających w komisji od wpływu
                        partii - reszta posłów poparła Kopczyńskiego. Czy jednak
                        nie przeczy to idei komisji jako przedstawicielstwa
                        wszystkich klubów? Kogo bowiem dziś reprezentuje
                        Kopczyński? Samego siebie? Wszystkie te roszady źle wróżą
                        losowi komisji. Im bardziej wstrząsana będzie zmianami -
                        tym mniejszy będzie jej autorytet. A zadanie, przed
                        którym komisja stanęła, jest bezprecedensowe.
                        Niekiedy porównuje się tę komisję do komisji
                        amerykańskiego kongresu, która badała aferę Watergate.
                        Ostatnie dwa miesiące wskazują, że różnic jest więcej niż
                        krzepiących podobieństw. Oczywiście porównanie to ma
                        swoje wady -wyniki amerykańskiego skandalu zakończonego
                        dymisją prezydenta Nixona znamy. W wypadku Polski -
                        Rywingate ciągle trwa. Już teraz jednak można wskazywać
                        na poważne różnice między zachowaniem polskich elit a
                        postawą bohaterów amerykańskiego dramatu sprzed 30 lat.
                        W Ameryce o sukcesie komisji zadecydowali ludzie sumienia
                        z obu stron politycznej barykady, którzy nie zawahali się
                        ustalać faktów kompromitujących republikańskiego
                        prezydenta. Na tym tle nie sposób patrzeć na
                        dotychczasową działalność komisji z optymizmem.

                        Oto przesłuchania Roberta Kwiatkowskiego stały się
                        przyczyną budzących najwyższy niepokój prób blokowania
                        zadawania pytań szefowi TVP ze strony szefa komisji
                        Tomasza Nałęcza. Wcześniej komisja odrzuciła większość
                        wniosków śledczych Ziobry, w tym np. o sprawdzenie
                        billingów Leszka Millera i Lecha Nikolskiego. Także
                        wcześniejsze niż planowano przesłuchiwanie Roberta
                        Kwiatkowskiego sprawiało wrażenie działania w wyniku
                        jakiegoś nacisku politycznego. Koalicyjna większość
                        wyraźnie dąży, by śledztwo ograniczyć wyłącznie do osoby
                        Rywina.
                        Odmowa składania zeznań przez Rywina jest bardzo
                        charakterystyczna. Czyżby filmowy magnat tak naprawdę bał
                        się tylko pytań przed komisją - wierząc, że w
                        prokuraturze i przed sądem sobie poradzi?
                        W świetle tego stanu rzeczy można dojść do wniosku, że
                        najistotniejszym momentem w dziejach komisji było samo
                        jej powstanie. Fakt, że SLD przeforsował 10-osobowy model
                        komisji gwarantujący koalicji większość, daje Millerowi
                        możliwość jej pełnej kontroli. Stało się tak wskutek
                        zastanawiającej nieobecności dziesiątki posłów z PSL i
                        dziesiątki z PO. Budzi to nienowe zresztą pytania o
                        zastanawiającą skuteczność Sojuszu w głosowaniach
                        naprawdę kluczowych dla tej formacji.
                        Nie zmienia to faktu, że dociekliwość posłów na czele z
                        Rokitą i Ziobrą pozwoliła na ujawnienie mnóstwa nowych
                        faktów. W tym sensie komisja może nam jeszcze wiele
                        powiedzieć o sprawie Rywina i mechanizmach funkcjonowania
                        rynku mediów w Polsce. Nasuwa się skojarzenie z referatem
                        Chruszczowa z 1956 roku, którego konsekwencji nikt by nie
                        zgadł. Tę zasługę komisji Sejmu trudno przecenić. Czy
                        determinacja Ziobry i Rokity uratuje sens pracy komisji?
                        Póki co, już dowiedzieliśmy się wiele dzięki ich
                        pytaniom. Ta wiedza to łyk świeżego powietrza w
                        porównaniu z zaduchem Rywinlandii.
                  • Gość: DSD Józef Mackiewicz IP: 212.33.88.* 08.03.03, 00:18
                    > Natomiast prawdę mówiąc spodziewałem się tego, że na nazwisko Szymborskiej od
                    > razu ktos odpowie jakimś marginalnym wierszem z czasów stalinowskich. Zabawne,
                    > że szwedzka Akademia Królewska przyznajaca Nobla jakoś niespecjalnie przejęła
                    > się tymi wierszami (a może Michnik tam też miał swoich ludzi).

                    Znajac poglady Szwedzkiej Akademii Nauk, takie wiersze mogly tylko pomoc :-)))

                    > Jeśli poza wypominaniem Wisławie Szymborskiej stalinowskiego epizodu nie macie
                    > argumentó to współczuję.

                    Ja mam jeden argument. Józef Mackiewicz. Było o nim trochę jakiś czas temu w GWyb. Przed wojną wielki obrońca
                    mniejszości narodowych, po wojnie emigrant i jeden z najbardziej fundamentalistycznych przeciwników komunizmu.
                    Podczas wojny, w latach 1939-1941 znajdował się na terenach okupowanych przez ZSRR. Kiedy na tereny te
                    wkroczył Wehrmacht, Mackiewicz przyjął to z zadowoleniem, jako koniec koszmaru stalinizmu. Można mu to mieć za
                    złe, trzeba tylko pamiętać że tak samo myśleli o Hitlerze ludzie w łagrach ('Inny świat' Grudzińskiego). Napisał parę
                    felietonów do czasopisma wydawanego przez Niemców, ale szybko zerwał z nimi współpracę, kiedy zobaczył co
                    Niemcy naprawdę robią. I o te pare artykułów toczy się awantura do dzisiaj. Mackiewicz, jako antykomunista jest
                    lubiany przez polska prawicę, a redaktorzy GWyb wytaczają wtedy Grubą Bertę: 'a on z Hitlerem kolaborował...'.
                    No coż, to był naprawdę epizod, poprzedzony prezezyciami zafundowanymi przez Stalina. Sądzę też, że pod
                    rządami ZSRR Mackiewicz nie mógł poznać dobrze działania Niemców w GG. Ciekawe, red. Orliński wsponiał kiedyś
                    mimochodem o tym, że Alfred Szklarski publikował książki podczas okupacji i biedak może stać się przez to obiektem
                    ataku 'oszołomów'.

                    > Natomiast Tuwima, Broniewskiego czy Gałczyńskiego uważam za wybitnych poetów i
                    > paneguryki na cześć Stalina mnie nie interesują. Nie oceniam ich jako ludzi,
                    > lecz jako twórców.

                    Akurat to działa też w drugą stronę - Leni Riefenstahl, która nawiasem mówiąc nigdy nie żałowała, uchodzi za
                    wybitnego twórcę. Ja ze swej strony mogę oddzielić twórczość od poglądów w wypadku malarzy, muzyków,
                    naukowców, sportowców, ale mam problemy z pisarzami i humanistami.

                    I na koniec uwaga do MOra: zachowujesz się tak samo jak na śp. forum NP. Weź przykład z Leppera - jego wielki
                    sukces podczas ostatnich wyborów był spowodowany tym, że, w odróżnieniu od większości innych partii, nie
                    kierował swej kampanii do JUZ PRZEKONANYCH I SYMPATYKÓW, ale do wahających się. Ty, ze swoją agresją
                    bawisz przekonanych, a odpychasz innych. Katarzyna, Kataryna i Piotr 7777 zachowują się jak każdy normalny
                    obrażany człowiek w tej sytuacji: zaczynają manifestacyjnie michtriksować. Choć rozumiem Cię i wiem, że ciężko jest
                    zdzierżyć, kiedy z rozpędu i bezpodstwanie ktoś zarzuca kierowanie się pochodzeniem (czyt. antysemityzm).
                • Gość: Katarzyna Re: For pp IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.03, 18:38
                  Jesli myslisz , że zaskoczyłeś mnie tymi wierszami to sie grubo mylisz, nie
                  bede Ci tłumaczyła dlaczego...

                  Nie jestes w stanie napisac najprostszego zdania bez obrażania, wyzywania
                  innych, przekształcania nazw w pseudodowcipny sposób, a poza tym nawet uwaznie
                  nie czytasz tego co inni piszą i dlatego nie mam zamiaru z Toba polemizować.
                  Podpisuje się pod tekstem Kataryny : nie jestes wart, aby poświecac Ci choć
                  minutkę jeszcze.

                  nie lubie sie powtarzac ale dla Ciebie zrobię wyjatek: Żegnam ozieble z
                  domieszką ironii.

                  A teraz mozesz mnie prowkować. W ignorancji jest siła.
                    • Gość: Ignacy Re: 50 lat STALINIZMU IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 10:58
                      Gość portalu: Ignacy napisał(a):

                      > Że w bój poprowadził krzywdzonych,
                      > że trwałość zwycięstwu nadał,
                      > dla nadchodzących epok
                      > stawiając mocny fundament-
                      > grób,wktórym leży ten
                      > nowego człowieczeństwa Adam,
                      > wieńczony będzie kwiatami
                      > z nieznanych dziś jeszcze planet.
                      >
                      > Wisława Szymborska
                      >

                      Kasiu czy znane są nazwy owych planet?
                      A może p. Jastrun coś więcej wie na ów temat?

                        • Gość: www.rp.pl 'Demokracja w sieci' IP: *.sprintserwis.pl 06.03.03, 08:05

                          'Rzeczpospolita' -
                          05.03.03 Nr 54 -




                          Nikomu z tych, którzy mogliby zrobić coś dla wyjaśnienia rozmaitych afer, na
                          tym nie zależy -
                          'Demokracja w sieci' -


                          ANDRZEJ ZYBERTOWICZ -

                          W komentarzach po ujawnieniu afery Rywina powtarza się raz po raz, że zbyt mało
                          wiemy o sprawie. Twierdzę jednak, że już dziś można i trzeba postawić w kilku
                          miejscach kropkę nad "i". Można to zrobić, biorąc pod uwagę kontekst, wiedzę
                          rozproszoną, ale dostępną; wiedzę o tworzących naszą rzeczywistość faktach
                          społecznych. Znamy ich o wiele więcej, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje.

                          W III RP ukształtowała się antyrozwojowa sieć pasożytniczych układów interesów.
                          To podstawowa teza mojej diagnozy. Segmenty sieci działają środkami formalnymi
                          i nieformalnymi, jawnymi i tajnymi. Demokracja rytualna jest dla sieci
                          korzystna (nieraz pisała o tym Jadwiga Staniszkis), dlatego zakulisowi aktorzy
                          demokrację jako fasadę pielęgnują.

                          W warstwie politycznej sieć wykorzystuje istniejące procedury (w tym mechanizm
                          wyborczy do Sejmu - tzw. ordynację proporcjonalną) w taki sposób, by się
                          reprodukować. Na gruncie dotychczasowych instytucji sieci nie sposób rozerwać.
                          Interesom sieci służy mechanizm rekrutacji i formowania elit politycznych,
                          eliminujący możliwość wyłonienia się kontrelity, która mogłaby skutecznie
                          działać na rzecz rządów prawa. Sieć dba o taką reprodukcję władz -
                          ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej - by, mówiąc najkrócej, nikomu nie
                          zależało na tym, by wyjaśniać Rywinady.

                          W warstwie ekonomicznej sieć sprzężona jest z tzw. rynkami zhierarchizowanymi
                          (znowu Staniszkis), które cechują się tym, że główni rozgrywający kontrolują w
                          sposób legalny i nielegalny dostęp aktorów gry gospodarczej do zasobów - należą
                          do nich nie tylko prawnie określane reguły prowadzenia aktywności gospodarczej -
                          koncesje, ulgi podatkowe, środki z zamówień publicznych. W efekcie potencjał
                          społeczeństwa, jego energia wykorzystywane są w nader ograniczonym stopniu.
                          Przykład: sprowadzenie małych i średnich przedsiębiorstw do roli klientów
                          wielkich holdingów.

                          W warstwie medialno-kulturowej sieć gwarantuje, że funkcje czwartej władzy będą
                          realizowane tylko szczątkowo, w formie igrzysk. Media szczekają, by zachować
                          atrakcyjność rynkową, a karawana bezkarnych zawłaszczeń idzie dalej. W radiu
                          (nie tylko Zet) coraz więcej muzyki, coraz mniej reportaży społecznych;
                          telewizja zwana publiczną ściga się o oglądalność z mediami komercyjnymi.

                          Nikomu z tych, którzy mogliby zrobić coś dla wyjaśnienia rozmaitych afer, na
                          tym nie zależy. Wygląda na to, że nie zależy na tym prezydentowi, premierowi,
                          prokuratorowi generalnemu, sędziom, szefom służb i ich podwładnym, posłom,
                          właścicielom największych mediów. Dlaczego im nie zależy? Bo są w sieci. Zanim
                          powiem coś więcej o naturze sieci, uświadommy sobie, ile już wiemy.

                          Wiemy sporo!

                          Socjologowie mają koncepcję definicji sytuacji: subiektywne postrzeganie przez
                          ludzi pewnych sytuacji ma obiektywne znaczenie, tworzy rzeczywiste
                          konsekwencje. Nawet nieprawdziwe przekonania jakiejś grupy są faktem
                          społecznym. Z którego niemało wynika. Ludzie bowiem nie są powodowani przez
                          fakty, ale przez to, co za fakty uznają.

                          Socjologowie wiedzą też, że społecznie podzielane przekonania nie biorą się z
                          nieba. Raczej z ziemskich zdarzeń. Nie brak ich w naszym przypadku. I na
                          przykład wiemy, iż nie wyjaśniono nigdy przygód nomenklaturowej spółki
                          Transakcja, w której pewną rolę odgrywał Leszek Miller. Nie wyjaśniono losów
                          majątku byłej PZPR. Przyklepano sprawę moskiewskich pieniędzy. Zlekceważono
                          sprawę pożyczki mieszkaniowej z banku kontrolowanego przez Aleksandra
                          Gudzowatego. Premier zlekceważył sprawę prywatnych pożyczek ministrów Jerzego
                          Szmajdzińskiego i Jacka Piechoty. Nie pochylił się nad przypadkiem wiceministra
                          Andrzeja Szarawarskiego, który złamał prawo, nie sprzedając swoich udziałów w
                          spółce prawa handlowego. W tym świetle tzw. osobista uczciwość premiera jest
                          ewentualnością zupełnie bez znaczenia.

                          Dlaczego Lew Rywin przybył do Wandy Rapaczyńskiej i Adama Michnika? Bo w
                          układzie "trzymającym władzę" trudno wyznaczyć jego kontury, ale jego istnienie
                          jest niezbitym faktem społecznym - środowisko "Gazety Wyborczej" jest
                          postrzegane (owo postrzeganie to kolejny fakt) jako uczestnik tego rodzaju
                          gier. Język słynnej rozmowy jest wystarczającym dowodem. Dlaczego Rywin nie
                          obawiał się takiej rozmowy prowadzić? Bo wiedział, że afery i bezkarność ich
                          twórców to nie wypadki przy pracy, ale reguła.

                          Agora uczestniczy w brudnych grach albo nie, ale jest postrzegana jako gracz.
                          Nie tylko przez jakichś antysemitów, ale przez towarzystwo. Dlaczego jest tak
                          postrzegana? Przyjmijmy życzliwie, że niezasłużenie - jednak nie bez powodów.
                          Jednym z nich jest to, że w sprawach wielu afer zachowuje się jak stronniczy
                          sędzia piłkarski. Na pewne wybryki reaguje, gwiżdże, ale jedynie by pogrozić
                          palcem, pokazać żółtą kartkę uczestnikom zagrywki niejasnej dla opinii
                          publicznej. Gdy skarceni uspokajają się, gwizdek ląduje w kieszeni. Nie dąży do
                          usunięcia faulujących z boiska. Czerwona kartka pozostaje w zanadrzu do końca
                          sezonu, niejednokrotnie dłużej niż przez pół roku. Pisano o tym ostatnio,
                          wskazując na pomieszanie ról "Wyborczej" - Agory - czwartej władzy i wielkiego
                          podmiotu gospodarczego.

                          Węzły sieci

                          Nie musimy wiedzieć, czy Rywina posłano, czy sam siebie skierował pod ten
                          adres. Wiemy, iż w środowisku panowała najwidoczniej opinia, że i Michnik jest
                          od takich spraw. Tylko tym razem ktoś się pomylił. Wiemy też, dlaczego
                          posłaniec powołał się (kolejny fakt) na premiera. Przyjął, że tu i tam
                          postrzega się premiera jako ważne ogniwo sieci parającej się przedsięwzięciami
                          tego rodzaju.

                          Ów środowiskowy obraz premiera to kolejny fakt. Nawet jeśli o tej konkretnej
                          Rywinadzie premier nie miał pojęcia, to przyczynił się do stabilności układów
                          oraz klimatu bardzo przyjaznego wirusom. Przecież ten wirus Czarzasty (słowa
                          Michnika z taśmy) i Robert Kwiatkowski, syn wiarusa, przez kogoś zostali na
                          swych stanowiskach umieszczeni. Więc Rywin na premiera się powołał tak
                          naturalnie, jak puszcza dym z cygara.

                          W Pałacu też nie jest nudno. Marek Siwiec - niegdyś bliski panom z Art B.
                          Tonące w mroku dziejów interesy Marka Ungiera i firmy Juwentur z aferowym
                          PFRON. Zabiegi kogoś z Kancelarii Prezydenta w roku 2000 o ułaskawianie
                          przestępcy Mirosława Stajszczaka. Polityka odznaczeniowa sprawiająca wrażenie
                          raczej transakcji wymiennych niż troski o symbole (na przykład Krzyże
                          Komandorskie dla szefów Nokii). Kto zaś z towarzystwa kancelaryjnego buduje
                          sobie domy z urzędniczych pensji, o tym nie trzeba pisać...

                          Nie prześwietlono biznesowych decyzji Kwaśniewskiego jako szefa UKFiT.
                          Odpuszczono sprawę magisterium; tu ważniejszy jest bodaj sposób zamknięcia
                          sprawy w prokuraturze niż wpadka samego kandydata. Wakacje w Cetniewie -
                          rozbieżności między zeznaniami świadków niewyjaśnione; sąd - jak należy -
                          wykazał się dociekliwością umiarkowaną. Zatajenie prawdy w zeznaniu majątkowym
                          (pominięcie akcji Polisy posiadanych przez żonę) - wybaczone.

                          Można przypuszczać, że prezydent ma dobrą orientację w kulisach sporej części
                          aferowych przedsięwzięć. Z raportów tajnych służb, policji, innych agend
                          państwa i - być może przede wszystkim - z informacji pochodzących z kręgów
                          towarzyskich, w tym od osób doświadczonych przez los i których ocenie może
                          ufać. Ale organów nie powiadamia. Chociaż na pewno potrafi odróżniać
                          uzasadnione podejrzenia od plotek.

                          Tyle wiemy o tym, czego nie wiemy, iż w zupełności wystarcza do postawienia
                          kilku kropek. Wokół premiera i prezydenta nie tylko ogniskują się węzły sieci,
                          ale - to nie mniej ważne - są oni zakładnikami środowisk, które z jednej strony
                          ich wyniosły, z drugiej od nich zależą. W tym może przede wszystkim grup ze
                          środowisk służb specjalnych.

                          • Gość: www.rp.pl 'Demokracja w sieci' - cz.2 IP: *.sprintserwis.pl 06.03.03, 08:08
                            'Demokracja w sieci' cz. 2

                            Siłę sieci tworzą jej główne węzły i zgromadzone tam zasoby. Wiele wskazuje na
                            to, że trzy główne węzły stanowią obecnie (sieć pulsuje) środowiska, które
                            ogniskują się wokół: 1) zasobów dawnych i obecnych służb specjalnych, głównie
                            wojskowych; 2) Urzędu Prezydenta RP oraz 3) elit SLD, które symbolizuje Leszek
                            Miller. Wszystkie te środowiska mają przełożenia na oligarchów prywatnego
                            biznesu. W sieci pewne role (zwłaszcza po 1997 roku) grają też - skooptowane -
                            środowiska postsolidarnościowe. Rywin przybył do Michnika, bo
                            środowisko "Wyborczej" było (już nie jest?) przez postkomunistyczne człony
                            sieci postrzegane jako nie zawsze wygodny, ale przecież już wbudowany w proces
                            podziału łupów fragment układu.

                            Sieć działa wedle kilku zasad, z których wyodrębnimy cztery: umoczenia,
                            kooptacji, gry na haki i podczepienia. To praktykowanie tych zasad odtwarza
                            sytuację, w której nikomu nie zależy.

                            Na czym one polegają?

                            1. Zasada umoczenia mówi, że na odpowiedzialne stanowiska nie awansuje się
                            osób, na które nie ma żadnych haków. Mogłyby bowiem w pewnym momencie urwać się
                            z uwięzi i na przykład zacząć konsekwentnie działać na rzecz praworządności.
                            Stąd m.in. walka wokół lustracji - bo haki upublicznione tracą moc.


                            2. Zasadę kooptacji - nie tylko nowych elit do starych i z powrotem - wyraża
                            zalecenie: podziel się z kim trzeba, smaczniej będziesz spał. Zasada ta
                            świetnie sprawdza się w licznych agencjach i funduszach, blokując reformę
                            finansów publicznych.


                            3. Gdy umoczeni są we wszystkich bodaj ugrupowaniach (to m.in. dziedzictwo
                            agentury SB w "Solidarności") i układach biznesowych, rozwija się gra na haki.
                            My nie ruszamy waszych skandalistów, wy naszych. O iluż to aferach z okresu
                            rządów AWS - UW pisano; a teraz koalicja rządząca dysponująca parlamentem,
                            prokuraturą, policją i służbami słabo ściga winowajców. Mamy w Polsce swoisty
                            odpowiednik międzynarodowej doktryny odstraszania jądrowego zwanej MAD
                            (Mutually Assured Destruction - wzajemnie zagwarantowane zniszczenie). Uważa
                            się, iż doktryna ta zapobiegła zamianie wojny zimnej w gorącą. U nas też
                            zapobiega - przede wszystkim praworządności, nie tylko wywlekaniu brudów.


                            4. Zasada podczepienia sprzyja bezkarności. Gdy odpryski jakiejś afery wychodzą
                            na jaw, przeciw nadmiernej dociekliwości przywołuje się argumenty najcięższego
                            kalibru: interes służb (utożsamiany z interesem kraju), ochrona aktywów, racja
                            stanu, opinia Polski w świecie, autorytet urzędu prezydenta, premiera, Sejmu
                            (niepotrzebne skreślić). Takie racje "wyższe" trafiają do wrażliwości jeszcze
                            niezdemoralizowanych dziennikarzy, policjantów, prokuratorów, sędziów etc. Gdy
                            trafiają z oporami, wsparte zostają magią pieniędzy.


                            Zgodnie z zasadą podczepienia skonstruowano operację FOZZ - modelową aferę
                            transformacji. Zapewne w taki sposób obmyślono działania KGHM w Afryce, aferę
                            mielecką, InterAmsu, część bankowych i wiele innych. Tak działają niektóre
                            wielkie agencje. Pod tym kątem radzę obserwować losy offsetu lotniczego.

                            Zasady te tworzą antyrozwojową sieć interesów. Sieci tej nie można rozerwać
                            środkami normalnymi, dostępnymi w ramach zinstytucjonalizowanych, oferowanych
                            przez aktualny system prawny praktyk działania.

                            Żadna ustawa o konflikcie interesów, żaden antykorupcyjny program Fundacji
                            Batorego, żadne prawo o finansowaniu partii lub o lobbingu nie pomogą. Żadne
                            kampanie czystych rąk. Żaden gabinet fachowców. Nie pomoże nawet radykalne
                            dofinansowanie policji i wymiaru sprawiedliwości. Pora rozstać się z III
                            Rzecząpospolitą i przystąpić do budowy IV.

                            Autor jest profesorem i dyrektorem Instytutu Socjologii UMK. Najważniejsze
                            publikacje: 'W uścisku tajnych służb: upadek komunizmu i układ
                            postnomenklaturowy' (1993), 'Przemoc i poznanie: studium z nieklasycznej
                            socjologii wiedzy' (1995), 'Privatizing the Police-State: The Case of Poland'
                            (2000, wraz z Marią Łoś), 'Utracona dynamika? O niedojrzałości polskiej
                            demokracji' (2002, współred. z Edmundem Mokrzyckim i Andrzejem Rychardem).
                            Mieszka w Toruniu
                            • Gość: MOr MICHTRIX IP: *.sprintserwis.pl 06.03.03, 08:19
                              MICHTRIX
                              Kiedy pierwszy raz w 1993 roku w III RP w wyborach parlamentarnych wygrali
                              postkomuniści, wszyscy byli przekonani, że to tylko 'przypadek', 'dziecięca
                              choroba' demokracji', 'chwilowa przekora społeczeństwa zmęczonego
                              transformacją'. Zwycięstwo Kwaśniewskiego z Wałęsą też było tylko
                              niezręcznym 'wypadkiem przy pracy', bo 'tylko z aroganckim Wałęsą mógł wygrać
                              postkomunista'.
                              W 2000 roku w Polsce, doświadczonej pół wiekiem komunizmu, w wolnych,
                              demokratycznych wyborach zwycięża ponownie Kwaśniewski, postkomunista wywodzący
                              się z PZPR-oskiego establishmentu. Ale tym razem już nie z konfliktowym Wałęsą
                              czy peletonem skłóconych 'prawicowców'. Nie, Krzaklewski, lider
                              NSZZ 'Solidarności' i AWS-u - konfederacji urupowań wywodzących się
                              z 'Solidarności' lat 80-dziesiątych - zajmuje miejsce w tych wyborach dalekie
                              trzecie miejsce, po byłym komuniście Kwaśniewskim, a co gorsza, także po
                              konfidencie komunistycznych tajnych służb specjalnych Olechowskim. Co się
                              stało?
                              I czy aby na pewno wybory wygrał Kwaśniewski?
                              A kim jest Kwaśniewski?

                              Kwaśniewski to gruby kłamczuch-alkocholik, typowy PZPR-owski aparatczyk o
                              nalanej twarzy ze średnim wykształceniem. Czy aby na pewno?
                              Większości Polakom Kwaśniewski jawi się jako przystojny, wykształcony, pełny
                              klasy i czaru prawdomówny mąż stanu. Wykazują to zarówno badania opinii
                              publicznej, jak i wyniki ostatniego głosowania.
                              Więc jeśli nie wygrał Kwaśniewski, to kto w takim razie wygrał?

                              Uważam, że tak naprawdę ostatnie wybory wygrał MICHTRIX.
                              Ale co to takiego jest ten MICHTRIX?
                              W futurystycznym filmie 'MATRIX' umysłami ludzkimi rządzi wielki program
                              komputerowy nazywający się MATRIX (czyli macież, matryca). Pomimo, że
                              przedstawiona w filmie faktyczna egzystencja ludzi jest godna pożałowania -
                              zanurzeni w półpłynnej mazi służą maszynom przyszłości jako źródło energii - to
                              omamieni przez MATRIX'a śnią oni ciągle 'normalny' świat i traktują go za jak
                              najbardziej rzeczywisty.
                              W III PR AD. 2000 niepodzielnie rządzi MICHTRIX: rzeczywistość wirtualna,
                              medialno-religijna, skoncentrowana w większości mediów - począwszy od jednej z
                              głównych central w 'Gazecie Wyborczej', poprzez 'Politykę', media tzw.
                              publiczne - TVP i Polskie Radio, aż po (trzymając się terminologii
                              komputerowej) 'serwery peryferyjne' -'Tygodnik
                              Powszechny', 'Angorę', 'NIE', 'Trybunię', a także prasę kobiecą i młodzieżową.
                              MICHTRIX to nie tylko konkretni ludzie, instytucje medialne, środowiska i
                              partie polityczne - to także specyficzny stan umysłu - na wpół hipnoza, na wpół
                              religijny trans, gdzie logika i racjonalne łączenie elementarnych faktów
                              przyjmowane są z pełnym przerażenia spojrzeniem -'Oszołom!'.

                              MICHTRIX może _wszystko_.
                              Trudno ustalić, czy MICHTRIX to tylko złożony program multimedialny, czy raczej
                              szczególnie złośliwy mega-wirus. Jednak wyjątkowa potrzeba MICHTRIX'a
                              niszczenia wszelkich nie będących pod jego wpływem ośrodków niezależnego
                              myślenia wskazuje na to drugie.
                              Tezę, że MICHTRIX to tylko wielki wirus, potwierdzić może także fakt, że
                              MICHTRIX ochrania za wszelką cenę wszystkich 'swoich', często kosztem samej
                              tkanki społecznej i interesowi publicznemu.
                              'Swój' (czyli MICHTRIX'a) prezydent Warszawy - Święcicki czy Piskorski -zawsze
                              będzie przedstawiany przez MICHTRIX'a jako 8-my cud świata, mimo, że stolica
                              jest najniebezpieczniejszym miastem Polski, brudnym i fatalnie zarządzanym.
                              Natomiast 'pozasystemowi' (bo AWS-owscy) wojewodowie Kempski czy Pietkiewicz,
                              wprowadzający np. tzw. telefon obywatelski - znany i od wielu lat stosowany na
                              Zachodzie skuteczny sposób na walkę z urzędniczą korupcją i nadużyciami - to
                              dla MICHTRIX'a (i wswzystkich będących pod jego wpływem) oczywiście 'faszyści
                              stosujący bolszewickie metody'.
                              Dlatego jeśli ktoś napada w centrum Warszawy na redaktor Olejnik i kradnie jej
                              torebkę, to za oczywiste uważa ona natychmiastowe wezwanie do siebie na dywanik
                              przed TVN-owskie kamery kogoś z AWS-u, by wykrzyczeć swoje oburzenie, 'jak AWS
                              mógł do czegoś takiego doprowadzić?!' Nigdy, powtarzam, nigdy natomiast nie
                              przyjdzie do głowy pani Olejnik, by taką samą awanturę zrobić publicznie np.
                              burmistrzowi Warszawy Piskorskiemu z UW. 'Piskorski? Przecież on jest taki
                              młody, dynamiczny, robi świetną robotę dla naszej stolicy. Wszystkiemu winni są
                              oni - prawicowe oszołomy z AWS.' Cokolwiek jest coś źle, dla MICHTRIX'a winna
                              jest _zawsze_ 'prawica'.

                              MICHTRIX może _wszystko_.
                              MICHTRIX tworzy 'Wirtualną III RP' - kraj pozornego dostatku i szczęśliwości,
                              gdzie jedynym zagrożeniem nie są mafie, układy i postkomunistyczne sitwy
                              partyjno-ubeckie w bankowości, finansach, wielkich centralach handlowych,
                              spóldzielniach mieszkaniowych, mediach publicznych i prywatnych,
                              ale 'klerykalno-faszystowskie ugrupowania skrajnej prawicy' - AWS, ROP i
                              wszelkie inne wywodzące się z tradycji 'Solidarności', nie-MICHTRIX-
                              owe 'fundamentalistyczne ciemne siły'.
                              MICHTRIX może wygenerować każdą, chociażby najbardziej nieprawdopodobną
                              rzeczywistość wirtualną - komunistycznych kolaborantów i zdrajców Polski ukazać
                              jako 'pełnych zwątpień, rozterek i dylematów moralnych budowniczych lepszego
                              jutra', a autentycznych patriotów, od wielu lat walczących o demokrację i
                              wolność w Polsce, przedstawić jako 'ogarniętych nienawiścią i żądzą odwetu
                              klerykalnych dewotów'.

                              MICHTRIX może _wszystko_.
                              Balcerowicza - osobnika o aparycji furiata-szaleńca, liberalno-
                              monetarystycznego fundamentalisty, którego sztuka retoryczna sprowadza się do
                              mechanicznie klepanego sloganu "Moje pomysły są DOBRE, pomysły innych są ZŁE",
                              MICHTRIX ukazuje jako pełnego filozoficznych głębi samotnego rycerza wolnego
                              rynku.
                              Unię Wolności - zakompleksiona, skłócona partyjka agresywnych wobec wszelkiej
                              politycznej konkurencji frustratów - w MICHTRIX'ie to cichy klub subtelnych
                              intelektualistów-filozofów, zmagających się niewdzięcznym 'ciemnym
                              ludem', 'agersywną tłuszczą'.
                              SLD, czyli kontynuatorkę (po zmianie nazwy i niewielkim przypudrowaniu
                              brutalnej, bezwzgędnej bandyckiej gęby) PZPR-u - organizacji o charakterze
                              totalitarnym, przestępczym i kolaboracyjnym - dzisiaj siedlisko i
                              rozsadnik 'czerwonych kapitalistów', w których pierwsze skrzypce gra
                              partyjny 'beton' - Miller, Wiaderny, Oleksy i Urban - MICHTRIX prezentuje jako
                              wrażliwych społecznie socjaldemokratów.

                              MICHTRIX może _wszystko_.
                              MICHTRIX może, posługując się programem multimedialnym "PSY" wmówić,
                              że 'straszliwi dekomunizatorzy - lustratorzy' chcieli 'wysłać tysiące ludzi na
                              hak'. A prawda? Kogo obchodzi prawda? Prawda to 'oszołomstwo' i 'czepianie się
                              szczegółów'.
                              Antykomunizm, zapisany głęboko w najnowszej historii Polski, a także w
                              konstytucji III RP, MICHTRIX przedstawia zawsze jako 'zoologiczny'
                              i 'jaskiniowy'. Każdy, kto temu zaprzecza, to 'prymitywny faszystowsko-
                              bolszewicki oszołom'. W ogóle, każdy, kto myśli inaczej niż MICHTRIX i
                              pozostaje poza jego wpływem, to 'oszołom', 'faszysta', 'intrygant',
                              'religiant', 'fundamentalista' i 'antysemita'.

                              MICHTRIX może _wszystko_.
                              MICHTRIX może np. 'zniknąć' film 'Obywatel Poeta' o jednym z największych
                              polskich poetów naszych czasów, Księciu Poetów, Zbigniewie Herbercie, tylko
                              dlatego, że w filmie tym Herbert mówi krytycznie o Miłoszu i Michniku (zob.
                              www.pai.pl). MICHTRIX może 'zniknąć', a raczej 'zamilczeć na śmierć' fakt
                              pijaństwa Kwaśniewskiego na jednym z największych Polskich sanktuariów -
                              charkowskich grobach oficerów polskich zamordowanych przez Sowietów. A tych,
                              którzy będą ujawniać o tym prawdę - _dokumentalny_ film - MICHTRIX przedstawi
                              jako... kłamców i manipulatorów. Fakt, że telewizja publiczna i 'Gazeta
                              Wyborcza' świadomie przemilczały informacje o pijaństwie Kwaśniewskiego w
                              Charkowie, jest dla MICHTRIX'a całkowicie naturalny i normalny. Ale fakt, że
                              ktoś ośmielił się przedstawić pokazujący to film _dokumentalny_ (a nie np.
                              relację czy
                              • Gość: MOr MICHTRIX - cz. 2 IP: *.sprintserwis.pl 06.03.03, 08:20
                                MICHTRIX - cz. 2

                                MICHTRIX może _wszystko_.
                                MICHTRIX może np. 'zniknąć' film 'Obywatel Poeta' o jednym z największych
                                polskich poetów naszych czasów, Księciu Poetów, Zbigniewie Herbercie, tylko
                                dlatego, że w filmie tym Herbert mówi krytycznie o Miłoszu i Michniku (zob.
                                www.pai.pl). MICHTRIX może 'zniknąć', a raczej 'zamilczeć na śmierć' fakt
                                pijaństwa Kwaśniewskiego na jednym z największych Polskich sanktuariów -
                                charkowskich grobach oficerów polskich zamordowanych przez Sowietów. A tych,
                                którzy będą ujawniać o tym prawdę - _dokumentalny_ film - MICHTRIX przedstawi
                                jako... kłamców i manipulatorów. Fakt, że telewizja publiczna i 'Gazeta
                                Wyborcza' świadomie przemilczały informacje o pijaństwie Kwaśniewskiego w
                                Charkowie, jest dla MICHTRIX'a całkowicie naturalny i normalny. Ale fakt, że
                                ktoś ośmielił się przedstawić pokazujący to film _dokumentalny_ (a nie np.
                                relację czy inscenizację), jest dla MICHTRIX'a niewybaczalnym grzechem.
                                Dla MICHTRIX'a Herbert to 'nie-osoba', a Charków to 'nie-fakt'.

                                MICHTRIX może _wszystko_.
                                MICHTRIX może kazać zatupać, zakrzyczeć, zagadać i zaśmiać każdego, kto nie
                                jest z nim związany, kto stanowi nawet tylko potencjalne czy wyimaginowane
                                zagrożenie czy chociażby konkurencję.
                                W piątek - ostatni dzień kampanii prezydenckiej, MICHTRIX uruchomił
                                program 'kogucik - Gembarowski'. Krzaklewski zaproszony do studia TVP jako gość
                                został na oczach milionów telewidzów skutecznie zakrzyczany przez gospodarza
                                Piotra Gembarowskiego. Program 'kogucik - Gembarowski' oczywiście później
                                przepraszał, że 'miał zły dzień', ale zarazem ostatnia szansa Krzaklewskiego na
                                poprawę własnego wizerunku została skutecznie zablokowana. Podobne
                                programiki 'koguciki' uruchamiane są, gdy system wczesnego ostrzegania 'swój'
                                (SLD, UW, UP) - 'obcy' (AWS, ROP i w ogóle każdy 'nie-swój') wykryje
                                zbliżającego się 'obcego'. Programiki 'koguciki' mogą mieć różne nazwy -
                                Gembarowski, Olejnik, Kwiatkowski, ale wspólny jest zawsze ich sposób
                                działania - zadziobać, zakrzyczeć, nie dać dojść do słowa, wyśmiać. Zniszczyć.

                                MICHTRIX może _wszystko_.
                                Wbrew rozsiewanym masowo dedzinformacjom, MICHTRIX nie ma nic wspólnego z
                                jakąkolwiek 'prawicą' czy 'lewicą', 'postmodernizmem'
                                czy 'wartościami', 'postępem' czy 'konserwatyzmem'. Jest _poza_ i _ponad_
                                takimi określeniami. W zależności od potrzeb może korzystać zarówno z takich
                                słów jak 'patriotyzm' czy 'kosmopolityzm',
                                'wiara' czy 'racjonalizm', 'nowoczesność' czy 'tradycja'. Wszystko to są dla
                                MICHTRIXA jednynie _środki_ do jedynego celu - totalnej, całkowitej i
                                absolutnej WŁADZY. MICHTRIX będzie mówił o 'wolności' i 'tolerancji', by
                                bezwględnie zdominować, zniewolić lub nawet zniszczyć każdego, kto mu w tym
                                będzie próbował przeszkodzić. Użyje w tym celu wszelkich środków i metod -
                                kłamstw, cenzury, propagandy, dezimformacji, falszerstw i przeinaczeń.

                                MICHTRIX może _wszystko_.
                                MICHTRIX najbardziej pogardza tymi, którzy mu się oddają i ufają.
                                W nienawiści, ale i pełnym zawiści respekcie ma tych nielicznych, którzy go
                                widzą, takim, jaki MICHTRIX naprawdę jest - pełnym kompleksów i frustracji,
                                nienawidzącym świata, ale przede wszystkim siebie, absolutnym, doskonałym...
                                zerze. Iluzji, wielkiej, nadętej, bufoniastej, niepewnej siebie i dlatego
                                wściekle aroganckiej nicości, która jak monstrualny pasożyt musi żywić się
                                sokami innych - wartościami, moralnymi racjami, prawdziwymi, głębokimi
                                uczuciami, takimi jak miłość, współczucie, godność, poczucie dumy ze wspólnej
                                historii i tradycji, których to MICHTRIX sam nie mając, silnie łaknie i pożąda,
                                a które po pożarciu i przetrawianiu przemienia
                                w ich emocjonalnie płytkie parodie i karykatury - łzawe melodramaty, błache i
                                nieprawdziewe tragedie, sztuczne, nerwicowe miłostki i romansidła, emocjonalnie
                                rozedrgane akcje 'na rzecz' i 'przeciwko'.
                                I dlatego właśnie wszyscy 'bohaterowie' MICHTRIX'a są załgani i fałszywi - w
                                sobie, swojej nijakości, małości i bylejakości, a niekiedy i podłości; w swojej
                                młodości - gdy pisywali wiersze ku czci największych zbrodniaży XX wieku albo
                                pragnący przyłączenia Polski do ZSRR jako 17-tej republiki - historii, którą by
                                najchętniej 'znikneli', albo jeszcze chętniej przerobili o okres 'walki i
                                heroizmu', tak, by chociaż ich własne dzieci nie pogardzały nimi. MICHTRIX może
                                im naewt załatwić Nobla.

                                MICHTRIX może _wszystko_.
                                MICHTRIX działa miękko, oswaja i uzależnia. Używa kolorów, obrazów i ciepłych
                                słów. Dopiero kiedy już całkowicie uzależni i zmonopolizuje komunikacje ze
                                światem zewnętrznym, zacznie delikatnie modelować i prerabiać umysły na swoją
                                modłę.
                                Ale do tego MICHTRIX potrzebuje całkowitego monopolu na informacje. Dlatego
                                kolejno przemuje bądź niszczy niezależne od niego media.
                                MICHTRIX wcale nie musi czytać 'Polityki', 'Tygodnika Powszechnego',
                                'Trybuny', bo przecież doskonale wie, co tam znajdzie - MICHTRIX.
                                Natomiast wbrew pozorom i pomimo deklarowanej oficjalnie niechęci do 'oszołomów
                                i faszystów' MICHTRIX jest bardzio ciekawy, co myślą i piszą o
                                nim 'pozasysemowi', 'pozaukładowi', normalni ludzie.
                                Dlatego MICHTRIX zaczyna dzień od dokładnej lektury 'Życia', 'Nowego
                                Państwa', 'Gazety Polskiej', 'Arcan', 'Czasu Kultury', uważnego słuchania
                                Radia 'Plus', i z niepokojem oczekuje pojawienia się 'Telewizji Familijnej'.
                                Nie dlatego, że są 'prawicowe' - MICHTRIX sam najlepiej wie, że słowo 'prawica'
                                nie oznacza nic i jest tylko kolejną udanie podrzuconą dezinformacją, zasłoną
                                skutecznie zamazującą i zaciemniającą rzeczywistość - MICHTRIX po prostu wie,
                                że w tych kilku ocalałych enklawach, nad którymi nie zdołał jeszcze rozciągnąć
                                swojej całkowitej kontroli, czai się to, co jest dla niego najstraszniejszym
                                zagrożeniem - prawda, zdrowy rozsądek, uczciwość.

                                MICHTRIX nas obserwuje. Popatrzmy i my na niego.
                                • Gość: MOr Re: MICHTRIX IP: *.sprintserwis.pl 06.03.03, 08:24
                                  Powyższy txt. 'MICHTRIX', który ma juz ładnych parę lat - stworzony został po
                                  ostatnich wyborach prezydenckich - i który przez b. długo był jednym z
                                  ważnieszych tematów na ŚP .Forum 'Nowego Państwa', zamieszczam dla objaśnienia
                                  pojęcia 'MICHTRIX', używanego przeze mnie oraz znaczne grono internetowych
                                  wyjadaczy. Pozdrawiam serdecznie!
                                  • Gość: www.rp.pl Miller, Kwach, Kurczuk - wszyscy wiedzieli! IP: *.sprintserwis.pl 07.03.03, 07:30
                                    'Rzeczpospolita' - 07.03.03
                                    Zaskakujące zeznania redaktora naczelnego "Nie" przed komisją śledczą badającą
                                    aferę Rywina - 'Jerzy Urban obciąża premiera i jego ekipę' -

                                    Już w sierpniu Jerzy Urban namawiał premiera Millera, by ten ujawnił aferę
                                    Rywina. Jednak Miller odmówił twierdząc, że koszty polityczne będą zbyt
                                    wielkie. O sprawie Rywina latem zeszłego roku Urban rozmawiał z całą czołówką
                                    lewicy, również z prezydentem Kwaśniewskim.
                                    Podczas czwartkowych zeznań Jerzego Urbana okazało się, że naczelny "Nie" już
                                    latem zeszłego roku był jedną z najlepiej poinformowanych osób o kulisach
                                    afery. Szczegóły przedstawił mu Adam Michnik dzień po nagraniu rozmowy z
                                    Rywinem. Michnik i Urban mówili o tym podczas "pijanej nocy" 23 lipca.
                                    24 lipca do Urbana przyszedł główny bohater afery. Rywin był załamany, pytał,
                                    co ma robić? Urban radził, żeby napisał list z wyjaśnieniami do premiera,
                                    którego nazwiskiem posłużył się idąc do Agory. Rywin nie podchwycił pomysłu.
                                    Chciał za to, żeby Urban poszedł do Michnika prosić go, by sprawa nie ujrzała
                                    światła dziennego. - Rywin mówił, że gotów jest paść na kolana przed
                                    Michnikiem - relacjonował redaktor, który wymigał się od pośredniczenia w tej
                                    sprawie.
                                    Tydzień po tej rozmowie Urban opublikował głośny felieton, w którym wezwał
                                    premiera Millera do ujawnienia afery korupcyjnej w szeregach SLD. Posłowie
                                    pytali, czy chodziło o aferę Rywina? Naczelny "Nie" przekonywał, że nie pisał o
                                    konkretnej aferze, ale o pewnym pomyśle politycznym na uwiarygodnienie lewicy w
                                    walce z korupcją.
                                    Tekst wstrząsnął czołówką SLD. Do Urbana zaczęli się zgłaszać "przestraszeni"
                                    liderzy Sojuszu. Sondowali, czy Urban wytropił jakąś aferę na lewicy. Redaktor
                                    zapewniał ich, że tygodnik "nie trzyma nieczego za pazuchą". W rozmowach z
                                    liderami SLD powracała również sprawa Rywina.
                                    - Kto przychodził? - pytał Jan Rokita (PO).
                                    Naczelny "Nie" wymienił Marka Wagnera, szefa Kancelarii Premiera, Krzysztofa
                                    Janika, ministra spraw wewnętrznych i administracji, marszałka Sejmu Marka
                                    Borowskiego, posła Józefa Oleksego, szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
                                    Andrzeja Barcikowskiego, byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. Urban
                                    poruszał tę sprawę również w szefem MON Jerzym Szmajdzińskim. - Nigdy wcześniej
                                    tylu ministrów mnie nie odwiedziło - żartował.
                                    20 sierpnia naczelny "Nie" rozmawiał o tej historii z Aleksandrem Kwaśniewskim,
                                    którego odwiedził w Pałacu.
                                    - Wątek był incydentalny. Prezydent pytał, co myślę o zachowaniu Rywina, który
                                    nie wygląda przecież na wariata - mówił Urban.
                                    Jeszcze przed spotkaniem z prezydentem Kwaśniewskim naczelny "Nie" poszedł do
                                    premiera Millera na rozmowę o korupcji. 12 sierpnia wygłosił Millerowi "50-
                                    minutowy wykład", w którym wyliczał "aferalne historie". Mówił m.in. o
                                    podejrzanym pobiciu w więzieniu b. szefa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka, o
                                    zadziwiających interesach oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych.
                                    Namawiał też premiera do ujawnienia sprawy Rywina. Tłumaczył szefowi rządu, że
                                    to leży w jego interesie. Podpowiadał, żeby Miller "oburzył się publicznie"
                                    i "pokazał, że korupcja nie przejdzie". Premiera ta argumentacja nie
                                    przekonała. Miał mówić Urbanowi, że ludzie opacznie zrozumieją taką wiadomość,
                                    pomyślą, że coś jednak musiało być na rzeczy. Dodał, że "koszty polityczne mogą
                                    być większe niż pożytek". Urban przyznał wczoraj, że ta argumentacja Millera go
                                    nie przekonała. Wyraził jednak pewność, że premier nie jest w tę aferę
                                    zamieszany. Kto w takim razie posłał Rywina? Z rozmów z Rywinem Urban odniósł
                                    wrażenie, że producent jest pewny, iż ze strony premiera nie grozi mu żadne
                                    niebezpieczeństwo.
                                    - Bardziej niż Millera bał się Michnika - stwierdzał i przyznał, że był
                                    zachowaniem Rywina zdziwiony. Urban postawił wczoraj hipotezę, że Rywina mogły
                                    łączyć interesy z ludźmi, którzy są w otoczeniu Leszka Millera. Nie przedstawił
                                    jednak konkretów.
                                    Miesiąc przed publikacją tekstu w "Gazecie Wyborczej" Rywin pojawił się u
                                    Urbana jeszcze raz. Naczelny "Nie" z tej rozmowy zapamiętał jedno ważne zdanie
                                    wypowiedziane przez Rywina: "Ja Millera pierwszy nie zaatakuję". Urban
                                    przyznał, że mogła to być forma szantażu, próby zastraszenia premiera Millera i
                                    jego otoczenia. - Premier powie wszystko, co wie o tej aferze przed komisją.
                                    Wówczas będzie się mógł odnieść także do tego, co mówił Jerzy Urban - tak na
                                    wystąpienie naczelnego "Nie" zareagował rzecznik rządu Michał Tober.
                                    Zeznania Urbana postawiły w niezręcznej sytuacji również ministra
                                    sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka. Naczelny "Nie" powiedział, że 17 grudnia
                                    rozmawiał z Kurczukiem o sprawie Rywina. Pytał go m.in., jak prawnie
                                    zakwalifikować postępowanie Rywina. Z odpowiedzi Urbana wynikało, że Kurczuk
                                    był dobrze zorientowany w szczegółach. Na tę wypowiedź zareagował poseł Rokita
                                    cytując fragment oświadczenia z 30 grudnia. Minister sprawiedliwości stwierdził
                                    w nim, że do momentu publikacji tekstu w "Gazecie", czyli do 27 grudnia jego
                                    wiedza o aferze opierała się jedynie na notce z kabaretowej rubryki we "Wprost".
                                    • Gość: www.rp.pl Miller, Kwach, Kurczuk - wszyscy wiedzieli! - cz.2 IP: *.sprintserwis.pl 07.03.03, 07:44
                                      'Rzeczpospolita' (07.03.03):
                                      ROKITA: Pan w styczniu napisał, że Rywin wierzył, iż sprawa zamknie się w
                                      wąskim kręgu, gdyż 22 lipca obiecano mu, że nie ujrzy światła dziennego. Skąd
                                      pan to wie? Kto obiecał?
                                      URBAN: Sądzę, że tak zrozumiałem konkluzję konfrontacji u premiera.
                                      ROKITA: Kto panu taką konkluzję przedstawiał?
                                      URBAN: Źródłem mógł być Michnik, ale lękam się, że taką opinię wyraziłem bez
                                      właściwych podstaw. Trudno mi dziś sobie przypomnieć, co pijanej nocy z 23 na
                                      24 lipca, bo w takich okolicznościach rozmowa z Michnikiem się odbywała, on
                                      opowiadał o tej konfrontacji.
                                      /.../
                                      ROKITA: Czy byłby pan łaskaw wymienić członków ekipy szerszej niż rządowa,
                                      którzy byli u pana z pytaniem o kwestie pańskich zamiarów publikowania tej
                                      afery?
                                      URBAN: U mnie nikt spoza rządu nie był. Analogiczną rozmowę przeprowadzał ze
                                      mną marszałek Borowski, poprosiłem o przyjęcie mnie przez prezydenta
                                      Kwaśniewskiego i jemu też wyrażałem niepokoje oparte o różne publikacje w "Nie".
                                      ROKITA: Pan marszałek Borowski, pan prezydent Kwaśniewski, mówił pan o rozmowie
                                      z ministrem Janikiem...
                                      URBAN: To jest ekipa rządowa...
                                      ROKITA: Kto jeszcze...? Dla ułatwienia podam, że w gazecie podał pan liczbę
                                      dziewięciu takich wizyt.
                                      URBAN: Nie jestem pewien, czy z każdą z tych osób mówiłem o sprawie Rywina.
                                      Rozmawiałem z ministrem Kaczmarkiem, był u mnie minister Wagner, minister
                                      Janik, był premier Oleksy, odwiedził mnie minister Kurczuk, odwiedził mnie
                                      minister Szmajdziński. Rozmowa już była o ministrze Barcikowskim.
                                      /.../
                                      ROKITA: Chciałbym spytać o ewentualny wątek afery Rywina w pańskiej rozmowie z
                                      prezydentem Rzeczypospolitej.
                                      URBAN: To był wątek, który nazwałbym psychologicznym. Prezydent mnie pytał, co
                                      ja o tym myślę, skoro znam Rywina. Przecież on nie jest mitoman, wariat,
                                      człowiek niezrównoważony. Ja byłem bezradny w objaśnianiu psychologicznego
                                      podłoża tego zdarzenia. (...)
                                      ROKITA: Na tej swojej cennej kartce ma pan redaktor zapewne datę tej rozmowy z
                                      prezydentem Rzeczypospolitej?
                                      URBAN: 20 sierpnia. (...)
                                      • Gość: MOr Konkursik IP: 193.0.117.* 07.03.03, 10:29
                                        Mały konkursik - kto znajdzie w dzisiejszym papierowym wydaniu 'Wybiórczej'
                                        fragment o 'pijanej nocy' Michnika z Urbanem 23 lipca?
                                        Jak widać kiedy coś 'Wybiórczej' i Agorze nie pasi, to zaraz znika...
                                        Zwykła cenzura jak za komuny.
                                        Pozdrowienia
                                        • Gość: PABLO wszystkie nici prowadzą do Millera IP: *.kamir.com.pl 07.03.03, 12:01
                                          No cóż wszystkie nici wiodą do Millera - to jest
                                          jednoznaczny wniosek, który należy wyciągnąć. Urban jako
                                          starteg lewicy już dawno to zrozumiał (wiedział) dlatego
                                          niegłupio radził Millerowi ujawnienie afery. Ale Miller z
                                          arogancji, głupoty czy też starchu przed ujawniem swej
                                          roli postanowił tuszować sprawę jak długo się da. Dziś a
                                          właściwie wczoraj Urban postanowił wziąć sprawy lewicy we
                                          własne ręce i nie czekać na dalsze błędy Leszka. Ujawnił
                                          szczerze tyle ile mógł dalej zapewniając iż Miller
                                          niewinny. Urban jednak już niedwuznacznie sugeruje, że
                                          nici wiodą wysoko. Innymi słowy Urban słusznie przeczuwa
                                          iż aby cała sprawa nie zakończyła sie dla lewicy
                                          kompletną klapą muszą spaść głowy wysoko w otoczeniu
                                          premiera. Innych kozłów ofiarnych opinia nie przełknie i
                                          Urban postanowił swoimi zeznaniami zmusić Millera do
                                          zagrania tak jak on chce i uważa za słuszne.
                                          Tymczasem Miller nie może nawet doprowadzić do skazania
                                          Rywina gdyż obiecał mu bezkarność jeśli ten tylko będzie
                                          milczał. Rywin wywiązał się z zadania bez zarzutu ("w
                                          odpowiedzi na pytanie odmawiam udzielenia odpowiedzi").
                                          Jednak w sytuacji w jakiej Millera postawił swoimi
                                          zeznaniami Urban Miller nie może juz dotrzymać układu z
                                          Rywinem. Z obawy aby Rywin go nie wsypał będzie musiał
                                          zlikwidować Rywina. W ostatnim NCZ Korwin radzi Rywinowi
                                          aby we własnym interesie zaczął mowić. Wynajęcie
                                          zawodowego zabójcy to podobno ok. 100000 USD a co to jest
                                          gdy w gre wchodza takie stanowiska i takie interesy?
                                          Na co stawiacie wypadek samochodowy a la Pańko? Atak
                                          serca? Rywin juz długo nie pociągnie no chyba że szybko
                                          zacznie mówić.
                                          • Gość: Tyg. Solidarność http://www.tygodniksolidarnosc.com/2003/11/1d_swia IP: 193.0.117.* 11.03.03, 16:29
                                            'Tygodnik Solidarność' -
                                            'Świadek premiera' - Jan Pietrzak -
                                            Jak wiadomo, Polskę doby obecnej dręczy zjawisko zwane górką świńską. Górka
                                            owa doskwiera głównie producentom wieprzowiny, ale nie tylko, ale nie
                                            wyłącznie... Z tego powodu i jeszcze z paru innych, przed sejmową komisją
                                            śledczą zeznawal redaktor tygodnika trzody chlewnej. Wyglądał adekwatnie.
                                            Przepraszam, że wspominam tę postać na tych łamach. W kręgach Solidarności nie
                                            wypada mówić o tym osobniku. Nie wypada do tego stopnia, że przez lata całe
                                            nikt nie chcial zauważyć, ile zła czyni jego brukowe pismo. Było w wygodnej
                                            sytuacji. Mogło mieszać z błotem, opluwać, judzić, kłamać, insynuować bez
                                            żadnych konsekwencji. Specjalnością redakcji jest krzewienie nienawiści w
                                            wulgarnej formie.
                                            Nienawiść dotyczy wszystkiego co dobre dla Polski i drogie Polakom. Źródłem
                                            jej jest głęboka miłość redaktora naczelnego do Peerelu, do siebie i do swojej
                                            pozycji w Peerelu. Jak wiadomo, był wtedy kimś w rodzaju Goebbelsa, czym do
                                            dzisiaj się szczyci i chlubi. W nowej rzeczywistości pismo stało się oparciem
                                            dla przegranych właścicieli Peerelu, sowieckich funkcjonariuszy i dwóch
                                            milionów ubeckich donosicieli. Pomogło pozbierać sie całej masie sierot po
                                            Jaruzelskim, Gierku i poprzednikach. Kibicowało powstawaniu SdRP, następnie
                                            SLD. Szkalując i znieważając Solidarność, odegrało ważną rolę w konsolidacji
                                            byłych komuchów. Chamska agresja zamiast argumentów, obelgi zamiast dyskusji.
                                            To się podobało, znajdowało uznanie w gronie towarzyszy. Demonstracyjnie
                                            rozkładali kolumny z rysunkami genitaliów w ławach sejmowych. Naczelny redaktor
                                            stał się głównym autorytetem moralnym lewicy. Można powiedzieć: jaka moralność -
                                            taki autorytet.
                                            Wydarzenie znane jako afera Rywina doprowadziło ów autorytet przed oblicze
                                            komisji badającej sprawę. Nie ukrywał satysfakcji, opowiadając, jak prezydent,
                                            premier i ministrowie prosili go na rozmowy, jak pytali o radę, szukali otuchy
                                            w tej bolesnej chwili, przy okazji sondując, czy nie planuje ujawnienia innych
                                            afer, dotykających ich osobiście. Grupa trzymająca władzę, kontroluje się
                                            wzajemnie za pomocą tzw. haków w życiorysie. Kto najwięcej wie o świństwach
                                            towarzystwa, jest tego towarzystwa ozdobą. Ciekawostka polega na tym, że
                                            zeznania świadka wyraźnie obciążają premiera i jego ministrów. Wniosek? Ktoś
                                            postanowił zmienić ten rząd. Towarzyszu Miller, po czym poznajemy prawdziwego
                                            mężczyznę? Po tym jak kończy...
                                            Jan Pietrzak
                                            • Gość: MOr Re: http://www.tygodniksolidarnosc.com/2003/11/1d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.03, 18:40
                                              Cała nadzieja w tym, że - pomimo, powiedzmy sobie szczerze, takiej sobie
                                              postawy Rokity i Ziobra - cała materia w rękach się rozłazi. Gdzie nie
                                              przycisnąć - Urbana czy Brauna - to śmierdzące g... na wierzch wyłazi
                                              (przepraszam serdecznie wszystkich forumowiczów, ale to jednak dość dobre
                                              określenie sprawy). Do tego dochodzą różne gry i gierki czerwonych między sobą,
                                              Kalisz się wymiksował z komisji, a PSL został wymiksowany z rządu, tak więc mam
                                              nadzieję, że dalsze b. ciekawe fakty i wydarzenia przed nami. Bo jak na razie,
                                              to tylko dzięki 2 ostatnim przesłuchaniom wiemy już, że: cała wierchuszka SLD,
                                              z Kwasem włacznie wiedziała praktycznie od samego początku o całej 'sprawie
                                              Rywina' (Urban); a KRRiTV po prostu śmierdzi matactwami i przekrętami (Braun).
                                              A tymczasem rząd powoli się sypie - zob. dzisiejszy apel PiS, PO i LPR o
                                              ustąpienie Millera
                                              Tak więc czekamy na dalsze ;) Pozdrawiam!
                                              • Gość: Cosmo Re: http://www.tygodniksolidarnosc.com/2003/11/1d IP: 193.0.117.* 14.03.03, 18:23
                                                Cała dyskusja o 'źle pomyślanych instytucjach' (np. KRRiTV) przypomina trochę
                                                sytuację, w której syn wielkiego i wpływowego mafioza ukradł komuś samochód, po
                                                czym go rozwalił. Teraz wszyscy chodzą dookoła rozbitego wraku i stwierdzają,
                                                że: 1. droga była oblodzona; 2. hamulce były słabe; 3. źle oznakowano drogę; 4.
                                                był zmierzch i przez to słaba widoczność. I niby wszystko to może i prawda,
                                                tyle, że pijany synalek, główny autor całego zamieszania stoi obok z pijacką
                                                czkawką i nabija się z policji - a przecież on to właśnie jest GŁÓWNYM
                                                winowajcą. W cywilizowanym kraju, typu Brytania czy USA nawet ze źle
                                                skonstruaowaną Krajową Radą RiTV wszystko by funkcjonowało, bo ludzie są tam
                                                dość odpowiedzialni i mają w krwi demokrację oraz inne wartości typu zdrowy
                                                rozsądek. Tymczasem u nas pozostała na scenie partia postkomunistyczna SLD -
                                                posttotalitarna, zamordystyczna, dla której czymś CAŁKOWICIE naturalnym jest
                                                branie CAŁOŚCI (władzy, wpływów, kasy, itp.), a co więcej, jakiekolwiek
                                                dzielenie się władzą nad Co, naturalne w demokracji, doprowadza SLD do
                                                wściekłości i furii - zob. np. wkurwicę Millera i towarzyszy, którzy ZMUSZENI
                                                BYLI dzielić się 'ich' władzą z 'jakimś tam' PSL. I tak właśnie kończy się
                                                tolerowanie na scenie partii totalitarnych, zakazane zresztą przez ART. 13
                                                Konstytucji RP. I żeby wszystko było jasne - Michnik z UW byli i nadal są z
                                                siebie b. zadowoleni, że od 89 roku konsekwentnie bronią postkomunistów. No to
                                                kurwa mają swoich 'europejskich socjaldemokratów' w akcji - tylko tym razem
                                                przeciwko sobie. I dobrze im tak!
                                                • Gość: www.rp.pl 'Rzeczpospolita' IP: 193.0.117.* 14.03.03, 20:10
                                                  Demoskop: spada poparcie dla SLD-UP i Samoobronie
                                                  Gdyby wybory odbywały się w marcu, koalicja SLD-UP otrzymałaby 34 proc. głosów
                                                  (o 2 pkt proc. mniej niż w lutym) a Prawo i Sprawiedliwość 19 proc. (o 2 pkt
                                                  proc. więcej) - wynika z ostatniego sondażu Ipsos-Demoskop, którego wyniki
                                                  podaje PAP. Największy - według Demoskopu - spadek zanotowała Samoobrona. W
                                                  marcu głosowałoby na nią 11 proc. wyborców, podczas gdy w lutym było to 16
                                                  proc. 11 proc. poparcia zanotowało w marcu także PSL; to 3-proc. wzrost w
                                                  stosunku do lutego. Liga Polskich Rodzin uzyskała - podobnie jak w lutym - 8
                                                  proc. Tyle samo głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska - jest to o jeden pkt
                                                  proc. więcej niż w lutym. O jeden punkt proc. w stosunku do lutego wzrosło też
                                                  poparcie dla Unii Wolności, które wynosi 6 proc.
                                                  Sondaż przeprowadzono w dniach 6-10 marca na ogólnopolskiej, reprezentatywnej,
                                                  losowo-kwotowej próbie 958 dorosłych osób. (PAP ;)

                                                  • Gość: GP www.gazetapolska.pl IP: 193.0.117.* 17.03.03, 18:25
                                                    'Gazeta Polska' - 12 marca 2003 r. Nr 10 (504)

                                                    'Wiedza o ludziach' - Jacek Łęski -

                                                    Jeden z moich dobrych znajomych, Piotr Skwieciński, został w połowie lat 90.
                                                    wiceszefem "Wiadomości". Jakieś trzy, cztery miesiące po nominacji spotkaliśmy
                                                    się na tzw. rondzie, czyli dziwacznym korytarzu przy ówczesnej
                                                    redakcji "Wiadomości". Zapytałem Piotra, czy w ciągu tych paru miesięcy
                                                    zorientował się trochę w tajnikach technologii telewizyjnej: montaż, zdjęcia,
                                                    system komputerowy itp. Była to wówczas wiedza dla dziennikarzy spoza
                                                    telewizyjnego towarzystwa w zasadzie niedostępna i z tego powodu cenna i
                                                    poszukiwana. - Nie miałem za bardzo czasu na to, by się zajmować technologią -
                                                    odparł Skwieciński - ale o ludziach dowiedziałem się więcej niż przez ostatnich
                                                    parę lat życia - wyznał z miną śmiertelnie poważną i zafrasowaną. Przypomniałem
                                                    sobie tę rozmowę w ostatnim tygodniu, oglądając relacje z prac komisji śledczej
                                                    w sprawie Rywina i czytając jej gazetowe odgłosy. Sytuacja jest podobna.
                                                    Merytorycznie rzecz ujmując, publiczność nie dowiaduje się wiele więcej na
                                                    temat głównego pytania wiszącego w powietrzu od czasu wybuchu całej afery,
                                                    czyli pytania o to, kto i czy w ogóle stał za przestępczą propozycją Rywina.
                                                    Być może nie dowiemy się tego nigdy. Jednak wiedza o ludziach kierujących całym
                                                    polityczno-medialnym interesem, jaka w czasie ostatnich tygodni stała się
                                                    własnością publiczną, jest nie do przecenienia.
                                                    Każdy mógł sobie sam obejrzeć prezesa Kwiatkowskiego i jego szlachetne oblicze
                                                    w czasie, gdy przekonywał, że o całej aferze dowiedział się z gazety. Każdy
                                                    mógł zapoznać się osobiście z tokiem rozumowania szefa klubu SLD Jerzego
                                                    Jaskierni, który przekonywał, że, sugerując udział prezydenta w skonstruowaniu
                                                    afery, miał tak naprawdę na myśli jedynie knucie ludzi z otoczenia prezydenta
                                                    przeciwko swej osobie i klubowi SLD.
                                                    Szef radia RMF FM powiedział publicznie "KRRiTV ma dziesięciu członków i nie ma
                                                    przewodniczącego. Na jej czele stoi facet, który nie ma jaj. Przecież Braun to
                                                    człowiek małego kalibru. Właśnie dlatego Włodzimierz Czarzasty może sobie
                                                    dowolnie harcować. Powinien [Braun - przyp. JŁ] dostać medal za zasługi od
                                                    premiera Millera". Jeśli ktoś chciałby sprawdzić, czy ta opinia nie jest
                                                    czasami krzywdząca dla przewodniczącego Juliusza Brauna, to mógł sobie obejrzeć
                                                    jego zeznania przed komisją sejmową, posłuchać, jakie dziwne przypadki dzieją
                                                    się w kierowanej przez niego instytucji i samemu wyciągnąć wnioski.
                                                    Nową wiedzę o ludziach przynosi też intrygująca wypowiedź Adama Michnika
                                                    inspirowana zeznaniami w komisji śledczej Jerzego Urbana. Poseł SLD Bogdan
                                                    Lewandowski pytał Jerzego Urbana o charakter jego znajomości z Adamem
                                                    Michnikiem, m.in. o to, jak często panowie się spotykają i kiedy spotkali się
                                                    ostatni raz. Jerzy Urban zeznał, że ostatnie spotkanie miało miejsce między
                                                    pierwszym a drugim dniem przesłuchań Urbana w sejmie. Panowie spotkali się na
                                                    kolacji w domu szefa "Nie". Rozmawiali o pracach komisji śledczej. Z pytania
                                                    posła Lewandowskiego Adam Michnik wywnioskował, że skoro ktoś Urbana pytał o
                                                    spotkania z Michnikiem, to wiedział, o co pyta, a skoro wiedział, to powstaje
                                                    pytanie, skąd wiedział? Michnik sugeruje, że najprawdopodobniej z podsłuchu
                                                    telefonu Leszka Millera, który, traf chciał, zadzwonił na komórkę Michnika w
                                                    czasie, kiedy ten bawił u Urbana. Premier zadzwonił, by pochwalić redaktora za
                                                    tekst w gazecie, który akurat wyjątkowo spasował rządowi.
                                                    Hipoteza Michnika, że posłowie SLD dostają informacje z tajnego podsłuchu
                                                    telefonu premiera, podsłuchu, o którym nie wiedzą także zaprzyjaźnieni panowie
                                                    Urban, Michnik i Kwaśniewski, jest świeża i nowatorska. Jej przyjęcie
                                                    oznaczałoby, że kolejne piętra spisku tajnych służb obejmują już całą lewicę i
                                                    prowadzą ją do niechybnej zguby.
                                                  • Gość: Tyg Solidarność www.tygodniksolidarnosc.com IP: 193.0.117.* 17.03.03, 18:32
                                                    'Tygodnik Solidarność' - nr 12 (757) 21 marca 2003 -
                                                    'Zygzaki prezydenta' - Piotr Semka -

                                                    Wydawałoby się, że prezydent Aleksander Kwaśniewski wreszcie trafił w
                                                    dziesiątkę. Jego wezwanie do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji idealnie
                                                    trafiło w oczekiwania społeczne. Istotnie, według niedawnego sondażu portalu
                                                    Onet - aż 91% respondentów uważa, że członkowie rady powinni podać się do
                                                    dymisji. Jednak prezydent nie doczekał się realizacji swojego apelu. Do
                                                    dyspozycji Kwaśniewskiego lojalnie oddali się tylko dwaj prezydenccy członkowie
                                                    rady - Danuta Waniek i Waldemar Dubaniowski. Trzeci członek rady z nadania
                                                    prezydenta i jednocześnie bohater licznych kontrowersji Włodzimierz Czarzasty -
                                                    butnie odrzucił prawo prezydenta do postulowania jakichkolwiek zmian w radzie.
                                                    Gospodarz Pałacu Namiestnikowskiego musi więc przełknąć zlekceważenie jego
                                                    autorytetu, ale nie oznacza to, że nie odniesie z całej sytuacji propagandowej
                                                    korzyści. W opinii wielu Polaków wystąpił w roli sumienia państwa i jako jedyny
                                                    wezwał skompromitowaną radę do odejścia.O tym, że KRRiTV jest dziś karykaturą
                                                    apolitycznej instytucji mającej bezstronnie porządkować rynek mediów, nikogo
                                                    przekonywać nie trzeba. Warto jednak zadać pytanie, dlaczego prezydent milcząco
                                                    tolerował jej patologiczną działalność od paru lat? Dlaczego nigdy wcześniej
                                                    nie przywołał do porządku swojego nominataWłodzimierza Czarzastego?Czy
                                                    Aleksander Kwaśniewski chce komuś wmówić, że dopiero dziś się budzi i dostrzega
                                                    aurę skandalu wokół rady? Na dodatek prezydent wezwał do odejścia dokładnie
                                                    wszystkich członków rady a nie tylko tych, których nazwiska wracają co rusz w
                                                    zastanawiającym kontekście w przesłuchaniach przed komisją sejmową. W imię
                                                    jakich grzechów ma odchodzić z rady Jarosław Sellin, który od paru lat w
                                                    pojedynkę alarmował opinię publiczną o patologii rynku mediów w Polsce.
                                                    Czyżby prezydent wezwał do odejścia wszystkich członków rady, aby w tym tłoku
                                                    zagubiło się odejście posądzanego o matactwa Włodzimierza Czarzastego?
                                                    Jak ma się apel prezydenta sugerujący kompromitację rady do jego jednoczesnego
                                                    poparcia dla szefa telewizji publicznej Roberta Kwiatkowskiego? Przecież szef
                                                    telewizji w świetle przesłuchań odgrywał w sprawie równie niepokojącą rolę jak
                                                    Czarzasty? Dlaczego Kwiatkowski ma być dobry, a członkowie rady źli?
                                                    I jeszcze jeden ważny element sytuacji: odejście wszystkich członków odsiałoby
                                                    z rady ostatnich przedstawicieli opozycji. Gdyby wszyscy obecni członkowie rady
                                                    odeszli, dziewiątka nowych członków rady miałaby już bezwzględną większość
                                                    postkomunistów.
                                                    Trzech mianowałby Senat - zdominowany prze SLD, trzech Sejm - tu zapewne
                                                    miejscami podzieliłaby się SLD z Samoobroną, a trójkę mianuje prezydent, który
                                                    niedawno jeszcze na specjalnym spotkaniu z SLD deklarował pełną jedność moralną
                                                    z Sojuszem.
                                                    Oczywiście prezydent z chęcią wziąłby na siebie rolę arbitra, który by walczył
                                                    o miejsca dla opozycji, ale jak można się domyślać, raczej tej unijnej. Ten
                                                    rodzaj fachowców od mediów z unijnego nadania dobrze reprezentuje typowany w
                                                    prasie na prezydenckiego nominata Eugeniusz Smolar, brat stratega Unii Wolności
                                                    Aleksandra Smolara. Wszystkie te jednak gesty wobec obozu lewicy laickiej nie
                                                    zmieniałyby sytuacji, w której powstałaby większość postkomunistów w radzie i
                                                    to z nowymi trwającymi latami mandatami.
                                                    Prezydent Kwaśniewski jest mistrzem w uprawianiu niezwykle zręcznej polityki.
                                                    Polityki polegającej na jednoczesnym sugerowaniu chęci odnowienia Polski z
                                                    mniej rzucającymi się w oczy ale istotnymi działaniami na rzecz utrzymania
                                                    monopolu lewicy w mediach.
                                                    Dotąd prezydent łączył swoją osobą medialne interesy postkomunistów i
                                                    środowisk Unii Wolności.
                                                    Sprawa Rywina brutalnie spolaryzował sytuację. Prezydent Kwaśniewski chce
                                                    rozmiary podziału ograniczyć, ale wie jednocześnie, że obóz Millera staje się
                                                    coraz bardziej anachroniczny. Wie też, że nie można zamknąć afery Rywina bez
                                                    jakichś kozłów ofiarnych. Rozwiązanie krajowej rady doskonale załatwiłoby
                                                    wszystkie problemy. Wyprowadzałoby ze sceny skompromitowanego Czarzastego,
                                                    dawałoby społeczeństwu poczucie, że jednak ktoś poniósł konsekwencje za cały
                                                    ten skandal i wreszcie odnawiało sojusz prezydenta z Unią czy szerzej biorąc,
                                                    np. z Platformą.
                                                    Plan się nie udał, bo obóz Millera sam walczy o życie i nikt nie pali się do
                                                    roli kozła ofiarnego.Gdy walczy się o polityczne przeżycie każda dymisja staje
                                                    się niebezpiecznym precedensem. Dlatego postkomunistyczni członkowie rady
                                                    orientujący się na Millera w żadnych takich inscenizacji nie mają ochoty brać
                                                    udziału.
                                                    Prezydent musiał przełknąć gorzką pigułkę. Ale to nie znaczy, że zrezygnuje z
                                                    roli gracza w obecnej rozgrywce o władzę. Czy jego nowym planem będzie teraz
                                                    bezpartyjny rząd fachowców, który zastąpi rząd Millera? Czy opozycja, np.
                                                    Platforma będzie na tyle naiwną, by w takie gry się włączyć? Kto wreszcie okaże
                                                    się graczem o silniejszych nerwach: Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller?
                                                    Piotr Semka

                                                  • Gość: www.rp.pl 'Rzeczpospolita' IP: 193.0.117.* 19.03.03, 18:20

                                                    'Rzeczpospolita' -
                                                    19.03.03 Nr 66 -
                                                    Tylko koalicja liberalno-konserwatywnej prawicy ma szansę odebrać władzę SLD
                                                    - 'Rząd fachowców, czyli droga donikąd' -
                                                    Czegóż jeszcze może chcieć od losu prawicowa opozycja? Koalicja postkomunistów
                                                    z ludowcami rozpadła się z trzaskiem. Afera Rywina ukazuje przeżarcie państwa
                                                    korupcją. Autorytet postkomunistycznych polityków podmywają rewelacje z
                                                    sejmowych przesłuchań.
                                                    Liderzy PiS i Platformy Obywatelskiej z przyjemnością mogą czytać ostatnie
                                                    sondaże. Notowania SLD idą w dół. Badania CBOS z zeszłego tygodnia wskazują, że
                                                    suma głosów Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej przewyższyła
                                                    wyniki SLD. Podczas gdy Sojusz otrzymał 26 proc. - PiS i PO z wynikami 16 proc.
                                                    i 13 proc. zyskały razem 29 proc. Po raz pierwszy od początku obecnego Sejmu
                                                    partie konserwatywno-liberalne prześcignęły postkomunistów. Przeprowadzony w
                                                    tym samym czasie sondaż "Rzeczpospolitej" wskazuje na podobny spadek notowań
                                                    SLD do 29 proc. przy nieco mniejszym poziomie sumy wyników PiS i PO - 24 proc.
                                                    Najwyraźniej jest to premia za zaangażowanie Zbigniewa Ziobry i Jana Marii
                                                    Rokity w działalność komisji śledczej w sprawie Rywina. Hipotezę tę popiera
                                                    spadek wg sondażu CBOS notowań Ligi Polskich Rodzin aż o sześć punktów. LPR
                                                    płaci w ten sposób za wysłanie do komisji delikatnie mówiąc niezbyt
                                                    rozgarniętego posła Bogdana Kopczyńskiego. Liga nie zorientowała się, jak
                                                    ogromne znaczenie medialne będą miały posiedzenia komisji. Na dodatek poseł
                                                    Kopczyński, odmawiając odejścia z komisji, zafundował partii Romana Giertycha
                                                    upokarzający serial nieudanych prób wprowadzenia do komisji innego
                                                    przedstawiciela LPR.
                                                    ... aby dwoje chciało naraz
                                                    Wspomniany już sondaż CBOS wskazuje po raz kolejny, że tylko koalicja liberalno-
                                                    konserwatywnej prawicy ma szansę odebrać władzę SLD. Tymczasem relacje PiS i
                                                    Platformy nie uległy jakiemuś spektakularnemu zacieśnieniu od ostatnich wyborów
                                                    samorządowych. Partia braci Kaczyńskich przeliczywszy głosy doszła do wniosku,
                                                    że w wielu miejscach scalenie list z Platformą osłabiło jej wyniki.
                                                    Z kolei Platforma Obywatelska wciąż nie ma lidera. Gdy coś deklaruje Płażyński,
                                                    nie wiadomo, czy nie zdezawuuje tego Tusk. Jan Maria Rokita z kolei ostatecznie
                                                    potwierdza swoją reputację solisty. Dobrego do błyszczenia na posiedzeniach
                                                    komisji w sprawie Rywina, ale nieumiejącego sobie jednać sojuszników w walce o
                                                    przywództwo partii. Stosunki z PiS, naturalnym sojusznikiem Platformy, psuje
                                                    swoista zimna wojna miedzy oboma ugrupowaniami w samorządzie Warszawy. Paweł
                                                    Piskorski toczy pojedynek z Lechem Kaczyńskim o zachowanie wpływów
                                                    niegdysiejszych platformerskich "fachowców" w rodzaju Pawła Bujalskiego czy
                                                    Marka Zwierzyńskiego.
                                                    W tej niełatwej koalicji PiS lawiruje miedzy kompromisami a deklaracjami "non
                                                    possumus". Lech Kaczyński ma małe pole manewru. Jego rządy nad Warszawą mają
                                                    być wizytówka zdolności jego partii do rządów nad Polską. Starania na rzecz
                                                    jawności przetargów czy próby zahamowania przestępczości w stolicy pozwalają
                                                    Kaczyńskiemu na powolne, ale stabilne budowanie popularności. Obecny prezydent
                                                    Warszawy pozostaje drugą po prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim
                                                    najpopularniejszą postacią polskiej polityki.
                                                    Pulsujący konflikt w Warszawie osłabia współpracę partii braci Kaczyńskich z
                                                    Platformą w parlamencie. Jak na rozmiar kryzysu, jaki wywołała afera Rywina, to
                                                    PiS i Platforma, nie mówiąc już o Lidze Polskich Rodzin, zaskakująco rzadko
                                                    chciały koordynować swoje działania. W obu partiach w ciągu ponad dwóch
                                                    miesięcy nikt nie wpadł na pomysł jakiejś wspólnej deklaracji, apelu czy
                                                    inicjatywy społecznej adekwatnej do szoku społecznego po ujawnieniu afery.
                                                    Na kłopoty - prezydent
                                                    Gdy szwankuje naturalna zdawałoby się koalicja Platformy z PiS, to natychmiast
                                                    pojawiają się nowe pomysły. W kuluarach Sejmu w zeszłym tygodniu głośno było o
                                                    pomyśle na rząd bezpartyjnych fachowców, który zastąpić miałby obecny rząd
                                                    Leszka Millera. Na nowego premiera typowano Jerzego Koźmińskiego, łącznika
                                                    między Leszkiem Balcerowiczem a środowiskiem SLD z pierwszej połowy lat 90., a
                                                    potem ambasadora RP w Waszyngtonie.
                                                    Według spekulacji z zeszłego tygodnia nowy układ rządowy powstać mógłby pod
                                                    auspicjami prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Prezydent od dawna już czeka
                                                    na okazję do powrotu na polityczną scenę.
                                                    Prezydent Kwaśniewski wciąż nie rozwiązał dylematu, co robić po zakończeniu
                                                    prezydentury - walczyć o powrót na fotel szefa SLD czy budować sobie własną
                                                    centrolewicową pozycję polityczną. Jeszcze miesiąc temu na spotkaniu z Klubem
                                                    SLD w Pałacu Namiestnikowskim deklarował pełną jedność z rządem Millera. Teraz
                                                    powraca do roli niezależnego rozgrywającego. Jako uważny obserwator sceny
                                                    politycznej zapewne coraz wyraźniej dostrzega, że Miller to już zgrana karta,
                                                    zaczynająca kompromitować całą lewicę.
                                                    Będąc patronem nowego układu Aleksander Kwaśniewski zlikwidowałby groźny dla
                                                    całego obozu lewicy kryzys. Jednocześnie pod hasłem integracji obozu
                                                    proeuropejskiego ponownie otworzyłby się na siły politycznego centrum.
                                                    Jak można było przypuszczać, pierwszym sygnałem chęci prezydenta do zasypywania
                                                    przepaści wywołanych sprawą Rywina był niedawny apel o odejście całego składu
                                                    Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Gdyby członkowie KRRiTV posłuchali apelu,
                                                    prezydent mógłby mediować jako patron nowego składu. Jak można podejrzewać,
                                                    znalazłoby się w niej miejsce i dla Unii Wolności, i Platformy. Pomysł nie
                                                    wypalił. Członkowie Rady zbyt mocno trzymają się stołków. Czy jednak idea rządu
                                                    fachowców pod patronatem prezydenta to polityczny fantom? Zwolennicy nowego
                                                    rozdania wskazują, że nie sposób dłużej tolerować dryfowania gabinetu Millera,
                                                    szczególnie gdy zbliża się kluczowe dla Polski referendum unijne.
                                                    Sam Miller oczywiście broni się przed odejściem ze sceny i zapowiada, że nie
                                                    odejdzie bez przyjęcia przez Sejm konstruktywnego wotum nieufności. Trudno nie
                                                    doceniać woli walki lidera Sojuszu, ale nic nie trwa wiecznie. W takiej
                                                    sytuacji w każdej chwili może wrócić idea rządu fachowców. Nie jest też
                                                    tajemnicą, że są na polskiej prawicy politycy, którzy o dobre stosunki z SLD
                                                    dbają od lat.
                                                    Czy w chwili nowego rozdania zachęcą choć część prawicy do czegoś w rodzaju
                                                    kolejnego "sojuszu mądrych"? Nie dziwi mnie, że apele o interwencję prezydenta
                                                    w obecnym kryzysie formułuje Janusz Rolicki. Nie jest dla mnie też zaskakujące,
                                                    że pomysły takie wychwala Artur Balazs, polityk znany z tego, że wie, gdzie są
                                                    polityczne konfitury. Bardziej zastanawiające jest to, że pomysł ten rozważają
                                                    serio poważni politycy Platformy Obywatelskiej.
                                                    Qui bono?
                                                    Dla prawicy podchwytywanie haseł bezpartyjnego rządu pod egidą prezydenta
                                                    oznacza polityczne samobójstwo. Dla systemu politycznego Polski to powrót do
                                                    niejasnej sieci powiązań, która wykreowała aferę Rywina. Przypomnieć warto w
                                                    tym kontekście przypadek Juliusza Brauna. Nominalnie z opozycyjnej do SLD Unii
                                                    Wolności, był latami bezradny wobec patologii w działalności Krajowej Rady
                                                    Radiofonii. A Bolesław Sulik, również wiązany z UW, dziś broni jak lew Roberta
                                                    Kwiatkowskiego.
                                                    Był to efekt medialnej polityki UW. Od połowy lat dziewięćdziesiątych
                                                    pozostawała w nieformalnym sojuszu medialnym z postkomunistami. Teraz model
                                                    bezpartyjnego rządu może wskrzesić podobny układ. Mówienie o rządzie fachowców
                                                    to fikcja. Nawet najlepsi ekonomiści będą przecież orientować się na układy
                                                    wpływów, tyle tylko że ich powiązania nie będą jasne i czytelne.
                                                    Zgoda na ponadpartyjny autorytet Aleksandra Kwaśniewskiego przy tworzeniu rządu
                                                    oznacza wyrzeczenie się przez prawicę własnej podmiotowości. Tego rodzaju układ
                                                    postrzegany byłby jako domknięcie systemu Okrągłego Stołu. Monokultury
                                                    politycznej postkomunistów z limitowanym udziałem Platformy czy resztek UW.
                                                    Układ bezpartyjnych fachowców, z natury nieostry i nieformalny, doskonale by
                                                    taką swoistą szarą sferę biznesu i
                                                  • Gość: www.rp.pl Re: 'Rzeczpospolita' - cd. IP: 193.0.117.* 19.03.03, 18:22
                                                    'Rzeczpospolita' - cd.

                                                    Qui bono?

                                                    Dla prawicy podchwytywanie haseł bezpartyjnego rządu pod egidą prezydenta
                                                    oznacza polityczne samobójstwo. Dla systemu politycznego Polski to powrót do
                                                    niejasnej sieci powiązań, która wykreowała aferę Rywina. Przypomnieć warto w
                                                    tym kontekście przypadek Juliusza Brauna. Nominalnie z opozycyjnej do SLD Unii
                                                    Wolności, był latami bezradny wobec patologii w działalności Krajowej Rady
                                                    Radiofonii. A Bolesław Sulik, również wiązany z UW, dziś broni jak lew Roberta
                                                    Kwiatkowskiego.

                                                    Był to efekt medialnej polityki UW. Od połowy lat dziewięćdziesiątych
                                                    pozostawała w nieformalnym sojuszu medialnym z postkomunistami. Teraz model
                                                    bezpartyjnego rządu może wskrzesić podobny układ. Mówienie o rządzie fachowców
                                                    to fikcja. Nawet najlepsi ekonomiści będą przecież orientować się na układy
                                                    wpływów, tyle tylko że ich powiązania nie będą jasne i czytelne.

                                                    Zgoda na ponadpartyjny autorytet Aleksandra Kwaśniewskiego przy tworzeniu rządu
                                                    oznacza wyrzeczenie się przez prawicę własnej podmiotowości. Tego rodzaju układ
                                                    postrzegany byłby jako domknięcie systemu Okrągłego Stołu. Monokultury
                                                    politycznej postkomunistów z limitowanym udziałem Platformy czy resztek UW.
                                                    Układ bezpartyjnych fachowców, z natury nieostry i nieformalny, doskonale by
                                                    taką swoistą szarą sferę biznesu i polityki maskował.

                                                    System parlamentarny polega na wyłanianiu rządów poprzez wybory parlamentarne.
                                                    W sondażu "Rzeczpospolitej" z 5 marca prawie dwie trzecie ankietowanych uważa,
                                                    że jeśli rząd Millera straci większość w Sejmie, winny odbyć się przedterminowe
                                                    wybory.

                                                    Tylko wyborcy powinni rozliczyć ekipę Millera z nieudolnych rządów i
                                                    zadecydować, czy opozycja zostanie obdarzona mandatem do przejęcia władzy.
                                                    Rzeczą opozycji jest przygotować alternatywny dla SLD program wyborczy i
                                                    przekonać ich, że zbuduje lepszą IV Rzeczpospolitą. Tak dzieje się w
                                                    demokratycznym świecie i tylko taki system umożliwia czytelne ocenianie obozów
                                                    politycznych z powierzonej im w wyborach władzy.

                                                    Wszystkie drogi na skróty mszczą się na jakości demokracji. Tylko jasna
                                                    odpowiedzialność polityczna wyprowadzi nas z szarej strefy polskiej polityki,
                                                    strefy "Rywinlandii".

                                                    Piotr Semka
                                                    Autor jest niezależnym publicystą
                                                  • Gość: www.wprost.pl http://www.wprost.pl/ar/?O=42033& C=57 IP: 193.0.117.* 20.03.03, 18:28
                                                    'Z życia opozycji' - 'Wprost', Nr 1060 (23 marca 2003):
                                                    Zeznania Juliusza Brauna przed komisją śledczą przypomniały, że nieboszczka
                                                    Unia Wolności kontroluje jeszcze kilka ważnych punktów państwa. Ma na przykład
                                                    przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Działania tej partii w
                                                    radzie i w ogóle w mediach publicznych są dosyć pouczające. Unia od lat
                                                    pozostawała w tak zwanej medialnej koalicji z SLD i PSL. Związek ten polegał z
                                                    grubsza na tym, że unia dawała ciała (a raczej pewną część ciała) na prawo i
                                                    lewo (tak naprawdę tylko na lewo), a w zamian miała zero przyjemności i mnóstwo
                                                    obciachu. Mądrzy ludzie nazywają to etosem.
                                                  • Gość: 'Rzeczpospolita' Wszyscy wiedzieli (a Michnik nie dał kasety) IP: 212.160.235.* 23.03.03, 04:56
                                                    'Rzeczpospolita' - 22.03.03 Nr 69
                                                    Prezydent Aleksander Kwaśniewski dla 'Rzeczpospolitej' -
                                                    'Mówiłem premierowi, że będzie z tego nieszczęście':
                                                    AK - /.../ A jak dokładnie wyglądała rozmowa Michnika z Rywinem dowiedziałem
                                                    się dopiero po lekturze "Gazety Wyborczej". No i "Rzeczpospolitej", gdzie była
                                                    pełna wersja. Od początku uważałem, mówiłem to i premierowi, i Michnikowi:
                                                    skierujcie to do prokuratury, bo będzie z tego nieszczęście
                                                    Rz - Kiedy pan to mówił?
                                                    AK - To był i wrzesień, i październik, i listopad. Było wiele rozmów na różne
                                                    tematy, ale ten wątek był stale obecny. Mówiłem do jednego i drugiego: Panowie
                                                    mamy aferę, czy wam się to podoba, czy nie. Pretensje mogę też mieć do siebie,
                                                    bo gdybym zażądał tej taśmy, to pewnie bym ją dostał.
                                                    Rz - I mógłby pan przekazać ją prokuraturze.
                                                    AK - Przynajmniej zrobiłbym wokół tego raban, bo treść rozmowy była szokująca.
                                                    Ale Michnik nie kwapił się do pokazywania tego nagrania. W moim przekonaniu
                                                    Miller też nie znał zapisu rozmowy.

                                                    'Rzeczpospolita' -'Z ostatniej chwili' - 22.03.2003, godz. 19:40 (Warszawa):
                                                    'Miller: prezydent sam mógł zawiadomić prokuraturę o sprawie Rywina' -
                                                    Jeśli prezydent Aleksander Kwaśniewski uważał w zeszłym roku, że sprawa Rywina
                                                    ma poważny charakter, mógł sam zawiadomić prokuraturę - powiedział premier
                                                    Leszek Miller w programie 'Gość Jedynki'. W ciągu dnia premier odmówił
                                                    komentarza do wypowiedzi prezydenta w wywiadzie dla 'Rzeczpospolitej'.
                                                    Kwaśniewski powiedział w nim m.in., że przekonywał premiera i Adam Michnika do
                                                    zawiadomienia prokuratury o sprawie Rywina.
                                                  • Gość: mk Re: Wszyscy wiedzieli (a Michnik nie dał kasety) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 00:13
                                                    Gość portalu: widelec napisał(a):

                                                    > Prezydent powiedział w wywiadzie "...mówiłem (to) i premierowi i MIchnikowi:
                                                    > skierujcie sprawę do prokuratury, bo będzie z tego nieszczęście". Ciekawy
                                                    miał
                                                    > powód. Żadne tam pryncypia ." Bo będzie z tego nieszczęście ", czyli g... w
                                                    > wentylatorze. Czasami małe słowo a dużo o człowieku mówi.
                                                    Czego się spodziewać po kolesiu z Ordynackiej! Ze będzie miał kręgosłup
                                                    moralny? Nie! jedynie że będzie moralnym bezkręgowcem.
                                                  • Gość: www.rp.pl Michnik - Urban i 'pijane noce'... IP: 212.160.235.* 24.03.03, 01:13
                                                    'Rzeczpospolita' - 22.03.03 Nr 12 -
                                                    PORTRETY JERZY URBAN - 'Jak być kochanym' - PAWEŁ RESZKA -
                                                    'Irytującą ciszę wokół tygodnika, który ludzie często kupowali ze wstydem, i
                                                    swojej osoby Urban przerwał przy okazji sprawy Rywina. Do przesłuchania przed
                                                    komisją śledczą był doskonale przygotowany i nieoczekiwanie dla wszystkich
                                                    zaatakował ekipę Leszka Millera. O sprawie dowiedział się od Michnika - kiedyś
                                                    atakowanego przez siebie bez pardonu przedstawiciela opozycji. Naczelny 'Gazety
                                                    Wyborczej' powiedział mu o wszystkim podczas 'pijanej nocy'. Takie noce
                                                    zdarzają się im raz na jakiś czas, są na ty, zdradzają sobie sekrety.'
                                                  • Gość: MOr Pozdrowienia i kilka uwag IP: 193.0.117.* 24.03.03, 20:03
                                                    Pozdrowienia i kilka uwag

                                                    Szanowni Forumani i Foremki!
                                                    Ponieważ temat 'MŁOT NA MICHTRIXa' pozostaje jednym z częściej odwiedzanych,
                                                    chciałbym po pierwsze bardzo serdecznie podziękować wszystkim nawiedzającym, a
                                                    w szczególności tym, którym chce się pozostawić tu jakąś myśl, uwagę czy
                                                    refleksję związaną z tematem MICHTRIXa, mediów, 'Afery tzw. Rywina' ;) polityki
                                                    i okolic.
                                                    Teraz kilka myśli i uwag - od samego początku 'afery Rywina' ('i Michnika' :)
                                                    byłem jednym z nielicznych, który twierdzili, że sprawa bynajmniej
                                                    nie 'przyschnie' i wiele ciekawego dziać się będzie. Dlaczego? Otóż właśnie
                                                    dlatego, że NIKT NIE WIERZYŁ, ŻE 'COŚ WYNIKNIE'. A jak wiadomo już od b. dawna,
                                                    Polska - bynajmniej nie będąc krajem normalnym - od dawien dawna jest krajem
                                                    cudów i niespodzianek.
                                                    A cóż takiego ukazało nam jak dotychczas RywinGate? Przede wszystkim upiorną
                                                    wprost FRATERNIZACJĘ OLIGARCHII - tzn. wiadomo teraz już powszechnie, że cała
                                                    wierchuszka parlamentarno-rządowo-medialna jest totalnie zblatowana, zbratana,
                                                    wszyscy są ze sobą na 'Ty' i po wielu wspólnych 'pijanych nocach'. Oczywiście
                                                    mam tu głównie i przede wszystkim szefostwo SLD i UW-Agory-Wybiórczej', o PSL
                                                    już nawet nie wspominając.
                                                    To, co do tej pory mogło ukazać się jedynie w 'zakazanej' 'Gazecie Polskiej' i
                                                    natychmiast opisywane było w 'Wybiórczej' i 'duPolityce' jako 'oszołomstwo',
                                                    staje się dzisiaj powszechną wiedzą.
                                                    Co więcej, poraża - nawet mnie! - głupota czerwono-różowych towarzyszy z b.
                                                    PZPR-u - którzy zamiast zewrzeć szeregi i 'dać odpór' (w czym mieli, jako
                                                    formacja o mentalności mafijnej, całkiem niezłą wprawę), towarzystwo regularnie
                                                    bierze się za łby, włącznie z samym Kwachem i Millerem w ostatnich dniach - ku
                                                    mojej oczywiście ogromnej radości.
                                                    Wiele się mówi się ostatnimi tygodniami o IV Rzeczpospolitej - której to
                                                    ogłoszenia i wprowadzenia już od b. dawna domagała się zarówno Liga
                                                    Republikańska, jak i PC. I chyba ta IV Rzeczpospolita zaczyna powoli powstawać
                                                    na naszych oczach - znikła Unia Wolności (wielce 'zasłużona' w ochranianiu
                                                    postkomunistów), SLD i Miller w drugim roku rządzenia dołują maksymalnie w
                                                    badaniach opinii publicznej - POMIMO BEZKRYTYCZNEGO POPARCIA I STAŁEJ PRO-SLD-
                                                    OWSKIEJ PROPAGANDY W BEZCZELNIE ZAWŁASZCZONYCH MEDIÓW PUBLICZNYCH! (a pamiętać
                                                    należy, że AWS miał równie kiepskie notowania dopiero w 4 roku rządzenia, kiedy
                                                    praktycznie przez całe cztery lata komunistyczna TV 'P' metodycznie i z szaloną
                                                    wściekłością atakowała centro-prawicowy rząd).
                                                    Chwieje się też potęga 'Wybiórczej' i Agrory, i coraz więcej osób zaczyna
                                                    zadawać pytanie, dlaczego Michnik czekał przez pół roku z ujawnieniem 'afery
                                                    Rywina' i dlaczego nikomu nie przekazał w tym czasie kasety - nawet premierowi
                                                    i prezydentowi?
                                                    Komisja sejmowa nadal będzie obradować, nowe wątki i tropy i ciekawe informacje
                                                    będą się ukazywać, a jak widać z obrad komisji sejmowej, czasami wystarczy
                                                    jeden - dwóch sprawiedliwych, żeby prawda zaczęła wychodzić na wierzch.
                                                    I coraz więcej osób w Polsce zaczyna rozumieć, że miejsce komuchów jest w
                                                    Berezie Kartuskiej, a nie w Sejmie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: www.rp.pl Waniek - 'bezpartyjny fachowiec' IP: 193.0.117.* 27.03.03, 19:08
                                                    'Rzeczpospolita' - 27.03.03 Nr 73 -
                                                    AD VOCEM - 'Szansa bezpartyjnego fachowca' -
                                                    Marek Siwiec, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Aleksandra
                                                    Kwaśniewskiego, uznał za stosowne pogratulować nowej przewodniczącej Krajowej
                                                    Rady Radiofonii i Telewizji Danucie Waniek i stwierdzić, że ten wybór "stwarza
                                                    pewne szanse" dla Rady. Zaledwie kilka dni temu prezydent wezwał do dymisji
                                                    wszystkich członków Rady. Gdy posłuchało tylko dwoje, między innymi Waniek, nie
                                                    przyjął ich dymisji, ale powtórzył, że obecna formuła Rady się przeżyła. Dość
                                                    partyjniactwa i politykierstwa w Radzie, trzeba tam fachowców - uzasadniał swój
                                                    pogląd. I zapowiedział, iż sprawozdania Rady nie przyjmie.
                                                    Gdyby sprawozdania nie przyjęły również Sejm i Senat, to Rada zostałaby
                                                    rozwiązana. Pojawiły się sygnały, że nie jest to niemożliwe. Nie robiąc sobie
                                                    wielkich złudzeń, można dojść do wniosku, że sam wybór wszystkich nowych
                                                    członków Rady mógłby stać się ważnym punktem w jej historii. Początkiem
                                                    dyskusji o naprawdę nowej Radzie, o nowym ładzie medialnym, nowym spojrzeniu na
                                                    media publiczne.
                                                    Pierwsi te nadzieje zaczęli rozwiewać senatorowie Sojuszu Lewicy
                                                    Demokratycznej. - Radę trzeba oceniać całościowo - mówili, dając do
                                                    zrozumienia, że sprawozdanie raczej przyjmą. Czyli Rada się obroni. Kropką
                                                    nad "i" stał się wybór Danuty Waniek. I komentarz Marka Siwca.
                                                    Wiele można o Danucie Waniek powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest
                                                    bezpartyjnym fachowcem od mediów. Znając tylko trochę praktykę polskiego życia
                                                    publicznego i jego głównych uczestników, można być niemal pewnym, iż Rada swoją
                                                    szansę wykorzysta. Czyli wszystko zostanie po staremu, z politycznym
                                                    zawłaszczaniem mediów publicznych włącznie. Są tylko dwa pytania. Pierwsze: na
                                                    czym polega cudowne przeobrażenie Rady, czyżby przewodnictwo Waniek miało
                                                    gwarantować odpartyjnienie? Jeśli ma być prawdziwa zmiana, to lepiej, żeby
                                                    Waniek nie dostała "szansy" od prezydenta.
                                                    A drugie brzmi: po co to całe zamieszanie, po co było mówić o fachowcach, i o
                                                    jakich fachowców naprawdę chodziło?
                                                    Krzysztof Gottesman


                                                  • Gość: MOr Biją się czy tylko 'biją'? IP: 212.160.235.* 30.03.03, 06:48
                                                    Czy czerwoni i różowi biją się czy też 'wygląda, że się biją' - ważne, że
                                                    publika uznaje, że jednak się biją.
                                                    Ja dorzucę tylko, że 'oni' (czerwoni i różowi, czyli wszystkie sieroty po PZPR -
                                                    SLD, UW, UP, Agora) najzwyczajniej w świecie mają we krwi napieprzanie się z
                                                    kim tylko można. Zauważcie, że wzięli się za łby w momencie, kiedy cała
                                                    opozycja jest słaba - bo dotychczas to wspólnie dowalali 'prawicy'? To są po
                                                    prostu kolesie o mentalności mafijnej, dla których polityczna przemoc i
                                                    wycinanie konkurencji jest naturalnym stanem, normą.
                                                    Dla mnie interesujące teraz będzie, oprócz rozgrywki Michnik - MIller - Kwach,
                                                    jak zachowają się Czarzasty i Kwiatkowski - czy dadzą się wyciąć Michnikowi za
                                                    (wymuszonym) przyzwoleniem Millera, czy też, gryząc i kopiąc, poślą też
                                                    jakiegoś 'smroda' w kierunku swoich niezbyt lojalnych szefów - Millera i
                                                    Kwacha? W każdym razie wygląda, że walka na 'kwity' trwa i pewnie niejedno
                                                    jeszcze wypłynie - np. sprawa synka Millera czy mafia paliwowa, i tu liczę
                                                    na 'pomoc' PSL - im niedawny 'koalicjant' właściwie już chyba wisi kalafiorem,
                                                    co więcej, zaczynają się przymiarki do współpracy z PiS.
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • Gość: 'Tyg. S' Miller posłał do Kwacha prokuratora IP: 193.0.117.* 01.04.03, 19:26
                                                    'Tygodnik Solidarność' - www.tygodniksolidarnosc.com

                                                    'Prokurator w pałacu' - Maciej Łętowski

                                                    Toczy się wojna w Iraku z naszym udziałem, za dwa miesiące odbędzie się
                                                    referendum unijne, trwają ostatnie przygotowania do szczytu w Atenach i do
                                                    głosowania w Parlamencie Europejskim, bezrobocie osiągnęło kolejny smutny
                                                    rekord - 18,3%, czyli 3,3 mln ludzi bez pracy, Kołodko chce pozbawić emerytów
                                                    indeksacji świadczeń, a prezydent i premier toczą między sobą kolejną "wojnę na
                                                    górze". Bez względu na to, jakie są jej powody, kto zaczął i kto kogo pierwszy
                                                    uderzył, jedno jest poza dyskusją - obaj panowie póki co przedkładają interes
                                                    osobisty i grupowy nad interes kraju. Dlatego ich postępowanie nie ma ani
                                                    wyjaśnienia, ani usprawiedliwienia. SLD to przecież nie Samoobrona.
                                                    Jest faktem, że lewicowy rząd sprawił zawód. Poza dokończeniem negocjacji z
                                                    Brukselą na swym koncie nie ma żadnych sukcesów. Kolejni ministrowie publikują
                                                    kolejne programy i na publikacjach ich wysiłki się kończą. Papier jest
                                                    cierpliwy, ludzie mniej. Czego rząd nie zrobi w ciągu pierwszego roku, tego nie
                                                    zrobi nigdy. Zwłaszcza rząd mniejszościowy. Dlatego też to, co miał Miller
                                                    najlepszego już zobaczyliśmy. Teraz jesteśmy świadkami smutnego obrazu
                                                    dryfowania rządu i głosowań na dwie ręce.
                                                    Niestety, ten Sejm nie uchwali konstruktywnego wotum nieufności. Nie ma w nim
                                                    większości programowej, która byłaby zdolna wyłonić silny i sprawny rząd.
                                                    Dlatego też oczy wielu kierują się w stronę Pałacu Prezydenckiego. Raz dlatego,
                                                    że skoro lewica zrobiła ten bałagan, to niech lewica go posprząta. Dwa dlatego,
                                                    że 70% aprobaty do czegoś zobowiązuje.
                                                    Dla prezydenta Kwaśniewskiego nadszedł czas próby. Do tej pory zdobywał
                                                    społeczną popularność tym, że nie angażował się w spory, że wetował
                                                    niepopularne ustawy i że wygłaszał gładkie ogólniki. Dziś jednak już nie
                                                    wystarczy prosto stać na nogach. Dziś na nogi trzeba postawić rząd, który się
                                                    chwieje.
                                                    Postępowanie prezydenta nie jest jednak klarowne i nie budzi - jak dotąd -
                                                    zaufania. Swymi wypowiedziami, bo przecież nie działaniami, destabilizuje rząd
                                                    i osłabia jego partyjne zaplecze. Na pewno o coś mu chodziło, gdy w grudniu
                                                    snuł rozważania o partii centrowej. Miał jakąś rację, gdy domagał się dymisji
                                                    lewicowych członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Miał po stokroć
                                                    rację, gdy zachęcał Millera, by ten rozważył w swym sumieniu, czy jest w stanie
                                                    prowadzić Polskę do czerwcowego referendum. Każda taka wypowiedź, choć
                                                    merytorycznie jakoś z jego pozycji się uzasadniała, była zarazem ciosem w
                                                    autorytet rządu i premiera. Każda doraźnie osłabiała państwo.
                                                    W imię czego prezydent to czyni? Jaki ma cel, jaki zamysł? Czy dąży do
                                                    przedterminowych wyborów, a może do stworzenia rządu ekspertów? Jaką ma wizję
                                                    Polski? Liberalną czy socjalną? Pluralistyczną czy rządzoną nadal wyłącznie
                                                    przez kolegów z Ordynackiej? A może mają rację złe języki? Może w postępowaniu
                                                    prezydenta nie ma żadnej myśli? Może to tylko nieprzemyślane złośliwości pod
                                                    adresem Millera? Może to jedynie intrygi ludzi z "dużego pałacu" wobec ludzi
                                                    z "małego pałacu"?
                                                    Rozumiem, że nie odkrywa się kart przed rozgrywką, że nie ujawnia się zamiarów
                                                    przed ich realizacją. Rozumiem, że jeśli się chce odsunąć Millera, to nie
                                                    uprzedza się go o tym z góry. Tyle że Kwaśniewski uprzedza, a nie odsuwa. Od
                                                    miesięcy za jego słowami nie idą czyny. Po pierwszym jego wywiadzie dla
                                                    Rzeczpospolitej ministrowie zaczęli już pakować manatki. Ale gdy się nic nie
                                                    wydarzyło, to po kolejnym apelu o dymisję, premier skwitował prezydenckie
                                                    dywagacje złośliwym stwierdzeniem: "To jakaś epidemia". I posłał do "dużego
                                                    pałacu" swego prokuratora.
                                                    Maciej Łętowski
                                                  • Gość: www.rp.pl 'Rzeczpospolita' IP: *.kb.dk 03.04.03, 12:03
                                                    'Rzeczpospolita' - 02.04.03 Nr 78
                                                    Nawet z najbardziej oświeconym władcą absolutyzm jest gorszy od demokracji
                                                    'Divide et impera' - SŁAWOMIR SIERAKOWSKI

                                                    Nie tylko Włodzimierz Czarzasty zasłaniał się lukami pamięci, to samo czynił
                                                    jego zagorzały krytyk Adam Michnik. Dopytywany o to, czy informował prezydenta
                                                    o sprawie Rywina, wyjaśniał, że zna tylu prezydentów, iż nie pamięta, któremu i
                                                    co mówił. No cóż, z pewnością Michnik zna wielu prezydentów, za to prezydent
                                                    Aleksander Kwaśniewski zna tylko jednego Michnika, więc jakżeby mógł zapomnieć.

                                                    W wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" niespodziewanie zdecydował się po
                                                    wielu tygodniach prac sejmowej komisji śledczej ujawnić, że sprawa ta była mu
                                                    znana od początku i wielokrotnie poruszana w rozmowach z naczelnym "Gazety
                                                    Wyborczej". Zatem mamy już komplet. Oczywiste przestępstwo, poinformowanych o
                                                    nim prezydenta, premiera i ministra sprawiedliwości oraz brak jakichkolwiek
                                                    działań, ponieważ Michnik postanowił sam sprawę rozwiązać, zamiast zlecić to
                                                    odpowiednim organom państwa, którym nie ufa.

                                                    Najbardziej wpływowy

                                                    Wyznanie prezydenckie natychmiast podgrzało nieco już stygnącą atmosferę.
                                                    Zamiast drobiazgowych rozważań, kto i w czyim komputerze redagował kolejne
                                                    podpunkty ustawy, dostaliśmy znowu kawałek żywego mięsa. Kto komu powiedział,
                                                    że ktoś do kogoś i za ile...

                                                    Pomińmy bezpośredni wymiar sprawy Rywina. Wbrew pozorom stwarzanym przez
                                                    żywiących się od lat krytyką Michnika publicystów jest on jasny - Michnik
                                                    zdemaskował oszusta, komisja ma zdemaskować jego ewentualnych wspólników.
                                                    Pomińmy inne jeszcze wymiary naszego życia politycznego i jego powiązań z
                                                    biznesem, które ukazały nam się przy okazji. Zastanówmy się nad władzą nad
                                                    słowami i myślami Polaków. Nad naszą zbiorową świadomością polityczną.
                                                    Zobaczmy, jak kolejny raz udało się Michnikowi podzielić elity i społeczeństwo,
                                                    tak aby był to podział na tyle jasny, że wrogowie Michnika od razu stają się
                                                    trędowaci, a zwycięzca od lat pozostaje ten sam. Autorzy rankingów najbardziej
                                                    wpływowych w Polsce osób, którzy na pierwszych miejscach umieszczają
                                                    prezydenta, premiera, prymasa lub marszałka Sejmu, mylą się bardzo, jeśli
                                                    myślą, że którykolwiek z nich ma taki wpływ na bieg spraw w Polsce jak Adam
                                                    Michnik. Tylko jeden człowiek jest w stanie wprowadzić w Polsce taką konfuzję,
                                                    by potem tak jasno zdefiniować sytuację:

                                                    "Ta sprawa ujawnia głęboki konflikt, który dzieli Polskę, który dzieli nas,
                                                    Polaków. Ten podział biegnie pomiędzy Polską ludzi uczciwych a Polską
                                                    skorumpowaną, Polską łapówek, Polską mętnej, zagmatwanej mafijnej kombinacji.
                                                    Tak, to są dwie różne Polski. (...) Niech mi wolno będzie powiedzieć, panowie
                                                    posłowie, że dziś fundamentalny podział w Polsce to jest podział wedle stosunku
                                                    do korupcji. I wierzę głęboko, że szanowna komisja spowoduje, iż uzyskamy
                                                    odpowiedź na pytanie, czy w tej sprawie wygra Polska skorumpowana, albo taka,
                                                    która daje przyzwolenie na korupcję, czy też wygra Polska, która korupcję chce
                                                    demaskować, demaskuje i będzie demaskować, Polska czystych rąk. To takiej
                                                    Polski potrzebujemy." Tak przemawiał w oświadczeniu dla sejmowej komisji
                                                    naczelny redaktor "Gazety Wyborczej". Jak wiemy z socjologii, narzucenie
                                                    własnej definicji sytuacji, własnych granic podziału, to gwarancja kontroli
                                                    sytuacji. I w końcu 75 procent Polaków w sprawie Rywina ufa Michnikowi.

                                                    W polityce, jak to w polityce, ścierają się rozmaite interesy grupowe i
                                                    rozmaite wizje tego, co dobre dla wszystkich. Michnik odrzuca klasyczne
                                                    podziały na lewicę i prawicę, a na grze interesów ekonomicznych - jak twierdzi -
                                                    po prostu się nie zna i nie musi, bo to raczej nietwarzowe. Stając w świetle
                                                    jupiterów i uwodząc swoją osobowością, odwraca naszą uwagę od realnych
                                                    podziałów i konfliktów. Inni próbują o nich mówić, ale nie mają tej biografii i
                                                    takiej klasy, tego wdzięku i tej charyzmy. Kto uwierzy Czarzastemu, że jest on
                                                    rycerzem wspólnej, publicznej sprawy? Że chodzi mu naprawdę o publiczne media,
                                                    skoro w tak oczywisty sposób ostrzy sobie na nie zęby? Kto uwierzy "Trybunie",
                                                    że próbując szukać innych scenariuszy, ma na myśli cokolwiek poza interesami
                                                    jakiejś kliki z SLD? Zatem kto ma w Polsce taką władzę nad dyskursem
                                                    publicznym, by narzucić mu swoją wizję wydarzeń, swoją linię podziałów, swój
                                                    język?

                                                    Jaka prawica, jaka lewica

                                                    W sprawie mediów istnieje całkiem spora sfera powszechnej zgody. Zgadzamy się,
                                                    że powinny być one pluralistyczne, sprzyjać wolności słowa i realizować
                                                    społeczne cele wykraczające poza produkowanie komercyjnej papki. Poza tym
                                                    istnieje sfera niezgody - czy realizację owych celów najlepiej zapewni
                                                    niewidzialna ręka rynku, czy wymagają one działań państwa? Jak dalece działania
                                                    te powinny sięgać? I tu powinna zaczynać się polityka. Gdyby w Polsce obok
                                                    jasno określonej, prorynkowej prawicy istniała jasno określona lewica,
                                                    preferująca interwencję państwa, w sporze tym mogliby wziąć udział wyborcy.
                                                    Głosując na jasne programy partyjne, decydowaliby w konsekwencji, czy Agora
                                                    będzie mogła kupić Polsat. Uczciwość w życiu publicznym, która stała się
                                                    głównym hasłem ostatniej kampanii Adama Michnika, jest przecież jedynie
                                                    wstępnym warunkiem naprawdę fundamentalnych podziałów, które wszędzie istnieją,
                                                    tylko w Polsce jakoś nie mogą zaistnieć.

                                                    A minister Jakubowska pytana przez komisję śledczą o to, czy działania
                                                    antymonopolistyczne mieszczą się w programie rządzącego obozu, nie potrafi
                                                    powiedzieć nic sensownego. Programu SLD nie pamięta. Nie ma też żadnej spójnej
                                                    lewicowej wizji politycznej, za pomocą której mogłaby uzasadnić konkretne
                                                    działania. Nawet slogan o potrzebie regulacji rynku przez państwo w celu
                                                    osiągnięcia większej równości nie przychodzi jej do głowy. Na zarzut, że
                                                    telewizja publiczna jest największym monopolistą, nie umie odpowiedzieć zręczną
                                                    filipiką o wyższości podmiotów realizujących wspólne dobro nad
                                                    przedsięwzięciami komercyjnymi. Zatem Jakubowska także unosi się ponad
                                                    podziałami na lewicę i prawicę i świetnie nadaje się do potraktowania jej jak
                                                    trędowatej przez "Wyborczą". Zarzucając jej, że plecie, co jej ślina na język
                                                    przyniesie, Paweł Smoleński wykonał swoje zadanie i umieścił ją na
                                                    skonstruowanej przez Michnika scenie przyjaciół i wrogów korupcji po
                                                    stronie "Polski skorumpowanej", jeszcze zanim zdążyła odpowiedzieć na
                                                    jakiekolwiek pytanie komisji.

                                                    Tajemnice Adama Michnika

                                                    Powróćmy tu znowu do wypowiedzi prezydenta. Powiada on również, że Michnik jest
                                                    postacią niezwykle cenną dla lewicy. Jego kontakty towarzyskie, intrygujące
                                                    zarówno "salon", jak i masy, i geografia bruderszaftów także na to wskazują.
                                                    Ale dlaczego właściwie? Z formacją określającą się jako lewicowa łączy Michnika
                                                    niechęć do lustracji i dekomunizacji, ale był to w istocie - nawet jeśli ma do
                                                    dziś bardzo poważne konsekwencje - konflikt o przeszłość. Łączy ich też pewien
                                                    psychoanalityczny węzeł. Pokonać wroga, a potem mu przebaczyć to najwyższy
                                                    poziom etycznej cnoty oraz wielka przyjemność, być dopuszczonym do łask
                                                    Michnika, który mógł nie przebaczyć, lecz przebaczył, też jest atrakcyjne,
                                                    każdy były komuch chciałby więc dostąpić łaski rozmowy, najlepiej opublikowanej
                                                    na łamach "Gazety". Możliwe, że istnieją jeszcze inne subtelne społeczno-
                                                    kulturowe podobieństwa, które sprawiają, że Michnik może utrzymywać stosunki
                                                    towarzyskie z Urbanem, a nie może z niektórymi dawnymi kolegami z KOR.
                                                    Psychologia, historia, ale jak to się ma do nowoczesnych podziałów?

                                                    Michnik uważa wolny rynek za najbardziej naturalny sposób gospodarowania, ceni
                                                    wartości chrześcijańskie i tradycje. Szanuje Kościół, byle bez ojca Rydzyka. Co
                                                    w tym cennego dla lewicy? Może i ona wcale nie jest taka lewicowa? W końcu
                                                    wystawiła swój lewicowy elektorat do wiatru. Czyżby naprawdę jedynym
                                                    istniejącym podziałem w Polsce był podział na uczciwych i łapowników?
                                                    Przynajmniej do czasu, kiedy Adam Michnik n
                                                  • Gość: www.rp.pl 'Rzeczpospolita' - cd IP: *.kb.dk 03.04.03, 12:05
                                                    CD - 'Rzeczpospolita' - 02.04.03 Nr 78

                                                    Tajemnice Adama Michnika

                                                    Powróćmy tu znowu do wypowiedzi prezydenta. Powiada on również, że Michnik jest
                                                    postacią niezwykle cenną dla lewicy. Jego kontakty towarzyskie, intrygujące
                                                    zarówno "salon", jak i masy, i geografia bruderszaftów także na to wskazują.
                                                    Ale dlaczego właściwie? Z formacją określającą się jako lewicowa łączy Michnika
                                                    niechęć do lustracji i dekomunizacji, ale był to w istocie - nawet jeśli ma do
                                                    dziś bardzo poważne konsekwencje - konflikt o przeszłość. Łączy ich też pewien
                                                    psychoanalityczny węzeł. Pokonać wroga, a potem mu przebaczyć to najwyższy
                                                    poziom etycznej cnoty oraz wielka przyjemność, być dopuszczonym do łask
                                                    Michnika, który mógł nie przebaczyć, lecz przebaczył, też jest atrakcyjne,
                                                    każdy były komuch chciałby więc dostąpić łaski rozmowy, najlepiej opublikowanej
                                                    na łamach "Gazety". Możliwe, że istnieją jeszcze inne subtelne społeczno-
                                                    kulturowe podobieństwa, które sprawiają, że Michnik może utrzymywać stosunki
                                                    towarzyskie z Urbanem, a nie może z niektórymi dawnymi kolegami z KOR.
                                                    Psychologia, historia, ale jak to się ma do nowoczesnych podziałów?

                                                    Michnik uważa wolny rynek za najbardziej naturalny sposób gospodarowania, ceni
                                                    wartości chrześcijańskie i tradycje. Szanuje Kościół, byle bez ojca Rydzyka. Co
                                                    w tym cennego dla lewicy? Może i ona wcale nie jest taka lewicowa? W końcu
                                                    wystawiła swój lewicowy elektorat do wiatru. Czyżby naprawdę jedynym
                                                    istniejącym podziałem w Polsce był podział na uczciwych i łapowników?
                                                    Przynajmniej do czasu, kiedy Adam Michnik nie zarządzi innej linii
                                                    demarkacyjnej.

                                                    Michnik jest świetny w "walce z" i tylko czasem szkoda, że nie chce "walczyć o"
                                                    w ramach klasycznie sformułowanych linii podziałów. W ten sposób może znosić te
                                                    podziały, w których musiałby stanąć z otwartą przyłbicą, i narzuca swoje, w
                                                    których a priori jest wygrany. Ma mnóstwo wrogów, ale to on rządzi ich emocjami
                                                    i zachowaniami. Z nienawiści do niego zajmują się oni udowadnianiem, że to on
                                                    sam jest skorumpowany - czego i tak nigdy mu nie dowiodą - albo przynajmniej,
                                                    że jest taki sam jak "oni wszyscy". - Czy pan słyszał, panie profesorze, jak
                                                    oni ze sobą rozmawiają? - zagaduje Paweł Śpiewak Zdzisława Krasnodębskiego.
                                                    Polskiego intelektualistę słuchającego słynnego nagrania aż zatyka z
                                                    obrzydzenia. Tak czy inaczej pozostajemy wciąż w tym samym zaklętym kręgu
                                                    moralizowania, słusznego oburzenia i zajmowania się Michnikiem, władcą naszego
                                                    publicznego życia - to rozpala emocje i wyobraźnię ludu.

                                                    Wybitna jednostka

                                                    Nawet powierzchowna analiza wpływu Michnika na polską politykę, teraz i
                                                    wcześniej, podpowiada, że żyjemy w kraju, w którym niepodzielnie panuje wybitna
                                                    jednostka. Wymykając się zarzutom o oportunizm, staje się ona - gdy zachodzi
                                                    taka historyczna potrzeba - uosobieniem amalgamatu poglądów polskich obywateli,
                                                    łącząc w sobie panujące w społeczeństwie sprzeczności: lewak - katolik,
                                                    narodowy kosmopolita, najtwardszy antykomunista walczący z antykomunistami,
                                                    zwolennik integracji europejskiej i wojny z Irakiem, krytyk Kościoła i jego
                                                    obrońca. Prawdziwy mesjasz mieszczący w sobie esencję polskości, zmieniający
                                                    się razem z losami swojego kraju.

                                                    Uboga wizja

                                                    Zatem i my zachowajmy się dialektycznie i doceńmy, że na straży naszej
                                                    pomyślności stoi niewątpliwie jeden z najwybitniejszych Polaków w historii, ale
                                                    powiedzmy także, iż nawet z najbardziej oświeconym władcą absolutyzm jest dla
                                                    obywateli gorszy od demokracji, a w niej nieskrępowanego dyskursu publicznego,
                                                    sensownych podziałów, prawdziwych dyskusji. Choć trudno bowiem zlekceważyć
                                                    słowa Jerzego Urbana, który przekonuje nas, że możemy wybierać jedynie między
                                                    Michnikiem i jakimś finansowym oligarchą, który będzie od niego gorszy, to czy
                                                    wolno nam tak myśleć?

                                                    Rządząc tak jak dotychczas, Michnik nigdy nie zdecyduje się wykorzystać swojej
                                                    wyjątkowej pozycji do stworzenia jakiejś prawdziwej wizji politycznej, nieco
                                                    bogatszej niż walka z korupcją lub, jak to było wcześniej, z dekomunizacją czy
                                                    lustracją. Napotkałby wtedy znacznie inteligentniejszych przeciwników niż
                                                    bracia Kaczyńscy, sędzia Nizieński czy Włodzimierz Czarzasty. Gdyby Michnik
                                                    zechciał podzielić nas na "dwie Polski" w sposób mniej doraźny, a bardziej
                                                    wyrafinowany/ideowy, musiałby zmierzyć się z prawdziwym, a nie stworzonym przez
                                                    siebie przeciwnikiem. Można bowiem odnieść wrażenie, że najwięksi wrogowie
                                                    Michnika to jego konstrukty, mówiące słowami z libretta napisanego przez niego
                                                    samego. Żyją z nim w symbiozie gwarantującej mu wieczny rząd dusz, bo w tak
                                                    podzielonej przez Michnika sferze publicznej stoją na z góry straconych
                                                    pozycjach: ciemnogrodzian, wyciągaczy ubeckich papierów, tramwajowych
                                                    antyklerykałów, skorumpowanych.

                                                    Żyjemy zatem w kraju, w którym nie toczy się żadna dyskusja między
                                                    przedstawicielami konkurencyjnych wizji społecznego rozwoju - głównie dlatego,
                                                    że nie bawi ona Adama Michnika, który zdobył sobie wyjątkową pozycję, dzieli i
                                                    rządzi. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą, ale wszyscy myślą tylko o nim.
                                                    Także ja.

                                                    Autor jest redaktorem naczelnym "Krytyki Politycznej"
                                                  • Gość: Sulik Gdy odsłuchiwałem taśmy w Agorze przyszedł Jaruzel IP: *.kb.dk 03.04.03, 12:10
                                                    Sulik: gdy odsłuchiwałem taśmy w Agorze, przyszedł Jaruzelski

                                                    Bolesław Sulik zeznał w czwartek przed sejmową komisją śledczą, że podczas
                                                    odsłuchiwania przez niego taśmy z rozmową między Adamem Michnikiem a Lwem
                                                    Rywinem do pokoju w siedzibie Agory wszedł gen. Wojciech Jaruzelski, który
                                                    wcześniej był umówiony z Michnikiem.

                                                    "Myślę, że to nie był przypadek w tym sensie, że wizyta w +Gazecie Wyborczej+
                                                    była zaplanowana. Natomiast dla mnie to był po prostu śmieszny incydent - że w
                                                    trakcie, kiedy ja słuchałem tej taśmy, puka i wchodzi gen. Jaruzelski. Zresztą
                                                    Adam Michnik bardzo szybko go zabrał stamtąd" - powiedział Sulik, członek Rady
                                                    Nadzorczej TVP.

                                                    (www.wyborcza.pl)
                                                  • Gość: RAZ www.gazetapolska.pl IP: 193.0.117.* 07.04.03, 20:24
                                                    'Gazeta Polska' - Wydanie z 1-2 kwietnia 2003 r. Nr 13 (507) -

                                                    'Bijatyki na "Titanicu"' - Rafał A. Ziemkiewicz ziemkiewicz_polt@poczta.onet.pl

                                                    Wojna w Iraku wypchnęła z mediów wojny znacznie nam bliższe. Fakt, że pan
                                                    Kwaśniewski wszedł w ostry konflikt z panem Millerem, jeszcze został
                                                    odnotowany - ale to wcale nie najważniejsza z "wojen na górze".
                                                    Kwaśniewski i Miller na konflikt byli skazani od dawna, nic tu zaskakującego,
                                                    poza może woltą Urbana, który zaczął sypać swoich partyjnych kolegów. Wywołało
                                                    to, nawiasem mówiąc, ciekawą reakcję propagandową zaatakowanych, wspartych
                                                    przez żądnych łatwej wierszówki, a nieskorych do samodzielnego myślenia
                                                    publicystów. Oto utarło się, w tonie błyskotliwego pseudoparadoksu, dziwić, że
                                                    prawica "nagle zaczęła powoływać się na Urbana", że stał się on
                                                    jej "autorytetem moralnym" itd. Głupie gadanie. Od zawsze jest tak, że
                                                    gangsterzy sypią się nawzajem, czasem po to, by się wybielić, czasem żeby
                                                    zaszkodzić konkurencji - i nigdy jeszcze nie słyszałem, jako żywo, by sąd
                                                    opierający się na zeznaniach jakiegoś "Salcesona" czy innego łysola albo
                                                    policja przechwytująca przemyt "Wołomina", o którym wie dzięki anonimowym
                                                    telefonom z "Pruszkowa", oskarżane były o to, że bandyci stali się ich
                                                    autorytetami. Zadenuncjowanie przez Urbana praktyk i obyczajów rządu Millera
                                                    opiera się na podobnym mechanizmie i fakt, że Urban takiej denucjacji się
                                                    dopuścił, nie czyni go osobą ani odrobinę mniej godną pogardy.
                                                    Ale, wracając do głównej sprawy - nie to jest ciekawe i znaczące, że
                                                    Kwaśniewski wdał się w szarpaninę z Millerem. Ciekawe i znaczące jest to, że
                                                    jednocześnie wszedł w konflikt z ludźmi stanowiącymi dawniej jego
                                                    najwierniejsze zaplecze, z Ordynacką i całą formacją cwaniaczków, którzy w
                                                    latach 80. garnęli się do PZPR i jej młodzieżowych przybudówek nie po to,
                                                    by "bronić socjalizmu", ale by robić kariery, wchodzić w "układy" i wciskać
                                                    się, gdzie tylko można, wykorzystując fakt, że uczciwi ludzie woleli się wtedy
                                                    od reżimowego "życia publicznego" trzymać z daleka. Kwaśniewski, człowiek o
                                                    podobnej mentalności i życiorysie, był im zawsze politycznym patronem, on
                                                    widział w Kwiatkowskich i Czarzastych swoich pretorian, oni w nim - ideał
                                                    udanie przecwaniaczonego żywota. I oto nagle ten sam Kwaśniewski bije właśnie w
                                                    Czarzastego i Kwiatkowskiego? I to angażując się politycznie po stronie
                                                    Michnika, którego ludzie Ordynackiej zwykli uważać raczej za, by użyć
                                                    określenia W. I. Lenina, "pożytecznego idiotę" niż za równorzędnego gracza?
                                                    Różnie to ludzie interpretują - przeważa opinia, że ten zwrot wynikać ma z
                                                    oczekiwań Kwaśniewskiego, iż po upływie prezydenckiej kadencji zacznie
                                                    błyskotliwą karierę w strukturach zachodnich, w czym spryt i wzajemna
                                                    solidarność byłych ZSyPiarzy nic mu pomóc nie może, a legendarne kontakty
                                                    redaktora Michnika ze światową lewicą - i owszem. Osobiście nie do końca
                                                    wierzę, bo znaczyłoby to, iż Kwaśniewski jest bardzo naiwny. Michnik udowodnił
                                                    już nieraz, że na politycznego gracza nie nadaje się za grosz, zbyt jest na to
                                                    pobudliwy, chimeryczny i podatny na zmienne nastroje. Poza tym, na kim w takim
                                                    razie miałby się Kwaśniewski oprzeć? Na ludziach pokroju Siwca czy Waniek?
                                                    Przywódcy polityczni, poza tymi naprawdę dużego kalibru, mają zwyczaj otaczać
                                                    się ludźmi, którzy ich nie przerastają. Jeśli przywódca taki jest pozbawiony
                                                    charakteru, woli i kompetencji, to jego dwór jest ich pozbawiony w jeszcze
                                                    większym stopniu, i Kwaśniewski nie jest tu wyjątkiem. Wałęsa przynajmniej,
                                                    kiedy chciał kogoś odwołać, to go odwoływał, nawet jeśli formalnie nie miał
                                                    prawa. Kwaśniewski coś tam mówi, potem się z tego rakiem wycofuje, grozi,
                                                    zapowiada, nic z tego wszystkiego nie wynika... Gdybym musiał obstawiać, to
                                                    konsekwentnie angażowałbym pieniądze po stronie jego przeciwnika.
                                                    W cieniu tej niknie inna wewnątrzeseldowska bijatyka, dla kraju mająca skutki
                                                    jeszcze bardziej żałosne - pomiędzy Kołodką a Hausnerem. Ten drugi, jak się
                                                    zdaje, skumał w końcu, że otaczany przez lewicę irracjonalnym kultem "anty-
                                                    Balcerowicz" to showman i kuglarz, z którego butnie ogłaszanych recept na cud
                                                    wynikają tylko kolejne podwyżki podatków. Zabrał się więc za przygotowanie
                                                    własnego programu ożywienia gospodarki - oczywiście, wedle socjalistycznej
                                                    szkoły, poprzez zwiększenie "prorozwojowych" wydatków budżetu. Zapewne spodoba
                                                    się to lewicowym działaczom, może więc Hausner mieć uzasadnione nadzieje, że
                                                    ostatecznie to właśnie on, a nie Kołodko, doprowadzi Polskę do katastrofy.
                                                    Okazuje się, że uczyniona symbolem beztroska na "Titanicu" nie jest najgorszym,
                                                    co się może w obliczu katastrofy dziać. Tam przynajmniej do ostatniej chwili
                                                    tańczono, a nie bito się po pyskach.

                                                    ziemkiewicz_polt@poczta.onet.pl, ziemkiewicz.fantastyka.art.pl