Gość: MOr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.02.03, 17:35
MŁOT NA MICHTRIX’a
- ANALIZA -
‘NIECH PRAWDA ZWYCIĘŻY, JAK TO MÓWIĄ’
(Marek Barański w rozmowie z Adamem Michnikiem dla ‘Trybuny’)
-
DLACZEGO MICHNIK ‘OBAWIA SIĘ’ PARLAMENTARNEJ KOMISJI? -
‘Ja się tej komisji sejmowej obawiam’ /Adam Michnik w wywiadzie
dla ‘Trybuny’/ -
Michnik podobno ujawnił całą aferę ‘z obrzydzenia dla korupcji’, ‘dla dobra
publicznego’, itp. Już po ujawnieniu treści rozmowy z Rywinem udzielił b.
wielu wywiadów i wypowiedzi.
Dlaczego więc nieoczekiwanie ‘obawia się’ sejmowej komisji – jeszcze jednej
okazji do zaprezentowania się, jako Zasłużony Bojownik o Wolność i
Demokrację? Czego się boi, jeśli powinien się cieszyć? Czy może jest coś, co
może się wydać, coś, co Michnik chce ukryć?
Co różni komisję sejmową od mediów i prokuratury? Niesterowalność (a
przynajmniej utrudniona – obrady mają być jawne). Brak czasu do namysłu –
obrady JAWNE. Brak czasu na wymyślenia odpowiedniej repliki, wykrętu,
zagadania, zagrożeniem nieautoryzowania wywiadu – bo obrady są JAWNE I
RELACJONOWANE NA ŻYWO. Co Michnik ukrywa przed ujawnieniem opinii publicznej?
-
DLACZEGO MICHNIK _MUSIAŁ_ - A NIE TYLKO _CHCIAŁ_ - UJAWNIĆ ‘RYWINGATE’? -
‘opowiadałem o tym na prawo i lewo, dziesiątkom, setkom ludzi’ – /Adam
Michnik w wywiadzie dla ‘Trybuny’/ -
Z tej wypowiedzi wynika b. zaskakujący wniosek – Michnik własnym
postępowaniem ustawił się w sytuacji, w której po prostu MUSIAŁ ujawnić treść
rozmowy z Rywinem. Okazuje się więc, że samo ujawnienie rozmowy było mniej
istotne. Co więc było bardziej istotne? Wynika, że właśnie owo ‘opowiadanie
na prawo i lewo’, przez co sprawa stała się tak naprawdę publiczną tajemnicą –
i to w czasie, kiedy trwało podobno ‘tajne śledztwo Agory’ (stąd miał
właśnie wynikać brak wcześniejszego powiadomienia prokuratury)! Czym więc
było rozgłaszanie całej sprawy – bo oprócz ‘opowiadania na prawo i lewo’
Michnik mówi także, że ‘odbyliśmy setki rozmów, setki z ludźmi z klasy
politycznej, z biznesu, z mediów, z branży filmowej’ (‘Trybuna’)? Widać, że
najprawdopodobniej było to DAWANIE SYGNAŁU, PRZEKAZ.
Ale jaki przekaz i dla kogo?
Można mieć tu różne teorie, np.:
1 Dla całego SLD – ‘Wprawdzie nie ma już UW, ale nie podskakujcie, bo mamy na
was haka!’
2 Dla ‘Grupy Rywina’ (Kwiatkowski, Zarębski) – ‘Uspokójcie się i przestańcie
blokować telewizyjne plany Agory’
-
_PO CO_ MICHNIK POSZEDŁ DO MILLERA? /i dlaczego nie zabrał ze sobą kasety?/
DLACZEGO RYWIN WYSZEDŁ _PIERWSZY_ OD MILLERA? -
‘To nagranie nie było mi dla premiera potrzebne. /.../ gdybym mu powiedział,
że Rywin powiedział to i to, to by miało tę samą wagę, co taśma
magnetofonowa /.../ W tej sprawie to jest jedyny, żelazny dowód.’ – /Adam
Michnik w wywiadzie dla ‘Trybuny’/ -
W normalnym demokratycznym państwie prawa redaktor naczelny opiniotwórczej
gazety, którego próbował skorumpować wysoko ustosunkowany, wpływowy biznesmen
(powołujący się do tego na osobę samego premiera), powinien:
1 - natychmiast podać sprawę do publicznej wiadomości, i/lub -
2 - powiadomić prokuraturę, i/lub -
3 - spotkać się jak najszybciej z premierem i wyjaśnić całą sprawę, najlepiej
także w obecności korumpującego biznesmena. -
Michnik zdecydował się najpierw na wariant NR 3 – spotkanie z premierem. I tu
zaczynają się dziać dziwne rzeczy – oto jak bowiem najprawdopodobniej ich
rozmowa przebiegłaby w demokratycznym państwie prawa:
/Michnik/ - Panie premierze, oto jest żelazny dowód - kaseta/CD oraz wydruk z
nagraną próbą korupcji obecnego tu pana Rywina na mnie i mojej firmie. Pan
Rywin powołuje się w tej rozmowie na pańską osobę. Co pan na to?
/Miller/ - To jakiś żart? Rywin, co to za brednie?!
Rywin milczy, spojrzenie ma wbite w podłogę. Miller patrzy z powrotem w
stronę Michnika.
/Michnik/ - Chciałbym poinformować pana premiera, że o całej sprawie
powiadomię opinię publiczną, a także najprawdopodobniej prokuraturę.
Pozostawiam panu dzień na wyjaśnienie całej sprawy. Do zobaczenia za 24
godziny.
Michnik wychodzi.
Miller wzywa sekretarkę – Kwiatkowski i Zarębski mają się u mnie stawić
natychmiast!
Patrzy na Rywina pytająco – Słucham? -
Tak właśnie powinno się rozegrać spotkanie Michnik – Miller. Michnik powinien
powiadomić o próbie korupcji Millera – OBOWIĄZKOWO wręczając mu przy
tym ‘jedyny, żelazny dowód’ - kasetę/CD i wydruk rozmowy z Rywinem, po czym
to właśnie sam Miller powinien natychmiast zająć się szukaniem winnych i
wyjaśnianiem sprawy – jako premier, szef partii zamieszanej w próbę korupcji,
wymieniony przez samego Rywina na ‘taśmach prawdy’. Powinien natychmiast
wezwać wszystkich ew. zamieszanych w sprawę i od razu dokładnie wyjaśnić całą
sprawę. Leci kilka głów, parę osób idzie na przedwczesną emeryturę, Miller
przedstawia Michnikowi, co i kto wysmażył całą intrygę, i spokojnie można
opublikować całą sprawę w ‘Gazecie Wyborczej’.
Tymczasem NIC TAKIEGO SIĘ NIE DZIEJE!
Wręcz przeciwnie. Michnik idzie do Miller BEZ ‘żelaznego dowodu’ - taśmy/CD i
tekstu rozmowy z Rywinem! A z gabinetu Millera, zamiast Michnika, pierwszy
wychodzi _RYWIN_. Michnik zostaje w gabinecie, by..., no właśnie, po co?
I dlaczego Michnik twierdzi, że mówi o Millerze, że ‘nie uchylił się i pomógł
ujawnić ‘Gazecie’ fakt próby korupcyjnej’ (Trybuna), jeśli widać, że MILLER
DOKŁADNIE NIC NIE ZROBIŁ?
-
SKĄD _PEWNOŚĆ_ MICHNIKA, ŻE MILLER NIE MIAŁ Z ‘RYWINGATE’
NIC WSPÓLNEGO? -
‘bo to nie jest sprawa polityczna, tylko korupcyjna! /.../ Ją się
upolitycznia /.../ Ale to jest sprawa korupcyjna I TAK POWINNA BYĆ PRZEZ
WSZYSTKICH TRAKTOWANA. Jakiekolwiek gmatwanie tego jest wbrew
NASZYM WSPÓLNYM INTERESOM. Kształtem ustawy zajmiemy się, jak te emocje
opadną’ /.../ Z publikacji ‘Gazety’ wynikało, że Rywin powoływał się na
premiera nie mając ku temu żadnych podstaw’ – /Adam Michnik w wywiadzie
dla ‘Trybuny’/ (podkreślenia moje) -
Skąd taka straszliwa PEWNOŚĆ Michnika, że Miller nie ma z całą sprawą Rywina
nic wspólnego? Przecież równie dobrze mógłby stwierdzić – ‘Ja nie wiem, oto
kaseta, proszę się zaznajomić z jej treścią. Słuchamy.’ – I czekać na
reakcje, wewnętrzne śledztwo w SLD, dochodzenie prokuratury i komisji
sejmowej. Tymczasem Michnik bardzo mocno bierze Millera w obronę, nie mając
przy tym pewności (bo takowej mieć przecież nie może), że Miller jest - albo
też nie jest - zamieszany w Rywingate. Co ma oznaczać stwierdzenie, że sprawę
się ‘upolitycznia’? Kto to robi? I czemu jest to złe? Przecież wyraźnie
występują w sprawie Rywina takie prominentne osoby, jak np. Kwiatkowski,
ewidentnie ‘polityczne’. Dlaczego Michnik mówi, że ’z publikacji ‘Gazety’
wynikało’, że Miller jest poza podejrzeniem, a nie po prostu, że wynika to
ze ‘śledztwa ‘Wyborczej’’, albo po prostu, że ‘premier najprawdopodobniej nie
jest zamieszany w sprawę’? Czy chodzi o to, by Miller MUSI POZOSTAĆ poza całą
aferą? A dlaczego Michnikowi tak bardzo na tym zależy? Przecież to chyba nie
jego problem? Czy jednak jego? I co to za ‘nasze wspólne interesy’?
-
‘W CAŁEJ TEJ HISTORII NIC KUPY SIĘ NIE TRZYMA’? -
‘Logicznie rzecz biorąc – na co większość komentatorów zwraca uwagę – w całej
tej historii nic kupy się nie trzyma’ – Paweł Śpiewak (‘Koniec złudzeń’