frau_blada
15.08.06, 20:46
jest tak naciagnieta, ze az brak slow.
,,"Sporą część mego krótkiego pobytu w Ludowej spędziłem na rozmowach z
łapsami... Spodziewałem się trochę tego, ale nie wiedziałem, że będzie to tak
intensywne i zaciekłe".
Tak pisał Zbigniew Herbert do swych londyńskich przyjaciół Magdaleny i
Zbigniewa Czajkowskich w maju 1969 z Berlina Zachodniego. I dodawał: „W
rezultacie nikogo nie wydałem, sam się wykręciłem sianem, i kiedy zapowiadało
się na serię seansów, odłączyłem się od nieprzyjaciela. Ale wróciłem z dość
nadszarpniętymi nerwami i teraz muszę się kurować”.''
O kontaktach z SB pisal sam Herbert do swoich przyjaciol.
Nie podpisal lojalki, nie bral pieniedzy w przeciwnienstwie do lewackich
autorytetow.
tygodnik.onet.pl/0,1257013,druk.html
Poezja Herberta nie zginela po paszkiwlu Zakowskiego, to nie zginie z polek
ksiegarskich po nakrecanej aferze lewackich mediow.