nurni
31.08.06, 18:31
Jan Maria Rokita:
"Nie wiem, dlaczego akurat dzisiaj gruchnęło taką sensacją. Wielokrotnie
przedkładali takie propozycje politycy PiS, wielokrotnie pojawiali się
rozmaici wysłannicy. Jarosław Kaczyński przynajmniej raz publicznie mówił to
bez żadnych ogródek, więc mam wrażenie, że nie jest to żadna tajemnica" -
powiedział.
O skierowanej przez PiS propozycji objęcia przez Rokitę fotela premiera po
Kazimierzu Marcinkiewiczu, napisał czwartkowy "Superexpress". Rokita pytany,
kiedy ostatni raz padła taka propozycja odpowiedział, że w kwietniu tego
roku. Zastrzegł, że nigdy nie traktował tego typu propozycji jako "poważnych
propozycji politycznych".
"Ze względu na to, że aby być premierem i rządzić krajem, a nie tylko
celebrować funkcję, to trzeba wygrać wybory. Politycy, którzy aspirują do
funkcji premierów nie wygrywając wyborów, tylko z czyjegoś nadania, kończą
tak jak Kazimierz Marcinkiewicz, a ja bym tak nigdy nie chciał skończyć" -
ocenił Rokita.
"W kwietniu był u mnie wysłannik PiS z propozycją objęcia funkcji premiera.
Ale nie mógłbym być marionetką" -powiedział gazecie Rokita. "Nie wytrzymałbym
ani jednego dnia. W końcu zastrzeliłbym siebie albo braci Kaczyńskich!" -
wyjaśnił według "SE", polityk PO.
------
Trzeba JMR oddac co nalezne. Ma charakter.
Marionetka nie bedzie bo to najzwyczajniej w swiecie by go obrazalo.
Przyklad godny podkreslenia.
W czasach gdy rozni pajace najpierw stawiaja ultimatum: "albo Schetyna albo
ja" by zaraz potem skulic ogon - postac Jana Marii jest tym bardziej godna
przywolania.
Szczesliwy to czlowiek zyjacy w zgodzie z samym soba i nie obawiajacy sie
nikogo i niczego. A juz najmniej smiesznosci.