hummer
12.09.06, 14:51
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3399517.html
Dni twoje są policzone
"Słuchamy rozmowy telefonicznej:
Głos: - Niech pan wycofa się z działań przeciw pewnym osobom ze Stefczyka. Rozumie pan?
Zenon Baszczyński: - O co chodzi?
- Pan dobrze wie, o co chodzi. Niech pan nie angażuje niepotrzebnie prokuratury. To ja gwarantuję panu bezpieczeństwo i to, że pana sprawa szybko się skończy na pana korzyść... A jeżeli nie - nie ma pan szans, najmniejszych. Pewne osoby współpracują z nami. Mamy je w kieszeni. Pan przecież ma rodzinę. Kocha pan swoją córkę, prawda?
- Rozumiem, że to jakaś groźba w stosunku do mnie?
- Nie, nie. Ja życzliwie zwracam uwagę na to, żeby pan uważał, co pan robi i z kim pan zaczyna.
- To jak ja wycofam sprawy, jaką mam gwarancję, że to będzie koniec?
- To od pana zależy. Chciałbym, żeby pan nie zawiadamiał innych spraw, innych instytucji, a skończy się...
- To macie układ w prokuraturze?
- Mamy swoje ścieżki. Skontaktuje się z panem ktoś, bo był pan obserwowany od dłuższego czasu. Niech pan poważnie się zastanowi. Może pan mieć raj na ziemi, zarówno może pan mieć piekło, które możemy panu stworzyć, a prokuratura może tylko nam w tym pomóc. No... to myślę, że spędzi pan czas na myśleniu. Znajdziemy pana.
- Cały czas mnie obserwujecie?
- Poniekąd."
Czyta się to jak kryminał.