Dodaj do ulubionych

O Kotlinowskim, szefie LPR -Newsweek

IP: *.proxy.aol.com 20.03.03, 15:20
Wódz szerzej nieznany

Partie

Prezesem Ligi Polskich Rodzin został, bo innym liderom wydawał się nijaki.
Pomylili się. Marek Kotlinowski może zmienić twarz narodowców.


Rozmawiałem z politykami prawicy: Wiesławem Chrzanowskim, Janem Marią
Jackowskim, Markiem Jurkiem, Bogdanem Pękiem, Marianem Piłką. Pytałem: - Co
pan wie o prezesie Marku Kotlinowskim? Cisza, zdziwienie, podniesione brwi. -
A kto to jest? - padało po chwili. - Szef Ligi Polskich Rodzin. - Ach tak,
rzeczywiście, nie znam, ale może pan mi coś opowie?
Ma 45 lat, kancelarię adwokacką i nieznane nazwisko. Działał w Stronnictwie
Narodowym, partii nigdy nawet nie notowanej w sondażach, ale to wystarczyło,
by zostać prezesem Ligi Polskich Rodzin, na którą głosowało tylu wyborców,
ile na AWSP i Unię Wolności razem wzięte. Miał być tylko zwornikiem sił i
liderów Ligi Polskich Rodzin. Jeszcze tydzień temu nie było nawet pewne, czy
zostanie szefem klubu parlamentarnego. Dziś okazuje się, że bez niego dalej
ani rusz. Bez niego Liga z trudem dotrwałaby do inauguracji nowej kadencji
Sejmu. Jest wyważony, unika skrajnych wypowiedzi. Teraz dać ma nową twarz
radykalnej prawicy.
Nie chce rozgłosu. Od zawsze. - Marek był spokojnym chłopakiem. Nie lubił
brylować - mówi wojewoda małopolski Ryszard Masłowski. Obaj pochodzą z
Gorlic, a w dzieciństwie byli sąsiadami przez płot. Razem czytali "Króla
Maciusia Pierwszego", a potem "Ogniem i mieczem". Przyjaźnią się i
współpracują do tej pory.
Kotlinowski stroni od dziennikarzy. Nad spotkaniem z "Newsweekiem" cztery dni
się zastanawiał. - Jestem tylko skromnym adwokatem - żartował. Przekonał go
argument praktyczny, że i tak o nim napiszemy.
Młody, zdolny, z nikim nie skłócony - najczęściej słyszę od jego znajomych.
Mówi zupełnie innym językiem niż współpracownicy. Wrzodak o Unii Wolności
sądzi, że ma poglądy antypolskie. Prezes Ligi wymiguje się żartem: - A co to
jest Unia Wolności?
Członkowie kierowanej przez niego Ligi, grzmią o "scenariuszu uknutym przez
czerwono-różową komunę", do niej zaliczają SLD, Unię Wolności i Platformę
Obywatelską. Prezes zaprzyjaźnionego stowarzyszenia Młodzież Wszechpolska,
Wojciech Wierzejski, twierdzi, że rząd Jerzego Buzka tworzyli "jawni
konfidenci obcych mocarstw". Na łamach związanego z LPR "Naszego Dziennika"
można przeczytać o rozszerzeniu Unii Europejskiej: "nowa Targowica". Tego
typu retoryka jest Kotlinowskiemu obca. On unika agresji. Kluczy, ucieka od
klarownych deklaracji.
Mówi płynnie, stara się pozyskać rozmówcę. - Niech pan redaktor posłucha -
wtrąca często, wyrzucając z siebie równomiernie słowa, ale konkretne
odpowiedzi ciężko z niego wycisnąć. I co bardzo rzadkie dla skrajnej
narodowej prawicy - niemal nie sposób doprowadzić do starcia poglądów.
Dowcipem potrafi rozładować atmosferę. Wskazując winnych złej sytuacji
gospodarczej, nie wymienia nazwisk, mówi o "osobach kreujących życie
społeczne przez ostatnie lata".
Gdy idziemy do cukierni, mówi: - Liga Polskich Rodzin to ciepła i przyjazna
organizacja. To zdanie powtórzy jeszcze cztery razy. W cukierni zamawia kawę
i ciepły rogalik. Nie słodzi. Najchętniej mówi o gospodarce: - Co się stało z
eksplozją - tu jego ręka przecina powietrze - polskiej przedsiębiorczości z
początku lat 90.? - pyta głośno. Przyczynę upadku widzi w bzdurnych
przepisach, biurokracji i w ludziach rządzących przez ostatnie 12 lat.
Twierdzi, że Liga Polskich Rodzin zniesie hamulce blokujące rozwój Polski. -
To program liberalny - próbuję go sprowokować. - Trochę tak, ale my nie
zapomnimy o ludziach - odpowiada, nic tak naprawdę nie mówiąc. Takie zdanie
spodobałoby się zapewne i Markowi Belce, i Jerzemu Kropiwnickiemu. Temu
ostatniemu spodobałyby się szczególnie dalsze wywody szefa LPR: - Często
jeżdżę do Gorlic, do rodziców, wracam wstrząśnięty, że miasto przeżywa zapaść
cywilizacyjną. Rośnie bezrobocie, przestępczość, zwłaszcza wśród młodzieży.
Włamanie do piwnicy, kradzież i surowy wyrok.
Kotlinowski często z urzędu broni w takich sprawach. - Wewnętrznie burzę się,
widząc surowość prawa w stosunku do tych małych przypadkowych przestępców -
mówi poważnie. Zaciska pięść.
Pytam, czy nie razi go widok łysych młodzieńców w ciemnych kurtkach, którzy
ochraniają niektóre spotkania Ligi. - Niech pan nie ocenia ludzi tylko przez
pryzmat wyglądu - apeluje Kotlinowski. - To tak łatwo powiedzieć: "łysy" i
skreślić człowieka. Twierdzi, że rodzice tych młodzieńców często są
bezrobotni, a oni sami to wspaniali, pracujący nad sobą ludzie.
W kawiarni rozmawiamy już godzinę, a Kotlinowski ani słowa o Unii
Europejskiej. - Bo pan nie pyta - odpowiada spokojnie. - A umowa o
stowarzyszeniu z Piętnastką musi zostać wypowiedziana, bo hamuje naszą
przedsiębiorczość - dodaje. Brzmi to jak głos uczestnika panelu naukowego, a
nie bojowego narodowca, który przewodzi grupie politycznych kontestatorów.
Najwięcej o Kotlinowskim mówią ludzie, z którymi się związał, i organizacje,
w jakich działał. W 1990 r. wstąpił do Stronnictwa Narodowego, kojarzonego z
nacjonalizmem i wygolonymi głowami skinów. W lipcu razem z Młodzieżą
Wszechpolską demonstrowali w rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Nad głowami mieli
transparent z napisem "Nigdy więcej totalitaryzmu", a na nim sierp i młot,
swastyka i godło UE. Ale Kotlinowski "nie skreśla" tych ludzi. Maciej Twaróg,
lider organizacji w Krakowie i działacz LPR, odżegnuje się od kontaktów z
faszyzującym Narodowym Odrodzeniem Polskim. Na stronach internetowych
Młodzieży Wszechpolskiej znalazłem jednak odnośniki do witryn NOP, a tam
artykuł o tym, że hitlerowskie obozy zagłady to "kłamstwo".
Kluczową postacią w życiu politycznym Kotlinowskiego jest Roman Giertych -
adwokat, wywodzący się z rodzin o przedwojennych narodowych tradycjach.
Poznali się w Stronnictwie Narodowym. Giertych o Kotlinowskim: "mój
przyjaciel". Kotlinowski o Giertychu: "mój serdeczny przyjaciel".
Łączy ich brydż i wspólne wycieczki. Kiedyś zabłądzili w lesie pod Olsztynem.
- Zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Nasze panie zaczęły już
panikować, bały się, a my mówiliśmy, że wszystko jest pod kontrolą - opowiada
Kotlinowski. Giertych wspomina: - To była próba naszych charakterów,
musieliśmy pokazać, że jesteśmy zuchy i nie błądzimy pod Olsztynem.
Szukając drogi, opracowali metodę działania: znaleźli rozdroże i sprawdzali
wszystkie rozgałęzienia. Ocalili małżonki, scementowali przyjaźń. Podobnie
działają w polityce. I trzeba przyznać, że skutecznie. Teraz obaj weszli do
Sejmu. - Operacja pod nazwą LPR to nasz wspólny z Zygmuntem Wrzodakiem pomysł
i realizacja - mówi Giertych.
Przez Giertycha zbliżył się Kotlinowski do Tadeusza Wileckiego. Gdy
emerytowany generał startował w wyborach prezydenckich, nie miał zaplecza. W
Krakowie kampania szła wyjątkowo słabo. Ludzie byli skłóceni, robota stała.
Wtedy Giertych zaproponował Wileckiemu: - Jest taki chętny do działania
mecenas. Zrób go szefem sztabu, to pociągnie robotę. Nazywa się Kotlinowski.
Wilecki się zgodził. Dziś mówi o nim: - Aktywny, wyważony, rozsądny 40-latek.
Drugą postacią, która zaważyła na politycznej karierze Kotlinowskiego, był
ojciec Tadeusz Rydzyk. Spotkali się w 1997 roku. Dyrektor Radia Maryja był
wtedy w potrzebie. Mecenas Kotlinowski za darmo bronił go w procesie
wytoczonym przez posłów SLD, którzy poczuli się obrażeni wypowiedziami ojca
po głosowaniu nad ustawą o ochronie życia. Od tamtej pory Kotlinowski
regularnie występuje jako pełnomocnik dyrektora rozgłośni.
Rydzyk umiał się odwdzięczyć Kotlinowskiemu. Ostatnie dni przed wyborami
gośćmi Radia Maryja niemal codziennie byli ludzie związani z Ligą Polskich
Rodzin. Telefonujący słuchacze mówili o "naszej" Lidze. - Jesteśmy wdzięczni
Radiu Maryja za podawanie informacji o nas - mówi Kotlinowski. Nieoficjalnie
w Lidze Polskich Rodzin mówi się, że ich szef należy do najbardziej z
Obserwuj wątek
    • Gość: polishAM Re: O Kotlinowskim, szefie LPR -Newsweek IP: *.tnt33.ewr3.da.uu.net 23.03.03, 00:00
      Zawsze podniose watek o narodowcach. Zycze szczescia Kotlinowskiemu w jego
      politycznej karierze. Niech zyja narodowcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka