hummer
19.10.06, 10:02
Do księdza przychodzi człowiek i mówi
- Chciałbym ochrzcić kota.
- Wie pan, zwierzęta nie mają duszy. Nie chrzcimy zwierząt.
- Ale to dobry kot. Nalegam.
- Mówię jeszcze raz nie chrzcimy zwierząt.
- Nich ksiądz go ochrzci, daję 10 tysięcy złotych.
- No dobrze.
Kota ochrzczono ale za sprawą księdza Isakowicza-Zaleskiego dotarły wieści do kurii.
Biskup do księdza
- Słyszałem, że ochrzciłeś kota?
- No niestety. Bardzo się stawiałem ale wierny nalegał.
- Wiesz, że nie chrzcimy kotów i innych zwierząt. Nie mają duszy.
- Wiem ale wierny dał 10 tysięcy złotych (nieopodatkowanych) :)
Biskup zmilkł, myśli, myśli po czym prawi.
- Wiesz co. Przygotuj ty tego kota do bierzmowania.