rzewuski1
14.11.06, 20:30
A nie jest tak, że PiS to jest czysta chodząca socjotechnika? I jak sięgniemy
głębiej – to tam poza chęcią rewanżu i chwycenia za twarz społeczeństwa
niewiele jest? W wyborach prezydenckich Kaczyński z godziny na godzinę
przeszedł od podziału na Polskę AK i PPR, na Polskę liberalną i solidarną.
Teraz Marcinkiewicz, mimo że to przede wszystkim PiS odpowiada w Warszawie za
paraliż komunikacyjny, prezentuje się jako główny bojownik walki z korkami.
Szuka się haseł, które naród chciałby usłyszeć. I nimi gra.
– Problem z hasłami polega na tym, że bywają one znakomitym, choć doraźnym
instrumentem do zdobycia władzy. Ale rzeczywistą trudnością jest stworzenie
ram A czy my nie popełniamy błędu, emocjonując się sukcesami PiS? Wszystko
mogło potoczyć się inaczej – gdyby Cimoszewicz nie został załatwiony Jarucką,
w drugiej turze Tusk dostałby głosy elektoratu lewicowego. Ale ten elektorat
był obrażony, nie poszedł do wyborów. Teraz, gdyby podczas kryzysu rządowego
Tusk nie wyjechał do Egiptu, pewnie przytrzymałby Leppera i ten nie wróciłby
do Kaczyńskiego. I mielibyśmy już inny rząd. Może nie trzeba mówić o jakiejś
wielkiej strategii PiS, bo to wszystko jest kwestia sprytnego rozegrania, a
czasami przypadku...
– Dla mnie działania polityczne PiS nie są przykładem szczególnej umiejętności
sprawowania władzy przez tę partię, tylko wykorzystywania słabych punktów dość
marnej opozycji. Platforma Obywatelska jest w równie silnym stopniu partią
narcyzmu politycznego jak PiS. Donald Tusk jest politykiem przypominającym mi
działaczy studenckich z dawnych lat, wiedzących, kogo trzeba wyciąć, a kogo
pchnąć dalej. To jest ktoś taki, kto lubi intrygować, jest to jego emploi
polityczne, przy czym nie zawsze mu się to udaje.
czy gestów pokazujących, że hasła są tu tylko zapowiedzią czynów. A tych
czynów jest niewiele. To, że coraz częściej nazywa się Marcinkiewicza
Obiecankiewiczem, świadczy o tym, że w istocie polityk ten wykreowany został w
dużym stopniu nie dlatego, że jest tak dobry, tylko dlatego, że punktem
odniesienia stał się dlań lider jego partii będący politykiem antymedialnym.
Odwróćmy więc proporcje – nie było wielką trudnością wykreować Marcinkiewicza
jako frontmana PiS, ponieważ w istocie nie miał on tu specjalnej konkurencji.
Dobrym posunięciem było wystawienie go na pozycję premiera, natomiast uważam,
że z punktu widzenia obecnego wizerunku PiS został odwołany za wcześnie.
Powinno to było nastąpić po wyborach samorządowych.
www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=208