bernardo
20.12.06, 12:54
Znalezione w Dzienniku:
Co dalej z Danielem Passentem?
Dziękuje Piotrowi Zarembie za przypomnienie haniebnych zachowań Daniela
Passenta w czasie stanu wojennego (”Dyskretny urok stanu wojennego”).
Odbyłem rozmowę z szefem “Polityki” Jurkiem Baczyńskim, w trakcie której
chciałem zrozumieć, dlaczego toleruje on obecność Passenta na swoich łamach.
Usiłowałem tłumaczyć, że to nie ewentualna agenturalna działalność D.P. ma
wiele do rzeczy, lecz przede wszystkim jego niegodne teksty pisane w tamtym
okresie: kłamliwe, odsądzanie jego dawnych kolegów od czci i wiary,
sankcjonujące usuwanie z zawodu niepokornych. ci zaś nie mieli żadnych szans
publicznej obrony… Przecież w dużej mierze dzięki takim tekstom odeszła wtedy
z “Polityki” znaczna część zespołu. Ważniejsze od tego, czy ktoś donosił,
jest to, jak się zachowywał jawnie, co np. wtedy pisał.
Odniosłem wrażenie z rozmowy z Baczyńskim że ten nie bardzo wiedział, o czym
mówię. - Przecież w tamtym okresie byłem we Francji i uwierz mi, że nie
znałem tamtych tekstów. Teraz do nich zajrzę - powiedział. Znamy się od lat i
mu wierzę. I z ciekawością czekam co zrobi po ich lekturze.
Andrzej Bober, dziennikarz