basia.basia
04.01.07, 10:23
Niedawno Annę Dymna powiedziała z wielkim smutkiem mniej więcej coś takiego:
"mam przyjaciela, ks. Tadeusza Zalewskiego, jednego z najporządniejszych ludzi
jakich znam i widzę co się z nim wyprawia, w jakim stanie ducha on jest, jak
udręczony, i serce mnie boli.
Miałam innego przyjaciela - ks. Malińskiego i usłyszałam rzeczy straszne!
Kto mi to wszystko wytłumaczy, kto mi pomoże? Co ja mam myśleć o tym?"
W takiej sytuacji jesteśmy wszyscy i nie widać wyjścia:(
Wyczytałam gdzieś w zeszłym roku, że Słowacy poszli (księża i wierni) za swoim
"prymasem" na wielką pokutną pielgrzymkę, by błagać pana Boga o przebaczenie
za to co robili i uczynili swojemu Kościołowi, wiernym i sobie nawzajem w
mrocznych czasach komuny.
Niestety u nas nie znalazł się dotąd ani jeden hierarcha, który by rozumiał
wagę problemu:(