witek.bis
03.02.07, 09:26
"PO szukała, szukała, szukała. Szukała haków i znalazła" - stwierdził Dorn w
"Magazynie 24" w TVN24. Nie powiedział jednak, skąd ma takie informacje. "Nie
chodzi tutaj o inwigilację tylko o nieformalną wiedzę o tym jak te dokumenty,
zresztą prawdziwe, krążyły po różnych biurkach w warszawskim ratuszu" -
stwierdził tylko.
W wywiadzie dla Moniki Olejnik w Radiu Zet poszedł jeszcze dalej. "W związku z
tym ja cenię sobie dociekliwość dziennikarzy ("Wprost" - przyp. red.), ale
domniemywam, że tutaj otrzymali tak zwanego gotowca. Natomiast powtarzam: z
tego nie wynika żaden zarzut wobec tych, którzy tego gotowca dostarczyli, ani
tych, którzy to opublikowali, bo opublikowano prawdę" - powiedział Dorn.
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&ShowArticleId=30387
W odróżnieniu od dziennikarzy, którzy opublikowali prawdę, minister spraw
wewnętrznych dzieli się z publicznością swoimi domysłami i insynuacjami. Taka
właśnie jest różnica między ludźmi mediów i ludzikami PiS-u. Czy ci, którzy
jeszcze przed chwilą chwalili przyzwoitość i pryncypialność Ludzika, czują już
lekki absmak?