don.kichote
12.06.07, 01:22
Powiem szczerze.
Nigdy nie darzyłem i nie darzę Was sympatią z powodów o których tu
wielokrotnie pisałem. Ale dziś, chciałem prosić Was o przysługę. Nie, nie dla
siebie.
Proszę, abyście wyświadczyli przysługę osobie wielce zasłużonej w przeszłości.
Osobie, którą można by dziś stawiać za wzór młodemu pokoleniu. Osobie, która z
powodu swojego wieku, czy też wpływu osób tzw. trzecich, nieświadomie
zaprzepaszcza swój wielki historyczny dorobek. Osobie, o której napisano i
powiedziano już tak wiele, że Wasze kolejne publikacje z nią związane,
przynoszą jej tylko szkodę!
Myślę, że już wiecie o kogo chodzi. Tak.
Chodzi o Annę Walentynowicz - legendę "Solidarności" - dla której byłoby
nieporównywalnie lepiej, gdybyście dziś, w sytuacji w jakiej się znalazła
zostawili ją w spokoju. Wasze zainteresowanie nią, przynosi skutek odwrotny od
zamierzonego a jej autorytet sypie się w gruzy.
Dlatego proszę:
zapomnijcie o Annie Walentynowicz i nie krzywdźcie jej więcej - szczególnie teraz.