Gość: MARKS IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 23:26 KURCZUK OSZUST ZAŁOSNY Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: STOLP SLUPSK - NOWE STARACHOWICE IP: *.sympatico.ca 03.08.03, 21:01 Poseł SLD pomaga firmie swojej żony Sobota, 2 sierpnia 2003r. Słupski poseł SLD Jan Sieńko działa na rzecz firmy, w której udziały ma jego żona. - Ostrzegam, jak o tym napiszecie, podam was do sądu - zapowiada Sieńko. Chodzi o spółkę Elektrownie Wiatrowe SA z Pieńkowa. Bożena Więckowska-Sieńko, żona parlamentarzysty, ma w niej udziały. Zasiada też w Radzie Nadzorczej EW. Poseł Sieńko jest zaś członkiem sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jej posiedzeniach mocno wspiera ideę wytwarzania prądu z wiatru. Zgodnie z polskim prawem, zakłady energetyczne mają obowiązek odbierania wyprodukowanego ekologicznie prądu od elektrowni wiatrowych. W ten sposób mają one zapewniony zbyt. Poseł nie widzi nic zdrożnego w tym, że zabiega o interesy branży, w którą zaangażowana jest jego żona. - Nie mam wpływu na to jak dorabia do pensji - twierdzi. Słupski poseł SLD Jan Sieńko popiera w Sejmie działalność elektrowni wiatrowych. Ma w tym interes, bo jego żona jest współwłaścicielem jednej z nich. - Proszę mnie nie łączyć z tym, co robi moja żona - mówi Sieńko. - Obchodzi mnie tylko ekologia. Poseł Sieńko jest w Sejmie członkiem Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jej forum staje w obronie interesów firm prowadzących elektrownie wiatrowe. Dlaczego? - Korzyści z działalności takich elektrowni są oczywiste - tłumaczy. - Zyskuje na nich środowisko i miejscowe społeczności. Dodajmy, że w Polsce produkowanie energii elektrycznej z wiatru wymaga koncesji i kilkunastu milionów złotych kapitału. Ale to nie odstrasza inwestorów. Polskie prawo obliguje bowiem zakłady energetyczne do odbioru wyprodukowanego przez nie prądu. Określają to specjalne limity. Dzięki temu elektrownie wiatrowe mają zapewniony zbyt. Jak wynika z biuletynów posiedzeń komisji, Sieńko jest zwolennikiem systematycznego zwiększania limitów poboru prądu z elektrowni wiatrowych. Chce także, aby państwo otoczyło je większą niż dotychczas opieką. Postuluje nawet stworzenie systemu kar dla zakładów energetycznych, które nie wywiązują się z obowiązku odbioru energii z wiatru i ustalenia minimalnej ceny jej zakupu. Zdarza się, że ujmuje się wprost za producentami elektryczności z wiatru. - Przypominam, że w 2001 roku po kilku latach przygotowań ruszyły w Polsce, na Pomorzu, skąd jestem posłem, dwie rdzennie polskie farmy wiatrowe - grzmiał na posiedzeniu komisji 7 stycznia br., komentując sytuację w energetyce wiatrowej. - Teraz inwestorzy są na skraju bankructwa, a ich zabiegi skierowane ku ratowaniu znacznych środków własnych i pokaźnych kwot publicznych, kończą się fiaskiem. Na tym samym posiedzeniu obecny był Wojciech Romaniszyn, szef firmy Elektrownie Wiatrowe SA. - Dziś produkowaną przez nas energię elektryczną sprzedajemy po znacznie zaniżonych kosztach - żalił się posłom. - Wszystko wskazuje na to, że spółka będzie musiała ogłosić upadłość. Elektrownie Wiatrowe SA prowadzą farmę wiatrową w Barzowicach koło Darłowa. Produkowany przez siebie prąd sprzedają do koszalińskiego zakładu energetycznego. Romaniszyn i Sieńko nie wspomnieli jednak, że jej współwłaścicielem oraz członkiem Rady Nadzorczej jest żona tego drugiego - Bożena Więckowska-Sieńko - na co dzień pracownik Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku. Spółka Elektrownie Wiatrowe SA w Pieńkowie powstała dziesięć lat temu. Bożena Więckowska-Sieńko dołączyła do firmy rok temu. Z danych ze słupskiego sądu wynika, że ma w niej kilka procent udziałów. Zasiada także w Radzie Nadzorczej spółki. Nie miała jednak ochoty na rozmowę z nami. - Dziękuję panu bardzo - powiedziała naszemu reporterowi. - I do widzenia. Bardziej rozmowny okazał się szef Elektrowni Wiatrowych SA Wojciech Romaniszyn. Twierdzi, że jego firma nie korzystała nigdy z pomocy posła Sieńki. - To, że jego żona jest jednym z właścicieli firmy, nie ma żadnego znaczenia dla naszych interesów - mówi Romaniszyn. Zapytaliśmy posła Sieńkę, czy nie widzi nic niestosownego w tym, że wspiera interesy branży, w którą zaangażowana jest jego małżonka. - Co robi moja żona, to jej sprawa - tłumaczy poseł. - Nie interesuje mnie, jak dorabia do pensji. Parlamentarzysta ma z żoną rozdzielność majątkową. Z jego oświadczeń, zamieszczonych na stronie internetowej Sejmu, wynika, że nie korzysta na wiatrowych interesach żony. Odpowiedz Link Zgłoś