haen1950
15.11.07, 11:04
"Mówiła wtedy ze łzami w oczach, że bardzo kocha ojca i nie może
patrzeć, jak jest publicznie upokarzany. Nawiązywała tym samym do
komentarzy na temat słynnych incydentów, gdy były prezydent
pokazywał się publicznie, będąc w wyraźnej niedyspozycji.
Kwaśniewski chwiał się na nogach i plątał mu się język.
"Na górze się wściekli" - opowiedział "Super Expressowi" jeden z
pracowników TVN. "Ola była traktowana jako pełnoprawny dziennikarz i
uznali, że postąpiła nieprofesjonalnie, wykorzystując antenę do
własnych potrzeb" - dodał.
Odejście Oli rozegrano po cichu. Jeszcze raz czy dwa pojawiła się na
wizji po swoim rozpaczliwym wystąpieniu, a potem znikła. Czy wróci,
tego nikt nie umie w tej chwili powiedzieć. Sama zainteresowana nie
chce na ten temat rozmawiać - pisze "Super Ekspress".
I dlarego m.in. trzeba sprywatyzować publiczne media. Bo pisowska,
amatorska hołota doprowadziła je do upadku. A dobije następna,
koalicyjna ekipa.