Dodaj do ulubionych

Pieniądze tylko dla kolesiów?

17.01.08, 01:18
Nie wiem czy dzisiejszą (16.1.2008) wypowiedź prezesa PiS Jarosława
Kaczyńskiego podaną przez PAP: że „obecny rząd podejmuje decyzje, z
których wynika, że pieniądze z Unii Europejskiej mają służyć
rządzeniu, mają być instrumentem władztwa, a nie instrumentem, który
ma służyć rozwojowi Polski; że odejmuje decyzje, z których wyraźnie
wynika, że względy merytoryczne stają się drugorzędne, albo w ogóle
nie są brane pod uwagę” rzeczywiście odnoszą się do rządu. Ale na
pewno można ją śmiało odnieść do sposobu wykorzystywania funduszy
otrzymywanych z Senatu RP przez zarząd Stowarzyszenia „Wspólnota
Polska”.

Jestem pewny, że gdyby powstała komisja sejmowa do zbadania
działalności Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” to w jej sprawozdaniu
znalazłoby się stwierdzenie, że zarząd, a właściwie panowie Andrzej
Stelmachowski i Andrzej Chodkiewicz, „podejmuje decyzje z których
wynika, że te pieniądze mają służyć władzy tych panów, mają być
instrumentem władztwa, a nie instrumentem, który ma służyć rozwojowi
Polonii; że przy przyznawaniu przez tych panów dotacji względy
merytoryczne stają się drugorzędne, albo w ogóle nie są brane pod
uwagę.

Wierzę w to, że taka komisja udowodniłaby, że pieniądze te rozdawane
są po kumotersku – dla swoich kolesiów. A to przypuszczenie na pewno
potwiedziłoby sprawdzenie wszystkich dotacji przyznanych przez tych
panów. Wówczas widzielibyśmy ile to projektów tak naprawdę nie
zasługiwało na wsparcie finansowe.

Chyba nikt nie może mieć wątpliwości co do tego, że przy
podejmowaniu decyzji o nie przyznaniu dotacji na wydanie
PIONIERSKIEJ w swej treści książki Mariana Kałuskiego „Polacy nad
Pacyfikiem” względy merytoryczne w ogóle nie były brane pod uwagę.
Decydowała osobista NIENAWIŚĆ tych panów do Mariana Kałuskiego,
krytyka działalności Stowarzyszania „Wspólnota Polska”.

Pieniądze podatnika polskiego i przekazywane
Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” w odniesieniu do dotacji powinny
być przyznawane przez NIEZALEŻNĄ komisję, ekspertów. To byłoby z
jednej strony demokratyczne, a z drugiej uniemożliwiało by
przyznawanie dotacji po kumotersku wyłącznie swoim kolesiom czy
chociażby wedłu widzi mi się panów Stelmachowskiego i Chodkiegicza!
Co na pewno ma miejsce dzisiaj.

Że korupcja w Polsce jest zjawiskiej powszechnym (dlaczego miałoby
być od niej wolne Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”?!; wszelkie
obecne kontrole to chyba raczej kupa śmiechu!) potwierdza informacja
prasowa na ten temat podana przez Polską Agencję Prasową 16 stycznia
2008 roku.

Marian Kałuski

Obserwuj wątek
    • 440417mz Re: Pieniądze tylko dla kolesiów? 17.01.08, 01:29
      J Urban opisywał;lepsze;kawałki o działalności tych panów.Ale że opisywał to
      Urban to a priori nie dawano im wiary.Ciekawe że na zarzuty NIE,nie
      odpowiedziano wystąpieniem na drogę sądową.Bo w Polsce obowiązuje credo:Chwytaj
      okazję,nie bądż frajerem,jesteś uczciwy to będziesz zerem.
    • marian.kaluski List otwarty do zarządu Stow. Wspólnota Polska 17.01.08, 05:29
      Prof. Andrzej Stelmachowski
      Andrzej Chodkiewicz
      Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”
      Warszawa – Polska
      16. 1. 2008

      Szanowni Panowie,

      Pod koniec ub. r. ja Oficyna Wydawnicza Kucharski w Toruniu
      wystąpiliśmy do Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Warszawie z
      wnioskiem o dofinansowanie wydania mojej książki „Polacy w krajach
      nad Pacyfikiem”.
      Wierzyliśmy, bo mieliśmy podstawę ku temu, że zarząd
      Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” przychylnie rozpatrzy nas wniosek
      gdyż:
      1. Oficyna Wydawnicza Kucharski w Toruniu jest znanym i
      docenianym wydawnictwem, specjalizującym się w wydawaniu książek o
      tematyce polonijnej; wydała m.in. 5-tomową „Encyklopedię Polskiej
      Emigracji i Polonii” z pomocą finansową Stowarzyszenia „Wspólnota
      Polska”;
      1. Od końca 2005 roku do połowy 2007 roku witryna
      Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” – „Świat Polonii” wydrukowała aż
      96 moich długich artykułów o Polakach na świecie, nie płacąc mi za
      to nawet złamanego grosza (podczas gdy niektórym współpracownikom
      płacicie honoraria autorskie!!!);
      2. Współredagujący witrynę „Świat Polonii” Janusz Ostrysz
      napisał do mnie, że moje artykuły są „perełką” tej witryny;
      3. Redaktor witryny „Świat Polonii” Andrzej Grzeszczuk napisał do
      mnie: „Obecność Pańskich tekstów na naszej stronie cenię sobie
      bardzo wysoko... Kieruję Działem Informacyjnym, który nadzoruje
      również działalność wydawniczą. W związku z tym Pański ewentualny
      wniosek (o dofinansowanie pańskiej książki o Polakach na świecie)
      zostanie przeze mnie przedstawiony Zarządowi... z opinią jak
      najbardziej pozytywną. Opinią pozytywną... z powodu przekonania o
      autentycznej, merytorycznej wartości tych tekstów...”;
      4. Moja książka jest pracą pionierską – pierwszą w literaturze
      polskiej na ten temat; nikt z historyków Polonii nie interesował się
      dotychczas historią Polaków w większości państw tego regionu;
      5. Naszą inicjatywę wydawniczą i prośbę o dofinansowanie wydania
      mojej książki wsparli swoim autorytetem: Walter Gołębiewski – prezes
      Światowej Rady Badań nad Polonią, prof. Andrzej Targowski z USA,
      prof. Lech J. Janczewski z Nowej Zelandii, Lech Mastalerz -
      ambasador RP w Nowej Zelandii, Jan Roy-Wojciechowski – konsul
      honorowy RP w Auckland (Nowa Zelandia), Czesław Dondziłło – redaktor
      witryny PAP „Polonia dla Polonii”, ks. dr Antoni Dudek –
      redaktor „Przeglądu Katolickiego” (Sydney), red. Maria Frydrychowicz
      z Kanady, dr Wiesław Piechocki z Austrii.
      Tymczasem dzisiaj otrzymałem list od Zarządu Krajowego
      Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” z datą 7 stycznia 2008 roku,
      podpisany przez Ludmiłę Sadowską z Działu Informacyjnego,
      następującej treści: „z uwagi na ograniczone środki finansowe Zarząd
      Krajowy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” nie widzi możliwości
      dofinansowania książki „Polacy w krajach nad Pacyfikiem” Pańskiego
      autorstwa”.
      Gdyby jeszcze ta informacja była prawdziwa!
      Ale tak nie jest. W liście do ks. dra Antoniego Dudka z Sydney
      napisaliście, że Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” zaprzestało
      współpracy ze mną dlatego nie będzie finansować mojej książki. –
      Czyli kto nie jest z nami, kto nie jest nam podległy nie należy do
      Polonii i nie może liczyć na żadną naszą pomoc. Dr Wiesław Piechocki
      z Austrii tak to skomentował: „Zupełnie dla mnie niezrozumiałym jest
      brak poparcia dla Pana z organiazcji "Wspólnota Polska"... Maja
      pelno pieniedzy (75 mln zł!), a dla takich inicjatyw jak Pańska,
      nie. Zatem ich nazwa "Wspólnota" brzmi wrecz sarkastycznie”.
      Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” nie ma 15 000 zł na wydanie
      PIONIERSKIEJ książki o Polakach w krajach nad Pacyfikiem, ale miała
      i ma pieniądze na inne rzczy, jak np. zbudowanie sauny (!) w Domu
      Polskim w Wilnie czy aż 200 000 zł na remont mostu w Kamieńcu
      Podolskim na Ukrainie (to troska Ukraińców nie nasza!)!
      Prof. Andrzej Targowski, który do niedawna blisko współpracował
      ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, w liście z dn. 25 października
      2007 roku do wiceprezesa Stowarzyszenia Andrzeja Chodkiewicza w
      sprawie dofinansowania mojej książki napisał: „Wiem, że borykacie
      się z budżetem, ale z drugiej strony wiem, że przy odrobimnie dobrej
      woli możecie znaleźć kilkanaście tysięcy złotych na wydanie
      kolejnych książek Mariana Kałuskiego w kolejnych latach. Ja wiem, że
      jakby Pan zechciał to tak może się stać”.
      Prof. Andrzej Stelmachowski i Andrzej Chodkiewicz nie chcą aby
      Stowarzyszenie partycypowało w wydaniu moich książek o Polakach na
      świecie. Dlaczego?
      Są dwa powody ku temu: pierwszy to to, że poruszyłem sprawę nie
      płacenia mi honorariów autorskich, podczas gdy innym
      współpracownikom - swoim ludziom płacą (od tego zaczęły się moje
      kłopoty z zarządem, który przyjął w tej sprawie wyjątkowo brutalne i
      nie podlegające dyskusji stanowisko: jak zapłacimy, albo nawet jak
      nie zapłacimy to wywalimy pana teksty z witryny – list Andrzeja
      Grzeszuka); drugi powód to to, że przed III Zjazdem Polonii w
      Warszawie we wrześniu 2007 roku napisałem artykuł ze swoimi uwagami
      o Stowarzyszeniu i Zjeździe – „Porozmawiajmy szczerze o
      Stowarzyszeniu Wspólnota Polska” (PAP „Polonia dla Polonii”
      5.9.2007), który, jak doszły do mnie słuchy, został źle przyjęty
      przez zarząd Stowarzyszenia.
      Dlatego nie przyznanie mi dotacji na wydanie książki odbieram
      jako zemstę ze strony panów Andrzeja Stelmachowskiego, Andrzeja
      Chodkiewicza i Andrzeja Grzeszczuka.
      Takie zachowanie Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota
      Polska” jest karygodne! Nie tylko pokazje jak podchodzi on do
      wolności opinii i słowa, ale także pokazuje niezbicie, że ci ludzie
      traktują Stowarzyszenie jak swój folwark, a pieniądze otrzymywane od
      Senatu na jego działalność jak własne pieniądze. W Australii TAKIE
      zachowanie jest nie do pomyślenia w odniesieniu do podobnej
      instytucji. Czy w Polsce obowiązują inne standardy?!
      Jednak obecną decyzję zarządu odbieram przede wszystkim jako akt
      brutalnej dyskryminacji (jesteś nie nasz – jesteś obcy), którą nie
      mam zamiaru tolerować. I tylko dlatego że „jestem obcy” nie zostałem
      zaproszony przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” na III Zjazd
      Polonii w Warszawie w 2007 roku, chociaż zabiegała o to Światowa
      Rada Badań nad Polonią i inne osoby znane Stowarzyszeniu.
      Dlatego domagam się NATYCHMIASTOWEJ rewizji decyzji Zarządu
      Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w sprawie dofinansowania
      mojej książki. W przeciwnym razie sprawę oddam do rozpatrzenia
      odpowiednim instytucjom krajowym, a i zasięgnę rady adwokata.
      Nie pozwolę na to, aby zarząd Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
      traktował mnie „per noga” i jako nie członka Polonii – jak jakiegoś
      pariasa.
      List ten traktuję jako otwarty, gdyż poruszam sprawy ważne dla
      Polonii, o których ona ma prawo wiedzieć.

      Marian Kałuski, Australia



    • marian.kaluski List do Senatu RP 17.01.08, 05:33
      Sekretariat
      Komisja Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą
      Senat RP
      Warszawa – Polska

      Szanowni Państwo,

      Przesyłam w załączeniu mój List otwarty do zarządu
      Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, który dzisiaj tam wysłałem.

      Wyrażam nadzieję, że Państwo podzielą moje zdanie, że Zarząd Krajowy
      Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” przez swoją zemstę i złośliwość
      wyrządził mi krzywdę przez swą odmowę dofinansowania mojej książki
      o „Polakach w krajach nad Pacyfikiem”.

      Poza tym uważam, że jest to również akt dyskryminacji (nie należę do
      ich grupy samych swoich), której nie myślę tolerować.

      Dlatego proszę Komisję o interwencję w tej sprawie w zarządzie
      Stowarzyszenia.

      Jeśli potrzebne będą dodatkowe informacje na ten temat i krytycznej
      działalności Stowarzyszenia – jestem do Państwa dyspozycji.

      Źle się dzieje w Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” tylko dlatego, że
      nie jest to DEMOKRATYCZNA instytucja. W żadnym DEMOKRATYCZNYM
      państwie nikt tak długo nie piastuje stanowiska prezesa (prof.
      Andrzej Stelmachowski jest prezesem od 18 lat!!, a jest to dodatkowo
      człowiek bardzo stary – 83 lata! – i schorowany; Andrzej
      Chodkiewicz jest także stanowczo za długo dyrektorem, tym bardziej,
      że przez swój charakter WCALE nie nadaje się na to stanowisko!!!;
      zraził wielu działaczy polonijnych). Mówi się, że władza korumpuje.
      Długoletnia władza i polityka pp. Stelmachowskiego i Chodkiewicza
      zniszczyły prestiż Stowarzyszenia. Starczy zasięgnąć języka wśród
      nie „skorumpowanej” przez Stowarzyszenie części Polonii. Dotacje
      powinna przyznawać NIEZALEŻNA komisja, a nie prezes i dyrektor, bo
      to zazwyczaj owocuje kumoterstwem, a często także korupcją i
      nepotyzmem, a w moim wypadku zaowocowało zemstą i złośliwością oraz
      jawną dyskryminacją.

      Uprzejmie proszę o oficjalne (a nie tylko przez automatyczną
      sekretarkę) tego listu. Inaczej będę miał prawo przypuszczać, że
      Komisja zignorowała mój list.

      Z poważaniem,

      Marian Kałuski



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka