haen1950
19.02.08, 08:31
Poszło głównie o tzw "biesiedowanie" z Ałganowem. Próbkę takiej
zakrapianej pogawędki mieliśmy na taśmach, do powszechnego
odsłuchania.
Józio po prostu nie nadawał się na premiera, ani kogokolwiek
wtajemniczonego w sprawy państwa, tym bardziej prowadzącego jego
politykę. Milczanowski miał rację i chwała mu za to, że głupka
odsunął z wpływu na bieg spraw.