Dodaj do ulubionych

Dziennik.pl za faktem o wypadku

28.02.08, 23:41
mówimy o ferrari, które gnało przez miasto - w miejscu, gdzie
przepis mówi o 50km/h - z prędkością około 200 km/h - w tym miejscu
jazda z taką prędkością w zasadzie może doprowdzić do takich samych
skutków jak otwarcie ognia z broni maszynowej i strzelanie do
przypadkowych przechodniów.

a to fragmenty ckliwego artykułu z faktu na dzienniku.pl:

Przyjaciel rannego Maciej Pruszyński potwierdza to, o czym mówią
świadkowie – kierowca przeżył, bo miał niezapięte pasy. "Gdyby je
zapiął i był nieprzytomny, to by się spalił w tym samochodzie" –
mówi Pruszyński dziennikowi.pl. Razem z Zientarskim prowadzili
program „V Max”, w którym propagowali bezpieczną jazdę. "Życie jest
przewrotne i czasami tak się po prostu zdarza" – dodaje Pruszyński.
-------
Pięknie - panie Pruszyński - czasem tak się zdarza - bo każdemu
zdarza się zasuwać po mieście z 200 na liczniku.
------

Ale jest jeszcze jeden aspekt wypadku, na który zwracają uwagę
warszawiacy. Miejsce, w którym doszło do tragedii, od dawna ma złą
sławę. Na ponadkilometrowym odcinku nie ma sygnalizacji świetlnej.
Droga jest prosta i szeroka. Ale kto choć raz tamtędy jechał, wie,
że tuż przed wiaduktem jest słabo widoczny garb na jezdni. Nawet
przy niewielkiej prędkości samochody wyskakują tam w górę jak z
procy.
------
jasne - wyskakują jak z procy - przy 60 i 70 km też ? czy może tylko
grubo powyżej setki

Dziś nie mają sobie nic do zarzucenia, bo - jak podkreślają -
ustawili tam znak ograniczenia prędkości do 50 km/h.
------
Jak postawili to trzea było jechać 50 (nie jestem święty, zdarza mi
się jechaćpo mieście 70 czy 80 w nocy, no ale na Boga nie 200)


Do tego jeszcze kilka łez
Ojciec rannego, również znany dziennikarz motoryzacyjny Włodzimierz
Zientarski, jest wstrząśnięty. Mówi, że w nocy ze środy na czwartek
jego syn niemal umarł. "Jestem załamany, ale z całych sił wierzę, że
syn z tego wyjdzie. Wczoraj przez chwilę był już po drugiej
stronie... A ja razem z nim" – opowiada Zientarski "Faktowi". "Syn
mówił mi, że ma fajne ferrari do testów..." – dodaje.



Panie Zientarski, jak Pan syna wychował - a gdyby nie ten filar,
jakie byłyby skutki dla zwykłego kierowcy w tico czy punto, który
miałby akurat pecha spotkać pańskiego syna, który "testował"
ferrari ? pomyślał Pan o tym ?
Obserwuj wątek
    • webaholic jakis zepsuty chłopiec i tata zgarniajacy 28.02.08, 23:44
      gruba kase na wstawianiu kitu w TV, tak mi się obaj kojarza
      • obseerwator dziennikarze z faktu są obrzydliwy 28.02.08, 23:48
        o ile ich w ogóle można nazwać dziennikarzami

        z reguły po dużym wypadku jedynka w faktzaitung jest taka:

        Zgnij w więzieniu, morderco !

        tym razem mamy relacje wstrząśniętego ojca i głęboką myśl, o tym ,
        że życie jest przewrotne.
        • webaholic i to dziala 28.02.08, 23:54

          krokodyle lzy ojca robią wrażenie. Dzis słyszałem jak opowiadali sobie znajomi,
          ckliwą historię o biednym Zientarskim, którego syn o mało sie nie zabił. trzeba
          im było wytłumaczyć dlaczego , tak ich zakreciął opowieśc zrozpaczonego taty.
          obseerwator napisał:

          > o ile ich w ogóle można nazwać dziennikarzami
          >
          > z reguły po dużym wypadku jedynka w faktzaitung jest taka:
          >
          > Zgnij w więzieniu, morderco !
          >
          > tym razem mamy relacje wstrząśniętego ojca i głęboką myśl, o tym ,
          > że życie jest przewrotne.
          • obseerwator problem zientarskich to nie mój problem 28.02.08, 23:57
            ale hipokryzja środowiska dziennikarskiego dzisiaj jest porażająca
      • januszz4 Brak wyobraźni 29.02.08, 00:22
        Ciekawe jakie samopoczucie mają teraz urzędasy o ograniczonym
        ptasim móżdżku a będący odpowiedzialni za stan nawierzchni w tym
        miejscu. W normalnym kraju w sytuacji zagrożenia wynikającego z
        uszkodzonej jezdni, natychmiast zmknięto by ten odcinek i szybko
        zlikwidowano muldę. Tymczasem u nas stawia się znak ostrzegawczy i
        liczy kolejne ofiary pomstując na ich brawurę i głupotę. LUDZIE!!!!
        to jest chore, Polacy są chyba rzeczywiście kompletnie pozbawieni
        wyobraźni. Przecież kierowcy jacy są tacy są, to jest prawo
        wielkich liczb. W tej kilkumilionowej rzeszy ludzi mających prawo
        jazdy zawsze znajdą się kierowcy szaleńcy, bezrozumni. I
        odpowiedzialni za stan drogi muszą to wziąść pod uwagę. Prewencja
        jest zawsze najlepszym sposobem na unikanie problemów i nieszczęść.
        Już z chwilą pojawienia się tego garbu należało natychmiast go
        usunąć, tym bardziej, że ten odcinek drogi może prowokować takich
        właśnie szaleńców do szybkiej jazdy. Nie musiało dojść do tych
        wypadków, także tych sprzed 2-3 lat. Ktoś powinien pójść siedzieć za
        to, że już po tamtych wypadkach nic nie zrobiono z tą nawierzchnią.
        Jest taka japońska metoda zwana "Poka-yoke" którą stosuje się m.in.
        przy projektowaniu wyrobów. Zakłada się w niej, że wyrób należy tak
        skonstruować, żeby był odporny na głupotę użytkownika, żeby przez
        nieuwagę, czy brak odpowiednich umiejętności użytkownik nie mógł go
        łatwo zepsuć lub zniszczyć. I w tym przypadku powinno być podobnie.
        Droga publiczna, na której powszechnie wiadomo, że wielu kierowców
        jeździ z prędkościami znacznie powyżej dozwolonych, że zdarzały się
        tam już wypadki, musi być w dobrym stanie. Potem dopiero można
        stawiać tam fotoradary zniechęcające do łamania przepisów, karać i w
        inny sposób przywoływać do porządku. Oczywiście to w niczym nie
        usprawiedliwia bezpośredniego sprawcę wypadku. Ale władze są od
        tego, żeby myśleć i zapobiegać takim sytuacjom. Ale jak się ma kurzy
        móżdżek....
        • obseerwator chłopie - co ty gadasz 29.02.08, 07:53
          jacy urzędasy

          jest znak ograniczenia do 50 ? jest

          jechali 200 ? prawdopodobnie jechali coś koło tego

          to po co dziennikarze szopki odstawiają
          • wujaszek_joe Re: chłopie - co ty gadasz 29.02.08, 08:04
            też mnie to odrzuca. gazeta też pisze kto to zientarski, zmarły (zabity?)
            dziennikarz jest na drugim planie bo nie tak znany.
            o starym Zientarskim i reklamowaniu pzu może sobie daruję bo nie czas na to
        • lisa2 Re: Brak wyobraźni 29.02.08, 08:55
          Uważam, że ten odcinek jezdni powinien zostać oznakowany Policyjnymi
          Taśmami - tak jak to jest robione przez prokuraturę, w celu
          zachowania miejsca zbrodni w nienaruszonym stanie - wypadku
          lotniczego, czy innych miejsc zdarzeń. Ten odcinek powinien zostać
          niezmieniony i ogrodzony (wyjęty z ruchu) aż do zakończenia
          dochodzenia sądowego i wydania wyroku. Do tego czasu mogą wejść tam
          drogowcy i na całej drodze zbudować poprzeczne garby na tej drodze,
          najlepiej co 100 metrów. Podobne garby (tak jak to się robi na
          drogach osiedlowych w Warszawie) powinny być wbudowane w
          nowobudowane Atostrady w Polsce.
          • koham.mihnika.copyright mozna grubo pomalowac w poprzek (pasy) 29.02.08, 08:59
            samochod wjezdza z duza szybkoscia i zaczyna trzasc jak cholera.
            Drugim razem juz wjezdza powoli. I o to chodzi.
    • koham.mihnika.copyright wystarczy poczytac dzial moto w giewu. 29.02.08, 08:55
      w samochodzie licza sie tylko osiagi. bezpieczny samochow bez odjazdu jest
      degradowany do 3 ligi.
      niestety, zbyt wielu umyslowo porabanych onanizuje sie samochodzikami.
      Zal mi tych, ktorzy nie zdaza ucuec sprzed ich kol.

      Na pozytywna nute-jest szansa, ze ten pan juz nigdy do samochodu nie wsiadzie.
      Cmentarze sa pelne niezastapionych ludzi.
    • kola Re: Dziennik.pl za faktem o wypadku 29.02.08, 16:37
      Łukasz Warzecha "Fakt":

      Wypadek Macieja Zientarskiego to festiwal niebywałej hipokryzji. Zadawałem sobie
      dzisiaj pytanie, jak wyglądałyby komentarze i wiadomości w mediach, gdyby za
      kierownicą nie siedział właśnie Zientarski, ale jakiś anonimowy Jan Pipsztycki.
      Pewnie byłaby mowa o głupocie, brawurze, potencjalnym, a i faktycznym zabójcy.
      Ale ponieważ uczestnikiem zdarzenia był znany dziennikarz, więc mamy tylko pełne
      troski opowieści o jego stanie zdrowia i apele w Antyradiu o krew.
      Owszem, życzę Maciejowi Zientarskiemu powrotu do zdrowia. Po to, żeby mógł
      stanąć przed sądem i odpowiadać za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz
      sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym. Mam nadzieję, że
      dostanie wyrok niezbyt wysoki, ale bez zawieszenia oraz straci na zawsze prawo
      jazdy.
      Ja nie mam oporów. Zientarskiego nie znałem, solidarności zawodowej tu nie czuję
      żadnej. Może dlatego, że Puławską jeżdżę w tamtym miejscu niemal codziennie i
      dreszcz mnie przechodzi na myśl, co by było, gdybym się tam znalazł w chwili,
      gdy młody Zientarski miał omamy, że jest na torze wyścigowym. Mogę zatem napisać
      wprost: Maciej Zientarski zachował się jak idiota bez kontaktu z
      rzeczywistością. Za kierownicą sportowego samochodu był potencjalnym mordercą
      przypadkowych ludzi. Jest człowiekiem niebezpiecznym dla otoczenia. Dla
      publicznego dobra już nigdy nie powinien usiąść za kierownicą. Nigdy.
      W wypadku zginął dziennikarz `Superaka". Miał straszną śmierć, wygląda na to, że
      się spalił. A ja zadaję sobie pytanie, czy był bez winy. Mowę mu odjęło?
      Zientarski, cisnąc gaz, sterroryzował go pistoletem? Czy coś zabroniło mu
      powiedzieć: `Maciek, zwolnij, nie szalej, tu są ludzie dookoła"?
      Zientarski podobno lubił ostrą jazdę. Zastanawiam się, jak to możliwe, że dotąd
      nie stracił prawa jazdy (co być może uratowałoby mu zdrowie, a koledze życie). I
      mam natychmiastową odpowiedź: takich drogowych kretynów widzę wokół siebie
      setki. Są bezkarni, ponieważ polska policja skupia się niemal wyłącznie na
      mierzeniu prędkości (o czym już kiedyś pisałem). Znam w Warszawie kilkanaście
      miejsc, gdzie w godzinach szczytu bezmyślni kretyni łamią przepisy - nie
      przekraczając prędkości - po kilkanaście razy w ciągu minuty. Jedno z nich jest
      tuż obok miejsca, gdzie Zientarski wbił się w słup: niecierpliwi posiadacze
      dobrych aut notorycznie omijają zakorkowany jedyny pas skrętu z Rzymowskiego w
      prawo w Puławską w stronę Piaseczna, przejeżdżając przez powierzchnię wyłączoną
      z ruchu, wprost pod koła samochodów, jadących Puławską. Nigdy nie widziałem tam
      policji. Podobnie jak w innych niebezpiecznych miejscach.
      Zientarski należał do grupy tych, którym się wydaje, że znana gęba upoważnia ich
      do nieliczenia się z nikim i niczym. Gwiazdorska elitka uwielbia chwalić się
      tym, ile kto jechał swoim dobrym autem i jak poradził sobie z zatrzymującą go
      policją. I faktycznie - polscy policjanci mają tendencję do ulegania czarowi
      znanej gęby. `A, pan Maciek. No, no, jechał pan 167 na godzinę. Niech pan trochę
      zwolni i szerokiej drogi". Taki mamy etos służby w drogówce. Gliniarz z małego
      hrabstwa w Stanach zachowałby się dokładnie odwrotnie: gdyby dopadł jakiegoś
      celebryta, wziąłby sobie za punkt honoru nie odpuszczać. Bo nikt mu nie będzie
      rozkazywał na jego terenie. Stąd potem na portalach plotkarskich wieści o
      złapanych na jeździe po pijaku albo łamaniu innych przepisów różnych Bradach
      Pittach i innych Jackach Nicholsonach.
      Na Dzienniku.pl można przeczytać taką informację: współtwórca programu, który
      prowadził Zientarski, niejaki Maciej Pruszyński, beztrosko oznajmia, że `każdy
      mężczyzna mając okazję zasiąść za kierownicą ferrari, zechciałby sprawdzić, ile
      ono pojedzie". Dalej portal pisze, że Pruszyński `nie potępia kierowcy nawet za
      to, że dziennikarz sprawdzał ile pojedzie na ruchliwej i wyboistej ulicy
      Puławskiej".
      Nie znam pana Pruszyńskiego. Szkoda, bo gdybym go znał, to bym go spytał, czy
      pamięta pewnego cwanego faceta, któremu kilka lat temu bardzo spieszyło się zimą
      do pracy. Tak bardzo, że zabił na przystanku autobusowym kilka osób. A może on
      też sprawdzał, ile pojedzie jego focus? A co by powiedział pan Pruszyński, gdyby
      ferrari Zientarskiego pociągnęło za sobą inne auto, którym jechałaby np. rodzina
      z małym dzieckiem? Też byłby taki wyrozumiały?
      Nie oglądałem programów Zientarskiego. Podobno propagował bezpieczną jazdę.
      Okazuje się, że i to była hipokryzja. Z takimi jak on ludźmi jest jak z groźnymi
      przestępcami, którzy nie popełniają przestępstw, póki siedzą w więzieniu.
      Drogowy bandyta nie jest zagrożeniem, jeśli nie może wsiąść za kierownicę. Życzę
      młodemu Zientarskiemu, żeby wykurował się całkowicie. I żeby już nigdy,
      przenigdy nie usiadł za kółkiem. Dla dobra własnego i przypadkowych ludzi dookoła.


      o, w koncu ktos normalny, mimo, ze z Faktu.. a 'wybiurcza' wycieua wszystkie
      komentarze pod artykulami dot. tej sprawy, bo solidarnosc z kolegami-bandytami
      jest dla nich wazniejsza, niz obiektywna prawda i dobro spoueczne - pogratulowac
      hipokryzji..
      • a-wariatka-tanczy Warzecha w Fakcie też to napisał? 29.02.08, 17:43
        Bo ten tekst jest w salonie

        lukaszwarzecha.salon24.pl/
    • emigrant-ka Re: Dziennik.pl za faktem o wypadku 29.02.08, 17:34
      jesli ktos rozwala sie w taki sposob, to sam daje znac, ze nadaje
      sie do wyeliminowania z puli genetycznej ludzkosci. Ani troszke mi
      takich kolkow nie zal - mniej wariatow na drodze. A jesli okaze sie,
      ze kierowca przezyl, to nie wiem, moze jakies tortury by sie
      przydaly? Przypalanie goracym zelazem? Skoro nie ma szans na to, ze
      dobrowolnie bedzie korzystal z inteligencji, to pozostaja kary
      cielesne. I z pewnoscia odebranie prawa jazdy do konca zycia.
      • hrabia.m.c Re: Dziennik.pl za faktem o wypadku 29.02.08, 20:59
        To jest po prostu zwykły morderca,
        równie dobrze mógł stanąć na skrzyżowaniu i walić z kałacha gdzie popadnie.
    • mmikki Czy to na pewno Zientarski zabił? 29.02.08, 17:48
      w tej chwili usiłuje się zdjąć wine zabójcy z Zientarskiego i uczynienia
      zabitego pasażera kierowcą - "nie wiadomo, kto prowadził" mówi prokuratura
      • atak_bezecny Re: Czy to na pewno Zientarski zabił? 29.02.08, 18:16
        Podobno Zientarski testował ferrari znajomego
        kupione kilka dni wcześniej
        A po rodzaju obrażeń lekarze będą wiedzieli
        kto siedział za kierownicą
      • kola Hipokryci 29.02.08, 18:20
        i czy to nie jest MATACZENIE, koledzy hieno-dziennikarze bandyty za koukiem??
    • elfhelm A ja nie rozumiem tego szumu medialnego... 29.02.08, 18:35
      zdarzył się wypadek i tyle. Po co media się tym zajmują od 2 dni, a sprawa
      trafia na "jedynki".
      • yoma Re: A ja nie rozumiem tego szumu medialnego... 29.02.08, 20:45
        Popieram pogląd

        i pójdę dalej: a kto dał lekarzowi prawo podawać do publicznej wiadomości stan
        zdrowia pacjenta?
    • webaholic młody zientarski z ferrari leczony jest z OC 29.02.08, 20:54
      które my płacimy
      • yoma Re: młody zientarski z ferrari leczony jest z OC 29.02.08, 22:14
        Tak?
        • webaholic 12,5% płacimy w OC więcej na ofiary wypadków 29.02.08, 22:42
          ergo emeryt jeden i drugi i jakiś ojciec i matka płaci za leczenie
          zientarskiego, który sobie w ferrari 200 km poczynał
    • wikul Re: Dziennik.pl za faktem o wypadku 29.02.08, 22:20
      Dobrze to wszystko podsumował Warzecha z "Faktu".

      wiadomosci.onet.pl/1,15,11,41069599,111629720,4604541,0,forum.html
      • obseerwator tja, szkoda tylko, że to w salonie24, a nie w fakt 29.02.08, 22:51
        zajtung ten tekścik się ukazał.

        to są dopiero himalaje hipokryzji
        • wikul Re: tja, szkoda tylko, że to w salonie24, a nie w 29.02.08, 23:09
          obseerwator napisał:

          > zajtung ten tekścik się ukazał.
          >
          > to są dopiero himalaje hipokryzji


          Tak ? Nie wiedziałem, ale to jest wymowne.
          • obseerwator Re: tja, szkoda tylko, że to w salonie24, a nie w 01.03.08, 00:09
            kolejne łzy w fakcie:

            Gdyby nie Wy, byłoby nam jeszcze ciężej. Dziękuję - mówił wczoraj
            wzruszony Włodzimierz Zientarski. Ojciec rannego w wypadku Macieja
            Zientarskiego przeżywa teraz ciężkie chwile przy łóżku syna -
            czytamy w "Fakcie".

            Wiadomość o wypadku spadła na Włodzimierza Zientarskiego jak grom z
            jasnego nieba. W środę w nocy jego syn rozbił sie w ferrari na
            jednej z głównych arterii Warszawy. Z ogromną prędkością uderzył w
            betonowe filary wspierające wiadukt. Na miejscu zginął
            dziennikarz "Super Expressu", Jarosław Zabiega.
            --------

            Żeby nie było - ma zrozumienie dla bólu ojca i osobiście wspólczuje
            mu, ale P. Warzecha odrobinę uczciwości - to do Pana mam pretensje.

            Pański tekst z salonu jest trafny i prawdziwy. Niech ma Pan odrobinę
            odwagi i ku przestrodze dla innych opublikuje go Pan w Fakcie
            • obseerwator rozsądny artykuł, ale z dziennika nie faktu 01.03.08, 00:12
              www.dziennik.pl/wydarzenia/article131784/Zientarski_sam_jest_sobie_winien.html
            • obseerwator Przepraszam Pana Warzechę 01.03.08, 00:14
              jest już na dzienniku tekst z faktu - podobny do tego z salonu:

              www.dziennik.pl/wydarzenia/article132104/Warzecha_Zientarski_gnal_jak_pirat_drogowy.html


              Przywróciło mi to trochę wiary w rzetelne dziennikarstwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka