wikul
25.03.08, 00:21
Przestrzeń wokół Jarosława Kaczyńskiego przypomina rozchodzącą się
we wszystkich kierunkach falę uderzeniową. Taką jak po wybuchu bomby
jądrowej. Zmiata ona wszystko i wszystkich. Tak o poprzednim
premierze mówi jego bliski współpracownik. I dodaje, że po przejściu
fali uderzeniowej zapada niesamowita cisza, kompletna pustka. Czy
bodaj najbardziej charyzmatycznego i najinteligentniejszego
polskiego polityka po 1989 r. dotknął wirus samozagłady? Czy
Jarosław Kaczyński chce być tragiczną postacią, która przegrywa
wszystko, co wcześniej osiągnęła? Przegrywa, ale ma poczucie
absolutnej racji.
www.wprost.pl/ar/126206/Koniec-Kaczynskiego/