Dodaj do ulubionych

Tajemnica Stanislawa Lema...

IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 09:11
... czyli fragment z ksiazki, do ktorej sie obecnie NIE przyznaje.
Zobaczmy wiec, dlaczego?
Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
Rozdział “Karol Włodzimierz Wilk”
Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach litych
jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptakow,
naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane z
kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytkierm,
oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsniace
samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowaniem
odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant znikl,
jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t na
zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wojska.
Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca obok
kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.

Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kroku.
Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
- Hej, co, to za wies?
Nie odpowiedzial od razu.
- To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil oficer,
w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
- Spokoj! – krzyknal wydluzajac krok. – Polak? – spytal Karola.
- Polak.

Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czola.
Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo nie
gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
(Koniec fragmentu)
Przeczytajmy jeszcze raz!
"Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
oswietlaly slady jej przemarszu".
Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.

Jedyny komentarz, to chyba, ze:
1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
stylista i jeszcze lepszym narratorem...
Kagan
02/01/2002
Obserwuj wątek
    • __jw Re: Tajemnica Stanislawa Lema... 02.01.02, 09:51
      Kagan pisał:
      >Na raze koncze wiec swa dzialalnosc, ale moge kiedys wrocic...

      długo nie wytrzymałeś bez publicznośći co?

      > ... czyli fragment z ksiazki, do ktorej sie obecnie NIE przyznaje.
      > Zobaczmy wiec, dlaczego?
      > Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
      > Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
      > Rozdział "Karol Włodzimierz Wilk"
      > Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach litych
      > jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptakow,
      > naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
      > odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
      > luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
      > szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane z
      > kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytkierm,
      >
      > oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsniace
      > samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowaniem
      > odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
      > piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant znikl,
      >
      > jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
      > opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t na
      > zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
      > karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wojska.
      >
      > Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
      > zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca obok
      > kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
      > ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
      > bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.
      >
      > Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
      > Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kroku.
      > Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
      > czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
      > glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
      > krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
      > zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
      > - Hej, co, to za wies?
      > Nie odpowiedzial od razu.
      > - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil oficer,
      >
      > w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
      > - Spokoj! - krzyknal wydluzajac krok. - Polak? - spytal Karol
      > a.
      > - Polak.
      >
      > Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czola.
      > Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
      > ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo nie
      > gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
      > p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
      > (Koniec fragmentu)
      > Przeczytajmy jeszcze raz!
      > "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
      > oswietlaly slady jej przemarszu".
      > Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
      > Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.
      >
      > Jedyny komentarz, to chyba, ze:
      > 1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
      > 2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
      > naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
      > stylista i jeszcze lepszym narratorem...
      > Kagan
      > 02/01/2002

      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 09:55
        __jw napisał(a):

        > Kagan pisał:
        > >Na raze koncze wiec swa dzialalnosc, ale moge kiedys wrocic...
        >
        > długo nie wytrzymałeś bez publicznośći co?

        Teraz w Australii sezon ogorkowy, uniwersytety pozamykane na przyslowiowe
        4 spusty, a pogoda w Melbourne marnawa, wiec co ma robic?
        Stukam sobie na klawiaturze... Nie musisz tego czytac zreszta!
        Kagan

        Fragment z ksiazki, do ktorej sie obecnie S. Lem NIE przyznaje.
        Zobaczmy wiec, dlaczego?
        Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
        Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
        Rozdział "Karol Włodzimierz Wilk"

        > > Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach lit
        > ych
        > > jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptako
        > w,
        > > naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
        > > odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
        >
        > > luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
        >
        > > szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane
        > z
        > > kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytk
        > ierm,
        > >
        > > oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsnia
        > ce
        > > samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowanie
        > m
        > > odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
        > > piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant z
        > nikl,
        > >
        > > jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
        > > opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t n
        > a
        > > zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
        > > karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wo
        > jska.
        > >
        > > Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
        > > zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca
        > obok
        > > kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
        > > ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
        > > bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.
        > >
        > > Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
        >
        > > Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kro
        > ku.
        > > Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
        > > czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
        > > glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
        > > krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
        > > zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
        > > - Hej, co, to za wies?
        > > Nie odpowiedzial od razu.
        > > - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil of
        > icer,
        > >
        > > w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
        > > - Spokoj! - krzyknal wydluzajac krok. - Polak? - spytal Karol
        > > a.
        > > - Polak.
        > >
        > > Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czo
        > la.
        > > Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
        > > ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo
        > nie
        > > gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
        > > p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
        > > (Koniec fragmentu)
        > > Przeczytajmy jeszcze raz!
        > > "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
        > > oswietlaly slady jej przemarszu".
        > > Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
        > > Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.
        > >
        > > Jedyny komentarz, to chyba, ze:
        > > 1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
        > > 2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
        > > naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
        > > stylista i jeszcze lepszym narratorem...
        > > Kagan
        > > 02/01/2002
        >

        • Gość: siedem Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.tgory.pik-net.pl 02.01.02, 15:40
          kagan
          a może porozmawiamy o nicku "quickly"? lewy śmieciuchu.
          7,01
          • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 18:03
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            > kagan
            > a może porozmawiamy o nicku "quickly"? lewy śmieciuchu.
            > 7,01

            SPIERDALAJ WYPIERDKU SYJONISTCZNY Z MEGO WATKU!
            (Przykro mi ze musze uzywac jedynego slownictwa, ktore ty rozumiesz).
            Kagan

    • andrzejg Re: Tajemnica Stanislawa Lema... 02.01.02, 11:56
      Myślałem ,że przeczytałem wszystkie powieści Lema.
      A tu masz.
      Tej nie dojrzałem , bo pewnie nie była na półce s-f.
      Ciekaw jestem na ile sparzenie się rzeczywistością spowodował
      przejście w świat fantazji.

      Pozdrawiam
      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 16:37
        andrzejg napisał(a):
        Myślałem ,że przeczytałem wszystkie powieści Lema.
        A tu masz.
        Tej nie dojrzałem , bo pewnie nie była na półce s-f.
        Ciekaw jestem na ile sparzenie się rzeczywistością spowodował
        przejście w świat fantazji.

        K:
        1. Nie przejmuj sie. Ja ostatecznie spedzilemm kilka lat na
        dokladnym badaniu tworczosci Lema. A i tak ten wlasnie fragment
        przypomnial mi kolega-lemolog z innego uniwerku...
        2. Lem zajal sie SF bo dostal zamowienie na napisanie
        "Astronautow". Ta powiesc byla sukcesem rynkowym, wiec Lem
        zaczal pisac w tym gatunku. Ale zawsze chcialbyc pisarzem
        tzw. glownego nurtu. Zreszta mu calkiem niezle szlo, tyle ze
        czasy byly dziwne, i trzeba bylo takie powiesci pisac "pod partie".
        Zreszta uwazam, ze Lem byl najlepszy jako piszarz SF. Powiesci
        wspolczesne pisalo kilku jemu rownych, zas SF nikt, nawet na zachodzie
        (no, moze P.K. Dick).
        pozdrawiam
        Kagan
        PS: Jak masz ochote, to zapytaj sie samego Lema:
        lem@pro.onet.pl

        > Pozdrawiam

      • Gość: Beny DO: andrzejg IP: 213.68.127.* 13.02.02, 12:44
        andrzejg napisał(a):

        > Myślałem ,że przeczytałem wszystkie powieści Lema.
        > A tu masz.
        > Tej nie dojrzałem , bo pewnie nie była na półce s-f.
        > Ciekaw jestem na ile sparzenie się rzeczywistością spowodował
        > przejście w świat fantazji.

        A "Szpital przeminienia" (czy jakos tak) - obrzydlistwo o wojnie
        Lem to nie tylko SF.
        Beny
    • Gość: t Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 20:59
      Lem niechętnie przyznaje się dziś także do socrealistycznych "Astronautów". A
      właściwie nie tyle się nie przyznaje, co nie zezwala na ich wznowienia (o ile
      mi wiadomo). Lem ma tez zdaje się na koncie jakieś koszmarne socrealistyczne
      próbki dramatyczne. Bądźmy szczerzy - gdyby powyciągac takie trupy z szaf, to
      który z "autorytetów moralnych" by się ostał?
      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.arts.monash.edu.au 03.01.02, 04:07
        Gość portalu: t napisał(a):

        > Lem niechętnie przyznaje się dziś także do socrealistycznych "Astronautów".
        K: A takze "Obloku Magellana" czy kolekcji "Sezam"...

        A właściwie nie tyle się nie przyznaje, co nie zezwala na ich wznowienia (o ile
        > mi wiadomo).
        Tylko w Polsce. W Niemczech, za (wtedy) mocne DM pozwalal nie tak dawno...

        Lem ma tez zdaje się na koncie jakieś koszmarne socrealistyczne
        próbki dramatyczne.
        Stylistycznie niezle, tyle ze ta wymowa ideologiczna... Mowa oczywiscie o "Yacht 'Paradise'",
        z Romaem Chazarskim (czy cos podobnego)...

        Bądźmy szczerzy - gdyby powyciągac takie trupy z szaf, to który z "autorytetów moralnych" by się ostał?
        K: Mam nadzieje, ze zaden... Chyba ,ze ktos publicznie oglosi, ze zaluje za swe bledy...
        Kagan
      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.its.rmit.edu.au 29.01.02, 03:06
        Gość portalu: t napisał(a):

        > Lem niechętnie przyznaje się dziś także do socrealistycznych "Astronautów". A
        > właściwie nie tyle się nie przyznaje, co nie zezwala na ich wznowienia (o ile
        > mi wiadomo). Lem ma tez zdaje się na koncie jakieś koszmarne socrealistyczne
        > próbki dramatyczne. Bądźmy szczerzy - gdyby powyciągac takie trupy z szaf, to
        > który z "autorytetów moralnych" by się ostał?
        JACHT "PARADISE"....
    • koziolek_matolek Re: Tajemnica Stanislawa Lema... 02.01.02, 22:15
      ciekawe
      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 03.01.02, 07:40
        koziolek_matolek napisał(a):

        > ciekawe

        Niestety...
    • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 08.01.02, 12:58
      Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

      A pamietacie takie opowiadanie Lema z lat 50
      (Chyba w zbiorze SEZAM - K.)
      o tym jak w Ameryce wynaleziono specjalną maszyne do oceniania postawy
      patriotycznej, której twórca został dzień po jej publicznej prezentacji
      za jakiś dowcip wypowiedziany po pijaku postawiony przed komisją ds. badania
      działalności antyamerykańskiej i skazany przez własną maszynę na 8 lat
      więzienia (maszyna przesłuchała go przedtem w sposób jako żywo
      przypominający procesy moskiewskie)...
      K: Z drugiej strony podobne procesy byly wtedy tez i w USA.
      Stad np. Charlie Chaplin opuscil Hollywood...

      Nie chodzi o to że to (i inne temu podobne rzeczy) Lem napisał,
      tylko o to że w odróżnieniu od wielu innych nie rozliczył się nigdy w
      żadnej formie z tego etapu swego życia i twórczości, tylko konsekwentnie
      udaje, że go nie było. To rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne.
      K: Najgorzej, ze krytyka go tez kryje. Ja, za napisanie prawdy
      o Lemie, zostalem ukarany przez prof. Jazrebskiego (UJ)
      przetrzymywaniem mej rozprawy poprzez prawie rok, po ktorej
      napisal wstretna recenzje, zupelnie NIE na temat (bo NIE mial sie
      do czego przyczepic)...

      PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo pochodzący z
      przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie", sam
      kompletnie apolityczny, zawiera wstęp, z którego jednoznacznie wynika, że
      jeszczze wtedy Lem solidaryzował się z obozem radzieckim
      przeciw "Imperializmowi amerykańskiemu"...
      K: Co mu pozniej NIE przeszkodzilo wziac forsy od CIA i wyjechac
      na poczatku lat 1980tych do Berlina Zach. i Wiednia...
      Kagan
      =====
      • Gość: Alcest Szanowny Nieszczęsny Ośle! IP: 195.117.2.* 29.01.02, 14:56
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Gość portalu: Miedź Br napisał(a):
        >
        > A pamietacie takie opowiadanie Lema z lat 50
        > (Chyba w zbiorze SEZAM - K.)
        > o tym jak w Ameryce wynaleziono specjalną maszyne do oceniania postawy
        > patriotycznej, której twórca został dzień po jej publicznej prezentacji
        > za jakiś dowcip wypowiedziany po pijaku postawiony przed komisją ds. badania
        > działalności antyamerykańskiej i skazany przez własną maszynę na 8 lat
        > więzienia (maszyna przesłuchała go przedtem w sposób jako żywo
        > przypominający procesy moskiewskie)...
        > K: Z drugiej strony podobne procesy byly wtedy tez i w USA.
        > Stad np. Charlie Chaplin opuscil Hollywood...
        >
        > Nie chodzi o to że to (i inne temu podobne rzeczy) Lem napisał,
        > tylko o to że w odróżnieniu od wielu innych nie rozliczył się nigdy w
        > żadnej formie z tego etapu swego życia i twórczości, tylko konsekwentnie
        > udaje, że go nie było. To rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne.
        > K: Najgorzej, ze krytyka go tez kryje. Ja, za napisanie prawdy
        > o Lemie, zostalem ukarany przez prof. Jazrebskiego (UJ)
        > przetrzymywaniem mej rozprawy poprzez prawie rok, po ktorej
        > napisal wstretna recenzje, zupelnie NIE na temat (bo NIE mial sie
        > do czego przyczepic)...
        >
        > PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo pochodzący z
        > przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie", sam
        > kompletnie apolityczny, zawiera wstęp, z którego jednoznacznie wynika, że
        > jeszczze wtedy Lem solidaryzował się z obozem radzieckim
        > przeciw "Imperializmowi amerykańskiemu"...
        > K: Co mu pozniej NIE przeszkodzilo wziac forsy od CIA i wyjechac
        > na poczatku lat 1980tych do Berlina Zach. i Wiednia...
        > Kagan
        > =====


        Muszę przyznać, Drogi Inteligentny Inaczej Kolego, że przy czytaniu tak
        wybitnych autorów jak Ty budzi się we mnie dreszcz omal że metafizyczny.
        Parafrazując filozofa: "Głupota tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie"...
        Pomijając nawet Twoje oszołomstwo i zupełny brak logiki (oskarżasz Lema o to,
        że...nie wydaje swoich wczesnych, naznaczonych socrealizmem dzieł; rozumiem, że
        dobrze byłoby, gdyby je wydawał?) tudzież elementarnej wiedzy o zarówno historii
        tamtych lat w ogólności, jak i autora o którym podobno spłodziłeś rozprawę w
        szczególności (w tamtych latach praktycznie niemożliwe było publikowanie
        czegokolwiek bez koncesji ideologicznych; i dlatego, kiedy Lemowi nie chciano
        wydać "Szpitala Przemienienia", musiał uzupełnić go o część "ideologiczną",
        tworząc "Czas nieutracony"). Ale jak może człowiek, który deklaruje, że miał coś
        wspólnego z literaturą, zdradzać podobny brak elementarnej umiejętności
        rozumienia czegokolwiek wykraczającego poza poziom "Janka Muzykanta"? Poczytaj
        sobie, ofiaro systemu edukacji, ostatnie zdania Wstępu do "Pamiętnika
        znalezionego w wannie"; a wtedy, po długich i ciężkich mękach, być może zdołasz
        zrozumieć, że wstęp ten był tylko przykrywką mającą pozwolić przemycić przez
        cenzurę treść samej książki - ideologicznie kontrowersyjną, co jednak cenzorzy na
        szczęście przepuścili, reprezentując en masse podobny poziom intelektu co Ty. I
        Ty śmiesz jeszcze narzekać na to, że Jarzębski przetrzymał Ci przez rok rozprawę?
        Przecież w ogóle nie powinien dopuścić Cię do obrony; niestety, okazał się zbyt
        litościwy dla dwójkowicza...
        Ktoś podobny Tobie wnikliwością i poziomem wiedzy o literaturze (może zresztą Ty
        we własnej osobie; wybacz, zwykle nie zawracam sobie głowy nickami oszołomów)
        jakiś czas temu dokonał na forum rewelacyjnego odkrycia, że Miłosz w czasie wojny
        napisał wiersz proradziecki. Oczywiście, chodziło o zamaskowany z powodów
        cenzuralnych wiersz antyradziecki (efekt uzyskiwało się po przestawieniu wersów).
        Gdy ja i parę innych osób wytknęliśmy autorowi jego głupotę, ten rzecz jasna nie
        przyznał się do błędu, tylko dyskretnie opuścił wątek. Ciekawe, czy i Ty tak
        postąpisz (choć nie, odwołuję; nic związane z Twoją osobą nie ma prawa być
        określone jako ciekawe).
        Co do CIA sponsorującego Lema; najlepiej donieś o tym Lepperowi, chłopczyku. Na
        pewno znajdziecie wspólny język.
        • Gość: Alcest Re: Szanowny Nieszczęsny Ośle! IP: 195.117.2.* 30.01.02, 18:28
          Daję wątek na wierzch dla uwidocznienia głupoty Kagana (gdyby ktoś mógł mieć
          jeszcze jakieś wątpliwości...).
    • Gość: Kagan Patrz tez: IP: *.lib.latrobe.edu.au 22.01.02, 05:17
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: Kagan Re: Patrz tez: IP: *.lib.latrobe.edu.au 22.01.02, 05:22
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

        Na razie sa tylko Astronauci, ale wkrotce...
        • Gość: Kagan Re: Patrz tez: IP: *.its.rmit.edu.au 29.01.02, 03:07
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
          >
          > Na razie sa tylko Astronauci, ale wkrotce...

          Teraz sa tez:
          OBLOK MAGELLANA
          SEZAM
          JACHT PARADISE
          CZAS NIEUTRACONY
      • Gość: Kagan poprawny adres strony o Lemie: IP: *.lib.latrobe.edu.au 22.01.02, 06:06
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

        • Gość: Kagan Re: poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:25
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.netscape.co
          > m/ljkel2/lem01.html</a>
          >
          Sprawdzalem, dziala!
          • Gość: kagan Re: poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:30
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.
            > netscape.co
            > > m/ljkel2/lem01.html</a>
            > >
            > Sprawdzalem, dziala!
            Na razie zajalem sie tymi tytulami:
            - Astronauci (The Astronauts)
            - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
            - Sezam (Sesame)
            - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

            Pozdrowienia od Kagana!

            • Gość: Kagan Na pewno poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:33
              mywebpage. netscape.com/ljkel2/lem01.html
              Sprawdzalem, dziala!
              Na razie zajalem sie tymi tytulami:
              - Astronauci (The Astronauts)
              - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
              - Sezam (Sesame)
              - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

              Pozdrowienia od Kagana!
              • Gość: Kagan Re: Na pewno poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:37
                Jeszcze raz, bo HTML mi Adas psuje!
                <a href="mywebpage. netscape.com/ljkel2/lem01.html" </a>
                Sprawdzalem, dziala!
                Na razie zajalem sie tymi tytulami:
                - Astronauci (The Astronauts)
                - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
                - Sezam (Sesame)
                - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

                Pozdrowienia od Kagana!

                • Gość: Kagan Re: Na pewno poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:39
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  Jeszcze raz, bo HTML mi Adas psuje!
                  mywebpage. netscape.com/ljkel2/lem01.html
                  Sprawdzalem, dziala!
                  Na razie zajalem sie tymi tytulami:
                  - Astronauci (The Astronauts)
                  - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
                  - Sezam (Sesame)
                  - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

                  Pozdrowienia od Kagana!
                  >

                  • Gość: Kagan Re: Na pewno poprawny adres strony o Lemie: IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:41
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    > Jeszcze raz, bo HTML mi Adas psuje!
                    mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
                    > Sprawdzalem, dziala!
                    > Na razie zajalem sie tymi tytulami:
                    > - Astronauci (The Astronauts)
                    > - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
                    > - Sezam (Sesame)
                    > - Czas Nieutracony (Time Not Lost)
                    >
                    > Pozdrowienia od Kagana!
                    > >
                    >

    • pius01 Kagan klamie! 28.01.02, 03:48
      Zauwazylem, ze osobnik podpisujacy sie"Kagan" pisze swe klamstwa z roznych adresow w Australii.
      Proponuje wiec, aby zablokowac, przynajmniej tymczasowo, wszystkie adresy z Australii, aby sie ten
      zboczeniec wiecej nie dostal na to forum! Z Australii i tak pisze malo ludzi, wiec niewielka niewygoda
      byla by tym zablokowaniem spowodowana. Mozna by zreszta zrobic wyjatki dla niektorych adresow,
      tak, aby "Kagan", ta sliska gnida, sie nie mogl znow przeslizgnac na to forum!
      Co Wy na to?
      Prosze napisac na pius01@poczta.gazeta.pl
      Hej!
    • Gość: ??? Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.arts.monash.edu.au 28.01.02, 09:16
      Tadeusz Kotarbinski
      Kurs logiki dla prawnikow
      Warszawa: PWN, 1961 (wyd. V)
      Rozdzial XVIII - ERYSTYKA (str. 186-7)


      FORTELE NIELOJALNE

      Jednak trzeba przyznac, ze stosowanie do sporu ogo1nych zasad walki prowadzi nieraz na grunt
      sliski moralnie. Do ogo1nych chwytow walki nalezy np. wprowadzanie przeciwnika w b1ad i
      wciaganie go ta droga w pulapke. I otoz bezceremoniaIny erysta nie zawaha sie uzyc podobnej taktyki,
      jezeli spodziewa sie po niej doraznego sukcesu. Sztuczek nierzeteInych erystyka ma poczet niemaly.
      Duzo mowic o rzeczach rozmaitych, aby oszolomic sluchaczy, wytworzyc zamet w umyslach i lowic ryby
      w metnej wodzie korzystajac z dezorientacji i zmeczenia. Praktykowac przeto umysIne odbieganie od
      tematu i wdawanie sie w wywody nie majace nic do rzeczy. Zamiast mowic o tym, o co spor sie toczy,
      nierzeteIny erysta zaczyna tedy opowiadac to i owo, rozwijac zbedne analizy interpretacyjne etc. i stara
      sie zgubic watek w gaszczu komplikacji, aby niepostrzezonym przeslizgiem skierowac uwage
      uczestnikow debaty na taka dziedzine mozliwego rozstrzasania, w ktorej czuje sie on panem sytuacji.
      Kiedy indziej mowca korzysta z trudnej do uchwycenia wie1oznacznosci wyrazow i przemyka sie w ten
      sposob na teren dla siebie korzystniejszy. A wreszcie nie gardzi srodkami natury emocjonalnej.
      Osaczony, stara sie zamacic bezstronny sad grona orzekajacego lub sprawnosc myslowa
      przeciwnika, badz szydzac z jego wywodow, badz imputujac mu zle i dyskwalifikujace motywy. Juz nie
      tresc tego, co glosi przeciwnik, ale sama jego osoba staje sie przedmiotem oskarzen, wytaczanych
      na domiar zlego, nawet jesli sa czasem prawdziwe, nie dlatego, ze sa prawdziwe, lecz wlasnie bez
      wzgledu na ich slusznosc lub nieslusznosc. Celem jest dorazne wygranie sporu przez zohydzenie
      przeciwnika. Szermuje sie argumentami, zwanymi teraz pospolicie argumentami ad hominem. Autora
      tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad hominem, i argumentum ad personam. Pierwszy
      rodzaj argumentacji - to powolywanie sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba rozstrzygajaca;
      idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub grono stanowiace zmuszala do uznania cennej
      dla nas, a niekorzystnej dla przeciwnika konkluzji. Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie
      nierzetelne dopiero wtedy, kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie podzielajac, udaje, ze je
      podziela, aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast argumentum ad personam jest zawsze
      czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu. To jest wlasnie szermowanle osadami
      negatywnymi, nie pozostajacymi w rzeczowym zwiazku ze sprawa, a majacymi za przedmiot osobe
      przeciwnika.

      • Gość: Lucyfer Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.arts.monash.edu.au 29.01.02, 09:24
        HA! HA!HA!:-)
        • Gość: Dorsai Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.tpi.pl 29.01.02, 17:00
          Ty i Lucyfer...Ty nawet Polnik czy Psotnik nie jesteś. Zresztą, jak mówią
          mądrzy Żydzi: "Demony napastują tylko mądrych ludzi". Kagan - więc tobie to
          nie grozi
          • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.mel.iprimus.net.au 31.01.02, 05:18
            Gość portalu: Dorsai napisał(a):

            > Ty i Lucyfer...Ty nawet Polnik czy Psotnik nie jesteś. Zresztą, jak mówią
            > mądrzy Żydzi: "Demony napastują tylko mądrych ludzi". Kagan - więc tobie to
            > nie grozi

            A ty wiesz, kto jest "Lucipher"?
            Wiesz, co to slowo ZNACZY???
            Kagan czyli Lucyferek...

            • Gość: koala Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.nsw.bigpond.net.au 31.01.02, 06:39
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > A ty wiesz, kto jest "Lucipher"?
              > Wiesz, co to slowo ZNACZY???
              > Kagan czyli Lucyferek...
              >

              ?? A ja myslalem, ze Kagan to tytul wladcy panstwa Chazarow (VII-X wiek), skad
              wywodza sie Zydzi.
              • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 15:36
                Gość portalu: koala napisał(a):

                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                >
                > > A ty wiesz, kto jest "Lucipher"?
                > > Wiesz, co to slowo ZNACZY???
                > > Kagan czyli Lucyferek...
                > >
                >
                > ?? A ja myslalem, ze Kagan to tytul wladcy panstwa Chazarow (VII-X wiek), skad
                > wywodza sie Zydzi.
                K: Ta interpretacja jest tez poprawna, bo Kagan, jak foton, ma
                nature DUALISTYCZNA!
                Pozdr.
    • yidele Re: Tajemnica Stanislawa Lema... 30.01.02, 19:17
      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
      dzial=0511&forum=50&wid=944593&aid=944617&pole=podpis&sort=data&nrFor=50&furl=on
      &fhost=on&fabs=on&tekst=yidele&col=met&max=10&forum=50%20target=


      Stanisław Lem
      Artykuł pt. "Imperializm na Marsie":

      Autorzy amerykańskich Sc-Fc traktują elementy otaczającej ich
      kapitalistycznej rzeczywistości jako po wiek wieków dane, stałe i niezmienne.
      Jednym z takich świętych, nienaruszalnych tabu jest własność prywatna, tak tedy
      podnoszą ją do rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej
      podstawach usiłując wznosić swoje wymarzone utopie. Wynik tego eksperymentu już
      nie zależy od nich i jest całkowicie jednoznaczny: otrzymujemy w taki sposób
      obłędne, przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, ponieważ
      egzystujący w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w ogóle
      dróg rozwoju i przedłużenie w przyszłość jego stosunków społecznych prowadzi do
      nikąd. To stwierdzenie jest jednakowo ważne dla opowieści artystycznie
      najgorszych i najlepszych, tyle, że najgorsze są bardziej sprzeczne
      wewnętrznie, nielogiczne i zakłamane, lecz piętno rzeczywistości wyciska się
      nieubłaganie również i na nich, albowiem pisarz nie może wyjść poza
      społeczeństwo i tworzyć w oderwaniu od nurtujących je problemów; jeśliby tak
      uczynił, to nie powstanie ani dobra literatura ani zła, ale żadna. W takich
      warunkach w ogóle nie można by pisać. Na przykładzie amerykańskiej fantastyki
      naukowej dostrzegamy, że przyjmując jako założenia kapitalistycznym stosunki
      produkcji i własności nie sposób stworzyć godnej człowieka perspektywy
      przyszłości świata. Całkowicie odmiennie rzecz przedstawia się w
      społeczeństwie, budującym socjalizm. Z niego wszystkie drogi prowadzą w
      przyszłość i dlatego przed pisarzem - twórcą fantastyki naukowej otwierają się
      tu oszałamiające swym bogactwem horyzonty. Gdy jednak pisarz stara się być
      głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy rządzącej państwa
      imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się obrazy walczących
      ze sobą planet, martwych, zrytych kraterami bombowych grobów, zboczeń
      seksualnych na wszystkich możliwych światach, obrazy społeczeństwa rządzonego
      terrorem i przekupstwem przed którego potwornością zbawić może tylko ucieczka w
      obłęd lub śmierć... Ale to przecież nie jest wcale fantazja, to przecież znowu -
      jeszcze raz - dzisiejsza Ameryka... i czy nie miałem racji, mówiąc o realnych
      treściach fantastyki naukowej.

      Artykuł ukazał się w "ŻYCIU LITERACKIM"" w 1953 roku

      • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.mel.iprimus.net.au 31.01.02, 05:16
        yidele napisał(a):

        > www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
        > dzial=0511&forum=50&wid=944593&aid=944617&pole=podpis&sort=data&nrFor=50&furl=o
        > n
        > &fhost=on&fabs=on&tekst=yidele&col=met&max=10&forum=50%20target=
        >
        >
        > Stanisław Lem
        > Artykuł pt. "Imperializm na Marsie":
        >
        > Autorzy amerykańskich Sc-Fc traktują elementy otaczającej ich
        > kapitalistycznej rzeczywistości jako po wiek wieków dane, stałe i niezmienne.
        > Jednym z takich świętych, nienaruszalnych tabu jest własność prywatna, tak tedy
        >
        > podnoszą ją do rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej
        > podstawach usiłując wznosić swoje wymarzone utopie. Wynik tego eksperymentu już
        >
        > nie zależy od nich i jest całkowicie jednoznaczny: otrzymujemy w taki sposób
        > obłędne, przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, ponieważ
        > egzystujący w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w ogóle
        > dróg rozwoju i przedłużenie w przyszłość jego stosunków społecznych prowadzi do
        >
        > nikąd. To stwierdzenie jest jednakowo ważne dla opowieści artystycznie
        > najgorszych i najlepszych, tyle, że najgorsze są bardziej sprzeczne
        > wewnętrznie, nielogiczne i zakłamane, lecz piętno rzeczywistości wyciska się
        > nieubłaganie również i na nich, albowiem pisarz nie może wyjść poza
        > społeczeństwo i tworzyć w oderwaniu od nurtujących je problemów; jeśliby tak
        > uczynił, to nie powstanie ani dobra literatura ani zła, ale żadna. W takich
        > warunkach w ogóle nie można by pisać. Na przykładzie amerykańskiej fantastyki
        > naukowej dostrzegamy, że przyjmując jako założenia kapitalistycznym stosunki
        > produkcji i własności nie sposób stworzyć godnej człowieka perspektywy
        > przyszłości świata. Całkowicie odmiennie rzecz przedstawia się w
        > społeczeństwie, budującym socjalizm. Z niego wszystkie drogi prowadzą w
        > przyszłość i dlatego przed pisarzem - twórcą fantastyki naukowej otwierają się
        > tu oszałamiające swym bogactwem horyzonty. Gdy jednak pisarz stara się być
        > głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy rządzącej państwa
        > imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się obrazy walczących
        >
        > ze sobą planet, martwych, zrytych kraterami bombowych grobów, zboczeń
        > seksualnych na wszystkich możliwych światach, obrazy społeczeństwa rządzonego
        > terrorem i przekupstwem przed którego potwornością zbawić może tylko ucieczka w
        >
        > obłęd lub śmierć... Ale to przecież nie jest wcale fantazja, to przecież znowu
        > -
        > jeszcze raz - dzisiejsza Ameryka... i czy nie miałem racji, mówiąc o realnych
        > treściach fantastyki naukowej.
        >
        > Artykuł ukazał się w "ŻYCIU LITERACKIM"" w 1953 roku
        >

        Kagan:
        Znam! wysle ci kopie jaka ten artykul wywolal odpowiedz w USA...
        Kagan

        • Gość: Mr Lem Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.arts.monash.edu.au 01.02.02, 09:59
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > yidele napisał(a):
          >
          > > <a href="https://www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
          > </a>
          > > dzial=0511&forum=50&wid=944593&aid=944617&pole=podpis&sort=data&nrFor=50&f
          > url=o
          > > n
          > > &fhost=on&fabs=on&tekst=yidele&col=met&max=10&forum=50%20target=
          > >
          > >
          > > Stanisław Lem
          > > Artykuł pt. "Imperializm na Marsie":
          > >
          > > Autorzy amerykańskich Sc-Fc traktują elementy otaczającej ich
          > > kapitalistycznej rzeczywistości jako po wiek wieków dane, stałe i niezmien
          > ne.
          > > Jednym z takich świętych, nienaruszalnych tabu jest własność prywatna, tak
          > tedy
          > >
          > > podnoszą ją do rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej
          > > podstawach usiłując wznosić swoje wymarzone utopie. Wynik tego eksperyment
          > u już
          > >
          > > nie zależy od nich i jest całkowicie jednoznaczny: otrzymujemy w taki spos
          > ób
          > > obłędne, przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, poniew
          > aż
          > > egzystujący w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w og
          > óle
          > > dróg rozwoju i przedłużenie w przyszłość jego stosunków społecznych prowad
          > zi do
          > >
          > > nikąd. To stwierdzenie jest jednakowo ważne dla opowieści artystycznie
          > > najgorszych i najlepszych, tyle, że najgorsze są bardziej sprzeczne
          > > wewnętrznie, nielogiczne i zakłamane, lecz piętno rzeczywistości wyciska s
          > ię
          > > nieubłaganie również i na nich, albowiem pisarz nie może wyjść poza
          > > społeczeństwo i tworzyć w oderwaniu od nurtujących je problemów; jeśliby t
          > ak
          > > uczynił, to nie powstanie ani dobra literatura ani zła, ale żadna. W takic
          > h
          > > warunkach w ogóle nie można by pisać. Na przykładzie amerykańskiej fantast
          > yki
          > > naukowej dostrzegamy, że przyjmując jako założenia kapitalistycznym stosun
          > ki
          > > produkcji i własności nie sposób stworzyć godnej człowieka perspektywy
          > > przyszłości świata. Całkowicie odmiennie rzecz przedstawia się w
          > > społeczeństwie, budującym socjalizm. Z niego wszystkie drogi prowadzą w
          > > przyszłość i dlatego przed pisarzem - twórcą fantastyki naukowej otwierają
          > się
          > > tu oszałamiające swym bogactwem horyzonty. Gdy jednak pisarz stara się być
          >
          > > głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy rządzącej państwa
          > > imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się obrazy walcz
          > ących
          > >
          > > ze sobą planet, martwych, zrytych kraterami bombowych grobów, zboczeń
          > > seksualnych na wszystkich możliwych światach, obrazy społeczeństwa rządzon
          > ego
          > > terrorem i przekupstwem przed którego potwornością zbawić może tylko uciec
          > zka w
          > >
          > > obłęd lub śmierć... Ale to przecież nie jest wcale fantazja, to przecież z
          > nowu
          > > -
          > > jeszcze raz - dzisiejsza Ameryka... i czy nie miałem racji, mówiąc o realn
          > ych
          > > treściach fantastyki naukowej.
          > >
          > > Artykuł ukazał się w "ŻYCIU LITERACKIM"" w 1953 roku
          > >
          >
          > Kagan:
          > Znam! wysle ci kopie jaka ten artykul wywolal odpowiedz w USA...
          > Kagan
          >
          Mr Lem goes to the TOP!

          • Gość: TOP Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 02.02.02, 02:50
            mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
            • Gość: GO-LEM! Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 05.02.02, 12:36
              TO THE TOP!
    • pius01 Re: Tajemnica Stanislawa Lema... 06.02.02, 02:50
      Lem to Chazar, Stalinista,
      a na starosc on korzysta,
      z glupkow takich co nie mysla,
      wiec peany na czesc pisza,
      ludzi z gruntu nieuczciwych,
      ale nie ma sie co dziwic,
      bo te glupki to polaczki,
      a to narod nader chwacki,
      ale za to niezbyt madry,
      wierzy w gusla, modne prady,
      a nie spojrzy dookola,
      i stad rzadzi nim pierdola,
      z Watykanu staruch glupi,
      co rodakow niezle lupi!

    • kwojtyla Jak Stanislaw Lem mogl to napisac? 06.02.02, 06:24
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > ... czyli fragment z ksiazki, do ktorej sie obecnie NIE przyznaje.
      > Zobaczmy wiec, dlaczego?
      > Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
      > Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
      > Rozdział “Karol Włodzimierz Wilk”
      > Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach litych
      > jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptakow,
      > naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
      > odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
      > luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
      > szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane z
      > kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytkierm,
      >
      > oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsniace
      > samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowaniem
      > odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
      > piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant znikl,
      >
      > jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
      > opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t na
      > zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
      > karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wojska.
      >
      > Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
      > zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca obok
      > kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
      > ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
      > bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.
      >
      > Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
      > Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kroku.
      > Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
      > czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
      > glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
      > krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
      > zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
      > - Hej, co, to za wies?
      > Nie odpowiedzial od razu.
      > - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil oficer,
      >
      > w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
      > - Spokoj! – krzyknal wydluzajac krok. – Polak? – spytal Karol
      > a.
      > - Polak.
      >
      > Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czola.
      > Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
      > ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo nie
      > gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
      > p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
      > (Koniec fragmentu)
      > Przeczytajmy jeszcze raz!
      > "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
      > oswietlaly slady jej przemarszu".
      > Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
      > Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.
      >
      > Jedyny komentarz, to chyba, ze:
      > 1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
      > 2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
      > naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
      > stylista i jeszcze lepszym narratorem...
      > Kagan
      > 02/01/2002

      Oj wstyd, Panie Lem!
      Gdyby pan byl katolikiem to bym pana ekskomunikowal!
      O. Sw.

      • Gość: Kagan Re: Jak Stanislaw Lem mogl to napisac? IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 02:56
        kwojtyla napisał(a):

        > Gość portalu: Kagan napisał(a):
        >
        > > ... czyli fragment z ksiazki, do ktorej sie obecnie NIE przyznaje.
        > > Zobaczmy wiec, dlaczego?
        > > Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
        > > Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
        > > Rozdział “Karol Włodzimierz Wilk”
        > > Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach lit
        > ych
        > > jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptako
        > w,
        > > naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
        > > odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
        >
        > > luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
        >
        > > szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane
        > z
        > > kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytk
        > ierm,
        > >
        > > oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsnia
        > ce
        > > samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowanie
        > m
        > > odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
        > > piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant z
        > nikl,
        > >
        > > jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
        > > opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t n
        > a
        > > zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
        > > karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wo
        > jska.
        > >
        > > Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
        > > zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca
        > obok
        > > kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
        > > ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
        > > bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.
        > >
        > > Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
        >
        > > Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kro
        > ku.
        > > Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
        > > czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
        > > glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
        > > krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
        > > zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
        > > - Hej, co, to za wies?
        > > Nie odpowiedzial od razu.
        > > - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil of
        > icer,
        > >
        > > w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
        > > - Spokoj! – krzyknal wydluzajac krok. – Polak? – spytal
        > Karol
        > > a.
        > > - Polak.
        > >
        > > Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czo
        > la.
        > > Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
        > > ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo
        > nie
        > > gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
        > > p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
        > > (Koniec fragmentu)
        > > Przeczytajmy jeszcze raz!
        > > "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
        > > oswietlaly slady jej przemarszu".
        > > Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
        > > Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.
        > >
        > > Jedyny komentarz, to chyba, ze:
        > > 1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
        > > 2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
        > > naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
        > > stylista i jeszcze lepszym narratorem...
        > > Kagan
        > > 02/01/2002
        >
        > Oj wstyd, Panie Lem!
        > Gdyby pan byl katolikiem to bym pana ekskomunikowal!
        > O. Sw.
        >
        K: jak widac, napisal i dal do druku!

        • Gość: Kagan Fraszka na Lema! IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 14:17
          Staszek Lem kiedy byl mlody,
          to pozeral tluste lody,
          chalwe i inne przysmaki,
          zarlok byl zen nie byle jaki...
          Kiedy Staszek zas studiowal,
          wtedy zadko cos notowal,
          wiersze pisal, poematy,
          lecz nie chwalil sie do taty,
          by go ojciec nie strofowal,
          tylko dalej finansowal...
          Kiedy Stasio skonczyl studia,
          wtedy zamiast isc do pracy,
          zaczal bawic sie w pisarza...
          Socrealizm mu sie zdarzyl!
          Zamiast siedziec se na plazy,
          zaczal on komunizm chwalic,
          jako nowa, swiecka wiare!
          A gdy Stalin oddal ducha,
          wtedy przyszla nan posucha...
          Zorientowal sie Stanislaw,
          ze juz nowa pora przyszla!
          Kiedy zas komunizm upadl,
          przypudrowal Stasio trupa,
          "Czlowiek z Marsa" mu na imie!
          I zdarzylo mu sie przy mnie,
          przyznac sie do bledow pewnych,
          i pomylek, chociaz zwiewnych,
          lecz na pewno nieprzystojnych,
          medrcu co sie madrzy w kolo,
          wiec choc mi juz niewesolo,
          ale prawde o nim pisze,
          chociaz chor krytyki slysze!
          Ale co tam!
          Prawda gora!
          Nie okryje sie Lem chmura,
          Nie ucieknie przed Kaganem,
          nawet gdyby byl on panem,
          na swych wlosciach podkrakowskich,
          to ma juz za stare kosci,
          by Kagana zwiesc na strone,
          gdzie czekaja nan zlozone,
          te pulapki znakomite...
          Spuszcza Lem swoj nos na kwinte,
          i do nory swej ucieka,
          tej daleko, hen za rzeka...
          Bo Kagana sie on boi,
          i ta mysla niepokoi,
          ze go Kagan zdemaskuje,
          wie Lem, ze on oszukuje,
          czytelnikow swoich wiernych,
          lecz niestety raczej biernych...
          Lecz Kagana NIE oszuka,
          Kagan to jest chytra sztuka!
          Kagan


    • Gość: Galba Lem zawsze lubił pisać androny... IP: 213.17.161.* 07.02.02, 14:30
      Stanisław Lem
      Artykuł pt. "Imperializm na Marsie" ("Życie Literackie" 1953):

      Autorzy amerykańskich Sc-Fc traktują elementy otaczającej ich kapitalistycznej
      rzeczywistości jako po wiek wieków dane, stałe i niezmienne. Jednym z takich
      świętych, nienaruszalnych tabu jest własność prywatna, tak tedy podnoszą ją do
      rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej podstawach usiłując
      wznosić swoje wymarzone utopie. Wynik tego eksperymentu już nie zależy od nich
      i jest całkowicie jednoznaczny: otrzymujemy w taki sposób obłędne,
      przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, ponieważ egzystujący
      w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w ogóle dróg rozwoju
      i przedłużenie w przyszłość jego stosunków społecznych prowadzi do nikąd. To
      stwierdzenie jest jednakowo ważne dla opowieści artystycznie najgorszych i
      najlepszych, tyle, że najgorsze są bardziej sprzeczne wewnętrznie, nielogiczne
      i zakłamane, lecz piętno rzeczywistości wyciska się nieubłaganie również i na
      nich, albowiem pisarz nie może wyjść poza społeczeństwo i tworzyć w oderwaniu
      od nurtujących je problemów; jeśliby tak uczynił, to nie powstanie ani dobra
      literatura ani zła, ale żadna. W takich warunkach w ogóle nie można by pisać.
      Na przykładzie amerykańskiej fantastyki naukowej dostrzegamy, że przyjmując
      jako założenia kapitalistycznym stosunki produkcji i własności nie sposób
      stworzyć godnej człowieka perspektywy przyszłości świata. Całkowicie odmiennie
      rzecz przedstawia się w społeczeństwie, budującym socjalizm. Z niego wszystkie
      drogi prowadzą w przyszłość i dlatego przed pisarzem - twórcą fantastyki
      naukowej otwierają się tu oszałamiające swym bogactwem horyzonty. Gdy jednak
      pisarz stara się być głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy
      rządzącej państwa imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się
      obrazy walczących ze sobą planet, martwych, zrytych kraterami bombowych grobów,
      zboczeń seksualnych na wszystkich możliwych światach, obrazy społeczeństwa
      rządzonego terrorem i przekupstwem przed którego potwornością zbawić może tylko
      ucieczka w obłęd lub śmierć... Ale to przecież nie jest wcale fantazja, to
      przecież znowu - jeszcze raz - dzisiejsza Ameryka... i czy nie miałem racji,
      mówiąc o realnych treściach fantastyki naukowej.

      • Gość: Kagan Re: Lem zawsze lubił pisać androny... IP: *.arts.monash.edu.au 08.02.02, 09:22
        Gość portalu: Galba napisał(a):

        > Stanisław Lem
        > Artykuł pt. "Imperializm na Marsie" ("Życie Literackie" 1953):
        >
        > Autorzy amerykańskich Sc-Fc traktują elementy otaczającej ich kapitalistycznej
        > rzeczywistości jako po wiek wieków dane, stałe i niezmienne. Jednym z takich
        > świętych, nienaruszalnych tabu jest własność prywatna, tak tedy podnoszą ją do
        > rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej podstawach usiłując
        > wznosić swoje wymarzone utopie. Wynik tego eksperymentu już nie zależy od nich
        > i jest całkowicie jednoznaczny: otrzymujemy w taki sposób obłędne,
        > przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, ponieważ egzystujący
        >
        > w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w ogóle dróg rozwoju
        > i przedłużenie w przyszłość jego stosunków społecznych prowadzi do nikąd. To
        > stwierdzenie jest jednakowo ważne dla opowieści artystycznie najgorszych i
        > najlepszych, tyle, że najgorsze są bardziej sprzeczne wewnętrznie, nielogiczne
        > i zakłamane, lecz piętno rzeczywistości wyciska się nieubłaganie również i na
        > nich, albowiem pisarz nie może wyjść poza społeczeństwo i tworzyć w oderwaniu
        > od nurtujących je problemów; jeśliby tak uczynił, to nie powstanie ani dobra
        > literatura ani zła, ale żadna. W takich warunkach w ogóle nie można by pisać.
        > Na przykładzie amerykańskiej fantastyki naukowej dostrzegamy, że przyjmując
        > jako założenia kapitalistycznym stosunki produkcji i własności nie sposób
        > stworzyć godnej człowieka perspektywy przyszłości świata. Całkowicie odmiennie
        > rzecz przedstawia się w społeczeństwie, budującym socjalizm. Z niego wszystkie
        > drogi prowadzą w przyszłość i dlatego przed pisarzem - twórcą fantastyki
        > naukowej otwierają się tu oszałamiające swym bogactwem horyzonty. Gdy jednak
        > pisarz stara się być głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy
        > rządzącej państwa imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się
        >
        > obrazy walczących ze sobą planet, martwych, zrytych kraterami bombowych grobów,
        >
        > zboczeń seksualnych na wszystkich możliwych światach, obrazy społeczeństwa
        > rządzonego terrorem i przekupstwem przed którego potwornością zbawić może tylko
        >
        > ucieczka w obłęd lub śmierć... Ale to przecież nie jest wcale fantazja, to
        > przecież znowu - jeszcze raz - dzisiejsza Ameryka... i czy nie miałem racji,
        > mówiąc o realnych treściach fantastyki naukowej.
        >
        >
        Patrz tez: mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
        Kagan
    • Gość: Kagan Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.arts.monash.edu.au 12.02.02, 05:51
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: Go-LEM Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 12:28
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.netscape.co
        > m/ljkel2/lem01.html</a>

      • Gość: Go-LEM Re: Tajemnica Stanislawa Lema... IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 12:28
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.netscape.co
        > m/ljkel2/lem01.html</a>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka