wlodzimierz.ilicz
02.05.08, 20:04
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5174917.html
Donald, jedną po drugiej, ściąga z siebie prospołeczne szatki.
Już gotowy jest plan przypisania pracownika do miejsca pracy, bez
względu na jego rzadkie ale niekiedy bardzo ważne, prywatne potrzeby.
Np. kiedy będzie musiał pójść do wenerologa - musi poinformować o
tym szefa.
Gdy Donald będzie w ten sposób kontynuował striptiz, w pewnym
momencie społeczeństwo odkryje, że "król jest nagi" a PO skończy tak
jak jego duchowi rodzice: UW i AWS - z zerem poparcia wyborczego.