a-wariatka-tanczy
03.06.08, 20:02
późno przeczytałam ale warto było:
Wildstein boi się modernizacji, bo uważa, że istnieje prosty związek
między postępem w sferze materialnej, a zmianami w obyczajowości.
Przeanalizował historię Europy i odkrył, że baza kształtuje
nadbudowę, że wybudowanie autostrad kończy się gejowskimi ślubami.
Co zaprowadziło go do wniosku, że groźni są nie lewacy, ale
modernizatorzy. Bo potencjał rewolucyjny mają dziś nie książki
lewaków, ale te nowoczesne wynalazki, owe piekielne drogi,
supermarkety, a zwłaszcza spływające ciepłą wodą krany.
W ten sposób Wildstein twórczo przerobił konserwatyzm. Wrogość do
lewicowych idei została przez niego przeniesiona na cały nowoczesny
świat. Konserwatysta stał się amiszem. Ciekawa to ewolucja, bo
jeszcze na początku lat 90., gdy powrócił z Francji, Wildstein był
innym człowiekiem. Miał silnie porynkowe poglądy, w kwestiach
obyczajowych był liberalny, w kwestii państwa był anarchistą, a
jeśli chodzi tzw. konserwatywne wartości był ich zaprzysięgłym...
wrogiem. Jako były członek loży masońskiej gorąco pragnął triumfu
świeckiego rozumu nad religijnymi przesądami i nad terrorem
obyczaju.
Polska prawica wydawała się Wildsteinowi skansenem. Jednak ponieważ
tylko tu akceptowano jego antykomunizm, przytulił się do prawicowych
środowisk. I dziś, po 15 latach korzystania z konserwatywnej
gościnności, jest nie do poznania. Jakby wyszedł z rąk speców od
Amwaya. Przeprany mózg, z ust wydobywają się drewniane frazesy
konserwatywnej Kasandry, która oznajmia koniec, ale nie jednej Troi,
ale całego zachodniego świata.
Dawny liberał pisze dziś językiem Jerzego Roberta Nowaka.
www.dziennik.pl/opinie/article183995/Nowoczesnosc_i_jej_mesjanistyczni_wrogowie.html