Dodaj do ulubionych

sukces PiSu?

04.07.08, 18:53
Inną kwestią jest poziom debaty publicznej. Coraz ostrzejszy,
spektakularny, gromadzący negatywne emocje, przy jednoczesnym
zatracaniu umiejętności „pięknego różnienia się”.
– Nie bardzo rozumiem, skąd bierze się to zaostrzenie polskiej
debaty, zwłaszcza że przecież napięcia istniały zawsze, były
rozmaite poglądy. Ale te różnice nie przeszkadzały np. w prowadzeniu
dyskusji między profesorami Tischnerem a Świeżawskim, którzy
wprawdzie wyrastali z zupełnie różnych tradycji filozoficznych,
spierali się znacząco, ale umieli zarazem przyjaźnić się. Dziś tego
nie ma. Mam wrażenie, że w jakimś sensie odpowiada za to
brutalizacja polityki. Doszło do tego, że nawet wewnątrz rodziny
sporem, który najsilniej dzieli, jest spór polityczny, co często
wręcz prowadzi do trwałych pęknięć w relacjach rodzinnych. Ludzie
się na siebie obrażają, przestają do siebie mówić. Nigdy wcześniej
tego nie obserwowałem.

Dlaczego polityka budzi takie namiętności?
– Nie chcę oskarżać o to całkowicie Prawa i Sprawiedliwości, ale
wcześniej czegoś takiego nie było. Mam wrażenie, że dwa lata ich
rządów zdemoralizowały sferę debaty publicznej. Owszem, zdarzały się
kłótnie, wojny na górze, spory, ale nie rodziło to tak znaczących i
głębokich pęknięć w relacjach międzyludzkich. Myślę, że Polska, choć
przy obecnych rządach zmienił się nieco nastrój, jest w bardzo
trudnym momencie swoich dziejów.
www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=308
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka