Dodaj do ulubionych

Unijny brukselski beton

02.10.03, 16:26
Gdy odbywało się w naszym kraju referendum, Unia była już tworem
pozbawiającym kraje członkowskie znacznej części ich suwerenności, co
przyznawali także niektórzy entuzjaści naszej akcesji. Kto wtedy akceptował
akcesję - jeśli nie był całkowicie naiwny - akceptował więc zasadnicze
ograniczenia suwerenności" - pisze Ryszard Bugaj w "Rzeczpospolitej".

Krytycznie ocenia także postanowienia z Nicei: "Twierdzono, że jak będziemy
członkami Unii z 27 głosami w jej radzie, to będziemy zdolni do skutecznego
forsowania naszych interesów. To była ocena pozbawiona realizmu. Obecnie, po
referendum, 'stara Unia' postanowiła pozbawić nas nawet złudzeń. To wielki
kłopot dla tych, którzy te złudzenia podtrzymywali, ale to przede wszystkim
demonstracja brutalnej siły liderów Unii, którzy pokazują nam nasze miejsce w
szyku". Już całkiem zdeterminowany wali "z grubej rury" w zakończeniu: "Być
może nawet celowość naszego członkostwa w Unii powinna być ponownie
rozpatrzona, jeżeli nie zdołamy skutecznie przeciwstawić się dyskryminacyjnym
krokom piętnastki".

Chciałoby się spytać: a gdzie to pan był przed referendum? Podobnych
wypowiedzi spotkać można w prasie coraz więcej. Nasze polityczne elity wpadły
widać w jakieś obłąkanie, gdyż czują przez skórę - bardziej lub mniej
świadomie - że przehandlowały naszą suwerenność. W podobnym tonie wypowiadają
się liderzy PIS, PSL, a nawet Platformy Obywatelskiej. Obok pojawia się
jednak mnóstwo wypowiedzi świadczących o szybko rosnącym rodzimym "betonie"
unijnym, który dokonuje niesamowitych łamańców myślowych, byle tylko
uzasadnić, że zapis konstytucyjny jest lepszy od tego z Nicei. Wśród
stachanowców tego skrzydła bryluje znany sekretarz PZPR Marcin Święcicki,
który na łamach "Gazety Wyborczej" poparcie dla konstytucji europejskiej
uzasadnia takiego kalibru dyrdymałami: "Jeśli ktoś zechce się bawić w różne
układanki mające udowodnić, że Polsce będzie trudniej coś przeforsować albo
przed czymś się bronić, to z góry zapowiadamy, że mamy w zanadrzu szereg
układanek udowadniających, że jest odwrotnie, a szczególnie wtedy, kiedy nasz
sąsiad i promotor wejścia do Unii, czyli Niemcy, będzie po naszej stronie".

Zgadza się, towarzyszu sekretarzu, warto czerpać z historii. Wasz poprzedni
promotor - ZSRS, zawsze był po waszej naszej stronie i wszystkie układanki
wam powychodziły. Wyszła nawet ta, dzięki której komunizm ponoć padł, a wy
trwacie. Czego chcieć więcej?!
Obserwuj wątek
    • Gość: Hahaha LPRactwo tlucze antyunijna paranoja ! IP: 130.94.123.* 02.10.03, 16:28
      A zajac sie biednymi dziecmi to nie laska ?
      • oszolom.z.radia.maryja Re: LPRactwo tlucze antyunijna paranoja ! 02.10.03, 16:33
        Gość portalu: Hahaha napisał(a):

        > A zajac sie biednymi dziecmi to nie laska ?

        - a ty od czego jestes? tyle biedy wokól że sami nie jesteśmy w stanie
        wszystkiemu zaradzić taki jest bilans rządów tych których ty popierasz!
        • Gość: Hahaha Re: LPRactwo tlucze antyunijna paranoja ! IP: 130.94.123.* 02.10.03, 16:36
          Ja nie namawiam kobiet do rozmnazania sie jak krolice,
          wiec nie mam w przeciwienstwie do was zadnego obowiazku
          moralnego wobec nich. Niech ludzie robia tyle dzieci na
          ile ich stac. Taka jest moja zasada. Kto ma inna niech
          placi !
    • Gość: Hahaha Tatka ma glowe do interesow ! IP: 168.143.123.* 02.10.03, 16:40
      Kant Rydzyka

      Tatko Rydzyk podstępnie i w oszukańczy sposób wyłudził
      od swoich słuchaczy znaczne pieniądze i świadectwa
      udziałowe. Do przekrętu posłużyła mu bankrutująca
      kolebka "Solidarności" – Stocznia Gdańska. W 1997 r.
      ogłosił zbiórkę pieniędzy na jej ratowanie. Następnie
      rozmyślił się i oddał ludziom szmal, ale tylko tym,
      którzy pisemnie go o to poprosili i potrafili
      udokumentować wpłatę. Szacuje się, że w wyniku tej
      operacji na koncie Radia Maryja pozostało kilka
      milionów złotych w gotówce i świadectwach udziałowych
      PPP. Co tatko Rydzyk zrobił z kasą? Po części udało
      nam się to wyjaśnić w opublikowanym w listopadzie
      ubiegłego roku artykule "Rydzyk na widelcu" ("NIE" nr
      48/2002).

      W październiku 2000 r. trzy prywatne osoby blisko
      związane z zakonem redemptorystów i Radiem Maryja
      skupiły ponad 40 proc. akcji spółki gieł-dowej
      ESPEBEPE. Na czele grupy giełdowych graczy stał
      redemptorysta ojciec Jan Król. Prawa ręka Rydzyka,
      zaufany człowiek od finansów, zwany "kasiarzem"
      rydzyjka. Część (mniej niż połowę) giełdowej gry
      sfinansował Polski Kredyt Bank, który udzielił Królowi
      i jego kompanom pożyczki. Redemptoryści i ich ludzie
      od października 2000 r. zaczęli rządzić giełdową
      spółką. Wprowadzili swoją radę nadzorczą, następnie
      przeprowadzili zmiany w zarządzie. W efekcie trudnych
      do zrozumienia w wymiarze ekonomicznym decyzji spółka
      zbankrutowała. Zanim to się stało, wierzytelność,
      którą miał ojciec Król i jego wspólnicy w Polskim
      Kredyt Banku, została wykupiona przez Radio Maryja.
      Odbyło się to za pośrednictwem należącej do PKP spółki
      Polkombi. Na marginesie można dodać, że interesy z
      Polkombi robił nie tylko ojciec Rydzyk od
      redemptorystów, ale i inny znany biznesmen – Bogusław
      Bagsik od oscylatora. Od transakcji z Polkombi Radio
      Maryja winno zapłacić podatek, lecz tego nie uczyniło.
      O fakcie tym, w ślad za naszym artykułem,
      poinformowaliśmy Prokuraturę Okręgową w Warszawie,
      która nie wszczęła postępowania, jak twierdzi rzecznik
      prokuratury Maciej Kujawski, nie ustalono
      poszkodowanego.
      • oszolom.z.radia.maryja Haha! to jest już spam! 02.10.03, 20:02
        Powinieneś być za to zabanowany!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka