haen1950
02.09.08, 07:43
Plan był prosty. Dwie ofensywy polityczne, zewnętrzna i wewnętrzna
jednocześnie. Jarek usuwa się cień, zwycięstwa i laury mają przypaść
bratu i poprawić jego zdewastowany wizerunek wraz z sondażami. I tak
zawsze idzie do jednego, rodzinnego worka.
Przygotowano i wyciśnięto jak cytrynę prowokację kaukaską,
prawdopodobnie za aprobatą Busha, przyjaciela rodzinki. Przyciśnięto
Tuska do podpisania traktatu o tarczy. Miała być generalna awantura
o szczyt brukselski, ale zdechła bo Tusk rozsądnie ustąpił.
Na froncie wewnętrznym liczono na grubą rozróbę przy pomocy Śniadka
i związków komuszych. Skończyło się na małej zadymie, rozsądny
Broniarz też uchylił się od firmowania awantur. Obchody rocznicy
Solidarności zakończyły się piskiem opłaconych wyjców.
Reasumując - wielka ofensywa Kaczorów utknęła jak szkopy w błocie
pod Verdun.
W sumie mamy już po jesiennym Verdun. A Kaczorek wygląda jak wojenny
jeniec pozbawiony witamin, kalorii i aspiryny.