Dodaj do ulubionych

Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach

IP: 209.234.166.* 22.10.03, 11:41
Wielu z Polakow z pewnoscia nie ma ochoty przyjmowania
w swoich domach ksiezy chodzacych z koleda. Nie ma tez
narazac sie na nieprzyjemne starcie w drzwiach
wlasnego mieszkania z nieproszonym gosciem. Co
pozostaje osobie, ktora nie chce u siebie tzw. wizyty
duszpasterskiej, pod warunkiem, ze w ogole wie ze
wizytowanyjest dom w ktorym mieszka ? Osoba musi
udawac nieobecna, najlepiej przy zgaszonym swietle lub
wybyc z wlasnego mieszkania na czas wizyty. Pukajacemu
do drzwi ksiedzu towarzysza czesto ciekawscy sasiedzi
udzielajacy w dodatku informacji o delikwencie. Jezeli
delikwent ma nieszczescie mieszkac w zdewocialym
srodowisku naraza sie jego niemile komentarze i
sasiedzkie potepienie. Dla swietego spokoju wiec
wpuszcza,musi odpowiadac na ksieze pytania, a czasem
nawet zezwalac na gloszenie przez ksiedza nauk,
ktorych nie ma zamiaru wysluchiwac.Za to wszystko
starym polskim zwyczajem w dodatku placi. Nieproszona
wizyta jest wiec podwojnie nieprzyjemna.
Mysle, ze w wolnym panstwie te sprawy powinny byc
jakos uregulowane, a wizyty duszpasterskie odbywac sie
na wyrazne zyczenie zainteresowanych np. wg zapisow w
parafiach.
Obserwuj wątek
    • etos.solidarnosci [...] 22.10.03, 11:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: DJ Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 195.205.29.* 22.10.03, 11:49
      To dziwne, ale podczas kolendy wcześniej odwiedza mnie grzeczny ministrant,
      który pyta czy chcemy przyjąc księdza, wtedy ja dziękuję i jest po sprawie. Z
      tego co słyszalem iwiem tak jest wszędzie
      • Gość: Miron Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 209.234.160.* 22.10.03, 11:55
        Z tego co wiem, nie. Ksieza zapowiadaja z ambon dzien
        wizyt, a potem pukaja do wszystkich drzwi.
        • Gość: KKK Dlaczego Miron gówno wie? IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.10.03, 10:30
          Czyli że gówno wiesz.Zawsze chodzą wcześniej ministranci i się pytają czy
          chcesz przyjąć księdza.
          • douglasmclloyd Re: Dlaczego Miron gówno wie? 11.01.04, 00:04
            Gość portalu: KKK napisał(a):

            > Czyli że gówno wiesz.Zawsze chodzą wcześniej ministranci i się pytają czy
            > chcesz przyjąć księdza.

            Miron zgasił światło i udwał, że go nie ma. Bał się spotania sam na sam z
            ministrantem.
            • Gość: chala A co ksiadz/ministrant ma do nieproszonych domow IP: *.rdu.bellsouth.net 11.01.04, 22:53
              pukac. Tak czy inaczej, to nie ich sprawa pytac. Maja kosciol, niech tam sie
              pytaja tych co przyjda. Najwieksza zebra tysiaclecia w akcji - KK. A Zydow o
              chciwosc smieci oskarzaja.
              • douglasmclloyd Re: A co ksiadz/ministrant ma do nieproszonych do 11.01.04, 23:27
                Gość portalu: chala napisał(a):

                > pukac. Tak czy inaczej, to nie ich sprawa pytac. Maja kosciol, niech tam sie
                > pytaja tych co przyjda. Najwieksza zebra tysiaclecia w akcji - KK. A Zydow o
                > chciwosc smieci oskarzaja.

                Pukać każdy może.
      • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 11:56
        oczywiście, u mnie też tak jest. Ale zawsze znajdzie się jakiś pierdyknięty
        koleś, który nie wie o czym pisze. Jeszcze tydzień a zacznie opowiadać, że
        księża znaczą czerwoną farbą drzwi, gdzie ich nie wpuszczono.
        • Gość: Miron Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 168.143.113.* 22.10.03, 12:06
          Mieszkalem w Polsce przez wiele lat i wiem jak bylo,
          klerykalny klamco.
          • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:11
            Myśl przygłupie co piszesz. MIESZKAŁEM W POLSCE - kiedy to było? Nie miałem
            racji, że koleś nie wie o czym pisze, azbeściarz.
            • Gość: Miron Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 209.234.157.* 22.10.03, 12:20
              Ty dokladnie potwierdzasz teze o chamstwie polskich
              katolikow.
              • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:26
                Ależ ty jesteś porąbany. A gdzieś ty to znalazł, że ja jestem katolikiem?
          • Gość: debil Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.utaonline.at 26.10.03, 06:49
            facet,jestes pierdzielniety i tyle
        • Gość: fan? Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:11
          Dokładnie tak,chodzi ministrant i pyta czy sobie zyczymy kolede.
          a jesli chodzi o nachodzenie po domach to bardziej irytuja :
          1) swiadkowie jehowy (przynajmniej 5-6 razy do roku)
          2) akwizytorzy wszelkiej masci (1 w tygodniu ,najczesciej w niedzielne
          popołudnie)
          3) zebrzacy o pieniedze czy jedzenie (jak akwizytorzy-w niedziele,wiadomo ze
          wiekszosc ludzi w domach),kiedys dawałem jedzenie ale lezało potem porozwalane
          na klatce (moze w gust kulinarny nie trafiłem?)
          4)roznosiciele ulotek,co prawda nie dzwonią do drzwi ale zostawiaja sterty
          makulatury(mimo wyraznie oznaczonej skrzynki na reklamy i pisemnych prósb o
          niezostawiane ulotek w drzwiach) ba ostatnio jakis chamek nalepił(sic!) mi na
          drzwiach oferte swojej firmy (szklane drzwi na wspólny korytarz),chyba sie do
          niego pofatyguje i tez mu cos nalepie

          • Gość: Miron Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 209.234.166.* 22.10.03, 12:27
            Tych, ktorych wymieniles raczej nikt nie wpuszcza. Poza
            tym swiadkowie Jehowy powinni byc ograniczeni w swoim
            nachodzeniu ludzi. W Zachodnich krajach najpierw
            telefonuja i prosza o spotkanie. Jezeli odmawiasz nie
            przychodza i nie telefonuja wiecej.Wiem to z wlasnego
            doswiadczenia. Skonczylo sie na jednym grzecznym
            telefonie. Za zniszczenie lub zabrudzenie drzwi
            reklamami, masz prawo skarzyc.
            • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:35
              Nie zabieraj azbeściażu głosu w sprawach kraju jak nie masz o nich pojęcia.
              Damy sobię radę z akwizytorami bez twoich rad.
              • Gość: Miron [...] IP: 130.94.107.* 22.10.03, 12:43
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:50
                  Dawaj jeszcze, dawaj co tam jeszcze masz w zanadrzu, emigracjuszu prześwietny,
                  światełko w tunelu ty nasze, gotowe zawsze nieść dobrą radę dla nieudolnych
                  polaczków.
            • Gość: fan? Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:47
              Oczywiscie ,prawie nikt nie wpuszcza wymienionych "nachadzaczy".Natomiast
              prawem kazdego jest ich wpuscic jesli maja na to ochotę,podobnie jak wpuscic
              koledę.Problem z naciskiem społecznym moze gdzies na wsiach i małych
              miasteczkach istnieje ale to juz kwestia obrony własnych przekonań.Znam rodzine
              buddystów zyjacych w malutkiej wiosce.Miło moze nie jest ale szyb im nie
              powybijali a sasiedzi mówia Dzień Dobry.W srodowiskach wielkomiejsckich
              zapewniam Cie nie ma takiego problemu,kto chce to wpuszcza kolede ,kto nie chce
              odmawia i tyle.W tej chwili to raczej ksieza maja problem z koleda bo mało kto
              ich zaprasza niz na odwrót.
              Myslałem ze piszesz o swoim problemie,teraz okazuje ise ze mieszkasz a granica
              i walczysz z koleda w czyims imieniu.Chetnie podyskutuje z ludzmi których
              nekaja koledy i zwiazana z tym presja srodowiskowa ,wpuscic czy nie.ale twój
              problem zdaje sie wydumany.Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
              Co do skarzenia za naklejke na szybie ,to moze w USA jest to normalne i dla
              skarżącego finansowo atrakcyjne.Jak na Polske po prostu smieszne.
              • Gość: Miron Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: 209.234.160.* 22.10.03, 12:56
                Polska to nie tylko wielkie miasta, jak sam mowisz. Sam
                mowisz tez, ze w srodowiskacxh malomiejskich i wiejskich
                problem, ktory opisalem istnieje. Nie mam zamiaru
                walczyc z koleda, bo ona mnie jako tolerancyjnego
                ateiste nie interesuje. Jak zauwazyles moze walcze z
                brakiem tolerancji i nachalnoscia wiary katolickiej w
                Polsce.
                • Gość: a jakże Re: Czy polski katolik musi byc debilem i chamem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:05
                  No toś trafił kulą w płot. Jeszcześ tego nie zauważył? Sranie w bambus i kij w
                  mrowisko tolerancyjny ateisto. Jeżeli masz zamiar walczyć z nietolerancją
                  kościoła katolickiego to przyjedź do kraju i rozwieś sztandar . Twoja tania
                  odwaga zza siedmiu granic jest już nie tylko śmieszna, jest żenująca.
    • Gość: Slon Nie dajcie się kochani prowokować!!! IP: 217.97.129.* 22.10.03, 12:35
    • Gość: jan "Akwizytorom,kolędnikom,sprzedawcom jaj- DZIEKUJEM IP: *.multicon.pl 22.10.03, 12:45
      Taki napis widziałem parę dni temu na drzwiach wejściowych do budynku
      mieszkalnego. Oczywiście że tzw. kolęda jest pretekstem do zebrania kasy. To są
      finansowe "żniwa" dla kleru. Po zakończeniu kolęd dilerzy samochodowi zacierają
      ręce....
      Kiedys czytałem że na Sląsku(Opolskim?) księża nie chodzą po kolędzie i w
      związku z tym nie wymuszaja pieniedzy. Najwyższa pora śląskie zwyczaje
      wprowadzić w całej Polsce.
      • Gość: fan? Re: "Akwizytorom,kolędnikom,sprzedawcom jaj- DZIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:51
        Kase na kolendzie daje kto chce.jest co prawda taki zwyczaj ale przymusu nie
        ma.Jesli ktos uwaza ze powinien dac kase to jego sprawa.
        Chcecie tego zabronic????
    • Gość: ciocia dobra rada Re: Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:05
      Gość portalu: Miron napisał(a):

      > Wielu z Polakow z pewnoscia nie ma ochoty przyjmowania
      > w swoich domach ksiezy chodzacych z koleda.


      I nikt ich do tego nie zmusza. Jeśli wbrew sobie jednak przyjmują, to zmusza
      ich do tego wyłącznie własna hipokryzja.


      Nie ma tez
      > narazac sie na nieprzyjemne starcie w drzwiach
      > wlasnego mieszkania z nieproszonym gosciem.


      Współczujuć należy komuś, kto wizytę ministranta, któremu trzeba tylko
      powiedzieć, że się księdza nie chce jest "nieprzyjemnym starciem".


      Co
      > pozostaje osobie, ktora nie chce u siebie tzw. wizyty
      > duszpasterskiej, pod warunkiem, ze w ogole wie ze
      > wizytowanyjest dom w ktorym mieszka ?



      Pozostaje grzecznie powiedzieć "dziękuję, nie".


      Osoba musi
      > udawac nieobecna, najlepiej przy zgaszonym swietle lub
      > wybyc z wlasnego mieszkania na czas wizyty.


      Dlaczego musi? Wstydzi się tego, że księdza nie chce? Cóż za koszmarna
      hipokryzja. Nie wiedziałam, że ateiści są aż tak zakłamani, że się wolą po
      ciemku ukrywać.



      Pukajacemu
      > do drzwi ksiedzu towarzysza czesto ciekawscy sasiedzi
      > udzielajacy w dodatku informacji o delikwencie.


      Towarzyszą, tłoczą się, zdjęcia robią, palcami wytykają, obgadują, presję
      wywierają, życie obrzydzają.


      Jezeli
      > delikwent ma nieszczescie mieszkac w zdewocialym
      > srodowisku naraza sie jego niemile komentarze i
      > sasiedzkie potepienie.



      Jeżeli delikwent nie ma odwagi bronić swoich poglądów za które sąsiedzi nic mu
      przecież nie zrobią to sam jest sobie winien. Nie słyszałam, żeby ateistom z
      zemsty sąsiedzi na wycieraczki sikali. Nie pojmuję dlaczego zamiast żyć zgodnie
      ze swoimi poglądami ateista musi się przejmować komentarzami sąsiadów, czy
      potrzeba akceptacji jest aż tak wielka, że łatwiej żalić się tutaj, że ksiądz
      przychodzi zamiast po prostu mu podziękować?


      Dla swietego spokoju wiec
      > wpuszcza,musi odpowiadac na ksieze pytania, a czasem
      > nawet zezwalac na gloszenie przez ksiedza nauk,
      > ktorych nie ma zamiaru wysluchiwac.


      Jeśli ktoś jest na tyle obłudny, że woli księdza przyjąć zamiast odmówić, to
      sam jest sobie winien i niech się tu nie żali bo można umrzeć ze śmiechu na ten
      opis szykan i molestowania.


      Za to wszystko
      > starym polskim zwyczajem w dodatku placi.


      Jak wyżej.


      Nieproszona
      > wizyta jest wiec podwojnie nieprzyjemna.



      Potrójnie. Ta trzecia nieprzyjemność to ta, że wizytowany nie jest w stanie
      wykrzesać z siebie odwagi wystarczającej do grzecznego odmówienia księdzu - i
      to musi bardzo boleć, ta świadomość własnej niemocy w starciu z (także własnym)
      zakłamaniem.


      > Mysle, ze w wolnym panstwie te sprawy powinny byc
      > jakos uregulowane, a wizyty duszpasterskie odbywac sie
      > na wyrazne zyczenie zainteresowanych np. wg zapisow w
      > parafiach.



      Tak, trzeba to jednoznacznie rozwiązać, żeby tchórz, który się boi księdzu w
      drzwiach powiedzieć "nie, dziękuję, do widzenia" nie musiał siedzieć po ciemku
      ani - o zgrozo! - przyjmować księdza ze strachu przed armią sąsiadów uzbrojoną
      w oskarżycielskie palce. A jak już to uregulujemy, trzeba się wziąć za kolejne
      poważne problemy jakim muszą stawiać czoła ateiści. Na przykład autobusy
      jeżdżące koło kościołów, zwłaszcza na wioskach i w małych miasteczkach.
      Przejeżdża taki autobus koło kościoła, pasażerowie się przeżegnują a biedny
      ateista znowu czuje na sobie wzrok wszystkich i potworną presję, której czasami
      ulega i gwałcąc swoje sumienie też się żegna. To jest bardzo poważny problem,
      który rozwiązać może tylko zmiana tras autobusów, żeby koło kościołów nie
      przejeżdżały, ewentualnie zaciemnienie okien, żeby pasażerowie nie wiedzieli,
      że mijają kościół.
      • Gość: debil Re: Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach IP: *.utaonline.at 26.10.03, 06:52
        swietny tekst ! gratuluje !
        swiat jest jednak pelen kretynow i wspaniale to opisales. Doskonale sie czyta
        ten tekst. Dziekuje.
      • Gość: Palnick Re: Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach IP: *.stenaline.com 26.10.03, 10:08
        Zgadzam się z ciocią w kazdym zdaniu. Mam tylko jedna uwagę. Ateista to
        człowiek odrzucający istnienie boga i tylko tyle to znaczy. Ty piszesz o
        ludziach odrzucających kosciół, hierarchię, obyczaj kolendowania po domach. Nie
        musi to być to samo.
        • kataryna.kataryna Re: Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach 26.10.03, 15:25
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Zgadzam się z ciocią w kazdym zdaniu. Mam tylko jedna uwagę. Ateista to
          > człowiek odrzucający istnienie boga i tylko tyle to znaczy. Ty piszesz o
          > ludziach odrzucających kosciół, hierarchię, obyczaj kolendowania po domach.
          Nie
          >
          > musi to być to samo.



          Wiem, że to nie musi być to samo, z rozpędu napisało mi się nieprecyzyjnie ale
          nie to jest najważniejsze. Można sobie za tego "ateistę"
          podstawić "antyklerykała" lub "ludziach odrzucających kosciół, hierarchię,
          obyczaj kolendowania po domach" (chociaż to akurat będzie dość niewygodne w
          czytaniu).
      • Gość: züberman Ciociudobrarado, spłaszczyłaś problem IP: *.biaman.pl 28.10.03, 13:53
        To wszystko fajbnie brzmi, ale czemu zarzucasz "ateistom" hipokryzję i
        zakłamanie? Presja sąsiadów, presja księdza - to naprawdę może istnieć. Nie
        chodzi o to, czy "ateista" będzie odważny czy nie i odmówi lub nie wizycie.
        Ważne jest, że taka sytuacja istnieje, że jak odmówi- to może się spotkać z
        niechęcią sąsiadów, z którymi ma do czynienia na co dzień, oraz - "karą" ze
        strony parafii, która w przyszłości odmówi np. miejsca na cmentarzu dla osoby z
        rodziny, która okazała się "ateistyczną". Słyszałaś o przypadkach
        takiej "zemsty"? Ja tak. Więc jako hipokryzję odczytuje Twoje uwagi o
        tchórzostwie i hipokryzji tych, co nie mają ochoty na rozmowę z księdzem, która
        zresztą najczęściej nawet rozmową nie jest, bo rzadko z którym wizytującym dom
        księdzem można serio pogadać.
        • kataryna.kataryna Re: Ciociudobrarado, spłaszczyłaś problem 28.10.03, 14:11
          Gość portalu: züberman napisał(a):

          > To wszystko fajbnie brzmi, ale czemu zarzucasz "ateistom" hipokryzję i
          > zakłamanie? Presja sąsiadów, presja księdza - to naprawdę może istnieć. Nie
          > chodzi o to, czy "ateista" będzie odważny czy nie i odmówi lub nie wizycie.
          > Ważne jest, że taka sytuacja istnieje, że jak odmówi- to może się spotkać z
          > niechęcią sąsiadów, z którymi ma do czynienia na co dzień, oraz - "karą" ze
          > strony parafii, która w przyszłości odmówi np. miejsca na cmentarzu dla osoby
          z
          >
          > rodziny, która okazała się "ateistyczną". Słyszałaś o przypadkach
          > takiej "zemsty"? Ja tak. Więc jako hipokryzję odczytuje Twoje uwagi o
          > tchórzostwie i hipokryzji tych, co nie mają ochoty na rozmowę z księdzem,
          która
          >
          > zresztą najczęściej nawet rozmową nie jest, bo rzadko z którym wizytującym
          dom
          > księdzem można serio pogadać.



          Nie zarzucam tchórzostwa ateistom, tylko tym, którzy nie mają odwagi bronić
          swoich poglądów gdy grozi im za to ledwie krzywy wzrok sąsiadów. A zakłamanie
          tym, którzy wolą siedzieć po ciemku niż odmówić a potem się żalą na forum.
    • Gość: lEń Re: Koleda czyli nachodzenie ludzi w ich domach IP: *.g-net.pl 26.10.03, 09:38
      a u mnie w miasteczku na poludniu polski (diecezja tarnowska) oprocz tego ze
      zawsze chodzi ministrant i pyta czy sobie zyczymy kolendy, to jest zakaz
      dawania ksiedzu kasy przy okazji wizyty i to przestrzegany, jak ktos chce to
      daje w niedziele na tace w kopercie z napisem: "kolenda"
      • Gość: soren Re: Panowie, po co te nerwy? IP: 209.234.166.* 26.10.03, 10:01
        Czlowieczek, ktory zaczal ten watek, to zwykly prowokatorek - mozliwe, ze
        mieszkajacy nawet w Polsce. Piszac posty uzywa tzw. "anonymizer-a" - platnego
        lub free przez miesiac, dajacego "amerykanskie" IP. Wlaczylem go rowniez
        (czego nie robie} dla sprawdzenia IP.
        • Gość: albert baza danych IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.10.03, 15:41
          Koledy nie przyjmuję. Byłem u proboszcza po jakies zaświadczenie.

          A on otworzył zeszyt ("baza danych")
          i przeczytał, co w którym roku mu odpowdziałem
          gdy "wpraszał się" na koledę.
          Było to DOKŁADNIE DOSŁOWNIE zapisane.
          • Gość: debil Re: baza danych IP: *.utaonline.at 11.01.04, 22:27
            i mial racje.
            • Gość: Niebo Re: baza danych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 22:28
              debile do nieba!
    • matt23 Do mojego domu nigdy nie przychodzi :) 26.10.03, 16:03
      Wpuszczanie obcej osoby do domu, ktora zwyczajnie inwigiluje nie wydaje sie byc
      rozsadnym pomyslem.

      Z drugiej strony wysluchiwanie nauk ksiedza moze byc calkiem dobra rozrywka :)
      • Gość: Puchatek Re: Do mojego domu nigdy nie przychodzi :) IP: *.jezuici.pl 28.10.03, 12:36
        A propos dobrych rad.
        Jeśli ktoś nie chce (na stałe) księdza po kolędzie, i nie chce narażac się na
        te "potworności", o których pisze Miron, wystarczy pójść (zadzwonić, napisać)
        do parafii i zadeklarować, że pod tym a tym adresem mieszkają osoby nie
        życzące sobie odwiedzin kapłana. Kropka. Zapewniam, że każdy ksiądz to
        uszanuje.
        Co do forsy - w mojej parafii co roku proboszcz ogłasza, że księża chodzący po
        kolędzie NIE PRZYJMUJĄ żadnych datków. Jeśli ktoś chce złożyć ofiarę - może
        zrobić to w kancelarii lub anonimowo wpłacić pieniądze na konto parafii.
        • Gość: jezuita Do mojego domu nigdy nie przychodzi. Bo tam jest? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 23:53
          IP* jezuici.pl :)))))
    • Gość: Lex Chcącym wykreślić swoje dane z rejestru KK . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 20:44
      Jak wystąpić z kościoła katolickiego?

      W jaki sposób osoba ochrzczona we wczesnym dzieciństwie, po dojściu do
      pełnoletniości może wystąpić z kościoła katolickiego? Pytanie to słyszałem
      parokrotnie. Kiedyś zostało postawione pani adwokat mającej dyżur w nocnym
      programie "Radia dla Ciebie" przez jednego z dzwoniących słuchaczy i słuchacz
      ten nie otrzymał odpowiedzi.
      Wyjaśniam więc, jakie kroki winna podjąć zainteresowana osoba. Pierwszą rzeczą,
      której należy się dowiedzieć jest informacja o tym, na terenie której diecezji
      położona jest parafia, w której przyjmowało się chrzest. W świadectwie chrztu
      jest zawsze wymieniona nazwa właściwej parafii. Następne kroki polegają na
      zdobyciu adresu właściwej miejscowo kurii metropolitalnej i napisanie
      stosownego listu. Najlepiej taki list jest kierować na ręce kanclerza kurii,
      bądź ewentualnie biskupa ordynariusza. List taki, jak wszelką urzędową
      korespondencję dobrze jest wysłać jako przesyłkę poleconą z potwierdzeniem
      odbioru. W wysyłanym liście należy poinformować o tym, że osoba występująca z
      kościoła posiada dwóch świadków. Muszą to być osoby pełnoletnie i pełnoprawni
      członkowie kościoła katolickiego. Wskazane jest podanie nazwisk i adresów
      zamieszkania świadków. Świadkowie powinni się liczyć z tym, że podane o nich
      informacje mogą być sprawdzane w parafiach, w których aktualnie zamieszkują.
      Osoba występująca może załączyć kserokopię świadectwa chrztu. Można obok
      własnego aktualnego adresu podać nazwę i adres parafii, w której się
      zamieszkuje. Znany jest mi przypadek zbierania informacji o osobie, która
      pragnęła być skreślona z listy ochrzczonych. Przypuszczam, że czyniono to po
      to, by dowiedzieć się, czy list taki napisała osoba w pełni samodzielna i
      zdolna do składania oświadczeń woli (zdrowa i zrównoważona psychicznie). Po
      otrzymaniu listu biskupstwo winno nadać bieg sprawie, po czym w uzgodnionym
      terminie stawiamy się w towarzystwie świadków u proboszcza parafii. Sama
      procedura jest już bardzo krótka - po odczytaniu określonych formuł z kodeksu
      kanonicznego dotyczących głównie utraty praw kościelnych (np. nie można być
      świadkiem na ślubie katolickim, rodzicem chrzestnym) następuje wykreślenie
      osoby zainteresowanej z rejestrów kościelnych.

      Prawo kościelne jest mimo modernizacji prawem archaicznym i w pewien szczególny
      sposób czerpiącym ze wzorów rzymskich. W kościele katolickim chrzest jest
      sakramentem religijnych narodzin "dziecka bożego" we wspólnocie wierzących.
      Stąd też dla administracji kościelnej ma znaczenie miejsce (parafia) przyjęcia
      chrztu.
      • Gość: debil Re: Chcącym wykreślić swoje dane z rejestru KK . IP: *.utaonline.at 12.01.04, 05:30
        juz dzis wszyscy narkomani,suki i dziwki powinni masowo wypisac sie i bylby
        wreszcie swiety spokoj z holota
    • Gość: P.S.J. Domowe sposoby IP: *.itpp.pl 12.01.04, 12:41
      Wielu Polaków ma z pewnością wystarczająco dużo "jaj", by
      a) nie wpuścić księdza, nie markując swej nieobecności niczym dizecko na
      wagarach
      b) powiedzieć księdzu, że nie jest się członkiem Kościoła Katolickiego
      c) wpuścić księdza i nie dawać pieniędzy - to NIE JEST obowiązek, ksiądz na
      Policję nie doniesie
      d) olać głupich sąsiadów
      e) nie robić z igły wideł i obrzydzać swymi głupawymi postami życia
      innowiercom, w tym przypadku katolikom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka