Dodaj do ulubionych

Milosc po polsku

IP: 209.234.166.* 25.10.03, 01:20
Jest chyba podobna do kazdej innej ale taka jakos
wstydliwa. Malo sie o niej mowi. Malo pisze. Nie
chodzi tu o wyuzdana tworczosc erotyczna,wiec darujcie
sobie niepotrzebne komentarze.
Obserwuj wątek
    • Gość: dziub.dziub konsekwentnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 01:23
      www.nibblers-archive.com/MeganEwing/nib-Megan_Ewing-Guess01.jpg
      • Gość: Henryk Re: konsekwentnie IP: 209.234.157.* 25.10.03, 01:25
        A ten link mial znaczyc co ? W miare ladna dziewczyna
        jakich znajdziesz w Polsce tysiace.
        • Gość: kurna.kurna Re: konsekwentnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 01:29
          przecież o to chodzi, czy o co ?
          • Gość: Palnick Polska miłosc ;) IP: *.stenaline.com 25.10.03, 02:29
            Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta... nazwijmy ją Jolka.
            Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły wieczór. Kilka dni
            później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają
            się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym.
            Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Jolka zauważa: "A wiesz, że dziś mija
            dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy ?" W samochodzie zapada cisza. Dla
            Jolki wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie
            powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może
            sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo
            na które nie jest jeszcze gotowy".
            A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".
            Jolka myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego
            związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła
            przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy
            posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się
            nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu ?
            Ku dzieciom ? Ku spędzeniu ze sobą całego życia ? Czy ja jestem już na to
            gotowa ? Czy ja go właściwie w ogóle znam ?"
            A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy
            się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy
            na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!"
            A Jolka myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie
            inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego
            zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam -
            moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich
            uczuciach. Boi się odrzucenia."
            A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te
            barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. Zwalają winę na mrozy.
            Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara śmieciara! A ja
            głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 6 stówek."
            A Jolka myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu zła. No -
            to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co
            czuję. Po prostu nie jestem pewna..."
            A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To właśnie
            powiedzą.... Chamy."
            A Jolka myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na
            białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym lubię być, na
            którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który
            cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."
            A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili
            w d...... Ja chcę mieć sprawny wóz"
            Stefan - odzywa się Jolka.
            - Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
            - Nie dręcz się już tak - kontynuuje Jolka, a jej oczy zaczynają napełniać się
            łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna
            szlochać)
            - Ale co? - dopytuje się Stefan
            - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie
            ma rycerza i nie ma konia....
            - Nie ma konia? - pyta zdziwiony Stefan
            - Myślisz, ze jestem głupia, prawda ? - pyta Jolka.
            - Nie! - odpowiada Stefan, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową (chyba)
            odpowiedź na jej pytanie. - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę
            czasu... (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc
            najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia
            na jedną, która wydaje mu się niezła)
            - Tak. - mówi.
            - Jolka, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni. - Och, Stefan, naprawdę tak
            czujesz? - pyta.
            - Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.
            - No, o tym czasie... - wyjaśnia Jolka.
            - Nnnoo... Tak.
            (Jolka odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Stefan
            zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć,
            zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia.... W końcu Jolka przemawia) -Dziękuje ci,
            Stefan.
            - To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna. Potem odwozi ją do domu, gdzie
            rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Stefan
            wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast
            pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Szwedami, o których nigdy
            wcześniej nie słyszał. Cichy głos w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie
            wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Stefan jest pewny, że nigdy nie zrozumie
            co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w
            stosunku do wielu tematów - np. głodu na świecie).
            Następnego dnia Jolka zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch
            i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko,
            co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty,
            interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń,
            rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez
            miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.
            W tym samym czasie, Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i Jolki,
            zastanowi sie i zapyta:
            - Janusz, nie wiesz, czy Jolka miała kiedyś konia?
            • Gość: Emily Re: Polska miłosc ;) IP: *.dc.dc.cox.net 25.10.03, 02:57
              posmialam sie z tej historyjki, ale niewatpliwie jest w tym cos z prawdy. To
              wynika z pewnych subtelnych, acz niezmiernie wazkich roznic neuroanatomicznych
              i neurofizjologicznych miedzy placiami, ktore niekoniecznie maja wymiar polsko-
              etniczny. Swoja droga w srebrne konie calkiem wierze, w moim samochodzie mam
              ich chyba 350;)
              • Gość: Palnick Re: Polska miłosc ;) IP: *.stenaline.com 25.10.03, 03:01
                Emily, to historyjka uniwersalna. Swoją drogą dziwię się, że tak dobrzerozumiem
                Ciebie. Byłbymż kobietą?
                • Gość: Emily Re: Polska miłosc ;) IP: *.dc.dc.cox.net 25.10.03, 03:24
                  are you really a woman? or woman-like? or man-woman?
                  zaintrygowana,
                  • Gość: Palnick Re: Polska miłosc ;) IP: *.stenaline.com 25.10.03, 08:52
                    Nic z tych rzeczy. Zastanawiam się tylko nad tym, że często łatwiej mi
                    zrozumieć kobietę niż wielu moim kolegom. Dlaczego lubię pracować z kobietami...
                    Pozdrawiam,
                    Palnick - simply the man.
    • Gość: dziub.dziub Re: Milosc po polsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 01:30
      Czy może tytuł miał brzmieć : Michnik po polsku ?
      • Gość: Henryk Re: Milosc po polsku IP: 209.234.166.* 25.10.03, 01:35
        Dajesz najlepszy dowod na to,ze dla Polakow milosc nie
        ma specjalnego znaczenia. Wola zajmowac sie
        sprawami,ktore przerastaja ich mozliwosci i wplywy.
        Dlatego moze sa tak sfrustrowani.
        • Gość: kurna.kurna Re: Milosc po polsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 02:33
          Nie wiem o co tobie sie rozchodzi.
    • Gość: Palnick Re: Milosc po polsku ;) IP: *.stenaline.com 25.10.03, 02:24

      Nigdy nie rozumialem, dlaczego potrzeby seksualne mezczyzn tak bardzo
      odbiegaja od potrzeb seksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus...
      Nigdy rowniez nie rozumialem, dlaczego tylko mezczyzni sa w stanie myslec
      racjonalnie...

      W zeszlym tygodniu poszedlem z moja zona do lozka. Zaczelismy sie pod
      koldra glaskac i dotykac. Bylem juz goracy jak cholera i myslalem, ze
      Ona rowniez, poniewaz to, co robilismy mialo jednoznacznie podloze
      seksualne. Lecz wlasnie w tym momencie rzekla do mnie:

      - Posluchaj, nie mam teraz ochoty sie kochac, chce tylko, zebys wzial
      mnie w ramiona, dobrze?

      Odpowiedzialem:
      - Coooooooooo?????????

      W odpowiedzi uslyszalem, no jak sadzicie, co? To przeciez jasne:
      - Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet!

      W koncu zrezygnowalem i skapitulowalem. Nie mialem tej nocy seksu i tak
      zasnalem...

      Nastepnego dnia poszedlem z zona do Centrum Handlowego na zakupy.
      Patrzylem na Nia, gdy przymierzala 3 piekne, ale bardzo drogie sukienki.
      Poniewaz nie mogla sie zdecydowac, powiedzialem Jej, zeby wziela
      wszystkie trzy. Nie wierzyla wlasnym uszom i zmotywowane przez moje
      pelne wyrozumialosci slowa, stwierdzila, ze do nowych sukienek
      potrzebuje przeciez nowe buty, zreszta te, ktore na wystawie oznaczone byly
      cena 600 złotych. Na to powiedziałem, ze oczywiscie ma racje.

      Nastepnie przechodzilismy obok stoiska z bizuteria. Zona podeszla do wystawy i
      wrocila z diamentowa kolia.

      Gdybyscie mogli Ja widziec!!! Byla wniebowzieta!!!

      Prawdopodobnie myslala, ze nagle zwariowalem, ale to bylo Jej w gruncie rzeczy
      obojetne. Sadze, ze zniszczylem wszelkie schematy myslenia filozoficznego, na
      ktorych sie do tej pory opierala, gdy po raz kolejny powiedzialem "tak" i
      dodalem "piekna kolia"...

      Teraz byla wrecz seksualnie podniecona. Ludzie!!! Jej twarz wyrazala tyle
      uczuc, musielibyscie to widziec! W tym momencie powiedziala ze swoim
      najpiekniejszym usmiechem:

      - Chodz, pojdziemy do kasy zaplacic.

      Trudno mi bylo nie wybuchnac smiechem, gdy Jej odpowiedzialem:
      - Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupowac...

      Jej twarz zbladla jak sciana, a jeszcze bardziej, gdy dodalem:
      - Mam tylko ochote na to, zebys mnie wziela w ramiona.

      Gdy z wscieklosci i nienawisci juz prawie pekala, wbilem ostatni gwozdz:
      - Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych mozliwosci
      mezczyzn.

      Sadze, ze nie bede mial seksu do roku 2013...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka