pit_44
25.11.08, 11:20
Borowik w wywiadzie dla GW podaje, że strzelano ok. 300 m od
prezydentów, ale on (przecież w końcu fachowiec) nie potrafi
określić co to za broń i z jakiego dokładnie kierunku strzelano.
A nasza spocona mała dziewczynka z odległości 300 m (trzy boiska
piłkarskie!) rozpoznała, że strzelający mówili po rosyjsku bez
akcentu. Normalnie geniusz lingwistyczny.