Gość: vin
IP: 213.56.66.*
13.11.03, 22:55
Miller,Bil-Jaruzelski, Bolek i Lolek, i plastikowe luki :
"W czasie sobotniej wizyty na Podlasiu Leszek Miller był uśmiechnięty i
rozluźniony. Ściskał dłonie przychylnie nastawionym mieszkańcom Narewki,
gdzie przekonywał do głosowania na "tak" w referendum o przystąpieniu Polski
do Unii Europejskiej. Chętnie pozował fotoreporterom. Przecinał wstęgę w
nowym magazynie Biazetu. Nie zdecydował się jednak na spotkanie z
mieszkańcami Białegostoku - wsiadł do helikoptera i poleciał do Łodzi na mecz
Widzewa(…)
Premier Leszek Miller, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie spotkał się w
sobotę z mieszkańcami Białegostoku zgromadzonymi podczas festynu przed
Biazetem i marketem Marko. Według oficjalnej wersji musiał nagle wrócić do
Warszawy, gdzie wzywały go obowiązki.
- Według moich informacji były bardzo ważne względy państwowe i premier
musiał wcześniej wyjechać - mówi Krzysztof Bil-Jaruzelski, szef
białostockiego Sojuszu. Jak się później okazało, Miller pojechał do Łodzi na
mecz Widzewa.
W kręgach SLD nieoficjalnie mówi się o fatalnej organizacji przyjazdu
premiera. Wokół sceny tuż przed planowanym występem zgromadziło się zaledwie
kilkadziesiąt osób. - Premier mówiłby do garstki ludzi. A wszystko dlatego,
że wtedy na scenie zamiast chwytliwego zespołu występowało dwóch facetów
przebranych za Bolka i Lolka - opowiada jeden z działaczy SLD.
Ponoć swój udział w nagłym odwołaniu spotkania z premierem mieli również
funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Bali się, że ktoś może strzelić do
premiera z plastikowego łuku, który można było kupić przed sceną. To jednak
tylko plotka, bo nikt nie chce potwierdzić tej wersji.
- Trudno mi komentować tę sprawę, bo nie było mnie na spotkaniu w
Białymstoku - mówi posłanka SLD Barbara Ciruk, która towarzyszyła Millerowi w
Narewce. "
www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=223
pzdr