Gość: jegomosc
IP: *.almda1.sfba.home.com
09.06.01, 05:31
Drugie swiadectwo pochodzi od Stefana Boczkowskiego ze wsi Grady Male, lezacej
w poblizu Jedwabnego, ktory wraz z przyjacielem Romanem Chojnowskim z tej wsi
byl 10 lipca swiadkiem zdarzen w Jedwabnem. Obaj mieli wowczas po ponad 15 lat.
Napisal on do mnie w liscie z 21 listopada 2000 roku: "My obaj wraz z wielu
innymi ludzmi miejscowymi szlismy w pewnym oddaleniu w tylnej czesci kolumny
[Zydow - T.S.] - ale widzielismy prawie cala kolumne dosc dokladnie. Gdy
kolumna zblizyla sie do stodoly brutalnie nakazano Zydom wchodzic do jej
srodka, przy czym najczesciej zolnierze niemieccy "fizycznie pomagali" wchodzic
do wnetrza stodoly - kopiac, bijac i sila wpychajac poszczeglne osoby. A kiedy
juz wszystkich z kolumny wcisnieto do stodoly, zamknieto duze wierzeje to jest
drzwi wjazdowe do stodoly dla furmanek gospodarczych. Nastepnie w szybkim
tempie nadjechala polciezarowka wojskowa z zolnierzami i natychmiast czesc
zolnierzy zeskoczyla z ciezarowki na ziemie, a pozostala czesc zolnierzy
zaczela szybko podawac tym zolnierzom na dole metalowe pojemniki z benzyna,
ktorzy to zolnierze rowniez w blyskawicznym tempie zaczeli oblewac benzyna boki
naokolo stodoly; bezposrednio po tym oblewaniu benzyna czesc zolnierzy zaczela
podpalac stodole ze wszystkich stron. Stodola zapalila sie natychmiast i szybko
objeta zostala wysokimi plomieniami ognia oraz dymem. Powstal straszny krzyk,
lament i jakis wrecz piekielny ryk (...)".
Prof. Tomasz Strzembosz, Rzeczposlpolita