Dodaj do ulubionych

Kącik bzdury prawniczej

IP: *.ists.pl / *.waw.cdp.pl 02.12.03, 17:46
Z okazji rozpoczęcia najsłynniejszego procesu III RP zapraszam do wątku, w
którym można przedstawiać najgłupsze wypowiedzi polityków, dziennikarzy etc.
na temat kodeksu karnego lub kodeksu postępowania karnego. Wątek ma z
grubsza 2 cele: po pierwsze można się powymądrzać, po drugie nieść oświaty
kaganek wśród egipskich ciemności ignorancji prawnej polskiego społeczeństwa.

A oto pierwsze typy:
Bogdan Wróblewski, " Ziarno i plewy": "Przepis o dobrowolnym poddaniu się
karze wymaga od oskarżonego tylko potwierdzenia okoliczności ustalonych w
śledztwie, a prokurator do grupy trzymającej władzę nie dotarł. Co
najlepsze - Rywin nie musi się nawet przyznać do winy!"
Dobrowolne poddanie się karze może nastąpić tylko wtedy, gdy okoliczności
popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości. Ciekawe, jak Wróblewski
wyobraża sobie brak wątpliwości, w sytuacji, gdy oskarżony nie przyznaje się
do winy.
Ten sam B. Wróblewski (ale sobie Wyborcza eksperta znalazła):"Bardziej
prawdopodobne więc - rozważając teoretycznie - jest uznanie Rywina za
winnego usiłowania oszustwa, co zagrożone jest karą do 10 lat więzienia."
To ciekawe, bo mi się wydaje, że do 8.
Jan Rokita:" Kodeks postępowania karnego zna przepisy, które pozwalają
sądowi na zwrot sprawy prokuratorowi". Nawet Ziobro wie, że takich przepisów
od 1.7.2003 w kodeksie nie ma.
cdn.
Obserwuj wątek
    • mn7 Re: Kącik bzdury prawniczej 03.12.03, 10:48
      Gość portalu: ich1 napisał(a):

      > Z okazji rozpoczęcia najsłynniejszego procesu III RP zapraszam do wątku, w
      > którym można przedstawiać najgłupsze wypowiedzi polityków, dziennikarzy etc.
      > na temat kodeksu karnego lub kodeksu postępowania karnego. Wątek ma z
      > grubsza 2 cele: po pierwsze można się powymądrzać, po drugie nieść oświaty
      > kaganek wśród egipskich ciemności ignorancji prawnej polskiego społeczeństwa.
      >
      > A oto pierwsze typy:
      > Bogdan Wróblewski, " Ziarno i plewy": "Przepis o dobrowolnym poddaniu się
      > karze wymaga od oskarżonego tylko potwierdzenia okoliczności ustalonych w
      > śledztwie, a prokurator do grupy trzymającej władzę nie dotarł. Co
      > najlepsze - Rywin nie musi się nawet przyznać do winy!"
      > Dobrowolne poddanie się karze może nastąpić tylko wtedy, gdy okoliczności
      > popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości. Ciekawe, jak Wróblewski
      > wyobraża sobie brak wątpliwości, w sytuacji, gdy oskarżony nie przyznaje się
      > do winy.

      Pozwól, że się z Tobą nie do końca zgodzę. Owszem, zazwyczaj uznaje się, że
      przyznanie się do winy jest konieczne przy 335, ale pogląd ten nie jest
      [powszechny. W praktyce ooskarżony może skorzystac z tej możliwości
      instrumentalnie
      W przykładzie podanym przez Ciebie chodzi o 387 i tu oczywiście przyznanie się
      do winy jest onieczne, choćby dlatego, że to przecież sam oskarżónym ma dla
      siebie proponować karę W sytuacji, gdy odmawai składania wyjasnień nie ma o
      czym w ogóle mówić.
      Pies jest więc pogrzebany w braku wyjaśnień a nie braku przyznania.

      > Ten sam B. Wróblewski (ale sobie Wyborcza eksperta znalazła):"Bardziej
      > prawdopodobne więc - rozważając teoretycznie - jest uznanie Rywina za
      > winnego usiłowania oszustwa, co zagrożone jest karą do 10 lat więzienia."
      > To ciekawe, bo mi się wydaje, że do 8.

      Niczego nie można z góry odrzucić, ale też się zastanawiam, gdzie ten wybitny
      znawca prawa widzi możliwość przekwalifikowania na oszutwo. Co do kary -
      rzeczywiście w kk stoi 8 lat, ale może red. Wróblewski wie coś, czego my nie
      wiemy ;))

      > Jan Rokita:" Kodeks postępowania karnego zna przepisy, które pozwalają
      > sądowi na zwrot sprawy prokuratorowi". Nawet Ziobro wie, że takich przepisów
      > od 1.7.2003 w kodeksie nie ma.

      No co się czepiasz. Kapelusz ma za to ładny.

    • nowytor lolo zajmij się lepiej wnukami 03.12.03, 11:15

      • Gość: lolo doigrasz się ścierwojadzie IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 03.12.03, 21:41

        Słuchaj ścierwojadzie, czemu wzywasz mojego imienia nadaremno? Wiesz, że to się
        dla ciebie może źle skończyć?
    • mn7 Re: Kącik bzdury prawniczej 03.12.03, 14:26
      ich1, widziałem Twój poprzedni wątek o błędach prawnych w wypowiedzi jednego z
      polityków nawet zamierzałem się włączyć do dyskusji, ale zauważyłem wpisy tego
      kretyna z Torunia któremu się uroiło, że wszyscy dyskutanci w tym watku to Ty w
      różnych postaciach, więc sobie dałem spokój. Widać że słusznie.
      Internet to wolność - każdy może pisac, nie jest to cenzurowane i bardzo dobrze
      Kiedy jednak widzi się takiego chamskiego kretyna jak ten "nowytor", to nóż się
      w kieszeni otwiera. Nic nigdy nie ma do powiedzenia merytorycznie za to czepia
      się przypadkowo wybranej ofiary (w tym wypadku Ciebie) i bredzi.
      Sam kiedyś w dyskusji o "Radku" Faliszu doświadczyłem czegoś podobnego - jakiś
      debil się do mnie przyczepił i serwował wyjątkowo chamskie teksty.
      • Gość: lolo Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 03.12.03, 21:44

        Właśnie zauważyłem tę dyskusję. To jakiś świr. Powyżej napisałem mu co o nim
        myślę, ale trochę żałuję - takich trzeba ignorować. Odpowiadanie daje im tylko
        satysfakcję.
    • Gość: Ayran Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 14:44
      Gość portalu: ich1 napisał(a):

      > Jan Rokita:" Kodeks postępowania karnego zna przepisy, które pozwalają
      > sądowi na zwrot sprawy prokuratorowi". Nawet Ziobro wie, że takich przepisów
      > od 1.7.2003 w kodeksie nie ma.

      Chwilowo nie mogę tego sprawdzić, a co z art. 397?

      Ay.
      • Gość: ich1 Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.ists.pl / *.waw.cdp.pl 03.12.03, 17:07
        Art. 397 kpk to zakreślenie terminu do przedstawienia dodatkowych dowodów
        przez oskarżyciela publicznego. To zupełnie inna instytucja, wprowadzona
        właśnie w 2003r.
    • Gość: Piort Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.com.pl 03.12.03, 15:30
      Nie jestem prawnikiem, ale przypuszczam ze Rywinowi nie da się, zgodnie z
      prawem, nic zrobić. Jeżeli nie zidentyfikuje się osób, w których imieniu
      proponował zmianę ustawy, to można jego występ potraktowac tylko jako próbę
      wyłudzenia. Tylko udowodnienie, że rzeczywiście mógł mieć wpływ na zmianę tej
      ustawy, może spowodować pociągnięcie go do odpowiedzialności, ale w tym
      przypadku większą odpowiedzialnośc powinny ponieść te osoby które by tej zmiany
      miały dokonać. Można sobie wyobrazić, że Rywin by komuś zaproponował za łapówkę
      przepchnięcie przez kongres USA ustawy korzystnej dla kogoś. Czy osobę która by
      na to poszła warto by traktować poważnie? Cała ta sprawa dowodzi, że Rywin
      rzeczywiście mógł załatwić tę ustawę, ale z oczywistych względów będzie się
      tego wypierał i nic mu nie będzie można zrobić.
      • mn7 Re: Kącik bzdury prawniczej 03.12.03, 16:11
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Nie jestem prawnikiem, ale przypuszczam ze Rywinowi nie da się, zgodnie z
        > prawem, nic zrobić. Jeżeli nie zidentyfikuje się osób, w których imieniu
        > proponował zmianę ustawy, to można jego występ potraktowac tylko jako próbę
        > wyłudzenia. Tylko udowodnienie, że rzeczywiście mógł mieć wpływ na zmianę tej
        > ustawy, może spowodować pociągnięcie go do odpowiedzialności,

        Bez urazy, ale widać wyraźnie, że nie jesteś prawnikiem, ponieważ prawnik nie
        snułby rozważań na temat swoich przypuszczeń, lecz najpierw sprawdziłby odnośny
        przepis. A brzmi on tak:
        "Kto, powołując się na swoje wpływy w instytucji państwowej lub samorządu
        terytorialnego, podejmuje się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w zamian za
        korzyść majątkową lub jej obietnicę, podlega ..." itd.

        Jak z tego wynika, do dokonania tego przestępstwa nie tylko nie
        potrzeba "zidentyfikowania tych osób", ale nawet nie muszą one w ogóle
        istnieć. Wystarczy, że sprawca powołuje się na swoje wpływy, choćby nawet
        takich wpływów wcale nie miał (co zresztą całkiem czesto się zdarza w praktyce -
        różni pokątni "załatwiacze", o których w urzędzie nikt nie słyszał).

        • Gość: Piort Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.com.pl 04.12.03, 11:20
          Nie czuję się urażony, akurat ostanio ten zawód nie cieszy się największym
          poważaniem. Staram się przeprowadzić rozumowanie, jakie mogliby forsować
          obrońcy Rywina. Wyobraźmy sobie, że to ja zaproponuję Tobie -bogaczowi- za
          odpowiednią sumę, spowodowanie zaćmienia słońca w wybranym przez Ciebie
          terminie i załóżmy że udało mi sie wyłudzić od Ciebie zaliczkę. Każdy rozsądny
          człowiek uzna Ciebie za durnia, samemu sobie winnego, a mnie potraktują raczej
          jak cwaniaczka, który wykorzystał Twoją karygodną głupotę. Jeżeli obrońcy
          Rywina przekonają sąd, że w PR załatwienie ustawy za łapówkę jest tak samo
          prawdopodobne jak spowodowanie zaćmienia słońca, to będzie plus dla Rywina, a
          on jeszcze żadnych pieniędzy nie wziął. Jeżeli sąd nie podzieli poglądu obrony,
          to będzie musiał przyznać, że w Polsce jednak można załatwic sobie ustawę, a
          oficjalne potwierdzenie tego faktu może mieć nieobliczalne konsekwencje zarówno
          wenętrzne jak i międzynarodowe. Dla tego uważam, że obrona Rywina doprowadzi do
          jego uniewinnienia.
          • Gość: Thor Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.btk.net.pl / *.btk.net.pl 04.12.03, 16:09
            Piort napisał:

            Jeżeli sąd nie podzieli poglądu obrony, to będzie musiał przyznać, że w Polsce
            jednak można załatwic sobie ustawę, ...

            :)))))))
            Może i prawnie niepoprawny, ale rzeczywiście chyba logiczny wniosek :)))
            • Gość: lolo Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 06.12.03, 10:27

              Nie - wniosek całkowice nielogiczny. Kawałek wyżej wyjaśniono Ci, że
              odpowiedzialność za płatną protekcję jest niezależna od faktycznego posiadania
              jakichkolwiek wpływów - wystarczy sie na te wpływy - choćby gołosłownie i
              oszukańczo - powoływać.
              • Gość: Piort Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.jelonki.home / *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 12:15
                Wiem że przepisy prawa tworzą sami prawnicy i robia to tak, żeby było jak
                najwięcej niejednoznacznosci, ale jeszcze istnieje zdrowy rozsadek. Zważ, że
                premier i jeszcze parę innych ważnych osób pytanych przez komisję czemu nie
                zawiadomili prokuratury o aferze, wyjaśnili że uznali ją za absurd. Jeżeli
                najważniejsze osobistości w państwie uważają to za absurd, to dziwiłbym się
                gdyby obrońcy Rywina tego nie wykorzystali. Jeszcze inna sprawa to fakt, że
                sprawa odbyła się pomiędzy dwoma prywatnymi osobami i trudno będzie udowodnić,
                że były w nią zaangażowane osoby urzędowe. Co do mnie, to nie mam wątpliwości,
                że Rywin przedstawiał rzeczywistą ofertę, ale gdyby puścił parę z gęby, to
                mógłby się pożegnać z życiem. Na jego miejscu zdeponowałbym u zagranicznego
                notariusza swoje zeznanie i dyskretnie rozgłosił tę wiadomość.
                A co do sądów, to czytałem kiedyś historię o facecie, który wyłudził od
                towarzystwa ubezpieczeń wysokie odszkodowanie za rzekomą utratę władzy w
                nogach. Miesiącami śledzili go agenci czy aby ruszy nogą, a on pojechał do
                Loudres i tam, w cudowny sposób, tę władzę odzyskał. Sąd odrzucił powództwo
                towarzystwa ubezpieczeń o zwrot odszkodowania.
                • Gość: lolo Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 08.12.03, 19:21
                  Gość portalu: Piort napisał(a):

                  > Wiem że przepisy prawa tworzą sami prawnicy i robia to tak, żeby było jak
                  > najwięcej niejednoznacznosci,

                  Z tego, co zauważyłem, konsekwentnie prezentujesz ten pogląd, w kazdym razie
                  kiedyś ktoś tak samo się podpisujący i z tym samym IP przezentował ten popgląd
                  na forum.
                  Jest to pogląd błędny.
                  Najwyższa pora, żebyś się dowiedział, że prawo tworzy Parlament - Sejm i Senat,
                  a tam odsetek ludzi o przygotowaniu prawniczym jest w Polsce kuriozalnie niski -
                  poniżej 10% (!) Była o tym wielokrotnie mowa w różnych wątkach - aż dziwne, że
                  tego nie zauważyłeś.
                  Pogląd o celowym pozostawianiu niejednoznaczności jest także chybiony Prawo
                  tworzy się tak, aby było maksymalnie jednoznaczne. Nie jest jednak możliwe
                  kazuistyczne uregulowanie kazdej możliwej kwestii - wręcz przeciwnie -
                  współcześnie odchodzi się na całym świecie od uregulowań kazuistycznych na
                  rzecz syntetycznych.
                  • Gość: Piort Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.com.pl 09.12.03, 11:27
                    I co mam odpisać na takie robienie wody z mózgu? Wiem że źródłem prawa jest
                    naród i tworzy je jego emanacja (ludu) - parlament. To z teorii, a w praktyce
                    jest tak, że poseł nie ma pojęcia o skutkach ustawy, którą mu posuwają do
                    zgłoszenia. Gdyby bylo inaczej, to nie mielibyśmy takich bubli prawnych. A co
                    do prawa maksymalnie jednoznacznego to powiedz mi czemu prawo o ruchu drogowym
                    jest tak często zmieniane, wymaga komentarzy i omówień, podczas gdy powinno być
                    proste jak dziesięcioro przykazań.
                    • Gość: lolo Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 09.12.03, 19:46
                      Gość portalu: Piort napisał(a):

                      > I co mam odpisać na takie robienie wody z mózgu? Wiem że źródłem prawa jest
                      > naród i tworzy je jego emanacja (ludu) - parlament. To z teorii, a w praktyce
                      > jest tak, że poseł nie ma pojęcia o skutkach ustawy, którą mu posuwają do
                      > zgłoszenia.

                      A podsuwają prawnicy-spiskowcy???

                      > Gdyby bylo inaczej, to nie mielibyśmy takich bubli prawnych.

                      No a co to ma do rzeczy?

                      > A co do prawa maksymalnie jednoznacznego to powiedz mi czemu prawo o ruchu
                      drogowym
                      > jest tak często zmieniane, wymaga komentarzy i omówień, podczas gdy powinno
                      być proste jak dziesięcioro przykazań.

                      Nie odpowiem Ci, bo na to pytanie odpowiedzi nie znam i nie zamierzam udawać że
                      znam. W ogóle jestem podejrzliwy, gdy ktoś próbuje bardzo złożone i
                      wieloczynnikowe zjawiska wyjaśniac za pomocą teorii prostych jak budowa cepa -
                      a Ty właśnie tak czynisz.
                      • Gość: al Re: obraz swiata jest skompplikowany, prawa rzadza IP: *.broker.com.pl 05.02.04, 15:03
                        fizyka i chemia proste
                        ostatnio dzieki psudo prawu
                        tworzonym przez prawnikow mamy w prawie
                        prostota pozostaje w stosunku przeciwnym do ilosci prawnikow zawodowych
                        gdy w innych naukach raczej pozostaje w stosunkach wprost proporcjonalnych
                        :-)
                  • Gość: Ayran Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 12:05
                    Gość portalu: lolo napisał(a):

                    > Najwyższa pora, żebyś się dowiedział, że prawo tworzy Parlament -
                    > Sejm i Senat,
                    > a tam odsetek ludzi o przygotowaniu prawniczym jest
                    > w Polsce kuriozalnie niski
                    > poniżej 10% (!)

                    Nie wiem czy kuriozalnie. Na wsparcie takiej tezt musiałbyś podac kilka
                    przykładów państw, gdzie (1) ten odsetek jest znacząco wyższy, (2) stanowione
                    przez parlament prawa są znacząco lepszej jakości.
                    Dodatkowy problem to to, ze znacząca część parlamentarzystów wymienianych w tym
                    wątku jako przykłady negatywne, są prawnikami. Ja dodałbym jeszcze jedną
                    wybitna postać, która się nie pojawiła - prawnika z Unii Pracy Aleksandra
                    Małachowskiego.


                    Ay.
                    • Gość: lolo mało uczciwy przykład IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 09.12.03, 19:42
                      Gość portalu: Ayran napisał(a):

                      > Dodatkowy problem to to, ze znacząca część parlamentarzystów wymienianych w
                      tym
                      >
                      > wątku jako przykłady negatywne, są prawnikami. Ja dodałbym jeszcze jedną
                      > wybitna postać, która się nie pojawiła - prawnika z Unii Pracy Aleksandra
                      > Małachowskiego.

                      To, że ktoś 150 lat temu otarł sie o studia prawnicze (nie wiem, czy skończył),
                      a potem nie miał z prawem już nic wspólnego nie upowaznia nas do nazywania go
                      prawnikiem, w każdym razie w tej dyskusji. Pozostawiając na boku bombastyczne i
                      groteskowe błazenady w jego wykonaniu, faktem jest, że o prawie nie ma on
                      pojęcia i nic mi nie wiadomo o jego istotnym wkładzie w tworzenie
                      jakiegokolwiek prawa. Inna sprawa, ze on w ogóle sprawia wrażenie człowieka bez
                      kontaktu z rzeczywistoscią, nie tylko prawną.
                      • mn7 Re: mało uczciwy przykład 17.12.03, 10:23
                        Gość portalu: lolo napisał(a):

                        > Gość portalu: Ayran napisał(a):
                        >
                        > > Dodatkowy problem to to, ze znacząca część parlamentarzystów wymienianych
                        > w
                        > tym
                        > >
                        > > wątku jako przykłady negatywne, są prawnikami. Ja dodałbym jeszcze jedną
                        > > wybitna postać, która się nie pojawiła - prawnika z Unii Pracy Aleksandra
                        > > Małachowskiego.
                        >
                        > To, że ktoś 150 lat temu otarł sie o studia prawnicze (nie wiem, czy
                        skończył),
                        >
                        > a potem nie miał z prawem już nic wspólnego nie upowaznia nas do nazywania go
                        > prawnikiem, w każdym razie w tej dyskusji. Pozostawiając na boku bombastyczne
                        i
                        >
                        > groteskowe błazenady w jego wykonaniu, faktem jest, że o prawie nie ma on
                        > pojęcia i nic mi nie wiadomo o jego istotnym wkładzie w tworzenie
                        > jakiegokolwiek prawa. Inna sprawa, ze on w ogóle sprawia wrażenie człowieka
                        bez
                        >
                        > kontaktu z rzeczywistoscią, nie tylko prawną.

                        Czy może ktoś wie, czemu wczoraj na pierwszych stronach wszystkich gazet było
                        zdjęcie Małachowskiego? Chyba zrobione u dentysty bo mu ktoś świecił latarką w
                        głąb gęby.


                  • Gość: al Re:hehebajki pan tu opowiadasz, brakuje tylko boga IP: *.broker.com.pl 05.02.04, 14:57
                    oczywiscie ze prawo zmienia sie w interesie tych ktorzy te zmiany tworza
                    jesli twierdzisz inaczej zamow sobie
                    cofniecie w czasie na jakie 20000 tys lat
    • Gość: lolo proszę bardzo - z dodatku lokalnego IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 03.12.03, 21:39

      "Sąd wnioskował o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Nie zgodził się na
      to prokurator i poszkodowany Hubert Skrzekowski. - Otrzymałem od niego [Kuzery -
      przyp. red.] do tej pory zaledwie 2,5 tys. zł. Dwie operacje nogi oraz
      rehabilitacja będą mnie dużo więcej kosztować. (...)

      Sąd liczył na to, że oskarżony i poszkodowany dojdą do porozumienia w sprawie
      rekompensaty finansowej. Byłby w tej sytuacji skłonny z urzędu warunkowo
      zawiesić postępowanie karne. Ponieważ do ugody nie doszło, sąd postanowił, że
      będzie prowadzone postępowanie karne przeciwko Kamilowi Kuzerze. Kolejna
      rozprawa sądowa odbędzie się na początku grudnia. (...)"
    • Gość: ich1 Osobne wyróżnienie IP: *.ists.pl / *.waw.cdp.pl 03.12.03, 22:12
      powinno być za ciągłe używanie zwrotu "Sąd odrzucił wniosek". Czy "oddalił"
      naprawdę brzmi tak źle? To trochę czepianie się, bo i tak wiadomo o co chodzi
      (gorzej jest jak piszą o procesach cywilnych), ale dlaczego jeżeli można
      napisać dobrze, to wszyscy piszą źle?
    • Gość: lolo dzisiejszy (6.12.) kwiatek IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 06.12.03, 10:25
      dzisiejszy kwiatek

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9514587
      • Gość: ich1 Nie,nie to za proste IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 06.12.03, 13:06
        Wypowiedzi internautów się nie liczą. Tutaj i tak rekordy zostały dawno
        wyśrubowane (np. przy aferze starachowickiej: " rok w zawieszeniu za
        współpracę z mafią!!!"). Swoją drogą to ciekawe, że nikogo nie dziwi,że nie ma
        ławy przysięgłych, prokurator nie wstaje i gromko nie krzyczy " Sprzeciw", a
        Celej nie odpowiada spokojnym głosem: "podtrzymuję". Albo że sędzia nie prosi
        adwokatów i pani prokurator do siebie... Mniejsza z tym .

        Mała perełka z Przekroju:
        "Można przypuszczać, że sędzia Celej mimo wszystko nie pójdzie na ugodę z
        Rywinem. Rozprawa się odbędzie i zapadnie wyrok"
        Na szczęście termin do złożenia wniosku minął i temat "ugody" już nie będzie
        wracał. Dzięki Bogu.
        Oczywiście nikt nie zwraca uwagi, że Celej nie jest w tej sprawie
        sprawozdawcą. Bo i po co.
        • Gość: lolo kontrola skarbowa regulowana przez KKS IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 08.12.03, 19:31

          "Wprost" z 7 grudnia 2003 r., s. 20:
          "... W dodatku niedawna nowelizacja kodeksu karnego skarbowego została wręcz
          stworzona dla urzędników, a zupełnie nie liczy się z interesami
          przedsiębiorców. Pozwala na przykład na nieustanne nękanie firm kontrolami..."

          Kawałek dalej:

          "..trzeba tak zmienić kodeks karny skarbowy, żeby urzędnicy nie mogli nękac
          według własnego widzimisię przedsiębiorców".

          Dla nieobeznanych:
          1. Kodeks karny skarbowy W OGÓŁE nie reguluje kwestii kontroli skarbowej.
          2. Nowelizacja k.k.s. dotyczyła zmiany całego rozdziału o przestęstwach
          dewizowych i
          W OGÓLE nie ma związku z kontrolą skarbową.
          3. Jakieolwiek zmiany k.k.s. mają sie nijak do kontroli skarbowej i samowoli
          urzędników.

          Specjalna nagroda dla Violetty Krasnowskiej i Grzegorza PAwelczyka - odpisanych
          pod tymi kuriozami.
        • Gość: lolo kontrola skarbowa regulowana przez KKS IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 08.12.03, 19:33
          "Wprost" z 7 grudnia 2003 r., s. 20:
          "... W dodatku niedawna nowelizacja kodeksu karnego skarbowego została wręcz
          stworzona dla urzędników, a zupełnie nie liczy się z interesami
          przedsiębiorców. Pozwala na przykład na nieustanne nękanie firm kontrolami..."

          Kawałek dalej:

          "..trzeba tak zmienić kodeks karny skarbowy, żeby urzędnicy nie mogli nękac
          według własnego widzimisię przedsiębiorców".

          Dla nieobeznanych:
          1. Kodeks karny skarbowy W OGÓŁE nie reguluje kwestii kontroli skarbowej.
          2. Nowelizacja k.k.s. dotyczyła zmiany całego rozdziału o przestęstwach
          dewizowych i
          W OGÓLE nie ma związku z kontrolą skarbową.
          3. Jakieolwiek zmiany k.k.s. mają sie nijak do kontroli skarbowej i samowoli
          urzędników.

          Specjalna nagroda dla Violetty Krasnowskiej i Grzegorza PAwelczyka - odpisanych
          pod tymi kuriozami.
          • Gość: a Re: kontrola skarbowa regulowana przez KKS IP: *.law.uj.edu.pl 09.12.03, 15:03
            mocne!
    • Gość: Konti Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.03, 20:04
      Najlepsza była wypowiedź jednego z ekspertów komisji śledczej o przedwczesnym
      pełnomocnictwie...
    • Gość: ich1 Janik, oczywiście IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 08.12.03, 21:38
      Czyli pomysł kary bezwzględnie oznaczonej dla morderców policjantów. Pomysł
      oczywiście spodoba się naszym domorosłym karnistom, ale warto zwrócić uwagę na
      kilka aspektów całej sprawy:
      1. Minister Janik mówi do sędziów sądów okręgowych: "Jesteście bandą niezbyt
      rozgarniętych urzędasów, która może coś tam wie o przepisach, ale nie wiecie
      jak to jest, kiedy ginie człowiek".
      2. Dlaczego tylko mordercy policjantów? Znam kilka równie obrzydliwych
      przestępstw, które swoją drastycznością przewyższają zastrzelenie osoby w
      mundurze.
      3. Dlaczego tylko na służbie? Dla gangstera lepiej będzie zatem zaczaić się na
      policjanta pod jego domem i zabić go, kiedy będzie po służbie.
      4. Już widzę jak w czasie obławy jakiś "Jurij" wyciąga pistolet, mierzy i
      nagle przypomina sobie: " o cholera, za to jest dożywocie". Chowa więc
      pistolet i ucieka.
      5. A co z podżeganiem i pomocnictwem, o usiłowaniu nie wspominając? Czy
      rodzimi hip-hopowcy spod sztandaru Copkiller zakończą karierę na zawsze?
      Wielce jestem ciekaw, jak zagłosują w Sejmie posłowie Wojciechowski, Kalisz,
      Giertych jr etc. I ciekaw jestem czy prezydent ustawę podpisze. Bo że jest
      niezgodna z konstytucją, nie mam żadnych wątpliwości.
    • mn7 O źródłach prawa powszechnie obowiązującego. 10.12.03, 09:44

      "Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa podczas spotkania w Tarnowie przyjęło
      uchwałę ograniczającą wieloetatowość wykładowców. Jeśli rektor chce zatrudnić
      pracownika naukowego innej uczelni, musi powiadomić o tym władze tej uczelni i
      uzyskać ich zgodę.
      - Ta uchwała odnosi się także do szkół niepaństwowych. Chodzi o ucywilizowanie
      stosunków w środowisku akademickim - podkreślił prof. Franciszek Ziejka, rektor
      UJ i przewodniczący kolegium. "Porozumienie tarnowskie" ma obowiązywać do czasu
      wejścia w życie znowelizowanej ustawy o szkolnictwie wyższym (nakazuje ona
      wykładowcom uzyskanie zgody rektora na dodatkowe zatrudnienie poza macierzystą
      uczelnią)."

      Nie dość, że uchwala się coś sprzecznego z ustawą, to jeszcze ma to jakoby
      nakładać obowiązki na inne podmioty - w ogóle do tego klubu nie należące!!!
      Ciekawe w jaki sposób miałoby być to wyegzekwowane od "szkół niepaństwowych"???
    • Gość: babariba Kącik bezczelności prawniczej IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 10.12.03, 13:03
      www.nasza.sokolka.org/index.php?m=article&id=30
    • Gość: lolo nie spać! IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 13.12.03, 11:41

      ich1 i mn7 - nie spać - tyle "kwiatków" dookoła
      Z okolic prawa: piątkowa wkładka telewizyjna GW - na s.11 po raz kolejny
      pomylono kryminologię z kryminalistyką. Dla mnie niepojęte - gdyby ktoś uparcie
      mylił np. geografię z geologią, to patrzono by na niego co najmniej dziwnie.
      Różnica między kryminologią i kryminalistyką jest bez wątpienia większa, a
      ciągle w prazie kryminalistykę nazywa się kryminologią.
      Okazuje się,, że CSI (Kryminalne Tajemnice Las Vegas), to dla niektórych serial
      o ... kryminologach (!)
      • Gość: ich1 Nadrabiam zaległości IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 14.12.03, 17:13
        Też to zauważyłem, ale akurat nie miałem dostępu do komputera. To bardzo
        zabawne, bo wymowa artykułu jest taka, że takie seriale służą popularyzowaniu
        wiedzy na różne tematy. No to tak popularyzują, że widz nawet nie wie o czym
        są. Ciekawe też, czy efektem poularności seriali jest powstawanie wydziałów
        na uniwersytetach łączących wykłady o chemii i fizyce z kursami filozofii i
        socjologii (skoro wykładają kryminologię...).

        A z dzisiejszych śmiesznostek:
        W Radiu Zet R. Giertych powiedział (w związku z dyskusją o skś), że w kpk
        przyczyny wyłączenia sędziego są bardzo ściśle i precyzyjnie określone.
        Faktycznie, sformułowanie "okoliczność wywołująca uzasadnioną wątpliwość co do
        bezstronności" jest bardzo wąskie i nie budzi jakichkolwiek wątpliwości.
        Giertych lubi chwalić się swoją wiedzą prawniczą, więc powinien pamiętać o
        rozróżnieniu wyłączenia z urzędu i na wniosek.
        I druga rzecz, bardziej ogólna:
        Z komentarza do artykułu o konieczności osądzenia irackich zbrodniarzy
        wojennych, reflaksja na temat tego, czy znajdą się w Iraku niezawiśli
        sędziowie

        "W 25-milionowym kraju z pewnością znajdzie się 50 (tylu ma pracować w
        Trybunale) uczciwych sędziów. Poza tym Irakijczycy doskonale wiedzą, kto i co
        ma na sumieniu. Czy można sobie wyobrazić skorumpowanego sędziego, który
        uniewinnia zbrodniarza pokroju "Chemicznego Alego"? Obu czekałby lincz."

        Nie mam zamiaru dyskutować o sądzeniu Chemicznego Alego czy Saddama (bo to nie
        ten wątek), tylko imponuje mi sposób rozumowania: potrzebni są niezawiśli
        sędziowie, żeby wydać wyroki skazujące, w przeciwnym razie czeka ich śmierć.
        To po co nazywać to procesem sądowym? Dla sędziego oskarżeni powinni być
        niewinni do chwili, kiedy nabiorą przekonania co do ich winy. W przeciwnym
        razie to jest właśnie lincz. Nie lepiej od razu wszystkich wywieźć do
        Guantanamo?

        Ale trzeba też zauważyć, że coś drgnęło, i niektórzy dziennikarze zaczęli
        rozróżniać zeznania i wyjaśnienia. To już jest coś.
        • mn7 rozpoznany podczas konfrontacji 14.12.03, 21:44
          Gość portalu: ich1 napisał(a):

          > Też to zauważyłem, ale akurat nie miałem dostępu do komputera. To bardzo
          > zabawne, bo wymowa artykułu jest taka, że takie seriale służą popularyzowaniu
          > wiedzy na różne tematy. No to tak popularyzują, że widz nawet nie wie o czym
          > są. Ciekawe też, czy efektem poularności seriali jest powstawanie wydziałów
          > na uniwersytetach łączących wykłady o chemii i fizyce z kursami filozofii i
          > socjologii (skoro wykładają kryminologię...).

          U Amerykanów wszystko możliwe.

          >
          > A z dzisiejszych śmiesznostek:
          > W Radiu Zet R. Giertych powiedział (w związku z dyskusją o skś), że w kpk
          > przyczyny wyłączenia sędziego są bardzo ściśle i precyzyjnie określone.
          > Faktycznie, sformułowanie "okoliczność wywołująca uzasadnioną wątpliwość co
          do
          > bezstronności" jest bardzo wąskie i nie budzi jakichkolwiek wątpliwości.
          > Giertych lubi chwalić się swoją wiedzą prawniczą, więc powinien pamiętać o
          > rozróżnieniu wyłączenia z urzędu i na wniosek.

          Jeśli dobrze pamiętam, ten pan ukończył aplikację adwokacką i egzamin zdał
          kilka lat temu z pierwszą lokatą (w stolicy).

          >
          > Ale trzeba też zauważyć, że coś drgnęło, i niektórzy dziennikarze zaczęli
          > rozróżniać zeznania i wyjaśnienia. To już jest coś.

          Sam chciałem o tym napisać. Rzeczywiście - parę lat temu było standardem pisać
          o "zeznaniach oskarżonego".
          Za to gdzie indziej widzę regres. Jeszcze parę lat temu z maniackim uporem
          każde okazanie i rozpoznanie nazywano konfrontacją. Jednym z pożytków z
          sejmowej komisji śledczej było to, że wszyscy raz na zawsze nauczyli się, na
          czym polega konfrontacja i że z okazaniem nie ma nic wspólnego (albo najwyżej
          tyle, że obie są czynnościami dowodowymi).
          Tak mi się w każdym razie wydawało. Tymczasem - całkiem niedawno - w jednym z
          lokalnych dodatków GW było tym, że pewien pedofil został rozpoznany przez
          sześcioletniego brata ofiary podczas ... konfrontacji (!) Ręce i nogi opadają,
          jak mawiał jeden z moich ulubionych prowadzących ćwiczenia.

        • Gość: lolo siła rażenia filmów IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.12.03, 19:11
          Gość portalu: ich1 napisał(a):

          > Z komentarza do artykułu o konieczności osądzenia irackich zbrodniarzy
          > wojennych, reflaksja na temat tego, czy znajdą się w Iraku niezawiśli
          > sędziowie
          >
          > "W 25-milionowym kraju z pewnością znajdzie się 50 (tylu ma pracować w
          > Trybunale) uczciwych sędziów. Poza tym Irakijczycy doskonale wiedzą, kto i co
          > ma na sumieniu. Czy można sobie wyobrazić skorumpowanego sędziego, który
          > uniewinnia zbrodniarza pokroju "Chemicznego Alego"? Obu czekałby lincz."
          >
          > Nie mam zamiaru dyskutować o sądzeniu Chemicznego Alego czy Saddama (bo to
          nie
          > ten wątek), tylko imponuje mi sposób rozumowania: potrzebni są niezawiśli
          > sędziowie, żeby wydać wyroki skazujące, w przeciwnym razie czeka ich śmierć.
          > To po co nazywać to procesem sądowym? Dla sędziego oskarżeni powinni być
          > niewinni do chwili, kiedy nabiorą przekonania co do ich winy. W przeciwnym
          > razie to jest właśnie lincz. Nie lepiej od razu wszystkich wywieźć do
          > Guantanamo?

          To jest dokładnie ten sposób rozumowania jaki mamy u nas. Sędzia sprawiedliwy,
          to taki, który szybko i surowo skazuje. W przeciwnym razie - skorumpowany.

          > Ale trzeba też zauważyć, że coś drgnęło, i niektórzy dziennikarze zaczęli
          > rozróżniać zeznania i wyjaśnienia. To już jest coś.

          Kiedyś mi wyjasniano w czym rzecz Otóż nawet jeśli dziennikarz napisałby, że
          oskarżony "wyjasniał", to poprawiano mu to na "zeznał" z obawy,
          że "wyjaśnienie" będzie rozumiane w sensie potocznym, czyli że przekonał i już
          nikt do tego wracał nie będzie.

          Źródłem innych błędów są beznadziejne tłumaczenia amerykańskich filmów.
          Powszechnie wiadomo, że głównym źródłem wiedzy o prawie i jego stosowaniu są
          dla przeciętnego Polaka amerykańskie filmy, więc siła rażenia takiego
          niedouczonego tłumacza jest ogromna.

          1. Uporczywe tłumaczenie "arrest" jako "aresztowanie" - potem słyszymy o
          policjantach którzy kogoś aresztują, ale też poniekąd stąd właśnie się biorą
          wypowiedzi typu: "Policja łapie a sąd wypuszcza".

          2. To, o czym obok: okazanie (line-up) zawsze jako "konfrontacja"

    • Gość: ich1 Tak czy nie IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 14.12.03, 23:18
      Nie oglądam telewizji, ale w dodatku telewizyjnym przeczytałem, że głównym
      wątkiem serialu "Tak czy nie?" emitowanego w niedzielę w TVP są losy
      testamentu zapisanego na laptopie. Zakładam, że spadkodawca zmarł i laptop
      jest jedynym nośnikiem tegoż testamentu ( jeżeli się mylę, to przepraszam
      scenarzystów serialu). Jeżeli tak jest, to wypada się zastanowić, czy twórców
      nie stać na zwykłego konsultanta, który by im wyjaśnił, co i jak. W dodatku
      jest to bzdura szkodliwa, bo tylko czekać jak ludzie zaczną zapisywać swoje
      testamenty na twardych dyskach w przeświadczeniu, że to wystarczy.
    • Gość: ich1 Klasyka- tymczasowe aresztowanie IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 16.12.03, 20:00
      GW
      "Pod zarzutem molestowania seksualnego dzieci sąd aresztował na trzy miesiąca
      proboszcza z miejscowości Połoski koło Białej Podlaskiej."

      Wszystkie teksty prasowe o tymczasowym aresztowaniu to modelowe przykłady tego
      jak szkodliwa jest ignorancja dziennikarzy odnośnie tematów prawniczych.
      Dlaczego nikt uczciwie nie napisze, że tymczasowe aresztowanie nie przesądza o
      winie? Ostatnio sądy są wyjątkowe skore do stosowania tego środka, a później
      ludzie niesłusznie oskarżeni mają kłopoty przez resztę życia (no bo skoro
      siedział to pewnie coś było na rzeczy...) I na odwrót - jak w przypadku
      Falisza - nie sposób wytłumaczyć, że aresztowanie nie jest karą. Praktyka
      sądowa jest zła, ale jej negatywny odbiór sopłeczny jest jeszcze gorszy, przez
      niedouczonych dziennikarzy.

      • Gość: lolo Re: Klasyka- tymczasowe aresztowanie IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.12.03, 20:11

        Z tymczasowym aresztowaniem jest dokładnie tak jak całkiem niedawno ujął to RPO
        w jednym ze swych wystąpień - często nie stosuje się t.ar. tam, gdzie
        należałoby a równocześnie lekko szafuje się nim w sprawach, gdzie nie ma
        żadnego uzasadnienia. Przywołana przez Ciebie sprawa tego "biednego Radka" jest
        dobrym przykładem - dla większości ludzi niemożliwe do pojęcia jest to, że
        tymczasowe aresztowanie nie jest karą
        Kilka tygodni temu była dyskusja na jednym z podforów lokalnych - chodziło o
        ujętych na goracym uczynku sprawców których tożsamośc była znana mieli stałe
        miejsce zamieszkania i stałą pracę - nie było potrzeby ich aresztować. Wiele
        komentarzy utożsamiało niezastosowanie tymczasowego aresztowania z zamknięciem
        sprawy (!!!) To znaczy: wyszli do domu ("sąd ich wypuścił") i to wszystko!

        PS: Czy coś ustaliłeś z tym testamentam na laptopie?
        • Gość: ich1 Re: Klasyka- tymczasowe aresztowanie IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 16.12.03, 21:04
          > PS: Czy coś ustaliłeś z tym testamentam na laptopie?
          Tak, poczytałem sobie streszczenia na Forum Telewizja (swoją drogą polecam
          tamtejsze posty niejakiego Vincenta Vegi - genialne!) . Rzecz ma się tak:
          ginie (ale naprawdę nie ginie) główny bohater i wszyscy szukają laptopa z jego
          testamentem. Serial jest na licencji szwedzkiej, może tam takie numery są
          dopuszczalne. Ale tak czy owak - straszny idiotyzm. Może na ćwiczeniach z
          dwójki funkcjonować jako kazus.
          • Gość: lolo wiedza o testamentach + Klan IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.12.03, 21:37
            Gość portalu: ich1 napisał(a):

            > > PS: Czy coś ustaliłeś z tym testamentam na laptopie?
            > Tak, poczytałem sobie streszczenia na Forum Telewizja (swoją drogą polecam
            > tamtejsze posty niejakiego Vincenta Vegi - genialne!) . Rzecz ma się tak:
            > ginie (ale naprawdę nie ginie) główny bohater i wszyscy szukają laptopa z
            jego
            > testamentem. Serial jest na licencji szwedzkiej, może tam takie numery są
            > dopuszczalne. Ale tak czy owak - straszny idiotyzm. Może na ćwiczeniach z
            > dwójki funkcjonować jako kazus.

            Jeszcze nie odnalazłem tych wątków, ale za to poczytałem sobie streszczenia
            przyszłych odcinków "Klanu". "Zjazd!" - jak mawia jeden mój kumpel.

            Jeśli chodzi o ten testamwnt na laptopie i Twoje obawy: wydaje mi się, że na
            razie w społeczeństwie króluje przekonanie akurat przeciwne - większość ludzi w
            ogóle nie wie a dowiedziawszy się - nie chce uwierzyć, że istnieje coś takiego
            jak testament własnoręczny. Panuje przekonanie, że w celu sporządzenia
            testamentu albo trzeba iść do notariusza, albo mieć trzech świadków (czyli:
            testament ustny, ale bez świadomości jego szczególności i wymogu obawy rychłej
            śmierci!).

            Jeśli już pisałem o "Klanie" - scenarzyści robią mnóstwo dobrej roboty jeśli
            chodzi o podnoszenie świadomości zdrowotnej społeczeństwa, widać rękę dobrych
            konsultantów, ale jeśli chodzi o świadomość prawną - bardzo szkodliwy. Kiedyś
            przyszło do doktora Lubicza wezwanie do sądu - w sprawie o "wykroczenie z art.
            415 kodeksu cywilnego", przy czym była to sprawa karna. Nie musze pisać, że
            żadnego aktu oskarżenia na oczy nie oglądał ani nikt go zawczasu nie
            przesluchał - szedł do sądu zachodząc w głowę o coż też może chodzić. Raz po
            raz zdarzają się obrazki z sali sądowej, przy czym przebieg rozprawy ma się
            nijak do rzeczywistości. Bogu dzięki nikt nie pokrzykuje "sprzeciw, sprzeciw",
            ale i tak niektórzy mogą sobie wyrobić dziwny obraz rozprawy.
            Poza tym kiedyś jeden z bohaterów zostal obsmarowany w gazecie, zas dyżurny
            adwokat (wuj czy stryj, ten co wygląda jak Wokulski ;) rozłożył ręce że się na
            tym nie zna bo to problem prawa autorskiego (chyba że mi się coś przyśniło :)

            • Gość: ich1 A propos "wyjaśnień" IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 16.12.03, 22:03
              Historia autentyczna.
              Kiedy przesłuchiwano Millera w prokuraturze w związku z aferą Rywina w
              Rzeczpospolitej napisano o zeznaniach premiera. Biuro prasowe nadesłało wtedy
              sprostowanie, wg którego premier nie zeznawał, tylko sładał wyjaśnienia(!).
              Poprawili się dopiero kiedy dziennikarze zapytali w jakim zatem charakterze
              Miller był przesłuchiwany.
              • Gość: lolo Re: A propos "wyjaśnień" IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.12.03, 22:10
                Wcale mnie to nie dziwi. Paradoksalnie "wyjaśnienia" brzmią lepiej
                niż "zeznania" - lepiej się kojarzą.
                • Gość: smk Re: A propos "wyjaśnień" IP: 81.21.202.* 16.01.04, 10:55
                  Ostatnio Rysio Lubicz w "Klanie" składał jako oskarżony "zeznania", zresztą po
                  raz drugi na tej samej rozprawie, bo "wyszły jakies nowe fakty".
      • mn7 Re: Klasyka- tymczasowe aresztowanie 17.12.03, 10:21
        Gość portalu: ich1 napisał(a):

        > GW
        > "Pod zarzutem molestowania seksualnego dzieci sąd aresztował na trzy miesiąca
        > proboszcza z miejscowości Połoski koło Białej Podlaskiej."
        >
        > Wszystkie teksty prasowe o tymczasowym aresztowaniu to modelowe przykłady
        tego
        > jak szkodliwa jest ignorancja dziennikarzy odnośnie tematów prawniczych.
        > Dlaczego nikt uczciwie nie napisze, że tymczasowe aresztowanie nie przesądza
        o
        > winie? Ostatnio sądy są wyjątkowe skore do stosowania tego środka, a później
        > ludzie niesłusznie oskarżeni mają kłopoty przez resztę życia (no bo skoro
        > siedział to pewnie coś było na rzeczy...) I na odwrót - jak w przypadku
        > Falisza - nie sposób wytłumaczyć, że aresztowanie nie jest karą. Praktyka
        > sądowa jest zła, ale jej negatywny odbiór sopłeczny jest jeszcze gorszy,
        przez
        > niedouczonych dziennikarzy.

        Kiedyś (jeszcze w czasach ministra Kaczyńskiego) na pierwszej stronie wyborczej
        była informacja (jako cytat z jego telefonicznej wypowiedzi), że w Polsce
        tymczasowe aresztowanie może być zastosowane WYŁĄCZNIE w tych sprawach gdzie
        grozi 8 lub więcej lat pozbawienia wolności. W żaden sposób tego nie
        skomentowano ani nie sprostowano. Kaczyński był kompletnym ignorantem jeśli
        chodzi o prawo karne i trudno po nim się czegoś więcej spodziewać, ale od
        dziennikarzy należałoby chyba wymagać niepodawania takich mylących bzdur na
        pierwszej stronie!
    • Gość: lolo Odmowa przyjecia mandatu IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 21.12.03, 11:45

      Odmowa przyjecia mandatu

      We wczorajszej Rzeczpospolitej informacje o nowym taryfikatorze mandatów
      ozdobione sensacyjnym tytułem "mozna odmówić przyjecia mandatu". Ktos, kto
      czyta mało uwaznie może dojść do wniosku, ze to jakaś nowość, a tymczasem
      zawsze tak było - warunkiem ukarania grzywna w drodze mandatu jest jego
      przyjęcie przez karanego. W związku z tym nie ma i nigdy nie było czegos
      takiego jak "mandat za wycieraczką" - były to tylko wezwania do stawiennictwa,
      ale na pewno nie mandaty.
      • mn7 Re: Odmowa przyjecia mandatu 23.12.03, 09:27
        Gość portalu: lolo napisał(a):

        >
        > Odmowa przyjecia mandatu
        >
        > We wczorajszej Rzeczpospolitej informacje o nowym taryfikatorze mandatów
        > ozdobione sensacyjnym tytułem "mozna odmówić przyjecia mandatu". Ktos, kto
        > czyta mało uwaznie może dojść do wniosku, ze to jakaś nowość, a tymczasem
        > zawsze tak było - warunkiem ukarania grzywna w drodze mandatu jest jego
        > przyjęcie przez karanego. W związku z tym nie ma i nigdy nie było czegos
        > takiego jak "mandat za wycieraczką" - były to tylko wezwania do
        stawiennictwa,
        > ale na pewno nie mandaty.

        Wczoraj słuchałem sobie w samochodzie radia Bis. Było o nowym taryfikatorze
        mandatów, pod hasłem "obniżka mandatów"(!) Przez telefon rozmawiała prowadząca
        z panią dr E.G. z jednego z wydziałow prawa. Słychac było, że kobieta pojęcia
        nie ma o materii o której się wypowiada. W ogóle nie zauważyła, że taryfikator
        zmienił się z widełkowego w sztywny. W kólko powtarzała jakieś bzdety o tym,
        że "trzeba sobie uświadomić, że się popełniło wykroczenie" - w ten sposób
        odpowiadziała także na pytanie, czy można mandatu nie przyjąć.
        Macie słuszne zastrzeżenia do dziennikarzy, a co powiedzieć o takim wypadku?
        • Gość: lolo Re: Odmowa przyjecia mandatu IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 27.12.03, 21:29

          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,1841969.html
          Część większego problemu - cwaniaczków przyjmujących mandat, a potem
          wypierających się w żywe oczy i pomawiających funkcjonariusza o sfałszowanie
          podpisu.
        • Gość: lolo Re: Odmowa przyjecia mandatu IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 27.12.03, 21:29

          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,1841969.html
          Część większego problemu - cwaniaczków przyjmujących mandat, a potem
          wypierających się w żywe oczy i pomawiających funkcjonariusza o sfałszowanie
          podpisu.
          • mn7 Re: Odmowa przyjecia mandatu 01.01.04, 18:04
            Gość portalu: lolo napisał(a):

            >
            > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,1841969.html
            > Część większego problemu - cwaniaczków przyjmujących mandat, a potem
            > wypierających się w żywe oczy i pomawiających funkcjonariusza o sfałszowanie
            > podpisu.

            Zastanawiam się, ilu spośród czytelników zrozumiało, że sprawa sądowa dotyczyła
            fałszywego zawiadomienia o przestęstwie, a ilu myśli, że było to
            jakieś "odwołanie od mandatu".

            W Nowym Roku wszystkiego najlepszego i sukcesów w "walkach nad Bzdurą".

            wasz
            mn

    • Gość: ich1 Obrona konieczna jak bumerang IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 22.12.03, 18:08
      Zatrzymano tego nieszczęsnego taksówkarza, który dźgnął nożem napastnika i
      znów żadna gazeta nie kwapi się do wytłumaczenia, że to sąd powinien
      decydować, czy sprawca działał w obronie koniecznej, czy nie (poza najbardziej
      ewidentnymi przypadkami). Dlaczego dziennikarze nie biorą na siebie żadnej
      odpowiedzialności za poziom wiedzy o prawie u tzw. zwykłych ludzi?
      • mn7 Re: Obrona konieczna jak bumerang 23.12.03, 09:22
        Gość portalu: ich1 napisał(a):

        > Zatrzymano tego nieszczęsnego taksówkarza, który dźgnął nożem napastnika i
        > znów żadna gazeta nie kwapi się do wytłumaczenia, że to sąd powinien
        > decydować, czy sprawca działał w obronie koniecznej, czy nie (poza
        najbardziej
        > ewidentnymi przypadkami). Dlaczego dziennikarze nie biorą na siebie żadnej
        > odpowiedzialności za poziom wiedzy o prawie u tzw. zwykłych ludzi?

        Ponieważ sami z reguły nie posiadają tej wiedzy. W polskich redakcjach do
        pisania o prawie i procesach sądowych posyłani z\są zazwyczaj początkujący
        dziennikarze, bo panuje przekonanie, że "na tym nie potrzeba się znać" (!) A
        skutki sa takie właśnie: o tym, czy była obrona konieczna czy nie decydować
        mają dyskutanci na forum a nie sąd.
    • Gość: babariba Wydajność sędziego można zmierzyć (???) IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 23.12.03, 11:38
      MAREK DOMAGALSKI, AGATA ŁUKASZEWICZ
      Wydajność polskich sędziów jest mała. Próby ustalania pensum, czyli liczby spraw, które sędzia powinien np. miesięcznie rozpoznać, nie zdały egzaminu. Rozpoczęliśmy więc poszukiwanie systemu oceny ich pracy, sprawdzając, jak to jest w innych profesjach i w innych krajach. Czas najwyższy, by Ministerstwo Sprawiedliwości się tym zajęło. Kontrola wydajności 9,5 tys. sędziów nie może być przypadkowa.
      - Sędziowie nie podpisują list obecności, a ich czas pracy jest określony wymiarem zadań - wskazuje Wojciech Dziuban, dyrektor Departamentu Sądów Powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Jedynym miernikiem pracy sądów jest liczba spraw osądzonych w stosunku do wpływających. Trudno jednak kierować pracą konkretnych sądów z ministerstwa - tłumaczy dyr. Dziuban. Nie ukrywa, że MS kilkakrotnie podejmowało próby ustalenia pewnego pensum dla każdego sędziego. Nie udało się, gdyż jest to bardzo trudne: sprawa sprawie nierówna. Swoją drogą, sędziowie sami powinni się nadzorować. Tymczasem zewsząd słychać tylko narzekania na brak sprzętu, ciasnotę, ogrom pracy, a wielu sędziów po prostu mało pracuje.
      Uśrednianie nie wystarcza
      Mówiąc o wydajności sędziów, nie sposób pominąć statystyki. Mamy 9,5 tys. sędziów. - To bardzo dużo. Powinno wystarczyć do przyzwoitego sądzenia - twierdzi dyr. Dziuban. - Obciążenie sędziów pracą jest bardzo nierówne. Trudno porównać Sąd Okręgowy w Łomży, gdzie pracuje 49 sędziów, z warszawskim, gdzie jest ich 836. W ubiegłym roku średni wpływ na 1 sędziego w Sądzie Okręgowym w Legnicy wynosił 641 spraw, we Włocławku zaś 210, czyli jak 1:3. W warszawskich sądach średnia to 316 spraw. To pewien mit, że obciążenie w Warszawie jest największe w kraju. W statystyce stolica zajmuje 30 miejsce na 41.
      Są sędziowie, którzy pracują bardzo dobrze, ale są i tacy, którzy pracują gorzej, nie chciałbym powiedzieć, że się lenią. Pierwsi pracują na drugich. W ogólnej statystyce tego jednak nie widać. Tego muszą dopilnować przewodniczący wydziałów i prezesi sądów. My w MS będziemy rozliczać osoby funkcyjne z tego, co robią, i z tego, czego nie robią, na własnych podwórkach - dodaje Wojciech Dziuban.
      - U nas jest np. stosunkowo niewiele rozwodów, które wymagają (jak na warunku sądu okręgowego) mniej wysiłku niż np. sprawa o rozliczenie budowy - mówi "Rz" sędzia Małgorzata Kuracka, przewodnicząca III Wydziału Cywilnego warszawskiego Sądu Okręgowego. - Dlatego chociaż w skrupulatnej wydziałowej statystyce jedni sędziowie mają więcej spraw zakończonych niż inni, bez sprawdzenia, jakimi sprawami się zajmują (czworo z nich np. rozpatruje nakazy, które zajmują mniej pracy), nie można porównać, ocenić ich wydajności. Dlatego jakieś pensum, uwzględniające specyfikę wydziału, bardzo by się przydało (także komputerowy rejestr spraw). W tej chwili posługujemy się bowiem swego rodzaju średnią, patrzymy, kto od niej nie odstaje, ale to za mało. Tym bardziej że wielu sędziów autentycznie jest nad miarę przepracowanych - mówi sędzia Kuracka.
      - Należy wprowadzić przejrzysty system organizacji i oceny pracy sędziego oraz kryteria awansu, które są teraz często przypadkowe. Najlepiej byłoby, gdyby opracowali je specjaliści od zarządzania, organizacji pracy z zagranicy - uważa dr Janusz Kochanowski z Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Ius et Lex.
      Jak jest u innych
      Teresa Romer, sędzia SN w stanie spoczynku, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, zanim odpowiedziała "Rz" na pytanie, jak widziałaby ów system, przejrzała rozwiązania w kilku krajach Europy.
      W większości krajów zachodniej Europy jest system oceny sędziów. Na przykład we Francji co roku dokonuje jej prezes sądu pierwszej instancji, a jego ocenę może skorygować prezes sądu II instancji. Dokonywana jest ona według punktów określonych w tabelach dla poszczególnych rodzajów spraw, szybkości postępowania, odroczeń. Ponieważ przewlekłość procesów nie jest tylko polską specjalnością, we Francji i w innych krajach okresowe oceny próbuje się wykorzystywać też jako narzędzia do zwiększenia wydajności sędziów. Zasady ustala Ministerstwo Sprawiedliwości w porozumieniu z narodowymi radami sądownictwa tam, gdzie takowe istnieją. Sędziego ocenia się w dwóch dziedzinach: efektywności w rozpatrywaniu spraw (są tu wręcz stopnie: niedbały, dobry, bardzo dobry, doskonały, wyjątkowy) oraz ogólnej sprawności w wykonywaniu zawodu, na którą składają się znajomość prawa i biegłość w sądowej praktyce.
      - Co ciekawe - wskazuje sędzia Romer - w Albanii eksperci Rady Europy i Unii pomagali w opracowaniu ustawy wprowadzającej podobny system dla prokuratorów, z tabelami ocen procentowych zależnych od rodzajów śledztw, czynności procesowych.
      Włosi z kolei mówią: u nas taki system jest i go nie ma. Wynikł tam bowiem konflikt między Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Krajową Radą Sądownictwa i sędziami, którzy uważają, że oceny, jakie proponuje ministerstwo, mogą prowadzić do naruszenia niezawisłości sędziowskiej.
      Nie ma ich natomiast w Anglii, choć i tam zaczęto o nich mówić. Sędzia sądu okręgowego John McNaught przypomina, że w Anglii zostaje się sędzią danego sądu na całe życie, nie dostaje się awansów ani podwyżek (w Polsce, jak wiadomo, awanse są). Mimo to w Anglii pojawiły się koncepcje wprowadzenia ocen pracy sędziów. Większość angielskich sędziów uważa jednak, że kolidowałoby to z niezawisłością. Podstawowym nadzorcą sędziego ma być jego morale, które odgrywa decydującą rolę przy wyborze na to stanowisko. Elitarność angielskich sędziów jest znana. Mimo to sędzia McNaught uważa, że system ocen powinien być wprowadzony, choćby wewnątrz środowiska.
      Zaangażować profesjonalistów
      Podobnie widzi ten problem sędzia Romer: - Trzeba przede wszystkim wyzwolić presję środowiska sędziowskiego, to ono, a nie procenty czy tabele, powinno wyznaczać wysokie standardy pracy i oceny.
      A może jednak wynająć profesjonalną firmę, która pokusiłaby się o zorganizowanie pracy sędziom? - Myślę, że mogłoby się to udać na szczeblu okręgu, prezesa sądu okręgowego - twierdzi dyr. Dziuban.
      Sprawa rzeczywiście nie jest łatwa. W kilku firmach trudniących się doradztwem personalnym i organizowaniem pracy usłyszeliśmy, że to temat beznadziejny. Przymierzano się do niego, ale próby kończyły się krzykiem środowiska o naruszaniu jego niezawisłości. Jednak jedna z czołowych profesjonalnych firm na rynku uważa, że da się ustalić zasady sprawnego działania sędziego, które usprawniłyby pracę sędziów, a nieraz najzwyczajniej w świecie zmotywowały ich do skuteczniejszego działania. Warto zatem wprowadzić do pracy sędziów (bez naruszania ich konstytucyjnych kompetencji) jasne reguły raportowania, system ocen, przejrzyste zasady awansu, monitoringu, nagradzania i karania. Kiedy istnieje szczegółowy zakres obowiązków, to można je dobrze egzekwować. Prokuratorzy, dla przykładu, mają maksymalny czas prowadzenia śledztw i są rozliczani z zakończonych spraw. Warto pójść tym tropem. Pozwoli to uniknąć spraw, które przeciągają się do granic absurdu.
      KOMENTARZ
      Sędziowie na rynku
      Sprawność i efektywność wymiaru sprawiedliwości to jedna z barier naszego rozwoju. Wiele wskazuje także na to, że ta właśnie dziedzina będzie hamulcem w procesie integracji Polski z Unią Europejską.
      Przerobiliśmy już wielokrotnie problem pieniędzy dla wymiaru sprawiedliwości (podobno jest już coraz lepiej), etatów, sprzętu. Trudno liczyć na radykalną zmianę w tej dziedzinie. Jednak świadomość, że dobry wymiar sprawiedliwości musi kosztować, warto upowszechniać. W dyskusji tej pomijany był dość skrzętnie jeden temat - wydajności i jakości pracy sędziów. Trochę dlatego, że to skomplikowany problem (wiadomo, sprawa sprawie nierówna), a trochę dlatego, że wszyscy boją się dotykać tego drażliwego zagadnienia i równie drażliwego środowiska.
      Nie dziwi, że grupa zawodowa, wyposażona w nadzwyczajne przywileje oraz umacniana w przeświadczeniu o swym nadzwyczajnym charakterze i znaczeniu, chce ten stan konserwować i umacniać. Nie może to jednak zwalniać organó
      • Gość: lolo Re: Wydajność sędziego można zmierzyć (???) IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.12.03, 16:43

        Artykuł dość interesujący. Nie zauważyłem większych błędów. Czym sobie u Ciebie
        zasłużył na umieszczenie w "kąciku bzdury prawniczej"?
        • Gość: smk oczywiście, że się da IP: 81.21.202.* 09.01.04, 11:25

          choć proste to nie jest

          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040109/prawo/prawo_a_11.html
          • Gość: lolo Re: oczywiście, że się da IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 09.01.04, 16:22

            To nie wytwórnia konfekcji, żeby się to dało zrobić w sposób prosty, ale jest
            to oczywiście możliwe. Należy uwzględnić różnice wielkości jednostki, specyfiki
            spraw, liczbę osób faktycznie orzekających (a nie etatów) - o tym zresztą jest
            mowa w tekście, który podesłałeś. Coś takiego próbował zrobić rok
            temu "Wprost", ale metodologia była całkowice amatorska i wyszły wyniki jawnie
            sprzeczne z rzeczywistością. Gdyby to powaznie przygotować to się da zrobić,
            ale musieliby to zrobić specjaliści od zarządzania, oczywiście z udziałem
            prawników, kompetentnych w kwestiach proceduralnych, które nie musza być dla
            managerów czytelne.
            Od paru lat wprowadza sie zarządzanie z prawdziwego zdarzenia w sądach
            (dyrektorzy - fachowcy od managementu), kolejnym krokiem powinno być określanie
            wydajności.
            Z niezawisłoscią nie ma to prawie nic wspólnego. Niezawisłość dotyczy sfery
            orzekania a nie sfery organizacyjnej.
            • Gość: smk Re: oczywiście, że się da IP: 81.21.202.* 13.01.04, 10:54

              A co sądzisz o zasadzie równego wynagrodzenia na takich samych stanowiskach -
              niezależnie od obłożenia pracą?
              • Gość: smk ciekawy link IP: 81.21.202.* 16.01.04, 10:53
                www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040116/prawo/prawo_a_11.html
                • Gość: smk Re: ciekawy link IP: 81.21.202.* 26.01.04, 09:40
                  www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040126/prawo/prawo_a_1.html
                  • Gość: ich1 Re: ciekawy link IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl 26.01.04, 17:37
                    Nic nikomu nie ujmując, sędzia z wydziału cywilnego z Łomży z 20 - letnią
                    praktyką przesunięty do sądu w Warszawie... jakby to powiedzieć...
                    niekoniecznie będzie najlepszym sędzią w wydziale. Moim zdaniem lepiej
                    przesuwać młodych sędziów, którzy chcą się uczyć, których interesuje duże
                    miasto, a nie starych wyjadaczy. Niestety, chrakter tej pracy czasami zabija
                    ambicję. Chyba jedynym sensownym rozwiązaniem jest zwiększenie etatów
                    asesorskich w dużych miastach, zwiększenie liczby etatów na aplikacjach i
                    dalsze podwyższanie wymagań wobec sędziów (np. przez częstsze wizytacje).
                    To stara, brutalna prawda: od samego mieszania herbata nie robi się słodsza.
                    • Gość: smk Re: ciekawy link IP: 81.21.202.* 06.02.04, 11:36

                      Problemem jest bardzo niska mobilność polskiego społeczeństwa. Wiadomo z czego
                      się to bierze i trudno, żeby było inaczej, zaczyna się to jednak zmieniać.
                      Zresztą kto jesli nie ministerstwo powinno trzymać rękę na pulskie i
                      kontrolować poziom rzeczywistych obciążeń w poszczególnych jednostkach
                      organizacyjnych?
    • Gość: smk Arogancja czwartej władzy IP: 81.21.202.* 06.01.04, 08:49
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040105/prawo/prawo_a_5.html
      Coś dla tych, którzy za kazdym razem cieszą się, że dziennikarze
      znowu "dowalili".
    • Gość: ich1 Fakt -polecam!!!! IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl 09.01.04, 22:49
      Jestem wielbicielem niemieckiego "Bilda" (w wersji internetowej), zatem po
      pewnych wahaniach wziąłem się za jego polskiego klona, tj. Fakt. O samej
      gazecie nie ma co rozmawiać (wystarczy popatrzeć), ale ilość rarytasów
      łączących się z tematem niniejszego wątku jest wprost oszołamiająca.
      Pierwsze z brzegu: w ramach walki z pedofilią prowadzonej przez "gazetę
      codzienną" można na przykład dowiedzieć się, że w Polsce pedofilia nie jest
      karalna (sic!). W tym samym tekście dziennikarze proponują aby wydłużyć termin
      zatarcia skazania za to przestępstwo. Najwraźniej sami nie czytają tego co
      piszą, bo jak wydłużyć termin zatarcia skazania za przestęptswo którego nie ma?
      Osobna perełka to wywiad z dr. Kochanowskim, dyżurnym pogromcą obecnie
      obowiązującego kodeksu karnego. Doktor Kochanowski mówi rzeczy następujące:
      kary wolnościowe to idiotyzm, bo w Polsce nie ma pieniędzy na nadzór nad ich
      wykonywaniem. Należy zatem z nich zrezygnować. Sędziowie powinni częściej
      orzekać kary pozbawienia wolności. Wprawdzie warunki w więzieniach są fatalne,
      ale sędzia nie powinien brać tego pod uwagę przy orzekaniu kary. Innymi słowy:
      wrnki wykonania kary powinny być uwzględniane przy orzekaniu kary wolnościowej
      (i powodować rezygnację z tejże) , ale broń Boże przy orzekaniu kary
      pozbawienia wolności. Przy okazji doktor Kochanowski stweirdza, że tylko
      surowe kary mogą powstrzymać przestępców, ale równocześnie zauważa, że ilość
      skazanych nie wpływa na poziom przestępczości. Schizofrenia?
    • mn7 coś dla smk i nie tylko 02.02.04, 14:07

      Coś dla smk, który tak lubi wklejać linki do konkurenyjnej gazety, ale i dla
      wszystkich innych:

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040202/prawo/prawo_a_6.html
      A tutaj cytat dla tych, którym się nie chce klikać na linki:

      " Czy możemy w konsekwencji korzystać z dobrodziejstw normatywnej koncepcji
      państwa prawa, jeśli nie rozumiemy jego istoty, jeżeli nawet dobrze
      wykształcona część społeczeństwa nie rozumie (a co więcej, owo niezrozumienie
      uważa za cnotę) podstawowych kategorii prawnych, nie dostrzega różnic między
      procedurą karną i cywilną, nie odróżnia prawa własności od innego prawa
      majątkowego, myli kompetencje sądu z kompetencjami organu administracyjnego czy
      wreszcie nagminnie utożsamia prawo i jego stosowanie?

      Kształtowanie świadomości prawnej to nie tylko powinność szkoły czy
      uniwersytetu, ale także mediów publicznych. Ukazywany przez nie obraz utrwala
      nieomal wyłącznie negatywny stereotyp funkcjonowania instytucji prawnych.
      Dowiadujemy się z reguły, dlaczego i przez kogo prawo zostało złamane, ale już
      prawie nigdy o tym, że zostało skutecznie wykorzystane do obrony konkretnych
      interesów. Społeczeństwo jest nader często traktowane jako zbiorowisko
      głuptasów, zdolnych co najwyżej do skonsumowania informacji sensacyjnej -
      niewymagającej żadnego wysiłku intelektualnego, refleksji czy własnej oceny. W
      polskich mediach elektronicznych nie ma praktycznie programu, który byłby
      nastawiony na przekaz autentycznej i niesprymitywizowanej wiedzy o prawie i
      jego instytucjach, przy czym najczęściej uzasadnia się to małym
      zainteresowaniem odbiorców i skomplikowaniem materii. Przy takim (moim zdaniem
      zdecydowanie błędnym) założeniu nigdy nie wyjdziemy z kręgu niemożności i
      będziemy utrwalać bierność i ignorancję. Państwo prawa będzie czymś obcym,
      odległym, a przede wszystkim niezrozumiałym. "

      Nic dodać, nic ująć!

      A teraz cytat z dzisiejszego magazynu Wyborczej:

      "...Tymczasem Optimus odwołał się od decyzji urzędu skarbowego nakazującej
      zapłatę zaległego podatku VAT do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 25
      listopada 2003 r. NSA wydał wyrok: Kluska nie popełnił przestępstwa..."

      To już się w głowie nie mieści. Prezes Safjan pisze powyżej o myleniu
      postępowania karnego z cywilnym, okazuje się jednak, że można także pomylić
      postępowanie karne z administracyjnym. Można być dziennikarzem największego
      polskiego dziennika i nie rozumieć, że NSA nie orzeka, czy ktoś popełnił
      przestępstwo, czy nie. W tej konkretnej sprawie NSA orzekł, że nie jest
      uchylaniem się od płacenia VAT pozorne eksportowanie towaru za granicę i
      sprzedawanie w kraju. Aby to było przestępstwem, musiałyby być jeszcze
      spełnione inne przesłanki, choćby tzw. strony podmiotowej - nieistotne przy
      podatkach (to tak na wszelki wypadek - dla tych, którzy też nie rozróżniają).


      • ich1 popracujmy wyobraźnią 02.02.04, 22:26
        W dziale sportowym ogólnopolskiej gazet pracuje dziennikarz, któremu faul w
        piłce nożnej myli się ze spalonym, remis nazywa wygraną, nie odróżnia
        siatkówki od koszykówki i nie potrafi wymienić żadnego zawodnika grającego w
        lidze włoskiej. Trudno to sobie wyobrazić, prawda? Ale idźmy dalej: gazeta
        regularnie zwraca się do teoretyków piłki nożnej z AWF, którzy komentują
        spotkania których nie oglądali. Przegięcie?
        Tymczasem w każdej gazecie pracują dziennikarze, którzy nie odróżniają
        odrzucenia pozwu od jego oddalenia, warunkowe umorzenie nazywają umorzeniem i
        nie odróżniają kpa od kpk ( jak w przykładzie powyżej). Zwykłą praktyką jest
        też komentowanie wyroków bez znajomości akt - ostatnio popis dał mój
        ulubieniec dr Kochanowski, który w Rzepie pełen oburzenia skomentował wyrok na
        kanibala z Niemiec, zupełnie ignorując kwestię poczytalności skazanego.
        I co?
        I nic.
        • Gość: lolo Re: popracujmy wyobraźnią IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 04.02.04, 20:32
          ich1 napisał:

          > W dziale sportowym ogólnopolskiej gazet pracuje dziennikarz, któremu faul w
          > piłce nożnej myli się ze spalonym, remis nazywa wygraną, nie odróżnia
          > siatkówki od koszykówki i nie potrafi wymienić żadnego zawodnika grającego w
          > lidze włoskiej. Trudno to sobie wyobrazić, prawda? Ale idźmy dalej: gazeta
          > regularnie zwraca się do teoretyków piłki nożnej z AWF, którzy komentują
          > spotkania których nie oglądali. Przegięcie?
          > Tymczasem w każdej gazecie pracują dziennikarze, którzy nie odróżniają
          > odrzucenia pozwu od jego oddalenia, warunkowe umorzenie nazywają umorzeniem i
          > nie odróżniają kpa od kpk ( jak w przykładzie powyżej). Zwykłą praktyką jest
          > też komentowanie wyroków bez znajomości akt - ostatnio popis dał mój
          > ulubieniec dr Kochanowski, który w Rzepie pełen oburzenia skomentował wyrok
          na
          > kanibala z Niemiec, zupełnie ignorując kwestię poczytalności skazanego.
          > I co?
          > I nic.

          Tu nawet nie chodzi przecież o kwestię poczytalności! Oburzające miało być to,
          że skazano go "tylko" za zabójstwo, a nie skazano za kanibalizm. Tyle tylko, że
          w prawie niemieckim nie ma takiego przestęstwa jak kanibalizm. Jak widać nasz
          wspólny ulubieniec - wieczny adiunkt Kochanowski uważa, że poczucie
          sprawiedliwości nakazuje skazać za kanibalizm, nawet jeśli ustawodawca w swej
          głupocie takiego typu nie przewidział.
          Swoją drogą - zasmucająca jest kariera medialna tego pana. Nic większego w
          nauce nie stworzył i już raczej nie stworzy, tymczasem jest cytowany jako
          wielki autorytet w dziedzinie prawa karnego i filozofii prawa. Autorytet z
          własnego nadania. W odpowiedniej chwili potrafił się "wstrzelić" jak politycy,
          którzy wiedzą, że trzeba mówić nie to co, prawdziwe czy mądre, ale to, co chcą
          usłyszeć słuchacze.

          Ale to jeszcze nic - obrzydzeniem napawa mnie dzisiejsza manipulacja z
          pierwszej strony Wyborczej, o biedaczynie z polic, który podpadł miejscowemu
          kacykowi, i za to usłużne sady wszystkich instancji skazały go na drakońską
          karę 3 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i obowiązek przeproszenia
          pokrzywdzonego. Dziennikarz widac woli być meczennikiem, bo nie przeprosił.
          Cały wątek na ten temat pełen komentarzy biracych oczywiście jego stronę, no bo
          znowu kapitalna okazja przyp... sądowi (a nawet dwóm). NAiwnych i
          bezkrytycznych nigdy na tym forum nie brakowało, ale obrzydliwośc tej
          manipulacji jest bezprecedensowa.
    • Gość: mk nie kk ani kpk ale...ustawa nt. info publicznej IP: *.twcny.rr.com 05.02.04, 03:00
      To nie jest chyba ani kk ani kpk. Chce jednak napisac o bzdurnej ustawie o
      dostepie do informacji publicznej gdzie trzeba uzasadniac jaka jest/ma byc
      uzytecznosc spoleczna zadanej informacji (innymi slowy, wg mnie, po co chce sie
      miec dostep do takiej informacji). To sformulowanie uwazam za idiotyzm: albo
      dana info jest informacja publiczna albo nie, i nikomu nic do tego jak kto chce
      to wykorzystac. To sformulowanie to tylko furtka do widzi mi sie urzednika i
      ew. odmowy. Kto to wymyslil? To zakrawa na przezytek systemu totalitarnego i
      wymaga poprawy.
      • hydy Re: nie kk ani kpk ale...ustawa nt. info publiczn 05.02.04, 10:46
        pozwolę sobie się wtrącić do całkiem fajnego wątku (jakoś wcześniej go nie
        zauważyłem) - niezły pomysł z tą "bzdurą prawniczą", a i materiału do
        podbijania wątku w tym kraju zapewne bardzo, bardzo długo nie zabraknie ;)

        co myślicie o dzisiejszej publikacji nt. b. ciekawego i brzemiennego w skutki
        orzeczenia NSA ?

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040205/prawo/prawo_a_4.html
        czy Waszym zdaniem S. Gebethner ma rację?

        zastrzegam, że nie mam do tej sprawy stosunku emocjonalnego, lecz interesuje
        mnie jej wymiar prawny (zresztą z tym tematem również wiąże się cała masa
        medialnych "bzur prawniczych").

        pzdr.
        hydy
        • Gość: ich1 Nie znam się na tym w ogóle, ale... IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl 05.02.04, 15:31
          zupełnie nie rozumiem, dlaczego Gebethner twierdzi, że w latach 44 - 47
          miałaby obowiązywać Konstytucja Marcowa. Bo PKWN tak ogłosił? Jeżeli już w
          ogóle, to chyba Konstytucja Kwietniowa ( zwłaszcza, że ciągłość państwowa była
          zachowana). To byłby niezły paradoks, że odmawiając PKWN - owi prawa do
          reprezentowania państwa polskiego, odmowiamy też zabużanom prawa do
          odszkodowań.
          Natomiast pierwsza część artykułu wydaje mi się dość przekonująca.
          • hydy Re: Nie znam się na tym w ogóle, ale... 05.02.04, 16:39
            dzięki że w ogóle odpisałeś; już myślałem, że nikt nie będzie chciał o tym
            rozmawiać ;) ja w odróżnieniu od większości osób wpisujących się w tym wątku
            nie jestem specjalnie "oblatany" w kk i kpk (podstawy znam - ale to nie moja
            specjalizacja)

            a co do meritum, to masz rację - pierwsza część wywodu spójna i logiczna, z
            wyjątkiem tego założenia obowiązywania kcji marcowej (a kwietniowa? co z nią?);

            Pytanie o uznanie legitymacji PKWNu do zawarcia tego typu umów jak najbardziej
            zasadne, ale uważam że ta kwestia została rozstrzygnięta już dość dawno, bo
            niemal 15 lat temu, kiedy na fali przemian pookrągłostołowych ludzie
            odpowiedzialni za legislację zastanawiali się nad ciągłością
            instrytucjonalnoprawną - która choć z moralnego punktu widzenia mogłaby wydawać
            się krzywdząca, to jednak dla zachowania sprawnego działania państwa wydaje się
            jednak konieczna, zgodnie z zasadą "zgniłego kompromisu".

            Pomyśl bowiem, że w związku z oczywistym fatem fałszowania wszystkich wyborów
            powszechnych w interesującym nas okresie historycznym uznajemy, że parlamenty
            kadencji 1945-1989 były niereprezentatywne, nie miały demokratycznego mandatu
            społecznego; mówiąc krótko wybory były nieważne.

            Skutki? Nielegalne było całe ustawodawstwo PRL (od kcji po akty najniższego
            rzędu). I oczywiście wszystkie akty władzy wykonawczej, sądowniczej, zawarte w
            tym okresie umowy międzynarodowe, etc.

            Chaos. I to straszny.

            Dlatego też uważam, że takie (pozytywistyczno-legalistyczne) rozumowanie, gdyby
            trzymac się go konsekwentnie (czym w swej reprezentatywności różnił się PKWN od
            np. każdego jednego rządu który nastąpił po nim?) doprowadziłoby nas jednak do
            absurdów.

            Ale jeszcze poczekam na drugą część artykułu.

            pzdr.
    • Gość: Piort Re: Kącik bzdury prawniczej IP: *.com.pl 05.02.04, 09:08
      Czytam te wasze, prawników, wypowiedzi i włos mi się jeży na głowie.
      Terminologia i definicje są dla was ważniejsze niż sprawiedliwość. Facet pytał
      jak dojechać do Sądów, a gość go pyta: szukasz pan sądów czy sprawiedliwości,
      bo to zupełnie różne rzeczy. Istnieje pierwotne pojęcie sprawiedliwości nie
      obarczone żadnymi kodeksami i to pojęcie każe wynagrodzić wyrządzoną krzywdę
      czy szkodę. W Polsce takie pojęcie zastąpiono pojęciem naruszenia prawa, czyli
      że ten kto kogoś okradnie naruszył prawo zabraniające okradania innych i tylko
      za to odpowiada. Normalna sprawiedliwość nakazuje oddanie rzeczy lub
      równowartości ofierze i ewentualnie nawiązkę. Wasze prawo skazuje okradzionego
      na utrzymanie złodzieja w więzieniu i trudno się dziwić, że ludzie biorą wymiar
      sprawiedliwości w swoje ręce. Ciekaw jestem czy sprawa p. Kluski znajdzie swój
      finał i jaki w sądzie. Całkiem niemała grupa urzędników, w tym prawników,
      usiłowała go obrabowac w "majestacie prawa" i jakoś cicho o pociągnięciu
      kogokolwiek do odpowiedzialności karnej, a wszyscy którzy maczali w tym palce
      powinni w kamieniołomach odpracowywać odszkodowanie dla jego firmy i dla niego
      osobiście. Czarno widzę przyszłość.
      • Gość: ich1 Po kolei, drogi Piortrze IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl 05.02.04, 11:00
        > Terminologia i definicje są dla was ważniejsze niż sprawiedliwość.
        Nie, tu nie chodzi o terminologię i definicje, tylko o zwykłą rzetelność. Nie
        słyszałem, żeby to komuś zaszkodziło.

        > Istnieje pierwotne pojęcie sprawiedliwości nie obarczone żadnymi kodeksami
        > to pojęcie każe wynagrodzić wyrządzoną krzywdę czy szkodę.
        Polecam lekturę art. 415 kc. "Pierwotne poczucie sprawiedliwości", jak to
        nazwałeś, każdy ma inne. Ciekaw jestem jak przy użyciu takiego pojęcia
        chciałbyś rozwiązywać spory o spadek lub sprawy rozwodowe. Zreztą, na gruncie
        prawa karnego "pierwotne poczucie sprawiedliwości" też kiepsko się sprawdza.
        Bo jak potraktować np. schizofrenika, który nożem kuchennym zamordował swoją
        żonę? "Pierwotne poczucie sprawiedliwości" podpowiadałoby dożywocie, ale jakoś
        w żadnym cywilizowanym kraju ludzie chorzy psychicznie nie trafiają do więzień.
        Spór sądowy ma jedną brzydką cechę: jest strona przegrana i jest strona
        wygrana. I każda ma swoje "pierwotne poczucie sprawiedliwości".

        > Normalna sprawiedliwość nakazuje oddanie rzeczy lub równowartości ofierze i
        > ewentualnie nawiązkę. Wasze prawo skazuje okradzionego na utrzymanie
        >złodzieja w więzieniu
        "Nasz" kodeks karny też nakazuje oddanie rzeczy i ewentualnie nawiązkę
        (chociaż to się inaczej nazywa). Odsyłam do lektury art. 46 kk. A gdyby nie
        kara więzienia, co drugi ( wariant optymistyczny) człowiek kradłby na potęgę.
        Cóżby mu bowiem w razie złapania groziło? Musiałby oddać skradzioną rzecz i
        ewentualnie zapłacić nawiązkę. Chyba to nie jest "normalna
        sprawiedliwość".

        > Ciekaw jestem czy sprawa p. Kluski znajdzie swój
        > finał i jaki w sądzie. Całkiem niemała grupa urzędników, w tym prawników,
        > usiłowała go obrabowac w "majestacie prawa"
        Też jestem tego ciekaw. Szef prokuratury, która prowadziła postępowania w
        sprawie Kluski stracił już stanowisko. Klusce przysługuje roszczenie o
        naprawienie szkody wyrządzonej mu przez urzędników i raczej z tego prawa
        skorzysta.
        • Gość: Piort Re: Po kolei, drogi ich1-u IP: *.com.pl 05.02.04, 12:41
          Bardzo prosto! Sprawy o spadek opierają się na prostej regule:w przypadku gdy
          zmarły nie wyraził swojej woli, określającej nalezną częśc spadku w zależności
          od siły związku ze zmarłym. Sprawy rozwodowe zaczynają być niezłym bussinesem
          dla kobiet, którym udało się złapać bogatego męża. W ZSRR nie było almentów, bo
          każde dziecko korzystało z opieki państwa. Najprostsze wydaje się
          sprawdzenie "Qui bono" i dopilnowanie aby to bono było zerowe. Schizofrenika
          trzeba skazać na smierć, jak każdego mordercę, inaczej pedofila trzeba by
          sadzić łagodniej, bo ma taką skłonność wewnętrzną i niezawinioną.
          Kara więzienia powinna być tylko dla notorycznych ekshibicjonistów i im
          podobnych. Wszyscy inni, których czyny spowodowały wymierny uszczerbek powinni
          ten uszczerbek odpracowywać na rzecz osoby poszkodowanej. Jak sobie wyobrażasz
          złodzieja oddającego skradziony, rozebrany na częsci i sprzedany samochód? Co
          do p. Kluski, to moim zdaniem prokurator i inni urzędnicy uczestniczący w tym
          spisku powinien oczekiwać w więzieniu, z normalnymi więźniami na wyrok.
          • Gość: lolo przepraszam, że się wtrącam IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 05.02.04, 13:32
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Bardzo prosto! Sprawy o spadek opierają się na prostej regule:w przypadku gdy
            > zmarły nie wyraził swojej woli, określającej nalezną częśc spadku w
            zależności
            > od siły związku ze zmarłym.

            A na przykład o testamencie ustnym słyszałeś? I o sporach, których setki
            powstają na takim tle? Jeśli to takie proste, jak sobie wyobrażasz
            prostolinijny człowieku, to skąd tyle ciągnących się wiele lat sporów?

            Sprawy rozwodowe zaczynają być niezłym bussinesem
            > dla kobiet, którym udało się złapać bogatego męża.

            Co ma piernik do wiatraka???
            Życie to nie telenowela w telewizji tylko konkretne sprawy.

            > każde dziecko korzystało z opieki państwa. Najprostsze wydaje się
            > sprawdzenie "Qui bono" i dopilnowanie aby to bono było zerowe. Schizofrenika
            > trzeba skazać na smierć, jak każdego mordercę,

            A o zasadzie winy w prawie karnym słyszałeś? Nie słyszałeś? To się poducz, bo
            to fundament prawa karnego w każdym kraju cywilizowanym.


            > Wszyscy inni, których czyny spowodowały wymierny uszczerbek powinni
            > ten uszczerbek odpracowywać na rzecz osoby poszkodowanej. Jak sobie
            wyobrażasz
            > złodzieja oddającego skradziony, rozebrany na częsci i sprzedany samochód?

            Wydaje mi się, że to własnie ty twierdziłeś, że wystarczające jest oddanie
            skradzinego, natomiast ich1 odpowiedział ci, że więzienie jednak jest
            konieczne, bo jakaś sankcja być musi.
            • Gość: Piort Re: przepraszam, że się wtrącam IP: *.com.pl 05.02.04, 14:00
              Te spory to robota prawników. Gdyby nie oni, to sprawy kończyłyby się na
              jednej rozprawie. Nie ma testamentu ani bezstronych świadków - podział wedle
              reguł. Rozwody są dla tego, że osłabły pozauczuciowe więzy lączące rodzinę.
              Każdy może w każdej chwili odejść, ale nie widzę powodu aby dorobek małżeński
              dzielić po połowie, albo zasądzać horrendalnie wysokie alimenty na dzieci.
              Wysokość alimentów powinna być ustalana w oparciu o średnie zarobki.
              Zbrodnia pozostaje zbrodnią i prawniczo-lekarskie dywagacje nikogo nie
              przekonają. Piroman też jest niepoczytalny i co - siedzi. A co do kary, to po
              pierwsze oddanie (odpracowanie pod nadzorem) skradzionego, a dodatkowa kara
              jest już mniej istotna, bo utrzymanie więźnia odbywa się na koszt okradzionego.
              • Gość: lolo Re: przepraszam, że się wtrącam IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 05.02.04, 14:08
                Gość portalu: Piort napisał(a):

                > Te spory to robota prawników.

                Nie prawników, lecz spakobierców.

                > Gdyby nie oni, to sprawy kończyłyby się na
                > jednej rozprawie. Nie ma testamentu ani bezstronych świadków - podział wedle
                > reguł.

                NA tym właśnie problem polega, żeby sustalić, czy testament był, czy go nie
                było i czy świadkowie są bezstronni, czy nie. Stąd właśnie problem. Oj,
                stanowczo zbyt uproszczpną masz wizję świata!

                > Rozwody są dla tego, że osłabły pozauczuciowe więzy lączące rodzinę.
                > Każdy może w każdej chwili odejść, ale nie widzę powodu aby dorobek małżeński
                > dzielić po połowie, albo zasądzać horrendalnie wysokie alimenty na dzieci.
                > Wysokość alimentów powinna być ustalana w oparciu o średnie zarobki.
                > Zbrodnia pozostaje zbrodnią i prawniczo-lekarskie dywagacje nikogo nie
                > przekonają.

                Natomiast wymóg winy jest jednym z fundamentów naszej cywilizacji i Twoje
                dywagacje też tego - na szczęście - nie zmienią.

                Piroman też jest niepoczytalny i co - siedzi.

                Jeśłi niepoczytalny - nie siedzi, bo nie można mu przypisać winy. Jeśli
                poczytalny - siedzi, i słusznie.

                > utrzymanie więźnia odbywa się na koszt okradzionego.

                Owszem - tak jest w niektórych krajach arabskich, ale nie w Polsce.

                • Gość: Piort Re: się wtrąsz, ale głupio IP: *.com.pl 05.02.04, 14:40
                  > > utrzymanie więźnia odbywa się na koszt okradzionego.
                  > Owszem - tak jest w niektórych krajach arabskich, ale nie w Polsce.

                  Z tego tylko cytatu orientuję się, że jesteś albo prawnikiem, albo urzędnikiem
                  administracji. Akurat znam kraje arabskie i tam więzień jest karmiony przez
                  swoją rodzinę, inaczej może zdechnąć z głodu. Kto Twoim zdaniem płaci na
                  więzienia i cały ten nieskuteczny aparat państwowy? Zastanów się, jeżeli chcesz
                  innych pouczać, bo chyba nie myślisz poważnie, że to państwo ma jakiekolwiek
                  pieniądze, poza odebranymi przemocą podatnikom. Tfu!
                  • Gość: ich1 Próba podsumowania IP: *.ists.pl / *.kra.cdp.pl 05.02.04, 15:16
                    A zatem:
                    - kraje w których więźniowie są utrzymywani na koszt podatników trwonią
                    pieniądze, bo więźniów powinni utrzymywać ich rodziny,
                    - choroba psychiczna nie jest żadnym usprawiedliwieniem, wariaci powinni być
                    traktowani tak samo jak osoby normalne,
                    - o podziale majątku małzonków i zmarłego powinny decydować sztywne reguły od
                    których nie powinno być absolutnie żadnych odstępstw,
                    - ekshibicjonizm powinien być karany więzieniem.

                    Może podam ci kilka krajów, gdzie te pomysły są realizowane ( kolejnośc
                    przypadkowa):
                    Arabia Saudyjska, Pakistan, Albania, Egipt, do niedawna Irak i Afganistan

                    Dziwnym trafem w krajach europejskich żadna z tych zasad nie jest realizowana.
                    Skomentujesz to jakoś?
                    • Gość: a Re: Próba podsumowania IP: *.law.uj.edu.pl 06.02.04, 13:08
                      Gość portalu: ich1 napisał(a):

                      > A zatem:
                      > - kraje w których więźniowie są utrzymywani na koszt podatników trwonią
                      > pieniądze, bo więźniów powinni utrzymywać ich rodziny,

                      No to się piotr cofnął do początków XVIII wieku - zanim powstały więzienia we
                      współczesnym rozumieniu

                      > - choroba psychiczna nie jest żadnym usprawiedliwieniem, wariaci powinni być
                      > traktowani tak samo jak osoby normalne,

                      Jak wyżej - zanim koniecznym elementem przypisania odpowiedzialności w prawie
                      karnym stała się strona podmiotowa (wina)

                      > - o podziale majątku małzonków i zmarłego powinny decydować sztywne reguły od
                      > których nie powinno być absolutnie żadnych odstępstw,

                      Oczywiście bzdura, ale na przykład co do testament ustnego - jesli Piotr
                      chciałby go zlikwidować, to nawet nie taki głupi pomysł. Dziś już nie ma
                      analfabetyzmu (prawie), więc testament ustny jest reliktem.

                      > - ekshibicjonizm powinien być karany więzieniem.

                      Rzeczywiście mocne.

                      >
                      > Może podam ci kilka krajów, gdzie te pomysły są realizowane ( kolejnośc
                      > przypadkowa):
                      > Arabia Saudyjska, Pakistan, Albania, Egipt, do niedawna Irak i Afganistan

                      Dlaczego Albania? To jest dziś normalny, cywilizowany kraj, członek Rady
                      Europy.

                      > Dziwnym trafem w krajach europejskich żadna z tych zasad nie jest realizowana.
                      > Skomentujesz to jakoś?

                      Namyśla się...
                      • Gość: lolo Re: Próba podsumowania IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 06.02.04, 15:17
                        Poniżej pewnego poziomu głupoty, chamstwa i nieuctwa dyskusja sensu nie ma, ale
                        z tym testamentem ustnym, to bardzo ciekawa uwaga. Rzeczywiście - jaki to ma
                        sens? Przecież prawie każdy potrafi sobie sam napisać, a jeśli nie potrafi -
                        może iść do notariusza. Zostają przypadki typu ciężko chory w szpitalu, ale tu
                        pożyteczna byłaby forma pośrednia między dzisiejszym urzędowym i ustnym.
        • stefan4 Re: Po kolei, drogi Piortrze 05.02.04, 20:30
          ich1:
          > Klusce przysługuje roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej mu przez
          > urzędników i raczej z tego prawa skorzysta.

          Przypuśćmy, że Kluska wygra. Kto wtedy zapłaci odszkodowanie? Czy mylę się
          sądząc, że ja, podatnik?

          W takim razie nie jest prawdą, że Klusce przysługuje roszczenie przeciwko
          urzędnikom. Przysługuje mu tylko prawo odegrania się na współobywatelach, na
          przykład na mnie. Z tego powodu interes Kluski jest przeciwny mojemu.

          A tak bardzo chciałbym być z nim po jednej stronie, bo tak on mi się podoba.
          Patrz, jak nas polskie prawo divisit ut imperat...

          - Stefan
          • Gość: al Re: bledne zalozenia i bledne wnioski IP: *.broker.com.pl 05.02.04, 21:17
            pierwsze zalozenie ze prawo jest czyms danym a nie odzwierciadl
            gre sil spolecznych i cos takiego jak kulture etyke danej spolecznosci
            gdy jest zgoda stron na sedziego i przepisy wtedy mozna mowic o sprawiedliwym i niezawislym sadzie
            ty nie zgadzasz sie na takie sady jak w polsce i dlatego uwazasz ze bedziesz placil za nieudolnych sedziow
            i masz swieta racje gdyz kompletnie brak selekcji sedziow poprze wylaczenie
            miernot etycznych i umyslowych od rozstrzygania spraw sadowych
            w trybach obowiazujacy w panstwach demokratycznych gdzie poglady sedziow ksztaltowane sa jakas wiedza o ksztaltowaniu sie stosunkow spolecznych
            wystarczy byc na jakiejs rozprawie by stwierdzic brak prawidlowego protokolu
            prawidlowego udzielania glosu stronom itp nie zachowanie uznanych standardow kazdej procedury demokratycznego panstwa
            dzialalnosc niejakiego lolo na forum to przyklad arogancji srodowiska
            urzedasow stosujacych makiawelizacje panstwa i wladzy uzrzedniczej
            rezultaty znane np tysiace ludzi na bruku
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10571224
            rozumowa o mechanizmach funkcjonowania wiezi spolecznych
            • Gość: lolo idź stąd bełkotliwy nieuku IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 05.02.04, 21:49
              Gość portalu: al napisał(a):

              > pierwsze zalozenie ze prawo jest czyms danym a nie odzwierciadl
              > gre sil spolecznych i cos takiego jak kulture etyke danej spolecznosci

              kto tak zakłada? chyba ty.

              > gdy jest zgoda stron na sedziego i przepisy wtedy mozna mowic o sprawiedliwym
              i
              > niezawislym sadzie

              Jasne. Wystarczy, żeby oskarżony "nie zgodził się" i już jego sprawa nie będzie
              mogła być nigdy rozpoznana.

              > ty nie zgadzasz sie na takie sady jak w polsce i dlatego uwazasz ze bedziesz
              placil za nieudolnych sedziow
              > i masz swieta racje gdyz kompletnie brak selekcji

              brak selekcji? Czy ty masz pojęcie o tym, o czym próbujesz się nieudolnie
              wypowiadać?

              sedziow poprze wylaczenie
              > miernot etycznych i umyslowych od rozstrzygania spraw sadowych
              > w trybach obowiazujacy w panstwach demokratycznych gdzie poglady sedziow kszta
              > ltowane sa jakas wiedza o ksztaltowaniu sie stosunkow spolecznych

              co to za bełkot.

              > wystarczy byc na jakiejs rozprawie by stwierdzic brak prawidlowego protokolu

              A to ciekawostka. Rozprawy protokołuje się nieprawidłowo?

            • stefan4 Re: bledne zalozenia i bledne wnioski 05.02.04, 22:06

              Przepraszam Cię, Al, bardzo ciężko mi się to czyta (brak interpunkcji, dużych
              liter i masa literówek). Zakładam, że to jest odpowiedź na to, co JA
              naskrobałem powyżej, ale nawet tego nie jestem pewien: piszesz w drugiej osobie,
              ale nie używasz mojego imienia ani nie cytujesz mnie. Dlatego wybacz, jeśli źle
              zrozumiem Twój tekst.

              al:
              > ty nie zgadzasz sie na takie sady jak w polsce i dlatego uwazasz ze bedziesz
              > placil za nieudolnych sedziow

              To też, ale raczej podkreślałem, że Kluska realnie biorąc prawuje się ZE MNĄ a
              nie z biurwą czy pieczątkutasem, którzy zniszczyli mu firmę. To ja jestem w
              efekcie stroną pozwaną i ja będę płacił odszkodowanie Klusce. W dodatku nie mam
              praw strony w tym procesie. Powinienem Klusce, jako przeciwnikowi procesowemu,
              życzyć przegranej. A tymczasem moje serce jest po jego stronie, czyli po
              stronie mojej własnej straty.

              To rozdarcie nie jest wynikiem złego doboru sędziów, tylko prawa, które nie
              przewiduje odpowiedzialności urzędnika za swoje decyzje. Żaden sędzia nic tu
              nie może. Kluska nie może pozwać sprawcy tylko musi Skarb Państwa a sprawca
              będzie co najwyżej świadkiem. Sędzia nie może pociągnąć za konsekwencje
              sprawcy, bo to byłoby bezprawne, musi Skarb Państwa. A sprawca będzie miał
              wszelkie możliwe zachęty materialne, żeby zaraz po wyjściu z sali sądowej
              ponownie napuścić antyterrorystów na Kluskę i znowu bez żadnego powodu
    • ich1 Dwie rzeczy 06.02.04, 23:15
      Po pierwsze, chciałbym zachęcić do dyskusji na temat artykułu prof.
      Rzeplińskiego na temat polskiego sądownictwa (odnaleźć go można na tym forum
      pod hasłem Gazeta Wyborcza w dziale Prasa i media).
      Po drugie, poziom schamienia i skretynienia u forumowiczów osiągnął taki
      poziom, że wycofuję się z wszystkich dyskusji na szeroko pojęte tematy
      prawnicze, z wyjątkiem tego wątku. Szkoda nerwów na troglodytów.
      • hydy Re: Dwie rzeczy 04.03.04, 12:01
        ich1 napisał:

        > Po drugie, poziom schamienia i skretynienia u forumowiczów osiągnął taki
        > poziom, że wycofuję się z wszystkich dyskusji na szeroko pojęte tematy
        > prawnicze, z wyjątkiem tego wątku. Szkoda nerwów na troglodytów.

        święta prawda - niestety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka