studio.beret
11.12.03, 22:24
Rozmawia Monika Olejnik
Monika Olejnik: Proszę powiedzieć, czy dzisiejszy dzień, 13 grudnia, po
dwudziestu latach może być dniem pojednania, a nie dniem wojny ? jak
proponuje prezydent Aleksander Kwaśniewski?
Stanisław Płatek: Trudno mówić o pojednaniu, skoro z innej strony jest to
tylko wyrażane w słowach, a nie ma czynów.
Olejnik: Prezydent dzisiaj powiedział, że nikt rozsądny nie ma dzisiaj
wątpliwości, że stan wojenny był złem.
Płatek: Tylko trzeba było to zrozumieć dwadzieścia lat. Dwadzieścia lat to
jest czas, który pozwolił panu prezydentowi dojść do takiej konkluzji.
Olejnik: Ale dobrze, że doszedł do takiej konkluzji?
Płatek: Szkoda tylko, że dopiero po dwudziestu latach.
Olejnik: Pan mówi, że szkoda, że są tylko słowa, a nie czyny ? jakie powinny
być czyny, według pana?
Płatek: Dwadzieścia lat po tych tragicznych wydarzeniach rodziny poległych
górników, ranni nie otrzymali od rządu żadnej satysfakcji.
Olejnik: Ale były rządy solidarnościowe, czy od rządu solidarnościowego też
nie dostały satysfakcji?
Płatek: Rządy solidarnościowe w pewnej mierze zaspokoiły te rodziny w ten
sposób, że otrzymały one renty specjalne. Niestety, na zadośćuczynienie w
innej postaci trzeba czekać do orzeczenia sądu, który jeżeli nie orzeknie,
nie znajdzie winnych, to tego zadośćuczynienia nie będzie.
Olejnik: A jak pan sądzi, gdzie powinno być miejsce generałów Kiszczaka i
Jaruzelskiego?
Płatek: Wydaje mi się, że ława oskarżonych w naszych procesach jest
adekwatnym miejscem dla tych panów. Nie tylko dla nich. Jest jeszcze kilku
generałów, którzy na równi z nimi odpowiadają za wprowadzenie stanu wojennego
i przejęcie władzy przez wojsko w 1981 roku.
Olejnik: Ale czy chciałby pan widzieć generałów za kratkami?
Płatek: Tutaj już swoje sądy na ten temat wypowiadaliśmy niejednokrotnie,
przy okazji relacji z procesów toczących się i w Katowicach, i w Warszawie.
Nikt teraz nie żąda, żeby posadzić starców za kratami. Ale osąd tych ludzi
powinien nastąpić.
Olejnik: Wystarczy tylko, jak będzie osąd moralny?
Płatek: Będzie osąd moralny, bo w tej chwili zrobiono przez te dwadzieścia
lat tyle, że praktycznie już nie ma śladów, bo wszystkie możliwe ślady
zostały zatarte. Nie ma dowodów na to, żeby każdemu z osobna udowodnić, jak
tego wymaga prawo, jego wkład i jego winę.
Olejnik: Prezydent Kwaśniewski mówił dzisiaj w Instytucie Pamięci Narodowej:
?Krzywd wówczas wyrządzonych nie da się wyrównać, a strat nadrobić? ? i jako
największą tragedię stanu wojennego właśnie wymienił śmierć górników z
kopalni ?Wujek?. To są ważne słowa.
Płatek: Tak. I my też mówimy, że nie ma takiej wartości, która mogłaby
wynagrodzić, wyrównać stratę, jaką jest utrata życia. Nie ma, po prostu nie
ma, bo to są wartości niewymierne. Ale wystarczy czasami drobny gest w
kierunku tych, których dotknęły te bolesne wydarzenia.
Olejnik: Jaki to powinien być gest? Mówiliśmy właśnie o tym, że generałowie
powinni być osądzeni ? i jaki jeszcze gest?
Płatek: W tej chwili jest tak, że do dnia dzisiejszego rodziny te praktycznie
nie dostały odszkodowań, mówimy w tej chwili o odszkodowaniach finansowych.
Ale tych odszkodowań nie ma, bo nie ma winnych zbrodni. Nikt nie został tą
zbrodnią w żaden sposób napiętnowany, samo słowo ?przepraszam? jest w
kategoriach moralnych tylko częścią zadośćuczynienia.
Olejnik: A czy dobrze się stało, że dzisiaj prezydent Kwaśniewski przyjechał
i złożył kwiaty pod pomnikiem ku czci górników zabitych w kopalni ?Wujek??
Płatek: Krzyż jest znakiem zwycięstwa i znakiem pojednania. Pod krzyż każdy
ma prawo przybyć i ma prawo złożyć kwiaty. Ważne jest, żeby te wizyty były
wizytami szczerymi, a nie tylko na pokaz.
Olejnik: A nie wierzy pan w szczerość, dzisiejszą szczerość Aleksandra
Kwaśniewskiego?
Płatek: Trudno mi w tej chwili wypowiadać się, nie znam podłoża wizyty pana
prezydenta. I nie chciałbym w tym temacie jednoznacznie się określić, bo
użyto siły pod pomnikiem, czyli nie do końca ta wizyta jest akceptowana przez
społeczeństwo.
Olejnik: Czyli z innej strony, gdyby prezydent nie przyjechał dzisiaj do
państwa, nie złożyłby kwiatów, to państwo by mówili, że nie chciał uczcić
pamięci tych, którzy polegli. I tak źle, i tak źle.
Płatek: Dlatego nie chcę wypowiadać się w tej kwestii. Nie znam podłoża
wizyty pana prezydenta. Można było czekać również jeszcze następne trzy lata,
bo w czasie pierwszej kadencji prezydent Kwaśniewski nie był pod krzyżem.
Olejnik: Dzisiaj przyjechał pod krzyż, żeby uczcić pamięć tych, którzy
polegli.
Płatek: Jeżeli przyjechał, aby uczcić pamięć poległych, to chwała mu za to.
Najwyższy czas.
Olejnik: Ale czy słusznie krzyczała Konfederacja Polski Niepodległej, Liga
Republikańska ?Precz z komuną!?, ?Precz z tego miejsca!?? Czy według pana
słuszne były te protesty?
Płatek: Trudno mi jest wypowiadać się za działaczy tych organizacji. Powiem
szczerze, że nie byłem obecny pod krzyżem i nie wiem, co tam było krzyczane.
Olejnik: A dlaczego pan nie był obecny?
Płatek: Uważam, że nie tam jest moje miejsce w tym dniu, to nie jest okazja
do świętowania. Mój dzień to jest 16 grudnia i w tym dniu składam kwiaty pod
pomnikiem, bo w tym dniu zginęli moi koledzy.
Olejnik: Ale czy to nieprzyjście pana dzisiaj jest manifestacją przeciwko
prezydentowi Kwaśniewskiemu?
Płatek: To znaczy nie mam powodów, żeby spotykać się z panem prezydentem. Jak
mówię, oprócz słów nie ma żadnych gestów w kierunku pojednania. Kiedy zobaczę
te gesty, będą one odczuwane przez rodziny poległych górników, przez tych,
którzy są inwalidami do śmierci, to może wtedy rozważę możliwość spotkania
się z panem prezydentem.
Olejnik: Dlaczego nie dostał pan Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia
Polski, który miał pan dostać od prezydenta?
Płatek: Trudno mi się na ten temat wypowiadać, to jest działka Kapituły
Orderu.
Olejnik: Ale przyjąłby pan ten Krzyż od prezydenta Kwaśniewskiego?
Płatek: Jeżeli mam być szczery, to jeśli interwencja mediów miałaby być
powodem, żeby mi przyznać w tej chwili ten medal czy krzyż, to bym go nie
przyjął.
Olejnik: A przedtem?
Płatek: Przedtem? Wiem, kto wystąpił o to odznaczenie i wtedy było dla mnie
pewnym honorem, że ktoś wystąpił o tak wysokie odznaczenie.
Olejnik: Wystąpił premier Jerzy Buzek.
Płatek: Tak.
Olejnik: Proszę powiedzieć, kiedy pan co roku budzi się 16 grudnia, czy ma
pan wyrzuty sumienia wobec tego, co się stało, w tym sensie, że myśli pan o
rodzinach, o tych, którzy zostali, tych, którzy cierpieli? Czy myśli pan, że
mają do pana pretensje o to, że ich ojcowie, mężowie polegli?
Płatek: Na pewno gdzieś to we mnie drzemie. Każdego roku mam te obawy, kiedy
spotykamy się z całymi rodzinami. Bo kontakt z niektórymi rodzinami jest
okazjonalny, właśnie z okazji tej rocznicy, kiedy przyjeżdżają do Katowic. Z
większością rodzin utrzymuję kontakt cały czas, jestem im pomocny, w każdej
sytuacji służę pomocą. Uważam, że ponieważ z tych zajść, mimo, że byłem
ranny, wyszedłem z życiem, to w stosunku do kolegów, którzy zginęli, mam
pewien dług do spełnienia. To jest właśnie mój krzyż.
Olejnik: A jak pan myśli, co się dzieje z ludzką pamięcią? Kiedy patrzy się
na badania opinii publicznej, okazuje się, że ponad 50 procent uważa, iż
słusznie się stało, że generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny.
Płatek: Proszę pani, z badaniem opinii publicznej jest różnie ? zależy kto i
gdzie bada. Statystycznie może wychodzić, że 50 procent Polaków rzeczywiście
zapadło na głęboką amnezję, być może z przesytu tego, co mamy, po wielkim
głodzie, który żeśmy w latach osiemdziesiątych mieli. Jeżeli ktoś z mojego
pokolenia zapomniał, jak było w latach osiemdziesiątych, to rzeczywiście jest
to daleko posunięta amnezja.
Olejnik: Bo okazuje się w niektórych badaniach, że stan