mg2005
20.09.09, 20:34
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20090919&typ=my&id=my41.txt
Na rzecz cywilizacji śmierci
L. Tyrmand zauważał "ukryty absolutyzm liberalizmu, który zamienia
jego obrońców w rozjuszonych prześladowców przy każdej próbie
uczciwego ocenienia tych idei". Oglądając film, nie sposób
dyskutować z jego twórcami. Co najwyżej można go nie obejrzeć. Ale
miliony widzów oglądają nagradzane Oscarami (jakżeby inaczej)
hollywoodzkie produkcje nie tylko "wrażliwe społecznie", ale
aktywnie zaangażowane w promocję czegoś, co Jan Paweł II
nazywał "cywilizacją śmierci"; oglądają i nasiąkają (świadomie lub
nie) przekazem, który mówi: potrzeba "nowej kultury", "nowej
rodziny" i "nowego społeczeństwa".
Na koniec jeszcze jeden cytat z mądrego Tyrmanda, który w 1980 r.
opublikował w USA artykuł pt. "Media jako współczesne
niebezpieczeństwo". Zauważał w nim, że "amerykańska prasa, dzięki
absolutyzowaniu swojej pozycji, stała się oficjalnie
niewyobrażalnym, totalitarnym elementem w demokratycznym
wszechświecie Ameryki. Totalitarnym, gdyż nie zajmuje się jedynie
informowaniem, choć twierdzi, że tak jest, ale atakuje całość życia
i kształtuje je zgodnie ze swoim władczym liberalizmem". Tyrmand
przestrzegał przed zgubnym wpływem liberalnej prasy, a przecież
potęga liberalnego kina jest stokroć większa z uwagi na dużo większą
siłę rażenia.