Dodaj do ulubionych

Do (wy)znawców doktryny jedynej.

31.10.09, 15:13
Na kanwie doniesień o skazaniu pedofila w sutannie, pytań kilka:
Czy sakrament udzielony przez takie indywidua jest „prawomocny”? Czy
też jest to jedynie zwykły świętokradczy „pic na wodę”?
Co z ludźmi, którym owe wszelakie chrzciny, bierzmowania,
małżeństwa, odpuszczania grzechów, itd. itp. udzielił szubrawiec
będący w rzeczywistości uosobieniem zła wszelakiego?
Tu nadmieniam, że wg katolickiej doktryny wszystkie sakramenty są
ważne, niezależnie w jakim stanie ducha czy ciała jest ksiądz, który
ich udziela.
Czy zatem jest możliwe, że taka kreatura ma moc ręką wyjętą z majtek
niewinnego dzieciaka zaklinania boga i wydawania mu poleceń?
Czy jest możliwe by Bóg Wszechmogący był aż tak bezwolny i pozwalał
się więzić w złoconej skrzynce i manipulować sobą takiej kanalii?
Czy Wy naprawdę aż tak bezgranicznie wierzycie w dogmat i nie macie
żadnych wątpliwości?

Najniższe ukłony!
Żyjący więc wątpiący M.J.
Obserwuj wątek
    • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 15:29
      Nie psuj im dobrego samopoczucia. Katolicyzm wymyślił spowiedź żeby nie mieć
      dylematów moralnych i mszę łacińską żeby tajemnica wiary pozostała tajemnicą.
      Takie pytania są sprzeczna z nauką kościoła,
      • qqazz Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:59
        Spowiedź aby była ważna jest obłozona warunkami - wyznanie winy, zal za grzechy,
        postanowienie poprawy, zadosćuczynienie, pokuta. Dylematów moralnych nie mają ci
        którzy nie maja zasad moralnych, porządny katolik ma je niezwykle często.



        pozdrawiam
    • Gość: DSD Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. IP: 212.33.72.* 31.10.09, 16:33
      Hm, akurat tutaj katolik może Ci odpowiedziec że kapłan nie 'zmusza' Pana Boga
      to wyświadczenia danej łaski danemu człowiekowi. On tylko pośredniczy. Jeśli
      petent skłamie przy spowiedzi i uzyska od księdza (który nie wie że został
      okłamany) rozgrzeszenie to nie oznacza to jeszcze rozgrzeszenia od Pana Boga. I
      odwrotnie, ktoś kto szczerze wyznał grzechy księdzu i żałuje za nie będzie
      rozgrzeszony przez Pana Boga, choćby ksiądz przed chwilą zgwałcił 10 ministrantów.
      • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 16:46
        A zły wilk zjadł babcię Czerwonego Kapturka, wszystko się zgadza.
        • Gość: DSD Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. IP: 212.33.72.* 31.10.09, 17:10
          Ja tylko uważam że nawet jeśli to wszystko jest tylko wymyślone, to jest to
          wymyślone logicznie.
          • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 19:08
            gdyby było nielogiczne zbytnio, toby nie przetrwało tak długo. 2 tys lat to kupa
            czasu na modyfikacje
      • mjot1 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 17:45
        Czyli na nic żal szczery, skrucha, na nic poprawa. Tak czy owak bez
        czarnoksiężnika mam jednoznacznie przerąbane...
        Bo bez pośrednika Bóg jest głuchy i nie ma mocy rozgrzeszyć.
        Hm... Nie przeczy to przypadkiem „wszechwiedzy” i „wszechmocy”?

        Czekam jednak cierpliwie na tych wiedzących i wiedzy swej absolutnie
        pewnych ;-)

        Najniższe ukłony!
        W pozie wyczekującej cierpliwie tkwiący M.J.
        • Gość: DSD Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. IP: 212.33.72.* 31.10.09, 17:53
          Nie, kiedy byłem katolikiem i cczytałem katechizm stalo tam wyraźnie że w
          sytuacji braku dostępu do księdza wystarczy 'żal doskonały' za grzechy. Wygląda
          więc na to że jeśli mamy pod reką księdza, to trzeba mu wyznać grzechy, a kiedy
          nie, to nie trzeba.

          > Czekam jednak cierpliwie na tych wiedzących i wiedzy swej absolutnie
          > pewnych ;-)

          Ja się tutaj nie łapię, ale napisałem co wiedziałem.
          • mjot1 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 18:16
            Jeśli pogonić tych nierobów do łupania kamieni, trzymać ich na
            dystans i korzystać z usług uczciwych ludzi to Gromowładny nie
            będzie z wściekłością ciskał wokół ogniem piekielnym.
            Dla mnie ignoranta to „oczywista oczywistość” ;-)
            Lecz przecie wszechwiedzący twierdzą inaczej...
            • mg2005 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 12:21
              mjot1 napisał:

              > Jeśli pogonić tych nierobów do łupania kamieni,

              A co ty wiesz o pracy księdza, pyszałkowaty matołku ?...
              • sammler Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 20:47
                Raz dziennie msza (pół godziny), później laba. Od czasu do czasu wyjazdowe
                udzielanie sakramentów. Ot, wielki mi co.

                Chyba z tego powodu tak duża nadreprezentacja księży tu na forum... Zwyczajnie
                się nudzą i rozrywki szukają... Z drugiej strony dobrze, że są, bo stanowią
                całkiem ciekawy obiekt badań na temat inteligencji, wykształcenia, wiary i
                zgodności uczynków z głoszonymi słowami polskich księży rzymskokatolickich.

                S.
        • mg2005 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 12:18
          mjot1 napisał:

          > Czyli na nic żal szczery, skrucha, na nic poprawa. Tak czy owak
          bez
          > czarnoksiężnika mam jednoznacznie przerąbane...

          Masz przerąbane - ale z powodu własnej głupoty i pychy (jedno wynika
          z drugiego)

          > Bo bez pośrednika Bóg jest głuchy i nie ma mocy rozgrzeszyć.

          Nie - to ty potwierdzasz swoją głupotę...

          > Hm... Nie przeczy to przypadkiem „wszechwiedzy” i „wszechmocy
          > ”?

          Nie przeczy, matołku. Śpij spokojnie ;)

          >
          > Czekam jednak cierpliwie na tych wiedzących i wiedzy swej
          absolutnie
          > pewnych ;-)

          Czemu nie zapytasz księdza w swojej parafii ?... ;)


          --
          Ateizm to zabobon
    • piwi77 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 19:10
      Sakrament jest prawomocny niezależnie od tego czy szafarz jest
      kanalią czy nie. Inna sprawa, że ważny czy nie, znaczenia i tak nie
      ma żadnego, nie pomaga i nie szkodzi.
    • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 19:13
      mjot1 napisał:

      > Na kanwie doniesień o skazaniu pedofila w sutannie, pytań kilka:
      > Czy sakrament udzielony przez takie indywidua jest „prawomocny”? Cz
      > y
      > też jest to jedynie zwykły świętokradczy „pic na wodę”?
      > Co z ludźmi, którym owe wszelakie chrzciny, bierzmowania,
      > małżeństwa, odpuszczania grzechów, itd. itp. udzielił szubrawiec
      > będący w rzeczywistości uosobieniem zła wszelakiego?
      > Tu nadmieniam, że wg katolickiej doktryny wszystkie sakramenty są
      > ważne, niezależnie w jakim stanie ducha czy ciała jest ksiądz,
      który
      > ich udziela.
      > Czy zatem jest możliwe, że taka kreatura ma moc ręką wyjętą z
      majtek
      > niewinnego dzieciaka zaklinania boga i wydawania mu poleceń?
      > Czy jest możliwe by Bóg Wszechmogący był aż tak bezwolny i
      pozwalał
      > się więzić w złoconej skrzynce i manipulować sobą takiej kanalii?
      > Czy Wy naprawdę aż tak bezgranicznie wierzycie w dogmat i nie
      macie
      > żadnych wątpliwości?
      >
      > Najniższe ukłony!
      > Żyjący więc wątpiący M.J.

      Odpowiadając na pytania (w kolejności ich pojawiania się):
      1. Jest ważny.
      2. Nie jest picem na wodę. Picem na wodę może go uczynić osoba
      przystępująca do niego.
      3. Nie wiem co z tymi ludźmi... Mam nadzieję, że nie poswięcą zycia
      na roztrząsaniu czy wszyscy księża udzielający im sakramantów byli
      godni czy nie. Roztrząsanie cudzej kondycji moralnej nie jest warte
      własnego życia.
      4, 5. Jest możliwe, choć nazwałes to niewłaściwie... Chociaż w końcu
      swego czasu bezbozne ręce wyniosły Boga nad ziemię przyczyniając się
      do Odkupienia. I nie z bezwolności to raczej wynika... Może zatem
      nie jesteś aż tak daleko od istoty rzeczy.
      6. Nie mogę wypowiadać się za nas, ale od siebie - jak
      najbardziej. Zatem pokrótce - tak bezgranicznie wierzę w dogmat, że
      mam wątpliwości. Jakie - nie powiem, bo mi post skasują.

      Komentując dotychczasowe dywagacje na temat księdza-pedofila (lub
      złodzieja, mordercy czy cudzołożnika; oszusta, krzywoprzysiężcy czy
      kogo tam chcecie), chciałbym zauwazyć, że:
      1. Boga sakramenty nie wiążą. Nie zdziwiłbym sie, gdyby wśród
      zbawionych znaleźli się ludzie formalnie rozmyslnie rezygnujacy z
      sakramentów. Pisanie zatem, że bez pośrednika Bóg jest głuchy i
      nie ma mocy rozgrzeszyć
      jest nie na miejscu.
      2. Stosując analogię - czy akt notarialny zawarty przed notariuszem,
      który naruszył jakikolwiek przepis np. kodeksu ruchu drogowego
      powinien byc pozbawiony ochrony Rzeczypospolitej, w imieniu której
      ów notariusz poświadcza fakt?
      • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 19:39
        Oczywiście to, czego chce Bóg dowiedziałeś się z ust pośrednika.

        Moim zdaniem nie na miejscu jest stawianie na równi złamanie przepisu prawa
        ruchu drogowego z czynem pedofilskim
        • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 20:16
          bee_geesus napisał:

          > Oczywiście to, czego chce Bóg dowiedziałeś się z ust pośrednika.

          Nie. Teologa, którego w życiu nie widziałem.

          > Moim zdaniem nie na miejscu jest stawianie na równi złamanie
          przepisu prawa
          > ruchu drogowego z czynem pedofilskim

          No jasne! Stosunek z osobą nieletnią zagrozony jest karą do 12 lat
          pozbawienia wolności. Zaś spowodowanie smiertelnego wypadku pod
          wpływem alkoholu tylko do lat 8 + 50% tej wielkości. Zaiste -
          straszna różnica.
          • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:03
            Zaiste, przyjacielu, pisałeś o jakimkolwiek przepisie, nie zabójstwie. Teraz
            się zaczynasz wić.
            A co do teologa, to przypuszczam, że był on wątpiącym, niezależnym naukowcem, a
            nie człowiekiem kościoła?
            • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:08
              bee_geesus napisał:

              > Zaiste, przyjacielu, pisałeś o jakimkolwiek przepisie, nie
              zabójstwie. Teraz
              > się zaczynasz wić.

              Wybacz. Rzeczywiście zestawianie przekroczenia predkości ta terenie
              zabudowanym o 80 km/h jest czyms innym. Podobnie jak samo siąście za
              kółkiem w stanie uniemożliwiającym chodzenie. I z pewnością
              przewożenie osób autobusem bez sprawnych hamulców... Wszystko to nie
              zasługuje na porownanie z gwałtem na osobie nieletniej. Masz
              absolutną rację.

              > A co do teologa, to przypuszczam, że był on wątpiącym, niezależnym
              naukowcem, a
              > nie człowiekiem kościoła?

              Świety katolicki i doktor Kościoła. Na ołtarzu podczas mszy
              otwierającej Sobór Trydencki jego dzieło leżało obok Biblii. Twoje
              przypuszczenia sa zatem w pełni uzasadnione.
              • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:15
                a któż taki, jeśli łaska?

                Bo pseudonauki tworzone jedynie po to żeby się uwiarygodnić nie spędzają mi snu
                z powiek, tym bardziej ich doktorzy.
                • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:16
                  Ach, jeszcze jedno, mały ukłon za popis sofistyki, śliczny, choć nic nie wnoszący
                  • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:20
                    bee_geesus napisał:

                    > Ach, jeszcze jedno, mały ukłon za popis sofistyki, śliczny, choć
                    nic nie wnoszą
                    > cy

                    Dziękuję i polecam się na przyszłość.
                • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:19
                  bee_geesus napisał:

                  > a któż taki, jeśli łaska?
                  >
                  > Bo pseudonauki tworzone jedynie po to żeby się uwiarygodnić nie
                  spędzają mi snu
                  > z powiek, tym bardziej ich doktorzy.

                  Zatem pozwolisz, że nie zaspokoję Twej ciekawości. Po co Ci
                  informacja nieistotna w swej istocie... Niepotrzebna by słodko
                  zasypiać...
                  • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:24
                    Nie to nie. W gruncie rzeczy nie bajkopisarz jest istotny dla dziecka, tylko bajka
                    • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 21:39
                      bee_geesus napisał:

                      > Nie to nie. W gruncie rzeczy nie bajkopisarz jest istotny dla
                      dziecka, tylko ba
                      > jka

                      Tak, drogie dziecko... Dlatego nie interesuje cie autor. Ale
                      dlaczego nie zapytałeś o tytuł dzieła? To jest dla mnie niepojęte!
                      • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 22:01
                        To twoja bajka, ty w to wierzysz.

                        Cóż, trochę wyżej cię oceniałem, przyznaję.
                        • supaari Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 31.10.09, 22:25
                          bee_geesus napisał:

                          > To twoja bajka, ty w to wierzysz.
                          >
                          > Cóż, trochę wyżej cię oceniałem, przyznaję.

                          Jako żywo - uzasadniając swoją własną rezygnację z dociekania
                          imienia owego Doktora wskazywałeś, że nie autor jest istotny dla
                          dziecka, a sama bajka. Stąd mój wniosek, że dla ciebie bajka jest
                          istotniejsza niż bajkopisarz, co kłóciło mi się z wczesniejszym
                          pytaniem o autora, a nie o tytuł dzieła.
                          Cóż, troche przeceniłem twą zdolność do pisania na temat.
                          • bee_geesus Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 11:42
                            treść bajki jest istotna, a tą przedstawiłeś, ani tytuł, ani rok wydania ani
                            inne dane dodatkowe niewiele tu wnoszą. To jest logiczne, twoje wywody to
                            demagogia. Oczywiście takie podejście jest bliskie tzw nauce o bogu
      • mjot1 Re: To wiem 01.11.09, 11:06
        Że w instytucji tej uniform a nie człowiek ma znaczenie to ja wiem.
        Że każdy szubrawiec znajdzie w tej instytucji swe miejsce i opiekę
        byleby był posłuszny; nie nowina to.
        Że „ciemny lud wszystko kupi” też wiem.
        Zastanawia mnie i zadziwia tak bezrefleksyjne przyjmowanie
        owej „oczywistej oczywistości” przez wiernych zdawałoby się
        myślących. I nie mam tu na myśli funkcjonariuszy (tu ukłon w stronę
        Suppari) boć to przecie ich być albo nie być.
        • mg2005 Re: To wiem 01.11.09, 12:11
          mjot1 napisał:

          > Zastanawia mnie i zadziwia tak bezrefleksyjne przyjmowanie
          > owej „oczywistej oczywistości” przez wiernych zdawałoby się
          > myślących.

          Zastanów się najpierw nad WŁASNĄ bezrefleksyjnością - istoto z
          pozoru
          myśląca...


          --
          Ateizm to zabobon
    • mg2005 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 12:12
      mjot1 napisał:

      > Na kanwie doniesień o skazaniu pedofila w sutannie, pytań kilka:
      > Czy sakrament udzielony przez takie indywidua jest „prawomocny”?

      Tak, możesz spać spokojnie :)
      • mjot1 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 14:43
        mg2005 napisał:
        > A co ty wiesz o pracy księdza, pyszałkowaty matołku ?...

        Z mozołem pomnażają dochód swego państwa. A królestwo ich jak
        najbardziej jest z tego świata.

        > możesz spać spokojnie :)

        Dzięki za udzielone zezwolenie ;-)
        Tak to już jest, że co poniektórzy wierzą, iż wszystko zależy od ich
        łaskawej woli.
        Hm... Zaiste niektórzy mają niezwykły dar rozwiewania wątpliwości
        wszelakich i przekonywania. Mniemam, że Mg winien zostać
        misjonarzem... Niechybnie wielu pozbyłoby się wątpliwości i ludzkość
        zyskałaby na tym wielce.

        Bez ukłonów! M.J.
        • mg2005 Re: Do (wy)znawców doktryny jedynej. 01.11.09, 15:10
          mjot1 napisał:

          > mg2005 napisał:
          > > A co ty wiesz o pracy księdza, pyszałkowaty matołku ?...
          >
          > Z mozołem pomnażają dochód swego państwa. A królestwo ich jak
          > najbardziej jest z tego świata.

          No właśnie - niewiele wiesz...


          >
          > > możesz spać spokojnie :)
          >
          > Dzięki za udzielone zezwolenie ;-)

          Dlaczego uznałeś to za zezwolenie ? Bo jesteś matołkiem ? :)


          --
          Ateistyczny humanizm:
          "przerwanie istnienia nieświadomego samego siebie płodu nie jest
          morderstwem " (wilma.flintstone)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka