Dodaj do ulubionych

Czwarty sektor

14.01.10, 08:44
Rozróżnia się w przestrzeni publicznej trzy sektory:
- państwowy (urzędy, instytucje)
- prywatny (biznes)
- społeczny (fundacje, stowarzyszenia).
Idea społeczeństwa obywatelskiego realizuje się przede wszystkim w sektorze
społecznym. Ale:
Czytając cudzoziemską literaturę na ten temat zauważyłem wyodrębnienie jeszcze
jednego quazi-sektora: rodziny.

Ja wiem, z rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciu i tak dalej. Czytuję fora
poświęcone strasznym teściowym i skaczącym sobie do oczy rozwodnikom. Sam
jednak mam przyjemność pochodzić z rodziny "zgodnej, szczęśliwej i trwałej",
więc do pojęcia podchodzę pozytywnie.
Zauważyłem, że rodzina to fantastyczna wspólnota. Miewa rozproszonych
terytorialnie członków, reprezentujących różne zawody, wykształcenie i
doświadczenia. Ludzie tolerują się - babci z Rodziny RM nikt przy wspólnym
stole nie nazywa moherem, w emo-wnuczka satanistą. Ktoś biega do kościoła trzy
razy w tygodniu, ktoś miał skrobankę, ale spotykają się na imieninach
(komunikacja), wspólnie zbierają kartofle z pola (współpraca). Zjazdy
organizowane są ad hoc, częściej niż zloty for czy stowarzyszeń. Nie trzeba
niczego rezerwować, śpią u siebie kątem. Geny łączą ich lepiej i trwalej, niż
idee i interesy. Wspomnijmy zresztą na politykę dynastyczną dawnych władców.

Rozejrzyjcie się więc wokół siebie - większość z Was jest w takiej właśnie
wspólnocie. I może w niej wiele zdziałać. Bez zbierania podpisów i składek.
Obserwuj wątek
    • wuzet21 Re: Czwarty sektor 14.01.10, 12:50
      No nie wiem... dzisiaj nawet rodziny są podzielone - jednym żyję się lepiej,
      inni sobie nie radzą...ale w tych rodzinach, które żyją w zgodzie, i mają ze
      sobą częsty kontakt - to czemu nie - tu można osiągnąć efekty,
      rozprzestrzeniając je później na sąsiadów, współpracowników...
      • lernakow Re: Czwarty sektor 14.01.10, 13:11
        wuzet21 napisał:

        > dzisiaj nawet rodziny są podzielone - jednym żyję się lepiej,
        > inni sobie nie radzą...
        >
        Ależ to naturalne. Niemniej przy jednym stole spotykają się ludzie o ogromnej
        rozpiętości dochodów - i ci szczypiący się z emeryturką i ci na budżetowych
        posadkach i dyrektorzy i prywatni przedsiębiorcy. Fakt, że kasa dzieli bardziej,
        niż światopogląd.

        > ale w tych rodzinach, które żyją w zgodzie, i mają ze
        > sobą częsty kontakt - to czemu nie - tu można osiągnąć efekty,
        > rozprzestrzeniając je później na sąsiadów, współpracowników...
        >
        Otóż to.
    • wos9 Polityka dunastyczna dawnych władców akurat naj- 15.01.10, 16:07
      mniej potwierdza Twoją tezę.
      Mając wspólne geny zabijali się wzajemnie nagminnie.

      lernakow napisał:

      > Rozróżnia się w przestrzeni publicznej trzy sektory:
      > - państwowy (urzędy, instytucje)
      > - prywatny (biznes)
      > - społeczny (fundacje, stowarzyszenia).
      > Idea społeczeństwa obywatelskiego realizuje się przede wszystkim w
      sektorze
      > społecznym. Ale:
      > Czytając cudzoziemską literaturę na ten temat zauważyłem
      wyodrębnienie jeszcze
      > jednego quazi-sektora: rodziny.
      >
      > Ja wiem, z rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciu i tak dalej.
      Czytuję fora
      > poświęcone strasznym teściowym i skaczącym sobie do oczy
      rozwodnikom. Sam
      > jednak mam przyjemność pochodzić z rodziny "zgodnej, szczęśliwej i
      trwałej",
      > więc do pojęcia podchodzę pozytywnie.
      > Zauważyłem, że rodzina to fantastyczna wspólnota. Miewa
      rozproszonych
      > terytorialnie członków, reprezentujących różne zawody,
      wykształcenie i
      > doświadczenia. Ludzie tolerują się - babci z Rodziny RM nikt przy
      wspólnym
      > stole nie nazywa moherem, w emo-wnuczka satanistą. Ktoś biega do
      kościoła trzy
      > razy w tygodniu, ktoś miał skrobankę, ale spotykają się na
      imieninach
      > (komunikacja), wspólnie zbierają kartofle z pola (współpraca).
      Zjazdy
      > organizowane są ad hoc, częściej niż zloty for czy stowarzyszeń.
      Nie trzeba
      > niczego rezerwować, śpią u siebie kątem. Geny łączą ich lepiej i
      trwalej, niż
      > idee i interesy. Wspomnijmy zresztą na politykę dynastyczną
      dawnych władców.
      >
      > Rozejrzyjcie się więc wokół siebie - większość z Was jest w takiej
      właśnie
      > wspólnocie. I może w niej wiele zdziałać. Bez zbierania podpisów i
      składek.
      >
      • wuzet21 Re: Polityka dunastyczna dawnych władców akurat n 16.01.10, 11:39
        n/t dawnych władców - dawno nieaktualna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka