Dodaj do ulubionych

Humor stanu wojennego

13.12.10, 07:47
8 przykazań członka PZPR

1) W niedziele i święta o czynie partyjnym pamiętaj.

2) W wolne soboty wal do roboty.

3) Nie pożądaj żony bliźniego, nie ugotuje ci nic lepszego, bo i tak nie ma z czego.

4) Nie masz celu wyższego nad dobro Związku Radzieckiego.

5) Nie kradnij mienia państwowego, bo ci ze wschodu są od tego.

6) Nie zabijaj świniaka swego, tylko go wyślij do Związku Radzieckiego.

7) Nie zabijaj drugiego partyjnego, bo wtedy oberwiesz na całego.

8) Nie zabijaj wroga klasowego, bo przecież ZOMO jest od tego.



:)
Obserwuj wątek
    • antyrybiarz Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 08:44
      Podchodzi milicjant i pyta drugiego :
      Dlaczego wrzucasz płyty betonowe do rzeki ?
      Na to pierwszy odpowiada:
      Widzisz , jakie to dziwne , wrzucam kwadraty a wychodzą koła ..


      :)
      • Gość: grubanaszynach Re: wesole az du...e scisko polejta towarzysze IP: *.pools.arcor-ip.net 13.12.10, 09:36
        wesole i zialosne jak sos chinski kwasno slodky z suflady napewno jakiego kumendanta z ubecko fantazyja niech nie pomylom z ulanska
        • laura_4 Re: wesole az du...e scisko polejta towarzysze 13.12.10, 09:54
          że hę ?
    • angelfree Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 11:25
      To chyba jest starsze niż stan wojenny.
      Za dużo dowcipów z tego czasu nie pamiętam, raczej coś w stylu a na wiosnę zamiast liści będą wisieć komuniści.
      • laura_4 Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 11:39

        - Płaci pani mandat! - mówi dwóch milicjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością.
        - A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
        - Co to znaczy: "w naturze"?
        - No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
        Milicjant odwraca się do kolegi i pyta:
        - Potrzebne ci są majtki?
        - Nie!
        - Mnie też nie...

        * * * * *

        - Kiedy milicjant stawia na odbiorniku telewizyjnym słoik z musztardą?
        - Gdy chce mieć ostry obraz.

        * * * * *

        - Dlaczego milicjant wkłada gazetę do lodówki?
        - Bo chce, by wiadomości dłużej zachowały swą świeżość.

        * * * * *

        Zomowiec wrócił na kwaterę po służbie i widzi, że kolega pałuje kasetę magnetofonową.
        - Co ty wyrabiasz wariacie?
        - Toć widzisz, komendant polecił mi ją przesłuchać.

        * * * * *

        Godzina 22. Dwóch ZOMO-wców na patrolu.
        - Widzisz tego faceta, bierzemy go.
        - Tak za nic? Przecież godzina milicyjna dopiero za 30 minut?
        - Nie szkodzi. Ja go znam, mieszka na przeciwległym krańcu miasta. I tak nie zdąży do swego domu na czas!

        * * * * *

        - Gdzie ZOMO-wiec powinien mieć nóż?
        - Najlepiej w plecach.

        * * * * *

        Na przystanku autobusowym spotkało się dwóch znajomych ZOMO-wców.
        - Na jaki autobus czekasz?
        - Na jedynkę. A ty?
        - Na dwójkę.
        Po chwili nadjechała dwunastka i obaj wsiedli.

        * * * * *

        Przy konfesjonale:
        - Ojcze duchowny, ZOMO-wca oszukałem.
        - Synu, przecież ty masz mówić o grzechach, a nie o zasługach!

        * * * * *

        Aktualny apel: "Wstąp do ZOMO, a wyjdziesz na ludzi!".

        * * * * *

        - Dlaczego wprowadzono w Polsce stan wojenny?
        - Bo nie można było wprowadzić przedwojennego.

        * * * * *

        - Jakie obiekty w Warszawie były w okresie stanu wojennego najpilniej strzeżone
        - ?
        - Koksowniki ustawione na skrzyżowaniach ulic, bo zawsze były gęsto obstawione patrolami.

        * * * * *

        - Jak długo będzie trwał stan wojenny?
        - ?
        - Aż szeregowcy z DTV dosłużą się stopni generalskich!

        * * * * *

        ZOMO-wiec stoi na moście i wrzuca do wody płyty chodnikowe. Podchodzi do niego przechodzień i pyta
        - Co pan robi?
        ZOMO-wiec odpowiada:
        - A to ciekawe, wrzucam kwadraty, a wychodzą koła.

        * * * * *

        Ani IXI ani OMO nie wypierze tak jak ZOMO

        * * * * *

        Komendant milicji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
        - Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym.
        I tak 99 % tych dowcipów jest niezrozumiałych.

        * * * * *

        Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi milicjant.
        - Co pan robi na tej ławce?
        - Kontempluję.
        - Jak cię walnę w pysk, to zaraz będziesz prosto pluł!!

        * * * * *

        Idzie dwóch milicjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi:

        * * * * *

        - O! Moje zdjęcie!
        Drugi bierze i mówi:
        - No coś ty, to moje zdjęcie!!
        Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spór. Spogląda i mówi:
        - No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie? A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co??
        I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie. Kilka godzin później córka go pyta:
        - Tato, możesz mi dać kilka złotych?
        Komendant: - A weź sobie ode mnie z kieszeni.
        Córka poszła, znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki:
        - Mamoooo! Widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski!!
        Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki:
        - Coś ty, to jakaś stara rura!

        * * * * *

        Milicjant do bibliotekarki:
        - No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać!
        Bibliotekarka:
        - No to panu zaraz znajdę coś lżejszego...
        Milicjant:
        - Eee, niekoniecznie, wozem jestem.

        * * * * *

        Pyta milicjant milicjanta
        - Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
        - No, tam...
        - Kurwa! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu!

        * * * * *

        Dwaj policjanci zastanawiają się, co kupić komendantowi na urodziny:
        - Może książkę? - mówi jeden.
        - Eee, coś ty, książkę to on już ma!

        * * * * *

        Wzywa komendant dwóch milicjantów i mówi:
        - Dowiedziałem się, towarzysze, bardzo niepokojącej rzeczy, a mianowicie, że używacie wyrazów, których znaczenia nie rozumiecie.
        Na to jeden z milicjantów:
        - Do mnie to alibi?
        A komendant:
        - Nie ulega frekwencji.





        • angelfree Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 12:11
          Ano faktycznie, była taka faza na dowcipy o milicjantach.
          Dziś już jakoś mnie nie śmieszą.
        • sabinac-0 Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 16:51
          Byl tez taki kawal:

          - dlaczego milicjanci zawsze chodza parami?
          - bo jeden umie czytac a drugi pisac.

          No i kiedys gdzies kolo 1982, jechalam z ojcem samochodem szmuglujac przez granice wojewodztwa kawalek swininy darowanej przez wujka, na owej "granicy" zatrzymalo nas MO. Podchodzi dwoch, jeden mowi:
          - prosze dokumenty.
          Ojciec podaje, i zeby odwrocic uwage glin od naszego "skarbu", ktory mialam pod nogami, pieczolowicie zawiniety w gazete, mowi "zarowka mi nie swieci w kierunkowskazie".
          Glina bierze dowod rejestracyjny, oglada, czyta, znow oglada, znow czyta, po czym:
          - aha, no to mamy niesprawny pojazd - odwraca sie do kolegi - Zenek, wypisz mandat.

          Nie wiedzieli, czemu nagle zaczelismy sie chichrac. :)
          • billy.the.kid Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 19:53
            no,co do tych dwóch to raczej czterech-
            jeden czytać, drugi pisać ,a pozostałych dwóch to obstawa uczonych.

            a co z tą świnką? czego się baliscie???
            • apodemus Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 19:58
              billy.the.kid napisał:

              > a co z tą świnką? czego się baliscie???

              Obstawiam, że oskarżenia o "spekulację". Było to chyba jedno z najcięższych przewinień przeciwko ustrojowi :-)
            • angelfree Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 20:02
              Jak to czego? Świń nie można było mordować i sprzedawać po kryjomu, trzeba bylo do punktu skupu odstawić. Jakieś kary za posiadanie pozakartkowego mięsa groziły. A z pewnością konfiskata rzeczonej świni.
              Moja mama (pokolenie wojenne, szmuglowanie mięsa jej nie straszne) przekupywala żołnierzy na rogatkach pętem kielbasy.
              Takiej szynki jak w stanie wojennym, w domu peklowanej i w ogródku wędzonej, nigdy już w życiu nie jadlam.
              • billy.the.kid Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 20:28
                nijakich kar NIE BYŁO.
                ludkowie dorabiali se taką odwagę.że to miło pochwalić sie bohaterstwem.
    • qqazz Re: Humor stanu wojennego 13.12.10, 23:41
      Milicjant goni złodzieja złodziej na dach milicjant za nim złodziej po dachu milicjant za nim złodziej skoczył na przeciwległy dach a milicjant troche się boi bo to daleko i wysoko, ale nagle podlatuje aniołek i mówi
      - "milicjancie jak chcesz dogonić złodzieja to chętnie ci w tym pomoge nauczę cie latac i go złapiesz"
      - milicjant na to " no dobra naucz ale najpierw pokaż"
      - Aniołek pokazuje "widzisz to bardzo proste wchodzisz na gzyms skaczesz i mocno machasz rękami i lecisz"
      Milicjant podrapał się po głowie no ale mysli "jak jemu wychodzi to mi tez wyjdzie", wszedł na gzyms skoczył macha rekami no i przywalił z 4 pietra pionowo w chodnik-trup na miejscu. Dusza milicjanta trafiła do piekła, jednak zgodnie z obowiązującymi procedurami została odesłana do Św. Pietra w celu wyjasnienia zajscia, Św. Pieter bierze duszę i pyta
      - "a potrafiłbyś rozpoznac tego aniołka"
      - "no potrafiłbym"
      Św. Pieter wziął zebrał aniołki na zbiórce a milicjant idzie i nagle wskazuje "o to ten"
      Na co Św. Pieter "Księże Popiełuszko stanowczo przesadzacie przecież to juz 8 milicjant w tym miesiącu".



      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka