Dodaj do ulubionych

Dżizas Ku... Ja...Pi...

27.01.11, 14:18
Jakiś czas temu, gdy wracałam do domu tramwajem, na którymś z przystanków wsiadła kobieta. Nawet nie zwracałam na nią większej uwagi, zwłaszcza, że miałam słuchawki na uszach i generalnie byłam w innym świecie :D Nagle babka podeszła i wcisnęła mi do reki jakąś karteluszkę, maleńką kseróweczkę. Wyrwana z letargu miałam wydłużony czas reakcji i nawet nie zdążyłam zaprotestować, pomyślałam, że to kolejna ulotka. Jednak, na odwrocie było napisane coś w tym rodzaju " Szanowni Państwo, jesteśmy głuchoniemi (jeszcze z jakimś faciem chyba była) i zbieramy pieniądze na to by godnie żyć..." doczytałam do tego momentu i zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu jakichś drobnych. Jednak coś mnie tknęło i doczytałam tekst do końca, po czym mnie na chwilę zmroziło. Po pierwsze było napisane "by godnie żyć w tym społeczeństwie" - od razu włączyła mi się lampka kontrolna, bo niby co społeczeństwo jest winne ich chorobie???! :-/ ale to nie był koniec powodów do frustracji ponieważ tekst na karteluszce (dosłownie!) głosił iż oni SPRZEDAJĄ te karteczki za 3 zł, "a jeśli dasz więcej, oznacza to, że jesteś dobrym człowiekiem" . Jak przeczytałam to ostatnie to krew się we mnie zagotowała, jaka obrzydliwa socjotechnika, manipulacja, wiktymizacja i w ogóle fufu! Wkurzyłam się, bo miałam zamiar dać dwa złote, teraz nie stać mnie na większą pomoc, no ale widocznie nie jestem dobrym człowiekiem :P No i nie dałam wcale, babka z powrotem przeszła się po wagonie i tym, którzy ich nie wspomogli, zabrała te superwartościowe kserówki.
To wszystko działo się już jakiś czas temu, piszę dziś bo od tamtej pory miałam nieszczęście trafić na tego babsztyla 3 razy ( w tym dzisiaj). Irytuje mnie takie wyłudzanie kasy w miejscach publicznych, ZTM czy tam MZA powinno coś z tym zrobić. Już nawet koleś, który kiedyś wsiadł do tramwaju i zaczął grać na akordeonie a potem też zbierał kasę mnie tak nie wkurzył. Po prostu dał cos od siebie, wykonał jaką małą choćby pracę i pozostawił ludziom wybór: jak ktoś chciał mógł mu wrzucić jakieś groszaki do słoika.
I sorry, bo może kieruję się stereotypami ale ta baba nie wygląda, jakby jej czegoś brakowało. Czasem mam ochotę powiedzieć jej np. , że ptak jej kurtkę obsrał i zaobserwować czy zareaguje. W końcu... jaki mam dowód na to, że jej choroba to nie fikcja na potrzeby "zarobku"? Swoją drogą, sprytne. Nic nie mówi i nie słyszy więc wyjaśnień też żadnych nie uraczysz.
Może grzeszę w tej chwili ale jakoś mnie to podminowało, że hej !
Wy Też Tak Macie??????
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:20
      Nie, na ulicy nie daję kasy żadnym żebrakom ani innym w silnej potrzebie. Nie. Tylko oficjalnie, zbiórki, 1% czy nawet sms na cel charytatywny.
    • berta-live Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:21
      Dawniej sprzedawali jakieś słoniki i tym podobne badziewie i zdaje się było co łaska. Te kserówki to przegięcie.
    • alpepe Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:23
      tak nie mam, bo rzadko jeżdżę środkami komunikacji publicznej, ale ostatnio podbiega do mnie koleś Luka się nazywa (jakiś wolontariusz od Zakonu Maltańskiego) i chce mi podać rękę i pyta się: jak ty masz na imię.
      Kurdę, smark osiemnastoletni myśli, że jestem jego rówieśnicą. Babie trzydziestopięcioletniej będzie mówił przez ty! A ja akurat się spieszyłam, więc tylko mu wyjaśniłam, że dla niego, to jestem pani. No!
    • pompeja Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:28
      Nie daję pieniędzy, nigdy.

      Przypomniałam sobie, jak moja koleżanka chciała zbierać pieniądze dla chorych dzieci. Kupiła wcześniej krzyżówkę od pana na ulicy, który zaczepiał przechodniów. Zgłosiła się w odpowiednie miejsce i otrzymała info: kupujesz od nich gazetki za określoną kwotę, dostajesz pozwolenie na zbiórkę, a ile wyrobisz to Twoja brocha.
    • kookardka Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:33
      Nie rozdaję kasy na ulicy.
    • bijatyka Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:36
      A ja się o to sama prosiłam:

      Wigilia przedpołudnie. Ja na ostatnich zakupach. Już miałam wyjeżdżać z parkingu, gdy zobaczyłam umorusanego człowieka szperającego w śmietniku. Otworzyłam okno od strony pasażera, przygotowałam 5 zeta i zawołałam "proszę Pana". Podszedł do okna, prawie do pasa przez okno znalazł się w moim samochodzie, wziął piątaka i pyta, czy mogę dać mu jeszcze 2 PLN. Ja na to, że nie. To on chwyta za butelkę coli, którą miałam obok podłokietnika z pytaniem, czy może wziać łyka. Zdębiałam. Już miałam ruszać z oderwaną połową gościa.
      Po jego sposobie mówienia szybko mogłam wywnioskować, że cierpi na jakąś chorobę i tylk oto uspokoiło mnie i pozwoliło myśleć, że jednak spełniłam dobry uczynek.
    • princessjobaggy Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:40
      > ale to nie był koniec powodów do frustracji ponieważ tekst na karteluszce (dosłownie!) głosił iż oni SPRZEDAJĄ te karteczki za 3 zł, "a jeśli dasz więcej, oznacza to, że jesteś dobrym człowiekiem"

      Uwielbiam takie rzeczy. Chcesz pomoc biednym afrykanskim dzieciom, wplacaj x miesiecznie. To znaczy, ze jak bym chciala dac mniej, to oni wola, zebym wcale nie dala? Pewnie tak, bo koszty administracyjne ich zjadaja.

      Kiedys w jednej z katedr, ktora mialam zamiar zwiedzic dojrzalam napis w stylu: 'Dziekujemy za datki na utrzymanie katedry. Przy rozwazaniu takiego datku, prosimy o wziecie pod uwage, iz utrzymanie calej katedry wynosi nas xxx na odwiedzajaca osobe na dzien'. Krew sie we mnie zagotowala, odwrocilam sie na piecie i wyszlam.

      Ostatnio w galerii sztuki staly skrzynki z wielkim napisem mowiacym dokladnie ile trzeba wrzucic. Pozniej, w tej samej galerii, podczas kupna biletow kazano mi za dwa bilety zaplacic wiecej niz wskazywala cena na tabliczce. Po upomnieniu sie dowiedzialam sie, ze cena zawiera datek na sama galerie. Czyli nie zapytano mnie czy chce wesprzec galerie, tylko sama musialam sie upomniec o swoje wlasne pieniadze i zadecydowac w ten sposob, ze nie daje. W kolejce stalo mnostwo cudzoziemcow, ktorzy pewnie nawet nie upomnieli sie o wydanie odpowiedniej reszty. Dla mnie to zwykle cwaniactwo.
      • sad_anna Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:47
        Moje doświadczenia :)
        Sytuacja nr 1
        Przed sklepem dwóch chłopaczków na oko ok. 9-10 lat prosi o kilka złotych na pączka. Po chwili zastanowienia mówię, że nie dam im kasy, ale kupię im pączki. podbiega trzeci chłopaczek i pyta, czy dla niego też kupię. Proszę, żeby chwilę poczekali. Robię zakupy. Do pączków dorzucam batoniki i soki. Wychodzę ze sklepu - po chłopcach nie ma ani śladu. K....wa!!!! zostaję z trzema pączkami i batonikami (mieszkam sama, a słodyczy nie jem ;-)))
        Sytuacja nr 2
        Przed sklepem staruszka prosi o parę złotych na jedzenie. Mówię jej, że nie dam jej pieniędzy, ale mogę jej kupić coś do jedzenia. Wydaje się, że się ucieszyła. Pytam, czego potrzebuje. A staruszka na to "a kilogram kabanosków Krakusa by mi pani kupiła"? No ja pier...lę!!!!
        • pompeja Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:24
          Krakusa to ja tylko w reklamach i sklepie oglądam. A i to tylko przez szybkę!
        • aneta-skarpeta Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:52
          ja mialam podobnie jak z tą staruszką, tylko facet

          jak mi zaczal wymyslac co by chcial dostac to masakra- spytalam sie co che - to np herbate- ale nie sage tylko lipton, kawe jacobs itd. masakra jakas

          ale zeby nie było ze taka masakra to znalam 2 osoby, ktore fatycznie nie wybrzydzały

          jeden pan mial 4 dzieci i bral wszystko- moi rodzice w swoim czasie mieli slep i czesto im pomagalam- po roku, na swieta przyniosl mi prezent- karte i kwiatek- pomagalam tak raz na 2 tyg, a chodzil po roznych sklepach bo mial i warzywa i kawalek miesa

          druga pani brala tez jak leci, nawet stary chleb itd dla psów
    • mumia_ramzesa Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:45
      Kilka-kilkanascie lat temu bylo jeszcze gorzej: bylo mnostwo Cyganow rumunskich, ktorzy zebrali i wyludzali w rozny sposob pieniadze, czesto wykorzystujac do tego male dzieci (np. siedzieli z nimi caly dzien na mrozie przy b. ruchliwym skrzyzowaniu).
      Kierowcow ZTM na ogol nie interesuje co sie dzieje w pojezdzie, nawet na bojki nie reaguja.
      • pompeja Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:27
        Ja to w lato zauważyłam, że przy dużym placu zabaw siedzi na podłodze kobieta i trzyma na rękach wielki gruby bet. Kobieta na kartce napisane miała, że zbiera na chore dziecko. Zawiniątko wyglądało jak dziecko, jednak pewności nie miałam. Oczywiście kasy nie dałam, taka zasada, jednak zastanowiłam się, czy w takiej sytuacji można wezwać jakieś służby? Na jakiej podstawie? Jeśli w środku faktycznie miała dzieciaka to Jego temperatura ciała wynosiła chyba z 200 stopni!
    • varia1 Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 14:59
      ostatnio czekałam na taksówkę od jakimś sklepem, podchodzi do mnie facet i mówi: "nie będę ściemniał że na bułkę, dorzuci się pani, bo zbieramy na flaszkę?" no i tak mnie tym rozbawił że się dorzuciłam;)
      po prostu lubię wiedziec na co wydaję swoje pieniądze
      • aneta-skarpeta Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:55
        hehe to moj mąż tez tak kiedys miał, tylko ze na piwo- rozweselił go koles wiec mu kupił
    • chersona Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:09
      Ja miałam przyjemność z pewnym delikwentem podczas dłuższej jazdy pociągiem. Przedział pełen panów i ja. Wchodzi facet - zaniedbany, z wyglądu narkoman, taki, któremu się nie odmawia w obawie, że wyjmie brudną strzykawkę. Prosi o pieniądze. Odmówiłam, na stoliku leżała moja wałówa na podróż, chapnął obie kanapki, nadgryzł i odłożył z powrotem na miejsce. Przedziałowi gentlemeni jak jeden mąż zachowali kamienne twarze. Jakby nic się nie stało.
      • pompeja Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:29
        Fe! Mógł je już zabrać ;/
        • chersona Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:50
          Mógł. ale to byłoby już grzeczniejsze.
    • mmagi Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:11
      nigdy nie daje pieniedzy,ale smsy na tvn i polsat wysyłam
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:31
      Też nie daję na ulicy ani grosza żebrakom. To jest po prostu za dobry biznes dla nich. Wystarczy sobie policzyć ile można na tym zarobić dostając 1zł co powiedzmy 5 minut...
      Zresztą nie bez powodu jest to branża w wielu miejscach zorganizowana przez przestępców.
      Poza tym z głodu w Polsce dziś umrzeć nie można.

      Wrzucić kasę mogę ulicznym artystom czy iluzjonistom, jak mi się spodoba.
    • sweet_pink Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 15:33
      Ja czasem daje, czasem nie daje (już nie mówiąc, że rzadko mam przy sobie jakakolwiek gotówkę), jak mi tylko ktoś wygląda na zawodowca to nie daje, nie daje też jak ktoś śmierdzi, ani w środkach komunikacji. Takiej nachalności też nie znoszę, zwłaszcza jak ktoś żebrze w autobusie czy tramwaju, które są przestrzenią zamkniętą, ciasną i sam fakt że nie masz jak kogoś takiego wyminąć i jesteś zmuszony się z nim skonfrontować jest dla mnie przykry i dyskomfortowy.
      Jeśli daję to w sytuacjach nietypowych.
      Kiedyś dawno dawno zaczepiła mnie w rossmanie dziewczyna wyglądająca jak cień i prosiła żeby jej kupić pampersy dla dziecka...pampersy kupiłam choć różowo z kasa nie miałam(wtedy nie wiedziałam, że to takie drogie i mało nie dostałam palpitacji przy kasie)..uszłam od sklepu może 100m jak zadzwonił mi telefon z ofertą zajebistej pracy. Od tamtej pory uważam, że rozdawanie kasy (zwłaszcza w okolicach drogerii) przynosi farta :D
      Ostatnio dałam jakieś emerytce 20zł, tłumaczyła, że za mało pieniążków wzięła i jej na płyn do prania zabrakło..miała siateczkę z zakupami ze spożywczaka i laseczkę, sympatyczna była..cokolwiek z tymi pieniążkami zrobiła niech jej na zdrowie idzie...ja się pociesze ekstra premią co ją z zaskoczenia dostałam (tym razem na fart czekałam dwa tygodnie).
    • sammler Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 27.01.11, 16:54
      Na ulicy nie daję nikomu nawet grosza (chyba raz dałem jakiejś młodej dziewczynie, bo naprawdę wyglądała na bezdomną i raz jakiejś emerytce zbierającej na leki). Ale zdarzyło mi się nie raz kupić osobom naprawdę potrzebującym jedzenie (to jest taki mój test: jeśli na moje pytanie o kupno czegoś do jedzenia nie zaczynają używać słów powszechnie uznanych za obraźliwe, to znaczy, że są naprawdę w potrzebie i pewnie warto im pomóc, przynajmniej dla spokoju sumienia). W środkach komunikacji miejskiej czasem sypnę groszem (inna sprawa, że rzadko mam drobne) i przyznam się bez bicia, że więcej daję skrzypkom niż akordeonistom, bo sam próbuję się nauczyć gry na skrzypcach i wiem, że nie jest to łatwe ;) Czasem nawet jakiś banknot...

      Generalnie wyznaję jednak zasadę, że od tego są różne fundacji i publiczne ośrodki pomocowe (zwłaszcza jednak te pierwsze), by każdy, kto jest w potrzebie mógł się do nich udać i uzyskać pomoc. Niekoniecznie zawsze finansową. Dlatego właśnie wpłacam większe sumy na wybrane przez siebie fundacje i stowarzyszenia, a ulicznym żebrakom mówię generalnie "nie".

      S.
      • billy.the.kid Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 28.01.11, 07:40
        nainwniacy.
        85% fundacji uzyskane pieniądze przeznacza na swoj działalność,administrację itd.
        • minniemouse Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 28.01.11, 09:38
          nainwniacy.
          85% fundacji uzyskane pieniądze przeznacza na swoj działalność,administrację itd.


          trzeba sprawdzac i rozliczac findacje, zadac aby wykazali ile wydaja na takie rzeczy.
          jakas tam sume musza wydac na to bo to tez kosztue ale nie 85% oczywscie.

          Minnie
        • sammler Re: Dżizas Ku... Ja...Pi... 28.01.11, 12:56
          Wypowiedziałem się na ten temat w wątku o fundacji Owsiaka. Zanim przekażę jakiekolwiek pieniądze na jakąkolwiek fundację, sprawdzam w bazie OPP jej sprawozdanie merytoryczne i finansowe. Nie ma takiej opcji, bym wpłacił pieniądze komuś, kto większą ich część przeje zamiast przeznaczyć na cele statutowe.

          S.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka