Dodaj do ulubionych

granice bufonady

14.03.11, 15:22
Pranie mózgów w Ameryce zaczyna się już w przedszkolu. Amerykanie nie mają konkurencji w niezachwianej wierze, że są najlepszym narodem świata. A teza o wyższości Ameryki jest powszechnie przyjęta i trudno znaleźć Amerykanina, który by sobie z niej żartował
wyborcza.pl/1,76842,9247434,Generacja_ja.html
Czy wiara we własne możliwości oraz pewność siebie jest mniej dobrą receptą na sukces niż przekonanie o własnej ułomności i słabości?
Wybieram jednak amerykański optymizm ponad polskie równanie do średniej.
Obserwuj wątek
    • Gość: kalka Re: granice buforady IP: *.range86-173.btcentralplus.com 14.03.11, 15:37
      czy ja wiem czy mozna porownac
      amerykanski optymizm z (ponad polskim rownaniem do sredniej)=ulomnosciami i slabosciami [?]
      hym,
      poza tym blingu, red. Zawadzki "spiera sie" ze statystycznymi opiniami amerykanow o nich samych ( jak wynika z podanych przez niego zrodel), zatem moze miec prawie pewnosc, ze i tak nikt mu po amerykansku nie odpyskuje:)
    • Gość: rossdarty Re: granice bufonady IP: *.dynamic.chello.pl 14.03.11, 19:34
      bling.bling napisał:

      > Czy wiara we własne możliwości oraz pewność siebie jest mniej dobrą receptą na
      > sukces niż przekonanie o własnej ułomności i słabości?
      > Wybieram jednak amerykański optymizm ponad polskie równanie do średniej.

      Przyjmując Deklarację Niepodległości, (1776) jako początek powstania US, i stałe przesiadanie się na coraz lepsze modele napędzające amerykański optymizm i wychowanie w majtkach uszytych z flagi narodowej, mamy do nadrobienia...
      Osz, qurfa... cienki jestem z matematyki...
      Należy uwzględnić współczynnik opóźniający polski optymizm o jakieś +- 0,04....
      • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 19:41
        To co, szyjesz juz majtki z polskiej flagi? Radziłbym jednak tego nie robić, tak ze względu na nasz tradycyjny patriotyzm (może np. w jakiejś szatni wyjść i będziesz miał przerypane), jak i fakt, ze majtki dla mężczyzn to nie jest najlepszy pomysł. Ale zawsze mamy polski tartan.

        A, i jeszcze ciekawostka. Ciekawe, czy wiecie, że zgodnie z brytyjskim prawem kazdy Polak ma prawo zamiast stroju oficjalnego, czyli garnituru użyć swojego stroju etnicznego, czyli np. polskiego kiltu, bo takowy jest oficjalnie zarejestrowany?
        • yoma Re: granice bufonady 14.03.11, 20:12
          Pokaż!
          • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 20:16
            Co mam pokazać?
            • yoma Re: granice bufonady 14.03.11, 20:26
              Polski kilt oczywiście.
              • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 20:28
                Wygląda tak.
                • yoma Re: granice bufonady 14.03.11, 20:36
                  Dziękuję. Broszkiewicz się kłania :)
            • pocoo Re: granice bufonady 15.03.11, 08:23
              strikemaster napisał:

              > Co mam pokazać?

              A może to Ty jesteś tym wąsaczem,który spaceruje w kilcie po Trójmieście?
              • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 14:19
                Nie mam wąsów a do tego rzadko w Trójmieście bywam. Widac jest nas coraz więcej.
                • pocoo Re: granice bufonady 17.03.11, 08:59
                  strikemaster napisał:

                  > Nie mam wąsów a do tego rzadko w Trójmieście bywam. Widac jest nas coraz więcej
                  > .
                  Szkoda.Wielka szkoda.
    • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 19:43
      A ja wybieram nasz model, chociaż możnaby go było troche zmodyfikować,tak żeby okazało się, ze jednak cos się da. Amerykański model wynika przede wszystkim z tragicznego braku wiedzy na tematy ogólne.
      • Gość: rossdarty Kropka... IP: *.dynamic.chello.pl 14.03.11, 19:51

        chociaż dla przyzwoitości powinnaś zostawić
        [...] :):)
      • bling.bling Re: granice bufonady 14.03.11, 20:23
        strikemaster napisał:

        > A ja wybieram nasz model, chociaż możnaby go było troche zmodyfikować,tak żeby
        > okazało się, ze jednak cos się da. Amerykański model wynika przede wszystkim z
        > tragicznego braku wiedzy na tematy ogólne.

        Który jak myślę stan wiedzy na tematy ogólne jest nad Wisłą kosmicznie wysoki czym oczywiście bijemy zadufanych w siebie Amerykanów. Yeahhh! Poland owned you USA!
        Zabawne że zawsze górujemy nad światem w kategoriach tak spektakularnych jak "wiedza ogólna", Polskie Żarcie, Polskie kobiety oraz picie wódki. To nic że kopią nam tyłki w departamentach spraw istotnych, my i tak ich bijemy.
        • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 20:30
          Gdzieś napisałem, że górujemy nad światem? Pewne jest, ze pod względem wiedzy ogólnej górujemy nad USA, bo trudno nie górować.
          • bling.bling Re: granice bufonady 14.03.11, 21:17
            strikemaster napisał:

            > Pewne jest, ze pod względem wiedzy o
            > gólnej górujemy nad USA, bo trudno nie górować.

            Bardzo kontrowersyjna jest to opinia. Mam inną
            • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 21:50
              Masz prawo mieć.
            • klosowski333 Re: granice bufonady 14.03.11, 22:42
              "Wiedza ogolna" to pojecie dosc nieprecyzyjne. Ani jeden z poznanych przeze mnie Amerykanow nie mial wiedzy ogolnej mniejszej niz srednia tego forum. Oni interesuja sie czyms innym niz geografia podbeskidzia czy zmianami w przepisach dotyczacych polskiego samorzadu terytorialnego. Maja swoje "kierunki zainteresowan", swoje "specjalizacje" i czesto sa w tym naprawde swietni.

              Jezeli chodzi o naukowe elity amerykanskie to nie ma nawet co porownywac, z calym szacunkiem dla polskich elit naukowych. Oczywiscie w gre wchodzi kasa, ale trzeba dodac, ze sami polscy naukowcy twierdza, ze w Polsce nie ma mozliwosci dalszego, poglebionego rozwoju w niektorych dziedzinach, dopiero wyjazd do USA im ten rozwoj zapewnia. Kasa to raz, ale system i organizacja to raz i raz po raz kolejny.

              Twierdzenie, ze Amerykanie en masse to głąby jest zwyklym stereotypem czesto wynikajacym z kompleksow.
              • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 07:54
                > Ani jeden z poznanych przeze mni
                > e Amerykanow nie mial wiedzy ogolnej mniejszej niz srednia tego forum. Oni inte
                > resuja sie czyms innym niz geografia podbeskidzia czy zmianami w przepisach dot
                > yczacych polskiego samorzadu terytorialnego. Maja swoje "kierunki zainteresowan
                > ", swoje "specjalizacje" i czesto sa w tym naprawde swietni
                .

                Mam takie pytanie, pisałeś to na trzeźwo?
                BTW jak wyjaśnisz fakt, że 40% amerykańskiego społeczeństwa to kreacjoniści, uważają, że ewolucja nie zachodzi? To nie topografia Podbeskidzia, a ważny wyznacznik wiedzy ogólnej właśnie.

                > Jezeli chodzi o naukowe elity amerykanskie to nie ma nawet co porownywac, z cal
                > ym szacunkiem dla polskich elit naukowych.

                Dlatego też nie porównuje elit naukowych w ich specjalnościach.
                • klosowski333 [...] 15.03.11, 08:38
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 09:48
                    Wrzuciłes sprzeczość więc zapytałem.
                • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 08:47
                  I jeszcze jedno, podejrzewam, ze 80% Amerykanow nie tylko przewyzsza Cie inteligencja, Strikemaster, co jest oczywiste, ale rowniez owa oslawiona wiedza ogolna.

                  • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 09:49
                    Nie można wykluczyć, że nawet 125%. :)
              • pocoo Re: granice bufonady 15.03.11, 09:07
                klosowski333 napisał:

                Maja swoje "kierunki zainteresowan
                > ", swoje "specjalizacje" i czesto sa w tym naprawde swietni.
                >
                Masz trochę racji.Zdarza się to.

                > Jezeli chodzi o naukowe elity amerykanskie to nie ma nawet co porownywac, Kasa to raz, ale system i organizacja to raz i raz po raz
                > kolejny.
                > Tak,kupują każdego naukowca i nie ważne czy to Rosjanin,Polak , Irańczyk czy Kenijczyk.

                > Twierdzenie, ze Amerykanie en masse to głąby jest zwyklym stereotypem czesto wy
                > nikajacym z kompleksow.
                Moze to nie jest zupełnie tak.Aby wyrobić sobie o nich zdanie to trzeba wśród nich kilka lat pomieszkać i poznać różne srodowiska.Niewiele ich obchodzi to ,co jest poza ich czubkiem nosa.
                • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 09:37
                  Nawet "pomieszkiwanie" kilka lat to za malo by wniknac w specyfike danej spolecznosci. Nie mowiac juz o poznaniu i zrozumieniu tak zroznicowanego wewnetrznie narodu jak Amerykanie. Co stan to nieco inna kultura, obyczajowosc i nawet prawo. W samym NY sa rozmaite srodowiska, niektore hermetyczne, jedne niepodobne do drugich. Jak mozna je sprowadzac do wspolnego mianownika poprzez upraszczanie i generalizowanie?

                  Tak sie sklada, ze Amerykanie generuje postep na swiecie. Robia to nie tylko w kwestiach technologicznych czy naukowych, ale rowniez wspolksztaltuja i kreuja kulture, ktora nastepnie z powodzeniem sa w stanie- ze tak powiem - "eksportowac" i sprzedawac. Nawet ich zarcie podbilo swiat, czego nie mozna powiedziec o polskim bigosie, krupniku, i polskiej kielbasie, ktora przegonila ich kielbase. Ja tu nie wartosciuje, nie mowie co jest lepsze, smaczniejsze, zdrowsze, stwierdzam tylko fakt. Maja sile przebicia na wielu plaszczyznach i polach. Przecietny Polak woli obejrzec amerykanski serial niz ambitny dunski film robiony technika dogmy. To jest wybor przecietnego Polaka siedzacego przed telewizorem i zajadajacego sie amerykanskimi chipsami, popijajacego coca-cola.

                  Nawet w temacie teatru Amerykanie potrafili korzystac z doswiadczen innych i wytworzyc na bazie tych dokonac nowa, wlasna, amerykanska jakosc. O hollywodzkich filmach mowi sie z pogarda, ale sie je oglada z przyjemnoscia. Obok wielkich kinowych megaprodukcji jest mnostwo artystycznych, ambitnych filmow, ktore nigdy do polskich kin nie trafiaja, bo Polacy sa zbyt leniwi by na nich sie koncentrowac i podczas nich myslec. Film "Do szpiku kosci" jest filmem wprost genialnym, wybitnym, niezwyklym, wbijajacym w fotel. Znamy go, bo byl nominowany do oscara, ale takich produkcji robi sie w malych amerykanskich studiach i wytworniach mnostwo. Maly budzet a jak niezwykle wysmakowany film, swietnie skomponowany, niebywale harmonijny. Kiedy ostatni raz widzialem rownie dobrze zrobiony film polski czy w ogole europejski?

                  Literatura amerykanska? Po rosyjskiej jest moja ulubiona. Ci durni Amerykanie maja w swoim gronie pisarzy wprost fantastycznych, ze tez od swojego ulubionego sf zaczne. A co maja Polacy, rzekomo dysponujacy wieksza tzw wiedza ogolna? Huella, Chwin, Pilch, Dukaj? Z calym szacunkiem, ale Weiser Dawidek byl przereklamowany, chaotyczny i męczacy. Nawet Mysliwski nie jest sie w stanie obronic. Moze od biedy przyjemnosc przyniesc lektura ksiazek Grynberga, ale to jest jeden pisarz starszego pokolenia i nic wiecej.

                  Muzyka? Czy musze wymieniac, tlumaczyc, podziwiac, egzaltowac sie? Jazz, rock, blues, rap, nowe, coraz nowsze trendy, gatunki muzyczne, klimaty, ktore nastepnie sa zalosnie papugowane przez tych rzekomo przeintelektualizowanych i tworczych Europejczykow.

                  Oni nawet w dziedzinie modelarstwa redukcyjnego zostawili Europe w tyle. ;)

                  No, ale sa kompleksy, jest zawisc, trzeba sie jakos dowartosciowac. Nie mowi sie o poziomie edukacji w Ugandzie, Argentynie, Malezji czy Tadzykistanie. Amerykanie sa duzo wdzieczniejszym obiektem krytyki. Z tym, ze my mozemy im tylko podskoczyc. Takie sa FAKTY.


            • pocoo Re: granice bufonady 15.03.11, 08:00
              bling.bling napisał:

              > strikemaster napisał:
              >
              > > Pewne jest, ze pod względem wiedzy o
              > > gólnej górujemy nad USA, bo trudno nie górować.
              >
              > Bardzo kontrowersyjna jest to opinia. Mam inną
              >
              A to ciekawe.Czy wiesz ,że amerykańskie uczelnie sa obstawione kontraktowymi wykładowcami różnych nacji?Nie mają swoich?
              Wiedza ogólna przeciętnego Amerykanina jest dla mnie żenująca.Oni wiedzą to co chcą wiedzieć.Tabliczki mnożenia znać nie muszą bo mają kalkulator.Tak jest ze wszystkim.
              • bling.bling Re: granice bufonady 15.03.11, 08:38
                ponieważ mam inną opinię o tak zwanej wiedzy ogólnej amerykanów. To stereotyp nawet jeśli częściowo prawdziwy. Wiara w kreacjonizm czy inne czary mary nie przebija wiary w niepokalane poczęcie to ten sam rodzaj odchyłu.
                Co nie przeszkadza pośmiać mi się z takich kwiatków:
                youtu.be/pzJc7ou1-p8
                youtu.be/pedMB8zM2BQ
                • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 09:56
                  Nie wiem skad on wzial tych dzieciakow - ze szkoly specjalnej? Poza tym nie jestem pewien czy te filmiki nie zostaly wyrezyserowane, moze na to wskazywac kilka niezbyt naturalnych reakcji osob przepytywanych.

                  Z drugiej strony ile stolic stanowych potrafi wymienic przecietny Polak? Ostatnio ku swojej kompletnej konsternacji spotkalem gostka, ktory nie umial wymienic wszystkich stolic europejskich. Mnostwo jest w Polsce ludzi, ktorzy nie potrafia wymienic stolic panstwowych z Ameryki Poudniowej czy Afryki. To jest analogiczne z tym co na podanym przez Ciebie filmie.
                  • bling.bling Re: granice bufonady 15.03.11, 11:56
                    nie wyglądają na pacjentów zakładu specjalnej troski. Ot kalifornijska przeciętna młodzież.
                    W Polsce wartością jest teoretycznie powszechna znajomość faktów encyklopedycznych wyniesiona ze szkoły i to jest ta wiedza ogólna jakoby wynosząca Polaków ponad Amerykanów. Amerykańska szkoła nie uczy encyklopedii tylko uczy jak tą wiedzę zdobywać.
                    Poza tym ja też chyba bym nie wymienił wszystkich stolic europejskich. Mam się wstydzić?
                    • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 12:09
                      My musielismy sie tego kuć, a poniewaz zawsze mialem dobra pamiec, to mi zostalo.

                      Ale mosz recht, u nas stawia sie czesciowo na nie zawsze praktyczna wiedze o charakterze encyklopedycznym. Gorzej nam idzie czytanie ze zrozumieniem i zdobywanie praktycznych umiejetnosci pozwalajacych nam rozwiazac rozne konkretne problemy.

                      Stawianie na specjalizacje w USA jest niemal doktryna. Do ich rzeczywistosci taki model edukacji pasuje i generalnie sie sprawdza.
    • ikcort Re: granice bufonady 14.03.11, 20:22
      Jedno jest pewne: mają najlepszy naród amerykański na świecie.
      • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 20:23
        To wcale nie jest pewne, biorąc pod uwagę, że naród jest ideą, a nie bytem, czyli tak na prawdę, fizycznie nie istnieje.
        • yoma Re: granice bufonady 14.03.11, 20:27
          Czyli mają najlepszą ideę najlepszego narodu amerykańskiego na świecie.
          • pocoo Re: granice bufonady 15.03.11, 07:49
            yoma napisała:

            > Czyli mają najlepszą ideę najlepszego narodu amerykańskiego na świecie.

            Muszą coś sobie wciskać w swoje grube dupy , bo resztki Indian przypominają im kim naprawdę są.
        • ikcort Re: granice bufonady 14.03.11, 20:29
          > naród jest ideą, a nie bytem

          To szczególne! Czy powyższe stwierdzenie ma podstawy naukowe?
          • strikemaster Re: granice bufonady 14.03.11, 20:31
            > To szczególne! Czy powyższe stwierdzenie ma podstawy naukowe?

            Czy naukowe, nie wiem. Na pewno wynika z moich obserwacji. No i troche z toczonej tu niedawno dyskusji o tym, jak kształtowało sie pojęcie narodu i skad się wzięło.
            • klosowski333 Re: granice bufonady 14.03.11, 22:45
              Strikemaster, nie dziw sie, ze Twoje teorie o narodzie wzbudzaja konsternacje. Nie moze byc inaczej.
              • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 07:21
                Witam Szanowny Naród...jednoosobowy, zapewne. Nie dziwię się. :)
                • klosowski333 [...] 15.03.11, 08:43
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 09:51
                    Dla Ciebie moge być nawet przygłupem. BTW czy bogowie istnieją, przeciez mają definicje, historię zmian wyobrażeń o sobie, dokładnie tak samo jak narody?

                    > I pamietaj jeszcze jedno - zawsze gdy zaczynasz obrazac rozmowcow, musisz sie l
                    > iczyc z odzewem.

                    No i?
                • klosowski333 [...] 15.03.11, 09:06
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 09:54
                    > Musisz byc niezle zdezorientowany, gdy slyszysz wokol o jakichs narodach, o lud
                    > ziach jakiejs narodowosci, o deklaracjach przynaleznosci do jakiegos narodu.

                    Jakoś nie mam takiego problemu. Poza tym, słysze3 też często deklaracje wiary w różnych bogów, to dokładnie to samo. Bóg, jak i naród istnieje tak długo, jak istnieja wyznawcy deklarujacy wiarę w ich istnienie.
                  • strikemaster Wychodzi na to 15.03.11, 09:59
                    że powstała już nowa religia. Religia ta polega na wierze w istnienie narodu (no i jego moc, jak w przypadku narodu amerykańskiego). A religia, jak to religia, produkuje fanatyków gotowych obrażać każdego, kto będzie głosił poglady będące w ich mniemaniu herezją.
                    • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 10:11
                      Strikemaster, biedaku, to Ty mnie dzis pierwszy obraziles!!! Masz problemy z pamiecia czy z uporzadkowaniem chronologicznie zdarzen? To cecha idiotow, ze nie rozumieja zaleznosci w tzw zwiazku przyczynowo-skutkowym.

                      Poza tym, Twoje twierdzenie, ze narody powstaly tu, teraz, natychmiast, ze to jakis nowy trend w muzyce rockowej, to kolejny przejaw Twojej nieprzecietnej glupoty. Naprawde uwazasz, ze ludzie na swiecie beda sie przejmowali rojeniami takiego fanatycznego oszoloma jak Ty?

                      Mowilem Ci juz, ze jestes swiatopogladowo radykalem, jestes osoba o pogladach skrajnych. Nie umiesz sie od skrajnosci uwolnic. A ja nie lubie wszelkiej masci ekstremy... Jestes w swoich pogladach prawie zawsze odosobniony, co powinno Ci dawac do myslenia. Nie ma chyba na swiecie historyka, antropologa, czy socjologa, ktory kwestionowalby istnienie narodow. Ty w swoim radykalizmie opierasz sie na jakims pojedynczym naukowcu, czy sam do swoich wnioskow doszedles? Moze Ty lubisz byc jedyny w swoim rodzaju?

                      • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 10:17
                        > Poza tym, Twoje twierdzenie, ze narody powstaly tu, teraz, natychmiast,

                        Natychmiast? Tak napisałem?

                        > Naprawde uwazasz, ze ludzie na swiecie beda sie przejmowali rojeniami tak
                        > iego fanatycznego oszoloma jak Ty?

                        Jak widać się przejąłeś, do tego Ci się uczucia religijne obraziły.

                        > Jestes w swoich pogladach prawie zawsze odosobniony,

                        Prawie robi różnicę, przynajmniej w telewizorze tak mówili.

                        > Nie ma chyba na swiecie historyka, antropologa, czy socjolog
                        > a, ktory kwestionowalby istnienie narodow.

                        Istnienia narodów jako idei. Bo narody są ideami, nie obiektami.
                        • klosowski333 [...] 15.03.11, 10:41
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 10:51
                            > To sa podstawy, ktorych NIKT zdrowy na umysle nie kwestionuje.

                            Ja również większości z tego nie kwestionuję. Za tyjątkiem tego oto zdania:

                            > Istnieje nawet tzw teoria biologiczna, ktora poza wszelkimi innymi uszczegolowi
                            > eniami tej kwestii wspomina, ze narod jest bytem bedacym odpowiednikiem biologi
                            > cznego tworu jakim jest "rodzina".

                            Bo jest nieco naciągane.

                            > Moja tozsamosc narodowa po
                            > lska jest podparta calym szeregiem spolecznych i kulturowych uwarunkowan.

                            I tylko takich. Nigdzie nie kwestionuję faktu, że większość ludzi uważa się za członków narodów, czyli zakładają, że narody istnieją. Różnica polega właśnie na tym, że naród jako obiekt nie istnieje, istnieje tylko jako idea stworzona na podbudowie kultury. Dlatego porównuję naród do boga. Bóg istnieje na dokładnie tej samej zasadzie. I tak samo, jak naród jest nawet zdolny do czynów - rękami ludzi z narodem lub bogiem się identyfikujących. Ale ani bóg, ani naród nie istnieją jako rzeczywiste obiekty, byty które można zmierzyć, zważyć.

                            > Przysiegam, ze nigdy wczesniej nie spotkalem czlowieka, ktory bylby przekonany
                            > ze taki byt spoleczno-kulturowy i polityczny jak narod nie istnieje.

                            Kiedyś musi być ten pierwszy raz. :) Bo to nie byt, a idea jest. Istnienia idei narodu nie kwestionuję.
                            • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 11:13
                              Strikemaster, nie ludz sie, ze bedziesz prekursorem jakichs nowych teorii naukowych w dziedzinach humanistycznych. Kazdy normalny czlowiek Cie wysmieje. Przykro mi.

                              Dla Ciebie jak czegos nie mozna zmierzyc, zwazyc, polizac, tzn, ze to nie istnieje. To Ciebie definiuje, nie musze Ciebie wiecej nazywac "idiota", ta wlasnie deklaracja Ciebie w sposob scisle okreslony klasyfikuje.

                              Probowalem Ci wytlumaczyc, ze pojecia humanistyczne nie sa wpisane do nauk scislych czy technicznych, ale nie dotarlo. Dziedziny humanistyczne definiuja sie wg innych norm i kryteriow.

                              Narody jak najbardziej oddzialywuja jako swoiste zorganizowane masy na rzeczywistosc. Generalnie nauki spoleczne zajmuja sie tematem oddzialywania kulturowego na masy i poprzez masy, oraz opisuja zjawiska w ujeciu spolecznym. Cala galaz nauk humanistycznych musi byc dla Ciebie jedna wielka abstrakcja, musi byc niepojeta, musisz sie w tym gaszczu pojec gubic, skoro twierdzisz, ze jezeli czegos nie da sie dotknac, wziac w rece, to nie istnieje. Podejrzewam, ze nie bylbys w stanie z takim sposobem myslenia ogarnac zagadnien zwiazanych z epistemologia, ktora jest dziedzina zajmujaca sie takimi pojeciami jak osąd, swiatopoglad, prawda, falsz, wiedza, argument. Epistemologia rozroznia poznanie od poznawania, ale takich niuansow pojeciowych juz nie przeskoczysz z pewnoscia. Masz ewidentnie jakies ograniczenia natury intelektualnej, ale nie wiem z czego sie biora. Zawsze jak spotykam radykalow, to sie czuje lekko sparalizowany, bo z takimi ludzmi w zasadzie nie sposob jest normalnie rozmawiac, gdyz oni kwestionuja rzeczy czesto oczywiste. Ty jestes wersja radykala z teoria, ze pojecia humanistyczne to nic innego jak tylko urojenia albo wiara. Co ma "Bog" wspolnego z narodem, ktory istnieje, dziala, oddzialywuje, kreuje, ksztaltuje oraz ewoluuje, a efekty tych dzialan i przemian odczuwa sie niemal empirycznie. Mowilem Ci, ze mieszasz wszystkie pojecia, wszystkie nauki humanistyczne zlewaja Ci sie w jedno. Rozumiem niekonczace sie dysputy filozoficzne nt egzystencjalne, metafizyczne, transcendentalne czy oniryczne, ale w naukach spolecznych obowiazuja jednak pewne kanony i nie maja raczej punktow stycznych z teologia.



                              • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 11:40
                                > Strikemaster, nie ludz sie, ze bedziesz prekursorem jakichs nowych teorii nauko
                                > wych w dziedzinach humanistycznych. Kazdy normalny czlowiek Cie wysmieje. Przyk
                                > ro mi.

                                Kto to jest ten "normalny człowiek"?

                                > Narody jak najbardziej oddzialywuja jako swoiste zorganizowane masy na rzeczywi
                                > stosc.

                                Nie tylko narody, inne idee oddziałują podobnie. Czy np. taki socjalizm jest bytem?

                                > Co ma "Bog" wspolnego z narodem
                                > , ktory istnieje, dziala, oddzialywuje, kreuje, ksztaltuje oraz ewoluuje, a efe
                                > kty tych dzialan i przemian odczuwa sie niemal empirycznie.

                                Bogowie działają tak samo, możesz się o tym przekonać licząc finanse Kościoła na przykład. Sugerujesz, ze Bóg jest istniejącym bytem? No i bogowie ewoluują. Efekty tych "działań" boga również są mierzalne (w postaci wysokości świątyni, wysadzenia amerykańskiej ambasady, liczebności pielgrzymki itp.)
                                • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 11:55
                                  Kto to jest ten normalny czlowiek? W temacie narodu?
                                  To sa WSZYSCY bez wyjatku naukowcy zajmujacy sie dziedzinami humanistycznymi oraz przygniatajaca, podkreslam: PRZYGNIATAJACA wiekszosc ludzi, zwlaszcza w naszej kochanej Europie.

                                  Strikemaster na tym tle nie jawi sie jako normalny czlowiek. Swiatopogladowo zdecydowanie odbiega od normy.

                                  Chyba, ze chcesz - zeby bylo zabawniej - zaczac kwestionowac fakty i nagle oswiadczysz, ze naukowcy jak najbardziej podzielaja Twoj poglad o narodzie, uwazaja podobnie jak Ty, ze narod to nie jest zaden byt spoleczny, to to tylko wiara, cos na wzor wiary w Boga.

                                  Czy moglbys laskawie podac mi nazwiska tych profesorow?
                                  • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 12:23
                                    > Strikemaster na tym tle nie jawi sie jako normalny czlowiek. Swiatopogladowo zd
                                    > ecydowanie odbiega od normy.

                                    Czyżbyś sugerował, że istnienie narodu jest sprawą światopoglądu?

                                    > Chyba, ze chcesz - zeby bylo zabawniej - zaczac kwestionowac fakty i nagle oswi
                                    > adczysz, ze naukowcy jak najbardziej podzielaja Twoj poglad o narodzie,

                                    Nie, jak na razie Ty musiałbyś pokazać, ze naukowcy, do tego wszyscy zajmujący się naukami społecznymi podzielają Twój pogląd, że naród jest bytem, a nie ideą grupującą wokół siebie ludzi o pasującym do tej idei światopoglądzie.
                                    • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 12:34
                                      Znowu o udowadnianiu, ze sie nie jest wielbladem. To akurat nie jest dla mnie nowoscia i zaskoczeniem w tej dyskusji, bo roznej masci oszolomy zwykle sprowadzaja tematy do absurdu. Ja pytam grzecznie o nazwiska czy nawet nazwisko jakiegos profesora, ktory podzielalby Twoje unikalne przekonanie w temacie narodu, a Ty mi wyjezdzasz kabaretowo z czyms takim.

                                      Choc definicje narodu roznia sie odrobine w obrebie poszczegolnych nauk spolecznych to nikt istnienia narodow nie kwestionuje, tutaj niczego nie trzeba udowadniac, tak jak nie trzeba udowadniac, ze KAZDY matematyk na swiecie uwaza, ze dwa plus dwa rowna sie cztery.
                                      • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 14:32
                                        No tak, istnienia bytu niematerialnego zakwestionować się nie da. Nie raz już z teologami dyskutowałem, oni te swoje byty też w niemateiralności maskują, żeby uchronić je przed nauką. Jak już pisałem, nie kwestionuję istnienia idei narodu jako dokrtyny politycznej (bo tym naród w istocie jest), szkoda tylko, że wolisz dyskutować ze swoją wyobraźnią zamiast z rozmówcami.
                                        • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 14:43
                                          Strikemaster, ja nic nie poradze na to, ze jestes niedouczony. Idea jest pojeciem z zakresu filozofii greckiej, platonskiej, a nie z zakresu teologii katolickiej. Na litosc boska, nie mecz ludzi, tylko poczytaj cos o czymkolwiek, by cokolwiek wiedziec, chyba, ze uwazasz, ze Ty wiesz lepiej od wszystkich, tak jak z narodem.
                                • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 12:04
                                  Ty chyba naprawde lubisz bujac w oblokach, uciekac w jakies urojenia. Pytasz sie dziecinnie kto to sa ci normalni ludzie, jakbys nie zdawal sobie sprawy, ze ze swoimi pogladami jestes odosobniony.

                                  Jestem lekko zszokowany. Rozmawiam sobie na lekko z jakims obcym gostkiem, ktorego na oczy nie widzialem i oczom wlasnym nie wierze, gdy czytam jego posty. Konfuzja. Nie wiem jak bym zareagowal w realu gdybym kogos takiego spotkal. Mysle, ze nie umialbym sie powstrzymac od swojego ironicznego usmieszku, a mialby on jak zwykle wplyw na przebieg rozmowy. Z pewnoscia nawet przez mysl by mi nie przeszla proba przekonywania, bo w takich skrajnych przypadkach to nie ma zadnego sensu. Gdyby to bylo z innymi kolegami przy piwie pewnie bym ignorowal wypowiedzi takiej osoby, ale nie tak by sprawic jej przykrosc. Nie podtrzymywalbym tych "kontrowerrsyjnych" tematow, bo takie podtrzymywanie mogloby byc przyczynkiem do gremialnego wysmiewania sie z takiego osobnika.

                                  Twoj radykalizm nie ma natury moralnej, nie jestes antysemita czy faszysta, wiec nie byloby uzasadnienia dla pogardliwego i chamskiego Ciebie potraktowania. Niemniej z pewnoscia wywolalbys wsrod moich kolegow spora konsternacje.


                                  • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 12:48
                                    Nie robię tego bez celu. Nie podoba mi się, że co chwilę ktoś wyjeżdża z tekstem zaczynającym sie od "my, naród" i dalej jest napisane, kogo nie lubimy, kochamy itd. Naród to tylko idea jednocząca pewną grupę ludzi o podobnych pogladach. Czesto wykorzystują to politycy wmawiając, ze wiekszość ludzie zamieszkujacych dany teren powinna do tego narodu należeć, czyli wykonywać ich rozkazy. Pod tym względem naród niczym się nie różni np. od socjalizmu albo ideologii subkultury punkowej. Nie kwestionuję istnienia ww. idei ani nawet istnienia ludzi, którzy się z tymi ideami identyfikują ale idee nie są bytami, nie mogą więc nikogo lubić, nienawidzieć itd. Tak więc możesz się uśmiechać i wymagac ode mnie udowadniania tezy przeciwnej do tej, którą wrzuciłeś na forum. Dla "zwykłych" ludzi określenie, że byt kulturowy nie jest bytem realnym może mieć istotne znaczenie.
                                    • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 13:13
                                      Narod nie jest idea, jest bytem spolecznym powiazanym nierzadko m.in. poprzez idee. Odwracasz znaczenie pojec, bo ich zlozonosci zapewne nie jestes w stanie zrozumiec.

                                      Bedac czlonkiem danej wspolnoty narodowej nie mam takich samych pogladow jak inni czlonkowie tej wspolnoty. To nie jednakowe lub podobne poglady tworza wspolnotowe wiezi. Znowu wszystko Ci sie miesza ze soba.

                                      Nie obchodzi mnie co mowi ten czy tamten polityk. To, ze ludzie sa rozni, maja rozne poglady, rowniez w obrebie narodu nie sprawia, ze deprecjonuje to cala wspolnote i jej charakter. Poczucie przynaleznosci do wspolnoty jest zawsze dobrowolne. Nikt mnie nie zmusi do czucia sie Chinczykiem.

                                      Moja przynaleznosc narodowa, jak juz mowilem, jest wypadkowa wielu czynnikow kulturowo-spolecznych, politycznych oraz czysto obiektywnych. Pojedyncze z nich nie tworza zjawiska, ale w swej konfiguracji to zjawisko generuja. I tak jest w przypadku kazdego innego narodu, przy uwzglednieniu, ze kazdy narod ma swoja specyfike. Nie ma jednorodnego modelu tworzenia sie narodu, ale sa pewne wspolne mechanizmy o charakterze spolecznym, ktore ten proces inicjuja i ksztaltuja.

                                      Narod jest bytem spolecznym i naprawde nie ma nic wspolnego z pogladami swoich czlonkow.
                                      Gdy piszesz, ze narod to idea jednocząca pewną grupę ludzi o podobnych pogladach to juz wiem, ze wykoleiles sie totalnie. Nie wiem co robisz na Forum Spolecznstwo w zwiazku z tym, skoro nie rozumiesz czym sa i jak dzialaja zjawiska spoleczne. Podkreslam: ZJAWISKA, a nie urojenia czy wiara.




                                      • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 13:18
                                        > : ZJAWISKA, a nie urojenia czy wiara.

                                        Naród nie jest zjawiskiem. Jest ideą zjawisko wywołującą.

                                        > Narod jest bytem spolecznym i naprawde nie ma nic wspolnego z pogladami swoich
                                        > czlonkow.

                                        To dlaczego każdy narodowiec uważa, naród za grupę jednolitą światopoglądowo? Główni zainteresowani się mylą?

                                        > Gdy piszesz, ze narod to idea jednocząca pewną grupę ludzi o podobnych pogla
                                        > dach


                                        Mogę zastosować Twoją metodę: udowodnij, że tak nie jest.
                                        • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 13:38
                                          Strikemaster, metoda wielblada to Twoja metoda. Ani razu Twoj wywod nie byl spojny. Masz natomiast dziwna maniere by twierdzic, ze to Ty zostales obrazony gdy sam obraziles. To jest szokujace, jak Tobie sie wszystko myli i miesza. Nie wiem jak bardzo masz slaba pamiec, ale moze Ty nie pamietasz juz, ze rano mnie zaatakowales ad personam komentujac wpis, ktory nie zawieral zadnych napastliwych czy wulgarnych tresci. Potem nagle oznajmiles, ze to ja obrazam gdy koncza mi sie argumenty. Jakis odjazd totalny. Teraz z tym wielbladem jest podobnie. Stwierdzam fakt, ze istnienie narodow jest oczywiste i przez nikogo nie kwestionowane. Przepraszam, jest Strikemaster, osamotniony, radykalny, skrajny, on kwestionuje istnienie narodow, nie rozumie slow podstawowych. Nie rozumie co oznacza slowo "byt" (myslisz, ze byt zawsze definiowany jest w naukach spolecznych jako cos namacalnego, dotykalnego), Strikemaster nie rozumie tez slowa "idea". Ty nie rozumiesz pojec na poziomie podstawowym i to jest nie do przeskoczenia. Wszystko ze soba mylisz, ciagle w tym zestawie pojec sie placzesz. Wreszcie lecisz totalnymi absurdami, ze narody nie moga istniec, bo jacys narodowcy je skompromitowali. To co narodowcy, ludzie podobnie skrajni jak Ty uwazaja, nie ma dla mnie zadnego znaczenia. Mowilem Ci juz, ze ja nie przepadam za radykalami i radykalowie nie wytyczaja dla mnie zadnych norm w czymkolwiek. Ty jestes radykalem wyjatkowo skrajnym, bo choc narodowcy sa radykalami, to jest ich jakas tam grupka, Ty natomiast tworzysz jednoosobowa sekte z tymi swoimi osobliwymi pogladami na rozne tematy.

                                          Idea, ktora wywoluje zjawisko? Jakie zjawisko? To Twoje zdanie jest kompletnie pozbawione sensu. Idea sama w sobie jest bytem, z tym, ze niematerialnym. Ja wiem, ze juz tego nie przeskoczysz, bo jestes przekonany, ze bytem moze byc tylko cos namacalnego i widzialnego, ale ja nie jestem Cie w stanie poratowac, bo mi rece opadaja. Poczytaj sobie najpierw o pojeciu "idei" i o pojeciu "byt", zanim znowu zabierzesz glos w dyskusji nt dotyczace zjawisk spolecznych i dziedzin humanistycznych. Oczywiscie znaczenie slowa "zjawisko" tez sobie mozesz przyswoic, nie zaszkodzi.





                                          • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 14:15
                                            Tak się zastanawiam, co Cie pociąga w dyskutowaniu z własnymi wyobrazeniami?

                                            > Masz natomiast dziwna maniere by twierdzic, ze to Ty zostales obrazony gdy
                                            > sam obraziles.

                                            A Ty na pewno masz przykład takiego twierdzenia?

                                            > ale moze Ty nie pamietasz juz, ze rano mnie za
                                            > atakowales ad personam komentujac wpis,

                                            NBie wiedziałem, ze to Cie aż tak zaboli. Zwyczajnie zacząłem sie zastanawiać, co mogło Cie skłonić do umieszczania obok siebie dwóch sprzecznych ze sobą zdań.

                                            > Potem nagle oznajmiles, ze to ja obrazam gdy koncza mi
                                            > sie argumenty.

                                            A nie robisz tego?

                                            > To co narodowcy, ludzie podobnie skrajni jak Ty uwazaja, nie ma dla mni
                                            > e zadnego znaczenia.

                                            Bronisz tego narodu, jak na fanatyka przystało, dzielnie zwalczasz wrogów, którzy jeszcze nawet nie zdążyli się pojawić. Dobrze, że przynajmniej skrajny nie jesteś. :D

                                            > Ty natomiast tworzysz jednoosobowa sekte z tymi swoimi osobliwymi pogladami n
                                            > a rozne tematy.

                                            O, to już wiecej takich tematów jest. :D Mógłbyś je wymienić?

                                            > Idea, ktora wywoluje zjawisko? Jakie zjawisko?

                                            Zjawisko zjednoczenia ludzi wokół tej idei. Politycznej do tego, tak samo, jak pozostałe idee polityczne.

                                            > Idea sama w sobie jest bytem, z tym, ze niematerialnym.

                                            Stawianie sprawy w ten sposób powoduje, że ktoś może powiedzieć, że naród nie lubi... (tu sobie wstaw kogo tylko chcesz, strikemastera też). Cały problem w tym, że naród nie może kogokolwiek nie lubić. Wnioski wyciągnij sobie sam, o ile fanatyzm Ci tego nie uniemożliwia.
                                            • klosowski333 Re: Wychodzi na to 15.03.11, 14:40
                                              Strikemaster, Ty ciagle niedorzecznie. Z narodowcami to zaprezentowales logike w rodzaju - skoro na odcinku drogi pirat drogowy spowodowal wypadek to nalezy cala droge zamknac na zawsze dla ruchu. Jestes czlowiekiem, tak mozna powiedziec, kompletnie bez sensu, niedorzecznym, na calym "odcinku" swojej argumentacji.

                                              Ja nie bronie zadnego narodu, bo ich istnienie jest dla mnie sprawa oczywista, dogmatyczna, tak jak dla kazdego normalnego czlowieka na swiecie. To, ze Ty osoba normalna nie jestes to nie ulega zadnych watpliwosci. Mysle, ze w przyszlosci odkryje kolejne Twoje zwichniecia w roznych tematach, w ktorych sie bedziesz wypowiadal. Radykalizm jest Tobie przypisany niejako strukturalnie - jestes zwolennikiem narzucania prywatnemu pracodawcy profilu jego pracownika, ktorego bedzie zatrudnial i z wlasnych pieniedzy oplacal, nie rozumiesz pojec z zakresu nauk humanistycznych, zadziwisz mnie tez z pewnoscia w kolejnych dyskusjach forumowych.

                                              Nie, nie robie tego, gdy pytasz o obrazanie. Juz nie. Przed Twoim atakiem nikogo tu nie obrazilem w tym watku. Jezeli uwazasz inaczej, prosze o cytat. I nie zamierzam wiecej nikogo obrazac jezeli sam wczesniej nie zostane zaatakowany...

                                              Mowilem Ci juz, ze Ty oczywiscie mozesz widziec sprzecznosci w roznych tekstach, mozesz nie "dostrzegac" istnienia narodow, mozesz sobie inne rzeczy uroic czy czegos nie rozumiec, ale to nie jest powod bys mial obrazac forumowiczow.

                                              W Twoim sposobie rozumowania jest sporo klasycznych kretynizmow. Nie bede sie nad tym pastwil, ale powiem Ci w sekrecie, ze to nie ja mam jakies wyobrazenia o narodach, bo ja mam o nich takie samo zdanie jak wszyscy normalni ludzie na swiecie - przyznaje, ze istnieja. To Ty jestes osoba odbiegajaca od normy w tej kwestii, a nie ja, to Ty walczysz z wiatrakami i sobie roisz jakies teorie. Jestes nie tyle blednym, co oblednym rycerzem i im czesciej powtarzasz, ze to ja sobie uroilem, ze narody istnieja, tym bardziej utwierdzam sie w tym przekonaniu. Zyjesz w jakies iluzji, w jakiejs chorej rzeczywistosci, w ktorej fanatyk Klosowski wykreowal narody, a pozostali ludzie, podobnie jak Ty, uwazaja, ze one nie istnieja. Bardzo mozliwe, ze mam do czynienia z osoba zwyczajnie chora psychicznie. Ten typ rozumowania na to wskazuje.

                                              • strikemaster Re: Wychodzi na to 15.03.11, 15:59
                                                Miałem Ci juz wiecej w tym wątku nie odpowiadać, bo wiem od dawna, ze to nie ma sensu. Ale wrzucę ten post, zobaczę z czym tym razem będziesz dyskutował. :)
    • klosowski333 Re: granice bufonady 14.03.11, 22:34
      Z jednej strony arogancja Niemcow i Japonczykow, ktorzy byli przekonani o wlasnej kulturowej i cywilizacyjnej wyzszosci doprowadzila do zbrodni na niespotykana wczesniej w historii skale. Z drugiej strony pewnosc siebie i wiara we wlasne mozliwosci to moc, ktora przenosi gory. Wszystko jest kwestia umiaru i balansu.
      Amerykanie sa bardzo zroznicowanym narodem, o nieprawdopodobnie zlozonej etnogenezie, dosc specyficznej historii, tradycji i kulturze. Sa egocentryczni, ale nie nazwalbym ich ludzmi strukturalnie aroganckimi, ktorzy patrza z wyzszoscia na reszte swiata. To nie jest ten sam model co w przypadku Niemiec i Japonii.
      • pocoo Re: granice bufonady 15.03.11, 08:16
        klosowski333 napisał:

        > Amerykanie sa bardzo zroznicowanym narodem,
        Sa egocentryczni,

        Tu się zgadzam.

        ale n
        > ie nazwalbym ich ludzmi strukturalnie aroganckimi, ktorzy patrza z wyzszoscia n
        > a reszte swiata.

        A tu już nie.

        To nie jest ten sam model co w przypadku Niemiec i Japonii.

        Niemcy biorą przyklad z jankesów stawiając ich za wzór.Chyba nie ma Niemca,który swojej najbardziej gownianej wypowiedzi nie podpiera Ameryką.
    • Gość: 41 kropek Czterdzieści jeden kropek IP: 15.03.11, 01:36
      .........................................
    • klosowski333 [...] 15.03.11, 10:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • strikemaster [...] 15.03.11, 10:19
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 10:45
          Uczuc religijnych. Jak Boga kocham, nigdy nie spotkalem kogos takiego jak Ty. Podkreslam - jestes pierwsza osoba w moim zyciu, ktora jest przekonana, ze narody nie istnieja, ze socjologia jest paranauka, historia jest paranauka, a antropologia wraz ze swoimi etnologiami i etnografiami jest pseudonauka.

          Ja sadze raczej, ze to Ty jestes pseudo-madry, ze sie tak wyraze. To jest chyba blizsze prawdzie niz twierdzenie, ze nauki humanistyczne w temacie "narod" zbladzily.


          • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 10:56
            > ze socjologia jest paranauka,

            Socjologia, jak sama nazwa wskazuje, jest nauką o społeczeństwie, nie o narodzie. Naród jest tylko jedną z idei społeczno-kulturowych i jako taka posiada stworzone przez socjologię definicje.

            > historia jest paranauka,

            Nie przesadzaj, nigdzie czegos takiego nie sugerowałem.

            > a antrop
            > ologia wraz ze swoimi etnologiami i etnografiami jest pseudonauka.

            Jasne, może jeszcze napisz, że kwestionuję sens biologii, skoro istnieje teoria o biologicznym pochodzeniu narodu. Bijesz rekordy w sprowadzaniu do absurdu?
            • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 11:21
              Boze Swiety. Socjologia, historia, politologia, antropologia posluguja sie definicjami narodu, ale zadna nauka nie twierdzi, ze narod NIE JEST bytem o charakterze spoleczno-kulturowo-politycznym. Tylko Ty tak twierdzisz, bo sie kompletnie w tych swoich absurdach zapętlasz. Byty spoleczne sa bytami choc nie mozesz ich polizac. Nauki spoleczne to nie chemia. Z Toba jest gorzej niz z 11 letnim chlopcem, bo on juz takie niuanse rozumie, chwyta. A Ty ni w zab. Straszne.
              • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 11:33
                > Boze Swiety. Socjologia, historia, politologia, antropologia posluguja sie defi
                > nicjami narodu,

                Medycyna posługuje się definicją śmierci mózgowej, czy to oznacza, że lekarze mają martwe mózgi?
                • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 11:49
                  Strikemaster, wyobrazam sobie Ciebie jako jednoosobowa manife przed Uniwersytetem Warszawskim. Jestes po prostu zwyczajnym blednym rycerzem. Walcz dalej ze swoimi wiatrakami, skoro lubisz takie klimaty. Radykalowie maja swoja irytujaca specyfike, ale maja tez pewien urok...

                  Nie rozumiem dlaczego zaprzeczyles, ze jestes radykalem. Jezeli w temacie jednego z podstawych pojec masz "poglad" (umownie tak to nazwijmy) inny niz WSZYSCY naukowcy na swiecie to chyba mozemy juz mowic o jakims radykalizmie swiatopogladowym. Dzis nieco odkryles karty i oswiadczyles, ze istniec moga tylko takie byty, ktore da sie dotknac i polizac. Wg Ciebie rozmaite pojecia humanistyczne, socjologiczne, filozoficzne, psychologiczne, socjologiczne, czy politologiczne opisuja zaledwie IDEE a nie zjawiska ;)

                  Sorki, ze jestem lekko rozbawiony, ale juz wybaczylem Ci Twoj poranny chamski, niegrzeczny atak. Mimo, ze za oknem szaro i buro, Ty dales mi troszeczke sloneczka ;)

                  • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 12:20
                    > Nie rozumiem dlaczego zaprzeczyles, ze jestes radykalem.

                    A zaprzeczyłem?

                    > Jezeli w temacie jedne
                    > go z podstawych pojec masz "poglad" (umownie tak to nazwijmy) inny niz WSZYSCY
                    > naukowcy na swiecie to chyba mozemy juz mowic o jakims radykalizmie swiatopogla
                    > dowym.

                    Znam bardziej podstawowe pojęcia, mimo wszystko. Poza tym, musiałbyś teraz udowodnić, ze wszyscy naukowcy na świecie mają pogląd odmienny od mojego. Coś mi się wydaje, ze miałbyś z tym pewne trudności ale nic nie stoi na przeszkodzie, byś spróbował.

                    > Wg Ciebie rozmaite pojecia humanistyczne, s
                    > ocjologiczne, filozoficzne, psychologiczne, socjologiczne, czy politologiczne o
                    > pisuja zaledwie IDEE a nie zjawiska ;)

                    Napisałem, ze idee, a nie byty, nie wstawiaj w moje usta własnych wyobrażeń.

                    > Mimo, ze za oknem szaro i buro, Ty dales mi troszeczke slonec
                    > zka ;)

                    U mnie słońce świeci i jest ciepło.
                    • klosowski333 Re: granice bufonady 15.03.11, 12:25
                      A jednak masz slaba pamiec. Tak, pare dni temu w dyskusji o swobodzie zatrudniania stwierdzilem, ze Twoje poglady sa radykalne. Potwierdzasz to w roznych tematach, ale wowczas obruszyles sie na to okreslenie.

                      Jak kazdy nawiedzony masz maniere by prosic rozmowce o to by udowadnial, ze nie jest wielbladem, ze Ty nie jestes wielbladem i ze kula ziemska nie jest wielbladem. Poniewaz wiekszosc ludzi nie wdaje sie w polemike na takim poziomie, mozesz myslec sobie, ze ich przekonales ;)
                      • strikemaster Re: granice bufonady 15.03.11, 14:22
                        > A jednak masz slaba pamiec.

                        Zdarza się.

                        > Jak kazdy nawiedzony masz maniere by prosic rozmowce o to by udowadnial, ze nie
                        > jest wielbladem,

                        Każdy? Niestety, jak każdy fanatyk masz manierę używania tego kwantyfikatora przy różnych, nieuzasadniających tego okolicznosciach.
    • piwi77 Re: granice bufonady 15.03.11, 11:18
      Gdyby tak jednak zrobić sondę, w którym kraju ludzie są bardziej zadowoleni z życia, to wykluczałbym wyniku, że w Polsce są bardziej.
      • minniemouse Re: granice bufonady 16.03.11, 01:24
        o polskim bigosie, krupniku, i polskiej kielbasie, ktora przegonila ich kielbase.

        rzeczywscie takie to dobre? RZECZYWSCIE? po pomieszkaniu trzech dekad w Kanadzie
        stwierdzam ze po bigosie mam zgage, krupnik jest po prostu mdly, a kielbasa odbija sie kilka dni i tak naprawde nie jest w ogole zdrowa.
        Bigos - co to w ogole jest? jakies resztki w kwasnej kapuscie.
        malo kto, w dodatku, potrafi zrobic naprawde wysokiej klasy bigos, zwykle czestuja mnie resztkami ktorych szkoda bylo wyrzucic w grubo posiekanej kapuscie wymieszanej z troche kwasnej.
        teraz porownajcie to z np zwyklym hot dogiem z 'saukerkraut' - nie ma konkurencji.


        Wyksztalcenie Amerykanow. oh please, popatrzcie na wlasna ortografie, boahterzy.
        w US TV leci taki program Cash Cab

        zaloze sie ze jakby nasz cwany kochany Polaczek do niej wsiadl to nawet $50 by nie wygral
        www.discoverychannel.ca/Showpage.aspx?sid=12767

        kto zna angielski moze sobie online pograc. good luck, losers!


        Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka