ikcort
23.03.11, 12:19
Byłem dzisiaj na Facebooku i chodziłem sobie po kontach zupełnie przypadkowych ludzi celem robienia obserwacji natury socjologicznej. Nie uwierzycie, com zobaczył na łamach tego nieocenionego portalu "ułatwiającego kontakt ze znajomymi". Otóż stała się rzecz straszna: jeden z takich znajomych, jako to się mówi, zakończył swoją ziemską wędrówkę i "nie ma go już wśród nas".
I teraz, rzecz zastanawiająca, trwa "na fejsie" coś w rodzaju... ja wiem... e-żałoby, tak bym to określił. I tak na przykład siostrze nieboszczyka piszą w komciach, że - podobnie jak ona - nie mogą uwierzyć w to, co się stało; że bardzo im przykro; że [*], że na pewno mu teraz lepiej, że Bóg go chciał mieć u siebie po prostu i inne tego typu - słowem banały, które się pisze na ogół w takich razach. Siostra tego zmarłego również bierze udział w dyskusji, dziękuje wszystkim, informuje o formalnościach pochówkowych itp. Wszystko oczywiście upublicznione, a jakże.
Co Wy na to?
PS Jeszcze jedna obserwacja z ekspedycji: duża część kobiet ma nie wiedzieć dorysowane na zdjęciach profilowych wąsy, nie żartuję.