Dodaj do ulubionych

Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie.

23.03.11, 12:19
Byłem dzisiaj na Facebooku i chodziłem sobie po kontach zupełnie przypadkowych ludzi celem robienia obserwacji natury socjologicznej. Nie uwierzycie, com zobaczył na łamach tego nieocenionego portalu "ułatwiającego kontakt ze znajomymi". Otóż stała się rzecz straszna: jeden z takich znajomych, jako to się mówi, zakończył swoją ziemską wędrówkę i "nie ma go już wśród nas".

I teraz, rzecz zastanawiająca, trwa "na fejsie" coś w rodzaju... ja wiem... e-żałoby, tak bym to określił. I tak na przykład siostrze nieboszczyka piszą w komciach, że - podobnie jak ona - nie mogą uwierzyć w to, co się stało; że bardzo im przykro; że [*], że na pewno mu teraz lepiej, że Bóg go chciał mieć u siebie po prostu i inne tego typu - słowem banały, które się pisze na ogół w takich razach. Siostra tego zmarłego również bierze udział w dyskusji, dziękuje wszystkim, informuje o formalnościach pochówkowych itp. Wszystko oczywiście upublicznione, a jakże.

Co Wy na to?

PS Jeszcze jedna obserwacja z ekspedycji: duża część kobiet ma nie wiedzieć dorysowane na zdjęciach profilowych wąsy, nie żartuję.
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 12:22
      Wąsy, jak mniemam, na cześć Małysza :)

      A na naszym forum, może niekoniecznie na FS, ogólnie na gazetowym, ilekroć ktoś umrze, zawsze się znajdzie ktoś, kto wstawi idiotyczną gwiazdkę w nawiasach (mnie się ona kojarzy z dziurą w dupie), a użyszkodnicy natychmiast się dzielą na dwie frakcje: jedna udowadnia światu, jak wielkim poetą/aktorem/muzykiem etc. nieboszczyk był, a druga, że guzik prawda.
      • ikcort Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 12:31
        > Wąsy, jak mniemam, na cześć Małysza :)

        No tak! Co mogło być bardziej oczywistego? Nie skojarzyłem jakoś...

        > (mnie się ona kojarzy z dziurą w dupie)

        Wpływy Vonneguta? :)
        • yoma Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 12:42
          > Wpływy Vonneguta? :)

          Jeśli, to nieświadomie, ale nie mogę wykluczyć :)
      • sammler Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 20:31
        Nie sądzę, by w tych wirtualnych zniczach było coś złego. To po prostu wyraz pamięci czy szacunku w nieco bardziej skondensowanej i mniej pretensjonalnej formie niż niektóre wpisy w księgach kondolencyjnych. Akurat ten pomysł mi się podoba (więc czasem korzystam) - zawsze na serwerach ma szansę zostać jakiś ślad i to właśnie bez tej kłótni o to, czy zmarły wielkim poetą był, czy wręcz przeciwnie... A że prędzej czy później ktoś awanturę rozpoczyna, to już inna sprawa... Miał wybór - mógł poprzestać na wirtualnej świeczce... :)

        S.
    • klosowski333 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 12:24
      Zalozenie konta na portalu spolecznosciowym chyba wiaze sie z pewnymi konsekwencjami i warto miec to na uwadze. Takich rzeczy sie niestety nie uniknie.
    • y.agni.k Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:00
      Chciałeś to pokazać jako absurd?
      (To czyli całe zjawisko)

      Dla mnie to całkiem normalna sprawa, całe życie przenosi się do świata wirtualnego.
      Mamy internetowe rozmowy, randki, seks, sklepy, porady... studia!
      Przeprowadza się wirtualne kampanie reklamowe (popatrz na rozwój e-commerce), rekrutuje się za pomocą internetu, zwołuje manifestacje....
      Zrozumiałe jest że i śmierć znalazła tam swoje miejsce - blogi umierających a nawet vlogi!

      Mnie dziwi inne zjawisko i chyba zawsze zostanie czymś czego pojąć nie jestem w stanie...
      Są to gry i wielka kasa z nimi związana. Sklepy z meblami, ubraniami, bronią... wirtualną oczywiście, wszystko sprzedawane za realne pieniądze!
      Łóżko za 20$ do pokoju avatara?! Buty z najnowszej kolekcji za 10$, całkiem wirtualne które nosi się _tylko_ w Internecie?!
      Dla mnie kosmos...
      Moja 13 letnia bratanica postanowiła mi pokazać strony www na które nie może wchodzić w domu wśród nich portal "dla dziewczynek"...
      Kupuje się avatara (tzn w tym przypadku naciąga się rodzica) a później już leci z górki, avatar potrzebuje ciuchów, kosmetyków, musi przecież odwiedzać spa... wszystko kosztuje, wszystko jest wirtualne. Ja tego nie rozumiem i nigdy nie pojmę ale myślę że ludzie którzy na tym zarabiają realne pieniądze są zadowoleni ;-)
      • yoma Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:01
        W końcu co za różnica, wyrko dla awatara czy dla Barbie.
        • y.agni.k Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:20
          > W końcu co za różnica, wyrko dla awatara czy dla Barbie.

          Fizyczna ;-)
          A później... różnica w wyobraźni a raczej umiejętności jej używania,
          któreś pokolenie po nas po prostu nie będzie jej musiało używać ;-))
          • y.agni.k Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:24
            Masło maślane z tego co napisałam, sorry, ja czasami w pośpiechu właśnie takie dziwne zdania "sadzę".
            • yoma Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:26
              Ja zrozumiałam, ale skoro tak piszesz, to mi się tylko wydawało, że zrozumialam :)
          • klosowski333 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:46
            I pytanie czy takie totalne uciekanie w swiat wirtualny jest zdrowe. W psychiatrii ludzie, ktorzy widza i slysza cos czego nikt inny nie widzi i nie slyszy uwazani sa za chorych. A oni sobie tylko zyja w wyimaginowanej rzeczywistosci. Natomiast w opinii wielu internautow zatracanie sie w swiecie wirtualnym nie jest niczym szkodliwym czy nienormalnym. Zawiazuja tu znajomosci, przyjaznie a nawet szukaja partnerow. Tworza srodowiska i spolecznosci, wspolnie spedzaja czas, jesli mozna to tak nazwac, wreszcie oplakuja swoich wirtualnych zmarlych. Taki prawie substytut prawdziwego zycia, tylko, ze pozbawiony otoczki materialnej i fizycznej.
            Czyms takim, tylko pod kontrola, bywaja psychodramy. W mlodosci grywalem namietnie w role playing games, ktora to gra byla swoistym rodzajem psychodramy. Bez reszty wcielalismy sie w jakies postacie i odgrywalismy jakies role. Ktos powie, ze tutaj przeciez jestesmy bardziej prawdziwi, ze bardziej jestesmy soba, ale ja nadal widze glownie kreacje, ktore w zetknieciu z realem moga ulec sporemu przewartosciowaniu.
            Jest jak jest, wszystko podlega zmianom, czesc ludzi naprawde sie zatraci w swiecie wirtualnym (np gry komputerowe zjadajace mnostwo czasu), ale wiekszosc zachowa wlasciwe proporcje i bedzie godzilo rozne sfery zycia, pseudozycia i "podzycia" ze soba. ;)
            • y.agni.k Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 14:20
              klosowski333 napisał:

              > I pytanie czy takie totalne uciekanie w swiat wirtualny jest zdrowe.

              Nie jest.

              > Czyms takim, tylko pod kontrola, bywaja psychodramy. W mlodosci grywalem namiet
              > nie w role playing games, ktora to gra byla swoistym rodzajem psychodramy. Bez
              > reszty wcielalismy sie w jakies postacie i odgrywalismy jakies role. Ktos powie
              > , ze tutaj przeciez jestesmy bardziej prawdziwi, ze bardziej jestesmy soba, ale
              > ja nadal widze glownie kreacje, ktore w zetknieciu z realem moga ulec sporemu
              > przewartosciowaniu.

              Także w życiu realnym ludzie kreują swój wizerunek, różnica polega na tym że w świecie wirtualnym ta kontrola (samego siebie) jest dużo prostsza bo cięższa do zweryfikowania.
              Natomiast nie zgodzę się z twierdzeniem że realnie ludzie są bardziej prawdziwi, są namacalni ot i wszystko.

              > Jest jak jest, wszystko podlega zmianom, czesc ludzi naprawde sie zatraci w swi
              > ecie wirtualnym (np gry komputerowe zjadajace mnostwo czasu), ale wiekszosc zac
              > howa wlasciwe proporcje i bedzie godzilo rozne sfery zycia, pseudozycia i "podz
              > ycia" ze soba. ;)

              Nie sądzę. Pokolenia które dorastają "na wirtualnym świecie" będą miały zupełnie inne proporcje niż my, będą pozbawionymi wyobraźni kalekimi ludźmi.
              • Gość: kalka Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.03.11, 14:54
                yagnik,
                drobiazg taki, a propo Twojego podsumowania.
                jesli, przyszli-"wirtualni" ludzie beda sie roznic od nas dzisiejszych- "namacalnych" to tylko postrzeganiem.
                przypisywanie- nadawanie im naszcyh cech i kalekiego znaczenia zyciu- bo z braku posiadania naszej wyobrazni, jest po prostu bledem logicznym:)


                ps.
                ale to chyba wynik defragmentacji tresci i podpisywania sie pod cytowanymi sekwencjami- intelokutora.
                • isilyanik Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 18:43
                  A tam od razu błąd logiczny.
                  To nie chodzi o naszą wyobraźnię, nie ma w ogóle naszej i ichniej.
                  Wyobraźnia jest jedna, niektórzy posiadają ją w stopniu mniejszym bądź większym ale... JEST.
                  Kolejne pokolenia nie będą musiałby używać jej tak jak my nawet w stopniu minimalnym, książki już wypychają audiobooki a audiobooki zostaną zastąpione gotowymi wizualizacjami.
                  Po szkole gra 3d i tak do wieczora...
                  Myślisz że wyrosną z nich ludzie z bardzo dużą wyobraźnia?
                  A może choćby przeciętną?
              • klosowski334 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 16:20
                > Natomiast nie zgodzę się z twierdzeniem że realnie ludzie są bardziej prawdziwi , są namacalni ot i wszystko.

                Oczywiscie, ze sa bardziej prawdziwi i to nie dlatego, ze sa namacalni ;) Weryfikujesz na wiele sposobow to kim sa i co soba reprezentuja, poczawszy od wygladu, a skonczywszy na konkretnej pozycji spolecznej,. statusie materialnym, kulturze osobistej, osobowosci czy na czyms co nazwalibysmy urokiem albo wdziekiem. W necie osobowosci sa plytkie i czesto naprawde pozorne. Znajac kogos osobiscie odbierasz go na wielu plaszczyznach i zdobywasz tez o nim mnostwo informacji. W necie to sa bardziej kalki i szablony ksztaltowane w naszej wyobrazni gdy jakas wirtualna postac probujemy sobie dopasowac do wlasnych skojarzen, wspomnien czy doswiadczen.

                > Nie sądzę. Pokolenia które dorastają "na wirtualnym świecie" będą miały zupełni
                > e inne proporcje niż my, będą pozbawionymi wyobraźni kalekimi ludźmi.

                Przesada. W roznych warunkach roznie sie ludzie rozwijaja, to jasne, ale warunki sie nieustannie zmieniaja, a kolejne pokolenia potrafia sie do tych zmian przystosowac, tym bardziej, ze same je ksztaltuja. Dinozaury moga co prawda psioczyc na mlodziez i wspominac z rozrzewnieniem jak to pieknie i cudownie bylo w "ich czasach", ale swiat idzie do przodu i sie takimi sentymentami specjalnie nie przejmuje. Mowienie o kalectwie jakiegos pokolenia jest naduzyciem.

                • isilyanik Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 18:46
                  > Oczywiscie, ze sa bardziej prawdziwi i to nie dlatego, ze sa namacalni ;) Weryf
                  > ikujesz na wiele sposobow to kim sa i co soba reprezentuja, poczawszy od wyglad
                  > u, a skonczywszy na konkretnej pozycji spolecznej,. statusie materialnym, kultu
                  > rze osobistej, osobowosci czy na czyms co nazwalibysmy urokiem albo wdziekiem.
                  > W necie osobowosci sa plytkie i czesto naprawde pozorne. Znajac kogos osobiscie
                  > odbierasz go na wielu plaszczyznach i zdobywasz tez o nim mnostwo informacji.
                  > W necie to sa bardziej kalki i szablony ksztaltowane w naszej wyobrazni gdy jak
                  > as wirtualna postac probujemy sobie dopasowac do wlasnych skojarzen, wspomnien
                  > czy doswiadczen.

                  Oczywiście masz rację co do różnic pomiędzy relacjami realnymi a wirtualnymi. Mi chodziło o coś innego. Chciałam powiedzieć że także w świecie realnym ludzie nakładają maski i kreują swój wizerunek, na tyle na ile mogą, zorientujesz się lub nie, zależy.
            • sabinac-0 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 20:17
              klosowski333 napisał:

              >W psychiat
              > rii ludzie, ktorzy widza i slysza cos czego nikt inny nie widzi i nie slyszy uw
              > azani sa za chorych.

              Mala poprawka:
              Za chorych uwazani sa ci, ktorzy nie odrozniaja wytworow swojej wyobrazni od realnych osob i zdarzen.
              To, czy owe wytwory powstaly w ich glowie, czy na monitorze komputera, nie ma znaczenia.
      • ikcort Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:24
        > Chciałeś to pokazać jako absurd?
        > (To czyli całe zjawisko)

        Tak, przeszło mi to przez myśl.

        > Przeprowadza się wirtualne kampanie reklamowe (popatrz na rozwój e-commerce)

        Wiem, robię w tym biznesie.

        > Zrozumiałe jest że i śmierć znalazła tam swoje miejsce - blogi umierających a
        > nawet vlogi!

        Ja tego nie rozumiem. Jest, według mnie, pewna strefa intymna, której upublicznianie razi.
        • yoma Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:25
          Może niektórym łatwiej przeżyć żałobę, jeśli się nią podzielą z jak największą liczbą osób, a zaczepiać obcych ludzi na ulicy jakoś nie wypada.
        • y.agni.k Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 13:34
          > Ja tego nie rozumiem. Jest, według mnie, pewna strefa intymna, której upubliczn
          > ianie razi.

          Rozumieć rozumiem ale... uważam że to przesada, podobnie jak blogi same w sobie. Jestem w stanie przełknąć bloga który czemuś służy... konkretnemu np. jest instruktażem, ktoś się dzieli swoją wiedzą z całym światem... Albo taki jak ten, facet ma pasje którą pokazuje little-people.blogspot.com/ (tak na marginesie uwielbiam tego bloga)
          Nie wiem w jakim celu ludzie piszą blogi pokazując swoje życie codzienne, seks, wzloty i upadki, zakupy w warzywniaku...
          Przecież to jest bardzo osobiste!
          • klosowski333 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 14:03
            Kazdy ma inne potrzeby. Niektorzy lubia byc nieco ekshibicjonistyczni np ja ;) Oczywiscie wszystko w pewnych granicach. Mialem propozycje by wspoltworzyc sponsorowanego bloga o antypodach adresowanego do Polakow, ale odmowilem, bo stwierdzilem, ze na starosc za duzo bledow w polskim popelniam by pisac powazne rzeczowe obszerne teksty dla ludnosci cywilnej. Poza tym dziewczyna, ktora to ciagnela miala naprawde niesamowity warsztat i tylko bym jej obnizal poziom. Niemniej uwazam, ze takie blogi sa przydatne, maja swoje funkcje informacyjne, moga zwyczajnie pomagac.
            Rozumiem tez blogi o charakterze artystycznym. Natomiast blogi jako dzienniki czy pamietniki to dla odwaznych, tak to ujme ;)
          • sabinac-0 Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 20:21
            y.agni.k napisała:

            > Nie wiem w jakim celu ludzie piszą blogi pokazując swoje życie codzienne, seks,
            > wzloty i upadki, zakupy w warzywniaku...
            > Przecież to jest bardzo osobiste!

            Cala wspolczesna literatura piekna osadza sie na osobistych wynurzeniach pisarzy - konia z rzedem temu, kto znajdzie pozycje traktujaca o jakims problemie a nie o stanach fizjologicznych i psychicznych autora.
            Fakt, niektorzy pisza lepiej, inni gorzej.
    • voxave Re: Pięćdziesiat kropek 23.03.11, 17:11
      j.w.
      • sammler Plagiat! 23.03.11, 20:48
        Zresztą niepełny, bo powinnaś dodać*:

        .................................................

        by 50 kropek...

        ;)

        S.

        *) Tak jest, kropek jest 49. Bo ja cytuję dokładnie (autor też się mylił ;) )...
        • klosowski333 Re: Plagiat! 24.03.11, 18:17
          Jak to sie mylil? Kiedys policzylem te kropki i wyszlo prawidlowo. Chyba, ze sie MYLIŁ czasami.
          • ikcort Re: Plagiat! 24.03.11, 20:28
            > Jak to sie mylil? Kiedys policzylem te kropki i wyszlo prawidlowo

            Ha ha! A myślałem, że tylko ja jestem taki nienormalny. :D Też policzyłem, ściślej: wrzuciłem do edytora i mi policzył. Wynik się zgadzał, potwierdzam.
    • sammler Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 23.03.11, 20:43
      No cóż, albo ekshibicjoniści, którzy muszą upublicznić każdą sferę swojego życia (jak widzisz, już niekiedy nawet nie swojego i nie życia), albo ludzie z pierwszymi objawami poważnego zaburzenia postrzegania rzeczywistości (względnie rozchwiania emocjonalnego), którzy nie bardzo już wiedzą, gdzie jest granica między życiem realnym a "życiem" wirtualnym.

      Podejrzewam raczej to pierwsze, więc nie przejmowałbym się specjalnie. A jeśli nawet drugie, to i tak jest to prędzej problem tych osób niż mój. Potraktuj FB jako narzędzie do ukrytej obserwację nieuczestniczącej zachowań ludzi w warunkach zaostrzonej konkurencji o zainteresowanie innych. Może dojdziesz do jakichś ciekawych wniosków (raportuj koniecznie, bo w sumie lubię cię czytać, towarzyszu :) )... Tylko uważaj, byś nie wsiąkł za bardzo... To groźne dla każdego badacza ;)

      S.
      • theorema od tej w załobie... 24.03.11, 18:06
        a nie byles przypadkiem autorze watku na mojej stronie? Tylko, ze zmarla osoba to kobieta?
        Chetnie Ci wyjasnie na swoim przykladzie, czemu takie rzeczy sie robi. Do powiadomienia o smierci mojej siostry mialam okolo 500 osob. Rozproszonych po calym swiecie. Nie dalabym rady napisac o tym wszystkim, szczegolnie, ze przytloczyly mnie sprawy formalne, pogrzebowe, prokuratorskie. A chcialam, zeby wszyscy ktorzy powinni wiedziec dowiedzieli sie i mogli wziac udzial w pogrzebie, jesli tylko czas im pozwoli na przyjazd. Dzieki napisaniu tego publicznie, ludzie nie tylko sami to zobaczyli, ale jeszcze powtorzyli innym i w rezultacie moze nie 100% ale 80% ludzi juz skads jakos wie. Oczywiscie mnostwo ludzi trzeba bylo powiadamiac telefonicznie, wielu sie dowiedzialo z mediow, z telewizji i sami dzwonili - ale facebook byl nieoceniony. Wiele osob Jej nie widzialo w ostatnich latach, mozliwosc zamieszczenia jej aktualnych zdjec byla nieoceniona, tak samo, jak napisania paru slow wspomnienia, czy prosby o modlitwe w intencji zarowno Jej, jak i mojej osieroconej rodziny. Ci ludzie, co napisali komentarze, to przeciez nie jacys obcy przypadkowi poszukiwacze dramatow, tylko moi znajomi, przyjaciele i ich wsparcie naprawde czulam wtedy kiedy po 20 godzin na dobe siedzialm przy komputerze i przy telefonie zalatwiajac miliony spraw, w obcym jezyku, zostawiona prawie bez pomocy. W tej sytuacji nawet tylko to, ze ktos zaproponowal rozlepienie klepsydr, a ktos inny powiadomil kolegow z klasy i zorganizowal "delegacje" z wiencem na pogzreb - to bardzo duzo.
        Jasne, gdyby to byli obcy ludzie, to by pisali tak idiotyczne komentarze, jakie znalazlam na paru portalach pod wiadomoscia o Jej smierci, a moi koledzy zajmowali sie pacyfikowaniem takich przemadrzalych, zakompleksionych durniow. Ale na facebooku sa przeciez prawdziwi znajomi, niemal kazdy kto byl moim znajomym, znal tez moja siostre.
        nie jest to wcale takie dziwne, ani bulwersujace. Dawniej moja rodzina siedziala by w kilka osob i przez miesiac wysylala zwykla poczta powiadomienia nie mogac dotrzec do adresow polowy znajomych. A na facebooku udalo mi sie odnalezc nawet tych, ktorych ja nie widzialam pare lat, ale wiele ich laczylo z moja siostra, chocby tylko wspomnienia kiedys robionych wspolnie fantastycznych rzezczy.
        Ja sama sie zastanawiam, jesli mnie ktos tez zamorduje np. za miesiac, kto i jak powiadomi moich znajomych...rodzice facebooka nie maja, ani telefonow, ani e-mail do moich znajomych, z trudem prace by namierzyli.
        na pogrzebie mojej siostry bylo mnostwo ludzi, a wielu chcialo byc, tylko nie dalo rady dojechac z daleka. Na moim moglyby byc teraz pustki, bo juz nie mam nikogo, komu tak bym ufala, zeby podac swoje haslo do facebooka. Ona moje miala....
        • ikcort Re: od tej w załobie... 24.03.11, 18:38
          > a nie byles przypadkiem autorze watku na mojej stronie? Tylko, ze zmarla osoba
          > to kobieta?

          Nie, to był jakiś chłopak.

          > Ale na facebooku sa przeciez prawdziwi znajomi, niemal kazdy kto byl moim znajomym,
          > znal tez moja siostre.

          Głównie chodziło mi właśnie o to, że całe widowisko było dostępne nie tylko dla "prawdziwych znajomych", ale również dla osób postronnych (takich jak ja). Mnie wydało się to nieco dziwne i zapachniało ekshibicjonizmem, Ty możesz mieć inne odczucia. Na podobnej zresztą zasadzie kiedyś cały polski internet zaszokowało zdjęcie na Naszej-klasie zatytułowane "Z rodziną po kremacji mamy".

          Natomiast przekonałaś mnie do jednego: zgodzę się, że może faktycznie Facebook jest wygodnym instrumentem do powiadamiania o takich rzeczach.

          Z drugiej strony, tak sobie teraz myślę, może to nowe, "elektroniczne" podejście do śmierci pozwoli wreszcie śmierć odtabuizować? Obecnie w naszej kulturze ludzie zupełnie się odwrócili od tej tematyki, co też nie jest wcale ani naturalne, ani dobre. Nasi przodkowie stykali się ze śmiercią na każdym kroku i potrafili ją traktować jako naturalną kolej rzeczy, którą ostatecznie jest.
    • xtrinn Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 24.03.11, 18:14
      Popełniłeś jeden błąd. Twoja wypowiedź powinna zaczynac się trochę inaczej, np. tak:

      "Byłem dzisiaj na Facebooku i chodziłem sobie po kontach zupełnie przypadkowych ludzi celem dowartościowania się i przekonania, że ludzie to nienormalni kretyni, którzy robią idiotyczne rzeczy, a tylko ja jestem normalny i tylko moje przekonania i podejście są słuszne, o czym napisze na forum, żeby poszukać poparcia i utwierdzić się w przekonaniu, że jestem brylantem wśród tego motłochu"

      Bo może jest inaczej? W jakim niby celu piszesz o tym na forum? Wchodzisz na profile zupełnie obcych Ci osób, nie znasz ich, nie masz pojęcia o ich charakterze i o tym, co naprawdę mają w głowie, a wydajesz takie osądy. W w ogóle co obchodzą Cię inni ludzie, w dodatku nawet nie Twoi znajomi? Czemu się tak martwisz tym, co robią??
      Poza tym ja nie widzę różnicy między przeżywaniem żałoby na fejsbuku a "czuwaniem" w kaplicy, ubieraniem się na czarno czy zanoszeniem kwiatków na grób. Czasy się zmieniają i siedząc w jednym miejscu, bojąc się wszystkiego czego dotyczchas nie było, siedzisz tak naprawdę w dupie i sam sobie robisz krzywdę. to nie jest dobry sposób na dowartościowanie się.
      • ikcort Re: Byłem dzisiaj na Facebooku. Nie uwierzycie. 24.03.11, 18:49
        > "Byłem dzisiaj na Facebooku i chodziłem sobie po kontach zupełnie przypadkow
        > ych ludzi celem
        dowartościowania się i przekonania, że ludzie to nienormaln
        > i kretyni, którzy robią idiotyczne rzeczy, a tylko ja jestem normalny i tylko m
        > oje przekonania i podejście są słuszne, o czym napisze na forum, żeby poszukać
        > poparcia i utwierdzić się w przekonaniu, że jestem brylantem wśród tego motłochu"

        Czy zawsze na forum musi się pojawić jakiś domorosły psychoanalityk? Przecież napisałem chyba, w jakim celu byłem na Facebooku, prawda? Interesuje mnie on jako zjawisko.

        > Czasy się zmieniają i siedząc w jednym miejscu, bojąc się wszystkiego czego dotychczas
        > nie było, siedzisz tak naprawdę w dupie i sam sobie robisz krzywdę.

        No to jak w końcu? Gardzę Facebookiem ze strachu czy po to, by się dowartościować? Czy oba naraz?
    • fo.xy w zasadzie nie dziwi mnie to 25.03.11, 04:39
      ludzie coraz wiecej korzystaja z internetu, jako formy kontaktowania sie , wiec to chyba normalne, ze przenosza pewne zachowania ze swiata rzeczywistego do wirtualnego.

      Kiedys o smierci kogos bliskiego powiadomialo sie telegramem (pamietacie to jeszcze? spacer na poczte, kazde slowo platne i "stop"), poczta pantoflowa i rozwieszalo sie klepsydry.
      Sasiad spotkany na ulicy czy w sklepie skladal kondolencje, msza zalobna w kosciele, itd.

      A teraz - rodzina czesto rozjechala sie po swiecie, do komunikacji sluza portale spolecznosciowe, skype, tel. komorkowy. Na dzisiejsze czasy to zwykly sposob komunikacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka