Smutni ludzie, smutne miasto

29.03.11, 10:43
Mam taką jedną schizę, a właściwie to nie jedną a kilka ale o tej jednej wspomnę
Mam pracę taką, że bardzo dużo jeżdżę autem, przemieszczam się po różnych miejcowościach. Pracuję w takim trybie od dobrych kilku lat. Bardzo lubię obserwować ludzi, ich zachowanie w określonych sytuacjach.
Kiedyś tak pięknego letniego poranka wjeżdżając do 20 tysięcznego miasteczka zwróciłm uwagę na ludzi w tym miasteczku, jacyś tacy smutni, zamyśleni, nie zwracający uwagi na mijanych chodnikiem. Potem uderzył mnie stan elewacji budynów, witryn sklepowych, stan taki sam jak i ludzi- szare budynki, okna zabite deskami, odpadające kawałki elewacji itp. Nasunęła mi się myśl-martwe miasto.
Innym razem wjeżdżałam do innego miasta, sytuacja zupełnie odwrotna, ludzi ożywieni, z miłym wyrazem na twarzy, budynki zadbane, chodniki równe, czystość w miarę ok.
Mój wniosek.
smutni ludzie-smutne miasto.
Nadal obserwuję ich wjeżdżając do miejscowości, gdzie jeszcze nie zawitałam, potwierdza się do tej pory moja myśl.
Nie wnikam z jakich przyczyn jest ten smutek, zakładam że wpływ mają względy ekonomiczne.
    • znj2 Re: Smutni ludzie, smutne miasto 29.03.11, 22:14
      Chodzą zasmuceni, bo miejscowy proboszcz postanowił zebrać szmal na nowy pomnik. Będzie jeszcze większy Jezus.
    • camel_3d aaa.. to ty w Polsce jestes... 30.03.11, 09:18
      bo tak z opisu wynika...
      przyznaje, ze tu tez sie niekt nie poklada na ulicyze smiechu...ale ogolnie ludzie zyja swobodniej, nie maja tylu poroblemow na glowach...
      w PL juz pomoja sprawy ekonomiczne..to ogolnie zyje sie nienajlatwoiej... do lekarzy stoi sie godzinami, chamstwo na ulicach, kierowca sa panami miast, nikt nikogo nie chce przepuscic...
      Czasme jezdze do PL..i zawsze mam depreche po kilkudniowym pobycie w moim miescie... Fajnie spotkac przyjaciol, znajomych rodzine..ale ciesze sie ze kiedy wracam, moge przejsc przez ulice po pasach, bez obawy ze jakis duren mnie rozjedzie... albo ominie auto, ktore sie zatrzymalo, zeby mnei przepuscic.
      Zawsze jak widze osobe, ktora stoi przy pasach zatrzymuje sie i ja przepuszczam..juz nawet nie chce liczyc ile razy ktos mnie "Klaksonem" przejechal..bo mu to nie pasowalo... szkoda..
Pełna wersja