Dodaj do ulubionych

Zmiana frontu po rozstaniu

06.05.14, 23:38
Witam wszystkich ponownie. Pisałam tu na forum pod koniec ubiegłego roku, po tym jak w święta Bozenarodzeniowe mój mąż zakomunikował mi, ze odchodzi ode mnie, bo poznał inną kobietę. Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zachować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność. Nie było awantur, nie było gwałtownych reakcji. Mąż powiedział o swojej decyzji naszemu 16 letniemu synowi, swoim rodzicom, siostrze. Wszyscy płakali, nikt nie chciał sie z tym pogodzić. Mieliśmy oczywisty kryzys, ale przed nim byliśmy chyba fajną parą. Przynajmniej ja ząwsze tak uważałam. Wszyscy nasi przyjaciele byli w szoku, nikt sie tego nie spodziewał, nic nie wskazywało na nasze rozstanie. Ja przeczuwalam, ze coś jest na rzeczy, ale postanowiłam tej wiedzy nie wprowadzać w czyn, nie demaskowac, nie śledzić itp. A rozmawiać sie nie dało, mąż stanowczo i agresywnie sie wykręcał. W końcu stało sie, wszystko zostało powiedziane. Mąż przez kilka pierwszych dni w euforii. Wprost unosił sie nad ziemią, mimo ze dopadły go pierwsze wyrzuty sumienia. Potem było różnie, cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo podobało. Ustaliliśmy, a właściwie mąż zdecydował, ze sie wyprowadza, na razie będzie mieszkał sam, a po kilku miesiącach ze swoją nową panią i jej dziećmi. Nasluchalam się, ze kupi sobie mieszkanie, albo wybuduje dom, żeby im ciasno nie było. Traktował mnie wtedy jak swoją najlepszą przyjaciółkę, zreszta zawsze nią byłamsmile, więc dzielił sie ze mną swoimi planami, przemysleniami i rozterkami. Wtedy słuchałam, choć nie było to łatwe. Potem w ferie, mąż wyjechał sam, na wcześniej zaplanowany wyjazd. Przed wyjazdem, kiedy zdał sobie sprawę, z nieuchronnosci wyprowadzki, kiedy zobaczył, jak nas z synem skrzywdził, juz taki szczęśliwy nie był. Na wyjeździe utrzymywał ze mną stały kontakt, częstszy niż normalnie w takich okolicznościach, pisaliśmy do siebie maile, i wiele zostało wtedy powiedziane, wiele nieporozumień w sumie wyjasnionych. Po jego powrocie z wyjazdu, nadeszła pora na wyprowadzkę, ale juz nie miał chęci. Płakał, histeryzował, odwlekal decyzję. Chyba nie wyprowadzilby sie gdyby nie jego Pani, która mu mieszkanie znalazła i doprowadziła do przeprowadzki. I tu zaczyna sie drugi akt tej farsy. Mąż wziął małą walizkę ciuchów i to wszystko. Przyjeżdża do mnie, czyli do dziecka codziennie, siedzi całe wieczory, spędzamy razem wolne dni, zaprasza na obiadki, do kina, jeździmy razem do jego i Mojej rodziny, Wielkanoc spędził z nami, gotował, podawał do stołu, itp. Wiem na pewno, ze u swojej kochanki nie był nawet przez 5 minut. Juz teraz nie ma mowy o zakladaniu przez niego nowej rodziny, juz nie kupuje mieszkania, ani nic nie chce budowac. Lata za mną jak pies, chce sie kochać, juz o mało rzeczy denerwuje, i w ogóle sie stara. A jednocześnie nie mogę założyć, ze chce wrócić, bo nigdy nic takiego nie powiedział. Nic nie deklaruje, tylko w sumie jest mu wygodnie. Ponieważ do tej pory otwarcie deklarowalam, ze chce żeby wrócił, i ze mu wybacze, widzę, ze chyba mnie wykorzystuje. Korzysta z mojej słabości, z moich uczuć, a nie wiem wcale co tak naprawdę zamierza. Jak myślicie co powinnam zrobić, odstawić ? Czekać na jego decyzje? Olać go?
Jestem juz tym wszystkim bardzo zmęczona.
Obserwuj wątek
    • sonia_30 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 00:18
      Zacząć sterować własnym życiem. Facet znalazł sobie nową panią, podjął decyzję, że odchodzi, poinformował całą rodzinę, pisałaś, że świat Ci się zawalił, było niemiło i agresywnie, syn w rozsypce. To jest moment na podjęcie własnej decyzji odnośnie tego co dalej. Albo się rozstajecie i adieu, albo jest co zbierać i CHCECIE być razem, ale ponieważ to co się wydarzyło to nie była bagatela, warunki dalszego bycia razem są takie i takie. A nie udawanie że nic się nie stało, zwierzenia, maile, zajebisty seks, wspólne święta, jednym słowem festiwal hipokryzji.
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 02:02
        Czego ja chcę?
        Nie jestem pewna. Z jednej strony chce żeby wrócił, choć nie bezwarunkowo, nie mogłoby być dalej tak jak było przed jego decyzją. Z drugiej zaś - nie wiem czy dam radę, po tym wszystkim. I kusząco jest rozpoczęcie nowego życia.
        Warto wybaczyć?
        Warto zapomnieć? Bo wiem ze bez zapomnienia nie mozna nic odbudować.
        Warto znowu dawać z siebie dużo?
        Znacie kogoś kto tak zaryzykował?
        Ja znam nawet trzy takie pary. I żyją w zgodzie, dogadali sie, nie przez rozsądek czy wygodę, ale przez uczucia, które nie wygasły. Trwa to juz kilka lat, więc wiem, ze mozna. Ale nie wiem czy nie jestem w tej, chyba, chęci sama. Bo może tylko ja chcę a on nie, tylko tak mu wygodnie na razie. Wiem od naszej wspólnej przyjaciółki, prawdziwej, bez podtekstów, ze jeszcze sie waha, ale jakieś tam chęci prezentuje, i kończy związek ze swoją gwiazdą. Ale pewności nie mam w niczym żadnej.
        • luciva Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 08:58
          Ale możesz zacząć nowe zycie, wybaczając.
          Ja znam taka parę, facet miał romans. Rozwiedli się, potem jemu zmarła mama i został sam na świecie (kochanka już wcześniej odeszła). Nagle poczuł się bardzo osamotniony, zobaczył, jak to jest bez rodziny, itd.
          Prosił o wybaczenie, powrót. Ona się zgodziła, ale bardzo się zmieniła. zaczęła o siebie totalnie dbać (a wcześniej nie była zaniedbana, nie nie, ale skupiona na nim i rodzinie przede wszystkim), przede wszystkim myślała o sobie i dziecku. stała się taką zołzą (o ile czytałaś wiadomoą książkę) -czyli nie heterą na miotle z krzywym zebem i złowieszczym usmeichem, tylko kobietą_nie_poswiecającą się, świadomą swych potrzeb i realizującą te potrzeby.
          Po jakimś czasie pojawiło się drugie dziecko.
          Reasumując - zaczęła nowe zycie ze starym mężem, ale nic już nie było takie samo, przede wszystkim jej punkt widzenia i postępowanie.

          Co do tego, że on właśnie kończy związek....no cóż, jak chodzi za Tobą jak pies, prosi, itd. - to już dawno tamten związek powinien zakończyć, dawno. a wiesz co on robi teraz? kalkuluje, jak Ty go kopniesz, to ostatecznie z tamta nie skończy, jak nie kopniesz - może skończy.
          Nie chce zostać sam.
        • kasia.3030 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:01
          moj jeszcze maz tez wrocil do mnie i sie zalil na kochanke jaka ona jest zla, ale ja bardzo szybko powiedzialam dosc, skrzywdziles mnie i nie dbales o moje uczucia, a teraz mi opowiadasz np. ze "matka kochanki byla alkoholiczka i zmarla", a co mnie to obchodzilo poznie slyszalam, ze "nienawidze kochanki i chce ja zabic, ja i jej rodzine chce wjechac w nich autem" i wtedy bylam najcudowniejsza powierniczka, moim zdaniem to sa psychopaci, wszesniej jak mi powiedzial o romansie to mowil " ona jest taka cudowna, a na twoj widok rzygac mi sie chce", ja juz nigdy nie zaufam facecikowi...ja na twoim miejscu to chyba wystawilabym walizki, a jak bedzie sie staral i Ty tez bedziesz chciec to zaryzykujesz powrot...
    • przeciez.wiem Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 08:11
      janeczkawawa napisała:

      > Mąż przez kilka pierwsz
      > ych dni w euforii. Wprost unosił sie nad ziemią, mimo ze dopadły go pierwsze wy
      > rzuty sumienia. Potem było różnie, cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą
      > sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo p
      > odobało.


      Pomyślałaś o tym, że z dużym prawdopodobieństwem nakręcał się wówczas myślami o tamtej? Skorzystałaś, tak przy okazji wink.



      > Jak myślicie co powinnam zrobić, odstawić ? Czekać na jego
      > decyzje? Olać go?
      > Jestem juz tym wszystkim bardzo zmęczona.

      Odstawić, stanowczo ograniczyć kontakt .
      Podjął decyzję, a teraz miota się jak kurczak z obciętą głową. Ot dzieciak, nie facet.
      Wyprowadził się, niech zacznie trochę żyć własnym, "nowym" życiem.
      Znalazł sobie przystań, cwaniak uncertain.

      Pod jego nieobecność będzie Ci łatwiej przemyśleć pewne kwestie.
    • kami_hope Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:22
      janeczkawawa napisała:
      >Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zachować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność.
      cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą
      > sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo p
      > odobało.

      Widze tu sprzecznosc. Nie wiem na czym polega uratowanie tej godnosci? Zrobilas wszystko aby maz byl w wysmienicie komfortowej sytuacji. Sypial z dwiema kobietami, to ze byc moze nie koniecznie tego samego dnia, nie zmienia faktu. Innymi slowy, goscilas w lozku faceta, ktory goscil tez i w innym lozku. Gdzie tu godnosc?
      Jak dla mnie to bierzesz udzial w tym - cyrku (tj. swoja postawa kreujesz dzialanie nowego ukladu) I slusznie napisalas, ze jestes dla swojego meza przyjaciolka, a nie zona. Zdecyduj jaka role chcesz w zwiazku pelnic. Okresl sie. I wprowadz swoje postanowienia w zycie. Maz sam z siebie zadnych decyzji nie podejmie, jest w komfortowej sytuacji. Ma dwie kobiety, przyjaciolke i kochanke. Trudno mu zdecydowac ktorej walory bardziej mu odpowiadaja. Zreszta, nie musi decydowac...
    • mia17 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:25
      sorry - dla mnie Twoje zachowanie jest nie do przyjęcia. powtarzam: dla mnie.
      nie wyobrażam sobie żyć z mężem, jak gdyby nic się nie stało po jego zdradzie. sypiać z nim....
      niemożliwe. po prostu niemożliwe.
      no ale każdy ma swoje granice, których nie przekracza. ja bym się po prostu brzydziła uncertain
    • teqella Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 11:10
      Pojmujemy jak widzę bardzo różnie pojęcie godności.Wg mnie żadne z Was jej nie ma.
      Niektórzy jednak potrafią żyć bez godności,gdy jej utratę rekompensuje zysk.
      Znam taki przypadek,kobieta na skraju załamania nerwowego w podobnej sytuacji jak Twoja
      zamieniła rozpacz na zgodę na korzyści z niej płynące.
      Otóż pan mąż dba o nią w czasie choroby(unieruchomienie z powodu rozległego złamania nogi)
      wspomaga finansowo,gotuje,robi zakupy,opłaca wczasy zagraniczne albo wyjeżdżają wspólnie na dalekie wyprawy po świecie.
      Ma swoje coś za coś...
    • fituq Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 13:19
      Zapewne czułaś niemałą satysfakcję, że mąż się Tobie zwierza, do Ciebie dzwoni nawet niby będąc z kochanką.
      Ale każdy kij ma dwa końce i za nie do końca szczere intencje oraz oszukiwanie samej siebie zawsze trzeba będzie słono zapłacić.
      Pozwoliłas mężowi zaznać wygody i atrakcyjności związku z dwoma kobietami równocześnie, z których kazda go chce, każda swoimi sposobami zabiega, każda toleruje tę drugą. Zapewne kochanka przymyka oko na jego kontakty z tobą, słucha jego kłamstewek, czeka tak samo jak ty, że może jaśnie pan się ostatecznie określi i zostanie tylko z jedną z was..
      ale PO CO mąz by miał z którejś z was rezygnowac?
      oto spełniło się marzenie niejednego faceta- posiadania na wyłącznosc dwóch kobiet.
      Dopóki któraś z was nie zacznie się buntować, i zwyczajnie nie "rzuci" tego pana, to on palcem w bucie nie kiwnie, bo ma dwa domy dwóch kobiet czekajacych z otwartymi dtzwiami i ciepłym łóżkiem... do tego ma swoje mieszkanko, w którym może od obu odpocząć i w spokoju obejrzec meczyk...albo przygruchac sobie trzecią panienkę..tongue_out
      Więc PO CO mąz ma się wyprowadzac od ciebie?
      Pokazałaś mu już, że NIE MUSI, bo i tak mu dasz wszystko co on potrzebuje.
      Bez życia z tobą, może z tobą być, miec cię na wyłączność telefoniczną, emocjonalną, seksualną.
      TY się dostosowałas do jego propozycji dziwnego trójkąta.
      Zaproponowanego oficjalnie, publicznie, .... ogłoszonego całemu światu i rodzinie...
      Co kto lubi - to ma.
      Niemniej godność to bys zachowala jakbyś nie chodziła do łóżka i nie robiła za poradnictwo na telefon dla pana, który głośno deklaruje że cię rzuca, że woli inną, i nawet to dziecku powiedział..
      Takiego pana wystawia się za drzwi i jedyne co, to proponuje mu się, by to sobie w samotności przemyślał. I ewentualnie o miejsce w twoim domu i łóżku poprosił dopiero gdy będzie na 100% że właśnie tego na pewno i ostatecznie chce.
      Pokazałas panu, że może cię zdradzać. Że to nic takiego bo ty i tak poczekasz. No więc będzie cię zdradzał. Może nie zostanie z obecną kochanką, może nawet wróci do ciebie do domu jak uzna że mu wygodniej mieć domowe zaplecze, ale on juz wie, że jego przyszłe zdrady będziesz tolerować... nauczyłas go tego.
      • meniera33 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 14:17
        Nic dodać, nic ująć. Nie dałaś szansy zatęsknić za sobą. Cały czas ma prawo do Ciebie, takie jak miał, Tobie za to odebrał jakiekolwiek. Nie wiem jak znosisz zwierzenia, odbierz mu prawo d swojej przyjaźni, porad, dostępności. Niech zobaczy jak się żyje bez Ciebie. Odejście od żony nie jest takie proste emocjonalnie- wielu facetów lubi sobie pobyć na półgwizdka z zonami- same plusy. Super seks, zera dziamania, zaopiekowane dziecko do którego ma nieograniczony dostęp- wszystko na jego warunkach. Nie łudź się, nie sugeruj super seksem- w takiej sytuacji to normalne, kochasz go za każdym razem "ostatni raz" to daje powera. Zadbaj o siebie, bo póki co cały czas skupiasz się na analizie jego uczuć, zachowań i planów.
        • krokodil123 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 15:06
          " Traktował mnie wtedy jak swoją najlepszą przyjaciółkę, zreszta zawsze nią byłamsmile, więc dzielił sie ze mną swoimi planami, przemysleniami i rozterkami. Wtedy słuchałam, choć nie było to łatwe."

          Aha-rozumiem że jako najlepsza przyjaciółkę od zawsze to on cię nie zdradzał i oszukiwał?
          Jak się z tam tą spotykał-to wyłącznie za twoją wiedze, o wszystko wcześniej też wiedziałaś?

          A czy autorka może mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego ona to słuchała?
          Jak mój były próbował to samo robić od razu został zgaszony w 2 sekundy. Ja nie byłam i nie jestem kosz na jego duchowne rozterki. Przecież to jest idiotyczne-zostawia cię dla innej kobiety t.z. że woli ją niż żonę i dziecko, ale późnej opowiada....co on opowiada? Jak mu tam źle (mój próbował), a czy ktoś go tam wysłał na siłę. Może odwrotnie-opowiada jak mu tam super?A czy on się interesuję jakie autorka ma problemy, przemyślenia, życzenia etc?

          Druga sprawa-proponuję autorce w odwecie zaciąć opowiadać mężowi o jakiegoś Staśka, jaki on jest wspaniały, jakie plany ma związane z nią, jak niby im się układa znajomość i życie intymnie i niech się pochwali jak reaguję wspaniały, sorry niezorientowany mąż.
    • xciekawax Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:11
      " Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zach
      > ować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność."

      Taaaa, facet ci deklaruje ze znalazl sobie kochanke, zwierza sie tobie jak on z nia sobie zamieszka, a ty z nim sypiasz, wpuszczasz do swojego loza i mowisz ze zachowalas swoja godnosc? Jak sie bardziej zastanawiam jak ty mozesz sobie w twarz spojrzec. Byc moze jeszcze teraz jestes nadal w szoku, wiec moze dlatego zyjesz na jakims innym swiecie, ale wierz mi - jak tylko zejdziesz z powrotem na ziemie to wezmie Cie na wymioty ze zrobilas z siebie taka wycieraczke dla niego.

      Jak mozna byc taka trusia i sie zgadzac na to wszystko? czy ty kobieto nie masz za grosz godnosci?

      Nie dziwie sie ze ta cala sytuacjia Cie meczy. Pan robi z Ciebie jaja - a ty udajesz ze nie wiesz o co chodzi.

      Oczywiscie ze pan nie bedzie prosil o to aby z powrotem zbudowac zwiazek - po co? dajesz mu wszystko: seks, obiadki, rodzinna atmosfere, pogaduszki do poduszki - a w dodatku nie mozesz NIC od niego wymagac. Doslownie zyc nie umierac.

      Tylko co ON tobie daje? Niestabilnosc i brak jakiegokolwiek gruntu i niepewnosc jutra.

      Kobieto, wez sie w garsc i sie otrzasnij. Wykop pana, i nie dziel z nim loza. Zajmij sie swoim zyciem. Jezeli facet zacznie blagac o powrot - jezeli chcesz w tym bagnie sie bawic - ok - przynajmniej bedziesz ty wiedziala i on wiedzial ze ty mozesz z bez niego zyc, a jedynie wybierasz z nim byc i to bez laski.

      Jezeli pan nigdy nie wroci - coz - po co Tobie ktos taki? powiedz mi - PO CO???

      • krokodil123 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:47
        " Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zach
        > > ować spokojnie
        i chyba uratowałam swoją godność."

        Janeczka, może napisz jak według ciebie się zachowuję kobieta która w takie chwile utraci swoją godność.

        Może chodzi o to że u was ( dla ciebie) nie istnieje przyzwolenie na wyrażaniu złości i innych emocji? Twoje dziecko może się złościć?

        Kobieta która mówi podniesionym tonem, wyprasza pana, żąda podjęcia decyzji, nie daje się dotykać lub odmawia bycia grzeczna i uśmiechnięta to może jest kobieta bez godności?
    • hochstrapon_krull R.Musil 07.05.14, 20:07
      W/w autor wychowywał sie w ciekawym domu: pod jednym dachem miał matkę, ojca i niespokrewnionego "wujka", najprawdopodobniej kochanka matki. To wszystko w cesarsko-krolewskiej Austrii pod koniec XIXw. Ojciec pewnie był niegodny, a może bi.

      Nic się nie przejmuj hejterami. Tu każdy byl super asertywny, błedów nie robil, z miłosci jakiejkolwiek wyleczał się w momencie jak się ex spóźnił z pracy zanim jeszcze pojawiła się kochanka czy kochanek.
      O ile spanie z prawie-exem jest wysoce ryzykowne z wielu powodów to możesz robić co chcesz i żyć w trójkącie czy innej figurze. Twoje prawo skoro pokrzywdzonych praktycznie brak.

      • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 20:50
        autorka musi wiedzieć czego chce. i do tego dostosować swoje postępowanie.
        jak na razie sama nie wie czego chce i - najprawdopodobniej - popełnia błędy które mogą jej podświadomy plan (zatrzymanie męża + zachowania "godności") zniweczyć.
        czeka aż pan się zdecyduje, podkłada mu się w nadziei ze pan doceni,
        i dopiero teraz dostrzega, że pan chętnie korzysta ale deklarować nic nie zamierza. i zamiast jego szacunku- autorka utkwiła w roli wiadra na zwierzenia pana i w roli jego kochanki gdy on chce.. a przecież pan już powiedział, że woli kochankę, więc niejako zaakceptowała swoją nową rolę - bycia kochanką własnego męża. Może jej zgodna postawa spowoduje, że mąż zostanie. Ale czy autorka będzie się czuła uszanowana przez niego po czymś takim?

        nie trzeba się cofac kilka wieków, by takie układy widzieć.
        5 lat temu mój znajomy był w układzie że sam się rozwodził, spotykał się z mężatą kochanką i... pomieszkiwał u tej kochanki w mieszkaniu razem z jej mężem i dzieckiem. kobieta spała z mężem w jednym łóżku , kochanek w pokoju obok, rano mąż życzliwie żonę z kochankiem i własnym dzieckiem wyprawiał na spacer i zakupy.... kochanek żony zajmował się jego dzieckiem na wakacjach, mąż im ofert wakacyjnych szukał..
        znajomy trochę się bał, że ten mąż to psychopata musi być i czy w nocy śpiąc u nich nie obudzi się z nożem w żebrach... ale ostatecznie dokonali tej roszady, pani się rozwiodła,zamieszkali gdzie indziej już bez męża.

        układów gdzie trójkąty trwają po kilkanaście -kilkadziesiąt lat też jest sporo. znam taką osobę, która poznała żonatego kochanka on wtedy ponad 45 lat a ona ok 25lat a już po rozwodzie, z dzieckiem. miał się rozwodzić dla niej ale go powstrzymała namówiona przez koleżanki że po co jej jego rozwód. I tak facet żył na 2 domy, połowa czasu z kochanką, połowa z żoną z którą też miał dziecko, żona jakoś to zaakceptowała. Facet dobrze zarabiał opiekował się obiema, dbał o dzieci obu kobiet. Układ przetrwał prawie 20 lat. Starzejący sięfFacet zaczął być zazdrosny, jakieś scysje, przestali się dogadywać, po tych latach z kochanką się rozstali, "został" u swojej żony...
        Co komu pasuje - to sobie tworzy.

        Co pasuje autorce? Sama musi wiedzieć. I granice postawić takie- by nie ugrzęznąć w czymś co jej wcale a wcale nie pasuje...
      • janeczkawawa Re: R.Musil 07.05.14, 20:59
        Kochani dzieki za te ostre słowa.
        Godność- miałam na myśli to ze udało mi sie spokojnie rozmawiać, nie dokładać stresu dziecku, wspólnie pracowac ( mamy wspólna firmę, musimy współpracować, nie ma rady), nie pokazywałem sie jako porzucona bidulka, tylko trzymałam fason, i miałam swoją, nie wiem czy to dobre określenie, pozycje, dumę, swoją racje w tym wszystkim.
        Seks- nie nie, nie żyliśmy w trójkącie, to zdarzyło sie już w późniejszym etapie, co tu dużo gadać, tez miałam na to ochotę.
        Tutaj, fakt, to z godnością niewiele ma wspólnego. No ale po pierwsze mnie trochę poniosło, a po drugie, teskniłam za nim.
        Tak to prawda, dałam mu żyć w wygodnym układzie, jedna noga u mnie jedna u niej. Ale mnie to faktycznie zmęczyło. Mówicie wygonić? Tez tak czuje, ale może jeszcze sie ułoży?
        Są już nie wiemsad
        • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 21:20
          no wiesz, może faktycznie zacznij mu opowiadać o nowo poznanym przystojnym Staszku tongue_out
          ciekawa jestem reakcji jeszczemęża, pewnie z niego pies ogrodnika wyjdzie, w pełni rasowy wink

          na pewno ukróć "prawo pana do zwierzeń" i wypłakiwania się z problemów na twoim ramieniu czy wydzwanianie jak do "przyjaciółki". sorry, ale przyjaciół się nie zdradza, nie okłamuje, nie oszukuje, ..a on to zrobił wobec Ciebie..
          po co ci osoba która nic nie daje a której tyle czasu/energii/.. poświęcasz? niech się on postara o ile chce coś od ciebie dostać...niech się wykaże, niech wie, że o ciebie musi zawalczyć.. Może się okazać, że nie chce mu się wysilać. Może jemu trójkąt by najbardziej odpowiadał.
          Na pewno się ułoży. Ale jak? Tak, jak zadecydujesz - także Ty. Bo na razie to się dostosowałaś i czekasz na pańską decyzję..
          • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 21:28
            no i z ciekawości - jak by było, gdyby mąż oświadczył teraz, że jednak woli mieszkać z Tobą?
            Przyjęłabyś go z powrotem ot-tak? myślisz, że bez problemu byś z nim po tym wszystkim żyła? jeśli by nie wyraził jakiejś wielkiej skruchy (bo chyba takiej nie przejawia?) tylko stwierdził, że się pomylił i wraca?
            porozważaj sobie scenariusze i pomyśl nad uczuciami jakie ci się nasuwają.
            • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 09:37
              Tak, tak tez o tym cały czas myśle, i już wiem na pewno, ze po pierwsze chciałabym zeby wrócił, ale po drugie musiałby o mnie mocno zawalczyć. Tak po prostu to go na pewno bym nie przyjęła.
              Bardzo mi pomógł ten kubeł zimnej wody od was.
              Zapytałam go dziś, czy dalej spotyka sie z kochanką, w celu ustalenia czy raczej potwierdzenia status quo, uzyskałam wiadomość, ze z kochanką sie spotyka i nie wie czy chce z nią zerwać, wiec skończyłam z nim. Kazaliśmy zabrać resztę rzeczy, i nie pokazywać sie w domu. W pracy robię sobie przerwę, wiec niezbędne musiała sie z nim widywać
              Trochę ulżyłosmile
              • marz12ka Re: R.Musil 08.05.14, 13:42
                bardzo dobrze zrobiłas ze kazałas sie wyprowadzic na dobre....niech pomieszka z kochanką 24 godziny na dobe to zacznie mu sie to "odbijać zgniłymi jajami" taki układ mu odpowiadał bo u ciebie miał wyprane gacie i ciepły obiad a do niej wpadał dla relaksu
                .....duży dzieciak....faceci czesto po takim stazu małżeńskim dostają " mędopauzy" i szukaja szczescia na boku a potem wracają z podkulonym ogonem...
                on musi zatęsknic za Toba i synem i zrozumiec co stracił i wtedy jak zrozumie mozna dać szanse na powrót bo teraz to pan nie wie sam czego chce .
                • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:09
                  Tylko po co autorce kity wciskasz ze facet wroci, i to jeszcze z podkulonym ogonem?

                  Moze wroci, moze nie wroci. Wazniejsze pytanie po co autorka by w ogole takiego dupka przyjela z powrotem? Bo boi sie samotnosci? rozwodu? Zaloze sie ze gdyby przerobila te rzeczy ktorych sie boi - to na faceta nie moglaby patrzec.
                • altz Re: R.Musil 08.05.14, 18:38
                  marz12ka napisała:
                  > taki układ mu odpowiadał bo u ciebie miał wyprane gacie i ciepły obiad a do niej w
                  > padał dla relaksu
                  Co wy z tymi gaciami? Odkąd są pralki, kobiety nie są niezbędne do życia. wink

                  > .....duży dzieciak....faceci czesto po takim stazu małżeńskim dostają " mędopau
                  > zy" i szukaja szczescia na boku a potem wracają z podkulonym ogonem...
                  kobiety też tak miewają.

                  > on musi zatęsknic za Toba i synem i zrozumiec co stracił
                  Czemu na jednym wdechu baba i syn? To nie jest jedno.
                  Chłopak ma już 16 lat, ma swój rozum, oddziela siebie od matki, a jak będzie chciał, to zamieszka z dziewczyną i będą się seksić codziennie do podwieczorku, może też zamieszkać z ojcem i nikt mu nic nie zrobi.
                  Tak więc, ojciec może mieć świetne relacje z synem po rozwodzie, wszystko zależy tylko od woli dwóch facetów.
          • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 13:49
            Ależ ja mu gaci nie pralam, obiady on gotował, w zasadzie poza tym ze korzystał z rodzinnego ciepełka nic mu nie dawałam.
            Na moje postanowienie ze dowodzenia zareagował bardzo agresywnie, wkur.... Jak diabli
            Wiem ze zabrałam mu wygodny kącik, gdzie mógł sie zresetować. Ale nie żałuje, i z jednej strony czuje sie jakbyśmy sie drugi raz rozstawali, wiec gównianie, a z drugiej jakaż ulgasmile
            • muminka2014 Re: R.Musil 08.05.14, 14:02
              janeczkawawa napisała:

              > Ależ ja mu gaci nie pralam, obiady on gotował, w zasadzie poza tym ze korzystał
              > z rodzinnego ciepełka nic mu nie dawałam.

              hehe...dobre... To lepiej, że rozstaniecie się. Poza tym 16-latek patrzył na to wszystko...
            • mia17 Re: R.Musil 08.05.14, 14:42
              czujesz ulgę, bo podjęłaś wreszcie jakąś decyzję.
              najgorsze jest tkwić w bezruchu. z tego nic dobrego zazwyczaj nie wynika.
              działanie - to jest przyszłość smile
              życzę Ci powodzenia!
              • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:17
                Tak, to prawda, dziewczyna wkoncu wziela swoj los we wlasne rece, a to daje sile niesamowita. No i satysfakcjie ze jest sie panem swojego losu smile
            • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:15
              Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po milutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby wrocic do swojego haremu.
              • terazkasia Re: R.Musil 08.05.14, 17:33
                xciekawax napisała:

                > Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po m
                > ilutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie
                > reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby w
                > rocic do swojego haremu.

                Janeczka, weź Ty sobie te słowa Ciekawej powieś gdzieś w dyskretnym miejscu i czytaj co godzinę (w najbliższych dniach), a potem przypominaj sobie za każdym razem, gdy zobaczysz swojego męża.
                Piszę to bardzo bardzo poważnie.
              • altz Re: R.Musil 08.05.14, 18:44
                xciekawax napisała:
                > Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po m
                > ilutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie
                > reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby w
                > rocic do swojego haremu.

                Może będzie, a może nie będzie.
                Nie wszyscy są tacy sami, jak twoi byli! wink

                O mnie też koleżanki byłej kochanki tak opowiadały, jakie to były kolorowe i ciekawe scenariusze, że fiu fiu smile
                I co? I nico! Było zupełnie inaczej, niż paniusie opowiadały, a było tak, jak ja mówiłem. Bo ja już trochę lat żyję i znam siebie najlepiej i wiem, jak reaguję w potężnym stresie. Oczywiście, po drugiej stronie był potężny foch, że nie spełniam oczekiwań. smile
                • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 19:59
                  Ja sie raczej nie spodziewam kwiatów , tylko focha. Powiedziałam synowi, 16 latkowi, pokrótce o mojej decyzji, w zasadzie większość powodów mu przedstawiłam. Poparł mnie i dodał ze w staraniach ojca czuł fałsz, a jesli tatuś spotyka sie z panią kochanką, to on raczej za często idę spotykać nie chce i żebym go nie namawiała. Jeszcze jeden problem do rozwiązania dla mnie,
                  • fituq Re: R.Musil 08.05.14, 20:34
                    > Poparł mnie i dodał ze w staraniach ojca czuł fałsz, a jesli tatuś spotyka sie
                    > z panią kochanką, to on raczej za często idę spotykać nie chce i żebym go nie n
                    > amawiała. Jeszcze jeden problem do rozwiązania dla mnie,


                    ale jaki problem do rozwiązania?
                    syn ma już swoje lata i swój rozum, można mu zostawić decyzję co do spotkań z ojcem i się nie wtrącać.
                    to, jak sobie ojciec z nim zbuduje relacje to wyłącznie sprawa ojca, a Ty jedynie co powinnaś to nie nastawiać syna przeciwko ojcu. natomiast nie musisz "rozwiązywać" za nich ich relacji. Ojca odsyłaj do rozmawiania z synem, niech się umawiają bez Twojego pośrednictwa.
                    • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 20:45
                      Straszne jest, że masz jakąś radość w tym, że 16 latek poparł Cię.
                      W sumie to portki i to portki tylko zupełnie inna zależność.
                      To jest młody facet który ma prawo do budowania swoich relacji z Tobą i z ojcem.
                      Straszne jest to co mu zrobiliście, wielkie halo i zerwanie, po czym kilkumiesięczna farsa z mamą która nie ma swojego zdania i z tata który ma jakieś jazdy.
                      Zadbaj może o tych najsłabszych w tym układzie o młodego.
                      Jesteś dorosłą kobietą a zachowujesz się jakoś dla mnie nieodpowiedzialnie i niedorośle ale to może mój sposób odbierania.
                      Zawsze jest wyjście z każdej sytuacji, nawet jak obecnie nie widać rozwiązań ale one są.
                      I zawsze trzeba ochraniać jak się da najsłabszych i tych którzy nie mieli żadnego udziału w obecnym stanie rzeczy nic do gadania.
                      A
                      • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 21:40
                        Ależ ja właśnie o tym mówię, ze problem do rozwiązania, to pomoc dla syna, żeby nie stawać miedzy nim a ojcem, żeby mu potrafic dać wsparcie, żeby nie czuł sie zmuszony do stawiania po jakiejkolwiek stronie. Przecież ja dzieckiem nie zamierzam manipulować. Ani nim cokolwiek ugrywać. Nie wiem czemu myślicie ze mam jakaś radość z faktu, ze mnie poparł. Syn powiedzial mi o tym falszu w kontekscie, ze tata tu tak sie starał, duzo robił (i to fakt) a potem jechal prowadzic zycie rodzinne z panią, i to jest dla niego falszywe zachowanie. czemu do diabła mialoby mnie to cieszyc, ze dziecko tak to odbiera?
                        Poza tym dzieciak stracił do ojca zaufanie, bo ojciec oszukiwał i zdradził, a do mnie nie, bo byłam wobec niego szczera, więc co w tym dziwnego, że mnie popiera? To przecież ja jestem jego podporą, na mnie sie nie zawiódł. Więc mnie sie trzyma.
                        • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 21:52
                          16 latek uwikłany w rozwiązywanie problemów pary gdzie ktoś znalazł sobie trzecią osobę?
                          Przecież to żenada, że on w ogole jest w to wtajemniczony.
                          To są wasze sprawy kto z kim śpi szczególnie że sypialiście jakby razemsmile za wspólną zgodą w imię braku chęci postawienia sobie ciężkich pytań, które są do przejścia.
                          A Ty przez ostatnie miesiące gdzie byłaś jak mu powiedzieliście na boże narodzenie że koniec a w wielkanoc razem jeździliście do rodziny?
                          Ja na jego miejscu rzuciłabym was obu.
                          Matkę sypiającą w imię wyższej jakości seksu i ojca nie umiejącego podjąć decyzji.
                          A wszystko okraszone wspólną firmąsmile
                          A
                          • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 22:09
                            Jak wyobrazasz sobie nie wtajemniczanie w sprawy rodziny jej członka? Przecież to nie 5 ciolatek, żeby mu jakieś bajki opowiadać. O naszym sypianiu ńie miał pojęcia. To chyba nie jest w tej akurat kwestii najważniejsze.
                            Od bozegonarodzenia rozmawialiśmy wtedy gdy syn miał na to ochotę, a często nie miał. Dusił swoje emocje, i nie chciał rozmawiać. Jak zmusisz nastolatka do rozmowy? Zwłaszcza takiej trudnej? Ale jednak czasem sie udało, wtedy coś tam upuscil z serca.
                            No i co, z firmy, będącej źródłem naszego utrzymania mieliśmy przez rozstanie tez zrezygnować? Na bezrobocie isc? W imię czego? Ty wiesz o czym mówisz?
                            • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 22:21
                              Wasze sypianie faktycznie nie jest najważniejsze, ale nie wyobrażam sobie tej farsy jaką mu zrobiliście.
                              Od bożego narodzenia należało zająć się młodym a nie dorosłym facetem który jęczał i histeryzował jak opisałaś.
                              Z jego emocjami przynajmniej wszystko okismile umie je pokazywaćsmile.
                              Moja ocena, może surowa może niesprawiedliwa za co przepraszam bo tez popełniam błędy.
                              Jesteś uzależniona od swojego faceta, pozwoliłaś mu grać sobą, dzieckiem w imię jakiś korzyści emocjonalnych, finansowych.
                              Mogę to zrozumieć.
                              Nie mogę zrozumieć, że znów obarczasz swoimi problemami kogoś w tym momencie najsłabszego bo najmłodszego.
                              Że nie podejmujesz decyzji tylko zwalasz ją na opinię forum, a 16 latkowi po paru miesiącach co tłumaczysz, że wtedy mu się nie śniło, czy że ty jesteś tak uzależniona że nie potrafiłaś tego uciąć?
                              i uwierz, że 5 latkowi trudniej wytłumaczyć ma mniejsze pojęcie świata, przestrzeni i dom rodzinny jest całym światem.
                              • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 23:13
                                Anka, nie unos sie tak. Napadasz na autorke jakbys miala do niej osobista zlosc - czyzby przypominala ci Ciebie sprzed ilus tam lat? smile

                                16letni chlopak to prawie mezczyzna. Naprawde rozumie juz dynamike rodziny i mozna mu powiedziec o powodzie rozpadu malzenstwa. To jest sprawa rodziny , a on jest czescia rodziny. Ojciec go przeciez moze zapewnic o swojej niezgonnej ojcowskiej milosci.

                                Dlaczego piszesz ze autorka nie podejmuje dycjyzji? autorka dziala. Pana wyprowadza, zaczela podejmowac wlasne decyzjie (jeszcze zobaczymy czy bedzie konsekwentna). Ale napewno zaczela dzialac. I to pewnie po (malej) czesci przez to forum.

                                I dlaczego mowisz ze ona sie synem nie zajmowala? przeciez z nia mieszkal. Nie jest latwo byc matka nastolatka.
                                Jak ona syna obarcza? Ja tego tak nie widze. Po prostu wkoncu zaczela miec szczere konwersacjie z synem (zaczela dzialac). To dobry start. I tez fajnie ze syn rozumie ze ojciec nie jest aniolem i rozumie ze ojciec nie jest fair wobec swojej zony.

                                Do autorki watku: Nie mysl ze relacjie syna z ojcem to problem do rozwiazania. To jest miedzy nimi. Umyj od tego rece. Problemu nie ma. Po prostu nie krytykuj ojca przy dziecku, reszte sami miedzy soba uloza. (jezeli bedziesz dziecko w jakikolwiek sposob buntowac przeciwko ojcu - dziecko podswiadomie znienawidzi Ciebie gdyz popsujesz im relacjie na cale zycie - a tego nie chcesz).
                                Zrob cos z synem przyjemnego. Moze pojdzcie na strzelnice, nie wiem co go tam interesuje.
                                • janeczkawawa Re: R.Musil 09.05.14, 00:36
                                  Dzieki,
                                  Tak właśnie cały czas robię, a raczej robimy z młodym. Na pewno nie jest tak, ze go zostawiłam. Ja tylko napisałam tu o innym aspekcie mojego rozstania. Tym który rozgrywa sie miedzy mną a moim eks. Dziecko i sytuacje okolorozwodowe to inny temat na dyskusję.
                                  Na rozmowę z młodym zawsze byłam gotowa i chętna, ale on nie był gotowy. A jak zaczął być ja byłam i jestem.
                                  I nie ingeruje w uczucia miedzy panami, to tylko dzieciak potrzebuje mojego wsparcia zawsze a rozmowy teraz. Ojca staram sie nie krytykować, nie ma potrzeby, zrobił rzecz straszną dla mnie ale ojcem jest dobrym i zaangażowanym.
                                  I tak ta jednogłośna postawa forum pomogła mi bardzo, to tak jakbym zobaczyła sie z boku.
                                  Dzięki
                                • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 07:44
                                  xciekawax napisała:

                                  > Anka, nie unos sie tak. Napadasz na autorke jakbys miala do niej osobista zlos
                                  > c - czyzby przypominala ci Ciebie sprzed ilus tam lat? smile


                                  Nie przesadzaj, moja historia była całkiem inna, ja żyłam w przemocowym związku, poddana sprzecznym komunikatom.
                                  Autorka dostała jasny przekaz, mam kochankę odchodzę, to co zrobili dalej razem to właśnie ich niedojrzałość.
                                  >
                                  > 16letni chlopak to prawie mezczyzna. Naprawde rozumie juz dynamike rodziny i m
                                  > ozna mu powiedziec o powodzie rozpadu malzenstwa. To jest sprawa rodziny , a o
                                  > n jest czescia rodziny. Ojciec go przeciez moze zapewnic o swojej niezgonnej o
                                  > jcowskiej milosci.

                                  Widać, że nie masz dziecismile
                                  Nie da się ukryć przed 16 latkiem istnienia pani, i nie musi uważać że jest to ciocia, ale nie wyobrażam sobie, żeby z dzieckiem rozmawiać na TE tematy.
                                  To jest dziecko pomimo tego, że duże z buzujacymi hormonami.
                                  Nie wiem czy 16 latek musi wiedzieć, że tata odchodzi do kochanki i czy to wiadomość dla niego.
                                  A przecież chodzi o to, żeby nie stracił kontaktu z ojcem - prawda?
                                  Przedtem mu zakomunikowali koniec związku potem zabawę w dom rodzinny na nowo a potem powiedzieli, że tata jednak ma kochankę.
                                  Nie wiem, czy bym chciała wiedzieć gdzie odchodzi mój ojciec i mieć świadomość, że matka i rodzina to tolerowała przez jakiś czas.
                                  Ale napewno zaczela dzialac. I to pewnie po (malej) czesci przez to fo
                                  > rum.

                                  Bardzo fajnie, że zaczęła działać, ja tego nie neguję.
                                  Nie trawię po prostu jak dzieciaki małe i duże są uwikłane w dorosłych sprawy.
                                  I znam dużo 16 latkówsmile

                                  > Jak ona syna obarcza? Ja tego tak nie widze. Po prostu wkoncu zaczela miec sz
                                  > czere konwersacjie z synem (zaczela dzialac). To dobry start. I tez fajnie ze
                                  > syn rozumie ze ojciec nie jest aniolem i rozumie ze ojciec nie jest fair wobec
                                  > swojej zony.

                                  A dla mnie to obarczanie wiedzą niepotrzebną dla dzieciaków.
                                  On sam dojdzie do tego kim jest ewentualna pani w życiu taty, nie jest partnerem w rozmowach około rozwodowych.
                                  Do tego przechodzi to drugi raz bo już tą wiedzę dostał, teraz jeszcze raz ze wzmożoną siłą.
                                  Na pewno będzie dobrze nastawiony przez to do ojcasmile
                                  A ja nie bronię tego pana tylko sytuacji jaką zrobili dziecku matka i ojciec.
                                  Matka w swoim poprzednim wątku też dużo opisywała, że jej sytuacja finansowa jest uzależniona od tego pana i w tym widzę główne żródło nie podejmowania decyzji i zachowywania się zachowawczo.

                                  >
                                  > Do autorki watku Po prostu nie kryt
                                  > ykuj ojca przy dziecku, reszte sami miedzy soba uloza.

                                  Przecież ona właśnie to robi, rozmawiając szczerze i po partnersku z synem o ojcusmile
                                  To co ma jeszcze mówić?
                                  Dziecko dostało jasny przekaz, tata to drań i dobra mamasmile
                                  • xciekawax Re: R.Musil 09.05.14, 15:48
                                    Wiesz co Anka,
                                    > Nie przesadzaj, moja historia była całkiem inna, ja żyłam w przemocowym związku
                                    > , poddana sprzecznym komunikatom.

                                    TAK SAMO jak autorka - sprzeczne komunikaty exa ze chce byc z rodzina, ale pedzi do kochanki. Dla Ciebie i innych to jasny przekaz ale dla autorki nie byl. I wierz mi - komunikaty Twojego exa dla INNYCH tez by nie byly sprzeczne - bylyby bardzo jasne. Byly sprzeczne dla Ciebie bo w tym zylas/siedzialas. Bardzo latwo jest widzec sytuacjie z boku, prawda?

                                    Tylko dlatego ze masz dziecko nie znaczy ze wiesz jak byc (dobrym) rodzicem. A widac ze uwazasz sie za swieta matke, ktora wie wszystko i moze oceniac inne matki.

                                    Nie wiem ile masz lat, byc moze juz nie pamietasz jak mialas 16 lat, ale dla mnie to nie jest tak odlegle aby zapomniec. Rowniez widzialam dojrzewanie paru osob wtym braci wiec mam pewien punkt widzenia jak nastolatkowie dzialaja, przezywaja - i nie od strony rodzica, ale od strony prawie rowiesnika - co jest nawet lepsze.

                                    Otoz powiem ci ze jezeli rodzic oklamuje dziecko w tym wieku - czy wymiguje, przekreca prawde - nastolatek traci zaufanie do takiego rodzica. Ojciec naruszyl zaufanie gdy odszedl od rodziny - wiec mysle ze nie jest wskazane aby drugi rodzic tez popsul relacjie z synem.

                                    Mysle ze jest logiczne ze autorka watku nie zwierza sie synowi z kazdych aspektow jej relacji z jej bylym. Napewno nie opowiada o tym jak spali razem, ile razy ex chodzi do kochanki, i nie opowiada o zwierzeniach poduszkowych exa. Ale prawde o tym ze ex odszedl i dlaczego - mlody powinien znac. Tego i tak sie nie ukryje. Dzieci nie mozna traktowac jak idiotow.

                                    A co do jej relacji z exem - siejesz zloscia, ale zauwaz ze autorka byla zagubiona, i tak jak ty - miala mieszane wiadomosci od ex i zrobil jej wode z mozgu. Nie kazdy jest taki silny ze wykopie takiego drania za drzwi. Ile Tobie to zajelo aby wkoncu skonczyc?

                                    Ona jest matka, ale przedewszystkim jest kobieta. Powinna dziecko uchronic jak najbardziej, ale w tym samym czasie to jej zycie i jej malzenstwo i robila tak jak uwazala za sluszne aby facet (ojciec dziecka) wrocil. Ale skoro nie wrocil to podjela nastepne kroki. Kobieta teraz bedzie przechodzic przez metamorfoze, odnajdywac siebie itd... To trudny, ale tez piekny moment.

                                    Twoje sienie zlosci wmawiajac jej jaka jest beznadziejna matka nie wnosi nic pozytywnego w konwersacjie. Unzaje ze po prostu mialas gorszy dzien. smile czolem smile
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 18:10
                                      xciekawax napisała:


                                      >
                                      > TAK SAMO jak autorka - sprzeczne komunikaty exa ze chce byc z rodzina, ale pedz
                                      > i do kochanki. Dla Ciebie i innych to jasny przekaz ale dla autorki nie byl.
                                      > I wierz mi - komunikaty Twojego exa dla INNYCH tez by nie byly sprzeczne - byly
                                      > by bardzo jasne. Byly sprzeczne dla Ciebie bo w tym zylas/siedzialas. Bardzo
                                      > latwo jest widzec sytuacjie z boku, prawda?

                                      Życie w przemocowym związku to nie są jasne komunikaty dla patrzącego z boku.
                                      Nic nie jest podawane jasnej ocenie w takim związku i wszystko jest sprzeczne.
                                      Człowiek przestaje wierzyć swojej intuicji.
                                      Jest zastraszany, często pozbawiony dostepu do rodziny, przyjaciół i pieniędzy.
                                      Związek przemocowy to nie jest mówienie jasne jesteś głupia.
                                      To mówienie, że przez ciebie się zdenerwowałem i człowiek zaczyna sam siebie traktować za winnego.
                                      To są techniki manipulacji i wywierania wpływu, metody różne...
                                      Najkrócej w związku przemocowym to ofiara jest winna że ktoś sobie znalazł pocieszyciela i najgorsze jest, że jest o tym przekonany.

                                      >
                                      > Tylko dlatego ze masz dziecko nie znaczy ze wiesz jak byc (dobrym) rodzicem. A
                                      > widac ze uwazasz sie za swieta matke, ktora wie wszystko i moze oceniac inne m
                                      > atki.

                                      Nie uważam się za świetną matkę, czuję się za matkę odpowiedzialną i tylko to.
                                      Popełniam błędy, ale pracuję nad przynajmniej uświadomieniem ich sobie.

                                      >
                                      > Otoz powiem ci ze jezeli rodzic oklamuje dziecko w tym wieku - czy wymiguje, pr
                                      > zekreca prawde - nastolatek traci zaufanie do takiego rodzica. Ojciec naruszyl
                                      > zaufanie gdy odszedl od rodziny - wiec mysle ze nie jest wskazane aby drugi rod
                                      > zic tez popsul relacjie z synem.

                                      Mam 40 lat, na tyle dużo żeby byc świadomym, na tyle mało aby pamiętać.
                                      Wiem jedno, bo mi chodzi o jedno, gdybym to ja poznała kogoś i zdecydowała się odejść do przysłowiowego Rysia zostawiając 16 letniego syna pod opieką ojca, nie chciałabym aby ten temat był omawiany z nim.
                                      Bo ja jako matka miałabym pozamiatane na bardzo długo albo na zawsze.
                                      To ja powinnam zmierzyć się z tym tematem wobec dorastającego syna i wytłumaczyć mu istnienie Rysia.
                                      Pracuję z dziećmi którzy życzliwi powiedzieli co ich matka i ojciec.
                                      Znam chłopców, którzy mają matkę za dziwkę a ojca za frajera.
                                      Bo dostali nie takie informację od rodziców, czy innych życzliwych.
                                      Jak to wpływa na ich postrzeganie męskości, kobiecości związków to aż za dobrze wiem.
                                      Sami powinni dochodzić swojej prawdy i każda strona powinna mieć prawo do wypowiedzenia swojego zdania.


                                      > A co do jej relacji z exem - siejesz zloscia, ale zauwaz ze autorka byla zagubi
                                      > ona, i tak jak ty - miala mieszane wiadomosci od ex i zrobil jej wode z mozgu.
                                      > Nie kazdy jest taki silny ze wykopie takiego drania za drzwi. Ile Tobie to za
                                      > jelo aby wkoncu skonczyc?

                                      Mi zajeło tydzień od kiedy zaczełam mówić.
                                      Eks jej nie zrobił żadnej wody z mózgu on niczego nie ukrywał ona po prostu nie chciała tego widzieć, jeszcze w tym watku mówi, że go kocha.
                                      Nie sieję żadnej złością, nie wyżywam się, napisałam, nawet że mogę się mylić i że przepraszam, ale mogę mieć swój odbiór.
                                      Mam nadzieję, że jak napiszę tu kiedyś facet, że powiedział jaka jest matka 16 letniej córce mówiąc że odeszła do kochanka bo odeszła do niego będzie ważna nadal prawda i prawidłowe przekazywanie prawdy o rodzinie dziecku.
                                      >
                                      > Ona jest matka, ale przedewszystkim jest kobieta. Powinna dziecko uchronic jak
                                      > najbardziej, ale w tym samym czasie to jej zycie i jej malzenstwo i robila tak
                                      > jak uwazala za sluszne aby facet (ojciec dziecka) wrocil.

                                      Nie rozumiem tego tym bardziej, kobietą jest się zawsze, ale są momenty, że kobiecość chowam w kieszeń i muszę być tylko matką czy chcę czy nie.
                                      Bo moje dziecko się na ten świat nie pchało, i nie mogę mu teraz powiedzieć, sorry jestem kobietą i mam prawo.
                                      Mam prawo, jak spełnię wszystkie obowiązki wobec dziecka.
                                      Takie życiesmile przynajmniej jak dzieją się rzeczy które dla dziecka są końcem jakiegoś świata.
                                      >
                                      > Twoje sienie zlosci wmawiajac jej jaka jest beznadziejna matka nie wnosi nic po
                                      > zytywnego w konwersacjie. Unzaje ze po prostu mialas gorszy dzien. smile czolem :
                                      > )

                                      Ani razu nie powiedziałam, że jest beznadziejna, tylko że zapomniała o dziecku i że dziecko nie jest partnerem do takich rozmów.
                                      Nie miałam żadnego gorszego dnia, dziś myślę podobnie i jutro pewnie teżsmile
                                      Czołem.
                                      A
                                  • ann.k Re: R.Musil 09.05.14, 19:13
                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Nie wiem czy 16 latek musi wiedzieć, że tata odchodzi do kochanki i czy to wiad
                                    > omość dla niego.

                                    Tak. Dziecko w każdym wieku ma prawo znać prawdę na temat wydarzeń dla niego istotnych. Chodzi tylko o to w jaki sposób zostaną one przekazane.

                                    O tym, że mój mąż mnie zostawił dla innej kobiety wie również mój 3,5 letni syn. Bo i niby co miałam mu powiedzieć jak zaczął pytać dlaczego tata się wyprowadził? Miałam za radami z tego forum wziąć winę na siebie i powiedzieć: bo go spakowałam i wystawiłam mu walizki za drzwi? A może trzeba było powiedzieć, że tata już nie może z mamą mieszkać, bo tak? Czy kombinować i brnąć w kolejne zmyślone historie aż za rok czy dwa lata usłyszałabym: a mówiłaś, że....

                                    16-latek tym bardziej już wie o co chodzi, być może sam ma za sobą pierwsze kontakty seksualne. I być może był już zakochany i porzucony bądź odrzucony. Nie ma powodu udawać przed nim, że mama i tata się nie rozumieją, tym bardziej, ze któregoś dnia syn może spotkać ojca z kochanką na mieście. I co wtedy? Przyjdzie powie matce co widział, a matka co ma powiedzieć?
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 19:20
                                      Gratuluję powiadamiania 3, 5 latka o tym, że tata jest z inną kobietą, świat dzięki temu zyska dla niego nowe barwysmile tak oczywiste i tak potrzebne w tym wieku, potem poczytaj kopciuszka na dobranoc.
                                    • chalsia Re: R.Musil 10.05.14, 01:01
                                      > O tym, że mój mąż mnie zostawił dla innej kobiety wie również mój 3,5 letni syn
                                      > . Bo i niby co miałam mu powiedzieć jak zaczął pytać dlaczego tata się wyprowad
                                      > ził? Miałam za radami z tego forum wziąć winę na siebie i powiedzieć: bo go spa
                                      > kowałam i wystawiłam mu walizki za drzwi? A może trzeba było powiedzieć, że tat
                                      > a już nie może z mamą mieszkać, bo tak? Czy kombinować i brnąć w kolejne zmyślo
                                      > ne historie aż za rok czy dwa lata usłyszałabym: a mówiłaś, że....

                                      niestety popełniłaś błąd
                                      dziecko w wieku 3,5 lat to nie jest partner intelektualny na takie rozmowy
                                      i powie Ci to kazdy psycholog dziecięcy
                                      PRAWIDŁOWA odpowiedź w takim wypadku - najprostsza z możliwych - jest taka: MY, rodzice, zdecydowaliśmy, że nie będziemy już mieszkać razem, nie dogadywaliśmy się/kłocilismy/nie bylismy szczęśliwi ze sobą
                                      koniec, kropka
                                  • janeczkawawa Re: R.Musil 09.05.14, 21:52
                                    Aniu, nie mogę sie z tobą zgodzić w kwestii mówienia dzieciom o powodach rozstania ich rodziców. Dzieci muszą znać prawdę, oczywiście w takim zakresie w jakim im to krzywdy nie zrobi. Przecież sa członkami rodziny i mają prawo do szczerości. Właśnie mój syn mi to uświadomił. Czy to nie jest tak, ze nie znając podstawowych faktów wyobrażają sobie nie mogące sie spełnić scenariusze, obarczają sie winą, zamykają w sobie na długo, i generalnie cały czas kombinują o co chodzi.
                                    Mi mój syn powiedział, juz dawno, ze nie rozumie sytuacji, nie wie czy jest ta pani czy jej nie ma, czy tata to z nią mieszka czy sam, itp. I dlatego uważam ze trzeba mówić dzieciom jak jest, bez niepotrzebnych może szczegółów, bez użalania (biedulku i co my teraz poczniemy), bez pesymizmu, ale trzeba dać mu tyle informacji, żeby czuło sie poinformowane. Niektórym niewiele potrzeba, inni drążą, i każdemu trzeba dać tyle żeby sie uspokoiło i wiedziało na czym stoi.
                                    Natomiast jesli o mnie chodzi, to szczęśliwie troche sie sytuacja zmieniła, przynajmniej finansowo, wprawdzie pracujemy razem, ale jestem zupełnie samodzielna i samofinansująca sie. Otworzyłem bar, i jest nieźle. Więc nie o byt mi chodziło gdy chciałam męża przyjąć z powrotem. Zreszta nawet jeszcze nie wiem jak by było teraz gdyby chciał wrócić. Sama nie wiem, chyba naprawdę jeszcze go kocham. Widzę i wiem ze to nie jest w dobrym tonie, gdy porzucona kobieta mówi takie rzeczy, ale cóż, takie jest życie.
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 22:40
                                      Ale przecież o tym mówiłam kiedy pisałam o chronieniu najmłodszego.
                                      Ze zadaje pytania typu gdzie tata jest i o co kamam.
                                      5 latek też zadaje pytanie i naprawdę łatwo powiedzieć prawdęsmile obiektywna popartą papierami, ale co to daję, że jest nieważne? że było zagrywką? czy że pojawiło się nie wtedy?
                                      Moje dziecko dostało przekaz, że mama i tata postanowili nie mieszkać razem i on będzie ze mną, na każdy telefon do pany taty było oczywiściesmile trwało to półtora rokusmile, tyle tata nie kontaktował się z młodym, pokazując mi na sali sądowej swoje obrzydzenie i wstręt i kłamstwa.
                                      Ciężko było jak zadzwonił do drzwi, szczególnie, że z zimna krwią wypieprzył młodego, mnie już pomijam.
                                      Ale dałam mu szansę jako człowiekowi, jako wiarę w lepsze jutro.
                                      I zyskuję na tym, jako człowiek, jako nie zacietrzewienie się w złości, jako ukłon do byłego, że nie wprowadza neksi na salony młodego.
                                      On daje coś ja coś.
                                      • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:01
                                        Kobieto, może znajdź swoje stare wątki i poczytaj, bo to jakie razem z exem Ty zrobiliście dzieciakowi piekło to mało kto inny zrobił. Więc akurat napadać na autorkę i prawić jej morały to nie masz żadego prawa. Argument "bo mój ex był przemocowy więc to usprawiedliwione" jest poniżej pasa. Nikt Ci nie zabraniał być mądrą wcześniej i nie robić sobie dzieci z psycholem a potem latami się go trzymać i pozwalać poniżać na oczach dziecka.
                                          • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:36
                                            Boszzz... znalazłaś już sobie kolejnego przemocowca na partnera? Bo jak widać pozy pokrzywdzonej przez "tych innych" ofiary trzymasz się uporczywie nadal i nie puścisz. Zgłoś się za 10 lat, opowiesz jak świetnie młody rośnie. Masz problem ze sobą to go rozwiąż, autorka tego wątku za Ciebie go nie rozwiąże.
                                            • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 23:43
                                              nie pij, tyle to szkodzi, szczególnie na wyobrażnię.
                                              Znalazłam sobie już 10 przemocowców na partnera i będę z nimi wychowywać syna bo w grupie siłasmile
                                              i ochronasmile .
                                              nie puszczę się tej odznaki zanim mój nick będzie po prostu niebieska Anią i nie będą fiuqi mnie obrażaćsmile
                                              Nie bój się mnie za 10 lat, będę szczęśliwasmile bo na to zasługuję, bo dosięgłam dna aby sie podnieść ale fituqi nie zrozumieją tegosmile
                                              Buziaki, dziekuję
                                              www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                                              • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:49
                                                dlaczego swoje dość chamskie i pogardliwe aluzje okraszasz uśmieszkami? myślisz, że przez to mimo twojej jawnej agresji w tym wątku- będziesz "taka dobra ania najlepsza i najłagodniejsza z całej wsi skrzywdzona niewinność?" bo takie masz o sobie wyobrażenie?
                                                oj babo babo. kiedy ty dojrzejesz.
                                                • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 23:58
                                                  hurra jestem agresywnasmile
                                                  bo chyba nie pisałam, że chcę być dobrąsmile
                                                  nie jestem ze wsi , nie jestem skrzywdzona próbuj dalej fiutaqusmile
                                                  i nie zamierzam dojrzeć, a ty pomimo odp jakoś nie przedstawiłeś mi tego ogromu krzywdy jaki zrobiłam swojemu dziecku więc nie bądź gołosłownysmile
                                                  A
                                                  • fituq Re: R.Musil 10.05.14, 00:06
                                                    Wychodzisz z błędnego założenia, że każdy na forum bedzie się tobą zajmował i że dla kogś to ciekawe zajęcie. Wyjdź jednak poza sowje ego. Ten wątek nie jest o tobie, skierowałam do ciebie wypowiedź, bo napadłaś na autorkę, uważam niezasłużenie, tym bardziej mając taką a nie inną przeszłość. Jak widać z rozwoju -usilnie chcesz się dziś na kimś wyżyć, wyładować agresję, albo faktycznie pijesz do ekranu. Może znajdz sobie tego chłopa z którym się będziesz znowu żreć i twoje emocje znajdą znajome ujście.
                                                    Tak czy siak, ja za niego robić nie mam ochoty bo to nudne dla mnie, no i- nie jestem facetem, więc nie musisz za mną łazić ani usiłować sobą zainteresować.
                                                  • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 00:16
                                                    jesteś w błędzie, uważając, że chciałam zwócić na siebie uwagę w tym wątku, jak bym chciała to bym założyła swój.
                                                    Nie pisałam o sobie nic, do momentu ciekawej do mojej osoby to były dwa wpisy, ale widocznie to zasługuje na oznaczeniesmile
                                                    Moja przeszłość nie ma nic do mojego zachowania wobec autorki wątku jeśli uważasz, że osoby zdradzone nie mają prawa się wypowiedzieć oki rozumiem to.
                                                    Ja pisałam tylko o dziecku, ale widocznie za duży kaliber.
                                                    Życzyłam ci kogokolwiek? to daruj sobie, życząc mi kogokolwiek tym bardziej że nie masz o mnie pojęciasmilei znajomych ujściach i emocjach.
                                                    Fiutaq zostanie fiutqiemsmile
                                                    Dobranoc
                                                  • fituq Re: R.Musil 10.05.14, 00:34
                                                    No widzisz, umiesz być chamska, tylko udajesz miłą i skrzywdzoną bo to się dobrze na forum sprzedaje. Tak to jest, że żyjąc z przemocowcem, nabywa się umiejętności manipulacji.
                                                    Co masz do osób zdradzonych? bo znowu ewidentnie dyskutujesz z wytworami swojej własnej wyobraźni i tematami przez siebie samą wymyślonymi jako cudze.

                                                    Osoba, ktora m.in. dopuściła do sytuacji, że z kilkuletnim dzieckiem w zimie trzęsła się w nieogrzewanym domu bo jeszcze mąż w ten sposób z domu ją z dzieckiem usiłował wykurzyć , dziecko świadkiem awantur, rękoczynów, przemocy, wizyt policji, itd itd itd - pouczająca inną kobietę, że ta robi straszną krzywdę nastolatkowi bo przez kilka miesięcy przyjmowała męża w domu gdyż wydawało jej się, że on jednak nie odchodzi na dobre a zostaje...
                                                    Doprawdy, zachowaj jakąś skalę. Tak zwyczajnie.
                                                  • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 00:49
                                                    fituq napisała:

                                                    > No widzisz, umiesz być chamska, tylko udajesz miłą i skrzywdzoną bo to się dobr
                                                    > ze na forum sprzedaje. Tak to jest, że żyjąc z przemocowcem, nabywa się umieję
                                                    > tności manipulacji.

                                                    Bo zupa była za słona?
                                                    Nie oglądaj reklamsmile
                                                    > Co masz do osób zdradzonych? bo znowu ewidentnie dyskutujesz z wytworami swojej
                                                    > własnej wyobraźni i tematami przez siebie samą wymyślonymi jako cudze.

                                                    A ja zostałam zdradzona, więc myślałam, że mogę w tym temacie? ale może nie mogę? przepraszam, że się ośmieliłam, że przemocowiec nie może zdradzić
                                                    >
                                                    > Osoba, ktora m.in. dopuściła do sytuacji, że z kilkuletnim dzieckiem w zimie tr
                                                    > zęsła się w nieogrzewanym domu bo jeszcze mąż w ten sposób z domu ją z dzieckie
                                                    > m usiłował wykurzyć , dziecko świadkiem awantur, rękoczynów, przemocy, wizyt po
                                                    > licji, itd itd itd - pouczająca inną kobietę, że ta robi straszną krzywdę nasto
                                                    > latkowi bo przez kilka miesięcy przyjmowała męża w domu gdyż wydawało jej się,
                                                    > że on jednak nie odchodzi na dobre a zostaje...

                                                    Ja zabrałam ten czujnik?
                                                    Ja i tylko ja jestem odpowiedzialna za tą sytuację?
                                                    Aha rękoczynów i awantur nie było nigdy to powstało tylko w twojej głowiesmile
                                                    Nie przypominam sobie, żebyś mi zadał WTEDY PYTANIE i co ja robię?
                                                    A dziś po 3 latach mnie pouczasz, że nie powinnam i muszę zachowywać skalę.
                                                    Tak zwyczajnie
                                                    > Doprawdy, zachowaj jakąś skalę. Tak zwyczajnie.
                                          • chalsia Re: R.Musil 10.05.14, 01:07
                                            > Za ostatnie słowa brzydkie przemocy dziękuje i tym samym żegnam się z wami, nie nadaję się do odbioru takiego i nie zamierzam na zawsze trzymać się słowa ofiary przemocy niektórzy tacy jak fiuq ( cokolwiek to znaczy ) nie umiejąc tego zrozumieć.
                                            Że ja jestem Anią a nie dziewczyną która pojawiła się tu 3 lata temu i nie zamierzam przepraszać za swoje przekonania i oczekiwania.
                                            Za wszystko wszystkim dziękuję.
                                            Ania i młodysmile

                                            Aniu, to co piszesz jest co najmniej dziecinne
                                            to TYLKO dyskusja na forum
                                            naucz się olewać
                                            • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 01:36
                                              Ale ja wyrosłam stądsmile
                                              Szanuję swojego nicka, ale nie chcę być wiecznie postrzegana przez moje doświadczenia.
                                              Nie zmienię ich, ale zrobiłam dużo i nie chcę do końca życia dyskutować o pieprzonym czujnikusmile
                                              Nie umiem ani zrozumieć już potencjalnych rozwodników ani nawracać tych co grzesząsmile
                                              Chcę żyć po swojemu na niebieskosmile daleko stąd.
                                              Tak będzie lepiej dla przyszłych bo ja już nie umiemsmile a dla tych co byli bardzo dziękuję.
                                              Bo poznali mnie chyba w najgorszym momencie życia a teraz lepiej mi iść dalejsmile
                                              Nie mówię, że nigdy nie wpadnę, ale 3 lata znajomości, każą mi się ukłonić po buddyjsku dla mądrości ludzkiej na tym forum, mówiąc żegnajciesmile
                                              Anna
                    • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 21:47
                      > syn ma już swoje lata i swój rozum, można mu zostawić decyzję co do spotkań z o
                      > jcem i się nie wtrącać.
                      > to, jak sobie ojciec z nim zbuduje relacje to wyłącznie sprawa ojca, a Ty jedyn
                      > ie co powinnaś to nie nastawiać syna przeciwko ojcu. natomiast nie musisz "roz
                      > wiązywać" za nich ich relacji. Ojca odsyłaj do rozmawiania z synem, niech się
                      > umawiają bez Twojego pośrednictwa.

                      Nigdy nie utrudnialam im kontaktów, wręcz przeciwnie, nie raz musiałam mediowac żeby synek chciał z tatusiem coś zrobić. A uwierzcie nie jest łatwo zachować bezstronnosc, tak żeby dzieciak był szczęśliwy, i żeby go nie zniechęcać do tatusia. Zwłaszcza w nastoletnim okresie życia, kiedy naturalny jest bunt wobec rodziców.
                      • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:12
                        Nie czuj się odpowiedzialna za ich relacje, oboje są na tyle "duzi" że mogą je ułożyć sami bez Twojego udziału. To samo mów mężowi.
                        Synowi gdy ma wątpliwości to mów, żeby zrobił tak jak sam chce i czuje, że absolutnie nie będziesz miała żalu, że się z ojcem spotyka lub do niego chodzi i uczestniczy w jego nowym życiu. Żeby nie czuł się zobowiązany koniecznie być przeciw ojcu by pokazać że Cię popiera. Że to sprawy między wami, jakoś je ułożycie sami, natomiast on niech buduje relacje z ojcem wg swoich własnych potrzeb, oczywiście zawsze z nim porozmawiasz gdyby miał wątpliwości, chciałby rady,itd. Nie uszczęśliwiaj syna na siłę. Nie dbaj "by był szczęśliwy" ale by był otwarty, z pomysłami na życie, z własnym przemyślanym zdaniem, itd. Szczęście to on sobie sam zbuduje, gdy wyposażysz go w umiejętności.
    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 10:01
      Fajny watek smile
      Mysle ze oboje uwiklaliscie sie we wlasne emocje jakas gre=walke miedzy soba,przeciaganie liny,ale emocje sa jednak miedzy wami spore .Pora wiec chyba usiasc i niech kazde odpowie jedno drugiemu czego chce od waszego zwiazku.
      Cos mi sie wydaje ze kazdemu z was odpowiada taka sytuacja jak jest.Moze skoro czujesz tylko dyskomfort ,moe lepiej pogodzic sie z tym co jest ? i zyc tak jak obecnie ?. Syn ma 16 lat to juz prawie dorosly facet i swoj rozum juz ma .Potrafi wytworzyc bariere miedzy soba a wami.
      Twoj maz sprawia wrazenie niedowartosciowanego przez ciecie dlatego znalazl sobie druga kobiete i ma poczycie wlasnej wartosci jako mezczyzna.Zademonstrowal ci(!) ze jest wartosciowym gosciem ktorego stac na to aby zdobyc sobie kobiete inna niz ty.Mysle ze na swoj sposob kocha cie i dlatego tak ciezko znosi cos co sam wie ze nie daje mu szczescia.Stad odwlekanie decyzji o definitywnym rozstaniu z wami .Fizycznym i duchowym. Jest przy tym slaby wewnetrznie i nie potrafi zrobic tego decydujacego kroku.Podejrzwam ze za to go kochasz tak naprawde choc nie robisz nic aby go zatrzymac.A moze on na to wlasnie czeka ? abys mu dala jasny sygnal: potrzebuje cie ,nie odchodz! smile
      Poza tym mysle ze ma on psychike "mysliwego".Poki bylas dostepna i nie stanowilas wyzwania szukal "zwierzyny" do potwierdzenia wlasnej wartosci jako mysliwy-mezczyzna .Znalazl w pistaci tamtej kobiety.Teraz ty mu pokazalas ze nie dbasz o to czy odejdzie a wiec nie stanowi dla ciebie jako mezczyzna atrakcji. Pojawila sie opcja ze cie straci ze swego "gospodarstwa" wiec zaczal sie starac i szukac potwierdzenia ze wciaz jestes do niego silnie przywiazana.

      Tak naprawde mysle ze jemu potrzeba "podziwu" z twojej strony.Dlatego tak sie stara obecnie.
      Jesli utrzyma dwie kobiety dowartosciuje go to niesamowicie we wlasnych oczach .
      Jesli chcesz aby wrocil ,pora porozmawiac wiec , ale nie zdradzaj mu co ode mnie przeczytalas.Wplec od czasu do czasu jakies slowa podkreslajace jego wartosc dla ciebie .Niech uslyszy ze jest potrzebny,wspanialy,piekny i "meski"(!).
      Ja bym przyjrzal sie tez jego relacjom z matka .Czy byl jedynakiem? oczkiem w glowie? jakie mial dziecinstwo.Posluchaj jak o tym opowiada .Mozesz sie duzo dowiedziec o jego potrzebie uznania.
      Nie oceniam,nie usiluje ci pokazac "jedynego" wyjscia bo mam swiadomosc ze tak naprawde "cos" sie rozgrywa miedzy wami dwojgiem i pozory nie wskazuja tak naprawde co.
      To juz ty musisz sama rozgryzc.ZAplataliscie sie nawzajem w jakas psychdrame smile i nikt wam nie pomoze poki sami uczciwie ,oboje nie rozwiazecie tego wezlasmile.
      jedynie co moge sugerowac to zaczac rozmawiac ,Juz zaczeliscie(!) wiec kontynuowac do bolu analize waszych relacji.Mysle ze z pewnoscia znajdziecie jakies satysfakcjonujace was rozwiazanie.
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 10:25
        Speedboat masz racje, u nas to jego odejście to miedzy innymi brak dowartosciowania mojego męża. Nie dawałam mu tego ostatnio, więc dowartosciowała go inna kobieta. On wie ze zrobił dużo krzywdy wielu osobom, w tym swojej kochance, bo jej tez nie zadowala sytuacja w której sie znalazła. No o rodzinie ńie wspomnę. Odsunelam go od siebie teraz kilka dni temu, bo uważałam, ze mnie zmanipulowal. Nie był przekonany ze chce wrócić do domu, a zachowywał sie jakby wracał. Daliśmy sie na to złapać z synem. Ja chciałabym żeby wrócił. Nie jestem jakąś bidulką co sobie miejsca nie znajdzie w życiu, a bez faceta nie umie oddychać, to nie tak. Po prostu kocham go jeszcze, zawsze było nam dobrze (przed kryzysem), mamy wspólne pasje, i naprawdę dobrze sie rozumiemy. Rozumielismy. No i seks był zawsze zajebisty.
        Ja przemyslalam dużo rzeczy, przez ten czas kiedy go nie było, i widzę moje błędy. On to samo. Rozmawialiśmy o tym. Wie ode mnie ze ma otwarte drzwi, a właściwie miał, bo teraz mu je zamknelam, za to ze gra nie fair. To tylko on sie zdecydować nie może zostawić tamtej pani. Widocznie to nie przelotne romans tylko jednak uczucie. Sytuacja rozwinęła mi sie szybko ostatnio, i nie wiem w sumi jak sie skończy, ale mąż jest postawiony przed koniecznością dokonania wyboru. I ja nie wiem co wybierze, na zbyt wiele nie liczę.
        Mój mąż to narcyz, zawsze musi być i mieć naj. Więc masz racje podbicia jego ego działa cuda.
        Na razie nie czekam na jego decyzje, tylko po prostu żyje. I to nawet niezłe.
        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 11:53
          Ciesze sie ze znalazlas dosc rozsadku aby podjac jakas decyzje.
          Trudno ci bedzie bo jak sie kocha to seks jest zawsze "zajebisty" smile To jest to co z seksu robi milosc a nie kopulacje -prokreacjesmile .To takie moje ogolne refleksje smile
          Cos mi sie wydaje ze skoro facet okazuje sie dupkiem to szkoda na niego energii chociaz to wlasnie dupkow najczesciej kobiety wybieraja smile i kochaj cala soba.Masz jednak swe lata i pora zaczac myslec o partnerze a nie wiecznym "mlodziencu".
          Mysle ze facet wpadl w pulapke"kryzysu wieku sredniego" i slusznie postapilac zmuszajac go do podjecia decyzji.Pytanie tylko jak dlugo wytrwasz w postanowieniu.?smile Znajac twoja slabosc do niego moze byc krucho z ta determinacja .Wez poprawke na te swoja ulomnosc.smile taka moja uwaga na marginesie
          Nie uwazam ze ta druga kobieta to jakies"uczucie".Pociag ,instynkt rozmnazania,feromony ,tak bym to nazwal .Na poziomie biologicznym z pewnoscia jest dla niego atrakcyjna.Ale zaraz uczucia? Seks dla faceta to fizjologia ,jak ...umycie zebow. a uczucia to juz cos wiecej smile i rodzi sie na ogol z fascynacji druga osoba.Piszesz ze macie wiele wspolnego.Mysle ze na tym mozesz budowac jakas nadzieje ze powroci.Zapytaj go jednak jasno dlaczego podjal taka decyzje i niech jasno wyluszczy swe powody powrotu .Inaczej nie zgadzaj sie na jego powrot bo bedziesz miala ustwiczne "powroty" smile .On odpowiadajac ci bedzie musial sam skonfrontowac sie ze soba ,ze swoimi watpliwosciami.Daj mu szanse ale jak zawiedzie bedziesz juz miala sytuacje klarowna ze nie mozesz mu ufac i.... sama dalej musisz odpowiedziec samej sobie czego chcesz od zycia.
          Co do tego czy manipulowal toba to mysle ze on tak naprawde sam nie wie czego chce.Dobrze ze zamknelas mu drzwi.bedzie sie musial dobrze zastanowic nad soba .Moze mu sie to przyda.? U facetow tak zwykle bywa jak nie maja celu w zyciu to rzucaja sie w wir milostek.
          Cos osiagneli, czuja ze zycie ucieka,nie ma jakiegos celu pochlaniajacego energie bo mala stabilizacja itd..Mysle ze zastanow sie nad czym,gdyby powrocil co bys mu podsunela aby sie skoncentrowal i zogniskowal swoja energie.No nie wiemsmile moze np zostanie pisarzemsmile ? malarzem.poeta,konstruktorem rakiet ?itp.Utwierdzaj go w dazeniu wykazujac oczywiscie nalezyty podziw dla jego "geniuszu" smile Powodzenia .Trzymam za ciebie kciuki smile

          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 13:34
            Dużo jest prawdy w tym co piszesz. Tez nie wiem czy sie utrzymam w postanowieniu , alebede sie starać. Na razie mam wojnę, bo maź mnie obwinia ze buntuje i nastawiam dziecko. Może moja decyzja wygenerowała taka ( ze nie chce kontaktu) postawę młodego. Ale on sam ma przeciez rozum i widzi wiele. Maź tego do wiadomości nie przyjmuje. Trwa smsowa utarczkach bez sensu ale już ja ucielam.
            Trochę mi ciezko, bo nie lubię walczyć. Ale i ulgę tez czuje. Dzieki dzieki
        • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 22:23
          > Mój mąż to narcyz, zawsze musi być i mieć naj. Więc masz racje podbicia jego eg
          > o działa cuda.

          Nie mogę.
          Masz świadomość, że jest narcyzem i mimo to byłaś z nim, do tego dążyłaś i nadal o tym myslisz?? Przecież on potrzebuje innych jedynie po to, by się samemu czuć dobrze- w zamian nie dając nic.
          Masz w ogóle instynkt samozachowawczy??
          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 23:04
            No tak, ale ja to wiem od 20 lat. Mimo wszystko da sie żyć. Może ja faktycznie jestem od t,ego człowieka uzależniona, ale chyba terapie rozpoczelam, i daj Boże żebym skończyła ją jako wolny człowiek. Pierwsza decyzja za mną. Obiecalam sobie ze w niej wytrwam i chce słowa dotrzymać, co by sie nie działo. Nic teraz nie planuje, ale rozważań wszystkie scenariusze, łącznie z tym ze będzie mi bardzo cieżko. Syndrom odstawienia, he he
            Z dzieckiem mi sie normuje, postanowił dziś ze będzie z ojcem rozmawiał, i z tego sie cieszę najbardziej. Chyba będzie dobrze.
            • altz Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 23:30
              janeczkawawa napisała:
              > Z dzieckiem mi sie normuje, postanowił dziś ze będzie z ojcem rozmawiał, i z te
              > go sie cieszę najbardziej. Chyba będzie dobrze.

              O czym będzie rozmawiał? smile
              Jakoś sobie tego nie wyobrażam w obecnej sytuacji, mleko się wylało, a raczej Annuszka wylała już olej. wink
          • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 09:58
            Sama nigdy nie czulas "chemii" wiec nie rozumiesz autorki.Zajmujac stanowisko w tej sprawie stajesz na pozycji rozmowy "gluchego ze slepym"
            Ona ma instynkt samozachowawczy bo podjela decyzje o zmuszeniu go do jakiegos okreslenia sie.Pocztaj dalsze posty .
            Wielu facetom ,kobietom tez ,w wieku srednim po prostu "odbija" co dla mnie jest tu oczywiste.Nie na darmo mowi sie o "kryzysie wieku sredniego"

            A tak na marginesie.Twoje motto u dolu postu ma wszelkie znamiona klasycznego hejterstwa i wydaje o tobie niezbyt pochlebne swiadectwo
            • terazkasia Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:21
              Pozwolę sobie wrzucić akurat tu mały komentarz.
              Nie zauważyłeś, Speedboat, że wystarczyło, że zasygnalizowałeś (wczoraj bodajże) autorce, że mąż tylko tak na chwilę zgłupiał, że na pewno ją kocha, że był biedaczek niedowartościowany i gdy to nadrobić, wszystko będzie dobrze - a ona dziś już mówi i myśli zupełnie inaczej?
              Naprawdę nie rozumiesz, że skutki tego (w tej konkretnej sytuacji) będą najprawdopodobniej takie, że kobieta dalej będzie w czarnej d...ie, bo nie pokaże facetowi, że jest konsekwentna?
              Naprawdę nie rozumiesz, że on nią manipuluje i wierzysz w jego chęci poprawy? A gdzie i kiedy on je wykazał, mimo że miał ku temu mnóstwo okazji w ostatnich miesiacach?!
              • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:58
                Zauwazylem ,a ty nadinterpretujesz.
                To nie jest tak ze kazdy facet jest "zly" a kobiety "dobre".kazdy z ludzi obu plci jest mieszanina tych cech i one biora gore w konkretnych warunkach.Raz tak raz tak Tu akurat stalo sie tak a nie inaczej.
                Nie sugerowalem ze maz na pewno kocha autorke .Pisalem tylko ze w przypadku tamtej kobiety to biologia.Po 20 latach trudno tez mowoc o milosci.To raczej przywyczajenie.Inna sprawa ze moze to byc i "mile" przywyczajenie, ale z pewnoscia nie sa to fireworki.Smakuja w kazdym razie inaczej co nie znaczy ze zle.Autorka pisze ze prze 20 lat "dogadywali sie" i maja wspolne pasje.
                Moim zdaniem jest to bardzo wazny aspekt ,zmuszajacy do niezwykle rozwanego zastanowienia sie nad swoja decyzja* .Nie pisze jaka.Pisalem o roznych okolicznosciach problemu.Autorka jako osoba inteligentna wie to doskonale .
                Czy uwazasz ze pokazanie facetow dzrwi z ktorym przezylo sie 20 lat i ma dziecko to decyzja ktora "uszczesliwi" autorke.?Jasne ze mozna pojsc za glosem instynktu i pojsc wlasna droga nie ogladajac sie na niego.Dowartosciowalam sie ! Pokazalam mu ! Zycze powodzenia.*smile Po latach gdy emocje ci opadna nie wykluczam ze bedziesz zalowac pochopnej decyzji ,ale klamka zapadla.Nie cofniesz decyzji.
                Sa jednak ludzie ktorzy nie do konca skreslaja partnera ,rozumieja co sklonilo go do takich czy innych decyzji i tym trudno tak stereotypowo zamknac jakis rozdzial zycia.Dostrzegaja wieloaspektowosc problemu a nie "zdradzil? to masz chamie !pozbawiam cie mojego lozka na wieki !" smile Warto sie zastanowic czy to lozko dla niego bylo takie atrakcyjne.? i czy sami szkody sobie nie robimy smile
                Przeczytaj dokladnie co napisalem,ze zrozumieniem i bez wyrwanych watkow z kontekstu bo o to najlatwiej jak sie w krwi adrenalina gotuje i wyluzuj,to podstawa.
                A czy on manipulowal autorka ? nie nam sadzic.To podkreslam.Autorka moze to osadzic bo to ona byla obiektem, swiadkiem i to ja dotyczylo bezposrednio.Uznala ze manipulowal.
                Pewnie,ze mial szanse wykazac sie.Tyle ze jak czlowiek jest w stresie to trudno o racjonalne decyzje .Uwazam ze autorka slusznie "przycisnela" go aby sie okreslil.
                Nie bronie go bynajmniej ,uwazam ze postapil malo elegancko i tchorzliwie,ale to moja ocena .Mogl usiasc i zadac jej pare prostych pytan na zasadzie : jak to jest z nami ?
                Z calej sprawy wynika dla mnie jedno ze tak naprawde ludzie nie znaja swych partnerow na poziomie podstawowym.Nie ucza tego w szkolach,a i oni nie chca po te wiedze siegnac choc jest w zasiegu reki.
                • terazkasia Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 12:31
                  speedboat8 napisał(a):

                  > Zauwazylem ,a ty nadinterpretujesz.
                  > To nie jest tak ze kazdy facet jest "zly" a kobiety "dobre".

                  Nigdzie niczego takiego nie pisałam ani nie sugerowałam.

                  > Nie sugerowalem ze maz na pewno kocha autorke .Pisalem tylko ze w przypadku ta
                  > mtej kobiety to biologia.

                  Zastanów się zatem, czy odbiór tego komunikatu przez autorkę może być inny niż "Tam biologia, więc mąż mnie kocha"

                  > Sa jednak ludzie ktorzy nie do konca skreslaja partnera ,rozumieja co sklonilo
                  > go do takich czy innych decyzji i tym trudno tak stereotypowo zamknac jakis roz
                  > dzial zycia.Dostrzegaja wieloaspektowosc problemu a nie "zdradzil? to masz cha
                  > mie !pozbawiam cie mojego lozka na wieki !" smile Warto sie zastanowic czy to lo
                  > zko dla niego bylo takie atrakcyjne.? i czy sami szkody sobie nie robimy smile

                  Trzeba odróżnić sytuacje, gdy ktoś daje szansę (osobie, która żałuje) od takich, gdy pozwala sobą pomiatać całymi miesiacami.

                  > Przeczytaj dokladnie co napisalem,ze zrozumieniem i bez wyrwanych watkow z kon
                  > tekstu bo o to najlatwiej jak sie w krwi adrenalina gotuje i wyluzuj,to podsta
                  > wa.

                  Co Ty z tą adrenaliną, to chyba nie do mnie? Mnie strasznie szkoda kobiety, bo niby coś zaczęło do niej docierać, a nagle zonk, jak uzależniona, wróciła na stary tor myślenia. I widać jak na dłoni, że po Twoim komentarzu, niestety.
            • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 21:58
              > Sama nigdy nie czulas "chemii" wiec nie rozumiesz autorki

              Speedboat, niedowartościowany, podstarzały frustracie smile

              Do czego miałby mi w życiu być potrzebny palant, który potrzebuje mnie do życia jak powietrza, aby ciągle przekonywać się, jak jest wspaniały, fantastyczny w każdym calu i tym, co robi? Po co dojrzałej osobie jakiś frustrat, który sam nie wie, ile jest wart i to na mnie zwalałby obowiązek odpowiadania za jego samopoczucie?
              Są w życiu ciekawsze zajęcia, niż nańczenie skrzywionych osób.
              To, że Autorka odnajduje się w tej roli znakomicie, nie znaczy, że każda kobieta nie myśli w związku o swoich potrzebach.

              Jeśli komuś odbija, to niech nie liczy, że każdy to ich odbijanie uzna za normę, hehe, i niech się nastawi na konsekwencje- żeby później nie obudzić się z ręką w nocniku. Człowiek dorosły ma to do siebie, że wie, czym się mogą skończyć jego poczynania- niech skutki bierze wtedy na klatę i niech nie zachowuje się jak gówniarz, tłumacząc się "kryzysem wieku średniego"- bo to zwykła gówniażeria jest, a nie kryzys.

              > A tak na marginesie.Twoje motto u dolu postu ma wszelkie znamiona klasycznego
              > hejterstwa i wydaje o tobie niezbyt pochlebne swiadectwo

              Idę się poryczę albo potnę.
    • molly_wither Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 17:59
      To wszystko ciekawe,co piszesz. Ale. Czy Tobie chodzi o Twoje szczescie czy jego? Bo nie moge tego zrozumiec. Czy bylabys szczesliwa,gdyby odszedl ostatecznie od tamtej kobiety i wrocil do Ciebie? Lubisz popluczyny? (Ja nie). Czy uwazasz,ze nie potrafisz byc sama boisz sie?), ew. , nie potrafisz uszczesliwic inego faceta, ktory Ci odplaci tym samym? I na koniec - czy to naprawde taki zaszczyt żyć z dupkiem?
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 10:15
        Kurczę, nie rozumiem, jesli bym przyjęła męża z powrotem to byłaby jakaś hańba?
        Czy ludziom nie daje sie szansy na poprawę?
        Juz bede tylko popłuczyny miała?
        Ja nawet nie wiem, czy bym tego chciała, choć pewnie tak, i myśle ze może po jakimś czasie mogłabym być znowu z nim szczęśliwa. Co prawda zauważam i innych facetów, coś sie ostatnio zaktywizowali smile, i nie wiem co byłoby gdybym kogoś fajnego spotkała. Ha!
        • altz Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 10:27
          janeczkawawa napisała:
          > Kurczę, nie rozumiem, jesli bym przyjęła męża z powrotem to byłaby jakaś hańba?
          > Czy ludziom nie daje sie szansy na poprawę?
          > Juz bede tylko popłuczyny miała?

          Popłuczyny i inne podobne teksty są elementami przymusu do przyjęcia czyjegoś zdania. Taka gra nie fair, więc się tym nie przejmuj. Zrób, jak uważasz.

          Myślę, że wam obojgu należy się jakaś separacja taktyczna. Tobie, żebyś trochę odsapnęła od męża i zastanowiła się, czy naprawdę chcesz być z tym facetem, nauczyła się być trochę sama i nie było to takie niezbędne do życia. Takie: w życiu sobie sama radzę, nie potrzebuję ciebie do życia, ale chcę z tobą być.

          Mężowi przydałaby się separacja, żeby poczuł różnicę, zobaczył plusy i minusy, zdecydował się na stałe, a nie na chwilę i potem znowu poszedł gdzie indziej. Zobaczył, że to nie jest tak łatwo, odchodzi się i zaraz wraca, jak pasuje, zawsze jakiś koszt trzeba ponieść i nie zawsze jest pewność, że się da wrócić. Takie przyjmowanie od razu jest zwyczajnie niewychowawcze. wink

          To powinna być wspólna decyzja przemyślana i przedyskutowana, jak między dorosłymi. A ojciec w razie czego powinien syna przeprosić, bez tego nie wyobrażam sobie normalności.
          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:06
            Altz, dokładnie tak poczułam, ze chce zrobić. Ze powinno sie tak stac, bo nic dobrego sie nie dzialo. Trafiłeś/aś w 10.
            A co do relacji ojca z synem, to myśle ze sie dogadają bo sie bardzo kochają i obydwu na sobie wzajemnie zależy. Tak pomyślałam, ze choć rozstalismy sie juz 5 miesięcy temu , to teraz chyba dopiero naprawdę. I od nowa trzeba będzie równowagę odzyskać. Niby juz jestem zaprawiona w bojach, ale coś czuje, ze jeszcze zaboli.
                • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 14:03
                  Jak wiecej niz 6 miesiecy absencji to orzeka roklad pozycia a wiec jest formalna podstawa do ustania formalnego zwiazku .Wez to pod uwage smile
                  Chyba ze sie umowicie z mezem ze zadeklarujecie ze nie wspolzyliscie wiecej niz 6 miesiecy.Uwaga ! sedzia pyta o date ostaniego wspolzycia smile Czasami smile.
                  • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:06
                    > Jak wiecej niz 6 miesiecy absencji to orzeka roklad pozycia a wiec jest forma
                    > lna podstawa do ustania formalnego zwiazku .

                    Oświeć mężatki, które mają "niemogących" już panów- z racji wieku.

                    Pożycie to nie to samo, co współżycie.
              • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 21:47
                speedboat8 napisał(a):

                > Nieprzypadkowo w czasie rozprawy rozwodowej sedzia pyta stron "kiedy ustalo ws
                > polzycie " bo ta data tak naprawde okresla,faktyczna separcje partnerow.smile

                Doprawdy? smile
                No w sumie jak się wszystko w małżeństwie sprowadza do współżyciem, to pożycie też.
                • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:16
                  Prawo jest prawo.Wybieralas swoich poslow i oni tak zadecydowali ( Ziobro) Jak obie strony deklaruja chec rozstania za porozumieniem stron bez orzekania o winie to sedzina pyta do protokolu o date ostatniego wspolzycia i jesli jest wiecej niz 6 mies to sprawe zamyka na jednym posiedzeniu ,szast-prast smile i kazdy jest wolnysmile Pyta jeszcze kogo obciazyc kosztami sadowymi wiec trzeba sie w tej sprawie dogadac .Jak dobrze sie sprezycie to w 30 min mozna byc wolnym .
                  Jak jestescie na etapie ze mozecie sie dogadywac to lepiej notarialnie sporzadzic akt podzialu majatku przed rozwodem a unikniecie szarpania sie o majatek a wiec przedluzania sie sprawy rozwodowej i kosztow tez.
                  W sposob cywilizowany mozna sie rozejsc ,bez niepotrzebnego stresu czy awantur.
                  Moj kumpel tak rozwiodl sie z zona co mu rogi przyprawiala.smile Cos tam probowala z niego wycisnac jak to cwana kobieta ale zamknal jej usta bo mial twarde dowody jej niewiernosci i wielkodusznie powiedzial ze godzi sie na 50/50 i ani centa wiecej smile.Ostatni raz widzieli sie w sadzie smile
                  Mozna wiec sie rozejsc w miare cywilizowanie pod warunkiem ze obie strony tego chca
                  • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:19
                    > Moj kumpel tak rozwiodl sie z zona co mu rogi przyprawiala.smile Cos tam probowal
                    > a z niego wycisnac jak to cwana kobieta ale zamknal jej usta bo mial twarde
                    > dowody jej niewiernosci

                    No nie rozumiem- ona nie miała kryzysu wieku średniego? Bo słyszałam, że takowy dopada ludzi, i że to norma, i że poza seksem to nic takiego, a w każdym razie nic, czym warto byłoby się przejmować. A tu proszę- rozwód?
                    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:33
                      Mysle ze nadinterpretujesz .
                      Wyczuwam tez pieniactwo bo wkladasz mi w usta cos czego nie powiedzialem.
                      a konkretnie cyt...i że poza seksem to nic takiego, a w każdym razie
                      > nic, czym warto byłoby się przejmować.... to NIE jest moje twierdzenie a twoje.
                      Jako klasyczna hejterka probujesz mnie zdyskredytowac w posob " ponizej pasa".Klasyka .
                      No ! ale czegoz sie moglbym spodziewac od sfrustrowanej kobiety ,ktorej celem udzialu w rozmowie jest "przysrac" komu sie da,bo czuje sie bezpieczna za anomimowoscia sieci smile

                      Nie musze objasniac swego calego swiatopogladu bo to bez sensu a twoje wyrwane z kontekstu zdania sa dowodem na to ze tak naprawde nie interesuje cie to forum bo historia autorki jest zajmujaca ,ale aby rozladowac swe negatywne emocje .Marnie ci idzie jednak bo czas plynie a w lusterku zmarszcza za zmarszczka ryje ci oblicze a chlopa na horyzoncie nawet nie ma na lekarstwo smile i nie bedzie! bo wystarczy ze usta otworzysz a oni juz wieja lub grzecznie wykrecaja sie z kontaktow.
                        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 01:43
                          Klasyczna hejterka zwykle przypisuje swoje cechy innym osobom szczegolnie te negatywne bo ona ich nie dostrzega u siebie ale draznia ja one u innych .
                          Zwykle jak nie ma argumentow zaczyna "opisywc swoja wizje " interlokutora .Negatywna oczywiscie bo wrog musi byc nazwany i opisany wtedy latwo sie w niego celuje.
                          Kazde niepowodzenie w zyciu to dramat i forum to znakomite miejsce aby wylac swa zolc na swiat i najprzyjemniej jak sie dosra komus zlosliwym komentarzem no bo jak smial gnojek jeden zabierac glos smile?.
                          Sa tu takie co siedza caly dzien przed kompem i poluja tylko na jakies wpisy nie pokrywajace sie z opinia hejterki.Poniewaz uwazaja ze sa chronione anonimowoscia sieci co jest zluda bo jak sie czlowiek zaprze to znajdzie adres komputera i moze naszkodzic adresatowi tylko po co? i w imie czego ?,wiec wala jak w tarcze.
                          Prawda jest taka ze te zle emocje tak naprawde obracaja sie przeciwko nadawcy.Kortyzol podnoszacy cisnienie krwi w czasie wylewanie swych emocji na forach w sekrecie otepia mozg i zabija neurony.Po jakims czasie tacy delikwenci skarza sie na luki w pamieci .Mam dla ciebie odpowiedz.Mniej udzielaj sie na forach a bedziesz miala lepsza pamiec i nie bedziesz pakowala kluczy od drzwi wejsciowych do lodowki smile apotem szukala po calym domu.
                          • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 09:30
                            Jest takie powiedzenie:
                            Czasami lepiej milczeć, udając idiotę, niż się odezwać i rozsiać wszelkie wątpliwości smile

                            Jak myślisz- jakie wrażenie robią na mnie Twoje nieudolne podsakiwania, kreowanie własnej rzeczywistości i przekonanie, że ona naprawdę istnieje? Co najwyżej pusty śmiech mnie ogarnia.
                            • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 10:48
                              Wyluzuj i nabierz dystansu to tylko zabawasmile
                              Zle emocje mozna wyladowac np na dzieciach smile a seks to fajna sprawa i zadna wstydliwa .Szympansice Bonobo zawsze nadstawiaja tylka gdy ktorys samiec zaczyna byc agresywny.
                              Ten gatunek nie wie co to agresja wewnatrz grupy.Panuje tam milosc i zyczliwoscsmile wrecz modelowa dla ludzi.
                              Pisze o tym ze seks jest wazny w zyciu czlowieka ale nie najwazniejszy co usiluja mi tu NIEKTORE sfrustrowane kobitki imputowac.Wasze mozgi inaczej pracuja a i wiedza o samcach jest tez znikoma,stad pakujecie sie w problemy ktorych na poziomie podstawowym mozna by uniknac.
                              Klania sie zwyczajny brak wiedzy o ludziach i ich biologii.
                        • fujara12 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 29.06.14, 17:05
                          Janeczka.
                          Jak na razie to ten cały topik to bicie piany.
                          Skoro uważasz się za taką dorosłą kobietę. To może krótko i prosto.
                          Poprosić męża do stołu i wyjaśnić w słowach w W TĘ STRONĘ CZY W TĘ.
                          Stawiasz pytanie i oczekujesz jasnej odpowiedzi.
                          Mówisz że chcesz mu dać szansę, gdy chce wrócić.
                          Lub mówisz mu koniec pieszczot i do widzenia gdy on się waha.
                          Syn i on to też inna sprawa.
                          Nawet gdy syn będzie coś gadał o wspieraniu ciebie w tak ciężkich chwilach, odpowiadasz mu krótko"
                          Że to sprawa pomiędzy tobą, a twoim mężem. Jego ta płaszczyzna nie dotyczy.

                          Następna sprawa.
                          Piszesz o mężu były. NIE MASZ Z NIM JESZCZE ROZWODU.
                          Wiec nie zmieniaj stanu faktycznego związku.
                          Masz problem ? Rozwiąż go sama.
                          Nie szukaj gotowej odpowiedzi w tym co my piszemy.
                          My nie spędziliśmy z tobą iluś tam lat razem.
                          To twój mąż. Twoje życie. Twoje serce i twój rozum.
                          To ty będziesz żyła z tym balastem, a nie my.
                          My to tylko sobie poczytamy, walniemy jakieś zdanie.
                          Nas to nie dotyczy.
                          Frustraci którzy nie potrafili sobie poradzić z tym problemem napiszą ci OLEJ GO.
                          Ale oni nie są tobą. Nie mają twojego bagażu wspomnień i twoich pamiątek z nim związanych.
                          To twoje wspomnienia i twoja przyszłość.
                          Usiądź przy stole. Zrób listę plusów i minusów.
                          Gdy minus jest tylko jeden - TA LARWA KOŁTUNIASTA Z DUŻYM CYCEM to masz jasną sytuację.
                          Siadasz z mężem i stawiasz sprawę krótko.
                          Wiesz na czym ty stoisz i co mu ofiarować możesz.
                          Zapytaj go co on ci może dać już teraz.
                          Odpowiedź ma być natychmiastowa.
                          Gdy powie nie ma spalony most na powrót.
                          Gdy powie tak ma 5 minut na załatwienie odmowne qurwiszona.
                          Przepraszam za wulgaryzmy, ale bądź wreszcie zdecydowana CZEGO CHCESZ>
                          Czy chcesz jego powrotu, czy podoba ci się ta jazda na dwa baty.
                          On wie czego chce. Pomóż mu podjąć decyzję.

                          Zyskacie na tym wszyscy.
                    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 10:15
                      A tak na marginesie to mysle ze ona miala wlasnie kryzys moze nie wieku sredniego ale przedsredniego bo dosc mloda kobitka byla . Nagle dostala wscieku na punkcie odmladzania sie i ubierania jak nastolatka, za czym poszlo tez uwodzenie innych mezczyzn , z odstawieniem meza od lozka smile.Poszlo! dosc lawinowo.Moj kolega ,chlop ambitny troche pomeczyl sie ze soba ale szybko wpadl na trop romansu zonki i poniewaz uznal ze juz jej nie zmieni a czas plynie postanowil szukac sobie szczescia u innej. I znalazl. Dzis mowi ze to byla najlepsza decyzja jak podjal .
                      Opisuje ci tu aby byla jasnosc a nie nadinterpretacja.Faceci sa bardzo czuli na absencje seksualna i traktuja jej brak w lozku z zona jako cios w plecy smile
                      • anbale Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 11:00
                        speedboat8 napisał(a):
                        >Moj kolega ,chlop ambitny troche pomeczyl sie ze soba ale szybko wpadl na trop roman
                        > su zonki i poniewaz uznal ze juz jej nie zmieni a czas plynie postanowil szuk
                        > ac sobie szczescia u innej. I znalazl. Dzis mowi ze to byla najlepsza decyzja j
                        > ak podjal .

                        Jak kto?? A gdzie się podział kaznodzieja Speedboat, wujek dobra rada, dlaczego nie rzucił się ratować małżeństwa kolegi?
                        • dniut Dobre:) 14.05.14, 13:19
                          Facet zdradza żonę, to żona dostaje od Speed. pogadanki jak się umiejętnie starać i kombinowac by zdradzacza na nowo zdobyć i mieć dla siebie.
                          A jesli faceta zdradza żona, to okazuje się, że ten facet jest AMBITNY i że całkowite olanie zdaradzaczki to najlepsze co mógł zrobić.
                          • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 13:46
                            Właśnie, mnie też uderzyły te podwójne standardy.
                            Kobita ma se łamać głowę, zrobić dogłębną analizę od Adama i Ewy, dwoić i się troić bo a nuż da się jeszcze to posklejać, plastrem zalepić, w jakieś gierki wciągnąć...
                            a kolega olał babę, znalazł se lepszy model i sobie winszuje...
                            • terazkasia Re: Dobre:) 14.05.14, 14:11
                              Ja też nie wiem, dlaczego Speedbot nie przymusił kolegi do wypisywania na karteczce plusów i minusów, do dogłębnych przemyśleń i wybaczenia żonie.

                              I właściwie gotowa jestem się założyć, że nawet by mu do głowy nie przyszło tak radzić innemu chłopu wink
                              • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 14:59
                                No tak! zapomnailem o podstawowej zasadzie tego forum ze kazdy tu wystawiony,post czy idea ma moc nakazowa niczym dekrety Tuska i od zaraz autor stara sie nie szczedzic wysilku aby zadowolic chor jednomyslnych chorzystek.Nie moge tylko jakos nigdzie znalezc ani raportow ani widomosci o wykonaniu zadania ktore tak jednomyslne forum nakazalo.
                                Ku waszej informacji smile moj kolega jest racjonalnym facetem i nie wierzy w mity ,w przeciwienstwie do jego ex i wlasnie on mi pokazal jak dziala metoda bilansu plusow i minusow.Na karteczce wlasnie.smile
                                Dzis sobie chwali ze podjal taka a nie inna decyzje wiec rekomenduje te metode dla tych co w potrzebie .
                                Najprosciej byloby aby autorla postu wziela siekiere i rozlupala czaszke wiarolomnemu malzonkowi.Metoda ta z pewnoscia by znalazla poklask co bardziej zapalczywych autorek ,doczytajcie jednak co pisze autorka , bo odnosze wrazenie ze malo kto tu z kobitek czyta tak naprawade ze zrozumieniem i nie tylko jej posty .Dziwi mnie tylko ze kobiety nie rozumieja kobiet.A mowi sie ze one komunikuja sie przez emocjesmile Moze,pytanie tylko jakie ?
                                • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 15:10
                                  ...bo my hejterki jesteśmy wszystkie, forum hejterek...
                                  Po prostu parę osób wykazało niekonsekwencję w tym co głosisz. Tylko tyle- więc się przespaceruj, weź parę głębokich oddechów, wyluzuj...
                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 16:40
                                    Ano jestescie ! Sam wasz post wczesniejszy i sam komentarz juz swiadczy ze ze niezupelnie jestescie zadowolone z zycia i chetnie lubiecie komus dolozyc smile wiedzac ze nic wam za to nie grozi.To sie chyba nazywa brak cywilnej odwagi lub prosciej tchorzostwo.
                                    Grozi wam jednak cos z czego ja sie bardzo ciesze Jak tak czlowiek trawi negatywne emocje to szybciej sie starzeje i w ogole marnie wyglada smile nie wspominajac o chorobach ktore go dopadaja .Optymisci zyja dluzej i zdrowiej ,nie wspominajac o atrakcyjnym wygladzie smile
                                    A co do niekonsekwencji to jak do tej pory to obrzucono mnie tylko obelgami a nie wykazano niekonsekwecji. Jesli obelgi i epitety to udowadnianie niekonsekwencji to ja jestem Pan Jezusik.-Milosierny .Jesli zas nie tryskam jadem i zolcia to jest niekonsekwencja to ja jestem niekonsekwentny smile
                                    Zreszta nie musze sie nikomu spowiadac ze swoich pogladow.Jestem czlowiekiem wolnym a forum to oaza wolnosci wiec korzystam z niej ile sie da.Mozecie moich postow nie czytac skoro was irytuja smile .

                                        • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 23:39
                                          Wiesz, mam wrażenie, że strasznie chciałbyś być gwiazdorem tego forum, ale coś, cholera, poszło nie tak...smile
                                          Może zmień nicka i spróbuj jeszcze raz...smile
                                          • speedboat8 Re: Dobre:) 15.05.14, 00:48
                                            A ja mam wrazenie ze niektorych autorow nie jestem w stanie przebic smile i nawet nie ma takich ambicji.To klasa sam w sobie smile .np nie stac mnie na piekne hejterskie motto w w stopce wypowiedzi ktore pluje w twarz kazdemu kto czyta post autorki ,w stylu cyt " A jednak ludzie to gady " czy jakies odwolania do moralnosci nizin spolecznych
                                            • chalsia Re: Dobre:) 15.05.14, 08:56
                                              speedboat8 napisał(a):

                                              > np nie stac mnie na piekne he
                                              > jterskie motto w w stopce wypowiedzi ktore pluje w twarz kazdemu kto czyta post
                                              > autorki ,w stylu cyt " A jednak ludzie to gady "

                                              zanim coć napiszesz to:
                                              a). naucz się czytać ze zrozumieniem
                                              b). zastanów się nad znaczeniem, tego co przeczytałeś
                                              c). dopiero potem pisz

                                              dla wyjaśnienia - mam 3 wymienne sygnaturki, które podczepiają się do postów LOSOWO, a brzmią tak:

                                              Większość ludzi to ssaki.

                                              Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                              Są tacy co lubią gady, ja nie.
                                              • speedboat8 Re: Dobre:) 15.05.14, 10:13
                                                Mam oczy,pamiec i umiem czytac .Nie zwalaj winy na program bo to Ty podejmujesz decyzje o uruchomieniu programu a ze program pokazuje rozne hejterskie "kombinacje" to ty za to odpowiadasz wiec nie uchylaj sie Moim zdaniem to zwykle tchorzostwo tak charakterystyczne dla wszelkich frustratow .
                                                Czlowiek odwazny bierze na klate swoje pomylki a nie chowa sie za plecami hah ha smile "programu"
                                                • ola.2014 Re: Dobre:) 15.05.14, 10:29
                                                  speedboat8, a o co Ty walczysz???
                                                  Autorka postu miota sie caly czas informuje,ze niby podjela decyzje,ale oczywiscie nie wie czy wytrwa, bo kocha meza. Nawet nie mysli o zlozeniu pozwu,bo niczego nie jest pewna. Teraz tatus musi pomoc podjac im decyzje gdzie syn pojdzie do liceum, jutro bedzie kran ciekl i wezwie go///Nie potrafi odciac sie od niego definitywnie i pewnie jeszcze dlugo to nie nastapi. Wiekszosc z nas przechodzila podobne rozterki i mozemy wyrazic swoja opinie...
                                                • chalsia Re: Dobre:) 15.05.14, 12:18
                                                  Nie zwalaj winy na program bo to Ty podejmuje
                                                  > sz decyzje o uruchomieniu programu a ze program pokazuje rozne hejterskie "ko
                                                  > mbinacje" to ty za to odpowiadasz wiec nie uchylaj sie Moim zdaniem to zwykle
                                                  > tchorzostwo tak charakterystyczne dla wszelkich frustratow .
                                                  > Czlowiek odwazny bierze na klate swoje pomylki a nie chowa sie za plecami hah
                                                  > ha smile "programu"

                                                  to znaczy, że nadal nie przeczytałeś dokładnie moich sygnaturek

                                                  jest napisane: Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                                  NIEKTÓRZY !!!!

                                                  a za program się nie chowam - po prostu wyjaśniam jak działa, a dopiero 3 sygnaturki tworzą całość
                                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 17.05.14, 13:07
                                                    cyt ...jest napisane: Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                                    Nie zmienia to faktu ze plujesz czytelnikom swoich postow w twarz a stopka ma wydzwiek "nienawistny".
                                                    Brak czy nie brak owych "niektorzy ", demonstrujesz malo przyjazny stosunek do ludzi ktorzy cie czytaja .Nie wyszczegolniasz kto jest tym "niektorzy" wiec kazdy ma prawo czuc sie oplutym.
                                                    sSm fakt ze nie zmienilas tego programu pokazuje ze jednak jestes "nienawistnica"
                                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 29.06.14, 21:14
                                                    Napisalem juz ze niektorych nie jestem w stanie pobic bo to klasa sam w sobie ,ano klasa sie ujawnila ,chcac nie chcac smile
                                                    Nie zgadzam sie z wami ,uwazam ciebie i popierajace cie kolezanki za klasyczne hejterki ktorym frystracja z nieudanego zycia zatruwa mozg i wylewacie swoja zolc na innych.
                                                    Wystarczajaco dlugo tu was obserwuje,kazda z osobna aby wiedziec jak sobie z wami radzic smile i nie poddawac sie sabatowi czarownicsmile
                          • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 16:59
                            Dorabianie histori klasyczne dla hejterek .Opisac gnojka i zniszczyc smile
                            Co ty wiesz o tym o czym mysmy rozmawiali? i jakie moje bylo stanowisko.? NIC! a tworzysz juz wielka historie.*
                            Zapomnialem ze hejterka wie lepiej ,jest wszystkowiedzaca i wkurza ja konkurencja smile na dodatek meska smile
                            Opieraj sie wiec na tym co znajdziesz na forum, a nie nadinterpretuj.smile Bedziesz zyla dluzej i piekniejsmile
                        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 14:33
                          Bo to kolega podejmowal decyzje ,a ja sie tylko przygladalem smile i... wyciagalem nauki smile

                          A udzielania rad nauczylem sie na tym forum od kobitek ,ktore przegryzaja gardlo kazdemu kto sie z nimi nie zgadza lub nie spiewa w jednym chorze .Na poczatku tylko czytalem a potem postanowilem tez sie pobawic smile no bo kto powiedzial ze jest tu monopol na g...prawde smile
    • fituq Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 17:56
      > Na razie mam wojnę, bo maź mnie obwinia ze buntuje i nastawiam dziecko. Może >moja >decyzja wygenerowała taka ( ze nie chce kontaktu) postawę młodego. Ale on sam ma >przeciez rozum i widzi wiele. Mąż tego do wiadomości nie przyjmuje.


      Sorry, ale ciągle dajesz się wodzić mężowi za nos. Znowu dostosowujesz się do jego potrzeb. Mąż TOBIE(?) robi awantury, że z synem nie potrafi się dogadać? z premedytacją wpędza cię w poczucie winy i obarcza odpowiedzialnością za to co sam schrzanił? I Ty to łykasz, akceptujesz, uznajesz że ma rację, i....lecisz przekonywać syna by jednak był dobrym synem dla ojca?...

      ojjjj.... czarno to widzę. czy Ty lubisz być oddaną niewolnicą pana Wielkie Ego W Krótkich Spodenkach? i ciągle być wdzięczną, że Cię zechce? wygląda na to, że wytresowany macie model związku,w którym za wszystko co on spieprzy odpowiedzialna jesteś Ty...



    • zalosny.jestes Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 11.05.14, 21:59
      Wróci po trzech miesiącach. Wiesz dlaczego? Nie dlatego, że Ty jesteś lepszą opcją. Dlatego, że doopcia jak poczuje, że go ma to zacznie jazdy big_grin Facio jest skołowany a ja podziwiam Cię za trzeźwość umysłu. Widzę po tym co napisałaś, że jesteś w stanie uratować ten związek. Jak już uratujesz to nie popełniaj więcej rutynowych błędów. Zadbaj o siebie, wzbudzaj zazdrość i gaś go namiętnym seksem co jakiś czas. Chłop emeryturę Ci przepisze w całości plus kawalerkę po matce!

      Trzym się, bo mało konkretnych kobiet z jajem.
      Hej!